Dżuan Falun
转 法 轮
Wersja polska
波兰文版
Ostatnia
aktualizacja 2011-12-03
LUNJU
„Fo Fa” jest najbardziej
dogłębne. Spośród wszystkich teorii na świecie jest najbardziej złożoną i
nadzwyczajną nauką. Aby otworzyć jej obszar, należy od podstaw zmienić poglądy
codziennych ludzi. W przeciwnym razie, prawdziwe oblicze wszechświata na zawsze
pozostanie tajemnicą dla ludzkości, a codzienni ludzie zawsze będą poruszać się
w ramach wyznaczonych przez ich błędne pojęcia.
Czym właściwie jest „Fo Fa”?
Czy jest religią? Czy jest filozofią? To jest jedynie zrozumienie
„współczesnych badaczy buddyzmu”. Oni tkwią jedynie w naukowych teoriach i
traktują je jako przedmiot z kategorii filozofii, poddają krytyce nauki i tak
zwanym badaniom. W rzeczywistości „Fo Fa” nie jest tylko tą odrobiną zawartą w
świętych pismach, która stanowi Fa jedynie na początkowym poziomie „Fo Fa”. „Fo
Fa” sięga od cząsteczek, od molekuł po wszechświat, od rzeczy nawet mniejszych
do jeszcze większych, przenika wszystkie tajemnice. Nie istnieje nic, czego nie
obejmuje i niczego nie pomija. Jest naturą wszechświata „Dżen, Szan, Ren”,
wyrażoną różnie na różnych poziomach. Jest właśnie tym, co szkoła tao nazywa
„Tao”, a szkoła buddy nazywa „Fa”.
Bez względu na to jak
bardzo zaawansowana jest ludzka nauka, jest tylko częścią tajemnic
wszechświata. Gdy tylko wspomnimy o konkretnym zjawisku „Fo Fa”, ktoś zaraz
powie: „Obecnie żyjemy w czasach elektroniki, nauka jest bardzo zaawansowana,
statki kosmiczne doleciały do innych planet, a wy nadal mówicie o tych starych
przesądach”. Jasno rzecz ujmując, bez względu na to, jak bardzo zaawansowany
jest komputer, wciąż nie dorównuje ludzkiemu mózgowi, który jest wciąż
niezgłębioną zagadką dla badaczy. Chociaż statki kosmiczne doleciały daleko, nadal
nie przekroczyły tej materialnej przestrzeni, w której istnieje nasza ludzkość.
To, co można zrozumieć za pomocą wiedzy współczesnego rodzaju ludzkiego, jest
niczym więcej jak tylko skrajnie płytką drobinką, rozmija się z prawdziwym
obliczem autentycznego zrozumienia wszechświata i jest od niego bardzo odległe.
Niektórzy nawet nie ośmielają się zauważyć, nie ośmielają się tknąć, ani uznać
faktów obiektywnie istniejących zjawisk, gdyż są zbyt konserwatywni i niechętni
do zmiany tradycyjnych sposobów myślenia. Tym, co jest w stanie całkowicie
ujawnić tajemnice wszechświata, czasoprzestrzeni i ciała ludzkiego, jest tylko
„Fo Fa”. Może prawdziwie rozróżnić życzliwość od zła, dobro od niegodziwości,
wykorzenić wszystkie błędne poglądy i przedstawić te prawe.
W dzisiejszej nauce
rodzaju ludzkiego dominuje sposób myślenia, według którego rozwój i badania
ograniczone zostały jedynie do świata fizycznego. Dany przedmiot będzie badany
jedynie wówczas, gdy zostanie rozpoznany. Podąża się taką ścieżką. W naszej
przestrzeni są rzeczy nienamacalne i niewidzialne, które obiektywnie istnieją i
mają swe odzwierciedlenie w naszej materialnej przestrzeni jako rzeczywiście
przejawiające się zjawiska. Jednakże nie śmie się ich tknąć i uważa się je za
zjawiska niewytłumaczalne. Uparci ludzie bezpodstawnie i nieustępliwie próbują
przekonywać, że to zjawiska całkowicie naturalne. Inni, z ukrytymi zamiarami,
wbrew swojemu sumieniu, przyklejają temu wszystkiemu etykietę przesądu. Osoby,
które nie są dociekliwe trzymają się z dala tłumacząc, że nauka nie jest
jeszcze dostatecznie rozwinięta. Jeżeli ludzkość mogłaby na nowo zrozumieć
siebie i wszechświat, zmienić przestarzałe poglądy, to rodzaj ludzki zrobiłby
wielki krok naprzód. „Fo Fa” może umożliwić ludzkości całkowite zrozumienie niezmiernych
i bezkresnych światów. Od zarania dziejów perfekcyjnym wyjaśnieniem rodzaju
ludzkiego, wszelkich materialnie istniejących przestrzeni, życia i całego
wszechświata jest jedynie „Fo Fa”.
![]()
Prawdziwe prowadzenie ludzi ku wyższym poziomom..
Różne poziomy posiadają Fa różnych poziomów
Dżen, Szan, Ren, jest jedynym kryterium osądzania czy człowiek jest dobry czy zły
Czikung jest kulturą prehistoryczną
Czikung to kultywacja i praktykowanie
Dlaczego praktykowanie ćwiczeń nie zwiększa gong
Poza pięcioma elementami i wychodzenie poza trzy sfery
Wszystkich, którzy przychodzą się uczyć, traktuję jak moich uczniów
Czikung szkoły buddy a buddyzm
Kultywacja i praktykowanie wymagają skupienia się na jednej dyscyplinie
Odwrotna kultywacja i pożyczanie gong
Co daje nauczyciel tym, którzy przychodzą się uczyć
W jaki sposób osoby uczące się Falun Dafa przekazują praktykę
Umiejscowienie tajemniczego przejścia
Podwójna kultywacja mężczyzny i kobiety
Podwójna kultywacja natury i życia
Zwabianie demonów poprzez praktykowanie ćwiczeń
Tworzenie w swoim sercu demonów
Świadomość główna musi być silna
Leczenie szpitalne a leczenie czikung
Kto praktykuje, ten uzyskuje gong
Osoba o wielkiej wrodzonej jakości
W trakcie całego procesu
przekazywania Fa i przekazywania praktyki, jestem odpowiedzialny wobec
społeczeństwa i wobec tych, którzy przychodzą się uczyć. Uzyskane efekty są
dobre i wpływ wywarty na całe społeczeństwo również jest całkiem dobry. Przed
kilkoma laty było wielu mistrzów czikung, którzy przekazywali swoje praktyki,
ale wszystko o czym mówili dotyczyło uzdrawiania i polepszania sprawności
fizycznej. Oczywiście nie twierdzę, że metody praktykowania stosowane przez
innych nie są dobre. Mówię jedynie, że nie przekazywali niczego na wysokim
poziomie. Znam sytuację czikung w całym kraju i jeśli chodzi o prawdziwe
przekazywanie praktyki ku wysokim poziomom, jestem obecnie jedynym, który to
robi, tak w kraju jak i zagranicą. Dlaczego zatem nie ma innych, którzy
przekazują praktykę ku wysokim poziomom? Dlatego, iż dotyczy to bardzo ważnych
zagadnień i odnosi się do źródeł głęboko zakorzenionych w historii oraz
obszernych aspektów. Porusza to niezwykle istotne kwestie. Nie jest to coś, co
zwyczajna osoba byłaby w stanie przekazywać, gdyż musi to poruszać rzeczy
dotyczące wielu praktyk. Zwłaszcza, że mamy wielu ludzi ćwiczących różne systemy,
którzy jednego dnia uczą się jakiejś praktyki, a następnego dnia już innej. W
ten sposób doprowadzają swoje ciała do wielkiego nieładu i ich kultywacja
skazana jest na niepowodzenie. Podczas gdy inni kultywują wzwyż wybierając
główną drogę, oni podążają bocznymi ścieżkami. Gdy kultywują jedną, to doznają
zakłóceń z tej drugiej. Gdy kultywują tę drugą, to przeszkadza im ta pierwsza.
Doznają zakłóceń ze wszystkich stron i nie są już w stanie kultywować.
Musimy to wszystko
uporządkować, pozostawić to co dobre i pozbyć się tego, co złe. Zagwarantować,
abyś mógł w przyszłości kultywować i praktykować. Jednak musisz przyjść i
prawdziwie uczyć się Dafa. Nie jest dobrze jeżeli przywykłeś do różnego rodzaju
przywiązań, przychodzisz zdobyć nadnaturalne zdolności, lub aby zostać
uzdrowionym, albo posłuchać teorii, czy też masz jakieś inne złe cele.
Powiedziałem, że jestem jedyną osobą, która to robi. Nie ma wielu takich okazji
i nie będę zawsze przekazywał tego w ten sposób. Osoby, które mogą bezpośrednio
słuchać jak przekazuję praktykę i nauczam Fa, powiedziałbym, że są naprawdę...
W przyszłości będziesz o tym wiedział i będziesz radośnie wspominał ten okres.
Oczywiście wierzymy w przeznaczenie. Wszyscy jesteście tutaj z powodu
przeznaczenia.
Pomyślcie wszyscy, czym
jest przekazywanie praktyki ku wysokim poziomom? Czy nie jest to ocalaniem
ludzi? To jest ocalanie ludzi, tutaj prawdziwie kultywujesz oraz praktykujesz
ćwiczenia. I nie jest to jedynie uzdrawianie czy utrzymywanie sprawności
fizycznej. Tak więc, aby prawdziwie kultywować i praktykować, wymagania
dotyczące sinsing stawiane osobom przychodzącym się uczyć również muszą być
wysokie. My, którzy tutaj siedzimy przyszliśmy, żeby uczyć się Dafa, więc
musisz uważać się za prawdziwego praktykującego i musisz porzucić przywiązania.
Jeżeli przychodzisz uczyć się praktykowania i uczyć się Dafa dążąc do
osiągnięcia jakichkolwiek celów, to nie nauczysz się niczego. Powiem ci jedną
prawdę: cały proces kultywacji i praktykowania to bezustanny proces pozbywania
się ludzkich przywiązań. W zwykłym ludzkim świecie musisz wyrzucić z serca
rywalizację i oszukiwanie, a także krzywdzenie innych choćby dla odrobiny
osobistych korzyści. Zwłaszcza my, którzy dzisiaj uczymy się praktyki, musimy
to z serca wyrzucić.
Nie mówię tu o uzdrawianiu.
Tego nie robimy. Jednak jako osoba prawdziwie kultywująca i praktykująca,
jeżeli przychodzisz z chorym ciałem, to nie jesteś w stanie kultywować i
praktykować. Oczyszczę twoje ciało. Oczyszczanie ciała ogranicza się jedynie do
tych, którzy przyszli prawdziwie uczyć się praktyki i Fa. Kładziemy nacisk na
jedno: jeśli nie pozbędziesz się ze swojego serca myśli o chorobie, to nic nie
będziemy mogli zrobić i nie będziemy mogli ci pomóc. Dlaczego? Ponieważ według
szkoły buddy ten wszechświat posiada następującą zasadę: wszystkie sprawy wśród
codziennych ludzi połączone są więzami przeznaczenia. Narodziny, starość,
choroby i śmierć po prostu istnieją wśród codziennych ludzi. Choroby lub
cierpienia powstają z powodu złych uczynków popełnionych przez ludzi w
przeszłości oraz wytworzonej przez to karmy. Napotykane utrapienia są właśnie
spłatą karmicznego długu, dlatego nikt nie może dowolnie tego zmieniać. Zmiana
tego równałaby się z brakiem obowiązku spłacenia długu. Nie można tego dowolnie
czynić. Byłoby to równoznaczne z popełnieniem złego uczynku.
Niektórzy uważają, że
uzdrawianie i leczenie innych oraz utrzymywanie ich sprawności fizycznej jest
dobrym uczynkiem. Według mnie nikogo prawdziwie nie uzdrowili. Po prostu
przesunęli chorobę w czasie lub ją przemienili, lecz wcale jej nie usunęli. Aby
prawdziwie pozbyć się tych utrapień, należy usunąć karmę. Jeżeli ktoś byłby w
stanie prawdziwie wyleczyć daną chorobę i całkowicie usunąć taką karmę, jeżeli
faktycznie mógłby to osiągnąć, to jego poziom wcale nie byłby niski. Taka osoba
widziałaby już pewną prawdę: zasady pośród codziennych ludzi nie mogą być
dowolnie łamane. Podczas procesu kultywacji i praktykowania dozwolone jest, aby
kultywujący kierowany miłosiernym sercem dokonał kilku dobrych uczynków: pomógł
kogoś wyleczyć, uzdrowił kogoś lub przywrócił komuś sprawność fizyczną.
Jednakże nie może on nikogo całkowicie wyleczyć. Jeżeli możliwe byłoby
prawdziwe wykorzenienie choroby u codziennej osoby, ta codzienna niekultywująca
i niepraktykująca osoba wyszłaby stąd bez żadnej choroby. Po wyjściu za drzwi
nadal byłaby codzienną osobą i nadal walczyłaby o osobiste korzyści jak
codzienna osoba. Jak można według własnego uznania usunąć jej karmę? Jest to
absolutnie niedozwolone.
Zatem dlaczego można to
uczynić w stosunku do osób kultywujących i praktykujących? Ponieważ osoby
kultywujące i praktykujące są najcenniejsze, chcą kultywować oraz praktykować
ćwiczenia, a ta myśl jest najcenniejsza. W buddyzmie mówi się o naturze buddy i
że gdy u kogoś wyłania się natura buddy, to oświecone istoty mogą mu pomóc. Co
to oznacza? Jeżeli mnie zapytacie, ponieważ przekazuję praktykę na wysokich
poziomach, powiem, że dotyka to prawd wysokich poziomów, zaś poruszane
zagadnienia są olbrzymie. W tym wszechświecie, tak jak my to widzimy, życie
ludzkie nie powstaje w zwykłym ludzkim świecie. Prawdziwe życie człowieka
powstaje w przestrzeni wszechświata. Ponieważ w tym wszechświecie jest bardzo
dużo różnorodnej materii zdolnej do stwarzania życia, materia ta, poprzez
wzajemne oddziaływania, może wytworzyć życie. Innymi słowy, najwcześniejsze
życie człowieka pochodzi z wszechświata. Przestrzeń wszechświata jest z natury
życzliwa i posiada naturę Dżen, Szan, Ren – naturę prawdy, życzliwości i
cierpliwości. Nowonarodzone życie ludzkie ma tę samą naturę co wszechświat.
Jednak, w miarę zwiększania się ilości istot, powstają pewnego rodzaju stosunki
społeczne. Niektórzy stają się egoistyczni i ich poziom stopniowo obniża się.
Zatem nie mogą pozostać na danym poziomie i muszą spaść niżej. Jednak będąc na
niższym poziomie, stają się jeszcze gorsi i tam też nie mogą dłużej pozostać.
Zatem ciągle spadają w dół i ostatecznie upadają na ten poziom ludzkości.
Całe ludzkie
społeczeństwo jest na jednym poziomie. Patrząc na to z punktu widzenia zdolności
lub z perspektywy widzenia wielkich oświeconych istot, istoty po upadku do tego
poziomu powinny zostać zniszczone. Jednak wielkie oświecone istoty kierowane
miłosiernym sercem dały im jeszcze jedną szansę i stworzyły wyjątkowe
otoczenie, tę wyjątkową przestrzeń. Istoty w tej przestrzeni różnią się od
istot we wszystkich innych przestrzeniach wszechświata. Istoty w tej
przestrzeni nie widzą istot w innych przestrzeniach i nie widzą prawdziwego
oblicza wszechświata. To tak, jakby ludzie spadli do sfery złudzeń. Jeżeli chcą
zostać wyleczeni z chorób, pozbyć się utrapień i usunąć karmę, to muszą
kultywować i praktykować, powrócić do pierwotnego i prawdziwego ja. We
wszelkich metodach kultywacyjnych patrzy się na to w ten sposób. Ludzie powinni
powrócić do pierwotnego i prawdziwego ja, to jest właśnie prawdziwym celem
bycia człowiekiem. Zatem, gdy tylko ktoś zechce kultywować i praktykować, uważa
się to za wyłonienie się natury buddy. Ta myśl jest najcenniejsza, gdyż taka
osoba chce powrócić do pierwotnego i prawdziwego ja, chce wykroczyć poza ten
poziom codziennych ludzi.
Być może słyszeliście w
buddyzmie zdanie: „Gdy u kogoś wyłania się natura buddy, to trzęsie
dziesięciokierunkowym światem. Każdy, kto to zobaczy, pomoże takiej osobie i
pomoże jej bezwarunkowo”. W szkole buddy ocalaniu istot nie stawia się żadnych
warunków, nie zwraca się uwagi na koszty i można pomóc bezwarunkowo. Dlatego
możemy uczynić wiele dla osób, które przychodzą się uczyć. Jednak nie można
tego uczynić dla codziennych ludzi, którzy chcą zostać wyleczeni i nadal
pozostać codziennymi ludźmi. Niektórzy myślą: „Będę kultywował i praktykował
jeśli zostanę wyleczony”. Kultywacji i praktykowaniu nie stawia się żadnych
warunków. Jeżeli chcesz kultywować oraz praktykować ćwiczenia, to kultywuj i
praktykuj. Niektórzy przychodzą ze schorowanym ciałem, inni z bardzo
chaotycznymi przesłaniami. Jeszcze inni w ogóle niczego nie ćwiczyli, inni
ćwiczą od kilkudziesięciu lat, ale nadal błąkają się na poziomie czi bez
postępu w kultywacji.
Co z tym zrobić?
Oczyścimy ich ciała i umożliwimy im kultywację i praktykowanie ku wyższym
poziomom. W czasie kultywacji i praktykowania ćwiczeń na najniższym poziomie
występuje proces, w którym twoje ciało jest całkowicie oczyszczane. Wszystkie
złe myśli, pole karmy wokół ciała i czynniki prowadzące do niezdrowego ciała są
całkowicie oczyszczane. Jeżeli nie zostałyby oczyszczone, to posiadając tak
chaotyczne, ciemne ciało i nieczyste myśli, jak mógłbyś osiągnąć stan
kultywacji i praktykowania ku wyższym poziomom? Nie ćwiczymy tu czi, nie
potrzebujesz ćwiczyć rzeczy z niskich poziomów. Wypychamy cię ponad nie i
pozwalamy twojemu ciału osiągnąć stan wolny od chorób. Jednocześnie dajemy ci
gotowy zestaw rzeczy potrzebnych do położenia fundamentów na niskim poziomie i
w ten sposób praktykujemy ćwiczenia na bardzo wysokim poziomie.
W środowisku kultywacji i
praktykowania przyjęło się, że biorąc pod uwagę czi, istnieją trzy poziomy.
Jednak prawdziwa kultywacja i praktykowanie (pomijając ćwiczenie czi), mają dwa
główne poziomy: jeden to kultywacja i praktykowanie Fa w świecie, a drugi to
kultywacja i praktykowanie Fa poza światem. To Fa w świecie i Fa poza światem
różnią się od omawianego w świątyniach wyjścia poza świat i wejścia w świat,
które są czymś teoretycznym. Nasze odnoszą się do prawdziwej przemiany
ludzkiego ciała poprzez kultywację i praktykowanie ćwiczeń na dwóch głównych
poziomach. Ponieważ podczas procesu kultywacji i praktykowania Fa w świecie
ciało ludzkie jest nieustannie oczyszczane, raz za razem. Zatem gdy osiąga się
najwyższą formę Fa w świecie, ciało jest już całkowicie zastąpione przez
wysokoenergetyczną materię. Natomiast kultywacja i praktykowanie Fa poza
światem jest w zasadzie kultywacją i praktykowaniem ciała buddy, ciała
złożonego z wysoko-energetycznej materii, kiedy to wszystkie zdolności
wyłaniają się na nowo. Tak więc my mówimy o tych dwóch głównych poziomach.
Mówimy o przeznaczeniu i
dlatego mogę uczynić to dla wszystkich, którzy tutaj siedzą. Dzisiaj jest tu
nas ponad dwa tysiące osób, ale mogę uczynić to dla kilku tysięcy osób, a nawet
dla większej ilości, nawet dla dziesiątek tysięcy osób. Innymi słowy, nie ma
potrzeby abyś dalej ćwiczył na niskim poziomie. Po tym, jak twoje ciało
zostanie oczyszczone, umieszczę w tobie kompletny system kultywowania i
praktykowania, i zostaniesz wypchnięty ponad ten poziom. Od razu będziesz
kultywował i praktykował ćwiczenia na wysokim poziomie. Jednak ogranicza się to
tylko do osób, które przychodzą prawdziwie kultywować i praktykować. To, że
tutaj siedzisz, nie znaczy, że jesteś kultywującym. Będziemy mogli ci to dać po
zajściu u ciebie gruntownej zmiany myślenia. I nie tylko to. Później
zrozumiecie, co wam wszystkim dałem. Nie mówimy tutaj o leczeniu chorób, ale o
całkowitym regulowaniu ciał osób, które przychodzą się uczyć, aby umożliwić ci
praktykowanie. Jeżeli masz chore ciało, nie wykształcisz gong. Zatem niech nikt
mnie nie szuka abym leczył jego choroby, ponieważ tego nie robię.
Najważniejszym celem mojego publicznego nauczania jest prowadzenie ludzi ku wyższym
poziomom. Prawdziwe prowadzenie ludzi ku wyższym poziomom.
W przeszłości wielu
mistrzów czikung mówiło, że czikung posiada tak zwany poziom początkowy, poziom
średni i poziom wysoki. To wszystko jest czi i to wszystko są rzeczy z poziomu
ćwiczenia czi, a podzielono je jeszcze na poziom początkowy, średni i wysoki.
Liczni kultywujący czikung nie mają pojęcia o rzeczach z prawdziwie wysokich
poziomów. Nic o nich nie wiedzą. Począwszy od dzisiaj, wszystko, co będziemy
tłumaczyć jest to Fa wysokich poziomów. Dodatkowo, pragnę przywrócić dobre imię
kultywacji i praktykowania. Podczas wykładów omówię kilka szkodliwych zjawisk
występujących w środowisku kultywujących i praktykujących. Omówię, w jaki
sposób traktujemy i jak patrzymy na te zjawiska. Przekazywanie praktyki i
nauczanie Fa na wysokich poziomach dotyczy wielkich i bardzo przenikliwych
aspektów i zagadnień, dlatego chcę je wszystkie szczegółowo omówić. Niektóre
zakłócenia w naszym zwykłym ludzkim świecie pochodzą z innych przestrzeni,
zwłaszcza zakłócenia w środowisku kultywacji i praktykowania. Je także chcę
omówić. A jednocześnie rozwiążę te problemy dla naszych praktykujących,
ponieważ jeśli nie zostaną rozwiązane, nie będziesz w stanie praktykować ćwiczeń.
Aby gruntownie rozwiązać te problemy, musimy traktować wszystkich jako
prawdziwych kultywujących i praktykujących. Tylko wtedy będziemy mogli to
uczynić. Oczywiście, natychmiastowa zmiana twojego myślenia nie jest łatwa.
Poczynając od dziś podczas słuchania wykładów stopniowo przekształcisz swoje
myślenie, więc mam nadzieję, że będziecie słuchali z uwagą. Nie przekazuję
praktyki tak jak to robią inni. Niektórzy przekazując praktykę jedynie
pobieżnie omawiają jej zasady, a następnie łączą przesłania i uczą zestawu
ćwiczeń. I to wszystko. Ludzie przyzwyczaili się już do takiego przekazywania
praktyki.
Prawdziwe przekazywanie
praktyki wymaga nauczania Fa lub Tao. W trakcie dziesięciu wykładów w pełni
wytłumaczę prawdy wysokich poziomów i tylko wtedy będziesz mógł kultywować i
praktykować ćwiczenia. W przeciwnym wypadku, wcale nie mógłbyś kultywować i
praktykować. Wszystko, co przekazują inni należy do poziomu uzdrawiania i
utrzymywania sprawności fizycznej. Jeżeli chcesz kultywować i praktykować ku
wyższym poziomom, a nie jesteś prowadzony przez Fa wysokich poziomów, to nie
jesteś w stanie kultywować i praktykować. To tak, jakbyś kształcąc się, zabrał
na uniwersytet podręczniki ze szkoły podstawowej. Wtedy nadal pozostałbyś
uczniem szkoły podstawowej. Niektórzy uważają, że nauczyli się wielu praktyk,
takich lub innych. Mają cały stos certyfikatów, ale ich gong wcale nie wzrósł.
Uważają, że jest to sedno czikung i wszystko czym on jest. A tak nie jest. To
jest jedynie coś powierzchownego z najniższego poziomu czikung. Czikung do tego
się nie ogranicza. Jest kultywacją i praktykowaniem, czymś obszernym i
dogłębnym. Poza tym, na różnych poziomach istnieją różne Fa, więc różni się to
od znanych nam obecnie ćwiczeń czi, których niezależnie jak wielu się uczysz, wszystkie
są tym samym. Na przykład, uczyłeś się z angielskich podręczników szkoły
podstawowej, uczyłeś się z amerykańskich podręczników szkoły podstawowej,
uczyłeś się z japońskich podręczników szkoły podstawowej, uczyłeś się z
chińskich podręczników szkoły podstawowej, i wciąż jesteś tylko uczniem szkoły
podstawowej. Im więcej bierzesz lekcji z niskich poziomów czikung i im więcej
ich wchłaniasz, tym bardziej jest to dla ciebie szkodliwe i twoje ciało jest
już w nieładzie.
Muszę podkreślić jeszcze
jedną kwestię, mianowicie nasza kultywacja i praktykowanie ćwiczeń wymagają
przekazania praktyki i nauczania Fa. Niektórzy mnisi w świątyniach, zwłaszcza
ci w buddyzmie zen, mogą być innego zdania. Jak tylko usłyszą o nauczaniu Fa,
to wcale nie chcą słuchać. Dlaczego? W buddyzmie zen uważa się, że Fa nie może
być nauczane, a jeżeli jest nauczane, to już nie jest Fa. I że nie ma Fa,
którego można nauczać oraz pojąć je można jedynie sercem i duchem. Tak więc w
buddyzmie zen do dnia dzisiejszego nie można było nauczać żadnego Fa. W
buddyzmie zen Boddhidarma przekazywał te rzeczy w oparciu o jedno stwierdzenie
Śakjamuniego, który powiedział: „Żadne Fa nie jest ostateczne”. W oparciu o to
stwierdzenie Śakjamuniego, założył dyscyplinę zen. My mówimy, że ta dyscyplina
zapędziła się w ślepy zaułek. Dlaczego nazywa się to zapędzeniem się w ślepy
zaułek? Na początku, gdy Boddhidarma tam wszedł, wydawało się całkiem
przestronnie. Dla drugiego patriarchy nie było już tak przestronnie. Trzeciemu
patriarsze jeszcze jakoś szło. Czwartemu patriarsze było już bardzo ciasno.
Piąty patriarcha w zasadzie nie miał już gdzie iść. Za czasów szóstego
patriarchy Hłejnenga osiągnięto koniec i dalej nie było już gdzie pójść. Jeżeli
dziś udasz się do buddyzmu zen uczyć się Fa, to o nic nie pytaj. Jeżeli zadasz
jakieś pytanie, ktoś zaraz grzmotnie cię kijem w głowę, co nazywa się
„przebudzenie kijem”. Oznacza to, że nie powinieneś pytać. Powinieneś oświecić
się samemu. Powiesz: „Ja niczego nie wiem i dlatego przyszedłem się uczyć. Do
czego mam się oświecić? A ty jeszcze bijesz mnie kijem?!”. To właśnie jest
zapędzeniem się w ślepy zaułek, nie mają już niczego więcej do nauczania. Nawet
Boddhidarma powiedział, że można przekazywać to tylko do szóstego patriarchy, a
później nie będzie już skuteczne. Minęło już kilkaset lat, a dziś niektórzy
nadal kurczowo trzymają się zasad buddyzmu zen i nie odstępują od nich. Jakie
jest prawdziwe znaczenie słów Śakjamuniego „żadne Fa nie jest ostateczne”?
Śakjamuni był na poziomie tathagata. Jednak wielu spośród późniejszych mnichów
nie oświeciło się do poziomu Śakjamuniego, do stanu i sfery jego myślenia, do
prawdziwego znaczenia nauczanego przez niego Fa i rzeczywistego znaczenia jego
słów. Dlatego ci, którzy przyszli po nim tłumaczyli je w taki lub inny sposób. Tłumaczyli,
aż doprowadzili do wielkiego bałaganu. Zaczęli uważać, że słowa Śakjamuniego
„żadne Fa nie jest ostateczne” oznaczają, że nie może być nauczane, a jeżeli
jest nauczane, to nie jest już Fa. W rzeczywistości ma to zupełnie inne
znaczenie. Śakjamuni po otwarciu gong i osiągnięciu oświecenia pod drzewem
bodhi nie osiągnął od razu poziomu tathagata. Podczas wszystkich czterdziestu
dziewięciu lat przekazywania Fa nieustannie się wznosił. Za każdym razem, kiedy
wzniósł się o poziom, patrzył wstecz i widział, że Fa, które właśnie nauczał,
nie było prawidłowe. Po ponownym wzniesieniu się odkrywał, że nauczane przez
niego Fa znowu nie było prawidłowe. Gdy wzniósł się jeszcze wyżej, odkrył, że
wcześniej nauczane Fa ponownie nie było prawidłowe. W ten sposób przez całe
czterdzieści dziewięć lat nieustannie wznosił się do wyższych poziomów. Za
każdym razem po wzniesieniu się o poziom odkrywał, że wcześniej nauczane Fa
miało bardzo niski poziom zrozumienia. Odkrył jeszcze, że Fa każdego poziomu
stanowi ucieleśnienie Fa na danym poziomie i każdy poziom posiada Fa, ale żadne
z nich nie jest absolutną prawdą wszechświata. Zaś Fa wyższych poziomów
znajduje się bliżej natury wszechświata niż Fa niższych poziomów. Dlatego
powiedział: „Żadne Fa nie jest ostateczne”.
Na koniec Śakjamuni
powiedział jeszcze: „Podczas całego mojego życia nie nauczałem żadnego Fa”. W
buddyzmie zen znowu zrozumiano to tak, że Fa nie może być nauczane. Śakjamuni w
swych późnych latach osiągnął już poziom tathagata, więc dlaczego powiedział, że
nie nauczał żadnego Fa? Jaki w rzeczywistości poruszył problem? Powiedział:
„Pomimo osiągnięcia poziomu tathagata nadal nie ujrzałem ostatecznej prawdy
wszechświata, ani ostatecznego Fa”. Dlatego polecił następującym po nim
ludziom, aby nie brali jego słów za absolutną i niezmienną prawdę. W takim
przypadku ludzie zostaliby ograniczeni do poziomu tathagata lub niższego i nie
mogliby przebić się ku wyższym poziomom. Później ludzie nie byli w stanie
zrozumieć prawdziwego znaczenia tych słów i zaczęli uważać, że gdy naucza się
Fa, to nie jest już Fa. Zrozumieli to w ten sposób. W rzeczywistości Śakjamuni
mówił, że różne poziomy posiadają Fa różnych poziomów i Fa każdego poziomu nie
jest absolutną prawdą wszechświata, jednakże Fa na danym poziomie spełnia na nim
funkcję przewodnią. W rzeczywistości omówił taką zasadę.
W przeszłości było wielu
ludzi, zwłaszcza w buddyzmie zen, którzy cały czas trzymali się tego typu
uprzedzeń i skrajnie błędnego zrozumienia. Jeżeli nikt cię nie naucza, to co
pokieruje twoim praktykowaniem? Jak będziesz praktykował i jak będziesz
kultywował? W buddyzmie istnieje wiele opowieści buddyjskich. Być może
niektórzy czytali tę o człowieku, który wzniósł się do nieba. Po dotarciu do
królestwa niebiańskiego odkrył, że każde słowo w „Sutrze Diamentowej” tam na
górze różni się od słów w „Sutrze Diamentowej” tu na dole. Mają całkowicie inne
znaczenie. Dlaczego tamta „Sutra Diamentowa” różniła się od tej wśród
codziennych ludzi? Jeszcze inni twierdzą: „Pisma w Krainie Najwyższej Radości
różnią się nie do poznania od tych tutaj na dole. W ogóle nie są takie same.
Nie tylko słowa są inne, ale mają też całkowicie inne znaczenie i sens. Uległy
przemianie”. W rzeczywistości dzieje się tak, ponieważ to samo Fa na różnych
poziomach posiada różne przemiany i formy objawienia, oraz może w różny sposób
spełniać funkcję przewodnią dla kultywujących na różnych poziomach.
Może wszyscy wiecie, że w
buddyzmie istnieje książeczka „Wspomnienia z podróży po Zachodniej Krainie
Najwyższej Radości” opowiadająca o mnichu, który praktykował siedząc w
medytacji. Jego duch pierwotny, po osiągnięciu Krainy Najwyższej Radości,
zobaczył kilka scen, przebywał tam jeden dzień i powrócił do ludzkiego świata,
gdzie minęło już sześć lat. Czy on naprawdę to widział? Tak, ale to co zobaczył
nie było prawdziwym obliczem. Dlaczego? Ponieważ jego poziom nie był
wystarczający, można mu było jedynie objawić ucieleśnienie Fa buddy, które mógł
zobaczyć na swoim poziomie. Ponieważ taki świat jest właśnie ucieleśnieniem
złożonym z Fa, nie mógł on zobaczyć jego prawdziwego oblicza. Twierdzę, że
„żadne Fa nie jest ostateczne”, posiada właśnie takie znaczenie.
W buddyzmie ludzie cały
czas próbują dociec czym jest Fa buddy. Jeszcze inni uważają, że Fa omawiane w
buddyzmie jest całością Fa buddy. Jednak w rzeczywistości tak nie jest. Fa
nauczane przez Śakjamuniego było jedynie Fa przekazywanym codziennym ludziom
sprzed 2500 lat, będącym na bardzo niskim poziomie rozwoju, którzy ledwie co
wyłonili się z prymitywnego społeczeństwa i których myślenie było stosunkowo
proste. Omawiany przez niego okres końca Fa jest właśnie dzisiaj. Współcześni
ludzie nie są już w stanie kultywować stosując tamto Fa. W okresie końca Fa mnisi
w świątyniach mają wielkie trudności, aby ocalić siebie, a co dopiero ocalać
innych. Śakjamuni przekazywał Fa uwzględniając tamte okoliczności i nie mówił o
całości Fa buddy, które znał będąc na swoim poziomie. Niemożliwe jest także,
aby można było zachować je niezmienione na zawsze.
Społeczeństwo rozwija się
i ludzkie myśli także stają się coraz bardziej skomplikowane, więc nie jest
łatwo ludziom nadal w ten sposób kultywować. Fa w buddyzmie nie zawiera całości
Fa buddy i jest jedynie jego malutką cząsteczką. Istnieje jeszcze wiele
wielkich Fa w szkole buddy, które nadal są przekazywane poprzez pokolenia tylko
pojedynczym osobom. Różne poziomy posiadają różne Fa i różne przestrzenie
posiadają różne Fa. To wszystko są różne ucieleśnienia Fa buddy w każdej
określonej przestrzeni i na każdym określonym poziomie. Śakjamuni mówił
również, że istnieje 84 000 dyscyplin kultywacji do stopnia buddy. Jednakże w
buddyzmie jest tylko kilkanaście dyscyplin, jak buddyzm zen, czysta kraina,
tientai, huayen i tantryzm. Nie są one w stanie objąć całości Fa buddy.
Śakjamuni sam też nie przekazał całości swojego Fa. Przekazał jedynie pewną
część możliwą do pojęcia przez ludzi w tamtych czasach.
Zatem czym jest Fa buddy?
Najbardziej podstawową naturą wszechświata, Dżen, Szan, Ren. To jest właśnie
najwyższym ucieleśnieniem, najbardziej fundamentalnym Fa buddy. Fa buddy na
różnych poziomach posiada różne formy ucieleśnienia i spełnia różne funkcje
przewodnie. Na coraz niższych poziomach ukazuje się jako coraz bardziej skomplikowane.
Cząsteczki powietrza, kamień, drewno, ziemia, żelazo, ciało ludzkie, wszelka
materia posiada tę naturę Dżen, Szan, Ren. W starożytności mówiono, że
wszystko, co istnieje we wszechświecie składa się z pięciu elementów. Także w
nich istnieje natura Dżen, Szan, Ren. Osoba kultywująca i praktykująca może
jedynie znać określone ucieleśnienie Fa buddy na poziomie, który osiągnęła
poprzez kultywację. To jest jej pozycja owocu i poziom w kultywacji i
praktykowaniu. Zagłębiając się w szczegóły, Fa jest bardzo obszerne. Po
osiągnięciu najwyższego punktu, jest bardzo proste, ponieważ Fa przypomina
kształtem piramidę. Na najwyższym poziomie może być podsumowane trzema słowami:
Dżen, Szan, Ren. Przejawiając się na każdym pojedynczym poziomie staje się
niesłychanie skomplikowane. Weźmy człowieka jako analogię. W szkole tao ciało
ludzkie postrzega się jako mały wszechświat. Ludzie mają ciało materialne, ale
samo ciało materialne nie tworzy jeszcze kompletnego człowieka. Musi on jeszcze
posiadać ludzki temperament, osobowość, charakter i pierwotnego ducha. Dopiero
wtedy można ukształtować całkowitego i samodzielnego człowieka o indywidualnym
charakterze. To dotyczy również naszego wszechświata, w którym istnieje Droga
Mleczna i inne galaktyki oraz życie i woda. Wszystko, co istnieje w tym
wszechświecie jest materialną stroną jego egzystencji. Jednak równocześnie
istnieje w nim natura Dżen, Szan, Ren. Tę naturę zawierają cząsteczki każdej
materii. Nawet skrajnie małe cząsteczki zawierają tę naturę.
Natura Dżen, Szan, Ren,
jest kryterium osądzania tego, co jest dobre, a co złe we wszechświecie. Co
jest dobre, a co złe? Osądza się to przy jej pomocy. Tak samo jest z omawianym
w przeszłości de. Oczywiście, dzisiaj społeczne standardy moralne uległy
zmianie i zostały wypaczone. Jeżeli ktoś dziś wzoruje się na Lei Fengu, to
niektórzy prawdopodobnie powiedzą, że taka osoba jest chora psychicznie. A czy
w latach 50–tych i 60–tych ktoś nazwałby ją psychicznie chorą? Standardy
moralne ludzkości szybko się obniżają. Wartości moralne w dzisiejszym świecie z
dnia na dzień są coraz mniej warte i liczy się tylko zysk. Dla drobnych
osobistych korzyści ludzie krzywdzą i walczą z innymi nie przebierając w
środkach. Pomyślcie wszyscy, czy można pozwolić, aby tak się dalej działo? Gdy
ktoś czyni coś złego, a ty powiesz mu, że popełnia zły uczynek, on wcale w to
nie uwierzy. Naprawdę nie uwierzy, że robi coś złego. Ponieważ zmieniły się
kryteria oceny, niektórzy oceniają się wedle wypaczonych standardów moralnych i
uważają się za lepszych od innych. Ale bez względu na to jak zmieniają się
standardy moralne ludzkości, natura wszechświata się nie zmienia i pozostaje
jedynym kryterium osądu czy osoba jest dobra czy zła. Dlatego kultywujący musi
wymagać od siebie postępowania według natury wszechświata, a nie wedle
kryteriów codziennych ludzi. Jeżeli chcesz powrócić do pierwotnego i
prawdziwego ja, jeżeli chcesz się wznieść poprzez kultywację i praktykowanie,
to musisz postępować według tego kryterium. Jedynie ktoś, kto potrafi podążać
wedle natury wszechświata Dżen, Szan, Ren, jest dobrym człowiekiem. Jeżeli ktoś
odchodzi od tej natury, to staje się prawdziwie złym człowiekiem. W pracy lub w
społeczeństwie ktoś może powiedzieć, że jesteś kimś złym. Ale może nie jesteś
naprawdę zły. Niektórzy mówią, że jesteś kimś dobrym, ale może tak naprawdę nie
jesteś dobry. Jeżeli jako kultywujący zjednasz się z naturą wszechświata, wtedy
jesteś tym, który zyskał Tao. Prawda jest taka prosta.
W szkole tao w kultywacji
Dżen, Szan, Ren, przykłada się wagę do kultywacji Dżen. Dlatego w szkole tao
mówi się o doskonaleniu natury poprzez kultywację prawdy, o mówieniu prawdy, o
byciu uczciwym i prawdziwym, o powrocie do pierwotnego i prawdziwego ja, oraz o
staniu się poprzez kultywację ostatecznie prawdziwym człowiekiem. Mówią także o
Ren i Szan, ale nacisk kładą na kultywację Dżen. W szkole buddy spośród Dżen,
Szan i Ren, nacisk kładzie się na kultywację Szan. Kultywując Szan można
rozwinąć serce o wielkim miłosierdziu. A gdy wyłoni się miłosierne serce,
dostrzega się, że wszystkie istoty cierpią, więc pojawia się życzenie ocalenia
wszystkich istot. Jednak posiada również Dżen i Ren, tyle że nacisk kładzie na
kultywację Szan. Nasza dyscyplina Falun Dafa kieruje się najwyższym standardem
wszechświata – jest to jednoczesna kultywacja Dżen, Szan, Ren, więc to, co
praktykujemy, jest ogromne.
Czym jest czikung? Bardzo
wielu mistrzów czikung mówi o nim na różne sposoby, ale ja omawiam go inaczej.
Wielu mistrzów czikung omawia go na tym jednym poziomie. Ja mówię jak rozumieć
czikung na wyższych poziomach i jest to całkowicie inne od ich zrozumienia.
Niektórzy mistrzowie czikung mówią, że historia czikung w naszym kraju liczy
2000 lat. Inni mówią, że liczy sobie 3000 lat. Jeszcze inni twierdzą, że jego
historia liczy 5000 lat, czyli prawie tyle ile historia naszej chińskiej
cywilizacji. W oparciu o znaleziska archeologiczne jeszcze inni twierdzą, że
liczy sobie 7000 lat, co wykracza daleko poza historię naszej chińskiej
cywilizacji. Jednak niezależnie od zrozumienia, jego historia nie wykracza poza
historię ludzkiej cywilizacji. Według teorii ewolucji Darwina rodzaj ludzki
ewoluował od roślin wodnych do zwierząt wodnych. Później wpełzł na suchy ląd, a
następnie wdrapał się na drzewo. Potem zszedł z powrotem na ziemię i
przybierając postać małpy człekokształtnej, w końcu wyewoluował we współczesny rodzaj ludzki
posiadający kulturę i obdarzony zdolnością myślenia. Licząc w ten sposób, czas
istnienia prawdziwej ludzkiej cywilizacji nie przekracza 10 000 lat.
Spoglądając dalej wstecz, nie istniałoby nawet pismo węzełkowe. Ówcześni ludzie
mieliby zakrywać się liśćmi i jeść surowe mięso. Idąc jeszcze dalej wstecz, być
może, nie wiedzieliby nawet jak używać ognia. Byliby całkowicie prymitywnymi
dzikusami.
Odkryliśmy jednak
następującą rzecz. W wielu miejscach na świecie pozostało bardzo wiele śladów
cywilizacji starożytnych, wykraczających wiekiem daleko poza historię naszej
cywilizacji. Wszystkie te starożytne pozostałości z rzemieślniczego punktu widzenia
mają bardzo zaawansowany poziom wykonania. Są również wspaniałe pod względem
artystycznym. Współcześnie ludzie po prostu naśladują godną wielkiego podziwu
sztukę ludzi starożytnych. Jednakże są to pozostałości sprzed stu tysięcy lat,
kilkuset tysięcy lat, kilku milionów lat, a nawet sprzed stu milionów lat.
Pomyślcie wszyscy, czy nie jest to żart ze współczesnej historii? Nie, nie jest
to żart, gdyż ludzkość nieustannie się doskonali i nieustannie poznaje siebie
na nowo. Społeczeństwo rozwija się właśnie w taki sposób i początkowe
zrozumienie niekoniecznie jest całkowicie prawidłowe.
Prawdopodobnie wielu
ludzi słyszało o „kulturze prehistorycznej”, nazywanej również „cywilizacją
prehistoryczną”. Zatem omówmy tę cywilizację. Na Ziemi znajdują się Azja,
Europa, Ameryka Południowa, Ameryka Północna, Oceania, Afryka i Antarktyda.
Geolodzy określają je jako płyty kontynentalne. Minęło już kilkadziesiąt
milionów lat odkąd płyty kontynentalne uformowały się do dzisiejszego stanu.
Innymi słowy, wiele lądów wzniosło się z dna morskiego i wiele lądów osiadło na
dnie morskim. Minęło już kilkadziesiąt milionów lat historii odkąd
ustabilizowały się one do dzisiejszego stanu. Jednakże na dnie wielu oceanów
odkryto olbrzymie starożytne budowle z niezwykle pięknymi rzeźbami, które nie
są pozostałością kultury dzisiejszej ludzkości. Tak więc, musiały zostać
zbudowane przed osadzeniem się na dnie morskim. Zatem, kto stworzył te
cywilizacje kilkadziesiąt milionów lat temu? W tamtych czasach nasza ludzkość
nie byłaby nawet na etapie małp, więc jak mogłaby stworzyć coś tak
imponującego? Archeolodzy odkryli na świecie pewien rodzaj organizmu zwany
trylobitem, który istniał od 600 milionów do 260 milionów lat temu. Od 260
milionów lat organizm ten nie występuje. Pewien amerykański naukowiec odkrył
skamieniałość trylobita, na której jednocześnie jest jeszcze odciśnięty ślad
kogoś, kto nosił obuwie. Jest to bardzo wyraźny odcisk. Czy nie są to żarty z
historyków? Jak zgodnie z teorią ewolucji Darwina mogliby istnieć ludzie 260 milionów
lat temu?
W muzeum Uniwersytetu
Narodowego w Peru znajduje się głaz, na którym wyryta jest postać człowieka.
Badania wykazały, że została wyryta 30 000 lat temu. Jednakże, postać ta ma na
sobie ubranie, kapelusz i buty, a w ręku trzyma teleskop i ogląda ciała
niebieskie. Jak ludzie sprzed 30 000 lat mogli tkać i nosić ubrania? Jeszcze
bardziej nie do pomyślenia jest, że człowiek ten trzyma teleskop i obserwuje
ciała niebieskie, a więc musiał posiadać pewną wiedzę astronomiczną. Zawsze
uważaliśmy, że teleskop został wynaleziony przez Europejczyka Galileusza nieco
ponad 300 lat temu. Zatem kto wynalazł go 30 000 lat temu? Istnieje jeszcze
wiele, wiele nierozwiązanych zagadek. Na przykład we Francji, w Afryce
południowej i w Alpach znajduje się wiele jaskiń z rysunkami naskalnymi, które
wyryte są realistycznie i wyglądają jak żywe. Znakomicie wyryte na nich
postacie pokryte są pewnym rodzajem barwnika mineralnego. Jednak postacie te
noszą ubrania współczesnych ludzi, przypominające trochę zachodnie garnitury i
mają na sobie obcisłe spodnie. Niektórzy trzymają w ręku przedmioty podobne do
fajek, inni trzymają laski i noszą kapelusze. Jak małpy sprzed kilkuset tysięcy
lat mogłyby osiągnąć tak wysoki poziom artystyczny?
Pomówmy o czasie trochę
bardziej odległym. W Afryce leży państwo Gabon na terenie którego znajdują się
rudy uranu. Państwo to jest stosunkowo zacofane i nie może samo przetwarzać
uranu, więc eksportuje jego rudę do państw bardziej rozwiniętych. W 1972 roku
zaimportowała ją fabryka z Francji. W czasie testów laboratoryjnych odkryto, że
ta ruda uranu została już przetworzona i zużyta. Bardzo ich to zdziwiło, więc
wysłali naukowy i techniczny personel, aby to zbadał. Naukowcy z wielu krajów
przybyli, aby przeprowadzić badania. W końcu potwierdzono, że ta kopalnia rudy
uranu była bardzo rozsądnie rozplanowanym wielkim reaktorem nuklearnym, którego
współcześni ludzie nie byliby w stanie stworzyć. Kiedy go zatem zbudowano? Dwa
miliardy lat temu i działał przez 500 tysięcy lat. Są to po prostu astronomiczne
liczby. Teoria ewolucji Darwina zupełnie nie jest w stanie tego wytłumaczyć.
Takich zjawisk jest bardzo wiele. Współczesne środowiska naukowe i techniczne
odkryły już wystarczająco dużo, aby zmienić nasze obecne podręczniki. Gdy
przestarzałe poglądy ludzkości kierują utartymi sposobami pracy i myślenia,
wtedy bardzo trudno jest zaakceptować nowe idee. Gdy wyłoni się prawda, ludzie
nie mają odwagi jej zaakceptować i instynktownie ją odrzucają. Dominacja
tradycyjnych poglądów powoduje, że nie ma obecnie ludzi, którzy by zebrali i
uporządkowali te odkrycia, dlatego poglądy ludzi nigdy nie nadążają za tempem
rozwoju. Jeżeli wspomnisz o czymś, co zostało już odkryte, lecz jeszcze nie
rozpowszechnione, to nadal niektórzy powiedzą, że to przesądy i nie będą w
stanie tego zaakceptować.
Wielu odważnych naukowców
z zagranicy publicznie mówi o kulturze prehistorycznej, jako cywilizacji
istniejącej przed naszą cywilizacją. Tak więc przed naszą obecną cywilizacją
istniał jeszcze inny wcześniejszy okres cywilizacji. I to nie tylko jeden.
Przyglądając się znaleziskom archeologicznym można zauważyć, że nie wszystkie
są wytworem jednego okresu cywilizacji. Dlatego uważa się, że ludzkość
wielokrotnie napotkała na niszczący cios, który przetrwali tylko nieliczni.
Prowadzili prymitywne życie, ponownie stopniowo powiększali swoją populację, aż
pojawiała się nowa ludzkość tworząca nową cywilizację. Następnie znowu
zmierzała w kierunku zniszczenia, po czym powiększała swoją populację, aż
pojawiła się kolejna ludzkość. Raz za razem przechodziła ona wiele takich
cykli. Fizycy mówią, że ruch materii odbywa się według określonych praw. Zmiany
w całym wszechświecie również następują według praw.
Niemożliwe jest, aby w
tym rozległym wszechświecie ruch naszej kuli ziemskiej po Drodze Mlecznej
odbywał się bez żadnych przeszkód. Bardzo możliwe, że Ziemia zderzyła się z
jakimś ciałem niebieskim lub napotkała na inne problemy, które spowodowały
ogromną katastrofę. Z punktu widzenia naszych zdolności zostało to tak
zaaranżowane. Pewnego razu uważnie to prześledziłem i odkryłem, że ludzkość
była w stanie całkowitego zniszczenia 81 razy. Po poprzedniej cywilizacji
pozostawały jedynie szczątki, a nieliczni, którzy przeżyli wkraczali w kolejny
okres, wiodąc na początku prymitywne życie. Ludzkość rozrastała się i w końcu
ponownie rodziła się cywilizacja. Przeszła ona przez 81 takich cyklicznych
zmian, a jeszcze nie prześledziłem tego do końca. Chińczycy przykładają wagę do
czasu nadanego przez Niebo, warunków ofiarowanych przez Ziemię i harmonii między
ludźmi. Różne zmiany w zjawiskach niebiańskich i różne czasy nadane przez Niebo
mogą przynieść różne stany zwykłego ludzkiego społeczeństwa. W fizyce mówi się,
że ruch materii odbywa się według określonych praw. Tak samo jest z ruchem
wszechświata.
Powyższe omówienie
kultury prehistorycznej miało głównie na celu oznajmienie wam, że czikung także
nie został wynaleziony przez naszą obecną ludzkość. Jest przekazywany od
pradawnych czasów i także jest rodzajem kultury prehistorycznej. Również w
świętych pismach możemy odszukać kilka twierdzeń na ten temat. Śakjamuni
powiedział w swoich czasach, że ukończył kultywację i osiągnął Tao wiele setek
milionów kalp temu. Ile lat ma jedna kalpa? Jedna kalpa to wiele setek milionów
lat. Jest to olbrzymia liczba, po prostu nie do wyobrażenia. Jeżeli to prawda,
to czy nie zgadza się to z historią ludzkości i zmianami zachodzącymi na Ziemi?
Ponadto Śakjamuni powiedział, że przed nim istniało sześciu pierwotnych buddów,
że miał jeszcze mistrzów i tak dalej, którzy kultywowali i praktykowali oraz
osiągnęli Tao przed wieloma setkami milionów kalp. Jeżeli to wszystko jest
prawdą, to czy istnieją takie metody kultywacji i praktykowania pośród tych
prawdziwych klasycznych praktyk i prawdziwych nauk przekazywanych w dzisiejszym
świecie? Jeżeli ktoś mnie o to zapyta, odpowiem: oczywiście, tak jest na pewno,
ale rzadko je widać. Obecnie fałszywy czikung, zmyślony czikung i ludzie
posiadający na sobie owładające duchy, oszukują jakimiś dowolnie wymyślonymi
rzeczami. Przekraczają oni wielokrotnie liczbę prawdziwych czikung i trudno
jest rozróżnić prawdziwe od fałszywego. Niełatwo jest odróżnić prawdziwy
czikung, ani niełatwo jest go odnaleźć.
W rzeczywistości nie
tylko czikung przekazywany jest od pradawnych czasów. Taidzi, Hetu, Luoszu,
Księga Przemian, Osiem Trigramów i tak dalej, wszystkie pozostawione są z
czasów prehistorycznych. Jeżeli spróbujemy je dzisiaj badać i pojąć z punktu
widzenia codziennych ludzi, jakkolwiek byśmy ich nie analizowali, będą
niezrozumiałe. Patrząc z perspektywy poziomu codziennych ludzi, z tego punktu
widzenia i w tych granicach pojmowania, nie jest się w stanie zrozumieć
prawdziwych rzeczy.
Skoro czikung ma tak
długą historię, to do czego w końcu służy? Mówię wam, nasze jest to wielkie Fa
kultywacji i praktykowania w szkole buddy, więc oczywiście jest to kultywacja
do stopnia buddy. W szkole tao oczywiście kultywuje się do stopnia tao, aby
osiągnąć Tao. Mówię wam, pojęcie „budda” nie jest żadnym przesądem. „Budda”
jest słowem z sanskrytu, starożytnego języka indyjskiego. Kiedy dotarło do
naszego chińskiego regionu składało się z dwóch znaków: nazywało się „Fo Tuo”,
a niektórzy przetłumaczyli je także jako „Fu Tu”. W miarę przekazywania, my
Chińczycy, pominęliśmy jedno słowo i nazwaliśmy je „Fo” – budda. Co to oznacza
w języku chińskim? Oznacza oświeconą istotę, osobę oświeconą poprzez kultywację
i praktykowanie. Gdzie w tym jest przesąd?
Pomyślcie wszyscy, w
wyniku kultywacji i praktykowania mogą wyłonić się wyjątkowe zdolności. Dziś na
świecie powszechnie uznawanych jest sześć rodzajów zdolności. Jest ich jednak
znacznie więcej. Powiedziałbym, że istnieje ponad dziesięć tysięcy rodzajów
prawdziwych zdolności. Nie poruszając rękami i nogami ktoś może zrobić coś, czego
inni nie potrafią dokonać nawet używając rąk i nóg. Może zobaczyć rzeczywiste
prawa każdej przestrzeni wszechświata i ich prawdziwe oblicze. Może widzieć to,
czego codzienni ludzie nie mogą zobaczyć. Czyż nie jest to osoba, która
osiągnęła Tao poprzez kultywację i praktykowanie? Czyż nie jest to wielka
oświecona istota? Czy można powiedzieć, że jest ona taka sama jak codzienni
ludzie? Czyż nie jest to człowiek, który stał się oświecony w wyniku
kultywacji? Czyż nie jest poprawnym nazywanie go oświeconą istotą? Tłumacząc na
starożytny język indyjski jest to budda. W rzeczywistości tak właśnie jest. Do
tego właśnie służy czikung.
Gdy tylko wspomni się o
czikung, niektórzy mówią: „Dlaczego ktoś, kto nie jest chory miałby ćwiczyć
czikung?”. Chcą przez to powiedzieć, że czikung służy do uzdrawiania. Jest to
naprawdę bardzo, bardzo powierzchowne rozumienie. Niech was to nie dziwi. Wielu
mistrzów czikung zajmuje się uzdrawianiem i utrzymywaniem sprawności fizycznej.
To jedyne o czym mówią. Nikt z nich nie naucza niczego ku wyższym poziomom. Nie
znaczy to, że ich praktyki nie są dobre. Ich misją jest właśnie nauczanie na
poziomie uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej oraz popularyzowanie
czikung. Wielu ludzi chce kultywować i praktykować ku wyższym poziomom, mają
taką myśl i takie pragnienie. Jednak kultywowali i praktykowali bez otrzymania
Fa, co w rezultacie wywołało bardzo dużo trudności i dodatkowo przysporzyło im
wiele problemów. Oczywiście, prawdziwe przekazywanie praktyki na wysokim
poziomie porusza wyższe zagadnienia. Dlatego jesteśmy odpowiedzialni wobec
społeczeństwa, odpowiedzialni wobec ludzi i cały efekt przekazywania praktyki
jest dobry. Pewne rzeczy rzeczywiście są na bardzo wysokim poziomie i gdy się o
nich mówi, brzmią jak przesądy. Postaramy się jednak wytłumaczyć je jak
najlepiej za pomocą nowoczesnej nauki.
Gdy tylko wspomnimy o
pewnych rzeczach, niektórzy powiedzą, że to przesądy. Dlaczego? Stosują
kryterium, że to czego nauka jeszcze nie rozpoznała lub z czym sami się nie
spotkali, i co według nich nie jest możliwe aby istniało, jest przesądem i
czymś wymyślonym. Mają właśnie takie poglądy. Czy są one właściwe? Czy można
nazwać coś przesądem i czymś wymyślonym tylko dlatego, że nauka tego nie
rozpoznała bo nie osiągnęła jeszcze odpowiedniego stopnia rozwoju? Czy ten
człowiek sam nie jest przesądny i sam sobie tego nie wymyślił? Gdyby wszyscy
mieli takie poglądy, czy nauka mogłaby się rozwijać i postępować do przodu?
Również nie mogłoby się rozwijać ludzkie społeczeństwo. Wszystko, co zostało
wynalezione przez nasze środowisko nauki i techniki to rzeczy, których nie
mieli nasi przodkowie. Jeśli wszystko to byłoby uważane za przesądy, to
oczywiście nie byłoby potrzeby rozwoju. Czikung też nie jest czymś wymyślonym.
Wiele osób nie rozumie czikung, więc uważają go za coś wyssanego z palca.
Obecnie, przy zastosowaniu odpowiedniej aparatury, zmierzono na ciałach
mistrzów czikung fale poddźwiękowe, fale naddźwiękowe, fale elektromagnetyczne,
promieniowanie podczerwone, promieniowanie ultrafioletowe, promieniowanie
gamma, neutrony, atomy, pierwiastki śladowe metali i tak dalej. Czy to wszystko
nie istnieje materialnie? To także materia. Czy wszystko nie jest zbudowane z
materii? Czy inne czasoprzestrzenie też nie są zbudowane z materii? Jak można
określać to mianem przesądu? Skoro czikung służy kultywacji do stopnia buddy,
to nieuniknione jest, że porusza wiele dogłębnych kwestii. Wszystkie je
wyjaśnimy.
Skoro czikung do tego
służy, to dlaczego nazywamy to czikung? W rzeczywistości nie nazywa się to
czikung. Zatem jak się nazywa? Nazywa się to „kultywacja i praktykowanie”. To
jest właśnie kultywacja i praktykowanie. Oczywiście, ma jeszcze inne
specyficzne nazwy, ale jako całość nazywa się to kultywacja i praktykowanie.
Zatem dlaczego zostało to nazwane czikung? Jak wszyscy wiecie, czikung
rozpowszechniany jest w społeczeństwie od ponad dwudziestu lat. Początki jego
rozpowszechniania sięgają okresu połowy Wielkiej Rewolucji Kulturalnej, a
szczyt przypada na jej koniec. Pomyślcie wszyscy, fala skrajnie lewicowego
myślenia była wtedy niezwykle silna. Nie powiemy, jakie nazwy miał czikung w
kulturze prehistorycznej. W procesie rozwoju naszej współczesnej ludzkiej
cywilizacji przeszedł przez okres społeczeństwa feudalnego, dlatego często
nosił nazwy o silnym zabarwieniu feudalnym. Czikung powiązany z religiami
często nosił nazwy o silnym zabarwieniu religijnym, na przykład: Wielkie Fa
Kultywacji Tao, Medytacja Wadżry, Droga Arhata, Wielkie Fa Kultywacji Buddy lub
Dziewięciokrotna Wewnętrzna Alchemia. Wszystkie miały takie nazwy. Jeżeli
wypowiedziałbyś te nazwy w czasie Wielkiej Rewolucji Kulturalnej, to czy nie
byłbyś szykanowany i zwalczany? Mistrzowie czikung rozpowszechniali go w dobrej
intencji. Robili to, aby uzdrawiać, poprawiać sprawność fizyczną i polepszać
zdrowie szerokich mas ludzi. Mimo, że było to tak dobre, to i tak nie byłoby
zaakceptowane, dlatego nie śmieli używać tych nazw. Zatem wielu mistrzów
czikung, aby móc go rozpowszechniać, wzięło z Księgi Eliksiru i Kanonu
Taoistycznego dwa słowa i nazwali to czikung. Niektórzy zgłębiają nazwę czikung
i badają ją, chociaż nie ma w niej niczego do badania. W przeszłości nazywało
się to kultywacją i praktykowaniem. Czikung jest jedynie nową nazwą utworzoną
po to, aby dopasować ją do sposobu myślenia współczesnych ludzi.
Dlaczego praktykowanie
ćwiczeń nie zwiększa gong? Wielu ludzi myśli tak: „Wykonuję ćwiczenia, ale nie
otrzymałem prawdziwych nauk. Jeżeli jakiś nauczyciel pokaże mi parę specjalnych
sztuczek lub parę zaawansowanych technik, wtedy mój gong wzrośnie”. Obecnie 95%
ludzi myśli w ten sposób, ale ja uważam, że to jest zabawne. Dlaczego? Ponieważ
czikung nie jest zwykłą ludzką techniką. Jest czymś całkowicie nadzwyczajnym,
więc aby go ocenić należy zastosować zasady wysokich poziomów. Mówię wam,
podstawowym powodem tego, że gong nie wzrasta jest to, że spośród dwóch słów
„kultywacja i praktykowanie”, ludzie przykładają wagę tylko do praktykowania
ćwiczeń i nie zwracają uwagi na kultywację. Jeżeli poszukujesz czegoś na
zewnątrz, to w żaden sposób tego nie znajdziesz. Masz zwykłe ludzkie ciało,
zwykłe ludzkie ręce, zwykłe ludzkie myśli i chcesz przekształcić
wysokoenergetyczną materię w gong? Czy on wzrośnie? Nie ma szans! Według mnie
to żart. Równa się to poszukiwaniu na zewnątrz, szukaniu czegoś zewnętrznego, a
w ten sposób nigdy niczego nie znajdziesz.
Nie jest to podobne do
jakichkolwiek umiejętności codziennych ludzi, gdzie wydasz trochę pieniędzy,
nauczysz się paru technik i już coś opanowałeś. Jest to czymś innym, czymś
przekraczającym poziom codziennych ludzi, więc należy wymagać od ciebie
stosowania nadzwyczajnych zasad. Jakie są zatem wymogi? Musisz kultywować od
wewnątrz i nie powinieneś poszukiwać na zewnątrz. Wielu ludzi poszukuje czegoś
z zewnątrz. Dziś poszukują jednego, jutro czegoś innego. Co więcej, przywiązani
są do pogoni za zdolnościami, lub mają jakieś inne cele. Niektórzy nawet chcą
zostać mistrzami czikung i zbić majątek na uzdrawianiu! W prawdziwej kultywacji
i praktykowaniu musisz kultywować i praktykować twoje serce. Nazywa się to
kultywacją sinsing. Na przykład, podczas zatargów międzyludzkich powinniśmy
podchodzić lekko do własnych siedmiu emocji i sześciu pragnień oraz wszelkiego
rodzaju pożądań. Walczysz o osobiste korzyści i pragniesz, aby twój gong
wzrósł? Jak mogłoby to być możliwe! Czy nie jesteś wtedy taki jak codzienni
ludzie? Jak mógłbyś zwiększyć swój gong? Dlatego musisz przykładać wagę do
kultywacji i praktykowania sinsing. Tylko wtedy twój gong może wzrosnąć i tylko
wtedy wzniesiesz się na wyższy poziom.
Czym jest sinsing?
Sinsing zawiera de – cnotę (rodzaj materii). Zawiera cierpliwość, oświecenie,
wyrzeczenie, porzucenie wszelkich pragnień i zwykłych ludzkich przywiązań,
umiejętność znoszenia cierpienia i tym podobne. Zawiera rzeczy o wielu
aspektach. Wzniesione muszą być wszystkie elementy sinsing. To jedyny sposób,
dzięki któremu będziesz mógł prawdziwie się wznieść. To jeden z kluczowych
czynników wznoszenia mocy gong.
Niektórzy myślą:
„Zagadnienie sinsing, o którym mówisz, jest czymś filozoficznym, czymś z
zakresu ludzkiego myślenia i nie ma nic wspólnego z naszym praktykowaniem
ćwiczeń”. Dlaczego nie ma? W środowiskach filozoficznych od wieków istniał
problem: co ma pierwszeństwo – duch czy materia? Zawsze dyskutowano i
sprzeczano się na ten temat. Mówię wam, że w rzeczywistości materia i umysł są
jednym i tym samym. Obecnie naukowcy przeprowadzający badania naukowe nad
ludzkim ciałem twierdzą, że myśli emitowane przez ludzki mózg są materią. Zatem
są czymś istniejącym materialnie, ale czy nie są zarazem czymś w sferze
ludzkiego ducha? Czyż nie są one jednym i tym samym? Przypomina to omawiany
przeze mnie wszechświat, w którym istnieje materia, i w którym jednocześnie
istnieje jego natura. Codzienni ludzie nie są w stanie odczuć istnienia natury
wszechświata Dżen, Szan, Ren, ponieważ wszyscy codzienni ludzie znajdują się na
tym samym poziomie. Jeżeli wzniesiesz się ponad ten poziom, wtedy będziesz mógł
jej doświadczyć. Jak jej doświadczysz? Wszelkie materie we wszechświecie,
włącznie z wszelkimi substancjami przenikającymi cały wszechświat, są istotami
rozumnymi, wszystkie posiadają umiejętność myślenia. Wszystkie są formami
istnienia Fa wszechświata na różnych poziomach, które uniemożliwiają ci
wzniesienie się. Nie możesz się wznieść pomimo tego, że chcesz. Po prostu nie
pozwalają ci iść w górę. Dlaczego nie pozwalają ci iść w górę? Ponieważ twój
sinsing się nie wzniósł. Każdy poziom posiada różne kryteria. Jeżeli chcesz
wznieść twój poziom, to musisz porzucić swoje nieczyste myśli i oczyścić się ze
swojego brudu. Zjednać się z wymogami kryteriów na danym poziomie. Tylko w ten
sposób możesz się wznieść.
Gdy twój sinsing się
wzniesie, twoje ciało przejdzie wielką zmianę. Jeżeli twój sinsing się
wzniesie, to gwarantowane jest, że materia w twoim ciele zostanie przemieniona.
Jak przemieniona? Odrzucisz te niedobre rzeczy, do których uporczywie dążyłeś.
Podam przykład: butelka wypełniona brudem i bardzo szczelnie zakręcona, po
wrzuceniu do wody od razu opadnie na dno. Jeżeli usuniesz trochę brudu, to im
więcej go usuniesz tym wyżej wypłynie. Zaś po usunięciu wszystkiego wypłynie
całkowicie na powierzchnię. W czasie procesu kultywacji i praktykowania musimy
pozbyć się wszelkich niedobrych rzeczy istniejących w ludzkim ciele. Tylko
wtedy będziesz mógł się wznieść. Natura wszechświata spełnia właśnie taką rolę.
Jeżeli nie kultywujesz i nie praktykujesz twojego sinsing oraz nie podnosisz
twoich standardów moralnych, jeżeli nie pozbywasz się złych myśli i złej materii,
to one uniemożliwią ci wznoszenie się. Powiedz, czy nie są jednym i tym samym?
Powiedzmy sobie taki żart: czy byłoby możliwe pozwolić codziennemu człowiekowi
posiadającemu wszystkie siedem emocji i sześć pragnień wznieść się i stać się
buddą? Niewykluczone, że gdy ujrzałby te urocze Wielkie Boddhisatwy, to
ogarnęłyby go niegodziwe myśli, a ponieważ nie wyzbył się z serca zazdrości to
rozpocząłby kłótnię z buddami. Czy można pozwolić na zaistnienie takiej
sytuacji? Zatem co zrobić? Musisz pośród codziennych ludzi całkowicie wyzbyć
się wszelkich niedobrych myśli. Tylko wtedy będziesz mógł się wznieść.
Innymi słowy, musisz
przykładać wagę do kultywacji i praktykowania sinsing, czyli kultywować i
praktykować według natury wszechświata Dżen, Szan, Ren. Musisz porzucić z serca
zwykłe ludzkie pożądania i niegodziwości, oraz skłonności do popełniania złych
uczynków. Gdy tylko sfera twojego myślenia odrobinę się wzniesie, kilka złych
rzeczy zostanie usuniętych z twojego ciała. Jednocześnie musisz znieść jeszcze
trochę cierpienia i trudów, aby część karmy została usunięta z twojego ciała.
Wtedy będziesz mógł po trochu się wznosić. Innymi słowy, natura wszechświata
nie będzie miała na ciebie tak dużego ograniczającego wpływu. Kultywacja zależy
od ciebie, a gong zależy od mistrza. Mistrz daje ci gong rozwijający twój gong.
Ten gong zaczyna działać i może przetworzyć twoją materię de znajdującą się na
zewnątrz twojego ciała, w gong. Gdy nieustannie się wznosisz i nieustannie
kultywujesz wzwyż, twoja kolumna gong również nieustannie przebija się wzwyż.
Jako kultywujący musisz kultywować i praktykować w otoczeniu codziennych ludzi
i hartować się, oraz stopniowo porzucać przywiązania i wszelkie pożądania. To,
co często nasza ludzkość uważa za coś dobrego, z perspektywy wysokich poziomów
zazwyczaj jest złe. Ludzie uważają, że dobrze jest zdobywać coraz więcej
osobistych korzyści pośród codziennych ludzi i wieść dostatnie życie. Z
perspektywy wielkich oświeconych istot taka osoba źle na tym wychodzi. Co jest
w tym złego? Im więcej taka osoba zyskuje, tym bardziej krzywdzi innych.
Zyskuje to, czego nie powinna zyskać i będzie przykładała wagę do reputacji i
pieniędzy. Zatem będzie traciła de. Jeżeli chcesz, aby twój gong wzrósł, ale
nie przykładasz wagi do kultywacji i praktykowania sinsing, to on wcale nie
wzrośnie.
W naszym środowisku
kultywacji mówi się, że pierwotny duch człowieka nie ginie. Dawniej, gdy
mówiono o duchu pierwotnym, możliwe, że niektórzy mogli uważać to za przesąd.
Jak wszyscy wiecie z badań fizyki nad naszym ludzkim ciałem, istnieją w nim
molekuły, protony i elektrony. Idąc dalej istnieją kwarki, neutrina i tak
dalej, których nie można dojrzeć nawet pod mikroskopem. Jednak jest to bardzo
oddalone od źródła życia i źródła materii. Jak może wiecie, aby mogła nastąpić
fuzja lub rozszczepienie jądra atomowego, potrzeba znacznego uderzenia energii
i dość dużo ciepła. Jak to możliwe, żeby jądra atomowe ciała ludzkiego mogły
tak po prostu obumierać po śmierci człowieka? Odkryliśmy, że gdy osoba umiera,
to tylko warstwa największych molekuł w naszej przestrzeni ulega rozkładowi, a
ciała w innych przestrzeniach wcale nie są naruszone. Pomyślcie wszyscy, jak
wygląda ciało ludzkie pod mikroskopem? Całe ludzkie ciało jest w ruchu. Ty
siedzisz tu nieruchomo, jednak całe ciało jest w ruchu. Komórki molekularne są
w ruchu. Całe ciało jest sypkie i wygląda jakby było zbudowane z piasku. Tak
właśnie wygląda pod mikroskopem, i różni się całkowicie od ciała, które widzą
nasze oczy. Tak dzieje się, ponieważ ta para ludzkich oczu może stworzyć iluzję
i nie pozwala ci tego zobaczyć. Lecz mając otwarte niebiańskie oko można
widzieć rzeczy w powiększeniu. W zasadzie jest to wrodzona ludzka zdolność,
która dziś określana jest mianem zdolności nadnaturalnej. Jeżeli chcesz, aby
wyłoniły się nadnaturalne zdolności, to musisz poprzez kultywację powrócić do
pierwotnego i prawdziwego ja.
Pomówmy o de. Jakie
dokładnie są pomiędzy nimi powiązania? Przeanalizujemy to. My ludzie, posiadamy
ciało, które istnieje w bardzo wielu przestrzeniach. Największym widzianym
przez nas obecnie komponentem ludzkiego ciała jest komórka. To jest nasze ciało
z krwi i kości. Jeżeli wejdziesz w przestrzeń pomiędzy komórkami i molekułami
lub w przestrzeń pomiędzy molekułami, to doświadczysz wtedy innej przestrzeni.
Jakie formy to ciało przybiera? Oczywiście, nie możesz tego zrozumieć za pomocą
pojęć z tej przestrzeni. Twoje ciało musi zjednać się z wymogami form istnienia
w danej przestrzeni. W innych przestrzeniach ciało może z natury powiększać się
lub zmniejszać. Odkryjesz wtedy, że są to również nieporównywalnie ogromne
przestrzenie. Odnosi się to do prostej formy istnienia innych przestrzeni,
gdzie w tym samym czasie i w tym samym miejscu istnieją różne przestrzenie.
Człowiek w wielu innych przestrzeniach posiada pewne określone ciała, i w
pewnej określonej przestrzeni dookoła ciała ludzkiego istnieje pole. Jakie
pole? To pole jest właśnie tym omawianym przez nas de. De jest rodzajem białej
materii i nie jest czymś ze sfery duchowej lub filozoficznej człowieka jak uważano
dawniej. Jest ono rzeczywiście istniejącym rodzajem materii, dlatego dawniej
starsi ludzie mówili o gromadzeniu de i o utracie de. Były to bardzo trafne
powiedzenia. To de znajduje się dookoła ludzkiego ciała i tworzy pole. W
przeszłości w szkole tao mówiono, że to mistrz szuka wychowanków, a nie
odwrotnie. Co to znaczy? Musiał on zobaczyć jak dużo de jest na ciele danej
osoby. Jeżeli było dużo to mogła łatwo kultywować, a jeżeli było mało, to nie
byłoby jej tak łatwo kultywować i bardzo trudno byłoby jej wysoko wznieść swój
gong.
Jednocześnie istnieje
jeszcze pewien rodzaj czarnej materii, nazywany tu karmą, a w buddyzmie
określany złą karmą. Oba rodzaje materii, biała i czarna, istnieją
jednocześnie. Jaki związek istnieje pomiędzy tymi dwoma rodzajami materii?
Materię de otrzymujemy poprzez znoszenie cierpień i utrapień, oraz robienie
dobrych uczynków, a czarną materię otrzymuje się w zamian za złe uczynki, za
gnębienie innych lub za zrobienie czegoś niedobrego. Obecnie dla ludzi liczą
się tylko pieniądze i żeby je zdobyć, niektórzy nie cofną się przed żadnym
złem. Dla pieniędzy dopuszczają się wszelkich złych czynów: mogą zabić niewinną
osobę, wynająć płatnego mordercę, uprawiać homoseksualizm, brać narkotyki i tak
dalej. Istnieje wiele podobnych rzeczy. Gdy człowiek czyni coś złego, to traci
de. W jaki sposób je traci? Gdy ktoś ubliża innemu, to myśli, że wyszedł na
swoje dając upust złości. Istnieje pewne prawo w tym wszechświecie, które się
zwie: bez straty nie ma zysku. Aby zyskać musisz stracić. Jeżeli nie stracisz,
to zostaniesz zmuszony żebyś stracił. Kto pełni tę rolę? To właśnie natura
wszechświata spełnia taką rolę. Nie może być tak, żebyś tylko chciał zyskać.
Jak to działa? Gdy ktoś kogoś znieważa lub gnębi, to przerzuca na tę osobę de.
Ta osoba należy do strony pokrzywdzonej, traci i znosi cierpienie, więc trzeba
jej to odpowiednio wynagrodzić. Gdy ktoś znieważa kogoś, to wraz z obelgą z
obszaru własnego pola przestrzeni, kawałek de przenosi się na tę osobę. Im
więcej jej ubliża, tym więcej daje jej de. Tak samo jest z biciem i dręczeniem
innych. Jeżeli ktoś kogoś bije lub kopie, to wraz z jego ciosem ląduje na tej
drugiej osobie odpowiednio dużo de. Codzienny człowiek nie widzi takich
wysokich zasad. Uważa się za kogoś gnębionego i nie może tego znieść:
„Uderzyłeś mnie, więc muszę ci oddać”. „Bach”, oddaje cios i odpycha mu z
powrotem de. Obie strony nic nie tracą i nic nie zyskują. Możliwe, że pomyśli:
„Uderzyłeś mnie raz, więc uderzę cię dwa razy, gdyż inaczej nie wyładuję swojej
złości”. Uderza go jeszcze raz i ponownie przenosi się kawałek de.
Dlaczego tyle uwagi
przykłada się do de? Jakiego rodzaju związek istnieje w przemianie de? W
religiach mówi się, że jeżeli osoba posiadająca de nie zyska w tym życiu, to
zyska w następnym. Co zyska? Jeżeli ma dużo de, to może zostanie wysokim
urzędnikiem, zbije majątek i będzie miała wszystko, co zechce. Będzie to
wymieniane właśnie za de. W religiach mówi się jeszcze, że jeżeli ktoś nie
posiada de, wówczas następuje unicestwienie ciała i ducha. Duch pierwotny
zostanie unicestwiony. Po odejściu z tego świata całkowicie umrze i nic nie
pozostanie. Zaś w naszym środowisku kultywacji i praktykowania mówi się, że de
może być bezpośrednio przekształcone w gong.
Omówimy więc, jak de
przekształcane jest w gong. W środowisku kultywacji i praktykowania istnieje
powiedzenie: „kultywacja zależy od ciebie, a gong zależy od mistrza”. Niektórzy
mówią o ustawianiu tygla i rozpalaniu wewnętrznego pieca, zbieraniu ziół i
oczyszczaniu dan, oraz myśleniu intencyjnym. Uważają to za bardzo ważne. Zaś ja
twierdzę, że to w ogóle nie jest ważne i jeżeli dużo o tym myślisz, wtedy staje
się to przywiązaniem. Jeżeli dużo o tym myślisz, to czy nie przywiązałeś się do
dążenia do tego? Kultywacja zależy od ciebie, a gong zależy od mistrza.
Wystarczy żebyś miał takie życzenie. A jeżeli chodzi o to, kto naprawdę robi te
rzeczy, to czyni je dla ciebie mistrz. Sam nie jesteś w stanie nic zrobić. Jak
mógłbyś, przy pomocy zwykłych ludzkich rąk, przekształcić tę wysokoenergetyczną
materię składającą się na żywe ciało na wysokich poziomach? Jest to zupełnie
niemożliwe, a samo mówienie o tym brzmi jak żart. Proces przekształcania ciała
w innych przestrzeniach jest niezwykle cudowny i złożony. Zupełnie nie jesteś w
stanie czynić tych rzeczy.
Co ofiarowuje ci mistrz?
Ofiarowuje ci gong rozwijający twój gong. Ponieważ de znajduje się na zewnątrz
ciała, prawdziwy gong człowieka powstaje z de. Wysokość poziomu osoby i moc
gong pochodzą od de. Przekształca on twoje de w gong, który rośnie w górę w kształcie
spirali. Gong prawdziwie decydujący o wysokości poziomu osoby rośnie na
zewnątrz ciała i ostatecznie po spiralnym wzniesieniu się do czubka głowy
formuje kolumnę gong. Jak wysoki jest gong danej osoby? Wystarczy spojrzeć na
wysokość jej kolumny gong by określić jej poziom. W buddyzmie nazywane jest to
pozycją owocu. Podczas gdy niektórzy siedzą w medytacji, ich duch pierwotny
może opuścić ciało i natychmiast wznieść się bardzo wysoko. Jednak może nie
jest on w stanie i nie śmie iść wyżej. Może wznieść się tylko na daną wysokość,
gdyż wzniósł się tam siedząc na swojej kolumnie gong. A ponieważ jego kolumna
gong jest tak wysoka, to nie może iść wyżej. Jest to omawiana w buddyzmie
kwestia pozycji owocu.
Istnieje jeszcze miara do
mierzenia wysokości sinsing. Miara ta i kolumna gong nie istnieją w tej samej
przestrzeni, ale istnieją jednocześnie. Twój sinsing już się podniósł, gdy na
przykład wśród codziennych ludzi ktoś ci ubliży, a ty nie odpowiesz i będziesz
miał spokojne serce, lub gdy ktoś cię uderzy, a ty się nie odezwiesz i
przyjmiesz to z uśmiechem pozostając niewzruszonym. Sinsing takiej osoby jest
już bardzo wysoki. Zatem, co powinieneś otrzymać jako praktykujący? Czy nie
zyskujesz gong? Twój sinsing się wzniósł, więc twoja kolumna gong wzrosła. Jak
wysoki sinsing, tak wysoki gong. To absolutna prawda. Dawniej, gdy ludzie
ćwiczyli w parku lub w domu, robili to pilnie i z oddaniem. Ćwiczyli całkiem
nieźle, ale po wyjściu z domu zachowywali się inaczej, wracali do starych metod
postępowania. Pośród codziennych ludzi walczyli i rywalizowali o reputację i
pieniądze. Czy ich gong mógł wzrosnąć? Zupełnie nie był w stanie się rozwinąć i
taka osoba nie mogła zostać uleczona. Właśnie taki jest tego powód. Dlaczego
niektórzy przez długi czas wykonują jakieś ćwiczenia i mimo to nie wracają do
zdrowia? Czikung to kultywacja i praktykowanie. To coś nadzwyczajnego, a nie
zwykła ludzka gimnastyka. Trzeba przykładać wagę do sinsing, gdyż tylko wtedy
można uleczyć się lub rozwinąć gong.
Niektórzy wierzą w
ustawianie tygla i rozpalanie wewnętrznego pieca, zbieranie ziół i oczyszczanie
dan. Myślą, że dan to gong, a tak nie jest. Dan nie stanowi całości energii
lecz tylko gromadzi jej część. Czym jest dan? Wszyscy wiecie, że posiadamy
również inne rzeczy do kultywacji życia i że w naszych ciałach wyłaniają się
zdolności i wiele, wiele różnego typu specjalnych technik. Większość z nich
jest zamknięta nie pozwalając ci na ich używanie. Istnieje wiele zdolności.
Istnieje ich ponad dziesięć tysięcy. Ale jak tylko któraś się ukształtuje, to
jest zamykana. Dlaczego nie mogą się wyłonić? By nie pozwolić ci na dowolne ich
stosowanie w zwykłym ludzkim społeczeństwie. Nie można, ot tak sobie, zakłócać
zwykłego ludzkiego świata, ani nie można w dowolny sposób w zwykłym ludzkim świecie
ukazywać swoich możliwości, ponieważ zniszczyłoby to stan społeczeństwa
codziennych ludzi. Jest wiele osób kultywujących poprzez oświecenie. Jeżeli
wszystkim pokażesz te rzeczy, to zobaczą, że one naprawdę istnieją i wszyscy
przyjdą kultywować. Również ludzie, którzy popełnili niewybaczalne zło. Wszyscy
przyjdą kultywować, a to jest niedozwolone. Nie można pozwolić ci popisywać się
w ten sposób. Łatwo uczyniłbyś coś złego, gdyż nie jesteś w stanie zobaczyć
więzów przeznaczenia i natury rzeczy. Uważasz, że robisz dobry uczynek, a
możliwe, że zrobienie tego będzie czymś złym. Nie pozwala ci się ich używać,
ponieważ gdy popełnisz zły uczynek, twój poziom spadnie i twoja kultywacja
pójdzie na marne. Dlatego wiele zdolności jest od razu zamykanych. Jak to działa?
W dniu otwarcia gong i osiągnięcia oświecenia, dan staje się bombą, która
rozsadzi i otworzy wszystkie zdolności oraz wszystkie zamki w ciele i setki
punktów energetycznych. „Bum!” zatrzęsie i wszystko otworzy. Do tego służy. Po
odejściu z tego świata buddyjskiego mnicha i po jego kremacji pozostaje sarira.
Niektórzy uważają, że są to kości i zęby. Jak to jest możliwe, że nie ma tego u
codziennych ludzi? To jest właśnie ten rozsadzony przez eksplozję dan, którego
energia została uwolniona. Zawiera w sobie dużą ilość materii z innych
przestrzeni. Jest ona również czymś istniejącym materialnie, ale nie ma z niej
większego pożytku. Obecnie ludzie postrzegają ją jako coś niezwykle cennego.
Posiada energię, jest lśniąca i bardzo twarda. To właśnie taka rzecz.
Istnieje jeszcze jedna
przyczyna nierozwijania gong. Mianowicie, nie znając Fa wysokich poziomów, nie
można kultywować i praktykować wzwyż. Co to oznacza? Jest to podobne do tego, o
czym przed chwilą mówiłem. Niektórzy ćwiczą wiele praktyk, ale mówię ci, bez
względu na to, jak dużo ich się uczysz, nie ma z tego pożytku. Nadal jesteś
zaledwie uczniem szkoły podstawowej w kultywacji i praktykowaniu. To wszystko
są zasady niskich poziomów i nie mogą spełniać zadania prowadzenia cię w
kultywacji i praktykowaniu ku wysokim poziomom. Czytając książki ze szkoły
podstawowej, uczęszczając na uniwersytet, nadal jesteś uczniem podstawówki. Bez
względu na to, ile się ich nauczysz, jest to bezużyteczne. Mało tego, wyjdzie
ci to na gorsze. Różne poziomy posiadają Fa różnych poziomów. Fa na różnych
poziomach spełnia różne role prowadzenia, więc zasady z niskiego poziomu nie są
w stanie poprowadzić twojej kultywacji i praktykowania ku wyższym poziomom.
Wszystko, co od dzisiaj będziemy tłumaczyć, to zasady kultywacji i praktykowania
na wysokich poziomach. W czasie moich wykładów łączę rzeczy na różnych
poziomach, więc od dzisiaj cały czas będą mogły one spełniać zadanie
prowadzenia cię w twojej kultywacji i praktykowaniu. Dostępnych jest kilka
moich książek, a także taśmy audio i wideo. Odkryjesz, że gdy przeczytasz,
wysłuchasz lub obejrzysz je raz, a po pewnym czasie przeczytasz, wysłuchasz lub
obejrzysz je ponownie, gwarantowane że nadal będą cię prowadzić. Jeśli
nieustannie będziesz się wznosił, to nieustannie będą cię mogły prowadzić. To
jest Fa. Powyżej zostały wymienione dwie przyczyny, z powodu których
praktykowanie ćwiczeń nie zwiększa gong. Nie znając Fa wysokich poziomów nie
możesz kultywować. Nie kultywując się wewnętrznie oraz nie kultywując i nie
praktykując sinsing nie można rozwinąć gong. To są właśnie te dwie przyczyny.
Nasze Falun Dafa jest
jedną z 84 000 dyscyplin w szkole buddy. W tym okresie historii naszej
cywilizacji nigdy nie zostało publicznie przekazane, jednakże w okresie
prehistorycznym ocalało ludzi na szeroką skalę. W ostatnim okresie końca kalpy
ponownie je szeroko przekazuję, więc jest ono niesłychanie cenne. Omówiłem
formy bezpośredniego przekształcania de w gong. Gong tak naprawdę nie wyłania
się poprzez praktykowanie ćwiczeń, ale w wyniku kultywacji. Wielu ludzi dążąc
do rozwinięcia gong przykłada jedynie wagę do tego jak praktykować ćwiczenia, a
nie do tego jak kultywować. W rzeczywistości kultywacja gong całkowicie zależy
od kultywacji sinsing. Więc dlaczego uczymy również praktykowania? Najpierw
pomówmy o tym, dlaczego mnisi nie praktykują ćwiczeń. Głównie siedzą w
medytacji, recytują pisma i kultywują sinsing, w wyniku czego rozwijają gong.
Rozwijają gong wznoszący ich poziom. Śakjamuni mówił o porzuceniu wszystkiego
na świecie włączając w to benti, zatem nie potrzebują żadnych ćwiczeń. W szkole
tao nie mówi się o ocalaniu wszystkich istot. Tam nie zajmują się ludźmi o
wszelkich mentalnościach i poziomach, wśród których niektórzy są bardziej lub
mniej egoistyczni. Wybierają swoich wychowanków. Jeżeli wybiorą trzech, to
tylko jednemu zostaną przekazane prawdziwe nauki. Musi on posiadać wysokie de i
być dobry, dzięki czemu nie napotka na problemy. Dlatego kładą nacisk na
przekazywanie rzeczy takich jak techniki ćwiczeń do kultywacji życia.
Praktykują rzeczy takie jak boskie moce oraz inne techniki, a to wymaga
wykonywania ruchów.
Falun Dafa również jest
praktyką kultywującą zarówno naturę i życie, więc jej praktykowanie wymaga
ruchów. Jednym z aspektów ruchów jest użycie ich do wzmocnienia zdolności. Czym
jest wzmocnienie? Jest to użycie twojej potężnej mocy gong do wzmocnienia
twoich zdolności. Wtedy stają się coraz silniejsze. Inny aspekt tego jest taki,
że wewnątrz twojego ciała zostanie ponadto wykształconych wiele żywych istot. W
kultywacji i praktykowaniu na wysokich poziomach w szkole tao mówi się o
przyjściu na świat pierwotnego niemowlęcia, a w szkole buddy jest mowa o
nieniszczejącym ciele wadżry. Trzeba jeszcze wykształcić wiele rzeczy jak
specjalne techniki. Wszystko to musi zostać wyewoluowane i wypraktykowane przez
techniki ćwiczeń. Ruchy praktykują właśnie te rzeczy. Tak więc kompletny zestaw
praktyki kultywującej naturę i życie wymaga zarówno kultywacji, jak i
praktykowania ćwiczeń. Myślę, że wszyscy zrozumieliście jak powstaje gong. Gong
prawdziwie decydujący o wysokości twojego poziomu, wcale nie rozwija się
poprzez praktykowanie ćwiczeń, a poprzez kultywację. To ty jesteś w procesie
kultywacji. Pośród codziennych ludzi podnosisz twój sinsing, jednoczysz się z
naturą wszechświata i kiedy natura wszechświata nie ogranicza cię, możesz się
wznieść. Twoje de zaczyna przekształcać się w gong, który wznosi się wraz z
podniesieniem twojego standardu sinsing. Właśnie w ten sposób są one powiązane.
Nasz zestaw ćwiczeń do
praktykowania prawdziwie zalicza się do praktyki kultywującej zarówno naturę
jak i życie. Praktykowany przez nas gong gromadzony jest w każdej komórce
naszego ciała, aż do skrajnie mikrokosmicznych składników materii, które
wszystkie gromadzą tę wysokoenergetyczną materię gong. Wraz ze wzrostem mocy
twojego gong wzrasta jego gęstość i siła. Ta wysokoenergetyczna materia posiada
inteligencję. Ponieważ gromadzona jest w każdej komórce ludzkiego ciała aż do
źródła życia, to z biegiem czasu przyjmuje kształt komórek twojego ciała.
Przyjmuje taki sam porządek molekularny i taką samą formę, co jądra atomów. Ale
następuje fundamentalna zmiana. To ciało nie jest już zbudowane z oryginalnych
komórek. Czy nie wykroczyłeś wtedy poza pięć elementów? Oczywiście twoja kultywacja
i praktykowanie jeszcze się nie zakończyły. Nadal kultywujesz i praktykujesz
ćwiczenia pośród codziennych ludzi, więc na zewnątrz wyglądasz jak codzienny
człowiek. Jedyną różnicą jest to, że wyglądasz młodziej niż twoi rówieśnicy.
Oczywiście najpierw trzeba usunąć z twojego ciała wszystko, co niedobre,
włączając w to choroby. Jednak my nie uleczamy chorób. My oczyszczamy ciało,
ale nie nazywamy tego leczeniem. Nazywamy to oczyszczaniem ciała. I oczyszczamy
je dla osób prawdziwie kultywujących i praktykujących. Niektórzy przyszli tu
wyleczyć swoje choroby. Bardzo chorym osobom nie pozwalamy przychodzić na
zajęcia, dlatego że nie potrafią wyrzucić z serca myśli o wyleczeniu choroby, o
tym, że są chorzy. Osoby ciężko chore czują się źle, więc czy mogą to porzucić?
Dlatego nie są w stanie kultywować i praktykować. Podkreślmy to jeszcze raz,
nie przyjmujemy ludzi ciężko chorych. My tutaj kultywujemy i praktykujemy, a to
jest dalekie od tego, o czym oni myślą. Mogą poszukać innego mistrza czikung,
żeby to dla nich zrobił. Oczywiście wiele osób, które przychodzą się uczyć ma
schorzenia, ale ponieważ jesteś osobą prawdziwie kultywującą i praktykującą to
możemy to dla ciebie uczynić.
Po pewnym czasie
kultywacji i praktykowania, osoby uczące się naszego Falun Dafa zmieniają się
bardzo z wyglądu. Ich skóra staje się delikatna, a cera zarumieniona. U
starszych ludzi zanikają zmarszczki, do tego stopnia, że jest ich coraz mniej i
mniej. To powszechne zjawisko. Nie opowiadam żadnych bajek. Wielu z siedzących
tutaj doświadczonych praktykujących o tym wie. W dodatku starsze kobiety
odzyskują okres, gdyż praktyka kultywująca zarazem naturę i życie potrzebuje
przepływu czi krwi do kultywacji życia. Okres wraca, ale nie jest obfity. Na
obecnym etapie wystarczy ta odrobina. Jest to również bardzo powszechne
zjawisko. W przeciwnym razie, gdyby tego brakowało, jak mogłabyś kultywować
życie? Również mężczyźni, tak starsi jak i młodsi odczuwają, że ich ciała są
lekkie. Będąc prawdziwym kultywującym i praktykującym doświadczysz tego rodzaju
przemian.
Nasz zestaw ćwiczeń
praktykuje coś ogromnego. Nie przypomina wielu innych praktyk, które w swoich
ćwiczeniach naśladują ruchy zwierząt. Nasz zestaw ćwiczeń praktykuje coś
przeogromnego. Prawdy nauczane przez Śakjamuniego i Laodzy w tamtych czasach są
prawdami w zakresie naszej Drogi Mlecznej. Co takiego praktykuje nasze Falun
Dafa? My kultywujemy według zasad ewolucji wszechświata i według najwyższej
natury wszechświata – standard Dżen, Szan, Ren, prowadzi naszą kultywację i
praktykowanie. My praktykujemy coś tak wielkiego, że równa się to praktykowaniu
wszechświata.
Nasze Falun Dafa posiada
jeszcze jedną niesłychanie wyjątkową cechę, różniącą ją od wszystkich innych
praktyk. Wszystkie czikung obecnie przekazywane w społeczeństwie kroczą ścieżką
dan, czyli praktykują dan. W czikung praktykującym dan, bardzo trudno jest
osiągnąć otwarcie gong i oświecenie pośród codziennych ludzi. Nasze Falun Dafa
nie kroczy ścieżką dan. Nasz zestaw ćwiczeń kultywuje w podbrzuszu Falun. W
trakcie wykładów osobiście umieszczam go w osobach, które przyszły się uczyć.
Podczas nauczania Falun Dafa po kolei umieszczamy wszystkim Falun. Jedni go
czują, inni nie. Tak jest dlatego, że warunki fizyczne ludzi są różne.
Większość ludzi go czuje. My praktykujemy Falun i nie praktykujemy dan. Falun
jest miniaturą wszechświata, posiada wszelkie zdolności wszechświata, potrafi
samoczynnie obracać się i wirować. Gdy tylko go otrzymasz, zacznie nieustannie
obracać się w twoim podbrzuszu i nigdy już się nie zatrzyma. Z każdym rokiem
zawsze będzie się w ten sposób obracał. Podczas procesu wirowania w prawo,
samoczynnie wchłania energię z wszechświata. Ponadto sam przekształca energię
tak, aby dostarczyć potrzebną energię do przemiany każdej części ciała.
Jednocześnie obracając się w stronę przeciwną do ruchu wskazówek zegara,
emituje energię, wydziela odrzuconą materię i rozprasza ją wokół ciała.
Emitując energię, wysyła ją bardzo daleko po czym ponownie przynosi nową
energię. Gdy emituje energię na zewnątrz, to ludzie znajdujący się w twoim
otoczeniu odniosą korzyści. W szkole buddy mówią o ocalaniu siebie i ocalaniu
innych, ocalaniu wszystkich istot. Nie tylko należy kultywować siebie, ale
również należy ocalać wszystkie istoty. Ludzie wokół ciebie odniosą korzyści.
Możesz nieświadomie uregulować ich ciała, uzdrowić ich i tak dalej. Oczywiście
energia nie zostanie utracona. Gdy Falun obraca się w prawo zgodnie z ruchem
wskazówek zegara, sam zbiera z powrotem energię, gdyż obraca się bezustannie i
nigdy się nie zatrzymuje.
Niektórzy zdziwili się:
„Dlaczego Falun obraca się bezustannie i nigdy się nie zatrzymuje?”. Zapytali
mnie: „Dlaczego się obraca? Jaka jest tego przyczyna?”. Łatwo jest zrozumieć
jak gromadzenie dużej ilości energii może uformować dan, ale nie do pomyślenia jest,
że Falun wiruje. Dam wam przykład. Wszechświat jest w ruchu, wszystkie drogi
mleczne i wszystkie galaktyki wszechświata są w ruchu. Dziewięć planet krąży
dookoła Słońca, a Ziemia obraca się wokół własnej osi. Pomyślcie wszyscy, kto
je popycha? Kto dodaje im energii? Nie możesz używać pojęć codziennych ludzi by
to zrozumieć. Jest to po prostu taki wirujący mechanizm. Nasz Falun też jest
taki sam i po prostu się obraca. Rozwiązuje to problem praktykowania ćwiczeń w
warunkach codziennego ludzkiego życia, dzięki wydłużeniu czasu praktykowania.
Jak go wydłuża? Ponieważ nie przestaje się obracać, bez przerwy absorbuje
energię z kosmosu i ją przekształca. Gdy jesteś w pracy, on cię praktykuje.
Oczywiście, poza Falun twoje ciało otrzyma także bardzo wiele mechanizmów i
systemów energii, które wszystkie wraz z Falun obracają się i przekształcają
cię samoczynnie. Dlatego gong całkowicie samoczynnie przekształca osobę. W ten
sposób tworzy to „gong praktykuje osobę”, co nazywa się również „Fa praktykuje
osobę”. Gdy nie praktykujesz ćwiczeń – gong cię oczyszcza, gdy praktykujesz –
gong też cię oczyszcza. Gdy jesz, śpisz lub pracujesz, gong cię zawsze
przekształca. Zatem, w jakim celu praktykujesz ćwiczenia? Twoje praktykowanie
wzmacnia Falun oraz wszystkie mechanizmy i systemy, które ci ofiarowałem. W
czasie kultywacji na wysokim poziomie, wszystko jest w stanie niedziałania.
Także ruchy podążają za mechanizmami, nie ma żadnego intencyjnego myślenia, ani
nie zwraca się uwagi na metody oddychania i tym podobne.
Nie mówimy też o
praktykowaniu ćwiczeń w określonym czasie czy miejscu. Niektórzy pytali: „Kiedy
jest najlepiej praktykować? O północy, o świcie czy w południe?”. Nie zwracamy
uwagi na określoną porę. Jeżeli nie praktykujesz ćwiczeń o północy, gong cię
praktykuje. Jeżeli nie praktykujesz rano, to gong cię praktykuje. Gdy śpisz,
gong nadal cię praktykuje. Gdy idziesz ulicą, gong nadal cię praktykuje. Gdy
jesteś w pracy, gong także cię praktykuje. Czy nie skraca to czasu potrzebnego
na praktykowanie ćwiczeń? Wielu spośród nas posiada prawdziwe serce do
otrzymania Tao. Taki jest oczywiście cel kultywacji i praktykowania.
Ostatecznym celem kultywacji i praktykowania jest osiągnięcie Tao i
doskonałości. Ale niektórzy są w podeszłym wieku, ich lata są już policzone i
nie mają wystarczająco dużo czasu. Nasze Falun Dafa może rozwiązać problemy
tego typu poprzez skrócenie procesu praktykowania ćwiczeń. Jednocześnie jest to
praktyka kultywująca zarówno naturę jak i życie. W czasie nieustannej
kultywacji i praktykowania twoje życie będzie stale przedłużane. Nieustannie
będziesz praktykował i nieustannie będzie przedłużane. Jeżeli posiadasz dobrą
podstawę i jesteś zaawansowany w latach, to i tak będziesz miał wystarczająco
dużo czasu na praktykowanie ćwiczeń. Ale istnieje jeden warunek, czas
przedłużony poza wyznaczoną długość twojego życia jest ofiarowany całkowicie na
praktykowanie. Jeżeli twoje myśli chociaż trochę zboczą z drogi, wtedy twoje
życie będzie w niebezpieczeństwie, gdyż twój wcześniejszy przebieg życia
przeminął. Gdy wkroczysz w kultywację i praktykowanie Fa poza światem, nie
będzie już tego ograniczenia i w tym czasie wystąpi już inny stan.
Nie mówimy o skierowaniu
się w określonym kierunku, ani o zakończeniu praktyki w określony sposób.
Ponieważ Falun nieustannie się obraca, nie można go zatrzymać. Jeżeli zadzwoni
telefon lub ktoś zapuka do drzwi, to natychmiast możesz pójść się tym zająć,
bez potrzeby kończenia praktykowania w określony sposób. W takim wypadku, Falun
natychmiast zacznie się obracać zgodnie z ruchem wskazówek zegara i za jednym
zamachem zbierze z powrotem energię rozproszoną na zewnątrz twojego ciała.
Niektórzy intencyjnie gromadzą czi w rękach lub wlewają je do czubka głowy. Nie
jest ważne jak je gromadzisz, i tak przepadnie. Falun jest czymś inteligentnym
i sam wie jak to uczynić. Nie zwracamy też uwagi na zwrócenie się w określonym
kierunku, ponieważ cały wszechświat znajduje się w ruchu. Droga Mleczna jest w
ruchu, dziewięć planet krąży wokół Słońca i Ziemia obraca się wokół własnej
osi. My praktykujemy według tak wielkiej prawdy wszechświata, więc gdzie jest
wschód, południe, zachód i północ? Nie ma ich. Praktykując w którąkolwiek
stronę, praktykujesz we wszystkie strony i praktykowanie w jakąkolwiek stronę
równa się praktykowaniu jednocześnie w kierunku wschodu, południa, zachodu i
północy. Nasze Falun Dafa będzie chroniło tych, którzy przychodzą się uczyć,
tak aby nie zboczyli na złą drogę. Jak będzie chroniło? Jeżeli będziesz
zachowywał się jak osoba prawdziwie kultywująca i praktykująca, to nasz Falun
będzie cię chronił. Moje korzenie osadzone są we wszechświecie, jeżeli ktoś
mógłby ruszyć ciebie, mógłby ruszyć i mnie, mówiąc jaśniej mógłby poruszyć ten
wszechświat. To, co powiedziałem może brzmieć bardzo tajemniczo, ale zrozumiesz
to w miarę twojej nauki. Istnieją jeszcze inne rzeczy, które są zbyt wysokie,
aby je ujawnić. Systematycznie wytłumaczymy Fa wysokich poziomów, zaczynając od
prostych i kończąc na dogłębnych. Jeżeli twój sinsing nie jest prawy, to nie
jest to dobre. Jeżeli dążysz do czegoś, to prawdopodobnie znajdziesz się w
tarapatach. Odkryłem, że Falun wielu doświadczonych praktykujących zostały
zniekształcone. Dlaczego? Wmieszałeś do ćwiczeń coś innego, przyjąłeś rzeczy
kogoś innego. Dlaczego Falun cię nie ochronił? Jest dany tobie, więc jest twój
i jest pod kontrolą twojej świadomości. Jeżeli sam czegoś chcesz, to nikt nie
będzie się w to mieszał. Taka jest zasada tego wszechświata. Jeżeli nie chcesz
kultywować, to nikt nie może cię do tego zmusić, gdyż równałoby się to z
uczynieniem czegoś złego. Kto mógłby zmusić cię do zmiany twojego serca? Musisz
być wewnętrznie zdyscyplinowany. Czy ktokolwiek został rzeczywiście uzdrowiony
poprzez łączenie dobrych rzeczy z innych praktyk i branie rzeczy prawie od
każdego, lub poprzez ćwiczenie jednego dnia jednej praktyki, a drugiego innej w
celu pozbycia się chorób? Nie został. Choroba została jedynie przesunięta w
czasie. Kultywacja i praktykowanie na wysokich poziomach wymaga skoncentrowania
się na jednej dyscyplinie. Aby kultywować trzeba pozostać w jednej dyscyplinie.
W którejkolwiek z nich kultywujesz i praktykujesz, musisz koniecznie włożyć w
nią całe swoje serce, aż do otwarcia gong i osiągnięcia oświecenia w danej
dyscyplinie. Tylko wtedy możesz przejść do innej i dalej kultywować. I to jest
wtedy inny zestaw rzeczy. Ponieważ prawdziwe nauki przekazywane są od wieków,
są one bardzo złożonym procesem przekształcania. Niektórzy ćwiczą coś w oparciu
o to, co czują, ale ile to jest warte? Nic. W innych przestrzeniach prawdziwy
proces przekształcania jest niesamowicie skomplikowany i cudowny, i nie
zadziała nawet przy najmniejszym niedociągnięciu. Przypomina to dodanie do
precyzyjnego urządzenia części z innego urządzenia. Od razu się popsuje. Twoje
ciała we wszystkich przestrzeniach przechodzą niezwykle skomplikowane i cudowne
zmiany, nawet małe uchybienie wystarczy, aby to popsuć. Czy nie powiedziałem
ci, że kultywacja zależy od ciebie, a gong zależy od mistrza? Jeżeli dowolnie
przyjmujesz coś innego i dodajesz to do siebie, oraz przynosisz różne
przesłania, to będzie to zakłócało rzeczy z tej dyscypliny i zboczysz ze swej
drogi. Co więcej, odbije się to w zwykłym ludzkim świecie i przyniesie zwykłe
ludzkie problemy. Sam do tego dążysz i inni nie mogą cię powstrzymać. Jest to
kwestia jakości oświecenia. Jednocześnie, jeżeli dodasz coś, od razu wprowadzi
to gong w nieład, i nie będziesz już w stanie kultywować. Pojawi się taki
problem. Nie twierdzę jednak, że wszyscy muszą uczyć się Falun Dafa. Jeżeli nie
uczysz się Falun Dafa, ale otrzymałeś prawdziwe nauki w innej dyscyplinie,
także to uznam. Ale mówię ci, aby prawdziwie kultywować i praktykować ku
wyższym poziomom, na pewno musisz skoncentrować się na jednej dyscyplinie. Jest
jeszcze coś, co muszę ci powiedzieć: obecnie, nie ma drugiej osoby, która tak
jak ja przekazuje praktykę prawdziwie ku wysokim poziomom. Później zrozumiesz,
co dla ciebie uczyniłem. Dlatego mam nadzieję, że twoja jakość oświecenia nie
jest za niska. Jest wielu, którzy chcą kultywować i praktykować ku wysokim
poziomom. Masz to na wyciągnięcie ręki, a prawdopodobnie nie zdajesz sobie
jeszcze z tego sprawy. Wszędzie szukałeś mistrza i wydałeś majątek, a niczego
nie udało ci się znaleźć. Dzisiaj masz to u swoich drzwi, ale może jeszcze tego
nie zrozumiałeś! Jest to kwestia tego, czy możesz się do tego oświecić, i tego,
czy możesz zostać ocalony.
Jest wielu mistrzów
czikung, którzy mówili o niebiańskim oku. Jednakże Fa objawia się różnie na
różnych poziomach. Osoba może ujrzeć obraz tylko na poziomie osiągniętym przez
jej kultywację i praktykowanie ćwiczeń. Nie jest w stanie dostrzec prawdziwego
oblicza poza tym poziomem, ani w nie uwierzyć, więc postrzega jako prawidłowe
jedynie to, co widzi na swoim poziomie. Dopóki, poprzez kultywację i praktykowanie,
nie osiągnie określonego, wysokiego poziomu, uważa że dana rzecz nie istnieje i
w nią nie wierzy. Określone jest to przez jej poziom. Również jej myślenie nie
może się wznieść. Innymi słowy, o kwestii niebiańskiego oka niektórzy mówili w
ten lub inny sposób, co w rezultacie doprowadziło do wielkiego nieładu. Nikt
tego w końcu jasno nie wytłumaczył. W rzeczywistości, nie można wyjaśnić
pojęcia niebiańskiego oka na niskim poziomie. Struktura niebiańskiego oka w
przeszłości należała do tajemnic nad tajemnicami, dlatego nie mogła być
ujawniona codziennym ludziom i dlatego poprzez wieki nikt jej nie objaśnił. Ale
tutaj nie krążymy wokół teorii omawianych w przeszłości. My stosujemy
współczesną naukę, używamy najprostszego współczesnego języka, aby wytłumaczyć
i omówić podstawowe kwestie.
Niebiańskie oko, o którym
mówimy, w rzeczywistości znajduje się powyżej punktu pomiędzy brwiami i
połączone jest z szyszynką. To jest jego główne przejście. Ciało posiada
jeszcze wiele, wiele oczu. W szkole tao mówi się, że każdy cziao jest okiem. W
szkole tao punkty akupunktury nazywa się cziao. Chińska medycyna nazywa to
punktami akupunktury. W szkole buddy uważa się, że każdy por ciała jest okiem.
Tak więc, niektórzy czytają za pomocą uszu, jeszcze inni widzą za pomocą ręki
lub tyłu głowy. Są jeszcze tacy, którzy widzą za pomocą stopy lub brzuchem. To
wszystko jest możliwe.
Mówiąc o niebiańskim oku,
pomówmy najpierw o parze naszych cielesnych oczu. Obecnie niektórzy uważają, że
ta para oczu może zobaczyć wszelką materię i każdy przedmiot w naszym świecie.
Trzymają się utartego poglądu, że tylko rzeczy, które widzą tymi oczyma,
rzeczywiście istnieją. Nie wierzą w to, czego nie widzą. Dawniej uważano, że
tacy ludzie nie posiadają dobrej jakości oświecenia. Niektórzy nie potrafią
wyjaśnić, dlaczego jakość oświecenia takich ludzi nie jest dobra. Jeżeli ktoś
czegoś nie widzi, to w to nie wierzy. Brzmi to całkiem rozsądnie. Jednakże z
perspektywy trochę wyższego poziomu, wcale rozsądne to nie jest. Każda
czasoprzestrzeń zbudowana jest z materii. Oczywiście, różne czasoprzestrzenie
posiadają różne struktury materii oraz wszelkiego rodzaju formy ukazywania się
różnych żywych istot.
Mogę podać wam przykład.
W buddyzmie mówi się, że każde zjawisko w ludzkim świecie jest iluzją, że nie
jest prawdziwe. Jak to jest iluzją? Kto mógłby powiedzieć, że te znajdujące się
tutaj rzeczywiste i materialnie istniejące przedmioty, nie są prawdziwe? Te
przedmioty istnieją w takiej postaci tutaj, ale formy, w jakich się naprawdę
objawiają, wcale takie nie są. Nasze oczy posiadają pewną zdolność. Potrafią
ustabilizować przedmioty z naszej materialnej przestrzeni, do stanu, w jakim je
obecnie widzimy. Ale w rzeczywistości nie są one w tym stanie. Nie są w tym
stanie nawet w naszej przestrzeni. Na przykład, jak wygląda ludzkie ciało pod
mikroskopem? Całe ciało jest zbudowane z luźnych, małych molekuł, które
przypominają piasek. Wygląda jakby było zbudowane z małych ziarenek, które
znajdują się w ciągłym ruchu. Elektrony krążą wokół jąder atomu, całe ciało
wrze i jest w ruchu. Jego powierzchnia nie jest gładka. Jest nieregularna.
Wszystkie przedmioty we wszechświecie, czy to stal, żelazo, czy kamień, są
takie same. Wewnątrz nich elementy molekuł są w ruchu. Nie jesteś w stanie
zobaczyć całości ich formy, która w rzeczywistości nie jest stabilna. Ten stół
także wrze i porusza się, ale oczy nie widzą prawdziwego oblicza. Ta para oczu
może stworzyć ludziom taką iluzję.
Nie jest tak, że nie
jesteśmy w stanie zobaczyć niczego w mikrokosmosie, ani że człowiek nie ma
takiej wrodzonej umiejętności. Ludzie w naturalny sposób posiadają tego rodzaju
wrodzoną umiejętność i mogą dostrzec pewne rzeczy w mikrokosmosie. Ale ponieważ
my, ludzie, posiadamy tę parę oczu w naszej materialnej przestrzeni, może ona
wytworzyć tego typu iluzję: nie pozwala ludziom widzieć. Tak więc w
przeszłości, w środowisku kultywacji i praktykowania, zawsze uważano, że jeżeli
ktoś nie uznaje tego, czego nie jest w stanie zobaczyć, to jakość oświecenia
takiej osoby nie jest dobra. Uważano, że osoba ta została zwiedziona przez
iluzje codziennych ludzi i zagubiła się pośród nich. Tak mówiono o tym od
wieków w różnych religiach. My także widzimy, że jest w tym prawda.
Ta para oczu może
ustabilizować rzeczy istniejące w naszej materialnej przestrzeni do takiego
stanu. Poza tym, oczy nie posiadają żadnych większych możliwości. Gdy człowiek
na coś patrzy, obraz nie powstaje bezpośrednio w oczach. Oczy przypominają
obiektyw aparatu fotograficznego i spełniają jedynie rolę narzędzia. Patrząc w
dal, obiektyw aparatu wydłuża się. Nasze oczy również działają na podobnej
zasadzie. W ciemności źrenice rozszerzają się. Gdy w ciemnościach wykonuje się
zdjęcie aparatem fotograficznym, jego przesłona także się rozszerza. W innym
wypadku nie będzie wystarczającego naświetlenia i zdjęcie wyjdzie za ciemne.
Gdy wychodzimy na zewnątrz, gdzie jest bardzo jasno, źrenice szybko się
zwężają, aby oczy nie zostały oślepione. W przeciwnym wypadku niczego wyraźnie
nie byłoby widać. Aparat fotograficzny działa na tej samej zasadzie, przesłona
także się zwęża. Oczy mogą jedynie uchwycić obiekt. Są one tego typu
narzędziem. Widziane przez nas rzeczy i ludzie oraz formy ich istnienia, tak
naprawdę są obrazami wytworzonymi w ludzkim mózgu. Patrzy się na nie poprzez
ludzkie oczy, a nerwy optyczne przekazują je do znajdującej się w tylnej części
mózgu szyszynki. W tym obszarze zostają odzwierciedlone tworząc obrazy. Innymi
słowy, prawdziwe obrazy odzwierciedlane są w tej części naszego mózgu, w
szyszynce. To uznawane jest również przez współczesną medycynę.
Omawiane przez nas
otwarcie niebiańskiego oka pomija nerwy optyczne. Między brwiami wytwarza się
przejście, umożliwiające szyszynce patrzenie bezpośrednio na zewnątrz. Nazywa
się to otwarciem niebiańskiego oka. Niektórzy myślą: „Ale to nie jest realne.
Mimo wszystko oczy mogą spełniać rolę narzędzia, mogą uchwycić obraz. Jak można
by się bez nich obejść?”. Dzisiejsza anatomia medyczna odkryła już, że w
przedniej części szyszynki istnieje kompletna struktura oka, zawierająca wszystkie
jego elementy. Ponieważ znajduje się ono wewnątrz czaszki, mówi się, że jest to
oko szczątkowe. Nasze środowisko kultywacji i praktykowania, odnośnie teorii,
że jest to oko szczątkowe, podchodzi z rezerwą. Jednakże obecna medycyna
rozpoznała już, że wewnątrz ludzkiego mózgu w tym miejscu istnieje oko.
Otwierane przez nas przejście dokładnie mierzy w ten punkt, i jest to
całkowicie zgodne ze zrozumieniem współczesnej medycyny. To oko nie przypomina
naszej pary cielesnych oczu, która stwarza złudzenie. Może dostrzec naturę
rzeczy i esencję materii. Dlatego osoba o wysokim poziomie niebiańskiego oka
jest w stanie przebić się przez naszą przestrzeń i dostrzec inne
czasoprzestrzenie. Może dostrzec obrazy, których nie widzą codzienni ludzie.
Osoba o niskim poziomie może posiadać moc przenikania przedmiotów wzrokiem,
widzieć przez ściany i przenikać wzrokiem ludzkie ciało. Posiada taką zdolność.
W szkole buddy jest mowa
o pięciu rodzajach wzroku: wzroku cielesnym, wzroku niebiańskim, wzroku
mądrości, wzroku Fa i wzroku buddy. To jest pięć głównych poziomów
niebiańskiego oka. Każdy z nich dzieli się jeszcze na poziom górny, środkowy i
dolny. W szkole tao mówi się o dziewięć razy dziewięć lub osiemdziesięciu jeden
poziomach wzroku Fa. Otwieramy tutaj wszystkim niebiańskie oko, ale nie
otwieramy go poniżej wzroku niebiańskiego. Dlaczego? Chociaż siedzisz tutaj i
rozpocząłeś kultywację oraz praktykowanie ćwiczeń, zaczynasz jednak z poziomu
codziennych ludzi. Posiadasz wiele zwykłych ludzkich przywiązań, których się
jeszcze nie pozbyłeś. Jeżeli otworzylibyśmy twoje niebiańskie oko poniżej
wzroku niebiańskiego, pojawiłoby się u ciebie to, co codzienni ludzie uważają
za nadnaturalne zdolności. Mógłbyś patrzeć przez ściany i przenikać wzrokiem
ludzkie ciało. Jeżeli przekazalibyśmy tę zdolność na tak wielką skalę i każdemu
do tego stopnia otworzyli niebiańskie oko, poważnie zakłóciłoby to stan rzeczy
w zwykłym ludzkim społeczeństwie i zniszczyło porządek rzeczy w zwykłym ludzkim
świecie. Nie można byłoby utrzymać tajemnic państwowych i nie miałoby
znaczenia, czy ludzie nosiliby ubrania czy nie. Z zewnątrz widziałbyś ludzi w
mieszkaniach, a idąc ulicą i patrząc na zdrapki loteryjne, mógłbyś wyciągnąć
główną nagrodę. To jest niedozwolone! Pomyślcie wszyscy, jeżeli każdy miałby
otwarte niebiańskie oko o wzroku niebiańskim, czy nadal byłby to ludzki świat?
Jest absolutnie niedozwolone, aby pojawiło się zjawisko poważnie zakłócające
porządek w ludzkim świecie. Gdybym naprawdę otworzył ci oko na tym poziomie,
mógłbyś od razu zostać mistrzem czikung. Niektórzy kiedyś chcieli zostać
mistrzami czikung. Po otwarciu niebiańskiego oka od razu mogliby zacząć
przyjmować pacjentów. Czy nie prowadziłbym cię wtedy złą drogą?
Zatem, na jakim poziomie
je dla ciebie otworzę? Otworzę je bezpośrednio na poziomie wzroku mądrości.
Gdyby zostało otwarte na wyższym poziomie, twój sinsing nie byłby
wystarczający. Gdyby zostało otwarte na niższym poziomie, poważnie zakłóciłoby
to stan rzeczy zwykłego ludzkiego świata. Przy otwarciu wzroku mądrości nie
posiadasz umiejętności przenikania wzrokiem ścian czy ludzkiego ciała, ale
możesz dostrzec sceny istniejące w innych przestrzeniach. Jaka jest z tego
korzyść? Może to wzmocnić twoją wiarę w praktykowanie ćwiczeń. Jeżeli
faktycznie zobaczysz coś, czego nie widzą codzienni ludzie, poczujesz, że to
autentycznie istnieje. Bez względu na to czy obecnie widzisz wyraźnie czy
niewyraźnie, zostanie otwarte dla ciebie na tym poziomie i będzie to z
korzyścią dla twojego praktykowania. Osoby prawdziwie kultywujące Dafa, które
rzetelnie podchodzą do wymagań wznoszenia sinsing, uzyskają ten sam efekt przez
czytanie książki.
Co decyduje o poziomie
niebiańskiego oka? Nie jest tak, że po otwarciu niebiańskiego oka będziesz mógł
wszystko zobaczyć. Tak się nie stanie, gdyż istnieje jeszcze podział poziomów.
Co decyduje o danym poziomie? Istnieją trzy czynniki. Pierwszy czynnik jest
taki, że od wewnątrz na zewnątrz niebiańskie oko musi posiadać pewne pole. My
nazywamy je esencją czi. Jaką odgrywa funkcję? Przypomina ekran telewizora,
który bez proszku fluorescencyjnego, po włączeniu telewizora, będzie zaledwie
żarówką. Będzie jedynie świecić, ale nie będzie obrazu. Może wyświetlać obrazy
tylko dlatego, że posiada ten proszek fluorescencyjny. Oczywiście, ten przykład
nie jest zbyt odpowiedni, ponieważ my widzimy bezpośrednio, a telewizor ukazuje
obrazy poprzez ekran. Chodzi o ogólne znaczenie. Ta odrobina esencji czi jest
niesłychanie cenna, jest złożona z czegoś bardziej szlachetnego i oczyszczonego
z de. Zazwyczaj ilość esencji czi u każdego człowieka jest różna. Wśród
dziesięciu tysięcy ludzi może udałoby się znaleźć dwie osoby posiadające ją na
takim samym poziomie.
Poziom niebiańskiego oka
jest bezpośrednio odzwierciedleniem Fa naszego wszechświata. Jest czymś
nadzwyczajnym i jest ściśle powiązany z sinsing. Jeżeli sinsing osoby jest
niski, to jej poziom także jest niski. Ponieważ sinsing danej osoby jest niski,
utraciła ona dużo esencji czi. Jeżeli ktoś posiada bardzo wysoki sinsing, od
dziecka w zwykłym ludzkim świecie bardzo lekko postrzegał reputację i
pieniądze, konflikty międzyludzkie, indywidualne korzyści, siedem emocji i
sześć pragnień, to prawdopodobnie esencja czi zachowała się względnie dobrze.
Po otwarciu niebiańskiego oka widzi on całkiem wyraźnie. Dzieci poniżej
szóstego roku życia po otwarciu oka widzą nadzwyczaj wyraźnie i łatwo jest je
im otworzyć. Może je otworzyć jedno zdanie.
W potężnym nurcie
skażonego wielkiego kotła zwykłego ludzkiego świata, to, co ludzie uważają za
prawidłowe, w rzeczywistości w wielu przypadkach jest błędne. Czyż ludzie nie
pragną szczęśliwego życia? Usiłując żyć szczęśliwie, możliwe, że będą działać
na szkodę innych ludzi i rozwiną egoistyczną mentalność. Prawdopodobnie zyskają
czyimś kosztem lub będą gnębić i ranić innych. Dla osobistych korzyści będą
rywalizować i walczyć z codziennymi ludźmi. Czyż nie jest to wbrew naturze
wszechświata? Zatem to, co ludzie uważają za prawidłowe, wcale nie musi takie
być. Dorośli uczą dzieci tak, aby w przyszłości w zwykłym ludzkim świecie mogły
mocno stanąć na własnych nogach. Od małego uczą je: „Musisz nauczyć się być
sprytny”. Patrząc z perspektywy naszego wszechświata, „bycie sprytnym” już jest
błędem, ponieważ my mówimy o podążaniu za naturalnym biegiem rzeczy i osobiste
korzyści powinny być postrzegane lekko. Jeśli ktoś jest sprytny, to będzie
próbował zyskać coraz więcej. „Jeśli ktoś cię gnębi, to znajdź jego nauczyciela
lub jego rodziców”. „Jeśli zobaczysz pieniądze na ulicy, to je podnieś”.
Dziecko nauczane jest w taki sposób i od małego chłonie tego coraz więcej.
Stopniowo, taka osoba w zwykłym ludzkim świecie staje się coraz bardziej
egoistyczna. Będzie zyskiwała kosztem innych, więc będzie traciła de.
De, ten rodzaj materii,
po utracie nie zanika, lecz zostaje przekazany drugiej osobie. Jednak esencja
czi zanika. Jeżeli ktoś od dziecka jest cwaniakiem, najważniejsze są dla niego
osobiste korzyści i liczy się dla niego tylko zysk, to niebiańskie oko po
otwarciu może nie działać lub widzieć niewyraźnie. Jakkolwiek nie znaczy to, że
już nigdy nie będzie działało. Dlaczego? Ponieważ w trakcie procesu kultywacji
i praktykowania wracamy do pierwotnego i prawdziwego ja. Nieustannie
praktykując ćwiczenia, nieustannie rekompensujemy i na nowo odzyskujemy to, co
utraciliśmy. Dlatego wymaga to zwrócenia uwagi na sinsing. Mówimy o całościowym
wzniesieniu się, o całościowym podniesieniu poziomu. Jak tylko wzniesie się
sinsing, to wszystkie inne rzeczy podążą za nim w górę. Jeżeli sinsing się nie
wzniesie, ta odrobina esencji czi niebiańskiego oka nie zostanie odzyskana.
Taka jest zasada.
Drugim czynnikiem jest
to, że gdy praktykuje się ćwiczenia, i podstawa osoby jest dobra, to
niebiańskie oko także może się otworzyć. Często niektórzy, zaraz po otworzeniu
się niebiańskiego oka, są potwornie przestraszeni. Dlaczego są potwornie
przestraszeni? Dlatego, że zazwyczaj na praktykowanie ćwiczeń wybiera się późne
godziny nocne, czas głębokiej i cichej nocy. Gdy ktoś praktykuje, praktykuje i
nagle przed oczyma zobaczy wielkie oko, to od razu podskoczy ze strachu. Taka
osoba naprawdę się wystraszy. Od tej pory nie odważy się już praktykować. To
było takie straszne! Takie wielkie oko patrzyło i mrugało. Było niezwykle
wyraźne. Niektórzy nazywają je okiem demona, inni nazywają je okiem buddy i tak
dalej. W rzeczywistości jest to twoje własne oko. Oczywiście, kultywacja zależy
od ciebie, a gong zależy od mistrza. Cały proces przekształcania gong
kultywującego jest bardzo skomplikowanym procesem w innych przestrzeniach.
Dzieje się to w wielu przestrzeniach, a nie tylko w jednej. Ciała w każdej
przestrzeni przechodzą przemianę. Czy jesteś w stanie uczynić to samemu? Nie
jesteś w stanie tego zrobić. Te sprawy zaaranżowane są przez mistrza. To mistrz
je czyni. Dlatego powiedziane jest: „kultywacja zależy od ciebie, a gong zależy
od mistrza”. Ty jedynie masz takie życzenie i myślisz o tym, ale te sprawy
naprawdę czynione są przez mistrza.
Niektórzy otwierają sobie
niebiańskie oko poprzez praktykowanie ćwiczeń. Mówimy o nim, że jest to twoje
oko, jednak nie zostało ono wykształcone przez ciebie. Niektórzy mają mistrza,
który ujrzawszy, że masz otwarte niebiańskie oko, przekształci dla ciebie oko,
które nazywa się prawdziwym okiem. Oczywiście niektórzy nie mają mistrza, ale
mają mistrza przechodzącego. W szkole buddy mówi się: „Nie ma miejsca, w którym
nie istnieją buddowie”. Znajdują się wszędzie i jest ich aż tak wielu, że
niektórzy mówią: „Trzy stopy nad głową znajdują się bóstwa”. Innymi słowy, jest
ich bardzo dużo. Przechodzący mistrz spojrzy na ciebie i zobaczy, że praktykujesz
całkiem nieźle, że masz już otwarte niebiańskie oko i brakuje ci tego oka.
Zatem przekształci jedno dla ciebie. To liczy się jako rezultat twojego
praktykowania. Tak dzieje się dlatego, że ludzi ocala się bezinteresownie. Nie
mówi się o kosztach, nie oczekuje się zapłaty ani sławy. Oni są o wiele
szlachetniejsi od bohaterów codziennych ludzi i czynią to wyłącznie z powodu
miłosiernego serca.
Po otwarciu niebiańskiego
oka wystąpi pewien stan: osoba zostanie porażona bardzo mocnym światłem. Coś
jakby oślepi jej oczy. Jednak w rzeczywistości nie razi to twoich oczu, ale
twoją szyszynkę. Gdy otrzymasz to oko, już więcej nie będziesz czuł oślepienia.
Część z nas poczuje i ujrzy to oko. Ponieważ posiada ono te same cechy co
wszechświat, jest bardzo niewinne i zaciekawione. Zagląda do wewnątrz, aby
zobaczyć czy masz otwarte niebiańskie oko i czy możesz przez nie widzieć.
Patrzy w ciebie. W tym czasie twoje niebiańskie oko otwiera się, a ono właśnie
na ciebie patrzy. Gdy je nagle ujrzysz, to aż podskoczysz ze strachu. Jednak w
rzeczywistości to jest twoje własne oko. W przyszłości, gdy będziesz na coś
patrzył, będziesz patrzył właśnie przez nie. Nawet, gdybyś miał otwarte
niebiańskie oko, niemożliwe jest, abyś cokolwiek zobaczył bez tego oka.
Trzecim czynnikiem są
różnice widoczne w każdej przestrzeni przy przebijaniu się przez poziomy. Jest
to kwestia prawdziwie decydująca o poziomie. Poza głównym kanałem, ludzie
posiadają również wiele kanałów pomocniczych. W szkole buddy mówi się, że każdy
por w skórze jest okiem. W szkole tao mówi się, że wszystkie cziao są oczyma,
że wszystkie punkty akupunktury są oczyma. Oczywiście, to o czym mówią, jest
tylko jedną formą przemiany Fa w ciele. Można widzieć przez każdą część ciała.
Omawiane przez nas
poziomy są czymś innym. Oprócz głównego kanału istnieje również kilka
ważniejszych kanałów pomocniczych. Znajdują się one, na przykład, powyżej obu
brwi, nad i pod powiekami oraz w punkcie szangen. Decydują o kwestii
przebijania się przez poziomy. Oczywiście, jeżeli przeciętny kultywujący może
widzieć przez te kilka miejsc, to poziom, do którego się przebił, jest już
bardzo wysoki. Niektórzy mogą patrzeć także przez cielesne oczy. Poprzez
kultywację i praktykowanie rozwinęli różnego rodzaju zdolności w swoich oczach.
Jeżeli nie potrafią ich używać, to zawsze widzą tylko daną rzecz, ale nie są w
stanie zobaczyć innych, a to nie jest niczym specjalnym. Dlatego niektórzy
widzą jednym okiem jedną stronę, a drugim okiem drugą. Jednak poniżej tego oka
(prawego oka) nie ma kanału pomocniczego. Jest to bezpośrednio powiązane z Fa,
bowiem ludzie czyniąc zło, często używają właśnie prawego oka. Zatem poniżej
prawego oka nie ma kanału pomocniczego. To kilka ważniejszych kanałów
pomocniczych, które wyłonią się podczas kultywacji i praktykowania Fa w
świecie.
Osiągając niesłychanie
wysokie poziomy, po dojściu do kultywacji i praktykowania Fa poza światem
wyłoni się pewnego rodzaju oko, które przypomina oko złożone. Na całej górnej
połowie twarzy wyłoni się wielkie oko, wewnątrz którego będzie znajdowała się
niezliczona ilość małych oczu. Niektóre bardzo wysokie, wielkie oświecone
istoty rozwinęły poprzez kultywację i praktykowanie szczególnie wiele oczu i
mają je na całej twarzy. Wszystkie oczy patrzą przez to wielkie oko i jeżeli
chcą coś zobaczyć, mogą to ujrzeć. Jednym spojrzeniem widzą wszystkie poziomy.
Współcześni zoolodzy i entomolodzy badają muchy. Oko muchy jest bardzo duże i
obserwując je pod mikroskopem widzimy, że posiada wewnątrz niezliczenie dużo
małych oczu. Takie oko nazywa się okiem złożonym. Ten stan występuje po
osiągnięciu niesłychanie wysokiego poziomu i może wystąpić tylko na poziomie
wiele, wiele razy wyższym od poziomu tathagata. Codzienni ludzie nie mogą
jednak tego dostrzec. Na przeciętnym poziomie także nie można tego zobaczyć.
Dla nich ktoś taki wygląda jak zwyczajny człowiek, ponieważ znajduje się ono w
innej przestrzeni. To wyjaśnia przebijanie się przez poziomy. Jest to kwestia
tego, czy ktoś jest w stanie przebić się przez różne przestrzenie.
W zasadzie omówiłem dla
was strukturę niebiańskiego oka. Aby otworzyć twoje niebiańskie oko stosujemy
zewnętrzną moc, więc następuje to dosyć szybko i jest stosunkowo łatwe. W
czasie omawiania niebiańskiego oka, każdy z nas czuje, że czoło się napina,
mięśnie zbierają się i wwiercają do środka. Czyż nie jest tak? Tak jest.
Odczuje to każdy, jeżeli tylko prawdziwie odłożył swoje przywiązania i
przyszedł uczyć się Falun Dafa. Odczuje, że coś z dużą siłą pcha do wewnątrz.
Wysyłamy specjalny gong otwierający twoje niebiańskie oko i w międzyczasie
wysyłamy Falun, aby je naprawił. Omawiając niebiańskie oko otwieramy je dla
każdego, kto kultywuje i praktykuje Falun Dafa. Lecz niekoniecznie każdy będzie
mógł widzieć wyraźnie lub w ogóle przez nie widzieć. Jest to powiązane
bezpośrednio z twoim ciałem. Nie martw się, jeżeli widzisz niewiele. Po prostu
kultywuj i praktykuj. Wraz z twoim bezustannym wznoszeniem poziomów stopniowo
zaczniesz widzieć i będziesz widział coraz wyraźniej. Jeżeli tylko będziesz
kultywował i praktykował, jeżeli tylko podejmiesz stanowczą decyzję, co do
kultywacji, to odzyskasz to, co utraciłeś.
Stosunkowo trudno jest
otworzyć sobie samemu niebiańskie oko. Powiem o kilku formach takiego otwarcia
niebiańskiego oka. Na przykład, ktoś siedzi w medytacji i obserwuje czoło.
Obserwuje niebiańskie oko i czuje, że jest ono całe czarne, i niczego tam nie
ma. W miarę czasu poczuje, że stopniowo zaczyna się tam rozjaśniać. Po pewnym
czasie kultywacji i praktykowania odkrywa, że w czole stopniowo robi się jasno.
Po tym, jak się rozjaśni, zacznie się czerwienić. W tym czasie zacznie się
obracać i rozkwitać. Przypomina to film lub obraz w telewizji, na którym pączek
kwiatu otwiera się w jednym momencie. Pojawi się taka scena. Ta czerwień na
początku jest płaska. Nagle zacznie się w środku uwypuklać i nieustannie
otwierać jak rozkwitający kwiat. Będzie się tak nieustannie otwierać. Jeżeli
chcesz samemu otworzyć to do końca, to może nie wystarczyć nawet osiem czy
dziesięć lat, ponieważ całe niebiańskie oko jest zablokowane.
Niektórzy nie mają
zablokowanego niebiańskiego oka. Posiada ono kanał, ale ponieważ nie
praktykują, to nie posiadają energii. Gdy zaczynają praktykować ćwiczenia,
nagle przed ich oczyma pojawia się czarna okrągła rzecz, która po praktykowaniu
przez dłuższy czas, stopniowo się rozjaśni. Początkowo biała, zaczyna się
rozjaśniać. Ostatecznie, z biegiem czasu, staje się coraz jaśniejsza. Wtedy
odczuwa się, że trochę razi w oczy. Niektórzy mówią: „Ujrzałem słońce” lub
„Zobaczyłem księżyc”. W rzeczywistości nie ujrzałeś ani słońca, ani księżyca.
Zatem co takiego zobaczyłeś? To jest właśnie twój kanał. Niektórzy dość szybko
przebijają się przez poziomy i po otrzymaniu oka mogą bezpośrednio widzieć.
Niektórym jest bardzo trudno, podążają wzdłuż tego kanału przypominającego tunel
lub czasami studnię. Podczas praktykowania biegną na zewnątrz. Nawet gdy śpią,
to czują, że biegną na zewnątrz. Niektórzy czują, że pędzą na koniu, inni lecą,
inni biegną, inni jakby pędzili samochodem ku zewnątrz. Jednak zawsze czują, że
nie mogą dotrzeć do końca, gdyż bardzo trudno jest otworzyć niebiańskie oko
sobie samemu. W szkole tao, ciało ludzkie postrzega się jako mały wszechświat.
Więc jeżeli jest małym wszechświatem, to pomyślcie wszyscy, czy czoła od
szyszynki nie dzielą dziesiątki tysięcy kilometrów? Dlatego taka osoba zawsze
odczuwa, że pędzi na zewnątrz, cały czas goni, ale nie może dotrzeć do końca.
W szkole tao, ciało
ludzkie postrzegane jest jako mały wszechświat. Jest w tym dużo prawdy. Nie
oznacza to, że struktury tkanek i wszechświata są do siebie podobne. Nie odnosi
się to do formy istnienia ciała w naszej materialnej przestrzeni. W jakim
stanie, według obecnej nauki, znajdują się komponenty materialnego ciała
mniejsze od komórek? Istnieją wszelkiego rodzaju elementy molekuł. Jeszcze
mniejsze od molekuł są atomy, protony, jądra atomowe, elektrony i kwarki.
Obecnie najmniejszą badaną cząsteczką są neutrina. Zatem jaka jest najmniejsza
cząsteczka? W rzeczywistości jest to zbyt trudne do zbadania. Śakjamuni w
późnych latach wypowiedział takie stwierdzenie: „Tak wielki, że bez zewnątrz, i
tak mały, że bez wewnątrz”. Co to oznacza? Na poziomie tathagata wszechświat
jest tak duży, że nie dostrzega się jego krańca i jest tak mały, że nie można
dostrzec najmniejszej cząsteczki materii. Dlatego powiedział „Tak wielki, że
bez zewnątrz, i tak mały, że bez wewnątrz”.
Śakjamuni mówił jeszcze o
teorii trzech tysięcy wielkich tysięcy światów. Powiedział, że w naszym
wszechświecie i w naszej Drodze Mlecznej znajduje się trzy tysiące planet, na
których istnieją żywe istoty posiadające ciała, które przypominają naszą ludzką
rasę. Powiedział także, że w ziarenku piasku znajduje się jeszcze trzy tysiące
wielkich tysięcy takich światów. Tym sposobem ziarenko piasku przypomina
wszechświat, wewnątrz którego znajdują się podobni do nas inteligentni ludzie,
planety, jak również góry i rzeki. Brzmi to niewyobrażalnie! Jeżeli tak jest
naprawdę, to pomyślcie wszyscy, czy tam także nie ma piasku? Czy znajdujące się
tam ziarenko piasku nie ma w sobie trzech tysięcy wielkich tysięcy światów?
Zatem, czy w tych trzech tysiącach wielkich tysięcy światów także nie ma
ziarenek piasku i czy w nich także nie ma trzech tysięcy wielkich tysięcy
światów? Toteż na poziomie tathagata nie można zobaczyć tego końca.
To samo dotyczy komórek
molekularnych człowieka. Ludzie pytają, jak duży jest wszechświat. Mówię wam,
ten wszechświat posiada granicę, ale na poziomie tathagata wydaje się bezmierny
i nieskończenie wielki. Wnętrze ludzkiego ciała od molekuł po mikroskopijne
cząsteczki jest tak duże jak wszechświat. Brzmi to niewiarygodnie. Stwarzając
człowieka lub określone życie, poniżej skrajnego mikrokosmosu utworzone zostają
określone elementy jego życia i jego esencja. Nasza współczesna nauka nie
potrafi jeszcze tego zbadać. Poziom nauki i technologii naszego rodzaju
ludzkiego jest dosyć niski w porównaniu z wysoko inteligentnymi istotami
istniejącymi na innych planetach we wszechświecie. Nie jesteśmy w stanie
przebić się do innych przestrzeni istniejących w tym samym czasie i w tym samym
miejscu, podczas gdy latające spodki z innych planet bezpośrednio
przemieszczają się w innych przestrzeniach, w których koncepcja
czasoprzestrzeni jest inna. Pojawiają się i znikają tak szybko, że ludzie nie
są w stanie tego pojąć.
Omawiając niebiańskie oko
poruszamy tę kwestię, ponieważ gdy biegniesz kanałem na zewnątrz, to czujesz,
że jest on bezmierny i nieskończony. Niektórzy mogą zobaczyć coś innego.
Odczują, że nie biegną wzdłuż tunelu, ale wzdłuż bezmiernej i niekończącej się
wielkiej drogi, która po obu stronach posiada góry, wodę i miasta. Cały czas
biegną na zewnątrz. Brzmi to jeszcze bardziej niewyobrażalnie. Pamiętam pewnego
mistrza czikung, który mówił w ten sposób: „W jednym porze skóry człowieka
znajdują się miasta oraz jeżdżą pociągi i samochody”. Inni słuchając tego, byli
bardzo zaskoczeni i uważali to za niewiarygodne. Jak może wszyscy wiecie,
materia w mikrokosmosie złożona jest z molekuł, atomów i protonów. Jeżeli
chciałbyś to w końcu zbadać, jeżeli w każdej warstwie mógłbyś zobaczyć całą
warstwę zamiast jednego punktu, jeżeli mógłbyś zobaczyć warstwę na poziomie
molekuł, warstwę na poziomie atomów, warstwę na poziomie protonów, warstwę na
poziomie jąder atomowych, zobaczyłbyś wtedy formy istnienia różnych
przestrzeni. Każda materialna rzecz, włączając w to ludzkie ciało, jednocześnie
współistnieje z przestrzeniami na poziomie przestrzeni wszechświata. Są one ze
sobą wzajemnie powiązane. Nasza współczesna fizyka badając cząsteczki materii,
bada jedynie pojedynczą cząsteczkę, dzieli ją i analizuje. Po podziale atomu
bada zmiany w jego komponentach. Jeżeli można byłoby skonstruować aparaturę,
która mogłaby zobaczyć jeden dany poziom i całkowite ucieleśnienie wszystkich
składników atomów lub składników molekuł na jednym danym poziomie, jeżeli można
byłoby zobaczyć taki obraz, wtedy przebiłbyś się przez tę przestrzeń i
zobaczyłbyś prawdziwe oblicze istnienia innych przestrzeni. Ciało ludzkie
odpowiada zewnętrznym przestrzeniom. Wszystkie posiadają takie formy istnienia.
Gdy ktoś otwiera swoje
niebiańskie oko, występują jeszcze inne różne stany. My omówiliśmy głównie te
dość powszechne zjawiska. Niektórzy widzą, że ich niebiańskie oko się obraca.
Osoby praktykujące w szkole tao często widzą, że coś obraca się w środku
niebiańskiego oka. Po tym, jak dysk taidzi „Trach!” przełamie się, zobaczą
obrazy. Jednakże to nie jest tak, że w twojej głowie znajdował się taidzi. To
mistrz na początku dał ci zestaw rzeczy, pośród których był taidzi.
Zabezpieczył dla ciebie niebiańskie oko, i gdy zostało otwarte, to dysk taidzi
rozłamał się. Celowo to dla ciebie zaaranżował i nie jest to czymś oryginalnie
istniejącym w twojej głowie.
Są jeszcze tacy, którzy
dążą do otwarcia niebiańskiego oka. Jednak im więcej uprawiają ćwiczeń w tym
celu, tym mniejsza jest możliwość, że się otworzy. Jaka jest tego przyczyna?
Oni nie mają o tym pojęcia. Główną przyczyną jest to, że do otwarcia
niebiańskiego oka nie powinno się dążyć. Im bardziej się do tego dąży, tym
bardziej się tego nie osiągnie. Im bardziej się do tego dąży, to nie tylko się
nie otworzy, ale wręcz przeciwnie, ze środka niebiańskiego oka coś jeszcze
wypłynie. Nie jest to ani czarne ani białe i zakryje niebiańskie oko. Z biegiem
czasu uformuje bardzo wielkie pole i im więcej tego wypłynie, tym to pole będzie
większe. Im dłużej niebiańskie oko się nie otwiera, tym bardziej osoba dąży do
jego otwarcia i tym więcej tego wypłynie. W rezultacie zostanie tym spowite
całe ciało. Nawet do takiego stopnia, że gęstość tego będzie bardzo duża i
będzie to posiadało ogromne pole. Nawet jeżeli niebiańskie oko tej osoby
zostanie naprawdę otwarte, to nie będzie ona mogła niczego zobaczyć, gdyż
została odizolowana przez to swoje przywiązanie. Jedynie, jeżeli w przyszłości
zmieni swoje myślenie i całkowicie porzuci to przywiązanie, powoli i stopniowo
to zaniknie. Zaniknie jedynie po przejściu przez bardzo bolesny i bardzo długi
okres procesu kultywacji i praktykowania. A to jest zbędne. Niektórzy tego nie
rozumieją. Mistrz mówi im: „Nie możesz dążyć. Nie możesz dążyć do tego”. Taka
osoba w to nie wierzy i nadal ślepo do tego dąży. W efekcie uzyskuje całkowicie
odwrotny rezultat.
Istnieje pewnego rodzaju
zdolność, która ma bezpośredni związek z niebiańskim okiem. Nazywa się zdalnym
widzeniem. Niektórzy mówią: „Mogę zobaczyć stąd, co dzieje się w Pekinie, w
Stanach Zjednoczonych lub po drugiej stronie kuli ziemskiej”. Niektórzy nie
mogą tego zrozumieć. Nie można tego zrozumieć także z punktu widzenia nauki.
Jak mogłoby to być możliwe? Niektórzy tłumaczą to w ten lub inny sposób, ale
nie są w stanie tego rozsądnie wytłumaczyć. Zastanawiają się jak to jest
możliwe, że człowiek może posiadać tak wielkie możliwości. W rzeczywistości
jednak to nie jest tak. Osoby kultywujące i praktykujące na poziomie Fa w świecie
nie mają takich możliwości. To, co widzą, włącznie ze zdalnym widzeniem,
włącznie z wieloma, wieloma nadnaturalnymi zdolnościami, to wszystko odgrywa
swoją funkcję wewnątrz jednej określonej przestrzeni. W większości przypadków
nie wykracza to poza tę materialną przestrzeń, w której istnieje nasza ludzkość
i zazwyczaj nie wykraczają poza pole przestrzeni ciała danej osoby.
Nasze ciała w pewnej
określonej przestrzeni posiadają pewne pole. To pole i pole de, nie są jednym
polem. Nie istnieją w tej samej przestrzeni, ale mają taki sam rozmiar.
Pomiędzy tym polem i wszechświatem istnieje wzajemna relacja. Wszystko, co
istnieje we wszechświecie, może zostać w tym polu odpowiednio odzwierciedlone.
To są pewnego rodzaju obrazy, które nie są rzeczywiste. Na przykład: na Ziemi
znajdują się Stany Zjednoczone i miasto Waszyngton. W polu danej osoby także
odzwierciedlone są Stany Zjednoczone i miasto Waszyngton, ale są to obrazy.
Jednak obrazy także są rodzajem istniejącej materii i posiadają wzajemny
związek. Zmieniają się wraz za zmianami po tamtej stronie. Gdy ktoś mówi o
zdolności zdalnego widzenia, to właściwie widzi coś w zasięgu swojego własnego
pola przestrzeni. Gdy wkroczy się w kultywację i praktykowanie Fa poza światem,
nie widzi się już w ten sposób. Wtedy patrzy się na wszystko bezpośrednio i
nazywa się to niebiańskimi mocami Fa buddy i jest to coś o nieporównywalnej
mocy.
Jak działa zdolność
zdalnego widzenia na poziomie Fa w świecie? Wyjaśnię wam: w tym polu
przestrzeni, w czole osoby znajduje się lustro. U osoby, która nie praktykuje
jest zapięte, a u praktykującego zaczyna się obracać. Gdy wyłoni się zdolność
zdalnego widzenia, zacznie obracać się w jedną i drugą stronę. Jak może wiecie,
kadry filmu wyświetlane są z prędkością 24 klatek na sekundę, co powoduje, że
obraz porusza się płynnie. Jeżeli prędkość jest mniejsza niż24 klatki na
sekundę, wtedy obraz skacze. Prędkość obrotów lustra jest większa niż 24 klatek
na sekundę. Uchwycone rzeczy zostają odbite na lustrze, po czym lustro obraca
się i pozwala ci ten obraz zobaczyć. Później obraca się ponownie i wymazuje
obraz. Następnie ponownie chwyta obraz, ponownie obraca się i ponownie
wymazuje. Obraca się nieustannie, więc to, co widzisz, jest w ruchu. Pokazuje
rzeczy uchwycone w twoim polu przestrzeni. A rzeczy w tym polu przestrzeni,
odpowiadają większemu wszechświatowi.
Zatem jak można widzieć
to, co znajduje się za plecami? Czy na pewno takie małe lustro uchwyci wszystko
dookoła ciała? Jak może wiecie, gdy niebiańskie oko otwiera się na poziomie powyżej
wzroku niebiańskiego, gdy osiąga poziom wzroku mądrości, wtedy przebija się
przez naszą przestrzeń. Dokładnie w momencie, gdy się otwiera, gdy już ma się
przebić, ale jeszcze całkowicie się nie przebiło, niebiańskie oko doświadcza
pewnej zmiany: patrzy, ale żadne obiekty nie istnieją. Ludzi też nie ma, ścian
też nie ma. Niczego nie ma. Nie istnieje żadna materia. Gdy spojrzy w głąb tej
specyficznej przestrzeni, odkryje, że nie ma ludzi i jedyne, co tam istnieje,
to lustro, które stoi wewnątrz zasięgu twojego pola przestrzeni. To lustro w
twoim polu przestrzeni jest tak duże, jak całe twoje pole przestrzeni. Zatem,
gdy obraca się w jedną i drugą stronę, nie ma niczego, czego by nie uchwyciło.
Jeśli tylko w zasięgu twojego pola przestrzeni znajduje się coś, co odpowiada
wszechświatowi, może ono to wszystko tobie wyświetlić. To jest właśnie omawiana
przez nas zdolność zdalnego widzenia.
Nauka zajmująca się
ludzkim ciałem badając tę zdolność zazwyczaj łatwo ją odrzuca. Powód jej
odrzucenia jest następujący. Na przykład, powiedzmy, co robi krewny pewnej
osoby, znajdujący się w Pekinie? Po przedstawieniu imienia tego krewnego i
ogólnych informacji, dana osoba zaczyna widzieć. Opisze jak wygląda
zamieszkiwany przez niego budynek, jak dochodzi się do jego drzwi, jak wchodzi
się do pokoju i jak jest umeblowany. Wszystko co mówi się zgadza. Na pytanie:
„Co robi ten krewny?”, odpowie, że pisze. W celu potwierdzenia, dzwonią do tego
krewnego, pytając: „Co teraz robisz?”. „Teraz jem”. Czyż nie jest to sprzeczne
z tym, co ta osoba widziała? W przeszłości właśnie taki był powód nieuznawania
tej zdolności. Ale przecież widziane przez nią otoczenie nawet o odrobinę nie
było błędne. Tak jest, ponieważ pomiędzy tą naszą przestrzenią i czasem, który
nazywamy czasoprzestrzenią, a czasoprzestrzenią w przestrzeni, w której
funkcjonuje ta zdolność, istnieje różnica czasu. Oba pojęcia czasu są różne.
Ten krewny przed chwilą pisał, a teraz spożywa posiłek. To właśnie ta różnica w
czasie. Dlatego, jeżeli naukowcy badający ludzkie ciało trzymają się
konwencjonalnych teorii, dedukują i przeprowadzają badania obejmujące obszar
współczesnej nauki, to nawet za dziesięć tysięcy lat będą to robić na próżno.
Dlatego, że w rzeczywistości wykracza to poza zwykłe ludzkie rzeczy. W ludzkim
myśleniu muszą zajść zmiany. Nie można tego dłużej w ten sposób rozumieć.
Jest jeszcze jedna
zdolność, która ma bezpośredni związek z niebiańskim okiem. Nazywa się
jasnowidzeniem. Obecnie na świecie, powszechnie uznaje się sześć rodzajów
zdolności, łącznie z niebiańskim okiem i zdalnym widzeniem. Uznawane jest
również jasnowidzenie. Co nazywa się zdolnością jasnowidzenia? Jest to
możliwość poznania przyszłości i przeszłości danej osoby. Jeśli zdolność
jasnowidzenia jest wielka, to osoba może posiadać wiedzę o rozwoju i upadku
społeczeństw. Jeśli jest jeszcze większa, to może dostrzec prawa rządzące
zmianami wszystkich ciał niebieskich. To jest właśnie zdolność jasnowidzenia.
Ponieważ materia porusza się według określonych praw, w specyficznej
przestrzeni każde ciało materialne posiada formy istnienia w wielu, wielu
innych przestrzeniach. Na przykład, jeżeli ciało ludzkie poruszy się, to
komórki znajdujące się wewnątrz niego, przemieszczą się wraz z nim. W
mikrokosmosie wszystkie molekuły, protony, elektrony, najmniejsze elementy z
najmniejszych, wszystkie one również się z nim przemieszczą. Jednak posiadają
także swoje niezależne formy istnienia. Formy istnienia ciała w innych
przestrzeniach także ulegną zmianie.
Czyż nie mówimy, że materia
nie zanika? Gdy ktoś coś uczynił lub czyni ruchem ręki, w jednej określonej
przestrzeni, wszystko to istnieje materialnie. Zrobienie czegokolwiek
pozostawia obraz i wiadomość. W tej przestrzeni to nie zanika i zawsze będzie
tam istnieć. Gdy ktoś posiada tę zdolność, wystarczy, że spojrzy na istniejące
sceny i już o tym wie. W przyszłości, gdy posiądziesz zdolność jasnowidzenia i
spojrzysz na formę dzisiejszego wykładu, to nadal będzie istniała. I
jednocześnie już tu istnieje. Gdy ktoś się rodzi, to w specyficznej
przestrzeni, w której nie ma pojęcia czasu, istnieje już jednocześnie całe jego
życie. Niektórzy mają tam więcej niż jedno życie.
Możliwe, że niektórzy
pomyśleli: „Jak to? Nasze indywidualne wysiłki i próba zmiany siebie są
całkowicie zbędne?”. Nie są w stanie tego zaakceptować. W rzeczywistości
indywidualne wysiłki niewiele mogą zmienić w ludzkim życiu. Poprzez osobiste
dążenie do czegoś, można zmienić kilka drobnych rzeczy. Jednak właśnie dlatego,
że usiłujesz coś zmienić, możliwe, że uzyskasz karmę. W innym wypadku nie
istniałaby kwestia wytwarzania karmy i nie istniałaby kwestia robienia dobrych
lub złych uczynków. Uparcie tak postępując, osoba zyskuje czyimś kosztem i
popełnia zły uczynek. Zatem w kultywacji i praktykowaniu cały czas powtarza się
o podążaniu za naturalnym biegiem rzeczy. Prawda jest taka, że gdy będziesz
dążył do czegoś, to skrzywdzisz innych. Jeżeli od początku nie miałeś posiadać
czegoś w swoim życiu, ale zdobyłeś to mimo, że pierwotnie należało to do kogoś
innego, to będziesz mu dłużny.
Jeżeli chodzi o większe
zmiany, to codzienna osoba nie jest w stanie tego dokonać. Jest jednak jeden
sposób, który może coś zmienić. Popełniając najgorsze zło i nie cofając się
przed żadnym złem, można zmienić bieg swojego życia. Jednak napotka się wtedy
na całkowite zniszczenie. Na wyższych poziomach widzimy, że gdy człowiek
umiera, jego duch pierwotny nie ginie. Jak to, duch pierwotny nie ginie? W
rzeczywistości widzimy, że gdy ktoś umrze i umieści się go w kostnicy, to jest
to zaledwie ludzkie ciało zbudowane z komórek tej naszej przestrzeni.
Wnętrzności, tkanki i komórki wewnątrz ciała, całe ludzkie ciało, czyli komórki
w tej przestrzeni, wszystko to zostało zrzucone. Natomiast w innych
przestrzeniach, ciała złożone z mikrokosmicznych cząsteczek materii mniejszych
od molekuł, atomów, protonów, wcale nie umarły. Nadal istnieją w innych
przestrzeniach, w przestrzeniach mikrokosmicznych. Jednakże osobę, która nie
cofa się przed żadnym złem czeka całkowite zniszczenie wszystkich komórek. W buddyzmie
nazywa się to unicestwieniem ciała i ducha.
Istnieje jedna metoda, za
pomocą której można zmienić bieg życia człowieka. I jest to jedyna metoda. Jest
nią wkroczenie na ścieżkę kultywacji i praktykowania i dalsze nią podążanie.
Zatem dlaczego, gdy ktoś wkroczy na ścieżkę kultywacji i praktykowania, można
zmienić jego życie? Kto może być w stanie tak swobodnie i łatwo je zmienić? Gdy
tylko taka osoba pomyśli o podążeniu drogą kultywacji i praktykowania, gdy ta
myśl się pojawia, to lśni jak złoto i trzęsie dziesięciokierunkowym światem. W
szkole buddy pojmuje się wszechświat według teorii dziesięciokierunkowego
świata. Tak jak widzą to wyższe istoty, życie ludzkie nie ma na celu bycie
człowiekiem. Uważają one, że życie ludzkie powstaje w przestrzeni wszechświata
i posiada ten sam charakter co wszechświat. Jest pełne dobroci. Jest złożone z
materii Dżen, Szan, Ren. Jednak występuje tam również coś w rodzaju stosunków
społecznych. Pod ich wpływem niektórzy zmieniają się na gorsze, więc spadają
niżej. Po upadku, nie są w stanie pozostać na niższym poziomie, gdyż stają się
jeszcze gorsi. Zatem znowu spadają o poziom. Spadają, spadają, spadają. I
ostatecznie spadają do tego poziomu codziennych ludzi.
Na tym poziomie taka
osoba powinna zostać wyeliminowana i zniszczona. Kierując się sercem wielkiego
miłosierdzia, wielkie oświecone istoty celowo skonstruowały taką przestrzeń jak
przestrzeń naszego ludzkiego świata. W tej przestrzeni nadały to dodatkowe
ludzkie ciało i dodatkową parę oczu, która ograniczona jest do widzenia
przedmiotów w naszej materialnej przestrzeni. To znaczy, że taka osoba spadła
do sfery złudzeń. Nie pozwala jej się zobaczyć prawdziwego oblicza
wszechświata, podczas gdy w innych przestrzeniach można go zobaczyć. Pośród
złudzeń, w takich warunkach, dano jej jeszcze jedną szansę, gdyż istnienie
pośród złudzeń jest największym cierpieniem, a posiadanie ciała pozwala na
znoszenie cierpienia. Gdy ludzie w tej przestrzeni chcą wrócić z powrotem w
górę, w praktykach w szkole tao nazywane jest to powrotem do pierwotnego i
prawdziwego ja. Należy posiadać serce do kultywacji i praktykowania. To jest
właśnie wyłonienie się natury buddy. Takie serce postrzegane jest jako
najcenniejsze. Dlatego inni pomogą takiej osobie. W tak przepełnionym
cierpieniem otoczeniu, jeszcze się nie zagubiła i nadal chce powrócić. Zatem
inni pomogą jej i pomogą jej bezwarunkowo. Można jej pomóc w każdy sposób.
Dlaczego możemy uczynić to dla kultywujących, a nie możemy uczynić tego dla
codziennych ludzi? To właśnie jest taka prawda.
Jeżeli chodzi o
codziennego człowieka, który chce wyleczyć choroby, to w żaden sposób nie można
tobie pomóc. Codzienni ludzie są po prostu codziennymi ludźmi, i jako codzienni
ludzie powinni podążać za porządkiem rzeczy w zwykłym ludzkim świecie. Wielu
mówi: „Ale buddowie ocalają wszystkie istoty! W szkole buddy mówi się o
ocalaniu wszystkich istot!”. Mówię ci, przejrzyj wszystkie pisma w buddyzmie.
Nie ma tam mowy o tym, że uleczanie codziennych ludzi zalicza się do ocalania
wszystkich istot. W ostatnich latach ci fałszywi mistrzowie czikung wprowadzili
wielki nieład. Prawdziwi mistrzowie czikung, którzy przecierali szlak, wcale
nie mówili, abyś uzdrawiał innych. Uczyli cię jedynie jak samemu uprawiać
ćwiczenia, jak uzdrawiać siebie i utrzymywać sprawność fizyczną. Jesteś
codziennym człowiekiem i ucząc się czegoś przez dwa dni, jak mógłbyś uzdrawiać?
Czy nie jest to oszukiwanie ludzi? Czy to nie wznieca przywiązań? To jest
dążenie do zyskania reputacji i pieniędzy, dążenie do uzyskania nadzwyczajnych
rzeczy, aby popisywać się nimi pośród codziennych ludzi! To jest absolutnie
niedozwolone. Dlatego, im bardziej się do tego dąży, tym bardziej staje się to
nieosiągalne. Nie pozwala się tobie tak postępować, ani wedle własnego uznania
niszczyć stanu zwykłego ludzkiego świata.
Ten wszechświat posiada
następującą zasadę: gdy chcesz powrócić do pierwotnego i prawdziwego ja, inni
ci w tym pomogą. Uważa się, że ludzkie życie powinno powrócić do miejsca skąd
pochodzi i nie powinno pozostać pośród codziennych ludzi. Jeżeli doprowadziłoby
się ludzkość do stanu, w którym nie istniałyby żadne choroby, a życie byłoby
wygodne i komfortowe, to gdyby ktoś cię poprosił o zostanie boską nieśmiertelną
istotą, wcale nie byłbyś zainteresowany. Życie bez chorób i bez cierpienia oraz
posiadanie wszystkiego, czego się zapragnie, byłoby takie wspaniałe. Byłby to
prawdziwie świat boskich nieśmiertelnych istot. Ale ponieważ zmieniłeś się na
gorsze, spadłeś tutaj. Dlatego nie będzie ci wygodnie. Ludzie pośród złudzeń
łatwo popełniają złe uczynki. W buddyzmie nazywa się to kołem spłaty karmy.
Zatem, gdy kogoś spotyka pewne nieszczęście, gdy komuś dzieje się źle, jest to
właśnie spłacanie karmy w kole spłaty karmy. W buddyzmie mówi się jeszcze, że
nie ma miejsca, w którym nie istnieją buddowie. Za jednym machnięciem ręki
jednego buddy znikłyby wszelkie choroby całej ludzkości. Pewnym jest, że mógłby
tego dokonać. Istnieje tak wielu buddów, więc dlaczego tego nie uczynią?
Ponieważ dana osoba wcześniej uczyniła coś złego, więc jest komuś coś dłużna.
Tylko dlatego spotykają ją te nieszczęścia. Gdybyś ją uzdrowił, byłoby to równe
z łamaniem zasad wszechświata. Równałoby się z tym, że ta osoba mogłaby czynić
złe uczynki, być innym dłużna i nie spłacać długu. A to jest niedozwolone.
Dlatego każdy podtrzymuje stan zwykłego ludzkiego świata i nikt go nie niszczy.
Jeżeli chcesz odnaleźć prawdziwy komfort i wygodę, wolność od chorób i osiągnąć
prawdziwe wyzwolenie, to jedynym sposobem żeby tego dokonać, są właśnie
kultywacja i praktykowanie! Jedynie prowadzenie ludzi w kultywacji prawego Fa
jest prawdziwym ocalaniem wszystkich istot.
Dlaczego wielu mistrzów
czikung może leczyć choroby? Dlaczego mówią o uzdrawianiu? Możliwe, że
niektórzy pomyśleli o tym zagadnieniu. Znaczna większość z nich nie kroczy prawymi
ścieżkami. Gdy prawdziwi mistrzowie czikung w procesie kultywacji i
praktykowania kierowani miłosiernym sercem oraz współczuciem, widzą cierpienie
wszystkich istot, dozwolone jest, aby komuś pomogli. Jednak nie mogą ciebie
uzdrowić, lecz jedynie tymczasowo powstrzymać chorobę lub przesunąć ją w
czasie. Dziś nie będziesz jej miał, ale powróci w przyszłości. Przesuną chorobę
w czasie, zmienią ją lub przerzucą na ciało twojego krewnego. Nie są w stanie
prawdziwie i całkowicie usunąć twojej karmy. Niedozwolone jest czynienie tego
dla codziennych ludzi wedle własnego uznania. Można to zrobić jedynie dla
kultywujących. I taka jest zasada.
W szkole buddy, ocalanie
wszystkich istot oznacza wyciągnięcie cię na wyższe poziomy z przepełnionego
cierpieniem stanu codziennych ludzi. Nigdy już nie będziesz cierpiał i
zostaniesz uwolniony. Ma to takie znaczenie. Czyż Śakjamuni nie mówił o drugim
brzegu nirwany? To właśnie miał na myśli mówiąc o ocalaniu wszystkich istot.
Jeśli pośród codziennych ludzi żyłbyś łatwo i wygodnie, miałbyś pieniądze, w
twoim domu nawet łóżka byłyby wysłane pieniędzmi, i nie spotykałyby cię żadne
nieszczęścia, to gdyby poproszono cię o zostanie boską nieśmiertelną istotą,
odmówiłbyś. Jeżeli jesteś osobą kultywującą i praktykującą, można zmienić dla
ciebie drogę życia. Może ona zostać zmieniona tylko dzięki kultywacji i
praktykowaniu.
Zdolność jasnowidzenia
istnieje w następującej postaci. Przed czołem człowieka znajduje się mały ekran
przypominający telewizor. U niektórych znajduje się on na czole, u innych tuż
przed czołem, a u jeszcze innych wewnątrz czoła. Niektórzy mogą widzieć z
zamkniętymi oczami. W przypadku, gdy ta zdolność jest bardzo mocna, można
widzieć z otwartymi oczami. Jednak inni ludzie nie mogą jego zobaczyć, gdyż
znajduje się on wewnątrz pola przestrzeni danej osoby. Innymi słowy, po
wyłonieniu się tej zdolności istnieje jeszcze jedna zdolność służąca jako
przekaźnik, która umożliwia oglądanie i odzwierciedlanie scen z innych
przestrzeni. Dlatego taka osoba zobaczy je poprzez niebiańskie oko. Zobaczy
czyjąś przyszłość lub przeszłość, zobaczy to z niezwykłą dokładnością. Bez
względu na to, jak precyzyjne są wróżby, nie wywróżą mniejszych zdarzeń i
szczegółów. Jednak taka osoba może to zobaczyć niezwykle wyraźnie. Może widzieć
porę roku i dostrzec zmiany w szczegółach, gdyż to, co widzi jest prawdziwym
odbiciem osoby lub przedmiotu w innej przestrzeni.
Jeśli tylko ktoś będzie
kultywował i praktykował Falun Dafa, niebiańskie oko zostanie dla niego
otwarte. Jednak kolejne omówione przez nas zdolności nie zostaną otwarte. Wraz
z nieustannym wznoszeniem się w poziomach, zdolność jasnowidzenia wyłoni się
naturalnie. W przyszłości podczas kultywacji i praktykowania napotkasz takie
sytuacje. Gdy wyłoni się ta zdolność, będziesz wiedział o co chodzi. Dlatego
mówię wam o tych Fa i zasadach.
Co to jest bycie „poza
pięcioma elementami i wychodzenie poza trzy sfery?”. Jest to bardzo delikatna
kwestia. W przeszłości mówiło o niej wielu mistrzów czikung i ludzie, którzy
nie wierzą w czikung, zatkali im usta pytaniami: „Kto z was uprawiających
ćwiczenia wyszedł poza pięć elementów? Kto z was nie jest w trzech sferach?”.
Niektórzy chociaż nie są mistrzami czikung, sami ponadawali sobie takie tytuły.
Jeżeli nie mogą tego jasno wytłumaczyć, nie powinni zabierać głosu. Jednak
ośmielili się odezwać i inni zatkali im usta. Wyrządziło to wielką szkodę
środowisku kultywacji i praktykowania ćwiczeń i stworzyło wielki bałagan. Inni
wykorzystali to, aby atakować czikung. Bycie poza pięcioma elementami i
wychodzenie poza trzy sfery jest zwrotem pochodzącym ze środowiska kultywacji i
praktykowania i ma swoje źródło w religiach. Wyłoniło się w religiach. Dlatego
przy omawianiu tej kwestii nie możemy oderwać się od historycznego tła i
występujących w tamtym czasie okoliczności.
Czym jest bycie poza
pięcioma elementami? Zarówno nasza starożytna chińska fizyka jak i fizyka
współczesna, uważają chińską teorię pięciu elementów za prawidłową. Metal,
drewno, woda, ogień, ziemia, te pięć elementów tworzy dziesiątki tysięcy rzeczy
w naszym wszechświecie. Tak jest w rzeczywistości i dlatego mówimy o pięciu
elementach. Powiedzenie, że ktoś wyszedł poza pięć elementów, przy użyciu
współczesnego języka oznacza, że taka osoba wykroczyła poza nasz materialny
świat. Brzmi to niewyobrażalnie. Pomyślcie wszyscy o takiej kwestii: mistrzowie
czikung posiadają gong. Zostałem poddany badaniom i bardzo wielu mistrzów
czikung także zostało im poddanych. Zmierzono ich energię. Współcześnie
dysponujemy wieloma instrumentami badawczymi, które mogą zmierzyć materialne
komponenty gong. Jeżeli tylko istnieje instrument, który może zmierzyć
komponenty emitowane przez mistrzów czikung, to można zmierzyć istnienie gong.
Obecnie można zmierzyć za pomocą istniejącej aparatury podczerwień,
nadfiolet, fale naddźwiękowe, fale poddźwiękowe, elektryczność,
magnetyzm, promieniowanie gamma, atomy i neutrony. Mistrzowie czikung posiadają
te materie. Istnieją jeszcze inne materie emitowane przez mistrzów czikung,
których nie można zmierzyć, gdyż nie ma odpowiedniej aparatury. Jeżeli tylko
istnieje instrument, który potrafi je zmierzyć, odkrywa się, że emitowana przez
mistrzów czikung materia jest niesamowicie obfita.
Pod wpływem pewnego
specjalnego pola elektromagnetycznego, mistrzowie czikung mogą emitować potężną
aurę. Jest ona wyjątkowo piękna. Im większa jest moc gong, tym większe jest
pole emitowanej energii. Codzienni ludzie też ją posiadają, ale ich aura jest
bardzo mała. W badaniach fizyki wysokoenergetycznej uważa się, że energia to
coś takiego jak neutrony i atomy. Wielu mistrzów czikung także zostało
poddanych pomiarom. Zostali im poddani prawie wszyscy znani mistrzowie czikung.
Ja także zostałem przebadany. Zmierzono, że emitowane przeze mnie promienie
gamma i neutrony termiczne przekraczają od 80 do 170 razy normalne
promieniowanie materii. W tym momencie igła instrumentu pomiarowego zatrzymała
się na końcu skali. Ponieważ wskaźnik doszedł do końca, ostatecznie nie było
wiadomo, jak były silne. Takie potężne neutrony! To po prostu nie do
pomyślenia! Jak człowiek mógłby emitować tak potężne neutrony? To udowadnia, że
my mistrzowie czikung, posiadamy gong i posiadamy energię. Zostało to
potwierdzone przez środowisko naukowo–techniczne.
Wychodzenie poza pięć
elementów ma miejsce tylko w praktyce kultywującej zarówno naturę jak i życie.
Jeżeli nie jest to praktyka kultywująca zarówno naturę jak i życie, to wznosi
ona jedynie poziom gong. W praktyce niekultywującej życia ta kwestia nie
istnieje. Nie mówi się w niej o wychodzeniu poza pięć elementów. W praktyce
kultywującej zarazem naturę i życie, energia gromadzona jest w każdej komórce
ciała. U naszych przeciętnych praktykujących lub tych, którzy dopiero zaczęli
rozwijać gong, cząsteczki emitowanej energii są bardzo grube, między nimi są
luki i ich gęstość nie jest duża, więc ich moc jest mała. Gdy podnosi się
poziom, to gęstość energii w porównaniu z normalną molekułą wody, może być
większa o sto, tysiąc lub sto milionów razy. Wszystko to jest możliwe, ponieważ
im wyższy poziom, tym większa jest ich gęstość, tym są drobniejsze i tym
większa jest ich moc. W takich okolicznościach energia gromadzona jest w każdej
pojedynczej komórce ciała. I to nie tylko w każdej komórce ciała w tej naszej
materialnej przestrzeni. W innych przestrzeniach wszystkie ciała, molekuły,
atomy, protony, elektrony, aż do skrajnie mikrokosmicznych komórek, zostaną
wypełnione tą energią. W miarę upływu czasu ta wysokoenergetyczna materia
całkowicie wypełni ludzkie ciało.
Ta wysokoenergetyczna
materia posiada inteligencję i pewne zdolności. Gdy jest jej coraz więcej i
zwiększa się jej gęstość, po wypełnieniu wszystkich komórek ludzkiego ciała,
może nad nimi zapanować. Ograniczy najsłabsze komórki. Zaraz po zapanowaniu nad
nimi, ustanie metabolizm. Ostatecznie całkowicie zastąpi cielesne komórki
człowieka. Oczywiście, łatwo jest mi o tym mówić, ale kultywacja do tego
stopnia jest powolnym procesem. Gdy twoja kultywacja osiągnie ten stopień,
wszystkie komórki w twoim ciele zostaną zastąpione przez tę wysokoenergetyczną
materię. Pomyśl, czy twoje ciało nadal zbudowane jest z pięciu elementów? Czy
to jest nadal materia z naszej przestrzeni? Zbudowane jest już z
wysokoenergetycznej materii zebranej z innych przestrzeni. Ten składnik de także
jest materią istniejącą w innej przestrzeni. Nie podlegają one ograniczeniom
pola czasu naszej przestrzeni.
Współczesna nauka uważa,
że czas posiada pole i jeżeli coś nie znajduje się w zakresie jego pola, to nie
podlega ograniczeniom tego czasu. Pojęcie czasoprzestrzeni w innych
przestrzeniach jest różne od naszego. Jak mogłoby ono ograniczać materię z
innych przestrzeni? W ogóle nie ma na nią wpływu. Pomyślcie wszyscy, czy wtedy
nie jesteście poza pięcioma elementami? Czy nadal posiadacie zwykłe ludzkie
ciało? Zupełnie tak nie jest. Ale jest jeden szczegół, codzienni ludzie nie
mogą tego zobaczyć. Chociaż ciało osoby zmieniło się do takiego stopnia, nadal
nie oznacza to zakończenia kultywacji i praktykowania. Osoba nadal musi
kontynuować przebijanie się przez poziomy i kultywowanie wzwyż. Dlatego nadal
musi kultywować i praktykować pośród codziennych ludzi, więc nie byłoby dobrze,
gdyby ci nie mogli jej widzieć.
Co następuje później?
Mimo, że w trakcie procesu kultywacji i praktykowania, wszystkie komórki
molekularne zostały zastąpione przez wysokoenergetyczną materię, porządek
atomów został zachowany. Porządek molekuł i jąder atomowych także nie uległ
zmianie. Układ molekularny komórek jest taki, że są one miękkie w dotyku. Układ
molekularny kości jest o dużej gęstości, więc w dotyku są twarde. Gęstość
molekuł krwi jest bardzo niska, więc jest ona płynna. Patrząc na twój wygląd,
codzienni ludzie nie dostrzegają zmian, przez jakie przechodzisz. Komórki
molekularne nadal utrzymują swą pierwotną strukturę i rozstawienie. W ich
strukturze nie nastąpiła zmiana, ale nastąpiła zmiana w ich wewnętrznej
energii, więc taki człowiek od tej pory nie będzie się naturalnie starzał. Jego
komórki nie będą obumierały, więc stale pozostanie młody. W procesie kultywacji
i praktykowania osoba będzie wyglądała młodo i ostatecznie taka pozostanie.
Oczywiście, gdy takie
ciało zostanie uderzone przez samochód, kości nadal mogą zostać połamane. Po
przecięciu nożem, ciało nadal będzie krwawić, gdyż porządek molekuł nie uległ
zmianie. Jednak komórki nie będą naturalnie obumierały, a ciało nie będzie się
naturalnie starzało. Nie będzie zachodził metabolizm. To jest właśnie wyjście
poza pięć elementów, o którym mówimy. Gdzie jest w tym jakiś przesąd? To
wszystko można wytłumaczyć za pomocą praw nauki. Niektórzy nie umieją tego
wyjaśnić i wygadują różne rzeczy. Inni wtedy oskarżą cię o bycie przesądnym.
Zatem, skoro to pojęcie ma źródło w religiach, nie wywodzi się z naszego
współczesnego czikung.
Czym jest wyjście poza
trzy sfery? Poprzedniego dnia mówiłem jak kluczową sprawą w rozwoju gong jest
kultywacja sinsing i zjednanie się z naturą wszechświata. Wtedy natura
wszechświata nie będzie miała na ciebie ograniczającego wpływu. Gdy twój
sinsing się wzniesie, to de zostanie przekształcone w gong, który nieustannie
rosnąc i wznosząc się w górę, po wzniesieniu się do wysokich poziomów uformuje
kolumnę gong. Tak jak wysoka jest kolumna gong, tak wysoki jest twój gong. Jest
takie powiedzenie: „Wielkie Fa jest bezkresne”. Kultywacja całkowicie zależy od
twojego serca. To jak wysoko możesz kultywować jest całkowicie zależne od
twojej wytrwałości oraz zdolności do znoszenia trudów. Jeżeli zużyjesz twoją
białą substancję, twoja czarna substancja poprzez cierpienia może zostać
przemieniona w białą. Jeżeli nadal nie będzie jej wystarczająco dużo, możesz
cierpieć za grzechy twoich krewnych i dobrych przyjaciół, którzy nie kultywują
i dalej rozwijać gong. To odnosi się do kultywujących na niesamowicie wysokich
poziomach. Jako zwykły kultywujący człowiek nie możesz zastosować metody
cierpienia za cudze grzechy. Z tak dużą karmą normalnemu człowiekowi nie
powiodłoby się w kultywacji. Mówię tutaj o prawdach różnych poziomów.
W religiach jest mowa o
trzech sferach. Odnosi się to do dziewięciu poziomów nieba lub trzydziestu
trzech poziomów nieba. Innymi słowy, niebiosa, ziemia i podziemie tworzą
wszystkie istoty w trzech sferach. Utrzymują, że wszystkie żywe istoty wewnątrz
trzydziestu trzech poziomów nieba muszą przechodzić przez sześć ścieżek
wędrówki dusz. Znaczenie sześciu ścieżek wędrówki dusz jest takie, że ktoś w
obecnym życiu jest człowiekiem, a w następnym życiu może być zwierzęciem. W
buddyzmie mówi się: „Nie można tracić czasu, który ci pozostał. Jeżeli teraz
nie będziesz kultywował, to kiedy?”. Tak jest, ponieważ zwierzętom niedozwolone
jest kultywowanie i praktykowanie. Nie mogą słuchać Fa. Jeżeli kultywują, to
nie uzyskają prawego owocu, a jeżeli posiądą wysoki gong, to zostaną zgładzone
przez niebiosa. Przez kilkaset lat nie uzyskałeś ludzkiego ciała. Przez ponad
tysiąc lat nie uzyskałeś ludzkiego ciała, a po tym jak uzyskałeś, nawet nie
wiesz jak je cenić. Jeśli przyjdziesz na świat jako głaz, to nie wyjdziesz z
niego przez dziesięć tysięcy lat. Jeżeli ten kamień nie zostanie zmiażdżony lub
nie zostanie zniszczony przez czynniki atmosferyczne, to nigdy się z niego nie
wydostaniesz. Tak bardzo trudno jest uzyskać ludzkie ciało! Jeśli prawdziwie
można otrzymać Dafa, to taka osoba ma po prostu niesamowite szczęście. To co
chcę powiedzieć to następująca prawda: bardzo trudno jest otrzymać ludzkie
ciało.
W naszej praktyce mówimy
o kwestii poziomów, które całkowicie zależą od kultywacji i praktykowania
samego siebie. Gdy chcesz wyjść poza trzy sfery, to jeżeli twoja kolumna gong
poprzez kultywację podniosła się bardzo, bardzo wysoko, to czy wtedy nie
przebiłeś się poza trzy sfery? Gdy niektórzy siadają do medytacji, ich duch
pierwotny opuszcza ciało i w jednym momencie wznosi się bardzo wysoko. Pewien
praktykujący napisał do mnie dzieląc się swoimi doświadczeniami: „Nauczycielu,
udałem się do tak wielu, wielu poziomów nieba i zobaczyłem pewne sceny”.
Powiedziałem mu, żeby poszedł jeszcze wyżej. Odpowiedział: „Nie mogę iść wyżej
i nie śmiem iść wyżej. Wyżej już iść nie mogę”. Dlaczego? Ponieważ jego kolumna
gong była właśnie takiej wysokości. Wzniósł się tam siedząc na swojej kolumnie
gong. To jest właśnie omawiana w buddyzmie pozycja owocu. Jego kultywacja
osiągnęła tę pozycję. Ale jeżeli chodzi o kultywującego, nie jest to jeszcze
osiągnięcie szczytu pozycji owocu i on nadal nieustannie się wznosi,
nieustannie podnosi poziom i nieustannie się uszlachetnia. Gdy twoja kolumna
gong przebiła się przez granicę trzech sfer, czy nie wyszedłeś wtedy poza trzy
sfery? Raz to zmierzyliśmy i odkryliśmy, że poruszane w religiach trzy sfery
znajdują się tylko w obrębie naszych dziewięciu planet. Niektórzy mówią o
dziesięciu planetach, ale ja twierdzę, że wcale tak nie jest. Widziałem, że
dawniej mistrzowie czikung posiadali kolumny gong sięgające poza Drogę Mleczną.
Były całkiem wysokie i już dawno temu przekroczyły trzy sfery. Trzy sfery
omówione teraz przeze mnie są w rzeczywistości kwestią poziomów.
Wielu ludzi, którzy
przychodzą do naszego miejsca ćwiczeń, utrzymuje w głębi serca dążenie do
uzyskania czegoś. Niektórzy trwają w dążeniu do uzyskania zdolności, niektórzy
chcą posłuchać jakichś teorii, niektórzy chcą zostać uleczeni, jeszcze inni
chcą otrzymać Falun. Istnieją różne mentalności. Inni mówią: „Ktoś z mojej
rodziny nie przyszedł na zajęcia. Opłacę część zajęć, a ty daj mu Falun”.
Kształtowanie go zajęło nam wiele pokoleń i niesamowicie dużo czasu. Bylibyście
zszokowani gdybyśmy powiedzieli ile wieków zajęło nam ukształtowanie Falun, a
ty chcesz kupić go za parę złotych? Dlaczego możemy dać go tobie bezwarunkowo?
Dlatego, że chcesz stać się osobą kultywującą i praktykującą, a takiego serca
nie można kupić za żadne pieniądze. Jest to wyłonienie się natury buddy, i
tylko dlatego możemy to uczynić.
Czy przychodzisz tu
osiągnąć to, do czego dążysz w głębi serca? Mój faszen w innej przestrzeni zna
każdą twoją myśl, gdyż pojęcia obu czasoprzestrzeni są różne. W innej
przestrzeni formowanie się twoich myśli jest niesłychanie powolnym procesem.
Będzie on wszystko wiedział, nawet zanim o tym pomyślisz. Dlatego musisz
porzucić wszelkie niegodziwe myśli. W szkole buddy mowa jest o przeznaczeniu.
Wszyscy przybyliście tu z powodu przeznaczenia. Skoro to otrzymałeś, możliwe,
że miałeś to otrzymać. Powinieneś to cenić i w głębi serca nie dążyć do
niczego.
W przeszłości w
religijnej kultywacji i praktykowaniu w szkole buddy była mowa o pustce, o nie
myśleniu o niczym i wkroczeniu we wrota pustki. W szkole tao mówiło się o
nicości, że nie ma niczego, ani niczego się nie pragnie i nie pożąda. Praktykujący
zwykli mówić: „Należy mieć serce do praktykowania, a nie do uzyskania gong”.
Jeżeli w kultywacji i praktykowaniu ćwiczeń utrzymasz taki stan niedziałania i
zajmiesz się jedynie kultywacją twojego sinsing, wtedy będziesz przebijał się
przez poziomy i w naturalny sposób otrzymasz to, co powinieneś. Jeżeli nie
możesz się czegoś wyzbyć, czy nie jest to przywiązanie? My tutaj od razu
przekazujemy tak wysokie Fa i oczywiście wymagania, co do twojego sinsing,
również są wysokie. Zatem nie możesz przychodzić uczyć się Fa dążąc uparcie w
głębi serca do uzyskania czegoś.
Aby być odpowiedzialnym
wobec wszystkich, prowadzimy was prawą drogą i to Fa musi zostać dla was
dokładnie omówione. Gdy ktoś dąży do otwarcia niebiańskiego oka, wtedy samo się
zablokuje i odizoluje tę osobę. Ponadto, mówię wam, w czasie kultywacji i
praktykowania Fa w świecie wszystkie wyłaniające się u człowieka zdolności są
wrodzonymi umiejętnościami tego ciała. Dzisiaj nazywamy je nadnaturalnymi
zdolnościami. Jedynie w naszej przestrzeni mogą ukazywać swe działanie i
wpływać na codziennych ludzi. Dążysz do uzyskania tych małych zdolności, małych
sztuczek, i co chcesz z nimi robić? Pożądasz ich i dążysz do ich uzyskania, ale
po dojściu do Fa poza światem nie odgrywają one w innych przestrzeniach żadnej
roli. W czasie wkroczenia w kultywację i praktykowanie na poziomie Fa poza
światem wszystkie te zdolności muszą zostać całkowicie odrzucone. Zostaną
wepchnięte w pewną bardzo głęboką przestrzeń i zostaną tam zachowane. W
przyszłości będą służyć jedynie jako zapis twojego procesu kultywacji i
praktykowania. Mogą one spełnić jedynie takie małe zadanie.
Po wkroczeniu w Fa poza
światem osoba musi kultywować i praktykować od nowa. To ciało, o którym właśnie
mówiłem, jest ciałem, które wykroczyło poza pięć elementów. Jest ciałem buddy.
Czy takie ciało nie powinno być nazwane ciałem buddy? To ciało buddy musi od
nowa rozpocząć kultywację i praktykowanie. Od nowa zaczną wyłaniać się
zdolności. Jednakże nie nazywają się już zdolnościami. Nazywają się boskimi
mocami Fa buddy. Ich moc jest nieskończona. Wpływają na każdą przestrzeń i są
czymś, co odgrywa prawdziwe znaczenie. Powiedz, jaki jest sens dążenia do
posiadania zdolności? Wszyscy, którzy dążycie do uzyskania zdolności, czy nie
chcecie użyć ich pośród codziennych ludzi i popisywać się nimi? W innym
przypadku, po co byś je chciał? Nie można ich zobaczyć ani dotknąć. Jeśli
chcesz ich dla ozdoby, to lepiej poszukaj czegoś, co ładnie wygląda!
Gwarantowane jest, że twoim podświadomym celem jest ich użycie. One nie mogą
być pożądane jak zwykłe ludzkie techniki. Są czymś całkowicie nadzwyczajnym i
nie można pozwolić, byś popisywał się nimi wśród codziennych ludzi. Popisywanie
się jest samo w sobie bardzo silnym przywiązaniem i przejawem niedobrego serca,
od którego kultywujący musi odstąpić. Jeśli chcesz użyć ich do zdobycia
pieniędzy, do zbicia majątku lub do osiągnięcia zwykłych ludzkich celów, o
które stale walczysz, to jest to nawet gorsze. Jest to używanie czegoś z
wysokich poziomów do zakłócania zwykłego ludzkiego świata, do niszczenia stanu
zwykłego ludzkiego społeczeństwa. Ta myśl jest jeszcze gorsza. Zatem
niedozwolone jest stosowanie ich wedle własnego uznania.
Ci spośród nas, u których
wyłaniają się zdolności, zazwyczaj znajdują się na dwóch krańcach: są to dzieci
i osoby starsze. Zwłaszcza starsze kobiety, zazwyczaj potrafią utrzymywać swój
sinsing i nie posiadają wielu zwykłych ludzkich przywiązań. Po wyłonieniu się
zdolności jest im łatwo się upilnować, nie mają skłonności do popisywania się. Dlaczego
nie wyłaniają się one tak łatwo u młodych ludzi? Ponieważ zwłaszcza młodzi
mężczyźni nadal chcą spełnić swoje ambicje w zwykłym ludzkim świecie, nadal
chcą osiągnąć jakieś cele! Z chwilą ujawnienia się zdolności, użyliby ich do
osiągnięcia swoich celów. Używanie ich jako środków do realizacji własnych
celów jest absolutnie zabronione. Dlatego zdolności się u nich nie wyłonią.
Kultywacja i
praktykowanie to nie dziecięca zabawa, ani zwykła ludzka umiejętność. Jest to
rzecz wielkiej wagi. Czy chcesz kultywować, czy możesz kultywować, całkowicie
zależy od tego, jak podnosisz swój sinsing. Jeżeli ktoś naprawdę mógłby zdobyć
zdolności poprzez dążenie do ich uzyskania, byłoby to złe. Zobacz, taka osoba
wcale nie dba o kultywację i praktykowanie, wcale o tym nie myśli. Ponieważ jej
sinsing jest na poziomie codziennych ludzi, gdyby zdobyła zdolności poprzez
dążenie do ich uzyskania, prawdopodobnie dopuściłaby się różnych złych
uczynków. W banku są pieniądze, więc trochę by sobie przywłaszczyła. Na ulicy
sprzedają zdrapki loteryjne, więc wyciągnęłaby te z główną nagrodą. Dlaczego to
się nie zdarza? Niektórzy mistrzowie czikung mówią: „Jeżeli ktoś nie przykłada
wagi do de, to po wyłonieniu się zdolności łatwo uczyni coś złego”. Twierdzę,
że to powiedzenie jest błędne. Wcale tak nie jest. Jeżeli nie przykładasz wagi
do de, nie kultywujesz sinsing, to zdolności wcale się nie wyłonią. Niektórzy
posiadają dobry sinsing i na ich poziomie wyłonią się zdolności. Później nie
mogą się powstrzymać i robią coś, czego nie powinni. Takie zjawisko istnieje.
Ale jak tylko zrobią coś złego, ich zdolności osłabną lub je całkowicie utracą.
I utracą je na zawsze. Co gorsze, może to wzniecić przywiązania.
Niektórzy mistrzowie
czikung mówią, że po trzech lub po pięciu dniach uczenia się ich praktyki,
można leczyć choroby. Brzmi to jak reklama. Powinno się ich nazywać handlarzami
czikung. Pomyślcie wszyscy, czy będąc codziennym człowiekiem, możesz uzdrawiać
wysyłając odrobinę czi? Zwykłe ludzkie ciało posiada czi, ty także masz czi. Dopiero
co zacząłeś ćwiczyć i osiągnąłeś tylko tyle, że otworzył się twój punkt
akupunktury laogong, więc możesz odbierać i wysyłać czi. Gdy pójdziesz kogoś
uzdrowić, jego ciało także posiada czi i może to jego czi by ciebie uzdrowiło!
Jak czi może zapanować nad czi? Wcale nie jest w stanie nikogo uzdrowić.
Ponadto, gdy kogoś leczysz, ty i pacjent tworzycie jedno pole i patogeniczne
czi z pacjenta w całości przechodzi na twoje ciało. Tak więc będziesz miał go
tyle samo. Chociaż przyczyna choroby znajduje się w jego ciele, gdy otrzymasz
dużo patogenicznego czi, wywoła to u ciebie chorobę. Jak tylko pomyślisz, że
możesz leczyć choroby, szeroko otworzysz drzwi dla pacjentów i nikomu nie
odmówisz. Wzniecisz u siebie to przywiązanie. Gdy kogoś uleczysz, będziesz bardzo
zadowolony! Ale dlaczego możesz leczyć? Nie pomyślałeś o tym. Wszyscy fałszywi
mistrzowie czikung mają na sobie duchy owładające. Dają ci trochę przesłań,
żebyś w nich uwierzył. Po uleczeniu trzech, pięciu, ośmiu, dziesięciu osób, to
się skończy. To jest pewien rodzaj zużywania energii i od tej pory nie będziesz
miał już więcej tej odrobiny energii. Jeżeli samemu nie rozwinąłeś gong, to
skąd mógłbyś go mieć? My, mistrzowie czikung, mamy za sobą kilkadziesiąt lat
kultywacji i praktykowania, a w przeszłości kultywacja Tao wcale nie była
łatwa. A jeżeli ktoś kultywuje bez trzymania się prawej dyscypliny, kultywuje w
wypaczonej dyscyplinie lub wedle małej drogi, wtedy jest to bardzo trudne.
Spójrz, ci wielcy
mistrzowie czikung, którzy są dość sławni, kultywują już kilkadziesiąt lat, a
mogli rozwinąć jedynie tę odrobinkę gong. Ty wcale nie kultywowałeś, jedynie
wziąłeś udział w zajęciach i myślisz, że już rozwinąłeś gong? Kto słyszał o
czymś takim? Od tej pory wzniecisz u siebie przywiązanie. Po wyłonieniu się
tego przywiązania, jeżeli nie będziesz w stanie kogoś uleczyć, zaczniesz się
niepokoić. Podczas leczenia chorób niektórzy myślą o własnej reputacji:
„Proszę, chcę dostać tę chorobę, a on niech wyzdrowieje”. To nie jest
powodowane miłosiernym sercem. Ani trochę nie wyzbyli się serca do pozycji i
pieniędzy. Wcale nie rozwinęli miłosiernego serca. Boją się, że utracą
reputację i wolą sami otrzymać tę chorobę. Tak bardzo obawiają się utracić
swoje dobre imię. Ich pragnienie sławy jest tak silne! Po pojawieniu się tego
życzenia, choroba od razu zostanie przemieniona i przerzucona na ich ciała.
Naprawdę tak się stanie. Po powrocie do domu zachorują. Ktoś zdrowieje, a oni
po skończeniu leczenia wracają do domu i czują się źle. Pomyślisz, że kogoś
uzdrowiłeś. Inni nazywają cię mistrzem czikung, a ty jesteś z tego powodu
szczęśliwy i tym się napawasz. Czyż nie jest to przywiązanie? Gdy nie uleczysz
choroby, spuszczasz głowę i tracisz humor. Czy nie jest to spowodowane
przywiązaniem do reputacji i pieniędzy? Co więcej, chore czi pacjenta przejdzie
na twoje ciało. Fałszywi mistrzowie czikung uczą cię, w jaki sposób wydalać je
na zewnątrz. Mówię ci, wcale tego nie wydalasz. Nie wypychasz nawet odrobiny,
ponieważ nie masz możliwości odróżniania dobrego czi od złego. W miarę upływu
czasu wnętrze twojego ciała stanie się całe czarne. A to właśnie jest karma.
Gdy prawdziwie zaczniesz
kultywować i praktykować, będzie naprawdę ciężko. Jak sobie z tym poradzisz?
Ile cierpienia musisz znieść, aby w ten sposób móc przemienić to w białą
substancję? Jest to bardzo trudne. Ten problem może wystąpić zwłaszcza u kogoś
z dobrą podstawą. Niektórzy ludzie ślepo do tego dążą: „Leczyć choroby, leczyć
choroby!”. Gdy do tego dążysz, zobaczy to zwierzę i przylgnie do ciebie. To są
właśnie duchy owładające. Czyż nie chcesz leczyć choroby? Pozwolą ci leczyć.
Ale pozwolą ci na to nie bez powodu. Kto nie straci, nie zyska. Jest to bardzo
niebezpieczne i skończy się na tym, że zwabisz to do siebie. Jak mógłbyś wtedy
kultywować i praktykować? Będziesz skończony.
Niektórzy ludzie o
dobrych podstawach wymieniają swoją podstawę na karmę innych. Ktoś jest chory i
posiada wielką karmę. Po uzdrowieniu ciężko chorego wrócisz do domu i poczujesz
się bardzo źle! Dawniej było bardzo dużo ludzi, którzy po uzdrawianiu czuli się
właśnie w ten sposób. Pacjent zdrowiał, a ty wracałeś do domu poważnie chory.
Po dłuższym czasie wymieniłeś się na dużo karmy, dawałeś innym de w zamian za
karmę. Bez straty nie ma zysku. Chociaż otrzymujesz chorobę, karma i tak musi
zostać wymieniona za de. W tym wszechświecie istnieje taka zasada. Jeżeli sam
czegoś chcesz, to nikt nie może się do tego mieszać. Nie można także
powiedzieć, że jesteś kimś dobrym. We wszechświecie istnieje coś następującego:
kto posiada dużo karmy, ten jest złym człowiekiem. Używasz swojej podstawy, aby
wymienić ją na czyjąś karmę. Jeżeli tej karmy będzie dużo, to jak będziesz
kultywował i praktykował? Twoja podstawa zostanie całkowicie zniszczona. Czy
nie jest to straszne? Inny człowiek wyzdrowiał i czuje się dobrze, a ty wracasz
do domu cały schorowany. Jeżeli przyjmiesz paru pacjentów chorych na raka, to
sam będziesz musiał zająć ich miejsce. Czy nie jest to niebezpieczne? Tak to
właśnie jest. Bardzo wielu ludzi nie zna tej prawdy.
Nie patrz na to jak bardzo
znani są niektórzy fałszywi mistrzowie czikung. To, że są znani niekoniecznie
oznacza, że dobrze znają się na rzeczy. Co wiedzą codzienni ludzie? Po prostu
idą za tłumem. Nie patrz na to, że teraz postępują w taki sposób. Nie tylko
krzywdzą innych, ale także samych siebie. Zobaczysz, co z nimi będzie po
upływie paru lat. Niedozwolone jest rujnowanie w ten sposób kultywacji i
praktykowania. Kultywacja i praktykowanie ćwiczeń mogą wyleczyć choroby, ale
nie mogą być stosowane do ich leczenia. Jest to czymś nadzwyczajnym, a nie
jakąś zwykłą ludzką umiejętnością. Absolutnie niedozwolone jest, żebyś niszczył
to jak ci się żywnie podoba. Obecnie, niektórzy fałszywi mistrzowie czikung
naprawdę tworzą szkodliwą i trującą atmosferę. Traktują czikung jako środek w dążeniu
do uzyskania sławy i zbicia majątku. Tworzą bandy zła próbujące poszerzyć swoje
wpływy i wielokrotnie przekraczają ilością prawdziwych mistrzów czikung.
Wszyscy codzienni ludzie tak mówią i postępują, a ty w to wierzysz? Oni
uważają, że czikung właśnie taki jest. Ale nie jest. To, co mówię, to szczera
prawda.
Wśród codziennych ludzi
występują wszelkiego rodzaju relacje społeczne i dla osobistych korzyści
popełniają złe uczynki. Są innym dłużni, więc będą musieli wyrównać rachunki.
Powiedzmy, że uleczyłbyś kogoś wedle własnego uznania. Załóżmy, że naprawdę
mógłbyś go wyleczyć. Czy mogłoby to być dozwolone? Nie ma miejsca, gdzie nie
istnieją buddowie. Jest tak wielu buddów, więc dlaczego oni tego nie uczynią?
Jakże byłoby wspaniale, gdyby sprawili, aby ludzie żyli dostatnio i wygodnie!
Dlaczego tego nie uczynią? Człowiek sam musi spłacić swoją karmę. Nikt nie śmie
złamać tej zasady. W czasie procesu kultywacji i praktykowania możliwe jest, że
gdy u kogoś wyłoni się miłosierdzie, czasami komuś pomoże. Jednakże jest to
zaledwie przesunięcie choroby na później. Jeżeli teraz nie będziesz cierpiał,
to będziesz cierpiał później. Albo przemieni ją i nie zachorujesz, tylko
stracisz pieniądze lub spotka cię inne nieszczęście. Tak też może się zdarzyć.
Prawdziwe uczynienie tego, czyli nagłe usunięcie dla ciebie karmy, ogranicza
się tylko do osób kultywujących i praktykujących. Nie można czynić tego dla
codziennych ludzi. Nie omawiam tutaj zasad wyłącznie mojej dyscypliny. Mówię o
prawdzie naszego wszechświata, o rzeczywistej sytuacji w środowisku
kultywujących i praktykujących.
My tutaj nie uczymy
uzdrawiania. Kroczymy wedle wielkiej drogi. Prowadzimy cię prawą ścieżką i
prowadzimy cię wzwyż. Dlatego w trakcie wykładów powtarzam, że uczniom Falun
Dafa nie wolno jest uzdrawiać innych. Jeżeli kogoś uleczysz, to nie należysz do
mojego Falun Dafa. Ponieważ prowadzimy cię prawą drogą, w czasie procesu
kultywacji i praktykowania Fa w świecie, cały czas będziemy oczyszczać twoje
ciało. Będziemy je oczyszczać raz za razem, aż całkowicie zostanie przemienione
w wysokoenergetyczną materię. Jeżeli nadal gromadzisz na ciele te wszystkie
czarne rzeczy, to jak mógłbyś kultywować i praktykować? To jest karma! Wcale
nie będziesz mógł kultywować i praktykować. Jeśli otrzymasz jej za dużo, to nie
zdołasz jej wytrzymać. Cierpiąc tak wiele, nie mógłbyś kultywować. Taka jest
prawda. Przekazuję to Dafa, ale możliwe, że jeszcze nie zrozumiałeś, czym ono
naprawdę jest. Teraz, skoro Dafa może być przekazywane, istnieją sposoby, aby
je chronić. Jeżeli będziesz uzdrawiał, to wszystkie rzeczy umieszczone w twoim
ciele do kultywacji i praktykowania, zostaną odebrane przez moje faszen. Nie
można pozwolić, abyś dla reputacji i pieniędzy, ot tak, zniszczył coś tak
cennego. Jeżeli nie postępujesz według wymogów Fa, to nie należysz do naszego
Falun Dafa i twoje ciało zostanie przywrócone do zwykłego ludzkiego stanu.
Ponieważ chcesz być codziennym człowiekiem, zostaną ci oddane twoje niedobre
rzeczy.
Poczynając od wczoraj, po
wysłuchaniu wykładu, wielu z nas poczuło, że ciało stało się lekkie. Jednak
bardzo mała liczba ciężko chorych osób od wczoraj zaczęła czuć się źle. Wczoraj
z waszych ciał usunąłem to, co niedobre i większość z nas poczuła się lekko i
wyjątkowo dobrze. Jednak w naszym wszechświecie istnieje zasada, że „bez straty
nie ma zysku”. Nie można wszystkiego z ciebie zdjąć. Absolutnie nie jest
dozwolone, abyś nie przecierpiał ani trochę. Innymi słowy, zdjęliśmy z ciebie
podstawową przyczynę twojej choroby, podstawowe przyczyny z powodu których
miałeś chore ciało, ale nadal posiadasz pole choroby. Przy niebiańskim oku
otwartym na bardzo niskim poziomie widzi się w ciele kłęby mętnego i
patogenicznego czi. Są to skupione kłęby czarnego czi o dużej gęstości, które
jak tylko zostaną rozproszone, wypełnią całe twoje ciało.
Od dzisiaj niektórym
będzie zimno. Przypominać to będzie ciężkie przeziębienie. Możliwe, że będą ich
boleć kości. Większość osób poczuje w pewnych partiach ciała dyskomfort,
rozbolą ich nogi i będzie im się kręcić w głowie. Chore miejsca, które
myślałeś, że wyleczyłeś poprzez ćwiczenie jakiegoś czikung, albo które uzdrowił
jakiś mistrz czikung, na nowo dadzą o sobie znać. Tak jest, ponieważ on ciebie
nie uleczył, a jedynie przesunął to na później, i to nadal się tam znajduje.
Jeśli nie nastąpił by teraz nawrót choroby, powróciłaby w przyszłości. Musimy
je wszystkie wypchnąć na zewnątrz. Wszystkie muszą zostać usunięte i
całkowicie, od podstaw, wyeliminowane. Możliwe, że odczujesz przy tym nawrót
choroby. Jest to eliminowanie karmy od podstaw, dlatego będziesz miał różne
reakcje. Niektórzy będą mieli częściowe reakcje. Będą się czuli źle w ten lub
inny sposób i pojawią się wszelkiego rodzaju bóle. To wszystko jest normalne.
Mówię wam: bez względu na to, jak źle będziecie się czuć, naprawdę powinniście
starać się przychodzić słuchać wykładów. Jak tylko wejdziecie do sali
wykładowej, ustąpią wszelkie symptomy i nie wystąpi żadne niebezpieczeństwo.
Coś wam powiem. Nawet, jeżeli myślicie, że ta „choroba” jest trudna do
zniesienia, to mam nadzieję, że mimo to przyjdziecie. Trudno jest otrzymać Fa.
Gdy czujecie się jeszcze gorzej, oznacza to, że po dojściu do skrajności,
rzeczy muszą się odwrócić. Całe twoje ciało zostanie oczyszczone. Musi zostać
całkowicie oczyszczone. Źródło choroby zostało już usunięte, a pozostałe czarne
czi wychodzi z ciebie samo, umożliwiając ci znieść tę odrobinę trudu i
cierpienia. Nie byłoby dobrze, gdybyś niczego nie zniósł.
W zwykłym ludzkim świecie
rywalizujesz pomiędzy ludźmi o reputację i pieniądze. Wskutek tego źle sypiasz,
nie masz apetytu i doprowadziłeś swoje ciało do marnego stanu. Gdy patrzy się
na twoje ciało w innej przestrzeni, twoje kości są całe czarne. Niemożliwe,
żebyś po natychmiastowym oczyszczeniu takiego ciała nie miał nawet odrobiny
reakcji. Dlatego będziesz miał reakcje. U niektórych wystąpi biegunka i będą
wymiotować. Dawniej, w wielu miejscach, ludzie przychodzący się uczyć, pisali
do mnie o swoich doświadczeniach nawiązując do tej kwestii: „Nauczycielu, kiedy
wracałem do domu po skończonych wykładach, przez całą drogę szukałem toalety”.
Tak jest, ponieważ wnętrzności także muszą zostać oczyszczone. Są też ludzie,
którzy zasypiają, a kiedy kończę mówić, to się budzą. Dlaczego tak się dzieje?
Mają w głowach przypadłości, które trzeba usunąć, a tego nie byliby w stanie
znieść. W związku z tym, osoba musi być wprowadzona w stan znieczulenia, w
którym nie jest niczego świadoma. Jednak niektórzy nie mają problemów z częścią
odpowiedzialną za słuch. Chociaż smacznie śpią, nie umyka im żadne słowo i wszystko
słyszą Później stają się bardzo ożywieni. Nawet jeżeli nie śpią parę dni, wcale
nie są śpiący. Wystąpią różne objawy. Wszystko musi zostać uregulowane i całe
twoje ciało musi zostać całkowicie oczyszczone.
Jako osoba prawdziwie
praktykująca Falun Dafa, od dzisiaj będziesz miał reakcje, jeśli zdołasz wyzbyć
się przywiązań. Niektórzy nie mogą się ich wyzbyć, chociaż twierdzą, że się ich
wyzbyli. W rzeczywistości wcale ich nie porzucili, gdyż bardzo trudno jest to
uczynić. Jest jeszcze inna grupa ludzi, którzy po wysłuchaniu mojego wykładu,
po pewnym czasie zaczynają rozumieć jego treść, porzucają przywiązania, a ich
ciała są oczyszczane. Podczas gdy jedni czują, że ich ciała są lekkie, tamci są
uzdrawiani i dopiero zaczynają czuć się źle. Na każdych zajęciach zawsze są
osoby, które pozostają w tyle, którym trochę brakuje jakości oświecenia. Zatem,
bez względu na to, jakie napotkasz okoliczności, to wszystko jest normalne.
Podczas zajęć w innych miejscach wystąpiły następujące sytuacje. Byli ludzie, którzy
czuli się bardzo źle. Leżeli na krzesłach i nie ruszali się z miejsca. Czekali,
aż zejdę z podium i ich uzdrowię. Ale ja tego nie robię. Jeżeli nie przejdziesz
tej próby, to gdy w przyszłości w twojej kultywacji i praktykowaniu napotkasz
na więcej poważniejszych trudności, i jeżeli też ich nie przejdziesz, to jak
będziesz kultywował i praktykował? Nie możesz przejść nawet czegoś tak małego?
Można przejść przez wszystkie próby. Niech nikt mnie nie szuka bym go wyleczył.
Ja nie zajmuję się leczeniem chorób. Jak tylko wspomnisz słowo „choroba”, nie
będę chciał tego słuchać.
Bardzo trudno jest ocalić
ludzi. Na każdych zajęciach jest jakieś pięć, dziesięć procent ludzi, którzy
nie mogą nadążyć. Nie jest możliwe, aby wszyscy uzyskali Tao. Jeśli chodzi o
ludzi, którzy mogą trwać przy praktykowaniu ćwiczeń, to nadal trzeba zobaczyć
czy jesteś w stanie kultywować. Trzeba jeszcze zobaczyć czy możesz oddać się
kultywacji całym swoim sercem. Nie jest możliwe, aby wszyscy stali się buddami.
Prawdziwie kultywujący Dafa, czytający tę książkę, także doświadczą tych stanów
i tak samo otrzymają wszystko to, co powinni otrzymać.
Czy wiecie, co robię?
Wszystkich, którzy przychodzą się uczyć, traktuję i prowadzę jak uczniów, łącznie
z tymi, którzy uczą się sami i mogą prawdziwie kultywować i praktykować.
Przekazywanie praktyki ku wysokim poziomom i nie prowadzenie cię w ten sposób
nie byłoby dobre. Równałoby się to z byciem nieodpowiedzialnym i wywoływaniem
zamieszania. Dajemy tobie tak wiele, pozwalamy ci poznać tak wiele prawd,
których nie powinni znać codzienni ludzie. Przekazuję ci Dafa i otrzymasz ode
mnie jeszcze dużo, dużo innych rzeczy. Twoje ciało zostanie oczyszczone. Poza
tym, porusza to inne kwestie, dlatego niemożliwe jest nie traktować cię jak
ucznia. Lekkomyślne ujawnianie codziennym ludziom tak wielu tajemnic jest
niedozwolone. Należy zaznaczyć jedną kwestię. Obecnie czasy zmieniły się i nie
stosujemy już takich form jak bicie pokłonów i kłanianie się. Nie przynoszą one
żadnego pożytku, a stosowanie ich przypomina religię. My ich nie stosujemy.
Jaki jest pożytek z tego, że bijesz pokłony i wielbisz mistrza, jeśli po
wyjściu za drzwi wracasz do swojego starego sposobu postępowania oraz pośród
codziennych ludzi robisz to, co uważasz za niezbędne – walczysz i rywalizujesz
o swoją reputację i pieniądze. Możliwe, że nawet w moim imieniu rujnowałbyś
imię Dafa!
Sprawa prawdziwej
kultywacji i praktykowania zależy całkowicie od twojego serca. Jeżeli będziesz
w stanie kultywować, jeżeli będziesz mógł poważnie i wytrwale kultywować, to
będziemy cię prowadzili i traktowali jak ucznia. Nie można traktować ciebie
inaczej. Jednak niektórzy nie potrafią traktować siebie jak prawdziwi
kultywujący i praktykujący i nie potrafią wytrwać w kultywacji. Dla niektórych
jest to niemożliwe. Jest jednak wiele osób, które będą kontynuować prawdziwą
kultywację i praktykowanie. Jeśli będziesz trwał w kultywacji, to będziemy cię
prowadzili i uważali za ucznia.
Jeżeli ktoś jedynie
praktykuje dzień w dzień te kilka zestawów ćwiczeń, to czy zalicza się do
uczniów Falun Dafa? Niekoniecznie. Dlatego, że w prawdziwej kultywacji i
praktykowaniu należy postępować zgodnie z nauczanymi przez nas wymogami
standardu sinsing. Należy prawdziwie wznosić swój sinsing. Tylko wtedy
kultywacja i praktykowanie są prawdziwe. Jeżeli zaledwie praktykujesz te ruchy,
to nie wznosi to twojego sinsing i nie zdobędziesz potężnej energii, która
wszystko wzmacnia. Wtedy nie ma co mówić o kultywacji i praktykowaniu. Również
nie możemy traktować ciebie jako ucznia Falun Dafa. Jeśli długo w ten sposób
postępujesz, czyli praktykujesz ćwiczenia, ale nie wznosisz twojego sinsing
według wymagań naszego Falun Dafa i pośród codziennych ludzi nadal trzymasz się
swojego starego sposobu postępowania, to możliwe, że napotkasz na inne
problemy. Gdy spotka cię coś niedobrego, możesz nawet powiedzieć, że to
praktykowanie naszego Falun Dafa zwiodło cię w złą stronę. To wszystko jest
możliwe. Musisz naprawdę postępować zgodnie z naszymi wymogami standardu
sinsing. Tylko wtedy będziesz osobą prawdziwie kultywującą i praktykującą.
Wyjaśniłem to wam, więc nie poszukujcie mnie, aby dokonywać jakiś form czczenia
mistrza. Jeżeli będziesz prawdziwie kultywował, będę traktował cię właśnie w
ten sposób. Moich faszen jest tak wiele, że nie można ich zliczyć. Poza
praktykującymi tutaj, bez względu na to, jak wielu by ich było, nadal byłbym w
stanie zająć się wszystkimi.
Czikung szkoły buddy nie
jest buddyzmem. Chcę, żebyście to wszyscy jasno zrozumieli. Podobnie jak
czikung szkoły tao nie jest taoizmem. Dla niektórych z nas nie jest to całkiem
jasne. Niektórzy mnisi buddyjscy ze świątyń lub świeccy buddyści myślą, że
wiedzą trochę więcej o buddyzmie, więc nagłaśniają elementy buddyzmu pośród
osób, które przychodzą się do nas uczyć. Mówię ci, nie możesz tego robić,
ponieważ są to elementy różnych dyscyplin. Religie mają swoje formy religijne.
My tutaj przekazujemy część należącą do kultywacji i praktykowania w naszej
dyscyplinie. Z wyjątkiem mnichów i mniszek, którzy są uczniami Falun Dafa, nie
przyjmujemy form religijnych, więc nie jest to buddyzm okresu końca Fa.
Fa zawarte w buddyzmie
jest jedynie małą cząstką Fa buddy. Nadal istnieje wiele dogłębnych Dafa i
również każdy poziom posiada różne Fa. Śakjamuni mówił, że istnieje 84 000
dyscyplin kultywacji i praktykowania. W buddyzmie istnieje jedynie kilka
dyscyplin, takich jak tientai, huayen, zen, czysta kraina i tantryzm. Te kilka
dyscyplin nie stanowi nawet ułamka! Nie jest więc w stanie ująć całości Fa
buddy i stanowi jedynie cząstkę Fa buddy. Nasze Falun Dafa jest także jedną
spośród 84 000 dyscyplin i począwszy od oryginalnego buddyzmu, aż po buddyzm w
okresie końca Fa, nie ma z nimi żadnego powiązania. Nie ma także związku ze
współczesnymi religiami.
Buddyzm został stworzony
dwa i pół tysiąca lat temu w starożytnych Indiach przez Śakjamuniego. Gdy
Śakjamuni osiągnął oświecenie i otwarcie gong, po przypomnieniu sobie tego, co
sam wcześniej kultywował i praktykował, przekazał to, aby ocalać ludzi. Jego
dyscyplina, bez względu na to, jak wiele tysięcy tomów pism zostało spisanych,
w rzeczywistości zawiera się w trzech słowach. Cechami charakterystycznymi jego
dyscypliny są: „nakaz, wyciszenie, mądrość”. Nakaz, jest to wyzbycie się
wszystkich zwykłych ludzkich pragnień, zmuszenie cię do porzucenia dążenia do
korzyści oraz zerwania ze wszystkim co pochodzi z ziemskiego świata, i tak
dalej. W ten sposób umysł i serce osiąga stan pustki. Nie myśli się o niczym i
można wejść w stan wyciszenia. Wzajemnie się to uzupełnia. Po wejściu w stan
wyciszenia, siedzi się w medytacji prawdziwie kultywując, i opierając się na
mocy swojego wyciszenia kultywuje się wzwyż. To jest właśnie prawdziwa część
kultywacji i praktykowania w tej dyscyplinie. Nie ma mowy o czymś takim, jak
techniki ćwiczeń i nie przemienia się benti. Kultywuje się jedynie gong
decydujący o wysokości poziomu. Zatem koncentruje się na kultywacji sinsing.
Nie kultywuje się życia, ani nie mówi o przekształcaniu gong. Jednocześnie,
będąc w stanie wyciszenia, wzmacnia się moc wyciszenia i siedząc w medytacji
znosi się cierpienie oraz usuwa karmę. Mądrość oznacza osiągnięcie oświecenia,
osiągnięcie przeogromnej mądrości. Widzi się prawdę wszechświata i prawdziwe
oblicze każdej przestrzeni wszechświata oraz objawiają się wielkie niebiańskie
moce. Jest to otwarcie mądrości i osiągnięcie oświecenia, co nazywa się także
otwarciem gong.
W czasie, gdy Śakjamuni
ustanowił tę dyscyplinę, w Indiach rozpowszechnianych było jednocześnie osiem
religii. Jedną z nich była głęboko zakorzeniona religia zwana braminizmem.
Śakjamuni przez całe swoje życie nieustannie toczył ideologiczną walkę z innymi
religiami. Śakjamuni przekazywał prawe Fa, zatem w czasie całego procesu
przekazywania Fa, im dłużej przekazywał Fa buddy tym stawało się ono bardziej
popularne i tym samym inne religie coraz bardziej słabły. Ten głęboko
zakorzeniony braminizm także był na krawędzi zaniku. Jednakże po nirwanie
Śakjamuniego, inne religie na nowo zaczęły się rozwijać. Zwłaszcza braminizm
zaczął znów cieszyć się popularnością. Zatem, co stało się z buddyzmem? Mnisi
osiągali otwarcie gong i oświecenie na różnych poziomach, ale były to poziomy
stosunkowo niskie. Śakjamuni osiągnął poziom tathagata, ale wielu mnichów tego
poziomu nie osiągnęło.
Fa buddy na różnych
poziomach objawia się w różny sposób. Jednak im wyżej, tym bliżej jest prawdy,
a im niżej, tym bardziej się od niej oddala. Ci mnisi osiągnęli oświecenie i
otwarcie gong na niskich poziomach. Wypowiedziane przez Śakjamuniego słowa
tłumaczyli za pomocą ujrzanych na ich poziomach obrazów wszechświata i
rozumianych przez nich sytuacji oraz zasad, do których się oświecili. Innymi
słowy, niektórzy mnisi nadali Fa nauczanemu przez Śakjamuniego taką lub inną
interpretację. Ponadto, niektórzy mnisi zamiast przedstawiać rzeczy oryginalnie
wypowiedziane przez Śakjamuniego, mówili o czymś, do czego sami się oświecili,
jakby było to czymś wypowiedzianym przez niego. W ten sposób zniekształcili Fa buddy
nie do poznania. Wcale nie było to już Fa, które przekazał Śakjamuni.
Ostatecznie spowodowało to, że Fa buddy zawarte w buddyzmie, zanikło w Indiach.
Jest to bardzo poważna nauczka z historii. Później w Indiach buddyzm już nie
występował. Przed zanikiem buddyzm przeszedł kilka reform. Ostatecznie przejął
wiele z braminizmu i w Indiach powstała współczesna religia zwana hinduizmem.
Nie czci ona żadnych buddów. Czci coś innego i nie wierzy w Śakjamuniego. Taka
jest sytuacja.
W czasie swojego rozwoju
buddyzm przeszedł kilka dosyć dużych reform. Jedna z nich nastąpiła wkrótce po
odejściu Śakjamuniego ze świata. Niektórzy ludzie, opierając się na prawdach
wysokich poziomów nauczanych przez Śakjamuniego, założyli buddyzm mahajana.
Uważali, że Fa, które Śakjamuni nauczał publicznie, było przeznaczone dla
przeciętnych ludzi w celu uzyskania osobistego wyzwolenia i osiągnięcia pozycji
owocu arhata. Nie mówiono w nim o ocalaniu wszystkich istot, dlatego nazwali to
buddyzmem hinajana. Mnisi w południowowschodniej Azji zachowali pierwotne
metody kultywacji i praktykowania z czasów Śakjamuniego. W naszym rejonie Han
nazywa się to buddyzmem hinajana. Oczywiście, oni sami tak nie uważają i
twierdzą, że odziedziczyli oryginalne rzeczy Śakjamuniego. Rzeczywiście tak jest.
W zasadzie odziedziczyli metody kultywacji i praktykowania z czasów
Śakjamuniego.
Po wkroczeniu
zreformowanego buddyzmu mahajana do naszych Chin, utrwalił się on w naszym
kraju i stał się buddyzmem obecnie rozpowszechnianym. Jednak w rzeczywistości,
w porównaniu z buddyzmem z czasów Śakjamuniego, zmienił się nie do poznania.
Zmieniono wszystko, poczynając od ubrań aż po cały stan oświecenia, a także
cały proces kultywacji i praktykowania. W pierwotnym buddyzmie jedynie
Śakjamuni czczony był jako czcigodny założyciel. W dzisiejszym buddyzmie
pojawiło się całe mnóstwo buddów i wielkich bodhisattw. Co więcej, wyznaje się
wielu buddów. Pojawiła się wiara w wielu tathagatów. Stał się buddyzmem
czczącym wielu buddów, jak na przykład Budda Amitabha, Baiszadżjaguru, Budda
Wajroczana, i tak dalej. Pojawiło się również wiele wielkich bodhisattw. W ten
sposób buddyzm całkowicie różni się od tego, co na początku ustanowił
Śakjamuni.
W tym czasie wystąpił
jeszcze jeden proces reform. Bodhisattwa Nagardżuna przekazała tajemną metodę
kultywacji, która przez Indie dotarła najpierw do Afganistanu, a później do
naszego rejonu Sinkiang, aż w końcu została przekazana w rejonie Han. Działo
się to w czasach Dynastii Tang, więc nazwano to tantryzmem tang. Duży wpływ na
Chiny miał konfucjanizm i nasze poglądy moralne różniły się od powszechnie
uznawanych w innych narodach. W kultywacji i praktykowaniu Fa tantryzmu
występowały elementy podwójnej kultywacji mężczyzny i kobiety. Ówczesne
społeczeństwo nie mogło tego zaakceptować, więc został on wytępiony podczas
tłumienia buddyzmu w czasach Hłejczanga z Dynastii Tang. Zatem tantryzm Tang
zniknął z naszego rejonu Han. Obecnie w Japonii występuje tak zwany wschodni
tantryzm, którego w tamtym czasie nauczono się z naszych Chin. Jednak nie
przeszedł przez guanding. Według tego, co głosi tantryzm, jeżeli nie otrzymało
się guanding, a studiuje się rzeczy tantryzmu, to jest to kradzież Fa. Nie jest
to uznawane jako bycie nauczanym osobiście. Inny odłam przeszedł z Indii przez
Nepal do Tybetu. Nazwany został tantryzmem tybetańskim i jest tam przekazywany
aż do dzisiaj. Taka jest w zasadzie sytuacja buddyzmu. W skrócie przedstawiłem
proces jego rozwoju i przemian. W trakcie całego rozwoju buddyzmu pojawił się
jeszcze zen ustanowiony przez Boddhidarmę. Jest jeszcze czysta kraina, huayen i
tak dalej. Wszystkie powstały na podstawie jakiegoś zrozumienia słów
Śakjamuniego i również zaliczają się do zreformowanego buddyzmu. Buddyzm
posiada tych kilkanaście dyscyplin i wszystkie one przybrały formy religijne,
zatem wszystkie należą do buddyzmu.
Jeżeli chodzi o religie,
które narodziły się w tym wieku, i nie tylko w tym, to pośród wielu nowych
religii, które pojawiły się w różnych częściach świata w ciągu ostatnich paru
wieków, większość jest fałszywych. Wielkie oświecone istoty posiadają swoje
niebiańskie królestwa, do których ocalają ludzi. Śakjamuni, Budda Amitabha,
Tathagata Wajroczana, ci buddowie tathagata posiadają własne światy, którymi
przewodzą i do których ocalają ludzi. W naszej Drodze Mlecznej jest ponad sto
takich światów. Nasze Falun Dafa posiada świat Falun.
Gdy fałszywe dyscypliny
mówią o ocalaniu ludzi, to dokąd ich ocalają? Nie są w stanie ocalać ludzi i
to, czego nauczają, nie jest Fa. Oczywiście celem niektórych ludzi, którzy
założyli religie, nie było od samego początku stanie się demonem niszczącym
prawe religie. Osiągnęli oni oświecenie i otwarcie gong na różnych poziomach i
ujrzeli odrobinę prawdy. Jednakże jeszcze dużo brakowało im do poziomu
oświeconych istot ocalających ludzi. Byli na bardzo niskim poziomie. Zrozumieli
niektóre zasady i odkryli, że pewne sprawy pośród codziennych ludzi są złe,
zatem zaczęli mówić ludziom jak spełniać dobre uczynki. Na początku nie
przeciwstawiali się innym religiom. Ludzie zaczęli uważać, że to, co mówili ma
sens, i w końcu w nich uwierzyli. Z biegiem czasu wierzyli w nich coraz
bardziej. W rezultacie zaczęli ich czcić i przestali wyznawać religie. Po
wyłonieniu się u tych osób serca do sławy i pieniędzy, zwrócili się do ludzi o
nadanie im pewnych tytułów. Tak rodziła się nowa religia. Mówię wam, to
wszystko zalicza się do religii zła. Nawet, jeżeli nie krzywdzą ludzi, to także
są religiami zła, ponieważ zakłócają wiarę ludzi w prawe religie. Prawe religie
ocalają ludzi, czego one nie są w stanie uczynić. Z biegiem czasu, w miarę ich
rozwoju, chyłkiem zaczynają czynić zło. Ostatnio wiele z nich rozpowszechniło
się również w naszych Chinach. Jedną z nich jest tak zwany odłam Guanyin.
Zwróćcie na to szczególną uwagę. Mówi się, że w pewnym państwie we wschodniej
Azji jest tego ponad dwa tysiące rodzajów. W południowowschodniej Azji i
pewnych krajach Zachodu wierzy się w przeróżne rzeczy. W jednym państwie nawet
otwarcie wyznaje się wiarę w czarną magię. To wszystko demony, które pojawiły
się w okresie końca Fa. Okres końca Fa nie dotyczy tylko buddyzmu. Odnosi się
do tego, że wiele przestrzeni od bardzo wysokiego poziomu w dół, uległo
zepsuciu. Koniec Fa nie odnosi się tylko do końca Fa w buddyzmie, ale oznacza,
że ludzkie społeczeństwo nie ma już w sercu Fa utrzymującego moralność.
Nauczamy, że kultywacja i
praktykowanie wymagają skupienia się na jednej dyscyplinie. Bez względu na to
jak kultywujesz, nie powinieneś mieszać do kultywacji innych rzeczy, gdyż
wprowadzisz ją w nieład. Niektórzy świeccy buddyści kultywują coś z buddyzmu i
coś z naszego Falun Dafa. Mówię ci, ostatecznie nie uzyskasz niczego i nikt
niczego ci nie da. Mimo, że my także jesteśmy ze szkoły buddy, to nadal istnieje
kwestia sinsing i jednocześnie kwestia skupienia się na jednej dyscyplinie.
Posiadasz tylko jedno ciało. Zatem której dyscypliny gong zostanie przez twoje
ciało wytworzony? W jaki sposób zostanie dla ciebie przekształcony? Dokąd
chcesz się udać? Według której dyscypliny kultywujesz, tam właśnie dojdziesz.
Jeżeli kultywujesz według czystej krainy, to udasz się do Świata Najwyższej
Radości Buddy Amitabhy. Jeżeli kultywujesz według Baiszadżjaguru, udasz się do
Świata Lapis Lazuli. Tak mówi się o tym w religiach i nazywa się to „żadnej
drugiej dyscypliny”.
Praktykowanie ćwiczeń, o
którym mówimy, jest w rzeczywistości całościowym procesem przekształcania gong
i podąża wedle własnej określonej dyscypliny kultywacji i praktykowania.
Powiedziałbyś, że w którym kierunku podążasz? Jeżeli staniesz jednocześnie w
dwóch łodziach, to niczego nie uzyskasz. Nie tylko nie można mieszać czikung i
klasztornej kultywacji buddyzmu, ale także nie można mieszać ze sobą różnych
metod kultywacji i praktykowania, jak i różnych czikung czy różnych religii. W
kultywacji nie można nawet łączyć kilku dyscyplin wewnątrz jednej religii.
Można wybrać tylko jedną dyscyplinę. Jeżeli kultywujesz czystą krainę, niech to
będzie czysta kraina. Jeżeli kultywujesz tantryzm, niech to będzie tantryzm.
Jeżeli kultywujesz zen, niech to będzie zen. Jeżeli jednocześnie staniesz w
dwóch łodziach i będziesz kultywował to i tamto, to niczego nie uzyskasz.
Innymi słowy, w buddyzmie mówią żadnej drugiej dyscypliny i nie pozwalają
wmieszać ci niczego do twojej kultywacji. To także jest praktykowaniem. Także
jest kultywacją i praktykowaniem. Ich proces rozwoju gong podąża za kultywacją
i praktykowaniem oraz procesem przemiany w ich własnej dyscyplinie. Proces
przekształcania gong istnieje również w innych przestrzeniach i jest to
niesłychanie złożony oraz cudowny proces. Zatem nie powinno się wedle własnego
uznania mieszać do kultywacji innych rzeczy.
Po usłyszeniu, że
praktykujemy ćwiczenia ze szkoły buddy, niektórzy świeccy buddyści ciągną do
świątyń tych, którzy przychodzą do nas się uczyć, aby nawrócić ich na buddyzm.
Mówię ci, żaden z nas siedzących tutaj, którzy przyszli się uczyć, nie może
tego robić. Szkodziłbyś naszemu Dafa, a także łamał nakazy buddyzmu.
Jednocześnie przysporzyłbyś zakłóceń praktykującym i spowodował, że niczego by
nie otrzymali. Tak nie można. Kultywacja i praktykowanie to poważna kwestia.
Należy skupić się na jednej dyscyplinie. Mimo, że część przekazywana przez nas
wśród codziennych ludzi nie jest religią, to cel kultywacji i praktykowania
jest taki sam. W obu przypadkach celem jest otwarcie gong, osiągnięcie
oświecenia i doskonałości.
Śakjamuni powiedział, że
w okresie końca Fa mnichom w świątyniach będzie bardzo ciężko ocalić samych
siebie, a co dopiero mówić o świeckich buddystach, którymi nikt się nie
zajmuje. Chociaż uznałeś kogoś za mistrza, to ten tak zwany mistrz także jest
osobą kultywującą i praktykującą. Jeżeli nie kultywuje rzetelnie, pójdzie to na
marne. Bez kultywacji własnego serca nikt nie może się wznieść. Przyjęcie
określonej wiary jest zwykłą ludzką formalnością. Jeżeli przyjmiesz tę wiarę,
to czy należysz do szkoły buddy? Czy budda będzie się tobą zajmował? Nic
takiego nie istnieje. Jeżeli dzień w dzień bijesz pokłony aż pęka ci głowa i
palisz jedno kadzidełko po drugim, to nie przynosi to żadnego skutku. Musisz
prawdziwie i rzetelnie kultywować swoje serce. Tylko wtedy to działa. Osiągając
okres końca Fa wszechświat przeszedł wielkie zmiany. Nawet miejsca wierzeń
religijnych nie są już dobre. Osoby posiadające zdolności, łącznie z mnichami,
także to odkryły. Obecnie jestem jedyną osobą na świecie, która otwarcie i
publicznie przekazuje prawe Fa. Czynię to, czego nikt wcześniej nie uczynił. Co
więcej, w okresie końca Fa otwieram szeroko tak wielkie wrota. Taka szansa nie
pojawia się przez tysiąclecia, czy nawet dziesiątki tysiącleci. Jednak to, czy
można być ocalonym – innymi słowy, czy można kultywować – nadal zależy od
ciebie samego. To, co powiedziałem, to przeogromna prawda wszechświata.
Nie twierdzę, że musisz
uczyć się mojego Falun Dafa. Mówię jedynie o takiej zasadzie. Jeżeli chcesz
kultywować i praktykować, to musisz skupić się na jednej dyscyplinie. W innym
przypadku, zupełnie nie będziesz w stanie kultywować i praktykować. Oczywiście,
jeżeli nie chcesz kultywować i praktykować, to nie będziemy się tobą zajmować.
Fa nauczane jest dla osób prawdziwie kultywujących i praktykujących. Dlatego
koniecznie należy skupić się na jednej dyscyplinie i nawet nie mogą być
wmieszane myśli z innych praktyk. Nie mówię tutaj o intencyjnym myśleniu. W
naszym Falun Dafa nie ma żadnego intencyjnego myślenia. Zatem niech nikt nie
dodaje tutaj żadnych myśli. Należy koniecznie zwrócić na to uwagę. Właściwie
nie ma tu żadnego intencyjnego myślenia. W szkole buddy jest mowa o pustce, a w
szkole tao o nicości.
Pewnego razu miałem
połączone moje myśli z czterema czy pięcioma wielkimi oświeconymi istotami, z
wielkimi tao na niesamowicie wysokim poziomie. Jeżeli mówimy o wysokości, to
patrząc z perspektywy codziennej osoby, byli po prostu niewyobrażalnie wysoko.
Chcieli wiedzieć, co noszę w sercu. Kultywuję i praktykuję przez wiele lat i
inni ludzie zupełnie nie mają możliwości poznania moich myśli. Zdolności innych
ludzi wcale nie mogą mnie dosięgnąć. Nikt nie jest w stanie mnie poznać, ani
dowiedzieć się, o czym myślę. Oni chcieli zrozumieć moje myśli, zatem na pewien
czas, za moim przyzwoleniem, połączyli swoje umysły z moim. Po tym połączeniu,
trochę ciężko było mi to znieść. Bez względu na to, jak wysoki lub niski jest
mój poziom, z racji na to, że jestem pośród codziennych ludzi i dodatkowo mam
intencję zrobienia czegoś, mianowicie ocalania ludzi, moje serce oddane jest
ocalaniu ludzi. Ale do jakiego stopnia były wyciszone ich serca? Były
przerażająco wyciszone i spokojne. Jeżeli jedna osoba byłaby wyciszona do
takiego stopnia, to jeszcze dałoby się to znieść. Jednak te cztery czy pięć
osób siedziało nieruchomo i spokojnie do takiego stopnia, że przypominało to
cichą, stojącą wodę. Nie istniało tam nic. Chciałem ich doznać, ale nie byłem w
stanie. Przez te kilka dni czułem w sercu niepokój, miałem takie dziwne
uczucie. W żaden sposób codzienni ludzie nie są w stanie sobie tego wyobrazić
lub doznać. Był to stan całkowitego niedziałania i pustki.
W kultywacji na bardzo
wysokich poziomach nie istnieje żadne intencyjne myślenie. Gdy znajdowałeś się
na poziomie codziennych ludzi, gdzie ustanawia się fundamenty, ten zestaw
fundamentów został już położony. Zwłaszcza nasza praktyka, po dojściu do
kultywacji i praktykowania na wysokich poziomach, działa samoczynnie. Są to
kultywacja i praktykowanie, które działają całkowicie samoczynnie. Jeżeli tylko
będziesz podnosił twój sinsing, to twój gong będzie wzrastał i nawet nie
będziesz musiał stosować żadnych technik. Nasze ruchy wzmacniają samoczynne
mechanizmy. Dlaczego w medytacji zawsze siedzi się w bezruchu? Jest to
całkowicie stan niedziałania. Może słyszałeś, że w szkole tao mówi się o takich
lub innych technikach ruchów i intencyjnym myśleniu. Powiem ci, że w szkole
tao, jak tylko trochę wyjdzie się poza poziom czi, nie istnieje nic i wcale nie
mówi się o takich czy innych myślach. Ci, którzy ćwiczyli inne czikung nigdy
nie mogą porzucić takich rzeczy jak metody oddechowe czy intencyjne myślenie.
Nauczam ich czegoś na poziomie szkoły wyższej, a oni zawsze pytają mnie o
rzeczy ze szkoły podstawowej: „Jak to prowadzić? W jaki sposób kierować
myślami?”. Już do tego przywykli i uważają, że tym jest właśnie czikung. Ale w
rzeczywistości nie jest.
Wielu spośród nas nie
rozumie jasno nazw w czikung i niektórzy często je mylą. Myślą, że zdolności,
to moc gong, a moc gong uważają za zdolności. Gong wyłaniający się poprzez
kultywację naszego sinsing i jednanie się z naturą wszechświata, wykształcany
jest z de danej osoby. To decyduje o wysokości poziomu osoby, wielkości mocy
gong i kwestii wysokości jej pozycji owocu. Jest to najbardziej kluczowy gong.
Jakiego rodzaju stany pojawią się w czasie procesu kultywacji i praktykowania?
Mogą wyłonić się nadnaturalne zdolności. My w skrócie nazywamy je zdolnościami.
Przed chwilą wspomniałem o tym, że gong wznosi poziom. Nazywany jest mocą gong.
Im wyższy jest poziom, tym większa jest moc gong i tym potężniejsze są
zdolności.
Zdolności są jedynie
ubocznym produktem procesu kultywacji i praktykowania. Nie określają ani nie
reprezentują wysokości poziomu danej osoby ani wielkości mocy gong. Niektórym
ludziom może wyłonić się ich więcej, a niektórym mniej. Poza tym, zdolności nie
są postrzegane jako najważniejsze w kultywacji, i nie mogą być zdobyte poprzez
dążenie do nich. Osoba musi postanowić prawdziwie kultywować i praktykować.
Tylko wtedy mogą wyłonić się zdolności. Nie mogą być one uważane za główny cel
kultywacji. Chcesz rozwinąć je poprzez praktykowanie ćwiczeń, ale w jakim celu?
Czy chcesz użyć ich wśród codziennych ludzi? Absolutnie nie można pozwolić ci
na ich dowolne stosowanie pośród codziennych ludzi. Zatem, im bardziej dążysz
do ich uzyskania, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że je posiądziesz. Tak jest,
ponieważ dążysz do ich uzyskania, a dążenie do czegoś, samo w sobie jest
przywiązaniem. Zaś przywiązania są właśnie tym, co należy porzucić w trakcie
kultywacji i praktykowania.
Wiele osób doszło do
bardzo wysokich sfer kultywacji, ale nie posiada zdolności. Mistrz je im
pozamykał w obawie, że nie zachowają się odpowiednio i zrobią coś złego. Przez
cały czas niedozwolone jest im przejawianie boskich mocy. Dość dużo jest takich
osób. Świadomość osoby zarządza zdolnościami. W czasie snu ktoś mógłby nie
zachować się odpowiednio i jednym snem wywrócić niebo i ziemię do góry nogami.
A to jest niedozwolone. Kultywacja i praktykowanie odbywają się pośród
codziennych ludzi, dlatego osoby posiadające wielkie zdolności zazwyczaj nie
mogą ich stosować i większość z nich jest pozamykana. Nie jest to jednak
absolutne. Jest wiele osób, które całkiem nieźle kultywują i praktykują oraz
potrafią się kontrolować, więc dozwolone jest, aby posiadali część zdolności.
Jeżeli poprosisz taką osobę, aby po prostu popisała się swoimi zdolnościami, to
w żadnym wypadku tego nie zrobi. Jest w stanie nad sobą zapanować.
Niektórzy nigdy nie
praktykowali ćwiczeń. Co najwyżej nauczyli się paru rzeczy na zajęciach
jakiegoś czikung. Jednak to wszystko należało do poziomu uzdrawiania i
utrzymywania sprawności fizycznej. Nie była to żadna kultywacja ani
praktykowanie. Innymi słowy, ludzie ci nie otrzymali prawdziwych nauk, ale
nagle w ciągu jednej nocy otrzymali gong. Omówmy więc, skąd taki gong pochodzi.
Przybiera to różne formy.
Jedna należy do odwrotnej
kultywacji. Co to jest odwrotna kultywacja? Niektórzy spośród nas są
zaawansowani wiekiem i chociaż chcą kultywować i praktykować, jest już za
późno, aby zaczęli kultywację od początku. W czasie wzrostu popularności
czikung oni także chcieli kultywować oraz praktykować ćwiczenia. Wiedzieli, że
za pomocą czikung mogą czynić dobro. Jednocześnie mogli sami się wznieść. Mieli
takie życzenie, chcieli się wznieść, chcieli kultywować i praktykować. Jednakże
kilka lat temu, podczas wzrostu popularności czikung, ci wszyscy mistrzowie
czikung jedynie go rozpowszechniali i nikt prawdziwie nie przekazywał niczego
na wysokim poziomie. Jeśli chodzi o publiczne prawdziwe przekazywanie praktyki
na wysokim poziomie, do chwili obecnej, jestem jedynym, który to robi. Nie ma
drugiej takiej osoby. Każda osoba w odwrotnej kultywacji miała powyżej 50 lat.
Byli to ludzie zaawansowani wiekiem o bardzo dobrych podstawach i posiadający
bardzo dobre rzeczy na ciele. Prawie wszyscy byli osobami, których inni przyjęliby
na swoich wychowanków, albo jako następców w przekazywaniu swoich praktyk. Byli
to ludzie w podeszłym wieku i jeśli chcieli kultywować, nie było to wcale takie
łatwe! Gdzie mogli znaleźć mistrza? Gdy tylko myśl o kultywacji i praktykowaniu
zrodziła się w ich sercach, to zalśniła jak złoto i zatrzęsła
dziesięciokierunkowym światem. Ludzie często mówią o naturze buddy i to właśnie
odnosi się do tej wyłaniającej się natury buddy.
Z perspektywy wysokich
poziomów, życie ludzkie nie jest po to, aby być człowiekiem. Ponieważ ludzkie
życie powstało w przestrzeni wszechświata, jest zjednane z naturą wszechświata
Dżen, Szan, Ren. Jest z natury życzliwe i dobrotliwe. W miarę wzrostu liczby
istot, powstają pewne stosunki społeczne, w rezultacie których niektóre osoby
stają się samolubne lub złe i nie mogą pozostać na bardzo wysokich poziomach.
Zatem spadają. Spadają do pewnego poziomu i na tym poziomie ponownie zmieniają
się na gorsze. I znowu spadają. Tak spadają, spadają, aż ostatecznie spadają do
poziomu codziennych ludzi. Ludzie, po upadku do tego poziomu, powinni zostać
całkowicie unicestwieni. Jednak wielkie oświecone istoty kierowane miłosiernym
sercem, postanowiły dać ludziom jeszcze jedną szansę w środowisku pełnym
cierpienia. Tak więc stworzyły tę przestrzeń.
W innych przestrzeniach
nie posiada się takiego ciała. Można się unosić, można się także powiększać lub
zmniejszać. Natomiast w tej przestrzeni nadano ludziom to nasze ciało z krwi i
kości. Posiadając to ciało, trudno znieść zimno, trudno znieść gorąco, trudno
znieść zmęczenie i głód. Tak czy inaczej się cierpi. Gdy jesteś chory, to
czujesz się źle. Przechodzisz przez narodziny, starość, choroby i śmierć, aby
poprzez cierpienie spłacić karmę. Ofiarowano ci jeszcze jedną szansę. Pozostaje
tylko zobaczyć czy potrafisz powrócić. Ludzie spadli więc do sfery złudzeń. Po
upadku do tego miejsca stworzono dla ciebie tę parę oczu nie pozwalając ci
dostrzec innych przestrzeni ani prawdziwego oblicza materii. Jeżeli potrafisz
powrócić, to największe cierpienie jest także najcenniejsze. Opierając się na
oświeceniu pośród złudzeń, im więcej wycierpisz kultywując z powrotem, tym
szybciej powrócisz. Jeżeli zmienisz się jeszcze bardziej na gorsze, wtedy twoje
życie zostanie unicestwione. Zatem, tak jak oni to widzą, celem życia człowieka
nie jest bycie człowiekiem, ale umożliwienie ci powrotu do pierwotnego i
prawdziwego ja. Powrotu tam, skąd pochodzisz. Codzienni ludzie nie mogą się do
tego oświecić. Codzienni ludzie w zwykłym ludzkim świecie są po prostu
codziennymi ludźmi i myślą o tym, jak się wybić i wieść lepsze życie. Im lepiej
im się wiedzie, tym bardziej samolubni się stają, tym więcej chcą posiadać i
tym bardziej oddalają się od natury wszechświata. Tym samym podążają ku
zniszczeniu.
Patrząc na to z perspektywy
wysokich poziomów, gdy sądzisz, że kierujesz się do przodu, to w rzeczywistości
się cofasz. Ludzkość uważa, że rozwija naukę i kroczy naprzód, ale w
rzeczywistości podąża jedynie zgodnie z prawami wszechświata. Jeden z ośmiu
nieśmiertelnych Dżang Guolao jeździł na ośle tyłem. Niewiele osób wie,
dlaczego. Odkrył, że kierowanie się naprzód to właściwie cofanie się. Jeździł
więc tyłem. Oświecone istoty postrzegają serce tego, kto zechce kultywować i
praktykować, jako niesłychanie cenne i mogą takiej osobie bezwarunkowo pomóc.
Podobnie jest z nami tutaj siedzącymi, którzy dzisiaj przyszli się uczyć.
Jeżeli chcesz kultywować i praktykować, to bezwarunkowo mogę ci pomóc.
Natomiast, jeżeli chcesz być codzienną osobą i chcesz wyleczyć choroby, dążysz
do tego czy tamtego, to nie jest to w porządku i nie można ci pomóc. Dlaczego?
Ponieważ chcesz być codzienną osobą, a codzienni ludzie powinni przechodzić
przez narodziny, starość, choroby i śmierć. Tak właśnie powinno być. Wszystko
posiada swoje więzy przeznaczenia i nie można w nich mieszać. Pierwotnie w
twoim życiu nie było kultywacji i praktykowania, ale teraz chcesz kultywować i
praktykować. Zatem, należy od nowa zaaranżować twoją przyszłą ścieżkę życia
oraz uregulować twoje ciało.
Tak więc, gdy osoba
zapragnie kultywować i praktykować i wyłania się to życzenie, oświecone istoty
to widzą i uważają, że jest to po prostu bardzo cenne. Ale jak takiej osobie
pomóc? Gdzie na świecie jest prawdziwy mistrz, który naucza? Na dodatek osoba
ta ma ponad pięćdziesiąt lat. Wielkie oświecone istoty nie mogą jej nauczać.
Ponieważ aby cię nauczać musiałyby się tobie objawić, przekazać Fa i nauczyć
cię praktyki ćwiczeń. Byłoby to ujawnianiem tajemnic niebios i same musiałyby
tu spaść. Ludzie spadli do sfery złudzeń przez to, że popełniali złe uczynki,
więc muszą pośród złudzeń oświecić się i kultywować. Dlatego oświecone istoty
nie mogą ich nauczać. Gdyby objawił się prawdziwy, żywy budda i przekazał ci Fa
oraz nauczył praktykowania ćwiczeń, to przyszliby się uczyć nawet ci, którzy popełnili
niewybaczalne zło. Wszyscy by uwierzyli, więc do czego mieliby się jeszcze
oświecić? Nie istniałaby kwestia oświecenia. Ponieważ ludzie sami upadli do
sfery złudzeń, powinni zostać unicestwieni. Pośród złudzeń dano ci jeszcze
jedną szansę abyś powrócił. Jeśli potrafisz powrócić, to wracaj. Jeśli nie
potrafisz, to nadal będziesz podążał w cyklu wędrówki dusz lub zostaniesz
unicestwiony.
Każdy kroczy swoją
ścieżką sam. Chcesz kultywować i praktykować? Co z tym zrobić? Oświecone istoty
wymyśliły pewien sposób. W tamtym czasie wzrosła popularność czikung, co także
było zmianą w zjawiskach niebiańskich. Zatem, aby współdziałać z tymi
niebiańskimi zjawiskami, taką osobę zaopatrywano w gong odpowiednio do pozycji
jej sinsing. Do ciała takiej osoby dołączano jakby miękką rurkę i tak, jak po
odkręceniu kranu, wypływał gong. Gdy taka osoba chciała emitować gong, to gong
płynął. Jednak gong nie był emitowany przez nią, gdyż sama wcale go nie
posiadała. Tak właśnie było. To właśnie nazywa się odwrotną kultywacją. Jest to
kultywacja od góry w dół, aż osiągnie się doskonałość.
Na ogół kultywujemy i
praktykujemy od dołu wzwyż, aż do otwarcia gong i osiągnięcia doskonałości. Ta
odwrotna kultywacja była dla osób w podeszłym wieku, dla których było za późno,
aby kultywować od dołu wzwyż. Szybsze było kultywowanie z góry w dół, co było
zjawiskiem istniejącym w tamtym czasie. Sinsing takiej osoby musiał być bardzo
wysoko i zgodnie z poziomem jej sinsing dostarczano odpowiednio dużo energii.
Jaki był tego cel? Jednym było współdziałanie ze zjawiskami niebiańskimi w owym
czasie. Taka osoba spełniała dobre uczynki i jednocześnie mogła znosić
cierpienie. Dlatego, że stykając się z codziennymi ludźmi, doznajesz zakłóceń
ze strony różnych zwykłych ludzkich usposobień. Gdy uleczysz daną osobę z
choroby, to może wcale tego nie docenić. Po wyleczeniu kogoś z choroby i
wyrzuceniu z niej wielu złych rzeczy, po wyleczeniu jej do pewnego stopnia,
niekoniecznie od razu nastąpią widoczne zmiany. Taka osoba mogłaby być
niezadowolona. Zamiast podziękować ci, możliwe, że jeszcze by ci ubliżyła i
oskarżyła o oszustwo! Stawianie czoła takim problemom umożliwiłoby ci
hartowanie w tych okolicznościach twojego serca. Takiej osobie dano gong w celu
umożliwienia jej kultywacji i praktykowania oraz wzniesienia się. Spełniając
dobre uczynki, rozwijała jednocześnie swoje własne zdolności i swój gong.
Jednak niektórzy nie znali tej prawdy. Czy nie powiedziałem, że nie można było
nauczać jej Fa? To kwestia oświecenia. Kto się do tego oświecił ten się oświecił.
A jeżeli ktoś się do tego nie oświecił, to nic na to nie można było poradzić.
Gdy niektórzy otrzymali
gong, pewnej nocy w czasie snu nagle robiło im się tak gorąco, że nawet
zrzucali przykrycia. Rano, gdziekolwiek dotknęli ręką, kopał ich prąd. Wiedzieli,
że uzyskali gong. Gdy kogoś bolała jakaś część ciała, to mogli ukoić to miejsce
potarciem dłoni, i ten ktoś od razu czuł się lepiej. Działało to całkiem
nieźle. Od tej pory wiedzieli, że uzyskali gong. Zrobili z siebie mistrzów
czikung i powiesili szyldy. Sami nadali sobie tytuły mistrzów czikung.
Początkowo, ponieważ byli całkiem dobrzy, gdy inni po uzdrowieniu dawali im
pieniądze lub podarunki, to być może wcale tego nie chcieli i ich nie
przyjmowali. Jednak nie mogli się oprzeć wciągnięciu w to wielkie bagno
codziennych ludzi, gdyż osoba kultywująca odwrotnie, nie przeszła przez
prawdziwą kultywację sinsing. Zatem bardzo trudno było jej upilnować swój
sinsing. Powoli zaczęła przyjmować małe pamiątki, a następnie stopniowo coraz
większe rzeczy. Ostatecznie, była niepocieszona, gdy dawano jej za mało. W
końcu powiedziała: „Po co dajecie mi tyle rzeczy, dawajcie mi pieniądze!”. Nie
była zadowolona, jeżeli dostała mało pieniędzy. Przestała uznawać mistrzów
czikung przekazujących prawe praktyki. Jedyne, w co się wsłuchiwała, to
pochwały innych ludzi powtarzające, jaka to ona jest zdolna. Budziło w niej
niezadowolenie, gdy ktoś wyraził się o niej niepochlebnie. Rozpierała ją pycha
i chciwość. Uważała się za mądrzejszą od innych i po prostu nadzwyczajną.
Myślała, że otrzymała gong, aby stać się mistrzem czikung i zbić majątek. W
rzeczywistości miało to umożliwić jej kultywację i praktykowanie. Gdy tylko
zrodziło się u niej serce do sławy i pieniędzy, jej sinsing upadł.
Powiedziałem: tak jak
wysoki jest sinsing, tak wysoki jest gong. Gdy obniżył się jej sinsing, to nie
można było jej dać tak dużo gong. To, ile dostawała, musiało być odpowiednie do
jej sinsing. Jak wysoki sinsing, tak wysoki gong. Im więcej wagi przykładała w
sercu do sławy i pieniędzy, tym głębiej grzęzła pośród codziennych ludzi. Wraz
z tym obniżał się jej gong. Gdy spadła na sam dół, to już nie dostawała gong.
Taka osoba nie miała już żadnego gong. Przed kilkoma laty pojawiło się sporo
takich osób. Wśród nich było stosunkowo dużo kobiet powyżej pięćdziesiątego
roku życia. Mimo, że widziałeś tę starszą panią wykonującą ćwiczenia, to jednak
nie otrzymała ona żadnych prawdziwych nauk. Może na zajęciach jakiegoś czikung
nauczyła się kilku ruchów do uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej.
Pewnego dnia nagle otrzymała gong. Gdy jej sinsing pogorszył się i zrodziło się
u niej serce do sławy i pieniędzy, od razu spadła. W rezultacie jest teraz
nikim i wcale nie ma gong. Obecnie tego rodzaju ludzi, którzy spadli w
odwrotnej kultywacji jest niezwykle dużo. Ostali się tylko nieliczni. Dlaczego?
Ona nie wiedziała, że to miało umożliwić jej kultywację i praktykowanie.
Myślała, że miało to pozwolić jej na zdobycie majątku i sławy pośród
codziennych ludzi oraz zostanie mistrzem czikung. W rzeczywistości było to po
to, aby mogła kultywować i praktykować.
Czym jest pożyczanie
gong? Nie ma ograniczeń wiekowych, ale jest jeden wymóg: osoba musi posiadać
szczególnie dobry sinsing. Taka osoba wiedziała, że czikung umożliwia
kultywację i praktykowanie, i też chciała kultywować i praktykować. Pragnęła z
głębi serca kultywować i praktykować. Jednak gdzie mogła znaleźć mistrza? Kilka
lat temu rzeczywiście prawdziwi mistrzowie czikung przekazywali swoje praktyki,
ale były one ograniczone do uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej.
Nikt nie przekazywał rzeczy ku wyższym poziomom. Inni także tego nie nauczali.
Omawiając pożyczanie
gong, poruszę jeszcze jedną kwestię. Poza duchem głównym (świadomością główną),
człowiek posiada jeszcze ducha pomocniczego (świadomość pomocniczą). Niektórzy
posiadają jednego, lub dwa, trzy, cztery, a nawet pięć duchów pomocniczych.
Płeć ducha pomocniczego niekoniecznie jest taka sama jak danej osoby. Niektóre
są męskie, a niektóre żeńskie. Mogą być różne. W rzeczywistości również duch
główny niekoniecznie jest tej samej płci, co ludzkie ciało, gdyż odkryliśmy, że
obecnie jest wyjątkowo dużo mężczyzn z żeńskim duchem pierwotnym i wyjątkowo
dużo kobiet z męskim duchem pierwotnym. Zgadza się to dokładnie z
przedstawianym obecnie w szkole tao zjawiskiem niebiańskim odwrócenia yin i
yang, gdzie yin dominuje, a yang chyli się ku schyłkowi.
Zazwyczaj duch pomocniczy
osoby pochodzi z wyższych poziomów niż jej duch główny. W szczególności duchy
pomocnicze niektórych ludzi pochodzą z wyjątkowo wysokich poziomów. Duch
pomocniczy nie jest jednak duchem owładającym. On i ty jednocześnie
narodziliście się z łona matki, macie takie samo imię i stanowi on część
twojego ciała. Zazwyczaj, gdy ludzie myślą o czymś lub coś robią, to decyduje o
tym duch główny. Duch pomocniczy, tak jak tylko potrafi, próbuje powstrzymać
ducha głównego przed popełnieniem czegoś złego. Jednak, gdy duch główny jest
bardzo uparty, to duch pomocniczy jest wtedy bezsilny. Duch pomocniczy nie daje
się zwieść złudzeniom zwykłego ludzkiego świata, natomiast duch główny tym
złudzeniom łatwo się poddaje.
Niektóre duchy pomocnicze
pochodzą z bardzo wysokich poziomów i możliwe, że niewiele brakuje im do
uzyskania prawego owocu. Duch pomocniczy chce kultywować i praktykować, ale nie
może, jeśli nie chce tego duch główny. I nic nie może na to poradzić. Pewnego
dnia, gdy czikung był bardzo popularny, duch główny także zapragnął nauczyć się
jakiejś praktyki i kultywować ku wysokim poziomom. Oczywiście ta myśl była
bardzo czysta i prosta, wcale nie myślał o dążeniu do sławy i pieniędzy. Duch
pomocniczy bardzo się ucieszył: „Ja chcę kultywować i praktykować, ale to nie
ja podejmuję decyzje. Teraz ty chcesz kultywować i praktykować, a to jest
właśnie to, czego i ja pragnę”. Jednak gdzie taka osoba mogła znaleźć mistrza?
Jej duch pomocniczy był całkiem zdolny, więc opuścił ciało, aby odnaleźć
wielkie oświecone istoty, które znał w poprzednim życiu. Ponieważ poziom
niektórych duchów pomocniczych jest bardzo wysoki, potrafią opuścić ciało. Gdy
do nich dotarł, wyraził chęć kultywacji i praktykowania oraz pożyczenia gong.
Gdy tylko zobaczyli, że ta osoba jest dość dobra, zdecydowali: „Kultywacja i
praktykowanie? No to trzeba mu pomóc!”.
W ten sposób duch
pomocniczy pożyczył gong. Taki gong często promieniował energią i dostarczany
był przez rurkę. Pożyczone również zostało coś ukształtowanego, a
ukształtowanym rzeczom często towarzyszą zdolności.
W ten sposób, taka osoba
może jednocześnie posiadać towarzyszące zdolności. Taką osobę spotkało coś, co
przed chwilą opisałem. Nocą podczas snu było jej nieznośnie gorąco. Po
obudzeniu się następnego dnia rano miała gong. Czegokolwiek dotknęła kopał ją
prąd, mogła także leczyć choroby. Sama również wiedziała, że otrzymała gong.
Skąd go otrzymała? Nie była pewna. Mniej więcej wiedziała, że pochodzi z
przestrzeni wszechświata, ale dokładnie nie rozumiała, w jaki sposób. Duch
pomocniczy jej nie powiedział, gdyż to on kultywował i praktykował. Ona jedynie
wiedziała, że otrzymała gong.
Osoby, które pożyczają
gong, zazwyczaj nie podlegają ograniczeniu wiekowemu. Jest wśród nich
stosunkowo dużo młodych ludzi. Zatem kilka lat temu pojawili się także
dwudziestolatkowie, trzydziestolatkowie i czterdziestolatkowie oraz osoby w
podeszłym wieku. Młodemu człowiekowi trudniej jest się upilnować. Gdy nie ma
wyjątkowych umiejętności w zwykłym ludzkim społeczeństwie, to zazwyczaj wygląda
na całkiem przyzwoitego człowieka i nie przykłada wagi do sławy i pieniędzy.
Gdy tylko trochę się wyróżni, to często doznaje zakłóceń ze strony reputacji i
pieniędzy. Myśli, że ma przed sobą jeszcze długą ścieżkę życia i nadal ugania
się za czymś oraz walczy, aby wyjść na swoje i zrealizować jakieś zwykłe
ludzkie życiowe cele. Gdy tylko wyłonią się zdolności i gdy zdobędzie kilka
umiejętności, to potraktuje je jako środki do zrealizowania osobistych celów w
zwykłym ludzkim świecie. Nie można tego czynić. Nie jest dozwolone stosowanie
tego w ten sposób. Im więcej używa gong, tym ma go mniej. I w końcu nie będzie
miał niczego. Ludzi, którzy upadli w ten sposób, było jeszcze więcej. Nie
sądzę, aby obecnie pozostał choć jeden.
Oba przypadki, które
właśnie omówiłem, odnoszą się do otrzymywania gong przez osoby o względnie
dobrym sinsing. Ten gong nie został rozwinięty poprzez ich własną praktykę,
lecz pochodzi od oświeconych istot. Zatem gong sam w sobie jest dobry.
Wielu z nas
prawdopodobnie słyszało w środowisku kultywacji o opętaniu przez zwierzęta,
przez lisy, łasice, duchy i węże. O co w tym chodzi? Niektórzy ludzie twierdzą,
że wykonywanie ćwiczeń może rozwinąć nadnaturalne zdolności. W rzeczywistości
nie jest to rozwijanie nadnaturalnych zdolności, gdyż te nadnaturalne zdolności
są tak naprawdę wrodzonymi ludzkimi zdolnościami. Tylko tyle, że wraz z
rozwojem ludzkiego społeczeństwa, ludzie coraz bardziej skupiają się na
namacalnych rzeczach w naszej materialnej przestrzeni i coraz bardziej polegają
na naszych współczesnych narzędziach. Toteż nasze ludzkie wrodzone zdolności
zanikają. Spowodowało to w końcu ich całkowity zanik.
Jeżeli ktoś chce mieć
zdolności, musi przejść przez kultywację i praktykowanie, powrócić do
pierwotnego i prawdziwego ja. Musi rozwinąć je w wyniku kultywacji. Zwierzęta
nie posiadają jednak umiejętności takiego złożonego myślenia. Połączone są z naturą
wszechświata i posiadają wrodzone instynkty. Niektórzy mówią, że zwierzęta
wiedzą jak kultywować, twierdzą, że lisy wiedzą jak ćwiczyć dan, że wąż czy
inne zwierzęta wiedzą jak kultywować i praktykować, i tak dalej. To nie jest
tak, że wiedzą jak kultywować i praktykować. Na początku zupełnie nie rozumieją
jak ćwiczyć, ale posiadają właśnie taki wrodzony instynkt. W określonych
warunkach i okolicznościach, po długim czasie, może to przynieść następujący
efekt: mogą uzyskać gong, i mogą się wyłonić zdolności.
W ten sposób posiądą
pewne umiejętności. Dawniej mówiliśmy, że schytrzyły się i posiadły
umiejętności. Codzienni ludzie uważają, że zwierzęta są groźne i z łatwością
potrafią manipulować ludźmi. Ja twierdzę, że tak naprawdę groźne nie są. W
obliczu prawdziwego kultywującego są niczym. Jeśli nawet kultywowały przez
prawie tysiąc lat, to wystarczy zaledwie mały palec, aby je zmiażdżyć.
Powiedzieliśmy, że zwierzęta posiadają wrodzony instynkt i mogą posiadać pewne
umiejętności. Jednakże w tym naszym wszechświecie istnieje następująca zasada:
zabronione jest zwierzętom odniesienie sukcesu w kultywacji. Możecie wyczytać w
starożytnych księgach, że raz na kilkaset lat ulegają one zagładzie w wielkiej
lub małej katastrofie. Z biegiem czasu, gdy zwierzęta rozwiną gong, będą
musiały zostać zniszczone. Strzeli w nie piorun lub zdarzy się coś podobnego.
Niedozwolone jest, aby kultywowały i praktykowały, gdyż nie posiadają ludzkiej
natury. Nie mogą kultywować i praktykować tak jak ludzie. Ponieważ nie
posiadają ludzkich cech, jeśli osiągną sukces w kultywacji, gwarantowane jest,
że staną się demonami. Niedozwolone jest, aby osiągnęły sukces w kultywacji i
dlatego zostaną zgładzone przez niebiosa. One także o tym wiedzą. Tak jak
powiedziałem, obecnie ludzkie społeczeństwo stacza się po wielkiej równi
pochyłej i niektórzy nie cofną się przed żadnym złem. Czy ludzkie społeczeństwo
po osiągnięciu takiego stanu nie znajduje się w niebezpieczeństwie?
Po dojściu do skrajności
rzeczy muszą się odwrócić! Odkryliśmy, że gdy w każdym z wielu prehistorycznych
okresów, ludzkie społeczeństwo przechodziło zniszczenie, zawsze miało to
miejsce w okolicznościach skrajnego moralnego zepsucia. Przestrzeń, w której
egzystuje nasza ludzkość, jak i wiele innych przestrzeni, znajduje się obecnie
w bardzo niebezpiecznej sytuacji. W innych przestrzeniach na tym poziomie jest
podobnie i istnienia w nich także śpieszą się, aby uciec. Chcą udać się w górę
na wyższe poziomy. Uważają, że poprzez wzniesienie się na wyższe poziomy będą w
stanie uciec. Ale czy nie jest łatwiej powiedzieć to niż zrobić? Jeśli ktoś
chce kultywować i praktykować, to musi posiadać ludzkie ciało. Jest to jedna z
przyczyn, dlaczego niektórzy uprawiający jakieś ćwiczenia zostali opętani.
Niektórzy pomyśleli:
„Jest tak dużo wielkich oświeconych istot i wielu mistrzów wysokiego poziomu.
Dlaczego się tym nie zajmą?”. W naszym wszechświecie istnieje jeszcze
następująca zasada: jeżeli samemu do czegoś dążysz i sam czegoś pragniesz, to
nikt nie będzie się do tego wtrącał. Tutaj wszystkich uczymy kroczenia prawą
ścieżką i jednocześnie zostaje tobie wytłumaczone Fa, tak abyś sam mógł się
oświecić. Decyzja, czy będziesz się tego uczył czy nie, należy do ciebie
samego. Mistrz wprowadza cię we wrota, ale podążanie dalej kultywacją zależy od
ciebie samego. Nikt nie będzie cię zmuszał ani nakłaniał do kultywacji. To, czy
będziesz kultywował, czy nie, jest twoją indywidualną decyzją. Innymi słowy,
nikt nie będzie ingerował w to, którą ścieżką podążasz, czego pragniesz i co
chcesz uzyskać. Można jedynie doradzić ci być życzliwym.
Pomimo, że widziałeś jak
ktoś uprawiał jakieś ćwiczenia, w rzeczywistości wszystko uzyskały owładające
duchy. Dlaczego zwabił on do siebie owładające duchy? Ilu ludzi uprawiających
różne ćwiczenia na terenie całego kraju ma na plecach owładające duchy? Gdybym
powiedział, to wiele osób nie odważyłoby się niczego ćwiczyć, gdyż ta liczba
jest przerażająca! Dlaczego pojawiła się sytuacja, która ma tak zgubny wpływ na
zwykłe ludzkie społeczeństwo? Jak mogło do tego dojść? Zostało to wywołane
przez samą ludzkość, gdyż chyli się ona ku upadkowi i wszędzie jest pełno
demonów. Zwłaszcza wszyscy fałszywi mistrzowie czikung posiadają na sobie duchy
owładające, a przekazywane przez nich ćwiczenia, to przekazywanie właśnie tych rzeczy.
W całej historii ludzkości nie było dozwolone, aby zwierzęta weszły na ludzkie
ciało, a jeżeli na nie weszły, to były zgładzane. Ktokolwiek to zobaczył, nie
pozwoliłby na to. Jednakże niektórzy w naszym współczesnym świecie chcą je i
czczą. Ktoś pomyślał: „Właśnie, że wcale ich nie chcę!”. Nie chcesz ich, ale
chcesz zdolności. Czy mogą one być ci dane przez oświeconą istotę z kultywacji
i praktykowania prawego Fa? Dążenie do czegoś jest zwykłym ludzkim
przywiązaniem i takie serce musi zostać porzucone. Zatem, kto może ci je dać?
Mogą je dać tylko demony z innych przestrzeni i różne zwierzęta. Czyż to nie
jest to samo jakbyś się o nie prosił? Wtedy właśnie się zjawią.
Ilu ludzi ma prawidłowe
myśli podczas uprawiania ćwiczeń? Praktykowanie wymaga przykładania wagi do de,
spełniania dobrych uczynków i bycia Szan. Osoba powinna tego od siebie wymagać
we wszystkim, co czyni i w każdych okolicznościach. Pośród osób uprawiających
ćwiczenia w parku lub w domu, ilu myśli właśnie w ten sposób? Nie wiadomo, co za
ćwiczenia uprawiają. Ćwiczą sobie, kiwają się w tył i w przód, a po cichu
mamroczą: „Ojej, ta moja synowa w ogóle mnie nie szanuje”, „Moja teściowa jest
taka niedobra!”. Niektórzy rozprawiają o wszystkim poczynając od miejsca pracy,
aż po sprawy państwowe. Nie ma tematu, którego by nie poruszyli. Wścieka ich
wszystko, co nie zgadza się z ich własnymi poglądami. Czy mógłbyś nazwać to
praktykowaniem? Jeszcze inni wykonują ćwiczenia w postawie stojącej, nogi
trzęsą im się ze zmęczenia, ale ich umysły nie są wyciszone: „Obecnie wszystko
jest takie drogie i ceny nadal rosną. W naszym zakładzie pracy nie wypłacają
pensji. Dlaczego nie mogę rozwinąć zdolności poprzez ćwiczenia? Gdybym poprzez
ćwiczenia rozwinął zdolności, to stałbym się mistrzem czikung i zbiłbym majątek.
Robiłbym pieniądze przyjmując pacjentów”. Gdy tylko zobaczy, że innym wyłoniły
się zdolności, zniecierpliwi się jeszcze bardziej. Na oślep zacznie dążyć do
uzyskania zdolności, niebiańskiego oka i możliwości leczenia chorób. Pomyślcie
o tym, jak dalece odbiega to od Dżen, Szan, Ren – natury naszego wszechświata!
Kieruje się to zupełnie w odwrotną stronę. Mówiąc poważnie, taka osoba
wkroczyła na drogę zła! Jednakże sama nie jest tego świadoma. Im więcej w ten
sposób myśli, tym gorsze stają się myśli przez nią wysyłane. Taka osoba nie
otrzymała Fa i nie wie o przykładaniu wagi do de. Zatem uważa, że poprzez
wykonywanie ćwiczeń różnymi metodami ruchów może rozwinąć gong, i że jeżeli
czegoś się chce, to dążąc do tego można to zdobyć. Ta osoba właśnie tak uważa.
Właśnie z powodu
nieprawych myśli można zwabić do siebie niedobre rzeczy. Zwierzę może to
zobaczyć: „Ta osoba chce ćwiczyć po to, aby się wzbogacić. Tamten chce zdobyć
sławę i zdolności. Wielkie nieba, jego ciało nie jest złe i to, co posiada jest
całkiem dobre. Jednakże jego myśli są naprawdę złe. On dąży do posiadania
zdolności! Możliwe, że ma mistrza. Ale nawet, jeśli ma mistrza to i tak się nie
boję”. Ono wie, że mistrz kultywacji i praktykowania prawego Fa zobaczy, że
taka osoba dąży do uzyskania zdolności. Im bardziej będzie do nich dążyć, tym
bardziej prawdopodobne, że ich od mistrza nie dostanie. Jest to właśnie
przywiązanie, które należy porzucić. Im bardziej myśli w ten sposób, tym
bardziej nie otrzyma żadnych zdolności, i tym bardziej nie będzie mogła się do
tego oświecić. Im bardziej za nimi dąży, tym gorzej. Koniec końców, mistrz
westchnie nad taką osobą widząc, że jest skończona i już więcej nie będzie się
nią zajmował. Niektórzy nie mają mistrza, ale możliwe, że mają mistrza przechodzącego,
który na jeden dzień się nimi zainteresuje. Ponieważ jest wiele oświeconych
istot w każdej przestrzeni, gdy oświecona istota zobaczy takiego człowieka,
poprzygląda mu się trochę, pochodzi przy nim przez jeden dzień i gdy zobaczy,
że nie jest dobry, to go opuści. Następnego dnia przyjdzie kolejna, przyjrzy mu
się i gdy zobaczy, że jest niedobry, też odejdzie.
Zwierzę wie, że bez
względu na to, czy taka osoba ma mistrza, czy ma mistrza przechodzącego, jeżeli
dąży do uzyskania czegoś, to mistrz nie może jej tego dać. Ponieważ zwierzę nie
widzi przestrzeni, w której istnieją wielkie oświecone istoty, nie boi się.
Wykorzystuje ono następującą lukę: w naszym wszechświecie istnieje pewna zasada
– jeżeli osoba sama do czegoś dąży, sama sobie czegoś życzy, to inni w
normalnych okolicznościach nie mogą się w to mieszać. Zwierzę wykorzystuje
właśnie tę lukę: „Sam sobie tego życzy, więc jeżeli mu to dam i pomogę mu, to
nie będzie to nic złego. Czyż nie?”. Więc mu to da. Na początku nie ośmiela się
na kogoś wejść. Najpierw da komuś trochę energii na wypróbowanie. Taka osoba
pewnego dnia otrzymuje gong, do którego usilnie dążyła i może leczyć choroby.
Zwierzę zobaczy, że to dobrze działa. Przypomina to odegranie muzycznego
preludium przed rozpoczęciem prawdziwego występu: „Skoro sobie tego życzy to
wejdę na niego. Gdy na niego wejdę, to bezpośrednio będę mógł dać mu więcej.
Czy nie pożądasz niebiańskiego oka? Tym razem dam ci wszystko”. Zatem na niego
wejdzie.
Poprzez myśli dążące do
tych rzeczy, właśnie poprzez dążenie do tych rzeczy, niebiańskie oko otwiera
się. Taka osoba może także emitować gong i będzie miała parę mniejszych
zdolności. Skacze z radości i uważa, że wreszcie udało jej się zdobyć to, do
czego dążyła. I że zdobyła to dzięki wykonywaniu ćwiczeń. W rzeczywistości
jednak, poprzez swoje ćwiczenia niczego nie udało jej się rozwinąć. Myśli, że
może przenikać wzrokiem ludzkie ciało i rozpoznać chore miejsce. W
rzeczywistości jej niebiańskie oko wcale się nie otworzyło. To właśnie zwierzę
włada jej mózgiem i to, co widzi za pomocą swoich oczu odzwierciedla w jej
mózgu, a ona uważa, że otworzyło się jej własne niebiańskie oko. „Wysyłać gong?
Wysyłaj!”. Gdy osoba wyciąga rękę, aby wysłać gong, w tym samym czasie zwierzę
zza jej pleców wyciąga swoją łapkę. Jak tylko zacznie wysyłać gong, z główki
małego węża wysunie się rozdwojony język, który poliże parę razy miejsce
choroby lub opuchlizny. Istnieje wiele rzeczy tego typu. Duchy, które opętały
tych ludzi przyszły do nich, gdyż oni sami się o to prosili.
Taka osoba dąży do tego,
chce zbić majątek i stać się sławna. Zatem dobrze, zdobywa zdolności, może
leczyć choroby i widzieć przez niebiańskie oko. Jest z tego bardzo zadowolona.
Zwierzę to widzi: „Czyż nie chcesz zbić majątku? Dobrze, pozwolę ci go zdobyć”.
Naprawdę łatwo jest zapanować nad mózgiem codziennej osoby. Może ono pokierować
bardzo wielu ludzi tak, aby jej szukali, żeby wyleczyła ich choroby. Przyjdzie
ich całe mnóstwo. Wielka nieba! Podczas gdy ona przyjmuje pacjentów, to zwierzę
manipuluje dziennikarzami, aby reklamowali ją w gazetach. Kieruje codziennymi
ludźmi tak, aby czynili tego typu rzeczy. Gdy jako pacjent zapłacisz za mało,
to ono na to nie pozwoli i spowoduje, że rozboli cię głowa. Tak czy inaczej,
będziesz musiał zapłacić więcej. Sława i bogactwo zostały zdobyte. Osoba ta
zarówno zbiła majątek, jak i stała się sławna. Stała się mistrzem czikung.
Często taka osoba nie zwraca uwagi na sinsing i ośmiela się powiedzieć
wszystko. Jeżeli niebiosa są najpotężniejsze, to ona uważa, że jest druga zaraz
po nich. Ośmieli się powiedzieć, że jest wcieleniem Królowej Matki lub
Nefrytowego Cesarza. Śmie nawet powiedzieć, że jest buddą. Taka osoba nie
przeszła poprzez prawdziwą kultywację i praktykowanie sinsing, więc w czasie
wykonywania ćwiczeń dąży do uzyskania zdolności, w rezultacie czego zwabia
owładające duchy i zwierzęta.
Niektórzy może pomyśleli:
„Co w tym takiego niedobrego? Skoro tylko można zarobić pieniądze i wzbogacić
się, to jest to w porządku. Na dodatek jeszcze można stać się sławnym”. Niemało
osób tak właśnie pomyślało. Powiem wam, w rzeczywistości ono ma swój cel. Nie
daje ci tych rzeczy bez żadnego powodu ani bez przyczyny. W tym wszechświecie
istnieje pewna zasada, która nazywa się: kto nie straci, ten nie zyska. Co ono
zyskuje? Czy przed chwilą nie wspomniałem o tej kwestii? Ono chce uzyskać tę
odrobinę esencji z twojego ciała i wykultywować ludzką formę, więc zbiera z
ludzkiego ciała esencję. Ciało ludzkie posiada tylko jedną porcję esencji.
Jeżeli ktoś chce kultywować i praktykować, to ma tylko tę jedną porcję. Jeżeli
pozwolisz, żeby otrzymało ją zwierzę, to zapomnij o kultywacji i praktykowaniu.
Jak będziesz kultywował i praktykował? Nic ci nie zostanie. W ogóle nie
będziesz w stanie kultywować i praktykować. Możliwe, że niektórzy powiedzą: „Ja
nie chcę kultywować i praktykować. Chcę się jedynie wzbogacić. Jeżeli będę miał
pieniądze, to w porządku. Więcej nic mnie nie obchodzi!”. Powiem wam: chcesz
się wzbogacić, ale po tym jak wyjaśnię ci tę prawdę, nie będziesz tak dłużej
myślał. Dlaczego? Jeżeli zwierzę opuści twoje ciało wcześnie, to twoje cztery
kończyny będą osłabione. Tak już pozostanie do końca twojego życia, gdyż ono
zabrało za dużo ludzkiej esencji. Jeżeli opuści twoje ciało później, to
staniesz się jak warzywo i resztę życia spędzisz leżąc na łóżku z trudem
chwytając powietrze. Masz pieniądze, ale czy możesz je wydać? Jesteś sławny,
ale czy możesz się tym cieszyć? Czy nie jest to przerażające?
Tego rodzaju rzeczy są
szczególnie widoczne wśród ludzi obecnie uprawiających ćwiczenia. Jest ich
wyjątkowo dużo. Nie tylko opętają kogoś, ale nawet zabiją jego ducha
pierwotnego, wwiercą się w jego pałac niłan i tam przycupną. Pomimo, że wygląda
jak człowiek, to człowiekiem nie jest. Obecnie pojawiły się nawet tego rodzaju
rzeczy. Ponieważ zmieniły się standardy moralne, gdy ktoś robi coś złego, i
powiesz mu, że robi coś złego, on wcale w to nie uwierzy. Taka osoba uważa, że
robienie pieniędzy, gonienie za pieniędzmi i zbijanie majątku jest przykazane
przez niebo i ziemię, że jest prawidłowe. Zatem będzie krzywdziła ludzi i
działała na cudzą szkodę. Dla pieniędzy nie cofnie się przed żadnym złem i
ośmieli się na wszystko. Jeżeli ono nie straci, to także nie zyska. Jak mogłoby
dać ci coś za nic? Chce zdobyć rzeczy z twojego ciała. Oczywiście,
powiedzieliśmy, że ludzie przyciągają kłopoty, ponieważ takie myślenie nie jest
prawidłowe, a ich serca nie są prawe.
My nauczamy Falun Dafa.
Kultywując i praktykując w naszej dyscyplinie, jeżeli tylko potrafisz upilnować
swój sinsing, to jedna prawość pokona setki zła, i nie napotkasz na żaden
problem. Jeśli nie zapanujesz nad swoim sinsing i będziesz dążył do tego czy
tamtego, to z pewnością przyciągniesz kłopoty. Niektórzy nie mogą porzucić
tego, co uprzednio ćwiczyli. Mówimy, że praktykowanie ćwiczeń wymaga skupienia
się na jednej dyscyplinie, że prawdziwa kultywacja i praktykowanie wymaga
skupienia się na jednej dyscyplinie. Nie zważaj na to, że inni mistrzowie
czikung napisali książki. Powiem ci, ich książki są pełne wszelakich rzeczy. To
są te same rzeczy, które oni ćwiczą. Są w nich węże, lisy i łasice. Gdy czytasz
te książki, to wyskakują one z wyrazów. Powiedziałem, takich fałszywych
mistrzów czikung jest o wiele więcej niż tych prawdziwych i nie jesteś w stanie
ich rozróżnić. Zatem wszyscy koniecznie musicie się pilnować. Nie twierdzę, że
musisz koniecznie kultywować Falun Dafa. Możesz kultywować w jakiejkolwiek
dyscyplinie chcesz. Jednak kiedyś było takie powiedzenie: „Lepsze tysiące lat
bez prawego Fa, niż jeden dzień kultywowania medytacji dzikiego lisa”.
Koniecznie trzeba się pilnować i prawdziwie kultywować i praktykować w prawym
Fa. Nie należy niczego mieszać. Nawet żadna myśl nie może zostać dodana. Falun
u niektórych osób został zniekształcony. Dlaczego został zniekształcony? Taka
osoba powie: „Przecież nie wykonuję już innych ćwiczeń”. Jednakże jak tylko
zaczyna ćwiczyć, to wnosi myśli z poprzednich rzeczy. Zatem czy nie zostanie to
dodane? To tyle, co powiemy o kwestii owładających duchów.
Co to jest język
kosmiczny? Pojawia się, gdy dana osoba nagle potrafi mówić pewnym
niezrozumiałym językiem. Coś świergocze i trajkocze, ale też sama nawet nie ma
pojęcia, co takiego mówi. Ludzie posiadający zdolność telepatii, mogą rozumieć
ogólne znaczenie, ale nie potrafią dokładnie zrozumieć, co wypowiadają. Co
więcej, niektórzy mogą mówić wieloma różnymi językami. Dla niektórych jest to
niesamowite i uważają to za wyjątkową umiejętność lub wręcz zdolność. Nie jest
to żadna zdolność ani żadna umiejętność kultywującego, i nie jest w stanie
reprezentować twojego poziomu. Zatem co to takiego? Twoimi myślami zawładnęły
rozumne istoty z innych przestrzeni. Jednak nadal nie widzisz w tym nic złego.
Chętnie to przyjmujesz i jesteś z tego zadowolony. Im bardziej jesteś
zadowolony, tym bardziej to nad tobą panuje. Jako osoba prawdziwie kultywująca
i praktykująca, jak możesz pozwolić, aby to tobą władało? Co więcej, pochodzi
to z niezwykle niskiego poziomu. Zatem, jako prawdziwi kultywujący, nie
powinniśmy przywoływać tych kłopotów.
Człowiek jest
najcenniejszy, jest duszą wszelkiej materii. Jak możesz pozwolić, aby to tobą
władało? Nie chcesz nawet swojego własnego ciała. Jakże to zasmucające!
Niektóre z tych rzeczy przyczepiają się do ludzkiego ciała. Niektóre, chociaż
nie przyczepiają się, to znajdują się w pewnej odległości, manipulują i władają
tobą. Jeżeli chcesz przemówić, to pozwolą ci mówić i zaczniesz świergotać. Może
być to także przekazane dalej. Gdy ktoś chce się tego nauczyć, jest zuchwały i
otworzy usta, to też zacznie mówić. W rzeczywistości rzeczy te gnieżdżą się
jedna na drugiej, i gdy zechcesz nimi przemówić, to jedna wejdzie na ciebie i
pozwoli ci mówić.
Dlaczego pojawiła się
taka sytuacja? Przypomina to, co wcześniej powiedziałem, ono chce wznieść swój
poziom. Jednak po tamtej stronie nie ma cierpienia, więc nie może kultywować i
praktykować, ani nie może się wznieść. Wpadło na pomysł, aby pomagać ludziom w
spełnianiu dobrych uczynków, lecz nie wiedziało jak to zrobić. Wiedziało
jednak, że emitowana przez nie energia, chociaż nie może wyleczyć choroby, może
w pewnym stopniu ją zahamować i tymczasowo ulżyć choremu w cierpieniu. Wie, że
emitowanie energii przez usta człowieka może spełnić takie zadanie. Działa to
właśnie w ten sposób. Niektórzy nazywają to językiem niebios, inni nazywają to
językiem buddów. Jest to zniesławianie buddy. Powiedziałbym, że jest to wręcz
niepoważne!
Jak wiecie, budda nie
otwiera pochopnie ust. Gdyby je otworzył i przemówił w naszej przestrzeni,
mógłby spowodować trzęsienie ziemi w ludzkim świecie. Byłby to taki wielki huk.
Jak mogłoby to mieć miejsce? Niektórzy twierdzą: „Niebiańskim okiem widziałem
jak do mnie mówił”. On do ciebie nie mówił. Podobnie jest z ludźmi, którzy
widzieli moje faszen. On do ciebie nie mówił, ale myśli, które wysyłał, brzmiały
stereofonicznie. Słysząc to, wydawało ci się, że mówił. Zazwyczaj może on mówić
w jego przestrzeni, ale po przetransmitowaniu, nie słyszysz tego wyraźnie,
ponieważ pojęcia czasoprzestrzeni w tych obu przestrzeniach różnią się. Jeden
szyczen w naszej przestrzeni to inaczej dwie godziny. Natomiast w tamtej
wielkiej przestrzeni, ten nasz jeden szyczen to dla nich jeden rok. W
porównaniu z ich czasem, nasz płynie wolniej.
Kiedyś było takie
powiedzenie: „W niebiosach tylko jeden dzień, na ziemi już tysiąc lat”. Odnosi
się to do indywidualnych światów, w których nie ma pojęcia czasu ani
przestrzeni. Są to światy, gdzie przebywają wielkie oświecone istoty, jak na
przykład Kraina Najwyższej Radości, Świat Lapis Lazuli, Świat Falun, Świat
Lotosu. To właśnie takie miejsca. Natomiast czas w tej wielkiej przestrzeni,
wręcz przeciwnie, jest szybki. Niektórzy mają otwarte niebiańskie ucho i mogą
przez nie słyszeć. Jeżeli możesz odebrać i usłyszeć co mówią, to nie usłyszysz
tego wyraźnie. Wszystko, co słyszysz, brzmi jak ćwierkanie ptaków, lub jak
płyta na przyśpieszonych obrotach. Nic z tego nie można zrozumieć. Oczywiście,
niektórzy mogą słyszeć muzykę lub mogą słyszeć rozmowy, jednak muszą
wyeliminować różnicę czasu poprzez pewną zdolność służącą jako nośnik, która
przekazuje to do twojego ucha. Tylko wtedy możesz wyraźnie słyszeć. Tak to
właśnie działa. Niektórzy nazywają to językiem buddów, ale to nim wcale nie
jest.
Gdy spotykają się dwie
oświecone istoty, nawzajem się do siebie uśmiechną, i wszystko jest już jasne.
Jest to bezdźwięczny przekaz telepatyczny, który przy odbiorze brzmi
stereofonicznie. Gdy tylko nawzajem się do siebie uśmiechną, to w tym momencie
wymienią się myślami. Jednak nie używają tylko tej jednej formy. Czasami
stosują także inną metodę. Jak wiecie, w tantryzmie tybetańscy lamowie
przykładają specjalną uwagę do gestów rąk. Lecz zapytaj tego lamę, czym są
gesty rąk? Powie ci, że jest to najwyższa joga. Ale czym to konkretnie jest? On
także tego nie wie. W rzeczywistości jest to język wielkich oświeconych istot.
Gdy jest dużo osób, stosują wielkie gesty rąk, które są niezwykle piękne. Są to
przeróżne wielkie gesty rąk. Gdy jest mało osób, stosują małe gesty rąk, które
także są przepiękne. Są to przeróżne układy małych gestów rąk, niezwykle
złożone i bogate, gdyż jest to język. Dawniej to wszystko było tajemnicą
niebios, ale dzisiaj to ujawniamy. To, co stosują w Tybecie, to jedynie tych
kilka ruchów do praktykowania ćwiczeń. Zgromadzili je i usystematyzowali. Są
one jedynie powierzchownym językiem do praktykowania ćwiczeń i przyjmują
zaledwie kilka form praktyki ćwiczeń. Prawdziwe znaki rąk są dość złożone.
Niektórzy, gdy mnie
spotykają, podają mi rękę. Ściskają ją i nie chcą jej puścić. Gdy inni widzą,
że ktoś ściska mi rękę, także chcą ją uścisnąć. Wiem, co taka osoba w sercu
myśli. Niektórzy czują się bardzo szczęśliwi mogąc uścisnąć dłoń nauczyciela.
Inni chcą otrzymać jakieś przesłania i po chwyceniu ręki nie puszczają jej.
Mówimy wam, prawdziwa kultywacja i praktykowanie to twoja osobista sprawa.
Tutaj nie zajmujemy się uzdrawianiem ani utrzymywaniem sprawności fizycznej,
ani też dawaniem ci przesłań, aby cię uzdrowić. W ogóle się tym nie zajmujemy.
Twoje choroby zostaną usunięte bezpośrednio przeze mnie. W miejscach
praktykowania ćwiczeń zostaną usunięte przez moje faszen. Również przez moje
faszen zostaną usunięte u tych, którzy uczą się sami czytając tę książkę. Czy
sądzisz, że możesz rozwinąć gong dotykając moją rękę? Czy nie brzmi to jak żart?
Gong zależy od kultywacji
własnego sinsing. Jeżeli nie będziesz solidnie kultywował, to gong nie
wzrośnie, gdyż właśnie tu znajduje się miara twojego charakteru. Gdy twój gong
rośnie, to z wysokich poziomów można dostrzec, że twoje przywiązania, ta materia,
zostają usunięte, a nad twoją głową rośnie pewna miara. Co więcej, miara ta
przybiera formę kolumny gong. Tak jak wysoka jest ta miara, tak wysoka jest
kolumna gong. Reprezentuje ona gong rozwinięty przez twoją własną kultywację, a
także wysokość twojego sinsing. Jest bez znaczenia ile ktoś chce ci dodać.
Jeżeli doda nawet kawałeczek, to nie będzie to mogło u ciebie pozostać i
wszystko będzie musiało odpaść. Mogę sprawić, że w jednej chwili osiągniesz
stan „trzech kwiatów zgromadzonych nad czubkiem głowy”, ale jak tylko wyjdziesz
za drzwi, to gong opadnie. Nie jest twój, nie pochodzi z twojej kultywacji i
nie można tego dodać, gdyż twój charakter nie osiągnął tej miary. Nikt nie może
ci nic dodać. Ma to całkowicie pochodzić z twojej własnej kultywacji, z
kultywacji twojego własnego serca. Tylko poprzez rzetelne rozwijanie gong,
nieprzerwane wznoszenie się i jednanie się z naturą wszechświata, możesz udać
się wzwyż. Niektórzy chcą dostać mój autograf, ale ja nie jestem chętny im go
dać. Niektórzy chwalą się, że nauczyciel dał im autograf, chcą się nim
popisywać i chcą, aby chroniło ich przesłanie nauczyciela. Czy nie jest to
kolejne przywiązanie? Sam musisz kultywować i praktykować. O jakich
przesłaniach jeszcze mówisz? Jak możesz o tym mówić kultywując i praktykując na
wysokich poziomach? Czego to jest warte? O tym jest mowa tylko przy uzdrawianiu
i utrzymywaniu sprawności fizycznej.
W mikrokosmosie,
cząsteczki gong, który rozwijany jest przez twoje własne praktykowanie,
wyglądają dokładnie tak samo jak ty. Gdy wkraczasz w Fa poza światem, to
kultywujesz i praktykujesz ciało buddy, i gong przyjmuje wizerunek ciała buddy.
Jest niezwykle piękny i siedzi na kwiecie lotosu. Taka jest jego każda mała
cząsteczka. Natomiast gong zwierzęcia, to wszystko rzeczy typu małe lisy i małe
węże. Krańcowo mikrokosmicznie małe cząsteczki, to wszystko te rzeczy. Istnieje
jeszcze coś w rodzaju przesłań. Ktoś daje ci do wypicia zaparzone liście
herbaty, gdyż to ma być gong. Codzienni ludzie szukają tymczasowego uśmierzenia
bólu, odwlekają chorobę na później i próbują ją zahamować. Codzienni ludzie to
codzienni ludzie i my nie zajmujemy się tym, w jaki sposób rujnują swoje ciała.
Jesteśmy praktykującymi i tylko dlatego wam to mówię. Od dziś niech nikt tego
nie robi, nie proście o żadne przesłania czy inne rzeczy. Zwróćcie uwagę, aby
nigdy więcej nie prosić się o te rzeczy. Niektórzy mistrzowie czikung mówią:
„Wyślę wam przesłania i będziecie mogli odebrać je we wszystkich zakątkach
kraju”. Co takiego odebrać? Mówię ci, te rzeczy nie są w stanie odegrać żadnej
większej roli. Zakładając nawet, że byłaby z nich jakaś korzyść, jest to
zaledwie coś do uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej. My zaś
jesteśmy praktykującymi i gong wyłania się w wyniku naszej własnej kultywacji.
Przesłania wysłane przez kogoś nie mogą podnieść poziomu twojego gong. Mogą
jedynie uzdrowić codzienną osobę. Koniecznie należy mieć w sercu prawość. Nikt
nie jest w stanie za ciebie kultywować i praktykować. Tylko, gdy samemu
prawdziwie kultywujesz i praktykujesz, możesz wznieść swój poziom.
Zatem co wam daję?
Wiecie, że spośród nas wielu nigdy nie praktykowało ćwiczeń i ich ciała
posiadają choroby. Jest wielu, którzy pomimo, że przez wiele lat wykonywali
jakieś ćwiczenia, nadal błąkają się na poziomie czi, i nie mają gong.
Oczywiście, niektórzy leczą, ale czy wiesz w jaki sposób? Gdy mówiłem o kwestii
owładających duchów, to całkowicie usunąłem owładające duchy z ciał osób
szczerze kultywujących Dafa, bez względu na to, jakie to były rzeczy. Wszystkie
złe rzeczy, które znajdowały się w środku, jak i na zewnątrz ciała, zostały
całkowicie zdjęte. Jeśli chodzi o osobę, która sama prawdziwie kultywuje i
czyta Dafa, twoje ciało także zostanie oczyszczone. Ponadto, twoje otoczenie w
domu też musi zostać oczyszczone. Szybko pozbądź się tabliczek z lisami czy
łasicami, które czciłeś w przeszłości. Wszystko zostało dla ciebie oczyszczone
i już nie istnieje. Ponieważ chcesz kultywować i praktykować, możemy otworzyć
dla ciebie najbardziej dogodne drzwi. Możemy to wszystko dla ciebie uczynić.
Jednakże ogranicza się to tylko do osób prawdziwie kultywujących i
praktykujących. Oczywiście, niektórzy nie chcą kultywować i praktykować, i nie
mogą tego w ogóle pojąć. Zatem nie możemy im pomóc. My zajmujemy się osobami,
które prawdziwie kultywują i praktykują.
Jest jeszcze jeden typ
ludzi. Kiedyś ktoś powiedział im, że mają na sobie owładającego ducha. Sami
także to czuli. Jednakże, po tym jak zostanie usunięty, nie mogą się przestać
zamartwiać i uważają, że ta sytuacja ciągle trwa, że nadal są opętani. To też
jest rodzaj przywiązania, które nazywa się podejrzliwością. Z biegiem czasu,
jeżeli taka osoba nie będzie potrafiła odpowiednio się zachować, zwabi to z
powrotem do siebie. Musisz porzucić takie serce, gdyż ta sytuacja zupełnie nie
ma już miejsca. Są tacy, dla których rozwiązaliśmy ten problem na poprzednich
zajęciach. Już to uczyniłem i usunąłem wszystkie owładające duchy.
W szkole tao praktykując
ćwiczenia na niskim poziomie należy położyć pewne fundamenty. Trzeba ukształtować
niebiański obwód i pole dantian. Trzeba ukształtować jeszcze inne rzeczy. Tutaj
dajemy Falun, mechanizmy energii i wszystkie pozostałe mechanizmy do kultywacji
i praktykowania. Jest ich bardzo, bardzo dużo, ponad dziesięć tysięcy. Musisz
otrzymać wszystkie. Zostaną w tobie zasadzone jak ziarna. Tylko po usunięciu
twoich chorób, uczynieniu wszystkiego, co powinno być uczynione oraz
podarowaniu ci wszystkiego, co powinieneś otrzymać, możesz prawdziwie
kultywować i praktykować w naszej dyscyplinie. W innym przypadku, jeżeli nic by
ci nie ofiarowano, byłoby to właśnie uzdrawianiem i utrzymywaniem sprawności
fizycznej. Mówiąc jaśniej, niektórzy nie zwracają uwagi na sinsing, i byłoby
dla nich lepiej, gdyby zaczęli uprawiać gimnastykę.
W prawdziwej kultywacji i
praktykowaniu trzeba być wobec ciebie odpowiedzialnym. Osoby, które same
kultywują, również mogą to wszystko otrzymać. Jednakże muszą prawdziwie
kultywować. Dajemy to wszystko prawdziwym kultywującym. Jak powiedziałem,
trzeba prawdziwie prowadzić cię jak ucznia. Poza tym, musisz dogłębnie
studiować Fa na wysokich poziomach, aby wiedzieć jak kultywować i praktykować.
Pięć zestawów ćwiczeń nauczanych jest od razu w całości. W przyszłości będziesz
mógł osiągnąć dość wysoki poziom. Tak wysoki poziom, że nawet nie jesteś w
stanie go sobie wyobrazić. Nie będzie problemu, żebyś osiągnął prawy owoc.
Nauczając Fa zawieram w nim różne poziomy. Poczynając od dzisiaj, tak długo,
jak będziesz kultywował i praktykował, tak długo będzie cię ono prowadziło w
twojej kultywacji i praktykowaniu na różnych poziomach.
Jesteś kultywującym, więc
od dziś bieg twojego życia zostanie zmieniony. Moje faszen zaaranżują je dla
ciebie od nowa. Jak je zaaranżują? Ile danej osobie pozostało jeszcze lat
życia? Sama również tego nie wie. Możliwe, że niektórzy po roku lub pół roku
ciężko zachorują, i taka choroba może potrwać kilka lat. Niektórzy może
przeżyją wylew krwi do mózgu lub inną chorobę, i wcale nie będą mogli się
poruszać. Jak mógłbyś wtedy przez resztę życia kultywować i praktykować? Musimy
to wszystko dla ciebie oczyścić i nie można pozwolić, aby takie rzeczy miały
miejsce. Ale najpierw musimy wyjaśnić jedno – możemy czynić to jedynie dla osób
prawdziwie kultywujących i praktykujących. Nie można czynić tego dowolnie dla
codziennych ludzi, gdyż równałoby się to robieniu czegoś złego. Wszystkie
rzeczy typu narodziny, starość, choroba i śmierć codziennych ludzi, są więzami
przeznaczenia i nie można tego dowolnie niszczyć.
Według nas, osoba
kultywująca i praktykująca jest najbardziej cenna, więc możemy odmienić to
tylko dla kultywujących i praktykujących. Jak odmienić? Jeżeli wszechmocne de
mistrza jest bardzo wysokie, innymi słowy, jeżeli moc gong mistrza jest bardzo
wysoka, to może usunąć twoją karmę. Jeśli mistrz posiada wysoki gong, to może
usunąć dla ciebie bardzo wiele. Jeśli mistrz posiada niski gong, może usunąć
jedynie odrobinę. Podajmy przykład: zbierzmy razem różnego rodzaju karmę z
twojej dalszej części życia. Zostanie z tego usunięta pewna część, połowa. Z
pozostałą połową także nie poradziłbyś sobie, gdyż jest ona większa niż góra.
Co więc uczynić? Może, gdy w przyszłości uzyskasz Tao, wielu ludzi odniesie z
tego powodu korzyści. Zatem wielu z nich zniesie za ciebie jej część.
Oczywiście, dla nich to nie będzie nic wielkiego. Poprzez praktykowanie
ćwiczeń, sam rozwiniesz wiele istot. Ponadto poza twoim duchem głównym i
duchami pomocniczymi nadal istnieje dużo ciebie. Wszyscy oni zniosą za ciebie
część. Kiedy będziesz przechodził przez trudności, prawie nic nie zostanie. Chociaż
mówię, że prawie nic nie zostanie, ciągle jest tego dość dużo i nadal nie
mógłbyś sobie z tym poradzić. Więc co zrobić? Zostanie to podzielone na
niezliczoną ilość części, które zostaną umieszczone na różnych poziomach twojej
kultywacji i praktykowania. Zostaną wykorzystane do wzniesienia twojego
sinsing, przemiany twojej karmy i podniesienia twojego gong.
Gdy osoba zapragnie
kultywować i praktykować, wcale nie jest to taka łatwa sprawa. Powiedziałem, że
jest to niezwykle poważna sprawa, i przekracza poziom codziennych ludzi. Jest
to trudniejsze od jakiejkolwiek rzeczy pośród codziennych ludzi. Zatem czy nie
jest to czymś nadzwyczajnym? Tak więc wymagania wobec ciebie także są wyższe od
czegokolwiek wśród codziennych ludzi. Jako ludzie posiadamy ducha pierwotnego,
a duch pierwotny nie ginie. Jeżeli duch pierwotny nie ginie, to pomyślcie
wszyscy, czy możliwe jest, aby twój duch pierwotny w poprzednim życiu uczynił
wśród społeczeństwa coś złego? Jest to bardzo możliwe. Może kogoś zabił, był
komuś coś winien, kogoś dręczył lub zranił. Możliwe, że dopuścił się takich
rzeczy. Jeżeli tak naprawdę było, to gdy ty tutaj kultywujesz i praktykujesz,
oni tam widzą to bardzo wyraźnie. Jeżeli uprawiasz coś z poziomu uzdrawiania i
utrzymywania sprawności fizycznej, to nie zwracają na to uwagi, gdyż wiedzą, że
odwlekasz to w czasie. Jeżeli teraz nie zwrócisz, to zwrócisz w przyszłości, i
to więcej. Zatem, jeśli na razie im nie oddasz, to się tym nie przejmują.
Jednakże, gdy mówisz, że
chcesz kultywować i praktykować, to nie mogą się na to zgodzić: „Chcesz
kultywować i praktykować, chcesz odejść. Gdy rozwiniesz gong, to nie będziemy
mogli cię tknąć ani nawet dosięgnąć”. Nie mogą na to przyzwolić. Aby
uniemożliwić ci kultywację i praktykowanie, będą przeszkadzać ci na wszelkie
możliwe sposoby. Użyją każdego sposobu, aby ci przysporzyć zakłóceń. Nawet mogą
przyjść, żeby cię zabić. Oczywiście nie stanie się tak, że gdy będziesz
siedział w medytacji nagle odpadnie ci głowa. To jest niemożliwe, gdyż musi to
być w zgodzie ze stanem zwykłego ludzkiego społeczeństwa. Możliwe, że zaraz po
wyjściu za drzwi potrąci cię samochód, spadniesz z dachu, lub spotka cię inne
niebezpieczeństwo. Jest możliwe, że coś takiego się zdarzy i będzie dosyć
niebezpieczne. Prawdziwa kultywacja i praktykowanie to nie jest taka łatwa
sprawa jak ci się może wydawać. Myślisz, że jeżeli chcesz kultywować, to
będziesz tak po prostu kultywował wzwyż? Jeżeli zapragniesz prawdziwie
kultywować i praktykować, to natychmiast napotkasz na sytuację zagrażającą twojemu
życiu. Natychmiast pociągnie to za sobą ten problem. Jest wielu, wielu mistrzów
czikung, którzy nie ważą się prowadzić innych w praktyce ku wysokim poziomom.
Dlaczego? Nie są w stanie tego czynić, nie są w stanie ciebie chronić.
W przeszłości wiele osób
przekazywało Tao, lecz mogli nauczać i chronić jedynie jednego wychowanka.
Czynienie tego na tak wielką skalę jest jednak czymś, czego przeciętna osoba
nie odważyłaby się zrobić. Ale tutaj mówimy wam wszystkim, mogę to uczynić,
gdyż posiadam niezliczone faszen, które posiadają moje niezwykle wielkie
niebiańskie moce i moc Fa. Mogą objawiać ogromne niebiańskie moce, ogromną moc
Fa. Co więcej to, co obecnie robimy, nie jest takie proste, jakby się mogło
wydawać. Także nie robię tego z powodu żadnego porywu. Mogę powiedzieć ci, jest
wiele wielkich oświeconych istot, które przyglądają się temu wydarzeniu. Jest
to ostatni raz w okresie końca Fa, gdy przekazujemy prawe Fa. Czyniąc to,
niedozwolone jest, abyśmy zboczyli z drogi. Gdy prawdziwie kultywujesz i praktykujesz
we-dług prawej drogi, według prawego Tao, to nikt pochopnie nie odważy się
ciebie ruszyć. Ponadto, posiadasz ochronę mojego faszen, więc nie wystąpi żadne
niebezpieczeństwo.
Długi muszą zostać
spłacone, więc na ścieżce kultywacji i praktykowania mogą wystąpić
niebezpieczne sytuacje. Jednak, gdy coś takiego nastąpi, nie będziesz się bał,
i nie będzie dozwolone, aby spotkało cię prawdziwe niebezpieczeństwo. Mogę
podać wam kilka przykładów. W czasie zajęć w Pekinie pewna praktykująca
przejeżdżała rowerem przez ulicę. Nagle zza zakrętu wprost na tą naszą
praktykującą wyjechał wysokiej klasy samochód i ją potrącił. Kobieta miała
około pięćdziesięciu lat. Samochód potrącił ja znienacka i uderzył w nią bardzo
mocno. „Bach” – jej głowa odbiła się od maski samochodu. W tym momencie stopy
praktykującej znajdowały się nadal na rowerze. Jednak nie odczuła żadnego bólu.
Nie tylko nie odczuła bólu, ale nawet nie została zraniona, nawet nie było
opuchlizny. Kierowca samochodu nieźle się przeraził, szybko wyskoczył z
samochodu i zapytał: „Czy jest pani ranna? Może zawieźć panią do szpitala?”.
Odpowiedziała: „Nic się nie stało”. Oczywiście, sinsing naszej praktykującej
był bardzo wysoki i nie chciała sprawić mu żadnego kłopotu. Powiedziała, że nic
się nie stało, ale na samochodzie po zderzeniu pozostało wielkie wgniecenie.
Wszystkie tego typu
zdarzenia pojawiają się po to, żeby odebrać życie, jednakże nie wystąpi żadne
niebezpieczeństwo. W czasie naszych ostatnich zajęć na uniwersytecie w Cilin,
pewien praktykujący pchając rower wyszedł przed główne wejście i w momencie,
gdy dochodził do środka jezdni, nagle z przeciwnych stron nadjechały dwa
samochody kierując się wprost na niego. Wydawało się, że zaraz go zmiażdżą.
Jednak on ani trochę się nie przestraszył. Zazwyczaj, gdy znajdziemy się w
takiej sytuacji, wcale nie odczujemy strachu. W jednej chwili samochody
zahamowały i nie wystąpił żaden problem.
W Pekinie miała miejsca
jeszcze inna sytuacja. Zimą stosunkowo szybko robi się ciemno i ludzie
wcześniej kładą się spać. Na ulicy nie było nikogo, panowała cisza. Pewien
praktykujący pośpiesznie jechał na rowerze do domu. Przed nim jechał tylko
samochód terenowy. Jechali, jechali i niespodziewanie samochód zahamował. On
tego nie zauważył i nadal pedałował z opuszczoną głową. Nagle terenowy samochód
zaczął się bardzo szybko cofać. Gdyby te dwie siły spotkały się, to odebrałyby
życie. W momencie, w którym mieli się zderzyć, pewna siła nagle odciągnęła
rower pół metra do tyłu, a samochód terenowy raptownie zatrzymał się tuż przed
rowerem. Możliwe, że kierowca w samochodzie zauważył, że ktoś znajduje się z
tyłu samochodu. Praktykujący w tym momencie w ogóle się nie przestraszył.
Każdy, kto napotyka na taką sytuację wcale się nie boi, choć możliwe, że jakiś
czas później odczuje strach. Pierwszą jego myślą było: „Co to?! Kto odciągnął
mnie do tyłu? Muszę mu podziękować”. Odwrócił głowę i już miał zacząć
dziękować, gdy zorientował się, że na drodze nie było nikogo. Panowała cisza i
spokój. Natychmiast zrozumiał: „To nauczyciel mnie ochronił!”.
Coś takiego wydarzyło się
także w Czangczun. Obok domu pewnego praktykującego wznoszono nowy budynek.
Obecnie buduje się bardzo wysokie budynki, a rusztowania składane są z
żelaznych rur o grubości dwóch cali i długości czterech metrów. Ten praktykujący
wyszedł z domu i nie zdążył zajść daleko, gdy z tego wysokiego budynku zleciała
pionowo jedna z takich żelaznych rur i uderzyła go prosto w czubek głowy.
Ludzie na ulicy zamarli w bezruchu. On zapytał: „Kto mnie klepnął?”. Pomyślał,
że ktoś go klepnął w głowę. W tym momencie odwrócił się i zobaczył nad głową
wirujący wielki Falun. Ta żelazna rura ześlizgnęła się po jego głowie, po czym
wbiła się pionowo w ziemię. Pomyślcie wszyscy, jeżeli taka ciężka rura wbiłaby
się w ludzkie ciało, to przeszyłaby je jak patyk wbity w usmażony na cukrze
owoc. Przebiłaby je na wylot. Było to bardzo niebezpieczne!
Było tak wiele podobnych
przypadków, że nie udałoby się ich policzyć. Jednakże nigdy nie wystąpiło żadne
niebezpieczeństwo. Niekoniecznie wszyscy napotkają na tego rodzaju rzeczy, ale
coś takiego może przytrafić się poszczególnym osobom. Czy znajdziesz się w
takiej sytuacji czy nie, pewne jest, że nie będzie groziło ci żadne
niebezpieczeństwo. To jestem w stanie ci zagwarantować. Niektórzy przychodzą się
uczyć, ale nie postępują wedle naszych wymagań odnośnie sinsing. Praktykują
jedynie ćwiczenia i nie kultywują sinsing. Nie można zaliczyć ich do
praktykujących.
Mówiąc o tym, co daje ci
nauczyciel, dałem wam właśnie te rzeczy. Moje faszen będą cię nieustannie
chronić, aż do momentu, w którym będziesz mógł ochronić się sam. W takim czasie
wkroczysz w kultywację Fa poza światem i już uzyskasz Tao. Jednakże musisz
zachowywać się jak prawdziwy kultywujący. Tylko wtedy można to dla ciebie
uczynić. Była osoba, która trzymając w ręku moją książkę chodziła po ulicy
wykrzykując: „Nauczyciel Li mnie ochrania, więc nie boję się zostać potrącony
przez samochód”. Jest to działanie na szkodę Dafa i taki człowiek nie będzie
chroniony. W rzeczywistości prawdziwie kultywujący uczeń tak by się nie
zachował.
Podczas praktykowania
ćwiczeń wytwarza się wokół nas pole. Co to za pole? Niektórzy mówią, że jest to
pole czi, pole magnetyczne lub pole elektryczne. W rzeczywistości, jeżeli
określisz je mianem takiego czy innego pola, nie będzie to poprawne, ponieważ
energia w tym polu jest niesamowicie obfita. W tym gong znajdują się prawie
wszystkie materie tworzące każdą przestrzeń naszego wszechświata. Stosunkowo
najbardziej właściwe będzie nazwanie tego polem energii, i tak zazwyczaj je
nazywamy.
Zatem, jakie zadanie
spełnia to pole? Jak może wszyscy już wiecie, my kultywujący i praktykujący
według prawego Fa odczujemy następującą rzecz: ponieważ pochodzi ono z
kultywacji i praktykowania we-dług prawego Fa, w którym przykłada się wiele
wagi do miłosierdzia, i które zjednane jest z naturą wszechświata Dżen, Szan,
Ren. Wszyscy, którzy przychodzą się uczyć i siedzą w tym polu, odczuwają to i
nie przychodzi im do głowy żadna zła myśl. Co więcej, wielu naszym znajdującym
się tutaj nowicjuszom, nie przychodzi nawet ochota na zapalenie papierosa.
Odczuwają niezwykle spokojną atmosferę i czują się odprężeni. To energia
kultywujących w prawym Fa, w zasięgu tego pola wywołuje taki skutek. Po wyjściu
z tych zajęć absolutna większość spośród nas będzie posiadała gong. Prawdziwie
rozwinie gong. Ponieważ to, co tobie przekazuję, to rzeczy do kultywacji i
praktykowania według prawego Fa. Sam również musisz wymagać od siebie takiego
standardu sinsing. W miarę jak będziesz nieprzerwanie praktykował ćwiczenia
oraz kultywował według naszych wymagań odnośnie sinsing, twoja energia będzie
się stopniowo zwiększała.
My mówimy o ocalaniu
siebie i ocalaniu innych, ocalaniu wszystkich istot. Zatem Falun wirując do
wewnątrz będzie ocalał daną osobę, a wirując do zewnątrz będzie ocalał innych.
Wirując do zewnątrz będzie wysyłał energię i na tym skorzystają inni ludzie. W
ten sposób będzie to z korzyścią dla osób w zasięgu twojego pola energii.
Możliwe, że będą się czuli bardzo odprężeni. Bez znaczenia, czy będziesz szedł
ulicą, czy będziesz w pracy lub w domu – wszędzie może mieć taki wpływ.
Możliwe, że nieumyślnie wyregulujesz ciała osób znajdujących się w zasięgu
twojego pola energii, gdyż to pole może naprawić wszelkie nieprawidłowe stany.
A ludzkie ciało nie powinno być chore. Choroba jest stanem nieprawidłowym. Tak
więc może ono naprawić ten nieprawidłowy stan. Gdy osoba posiadająca złe myśli
pomyśli o czymś nieprawidłowym, to pod silnym działaniem twojego pola może
zmienić swoje myślenie. Możliwe, że w danym momencie nie będzie chciała zrobić
niczego złego. Możliwe, że właśnie chciała kogoś obrazić, ale nagle zmieniła
zdanie i już nie chce go znieważyć. Jedynie pole energii kultywacji i
praktykowania prawego Fa może spełnić taką rolę. Dlatego w buddyzmie było
dawniej takie powiedzenie: „Światłość buddy promieniuje wszędzie. Przyzwoitość
i prawość ogarnia wszystko swoją jasnością”. Właśnie takie jest tego znaczenie.
Po zajęciach, wiele osób
uważa tę praktykę za bardzo dobrą i chcą się nią podzielić ze swoimi krewnymi i
przyjaciółmi. Mogą to uczynić. Każdy z was może się nią dzielić i przekazywać
komukolwiek. Lecz jest coś, co musimy wam oznajmić. Dajemy wam tak wiele
rzeczy, że nie można określić ich wartości za pomocą pieniędzy. Dlaczego wam je
dajemy? To dla twojej kultywacji i twojego praktykowania. Możesz to wszystko
otrzymać tylko wtedy, jeżeli kultywujesz i praktykujesz. Innymi słowy, gdy w
przyszłości będziecie przekazywać praktykę, to nie możecie użyć jej jako środka
w dążeniu do sławy i pieniędzy. Zatem, nie możesz organizować zajęć tak jak ja
to robię i pobierać opłat. My musimy wydrukować książki, materiały informacyjne
i udać się w wiele miejsc, aby przekazywać praktykę i dlatego potrzebujemy
opłacić związane z tym koszty. Zbierane przez nas opłaty są już najniższe w
kraju, a tego, co wam wszystkim dajemy, jest najwięcej. Prawdziwie prowadzimy
ludzi ku wysokim poziomom i wszyscy to rozumiecie. Jako osoba, która uczy się Falun
Dafa, gdy w przyszłości będziesz przekazywać praktykę, mamy wobec ciebie dwa
wymagania.
Pierwsze wymaganie jest
takie, że nie możesz pobierać opłat. Dajemy ci tak wiele rzeczy, ale nie po to
abyś zbił majątek lub dążył do sławy, lecz po to, aby cię ocalić, aby umożliwić
ci kultywację i praktykowanie. Jeżeli pobierzesz opłatę, moje faszen odbiorą ci
wszystkie ofiarowane rzeczy, gdyż w takim przypadku i tak nie byłbyś osobą z
naszego Falun Dafa. To, co byś przekazywał także nie byłoby naszym Falun Dafa.
W czasie przekazywania praktyki nie dążcie do reputacji ani pieniędzy. Służcie
innym na zasadzie wolontariatu. Na terenie całego kraju nasi kursanci tak
właśnie postępują, w każdym miejscu asystenci dają taki przykład. Jeżeli tylko
chcesz się uczyć naszej praktyki, możesz przyjść się uczyć, a my będziemy wobec
ciebie odpowiedzialni i nie weźmiemy od ciebie ani grosza.
Drugie wymaganie jest
następujące: do Dafa nie można wmieszać niczego własnego. Innymi słowy, w
procesie przekazywania praktyki jest bez znaczenia, czy masz otwarte
niebiańskie oko, czy coś zobaczyłeś, lub wyłoniły się u ciebie pewne zdolności,
nie możesz omawiać naszego Falun Dafa za pomocą tego, co ujrzałeś. Ta odrobina,
którą dostrzegasz na twoim poziomie jest niczym, jest bardzo daleko od prawdziwego
znaczenia nauczanego przez nas Fa. Tak więc od dziś, podczas przekazywania
praktyki musisz zwrócić na to szczególną uwagę. Jedynie w ten sposób można
zagwarantować, że oryginalne rzeczy naszego Falun Dafa nie zostaną zmienione.
Także nie jest dozwolone
przekazywanie praktyki w takiej formie, w jakiej ja to robię. Zabronione jest
nauczanie Fa w formie takiego wielkiego wykładu. Nie jesteś w stanie nauczać
Fa, dlatego, że to co nauczam ma bardzo dalekosiężne i głębokie znaczenie. W to
co mówię włączone są rzeczy z wysokich poziomów. Kultywując i praktykując na
różnych poziomach, po tym, gdy się wzniesiesz, ponownie słuchając tego nagrania
nieprzerwanie będziesz się wznosił. Słuchając go nieprzerwanie, cały czas
będziesz zdobywał nowe zrozumienie i uzyskasz nowe efekty. Jeszcze bardziej w
ten sposób działa czytanie książki. W moich zdaniach zawieram wyższe i dogłębne
rzeczy, więc nie jesteś w stanie nauczać Fa. Nie pozwalamy ci używać moich
oryginalnych słów jako twoich własnych, gdyż byłby to akt kradzieży Fa. Możesz
jedynie użyć moich oryginalnych słów dodając, że tak mówi nauczyciel, lub że
tak jest napisane w książce. Jedynie tak można to wypowiadać. Dlaczego?
Ponieważ mówiąc w ten sposób będzie to niosło ze sobą moc Dafa. Nie możesz
czegoś, co sam znasz, przekazywać jako Falun Dafa, gdyż w takim przypadku to,
co byś przekazywał nie byłoby Falun Dafa, i równałoby się to twojemu działaniu
na szkodę naszego Falun Dafa. Jeżeli powiesz coś w oparciu o twoje rozważania i
myśli, nie będzie to Fa, nie będzie mogło ocalić ludzi, ani nie będzie mogło
odegrać jakiejkolwiek roli. Zatem nikt inny nie może nauczać tego Fa.
Metoda waszego
przekazywania Fa jest następująca. W miejscu ćwiczeń lub w miejscu
przekazywania praktyki, możecie odtworzyć dla nowicjuszy nagranie audio lub
wideo. Następnie asystent nauczy ich jak praktykować ćwiczenia. Można
skorzystać z takiej formy konferencji, gdzie wzajemnie wymieniacie się
doświadczeniami, rozmawiacie i dyskutujecie między sobą. Wymagamy abyście to
tak robili. Jednocześnie, nie można nazywać praktykującego lub ucznia
zajmującego się rozpowszechnianiem Falun Dafa, mianem nauczyciela lub mistrza.
W Dafa jest tylko jeden mistrz. Bez względu na to, kiedy rozpoczęło się
praktykę, wszyscy są uczniami.
Gdy przekazujecie praktykę
niektórzy mogą pomyśleć: „Nauczyciel może umieścić Falun, może uporządkować
innym ciało, ale my nie jesteśmy w stanie tego zrobić”. Nie martwcie się o to.
Jak wam już powiedziałem, za każdą osobą, która się uczy, znajduje się mój
faszen, i to nie tylko jeden. Zatem moje faszen uczynią te rzeczy. Gdy kogoś
uczysz, jeżeli posiada on takie przeznaczenie, wtedy może otrzymać Falun.
Jeżeli przeznaczenie jest trochę słabsze, po uporządkowaniu ciała i
praktykowaniu ćwiczeń przez pewien czas, także może go otrzymać. Moje faszen
pomogą doprowadzić jego ciało do porządku. Co więcej, mówię ci, osoby które
studiują Fa i uczą się ćwiczeń poprzez czytanie mojej książki, oglądanie lub
słuchanie moich nagrań na taśmach audio i wideo, jeżeli prawdziwie uważają
siebie za praktykujących, także otrzymają to, co powinny otrzymać.
Nie pozwalamy
praktykującym leczyć chorób. Praktykującym Falun Dafa absolutnie zabronione
jest uzdrawianie innych. Nauczamy cię kultywacji wzwyż, a nie wzniecania u
ciebie przywiązań czy rujnowania twojego ciała. Nasze pole praktykowania
ćwiczeń jest lepsze od pola innych ćwiczeń. Jak tylko będziesz przychodził
praktykować ćwiczenia w naszym polu, będzie działało to silniej niż twoje
kuracje. Moje faszen siedzą w kręgu. Nad polem praktykowania ćwiczeń znajduje
się kopuła, nad którą jest wielki Falun i wielki faszen, który strzeże pola. To
nie jest zwykłe pole lub pole zwyczajnych ćwiczeń. To pole kultywacji i
praktykowania. Wielu spośród nas posiadających zdolności, zobaczyło pole
naszego Falun Dafa. Jest otoczone czerwonym światłem, jest całe czerwone.
Moje faszen mogą również
bezpośrednio umieścić Falun, jednak my nie chcemy wzniecać żadnych przywiązań.
Gdy uczysz kogoś ćwiczeń, a on nagle mówi: „O! Mam już Falun”, to pomyślisz, że
ty go tam umieściłeś. Jednak tak nie jest. Mówię wam to, abyście nie wzniecili
tego przywiązania. To wszystko czynią moje faszen. Tak właśnie nasi uczniowie
Falun Dafa przekazują praktykę.
Jeżeli ktoś zmienia coś w
praktyce ćwiczeń Falun Dafa, to działa na szkodę Dafa i tej dyscypliny.
Niektórzy zmienili instrukcje do praktykowania ćwiczeń w rymowanki. Jest to
absolutnie niedozwolone. Metody prawdziwej kultywacji i praktykowania pochodzą
z okresów prehistorycznych. Zachowane są z bardzo odległych czasów i
ukształtowały, poprzez kultywację i praktykowanie, niezliczoną ilość wielkich
oświeconych istot. Nikt nie ważył się nigdy zmienić w nich czegokolwiek. Jest
to zjawisko, które pojawiło się jedynie w naszym okresie końca Fa. W historii
nigdy coś takiego nie miało miejsca. Wszyscy zwróćcie na to szczególną uwagę.
W środowisku kultywacji
często mówi się o związku między stratą i zyskiem. O stracie i zysku mówi się
także wśród codziennych ludzi. W jaki sposób, my praktykujący, powinniśmy
traktować stratę i zysk? Nie tak jak codzienni ludzie. Codzienna osoba myśli o
zdobyciu osobistych korzyści oraz lepszym i wygodniejszym życiu. My
praktykujący jednak tacy nie jesteśmy. Wręcz przeciwnie, my nie dążymy do tego,
czego chcą codzienni ludzie, a to, co uzyskujemy jest czymś, czego codzienna
osoba nie może zyskać nawet, jeżeli chce. Chyba, że zacznie kultywować i
praktykować.
Strata, do której
zazwyczaj się odnosimy, nie jest stratą w ograniczonym zakresie. Niektórzy
mówiąc o stracie myślą, że jest nią przekazywanie pieniędzy na cele
dobroczynne, pomaganie komuś w potrzebie, czy dawanie jałmużny żebrakom na
ulicy. To także jest rodzaj wyrzeczenia i rodzaj straty, jednak oznacza
zaledwie lekkie serce do kwestii pieniędzy i rzeczy materialnych. Wyrzeczenie się
bogactwa jest oczywiście jednym z aspektów straty. Jest jednym z jej głównych
aspektów. Jednakże strata, o której mówimy nie ma takiego małego zakresu. W
procesie kultywacji i praktykowania, jako praktykujący, musimy porzucić wiele
więcej przywiązań. Musimy wyzbyć się z serca skłonności do popisywania się,
zazdrości, rywalizacji, euforii. Trzeba wyzbyć się bardzo wielu wszelkiego
rodzaju przywiązań. Mówimy o stracie w szerokim tego słowa znaczeniu. Podczas
całego procesu kultywacji i praktykowania należy porzucić wszystkie zwykłe
ludzkie przywiązania i wszelkiego rodzaju pragnienia.
Możliwe, że niektórzy
pomyśleli: „Ale my kultywujemy i praktykujemy wśród codziennych ludzi. Jeżeli
stracimy wszystko, to czy nie będziemy tacy sami jak mnisi lub mniszki? Wydaje
się czymś niemożliwym stracić wszystko”. W naszej dyscyplinie, od tych, którzy
kultywują i praktykują pośród codziennych ludzi, wymaga się, aby kultywowali i
praktykowali właśnie w tym zwykłym ludzkim świecie i aby w jak największym
stopniu utrzymywali stan codziennych ludzi. To nie jest tak, że naprawdę musisz
utracić jakieś dobra materialne. Nie ma znaczenia jak wysokie obejmujesz
stanowisko, lub jak wielki masz majątek. Kluczową sprawą jest to, czy potrafisz
porzucić przywiązanie do tego.
Nasza dyscyplina mierzy
prosto w ludzkie serce. Kluczową kwestią jest to czy jesteś w stanie podejść z
lekkim sercem do osobistych korzyści i zatargów międzyludzkich. Kultywacja i
praktykowanie w klasztorach, oddalonych górach i głębokich lasach, pozwala na
całkowite odcięcie się od zwykłego ludzkiego świata. Zmusza cię do porzucenia
zwykłych ludzkich przywiązań, zabrania ci materialnych korzyści i tym samym
zmusza cię do straty. Osoby, które kultywują i praktykują wśród codziennych
ludzi nie idą taką drogą. Od nich wymaga się, aby w środowisku codziennych
ludzi traktowali te rzeczy lekko. Oczywiście jest to bardzo trudne. Jest to
zarazem kluczowy aspekt naszej dyscypliny. Tak więc omawiana przez nas strata
jest rozumiana w szerokim, a nie w wąskim znaczeniu. Pomówmy o spełnianiu
dobrych uczynków i ofiarowywaniu pieniędzy. Spójrz na dzisiejszych żebraków na
ulicy. Niektórzy żebrzą zawodowo i mają więcej pieniędzy niż ty. My powinniśmy
skupić się na większych rzeczach, a nie na drobnostkach. To jest kultywacja i
praktykowanie. Osoba powinna skupić się na rzeczach większych oraz otwarcie i z
godnością kultywować i praktykować. W procesie tracenia, to co naprawdę
tracimy, to złe rzeczy.
Ludzie zazwyczaj uważają
wszystko do czego dążą za dobre. W rzeczywistości, patrząc z wysokich poziomów,
wszystko to ma na celu zaspokojenie potrzeby odniesienia korzyści wśród
codziennych ludzi. W religiach mówi się: nieważne jak wiele masz pieniędzy lub
jak wysokie piastujesz stanowisko, trwa to zaledwie kilkadziesiąt lat i nie
możesz przynieść tego przy narodzinach, ani zabrać po śmierci. Dlaczego gong
jest taki cenny? Ponieważ rośnie bezpośrednio na ciele twojego ducha
pierwotnego i można przynieść go przy narodzinach i zabrać po śmierci. Oprócz
tego bezpośrednio określa twoją pozycję owocu. Dlatego nie tak łatwo jest
rozwinąć go poprzez kultywację. Innymi słowy, to co porzucasz, to coś
niedobrego. Tylko w ten sposób możesz powrócić do twojego pierwotnego i
prawdziwego ja. Co zatem zyskasz? Będziesz wznosić twój poziom. Ostatecznie, uzyskasz
prawy owoc i twoja praktyka zakończy się sukcesem, co rozwiąże podstawowy
problem. Oczywiście, jeżeli chcemy pozbyć się natychmiast wszelkich codziennych
ludzkich pragnień i osiągnąć standard prawdziwego kultywującego, nie będzie to
łatwe. Należy dokonać tego pomału. Gdy usłyszysz jak mówię, żeby dokonać tego
pomału, to może powiesz „Nauczyciel powiedział, żeby dokonać tego pomału, więc
nie śpieszmy się!”. Tak nie można! Chociaż pozwalamy ci wznosić się powoli,
musisz postawić przed sobą ścisłe wymagania. Jeżeli już dziś byś tego dokonał,
to od razu stałbyś się buddą. Zatem nie jest to realne. Dojdziesz do tego
pomału.
To, co w istocie tracimy,
to niedobre rzeczy. Co to takiego? To karma, która jest wzajemnie powiązana z
wszelkimi ludzkimi przywiązaniami. Na przykład, codzienni ludzie posiadają
wszelkiego rodzaju wady charakteru. Dla osobistych korzyści dopuszczają się
wszelkich złych uczynków i uzyskują czarną materię – karmę. Ma to bezpośredni
związek z naszym własnym sercem. Chcąc pozbyć się tych niedobrych rzeczy,
najpierw musisz zmienić swoje serce.
Pomiędzy białą i czarną
materią istnieje proces przemiany. Gdy pomiędzy dwoma osobami wystąpi spór,
wówczas ten proces przemiany zaistnieje. Spełniając dobry uczynek uzyskuje się
białą materię – de; czyniąc coś złego otrzymuje się czarną materię – karmę.
Istnieje jeszcze proces dziedziczenia. Niektórzy pytają „Czy to dlatego, że
ktoś wcześniej w swoim życiu dopuścił się złego uczynku?”. Niekoniecznie,
ponieważ karma gromadzona jest przez osobę nie tylko w jednym życiu. W
środowisku kultywacji mówi się, że duch pierwotny nie ginie. Jeżeli duch
pierwotny nie ginie, to w poprzednim życiu prawdopodobnie miał kontakt ze
społeczeństwem. Zatem możliwe, że w poprzednim życiu był komuś coś winien,
kogoś skrzywdził, lub popełnił inny zły czyn jak morderstwo, co wytworzyło
karmę. Jest ona gromadzona w innej przestrzeni i zawsze nosisz ją ze sobą. Tak
samo jest również w przypadku białej materii. Jednak nie jest to jedyne źródło.
Istnieje jeszcze sytuacja, gdy przodkowie w rodzinie także mogli to gromadzić.
Dawniej starsi ludzie mówili „Gromadź de, gromadź de!”, „Twoi przodkowie
gromadzili de”, „Ten człowiek traci de, trwoni de”. Takie stwierdzenia są
prawidłowe. Obecnie codzienni ludzie nie chcą o nich słyszeć. Jeżeli powiesz
młodemu człowiekowi o braku de lub małej ilości de, to w ogóle nie weźmie sobie
tego do serca. W rzeczywistości ma to naprawdę głębokie znaczenie i nie jest to
jedynie sposób myślenia czy standard duchowy współczesnych ludzi, ale także
rzeczywiście istniejąca materia. Nasze ludzkie ciało posiada oba te rodzaje
materii.
Niektórzy pytają: „Czy to
prawda, że gdy ktoś ma dużo czarnej materii, to nie może kultywować i
praktykować ku wysokim poziomom?”. Można tak powiedzieć. Gdy ktoś ma dużo
czarnej materii, ma to wpływ na jego jakość oświecenia. Ponieważ tworzy ona
wokół twojego ciała pole, którym cię owija, odcinając cię od natury
wszechświata Dżen, Szan, Ren. Zatem taka osoba może mieć słabą jakość
oświecenia. Gdy inni mówią o kultywacji i praktykowaniu, lub o czikung, ona
uważa to wszystko za przesądy, wcale w to nie wierzy i myśli, że to śmieszne.
Często tak jest, ale nie jest to absolutne. Czy jeżeli ktoś taki zechce
kultywować i praktykować, będzie to dla niego za trudne? Czy nie będzie mógł
rozwinąć wysokiego gong? Wcale nie, gdyż mówimy, że Dafa jest bezkresne i
kultywacja całkowicie zależy od twojego własnego serca. Mistrz wprowadza cię w
drzwi, ale kultywacja zależy od ciebie samego. Wyłącznie od ciebie samego
zależy jak będziesz kultywował. To, czy możesz kultywować, całkowicie zależy od
tego, ile możesz wytrzymać, czy jesteś zdolny do wyrzeczeń i czy możesz znosić
cierpienie. Jeżeli włożysz w to serce, to żadna trudność cię nie powstrzyma i
powiedziałbym, że nie ma żadnego problemu.
Osoba, która ma dużo
czarnej materii, zazwyczaj musi poświęcić więcej niż ta, która ma dużo białej
materii, ponieważ biała materia bezpośrednio zjednana jest z naturą
wszechświata, Dżen, Szan, Ren. Jeżeli taka osoba wznosi swój sinsing, jeżeli
może wznieść się w obliczu zatargu, to podwyższy gong. To takie proste.
Człowiek z dużą ilością de posiada wysoką jakość oświecenia, może znosić
cierpienie, może pracować nad ciałem i hartować siłę woli. Nawet, jeżeli
wycierpi więcej fizycznie, a mniej psychicznie, to i tak może podwyższyć gong.
Inaczej jest w przypadku ludzi z dużą ilością czarnej materii. Najpierw muszą
przejść przez pewien proces: muszą przemienić czarną materię w białą. To
właśnie taki proces, i jest on niesamowicie bolesny. Zatem, osoby z niską
jakością oświecenia, często muszą wycierpieć więcej. Z wielką karmą i niską
jakością oświecenia trudniej jest im kultywować i praktykować.
Podajmy konkretny
przykład. Przyjrzyjmy się jak taka osoba kultywuje i praktykuje. Kultywacja i
praktykowanie w medytacji wymaga trzymania nóg w pozycji lotosu przez długi
czas. Zaraz po przyjęciu tej pozycji nogi zaczynają boleć i drętwieć. Po pewnym
czasie do serca wkrada się niepokój. Osoba zaczyna robić się niespokojna. Jest
to praca nad ciałem i hartowanie siły woli. Osoba odczuje fizyczny i psychiczny
ból. Niektórzy, siedząc w pozycji lotosu boją się bólu i zdejmują nogi, nie
mogą tego wytrzymać. Inni, siedząc trochę dłużej w pozycji lotosu, nie mogą
tego znieść. Gdy rozprostują nogi, całe praktykowanie idzie na marne. Z chwilą,
gdy nogi zaczynają boleć wstają się rozruszać, po czym ponownie przyjmują
pozycję lotosu. Widzimy, że nie przynosi to żadnego skutku. To dlatego, że jak
zobaczyliśmy, ból w nogach oznacza, że są one atakowane przez czarną materię.
Ta czarna materia to właśnie karma, a poprzez znoszenie cierpienia, można się
jej pozbyć i tym samym przemienić ją w de. Gdy odczuje się ból, to znaczy, że
karma jest właśnie usuwana. Im więcej karmy napiera w dół, tym większy odczuwa
się ból w nogach. Zatem nie bez żadnej przyczyny odczuwa się ból w nogach.
Zazwyczaj, gdy siedzimy w medytacji, ból w nogach przychodzi fazami. Przez
pewien czas nogi bolą i osoba naprawdę cierpi. Gdy to przejdzie, poczuje się na
powrót lepiej, ale po pewnej chwili znowu zacznie odczuwać ból. Tak to
zazwyczaj jest.
Ponieważ karma usuwana
jest kawałek po kawałku, po pozbyciu się kawałka nasze nogi przestają boleć.
Jednak po chwili nadchodzi kolejny kawałek i znowu odczuwa się ból. Czarna
materia po usunięciu nie zostaje rozproszona. Materia ta nie zanika i po
usunięciu zostaje bezpośrednio przemieniona w białą materię. Ta biała materia
to właśnie de. Dlaczego w ten sposób może zostać przemieniona? Ponieważ ktoś
taki zniósł cierpienie, sam za to zapłacił, zniósł ból. Powiedzieliśmy, że de
uzyskuje się poprzez wytrzymywanie bólu, znoszenie cierpienia lub spełnianie
dobrych uczynków. Tak więc, taka sytuacja wystąpi podczas siedzenia w
medytacji. Niektórzy, gdy tylko odczują w nogach lekki ból, natychmiast się
podnoszą, trochę się rozruszają i znowu siadają w lotosie. Jednak w ten sposób
niczego nie osiągną. Niektórzy nie mogą znieść, gdy w czasie wykonywania
postawy stojącej zaczynają ich ze zmęczenia boleć uniesione w górę ramiona,
więc je opuszczają, a wtedy wcale nie jest to skuteczne. Czym jest ta odrobina
cierpienia? Powiedziałbym, że jeżeli ktoś mógłby poprzez praktykowanie z
podniesionymi w taki sposób ramionami osiągnąć sukces w kultywacji, to po
prostu byłoby to zbyt łatwe. Wyżej opisana sytuacja wystąpi, gdy osoba
kultywuje i praktykuje siedząc w medytacji.
Nasza dyscyplina w
głównej mierze nie podąża tą drogą, chociaż ten aspekt odgrywa pewną rolę. My
przemieniamy karmę głównie w czasie tarć sinsing pomiędzy ludźmi. Często
właśnie tu się to przejawia. Zatargi i starcia pomiędzy ludźmi mogą być dla
osoby nawet cięższe niż taki ból. Twierdzę, że najłatwiej jest znieść ból
fizyczny. Zagryza się zęby i się go przechodzi. Najtrudniej zapanować nad swoim
sercem właśnie pośród ludzkich intryg i potyczek.
Na przykład, pewna osoba
przychodzi do pracy i słyszy, że dwóch ludzi obgaduje ją i wygaduje o niej
straszne rzeczy. Wówczas aż zakipi ze złości. Jednak powiedzieliśmy, że
praktykujący gdy zostanie uderzony nie powinien oddawać ciosu, a gdy ktoś go
obrazi to nie powinien odwzajemnić zniewagi. Powinien wymagać od siebie
wyższego standardu. Zatem taka osoba pomyśli: „Nauczyciel powiedział, że my
praktykujący nie powinniśmy być tacy jak inni i że musimy mieć wzniosłą
postawę”. Wobec tego nie rozpocznie kłótni z tymi dwoma osobami. Lecz jeśli
dany konflikt cię nie poruszy, nie będzie się liczył, nie odniesie żadnego
skutku i nie umożliwi ci wzniesienia się. Ta osoba nie może więc sobie tego w
sercu odpuścić. Jest poirytowana i prawdopodobnie nie potrafi przestać o tym
myśleć. Chce odwrócić się i zobaczyć, kto ją tak obgaduje. Odwraca głowę i
widzi te dwie osoby, które z zaciętym wyrazem twarzy gorliwie dyskutują. Nie
jest w stanie tego znieść, zezłości się i możliwe, że rozpocznie z nimi
kłótnię. W czasie wystąpienia sporów pomiędzy ludźmi, bardzo trudno jest
upilnować swoje serce. Twierdzę, że jeżeli można byłoby wszystko znieść poprzez
siedzenie w medytacji, byłoby to łatwe. Jednak nie zawsze tak będzie.
Zatem od dziś w twojej
praktyce będziesz napotykał na wszelkiego rodzaju trudności. Jeżeli nie byłoby
tych trudności, to jak mógłbyś kultywować? Jeśli wszyscy byliby wobec siebie
uprzejmi i nie byłoby sporów o osobiste korzyści ani zakłóceń ze strony
ludzkich serc, i tylko byś sobie tak siedział, to czy twój sinsing mógłby się
wznieść? To tak nie działa. Osoba musi prawdziwie hartować się w codziennych
sytuacjach. Tylko wtedy można się wznieść. Niektórzy pytają: „Jak to możliwe,
że cały czas napotykamy na kłopoty w naszej praktyce? Niewiele różnią się one
od zwykłych ludzkich problemów”. Ponieważ kultywujesz i praktykujesz pośród
codziennych ludzi, to nie zostaniesz nagle zawieszony głową w dół i uniesiony w
górę do nieba, gdzie będziesz tak wisiał i cierpiał. Tak się nie stanie.
Wszystko przyjmie postać codziennych sytuacji. Ktoś cię dziś sprowokuje, ktoś
cię rozzłości, ktoś cię źle potraktuje lub nagle odezwie się do ciebie
obraźliwie. Wszystko po to, aby zobaczyć jak potraktujesz ten problem.
Dlaczego napotykasz na te
problemy? Wszystkie wywołane są przez twoją karmę. Usunęliśmy już niezliczoną
jej część. Pozostała odrobinka została rozdzielona pomiędzy różne poziomy tak,
aby wznieść twój sinsing. Została zaaranżowana jako różne trudności, abyś mógł
hartować swoje serce i pozbyć się wszelkiego rodzaju przywiązań. To wszystko to
twoje własne trudności i użyjemy ich w celu wzniesienia twojego sinsing. Możesz
je wszystkie pokonać. Jeżeli tylko będziesz wznosił swój sinsing, to będziesz
mógł je wszystkie przejść. Chyba, że nie będziesz tego chciał. Jednak, jeśli
będziesz chciał je przejść, będziesz w stanie to zrobić. Zatem poczynając od
dzisiejszego dnia, gdy napotkasz na konflikt, nie uważaj tego za przypadek.
Jeśli pojawia się konflikt, chociaż pojawia się znienacka, nie jest kwestią
przypadku i ma na celu wzniesienie twojego sinsing. Jeżeli potraktujesz siebie
jako praktykującego, będziesz umiał dobrze sobie z tym poradzić.
Oczywiście nikt nie
uprzedzi cię o trudnościach czy sporach. Jeżeli zostałbyś o wszystkim
powiadomiony, to jak mógłbyś wtedy kultywować i praktykować? Nie odegrałyby one
żadnej roli. Zazwyczaj pojawią się one bez uprzedzenia, ponieważ tylko wtedy
sinsing osoby może być wypróbowany. Tylko wtedy mogą umożliwić prawdziwe
wzniesienie sinsing i ocenę, czy osoba potrafi zapanować nad swoim sinsing.
Tylko wtedy można to ujrzeć. Tak więc napotkane konflikty nie pojawiają się
przez przypadek. Ta kwestia będzie miała miejsce przy przemianie karmy w czasie
całego procesu kultywacji i praktykowania. W przeciwieństwie do tego, co sobie
ludzie wyobrażają, jest to o wiele trudniejsze niż cierpienia fizyczne.
Praktykujesz ćwiczenia, praktykujesz chwilkę dłużej, podniesione ręce zaczynają
boleć lub nogi robią się zmęczone od stania, i to ma zwiększyć twój gong? Czy
praktykowanie kilka godzin więcej może podnieść gong? Spełnia jedynie zadanie przemiany
benti, ale nadal potrzebne jest wzmocnienie przez energię. Nie może wznieść
twojego poziomu. Jedynie hartowanie swojej siły woli jest kluczem do
prawdziwego wzniesienia swojego poziomu. Jeżeli poprzez fizyczne cierpienie
można byłoby wznieść swój poziom, powiedziałbym, że najbardziej cierpią chińscy
rolnicy, więc czy wszyscy oni powinni zostać wielkimi mistrzami czikung? Bez
względu na to jak bardzo cierpisz fizycznie i tak nie przechodzisz przez to, co
oni. Dzień w dzień pracują w polu mimo palącego słońca. Jest to i bolesne, i
męczące. Wcale nie jest to taka łatwa sprawa. Dlatego powiedzieliśmy, jeżeli
ktoś chce prawdziwie się wznieść, to musi szczerze wznieść swoje serce. Tylko
wtedy może prawdziwie się wznieść.
W trakcie procesu
przemiany karmy, aby dobrze zachować się i nie skomplikować rzeczy jak
codzienni ludzie, powinniśmy zawsze utrzymywać miłosierne serce i życzliwy stan
ducha. Wtedy, gdy nagle pojawi się jakiś problem, będziesz mógł sobie z nim
dobrze poradzić. Zazwyczaj, jeżeli twoje serce jest cały czas spokojne i
miłosierne, to gdy nagle wyłoni się jakiś problem, będziesz miał czas i
miejsce, aby go przyjąć i przemyśleć. Twierdzę, że jeżeli zawsze myślisz w
sercu o rywalizacji i walce z innymi, to gdy napotkasz na problem, na pewno zaczniesz
z kimś walczyć. To pewne, że właśnie tak się stanie. Zatem twierdzę, że gdy
napotykasz na jakiś konflikt, ma to na celu umożliwienie przemiany twojej
własnej czarnej materii w białą materię – de.
Nasza ludzkość rozwinęła
się dziś do takiego stopnia, że prawie na każdym karma piętrzy się na karmie.
Na ciele każdego znajduje się dość duża ilość karmy. Zatem podczas kwestii
przemiany karmy, często wystąpi taka sytuacja. Gdy jednocześnie podnosisz gong
i wznosisz sinsing, w tym samym czasie twoja karma jest usuwana i przemieniana.
Gdy napotykasz na konflikt, możliwe jest, że przyjmuje on postać tarć sinsing
pomiędzy ludźmi. Jeżeli będziesz umiał cierpliwie to znieść, twoja karma
zostanie usunięta, twój sinsing się wzniesie i wzrośnie także twój gong. To wszystko
jest ze sobą połączone. Dawniej ludzie posiadali wielkie de i przede wszystkim
wysoki sinsing. Gdy tylko trochę przecierpieli, to mogli podnieść swój gong.
Obecnie ludzie są inni, gdy tylko mają coś wycierpieć, nie chcą kultywować. Co
więcej, wraz z upływem czasu coraz mniej mogą się do tego oświecić i coraz
trudniej jest im kultywować.
Gdy podczas kultywacji i
praktykowania, ma miejsce pewien konflikt lub ktoś jest wobec ciebie niedobry,
może to być jedna z dwóch sytuacji. Jedna z nich, może oznaczać, że w
poprzednim życiu źle traktowałeś tę osobę. W sercu czujesz się pokrzywdzony:
„Jak on może mnie tak traktować?”. Zatem dlaczego wcześniej ty go tak
potraktowałeś? Powiesz, że wówczas nie miałeś o tym pojęcia, że to życie nie ma
nic wspólnego z tamtym. Ale tak nie można. Istnieje jeszcze jedna kwestia.
Wystąpienie konfliktu porusza kwestię przemiany karmy, dlatego podczas
konkretnych konfliktów powinniśmy wybaczać i nie zachowywać się jak codzienni
ludzie. Tak samo w pracy lub w innym środowisku biznesowym. I tak samo, gdy
prowadzimy własną działalność. Wszędzie ma się kontakty z ludźmi. Niemożliwe
jest, aby żyć bez kontaktu ze światem. Każdy ma przynajmniej kontakt z
sąsiadami.
Podczas relacji
społecznych wszyscy napotykają na wszelkiego rodzaju konflikty. Jeśli chodzi o
tych, którzy kultywują pośród codziennych ludzi, bez znaczenia jest ile masz
pieniędzy, jak wysokie posiadasz stanowisko, czy masz własną działalność, lub
czy otworzyłeś firmę. Nie ma to żadnego znaczenia. Jakimkolwiek biznesem się zajmujesz,
powinieneś postępować uczciwie i twoje serce powinno być prawe. Wśród
codziennych ludzi powinien istnieć każdy zawód. To serce osoby nie jest prawe i
nie zależy to od tego, czym się ona zajmuje. Dawniej było takie powiedzenie: „Z
dziesięciu kupców dziewięciu to oszuści”. To zwykłe ludzkie powiedzenie. Według
mnie jest to kwestia ludzkiego serca. Jeżeli w twoim sercu jest prawość i
handlujesz uczciwie, to im więcej poświęcisz, tym więcej powinieneś zarobić.
Tak również jest pośród codziennych ludzi. Możesz coś uzyskać jedynie, gdy się
starasz. Bez straty nie ma zysku, a bez pracy nie ma kołaczy. W każdej warstwie
społecznej można być dobrym człowiekiem. W różnych klasach społecznych istnieją
różne konflikty. W wysokich klasach społecznych występują formy konfliktów
dotyczące ich klasy i wszystkie mogą zostać prawidłowo rozwiązane. W każdej
warstwie społecznej można być dobrym człowiekiem i porzucić wszelkie pragnienia
i przywiązania. W każdej klasie społecznej można być dobrym człowiekiem. Każdy
może kultywować i praktykować na poziomie swojej klasy społecznej.
Obecnie w Chinach, czy to
w państwowych czy w innych przedsiębiorstwach, spory pomiędzy ludźmi stały się
niezwykle osobliwe. W całej historii, na terenie innych państw, takie zjawisko
nie miało miejsca. Waśnie o korzyści dają o sobie znać szczególnie mocno. Aby
tylko osiągnąć swoje cele, ludzie postępują podstępnie i walczą o każdą nawet
odrobinę zysku. Ich myśli i podstępy są wręcz przerażające. Trudno jest być
dobrym człowiekiem. Na przykład ktoś przychodzi do pracy i czuje, że panuje tam
dziwny nastrój. Później ktoś mu mówi: „Taki i taki nagadał wszystkim o tobie
straszne rzeczy. Poskarżył się na ciebie szefowi i bardzo cię oczernił”.
Wszyscy dziwnie na ciebie patrzą. Czy zwyczajny człowiek mógłby to znieść? Jak
można byłoby znieść taką zniewagę? „On tak mnie załatwił, więc i ja go
załatwię. On ma ludzi, ale ja też mam swoich ludzi. Do walki!”. Gdy będziesz
tak postępował wśród codziennych ludzi, powiedzą, że masz silną osobowość.
Jeżeli jednak jesteś praktykującym, wtedy jest to naprawdę okropne. Gdy
walczysz i rywalizujesz jak codzienna osoba, wtedy jesteś codzienną osobą.
Jeżeli robisz to z jeszcze większym zapałem niż ta druga osoba, wtedy jesteś od
niej nawet gorszy. Jesteś nawet gorszy od codziennego człowieka.
Jak my podchodzimy do
takich problemów? Gdy napotkamy na konflikt, powinniśmy zachować spokój i nie
naśladować tej drugiej osoby. Oczywiście, możemy z dobrą wolą wszystko
wytłumaczyć. Można wyjaśnić sprawę i nie jest to żaden problem. Jednak nie
powinieneś być do tego zbytnio przywiązany. Gdy napotkamy na kłopoty, to nie
powinniśmy walczyć i rywalizować jak inni. Inni tak czynią, ale jeżeli i ty tak
postąpisz, to czy nie będziesz wtedy codzienną osobą? Nie tylko nie powinieneś
walczyć i rywalizować tak jak inni, ale nawet nie powinieneś ich w sercu
nienawidzić. Naprawdę nie możesz ich nienawidzić. Jeżeli kogoś znienawidziłeś,
to czy nie zdenerwowałeś się? Tym samym nie dotrzymałeś Ren. My mówimy o Dżen,
Szan, Ren, a w takim momencie miałbyś jeszcze mniej Szan. Zatem nie możesz
zachowywać się tak jak inni. Naprawdę nie możesz się na nich złościć. Nawet w
przypadku, gdy ktoś cię tak bardzo oczernił, że nawet nie możesz spojrzeć
ludziom w twarz. Nie tylko nie powinieneś się na niego złościć, ale wręcz
powinieneś mu z głębi serca podziękować. Powinieneś mu szczerze podziękować.
Codzienna osoba mogłaby pomyśleć: „Czy nie jest to bycie jak Ah–Kju?”. Mówię
ci, to nie jest tak.
Pomyślcie wszyscy, jeśli
jesteś praktykującym, to czy nie powinieneś wymagać od siebie wyższego
standardu? Nie powinieneś postępować według zasad codziennych ludzi. Jesteś
kultywującym i czy rzeczy, które otrzymasz, nie są czymś z wyższych poziomów?
Zatem musisz wymagać od siebie przestrzegania zasad wyższych poziomów. Jeżeli
potraktujesz kogoś tak jak on ciebie, to czy nie będziesz wtedy taki sam jak
on? Ale dlaczego powinieneś mu jeszcze podziękować? Zastanów się, co takiego
otrzymasz? W tym wszechświecie istnieje zasada, która nazywa się: ten kto nie
straci, nie zyska, aby zyskać należy stracić. Gdy ktoś pośród codziennych ludzi
cię oczernia, zalicza się do strony, która zyskuje, gdyż uzyskuje przewagę
twoim kosztem. Im bardziej cię obgaduje i im większy efekt to przynosi, tym
więcej cierpisz i tym więcej traci on de. Całe to de jest przekazane tobie.
Jednocześnie, gdy znosisz ten trud, to możliwe, że nie przywiązujesz do tego
wagi i nie bierzesz sobie tego do serca.
W tym wszechświecie
istnieje jeszcze jedna zasada: jeżeli zniosłeś dużo cierpienia, to twoja karma
zostanie przemieniona. Ponieważ cierpiałeś, to dokładnie tyle ile wytrzymałeś,
zostało przemienione w de. Czy praktykujący właśnie nie chce tego de? Czy zatem
nie zyskałeś podwójnie? Twoja karma także została usunięta. Gdyby ktoś nie
spowodował takiej sytuacji, to jak mógłbyś wznieść swój sinsing? Jeżeli
jesteśmy wobec siebie mili i ja jestem dla ciebie miły, i żyjemy w pełnej
zgodzie, to jak wtedy można podnieść gong? Ktoś stworzył dla ciebie sytuację
konfliktową, tym samym dając ci szansę wzniesienia twojego sinsing. Umożliwił
ci wzniesienie twojego sinsing. Zatem czy nie wzniosłeś swojego sinsing? Tym
samym zyskałeś potrójnie. Jesteś praktykującym i jeżeli podwyższył się twój
sinsing, to czy nie podwyższył się także twój gong? Za jednym razem zyskałeś
poczwórnie. Jak mógłbyś mu nie podziękować? Naprawdę powinieneś mu z serca
szczerze podziękować. Naprawdę powinieneś to uczynić.
Oczywiście, ta druga
osoba nie zrobiła tego z dobrego serca, gdyż inaczej nie dałaby ci de. Tak
naprawdę stworzyła szansę na wzniesienie twojego sinsing. Innymi słowy, musimy
kłaść nacisk na kultywację naszego sinsing. Gdy kultywujesz sinsing,
jednocześnie zostaje usunięta twoja karma i przemieniona w de. Tylko wtedy
możesz wznieść swój poziom. Wzajemnie się to uzupełnia. Z perspektywy wysokich
poziomów zasady ulegają właśnie takiej zmianie. Codzienni ludzie nie mogą tego
zrozumieć. Jeżeli patrzysz na te sprawy z wysokiego poziomu, to ulegają one
całkowitej zmianie. Na poziomie codziennych ludzi widzisz pewne zasady jako
prawidłowe, ale tak naprawdę one takie nie są. Jedynie z wysokich poziomów
można dostrzec, co naprawdę jest prawidłowe. Tak jest zazwyczaj.
Omówiłem te zasady
szczegółowo dla wszystkich. Mam nadzieję, że skoro zasady te zostały tu
wyłożone, to od dzisiaj w waszej kultywacji i praktykowaniu, wszyscy będziecie
w stanie uważać się za praktykujących oraz będziecie prawdziwie kultywować i
praktykować. Możliwe, że niektórzy, ponieważ są wśród codziennych ludzi,
uważają, że te praktyczne i materialne zwykłe ludzkie korzyści wciąż są
istotne. W tym nurcie codziennych ludzi nadal nie potrafią wymagać od siebie
wyższego standardu. W rzeczy samej, pośród codziennych ludzi istnieją wzorce
bycia dobrym człowiekiem i bohaterowie do naśladowania. Jednakże są to wzory do
naśladowania dla codziennych ludzi. Jeżeli chcesz być kultywującym, to
całkowicie zależy to od kultywacji twojego własnego serca i od twojego własnego
oświecenia. Tutaj nie ma żadnych wzorców do naśladowania. Na szczęście dzisiaj
nauczamy Dafa. Dawniej, gdy chciałeś kultywować, nie było nikogo, kto mógłby
cię tego nauczyć. Teraz podążając według Dafa możliwe, że pójdzie ci lepiej.
Jednak od ciebie samego całkowicie zależy to, czy możesz kultywować, czy sobie
poradzisz i do którego poziomu się przebijesz.
Oczywiście, przemiana
karmy nie występuje zawsze w formie, którą przed chwilą opisałem i może objawić
się także w innych aspektach. Może przejawić się w społeczeństwie lub w domu.
Idąc po ulicy, lub znajdując się w innych okolicznościach, także możesz
napotkać na kłopoty. Wszystkie przywiązania, których wśród codziennych ludzi
nie potrafisz się pozbyć, muszą zostać porzucone. Wszystkie twoje przywiązania
muszą zostać starte, i nastąpi to w różnego rodzaju okolicznościach. Potkniesz
się, upadniesz i dzięki temu oświecisz się do prawdy. Tak właśnie wygląda
kultywacja i praktykowanie.
Jest jeszcze jedna dość
typowa sytuacja, która występuje w procesie kultywacji i praktykowania u wielu
ludzi. Mianowicie, gdy praktykujesz ćwiczenia, to twój współmałżonek staje się
wyjątkowo niezadowolony. Gdy tylko zaczniesz praktykować ćwiczenia, rozpoczyna
się awantura. Gdy robisz coś innego, to jemu lub jej to nie przeszkadza.
Powiedzmy, że tracisz czas grając w Madżong, wtedy twój współmałżonek też jest
niezadowolony, ale nie aż tak, jak wtedy, gdy praktykujesz ćwiczenia. To, że
praktykujesz ćwiczenia w ogóle nie przeszkadza twojemu współmałżonkowi.
Ćwiczysz swoje ciało i jest to bardzo dobre, i jej lub jemu w niczym nie
przeszkadzasz. Jednakże, gdy tylko zaczynasz praktykować ćwiczenia, to on lub
ona zaczyna rzucać przedmiotami i rozpoczyna kłótnię. Niektórzy prawie
rozwiedli się z powodu kłótni na temat praktykowania ćwiczeń. Wielu nie
zastanowiło się nad przyczyną takiej sytuacji. Gdy później zapytasz swojego
współmałżonka: „Dlaczego to, że praktykuję ćwiczenia wzbudza w tobie tak wielką
złość?”, on lub ona nie wie, co odpowiedzieć. Naprawdę nie może znaleźć
przyczyny. „Rzeczywiście, nie powinnam się tak bardzo denerwować”. Jednak wtedy
była bardzo zdenerwowana. O co w rzeczywistości tu chodzi? Równocześnie z
praktykowaniem ma miejsce przemiana karmy. Kto nie straci, ten nie zyska. To,
co tracisz, jest czymś złym i musisz za to zapłacić.
Możliwe, że zaraz po
przekroczeniu progu domu, twój mąż lub żona wybuchnie ci prosto w twarz. Jeżeli
to wytrzymasz, to twoja dzisiejsza praktyka nie pójdzie na marne. Niektórzy
wiedzą, że przy praktykowaniu ćwiczeń należy przykładać uwagę do de, więc
zazwyczaj są mili wobec swoich współmałżonków. Ale ktoś może pomyśleć: „Zwykle,
gdy coś mówię, to zawsze się ze mną zgadza. Dziś jednak wchodzi mi na głowę”.
Nie może opanować złości, rozpoczyna kłótnię i tym samym niweczy dzisiejszą
praktykę. Ponieważ tu znajduje się karma, to twój współmałżonek pomaga ci ją
usunąć. Ty jednak tego nie chcesz i zaczynasz się z nią lub z nim kłócić, więc
nic nie zostanie usunięte. Takich sytuacji jest bardzo dużo. Wielu spośród nas
napotkało na coś takiego, ale nikt nie zastanowił się, dlaczego tak się dzieje.
On lub ona nie przejmuje się tak bardzo, gdy robisz coś innego. A to jest taka
dobra rzecz. Jednak on lub ona zawsze ci to utrudnia. W rzeczywistości twój
współmałżonek pomaga usunąć twoją karmę, o czym jednak sam nie wie. To nie jest
tak, że kłóci się z tobą tylko powierzchownie, a w sercu jest dla ciebie pełen
dobroci. Wcale tak nie jest. W głębi serca naprawdę jest na ciebie zły, gdyż
każdy, na kogo spada karma czuje się niedobrze. To pewne, że tak właśnie jest.
Dawniej, ponieważ wielu
ludzi nie mogło zapanować nad swoim sinsing, napotykało na bardzo wiele
problemów. Poprzez praktykowanie dochodzili do pewnego poziomu, lecz dalej nie
mogli iść w górę. Niektórzy od początku mają dość wysoki sinsing i gdy
zaczynają praktykować ćwiczenia, od razu otwiera im się niebiańskie oko i mogą
osiągnąć pewne sfery. Ponieważ taka osoba ma całkiem dobrą podstawę i wysoki
sinsing, więc jej gong rośnie szybko. Jej sinsing znajduje się na określonej
wysokości i jej gong rośnie do tej wysokości. Jednak, jeżeli taka osoba chce
dalej podnosić swój gong, to pojawią się ewidentne konflikty, gdyż musi dalej
wznosić swój sinsing. Tak jest zwłaszcza w przypadku osób, które posiadają
dobrą podstawę. Czują, że ich gong dobrze wzrasta i że całkiem dobrze idzie im
w ich praktyce. Lecz dlaczego nagle pojawia się tak wiele kłopotów? Wszystko
zaczyna być nie tak, jak powinno. Inni traktują ich źle, szef ich nie szanuje,
a w domu atmosfera jest bardzo napięta. Dlaczego nagle pojawia się tak wiele
konfliktów? Taka osoba sama jeszcze się do tego nie oświeciła. Jej podstawa
jest dobra, więc osiągnęła dany poziom. Ma miejsce właśnie taka sytuacja.
Jednakże, jak mogłoby to być ostatecznym kryterium osiągnięcia doskonałości
przez kultywującego. W kultywacji wzwyż czeka ją jeszcze długa droga! Musisz
stale się wznosić. Tylko dzięki tej posiadanej przez ciebie odrobinie podstawy
mogłeś osiągnąć taki stan. Aby dalej się wznieść, muszą zostać podniesione
także standardy.
Niektórzy powiedzieli:
„Gdy zarobię więcej pieniędzy i pomogę urządzić się całej mojej rodzinie, gdy
już nie będę się musiał o nic martwić, to zacznę kultywować”. Twierdzę, że jest
to jedynie twoje pobożne życzenie. Nie możesz wtrącić się do życia innych
ludzi, ani nie jesteś w stanie pokierować ich losem, włącznie z losem twojej
żony, córek, synów, rodziców i rodzeństwa. Czy jest to coś, co zależy od
ciebie? Dodatkowo, jeżeli nie miałbyś żadnych zmartwień ani kłopotów, to jak
byś wtedy kultywował i praktykował? Po prostu w pełnym luksusie byś tu sobie
praktykował ćwiczenia? Jak mogłoby tak być? Myślisz tak o tym z punktu widzenia
codziennej osoby.
Kultywacja i
praktykowanie muszą odbywać się pośród trudności, tak aby sprawdzić, czy możesz
pozbyć się i podchodzić lekko do siedmiu emocji i sześciu pragnień. Jeżeli
jesteś do nich przywiązany, to nie powiedzie ci się w kultywacji. Wszystko ma
swoje więzy przeznaczenia. Dlaczego ludzie mogą być ludźmi? Właśnie dlatego, że
odczuwają emocje. Ludzie żyją dla tych emocji. Uczucia wobec rodziny, miłość
między mężczyzną i kobietą, miłość wobec rodziców, sentymenty, przyjaźń,
robienie czegoś z przyjaźni. Nigdzie nie można uciec przed tymi emocjami.
Ochota lub brak ochoty aby coś robić, bycie szczęśliwym lub nieszczęśliwym,
miłość i nienawiść – wszystko w całym ludzkim świecie ma źródło w emocjach.
Jeżeli nie oderwiesz się od nich, to nie będziesz w stanie kultywować i
praktykować. Jeżeli wykroczysz poza te emocje, to nikt nie będzie cię w stanie
ruszyć. Żadne zachowanie codziennych ludzi nie będzie w stanie cię poruszyć. W
miejsce tego pojawi się miłosierdzie. A to jest coś bardziej szlachetnego. Oczywiście,
nie jest łatwo natychmiast oderwać się od tego wszystkiego. Kultywacja i
praktykowanie to długi proces, w którym stopniowo usuwa się przywiązania.
Jednak musisz stawiać przed sobą ścisłe wymagania.
Jesteśmy praktykującymi i
konflikty pojawią się znienacka. Co wtedy zrobić? Jeżeli zawsze utrzymujesz
miłosierne serce i stan ducha pełen spokoju, to gdy napotkasz na problem,
będziesz umiał zachować się odpowiednio. Będziesz miał miejsce, żeby to
przyjąć. Jeżeli zawsze jesteś miłosierny i życzliwy wobec innych, a czyniąc
cokolwiek zawsze najpierw myślisz o innych i za każdym razem, gdy napotykasz na
kłopoty najpierw myślisz czy inni będą mogli sobie z tym poradzić, i czy ich
nie zranisz, to wtedy nie pojawi się żaden problem. Zatem jeżeli praktykujesz
gong, to powinieneś wymagać od siebie coraz wyższych standardów.
Ludzie zazwyczaj nie mogą
się do tego oświecić. Niektórzy mają otwarte niebiańskie oko i zobaczyli buddę.
Wracają do domu, zaczynają go wielbić, ale w głębi serca narzekają: „Dlaczego
się mną nie zajmujesz? Pomóż mi rozwiązać ten problem!”. Budda oczywiście nie
rozwiąże tego problemu, gdyż to nieszczęście zostało zaaranżowane właśnie przez
niego. Ma ono na celu wzniesienie twojego sinsing, umożliwienie ci wzniesienia
się pośród trudności. Jak mógłby dla ciebie rozwiązać ten problem? Wcale tego
nie uczyni. Jeżeli rozwiązałby go dla ciebie, to jak podniósłbyś gong i w jaki
sposób wzniósłbyś sinsing i poziom? Kluczową kwestią jest umożliwienie ci
podniesienia gong. Z punktu widzenia wielkich oświeconych istot, bycie
człowiekiem nie jest celem samym w sobie. Życie ludzkie nie ma na celu bycie
człowiekiem lecz umożliwienie ci powrotu. Gdy osoba znosi cierpienie, one
uważają, że czym więcej wycierpi tym lepiej, gdyż szybciej spłaci swój dług.
Myślą właśnie w ten sposób. Niektórzy nie mogą się do tego oświecić i gdy
błaganie buddy nie działa, zaczynają go obwiniać: „Dlaczego mi nie pomagasz?
Dzień w dzień palę dla ciebie kadzidełka i biję pokłony”. Z tego powodu nawet
rzucą posążkiem buddy o ziemię i zaczną przeklinać buddę. A ponieważ go
przeklinają, ich sinsing upada, a gong zanika. Taka osoba wie, że niczego już
nie posiada i jeszcze bardziej nienawidzi buddę uważając, że działa jej na
szkodę. Osoba ta stosuje do oceny sinsing buddy zwykłe ludzkie zasady. Jednak
jak można go tak oceniać? Jak można za pomocą zwykłych ludzkich standardów
oceniać sprawy na wyższych poziomach? Taki problem pojawia się często, gdy ktoś
uważa napotykane w życiu cierpienie za niesprawiedliwe. Wielu ludzi spadło
przez to na sam dół.
W ciągu ostatnich lat
upadło także wielu wielkich mistrzów czikung i to tych wybitnie znanych.
Oczywiście prawdziwi mistrzowie czikung odeszli z powrotem. Po wypełnieniu
swych historycznych misji powrócili do siebie. Pozostało kilku, którzy
zbłądzili pośród codziennych ludzi i z upadłym sinsing nadal wśród nich
działają. Jednak nie posiadają już żadnego gong. Niektórzy mistrzowie czikung,
którzy byli kiedyś dosyć znani, nadal działają w społeczeństwie. Jednak, gdy
ich mistrzowie zobaczyli, że ci upadli pośród codziennych ludzi, że przepadli z
powodu sławy oraz pieniędzy i już nie mogą się z tego wydostać, i że nie ma dla
nich żadnej nadziei, to odprawili ich duchy pomocnicze. Cały gong znajdował się
na ciele ducha pomocniczego. Takich przykładów jest bardzo dużo.
W naszej dyscyplinie tego
rodzaju przykładów jest względnie mało, a jeśli już się pojawiają, to nie są
tak widoczne. Natomiast jest bardzo wiele przykładów wznoszenia sinsing. Pewien
praktykujący z fabryki tekstylnej, z pewnego miasta w prowincji Szantung, po
nauczeniu się Falun Dafa nauczył praktyki innych współpracowników. W rezultacie
tego, całkowicie podniosły się morale w całej fabryce. Wcześniej często wynosił
do domu produkowane w tej tekstylnej fabryce ręczniki. Wszyscy inni pracownicy
również je wynosili. Po nauczeniu się praktyki, nie tylko przestał je wynosić,
ale przyniósł z powrotem te, które wcześniej zabrał do domu. Inni, gdy to
zobaczyli, także przestali zabierać je do domu. Niektórzy także przynieśli z
powrotem do fabryki te, które wcześniej zabrali. Taka sytuacja miała miejsce w
całej fabryce.
Osoba prowadząca centrum
pomocnicze w jednym z miast, udała się do pewnej fabryki, aby zobaczyć jak
idzie praktykowanie osobom, które nauczyły się Falun Dafa. Dyrektor fabryki
przyszedł się z nim spotkać osobiście: „Odkąd ci pracownicy nauczyli się
waszego Falun Dafa, przychodzą do pracy wcześnie i wychodzą późno. Pracują
sumiennie oraz nigdy nie uchylają się od przydzielonego im przez kierownika
zadania, i przestali rywalizować o osobiste korzyści. W wyniku takiego
postępowania podniosło się morale w całej fabryce, a także polepszyły się
wyniki ekonomiczne. Wasza praktyka jest taka mocna. Kiedy przyjedzie wasz
nauczyciel? Ja także chcę wziąć udział w jego zajęciach”. Głównym celem kultywacji
i praktykowania naszego Falun Dafa jest prawdziwe prowadzenie ludzi ku wysokim
poziomom. I chociaż celem nie jest to, o czym przed chwilą powiedziałem, to
rzeczywiście potrafi odegrać dużą rolę w podnoszeniu duchowej kultury
społeczeństwa. Jeżeli każdy patrzyłby w swoje serce i starał się być lepszym
człowiekiem, to powiedziałbym, że społeczeństwo ustabilizowałoby się i standard
moralny ludzkości z powrotem by się wzniósł.
W czasie nauczania Fa i
przekazywania praktyki w Taijuen, przychodziła się uczyć kobieta po
pięćdziesiątce. Na zajęcia przychodziła wraz ze współmałżonkiem. Pewnego razu,
gdy przechodzili przez ulicę, nagle bardzo szybko nadjechał samochód, a jego
boczne lusterko zahaczyło o ubranie tej starszej pani. Następnie samochód
ciągnął ją przez ponad dziesięć metrów. „Bach” – upadła na ziemię, a samochód,
zanim zahamował, przejechał jeszcze ponad dwadzieścia metrów. Niezadowolony
kierowca szybko wyskoczył z samochodu: „Ej, w ogóle nie patrzysz gdzie
idziesz”. Obecnie ludzie właśnie tacy są, że po napotkaniu na problem najpierw
odpychają od siebie odpowiedzialność, niezależnie od tego, czy się ich wini czy
nie. Ktoś w samochodzie powiedział: „Sprawdź czy bardzo się potłukła. Zawieźmy
ją do szpitala”. Kierowca oprzytomniał i szybko powiedział: „Jak się pani
czuje? Czy coś się pani stało? Pojedźmy do szpitala sprawdzić czy wszystko jest
w porządku”. Ta kursantka powoli podniosła się z ziemi i powiedziała: „Nie ma
sprawy. Możecie jechać dalej”. Otrzepała się z kurzu, wzięła ze sobą męża i
poszli.
Kiedy przyszła na
zajęcia, opowiedziała mi o tym zajściu. Byłem bardzo zadowolony. Sinsing osób,
które przyszły się uczyć, naprawdę się wzniósł. Powiedziała: „Nauczycielu,
dzisiaj studiowałam Falun Dafa. Gdybym dziś nie studiowała Falun Dafa, inaczej
bym to potraktowała”. Pomyślcie wszyscy. Ta osoba była na emeryturze. Obecnie
ceny są takie wysokie, a ona nie dostaje świadczeń społecznych. Ponad
pięćdziesięcioletnia osoba zostaje pociągnięta przez samochód na tak dużą
odległość i upada na ziemię. Gdzie cię boli? Wszędzie. Leżałaby na ziemi i
wcale by się nie podnosiła. Do szpitala? Śmiało. Zostałaby w szpitalu i wcale
by z niego nie wyszła. Gdyby codzienny człowiek znalazł się w tej sytuacji,
mogłoby tak właśnie być. Jednak ona była praktykującą, więc zachowała się
inaczej. Twierdzimy, że dobro lub zło pochodzi od jednej myśli. Różnica tej
jednej myśli może przynieść różne rezultaty. Gdyby codzienna osoba w podeszłym
wieku, została w taki sposób potrącona przez samochód, to czy mogłoby jej się
nic nie stać? A ona nawet nie miała zadraśnięcia. Dobro lub zło wywodzi się od
jednej myśli. Gdyby leżała tam i powiedziała: „Ojej, coś mi się stało. Tu mnie
boli i tam mnie boli”, to mogłoby się okazać, że ma naderwane mięśnie, połamane
kości, lub jest sparaliżowana. Dostałabyś dużo pieniędzy, ale pozostałabyś w
szpitalu przez resztę życia i nigdy byś z niego nie wyszła. Czy byłoby ci z tym
dobrze? Nawet ludzie, którzy byli świadkami tego zdarzenia byli zdziwieni, że
ta starsza pani nie wymusiła od kierowcy pieniędzy. Uważali, że powinna zażądać
od niego odszkodowania. W dzisiejszych czasach standard moralny ludzi został
spaczony. Kierowca prowadził samochód za szybko, ale czy potrąciłby kogoś
umyślnie? Czy nie zrobił tego niechcący? Jednak współcześni ludzie właśnie tacy
są, i jeżeli nie wymusi się od takiego kierowcy pieniędzy, będą uważać to za
niesprawiedliwe. Twierdzę, że obecnie ludzie nie potrafią wyraźnie rozpoznać co
jest dobre, a co złe. Gdy niektórym mówi się, że robią coś złego, oni w to nie
wierzą. Ponieważ standard moralny ludzkości uległ zmianie, dla niektórych liczy
się tylko zysk. Dla pieniędzy zrobią wszystko. „Jeżeli człowiek nie zadba o
siebie, to niebiosa go ukarzą, a ziemia zmiecie” – to stało się już nawet
mottem!
W Pekinie pewien kursant,
wieczorem po posiłku, zabrał swoje dziecko na spacer do centrum handlowego
Cienmen. Tam zobaczyli samochód z głośnikami reklamujący loterię fantową.
Dziecko chciało wziąć udział w zabawie i wyciągnąć los. „Chcesz wyciągnąć los,
to losuj”. Dał dziecku pieniądze, aby wyciągnęło los, a ono od razu wylosowało
drugą nagrodę i otrzymało wysokiej klasy dziecięcy rower. Dziecko było bardzo
szczęśliwe. Jednak jemu w tym momencie zaświtało w głowie: „Jestem
praktykującym, więc jak mógłbym dążyć do takich rzeczy? Jeżeli zdobyłem to
czyimś kosztem, to ile de będę mu musiał oddać?”. Powiedział do dziecka: „Nie
bierzmy go. Jeśli chcemy rower, to pójdźmy go sami kupić”. Dziecko nie było z
tego zadowolone: „Prosiłem cię, żebyś mi kupił, ale ty tego nie zrobiłeś.
Teraz, gdy sam go wylosowałem, to nie pozwalasz mi go zabrać”. Zaczęło płakać i
krzyczeć, i nic nie dało się na to poradzić. Nie miał wyboru jak tylko
zaprowadzić rower do domu. Po powrocie, im więcej o tym myślał, tym gorzej się
z tym czuł: „Po prostu wyślę im pieniądze”. Rozważył to jeszcze raz i pomyślał:
„Nie ma już biletów na loterię i jeżeli wyślę im pieniądze, to czy nie
rozdzielą ich pomiędzy sobą? Po prostu podaruję pieniądze mojemu zakładowi
pracy”.
Na szczęście w tym
zakładzie było całkiem sporo osób, które uczyły się Falun Dafa, więc jego szef
potrafił go zrozumieć. Jeżeli w zwyczajnym otoczeniu i zwykłym miejscu pracy
powiedziałbyś, że jesteś praktykującym i wygrałeś rower, ale go nie chcesz i
chciałbyś za to wspomóc pieniężnie zakład pracy, to z pewnością nawet dyrektor
pomyślałby, że masz nie po kolei w głowie. Inni też gadaliby o tym: „Może coś
mu się stało przez to jego praktykowanie ćwiczeń. Może doznał psychozy
czikung?”. Twierdzę, że standardy moralne zostały wypaczone. W latach
pięćdziesiątych lub sześćdziesiątych nie byłoby to niczym dziwnym i byłoby to
całkowicie normalne. Nikogo by to nie zdziwiło.
Powiedzieliśmy, że
niezależnie od tego, jak bardzo zmieniają się standardy ludzkości, to natura
tego wszechświata Dżen, Szan, Ren, nigdy się nie zmieni. Gdy niektórzy mówią,
że jesteś dobry, to niekoniecznie naprawdę jesteś kimś dobrym. Gdy mówią, że
jesteś złym człowiekiem, to może naprawdę nie jesteś kimś złym, ponieważ
standard oceny dobra i zła został wypaczony. Jesteś kimś dobrym tylko wtedy,
gdy postępujesz w zgodzie z tą naturą wszechświata. To jest jedyne kryterium
oceny, czy człowiek jest dobry czy zły. I jest to uznawane przez wszechświat.
Bez względu na to, jak bardzo zmienia się ludzkie społeczeństwo, standardy
moralne ludzkości znajdują się na równi pochyłej i z każdym dniem staczają się
niżej. Liczy się tylko zysk. Jednak zmiany w zjawiskach niebiańskich nie
podążają za zmianą ludzkości. Jako kultywujący nie możesz postępować według
zwykłych ludzkich wymogów i kryteriów. Jeżeli zrobisz coś po prostu dlatego, że
codzienna osoba powiedziała, że jest to właściwe, to wcale nie będzie to dobre.
To, co codzienni ludzie opisują jako dobre, wcale nie musi być dobre. Również
to, co codzienni ludzie przedstawiają jako złe, wcale takie być nie musi. W
czasach wypaczenia standardów moralnych, gdy ktoś robi coś złego i mówisz mu,
że dopuszcza się złego czynu, on wcale ci nie uwierzy! Jako kultywujący musisz
oceniać wszystko przy pomocy natury wszechświata. Tylko wtedy możesz rozróżnić,
co jest prawdziwie dobre, a co prawdziwie złe.
W środowisku kultywacji
istnieje coś, co nazywane jest guanding. Guanding jest rytuałem religijnym z
kultywacji i praktykowania tantryzmu w szkole buddy. Jego zadanie jest takie,
że po guanding dana osoba nie może uprawiać innej dyscypliny i uznawana jest za
prawdziwego ucznia tej jednej dyscypliny. Co jest obecnie w tym tak dziwnego?
Ten rytuał religijny pojawił się także w różnych systemach ćwiczeń. Także w
dyscyplinach w szkole tao zaczęto stosować guanding. Nie występuje on już tylko
w tantryzmie. Twierdzę, że każdy, kto pod sztandarem tantryzmu przekazuje w
społeczeństwie praktykę tantryzmu, z pewnością jest fałszywy. Dlaczego tak
mówię? Ponieważ tantryzm tang zanikł w naszym kraju ponad tysiąc lat temu i już
nie istnieje. Tantryzm tybetański z powodu bariery językowej nigdy całkowicie
nie wkroczył w nasz rejon Han. Zwłaszcza, że jest to ezoteryczna nauka, więc
musi być kultywowana i praktykowana tajemnie w świątyniach. Również musi być
nauczana w tajemnicy, przez mistrza. Mistrz prowadzi w tajemnej kultywacji.
Jeżeli nie można spełnić tych warunków, to jego nauki absolutnie nie mogą być
przekazane.
Wielu ludzi, którzy udają
się do Tybetu uczyć się praktyki, chce znaleźć mistrza i nauczyć się tantryzmu
tybetańskiego, aby w przyszłości stać się mistrzem czikung, zdobyć sławę i
bogactwo. Pomyślcie wszyscy, ten żyjący budda – lama, otrzymał prawdziwe nauki
i posiada bardzo potężne zdolności, więc może zobaczyć, co taki człowiek, który
przychodzi uczyć się praktyki, ma w sercu. Po co przyszedł? Jedno zerknięcie w
jego serce i wszystko jest jasne: „Chce tu przyjść nauczyć się praktyki, a
następnie odejść, zostać mistrzem czikung i zdobyć majątek oraz sławę.
Przychodzi zrujnować tę metodę kultywacji buddy”. Jak można pozwolić, abyś poprzez
dążenie do sławy i pieniędzy niszczył tak podniosłą dyscyplinę kultywacji do
stopnia buddy? Jakie motywy tobą kierują? Zatem wcale niczego mu nie przekażą i
nie otrzyma żadnych prawdziwych nauk. Oczywiście, jest wiele klasztorów, więc
możliwe, że pozna trochę powierzchownych rzeczy, ale jeżeli nie będzie miał
prawego serca i będzie chciał zostać mistrzem czikung oraz będzie robił złe
rzeczy, to zwabi do siebie owładające duchy. Owładające duchy i zwierzęta także
mają gong, jednakże nie jest on z tantryzmu tybetańskiego. Ci, którzy naprawdę
udadzą się do Tybetu w poszukiwaniu Fa, po dotarciu tam, bardzo możliwe, że
osiedlą się i nie wyjadą. Ci są prawdziwymi kultywującymi.
Zaskakujące jest to, że
obecnie w wielu dyscyplinach w szkole tao także stosują guanding. W szkole tao
mówi się o kanałach energetycznych, ale co guanding ma z tym wspólnego? Gdy
przekazywałem praktykę na południu, z tego co wiem, było to powszechne
zwłaszcza w rejonie Kantonu. Było tam kilkanaście takich chaotycznych dyscyplin
stosujących guanding. O co tu chodzi? Ktoś dokonuje na tobie guanding, a ty
stajesz się jego uczniem i nie możesz już więcej uczyć się innych praktyk.
Jeżeli pójdziesz uczyć się innej praktyki, to cię ukarze. Tak właśnie zrobi.
Czy nie jest to dyscyplina zła i wypaczona droga? To, co on przekazuje to
jedynie coś do uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej. Wielu ludzi
uczy się tego, aby uzyskać zdrowe ciało. Co to wszystko ma na celu? Niektórzy
mówią, że gdy wykonujesz ich ćwiczenia, to nie możesz ćwiczyć innych. Czy taka
osoba potrafi ocalać ludzi i prowadzić ich ku doskonałości? Prowadzi ich w złym
kierunku i na zmarnowanie! Bardzo wielu ludzi tak postępuje.
W szkole tao nigdy
wcześniej nie nauczano guanding, ale teraz i tam się pojawił. Jak wysoką kolumnę
gong posiadają mistrzowie czikung, którzy najgorliwiej stosują guanding?
Odkryłem, że jest wysoka na dwa lub trzy piętra. Są to całkiem znani wielcy
mistrzowie czikung, ale ujrzałem, że ich gong spadł nisko i jest naprawdę
marny. Setki, a nawet tysiące osób stoją do nich w kolejce, aby ci uczynili im
guanding. Jednak ich gong jest ograniczony. Jest tak niski, że jeszcze chwila,
a całkowicie spadnie, i już w ogóle nie będą go posiadali. Co wtedy będą
czynili dla ludzi? Czy nie jest to oszukiwanie ludzi? Gdy naprawdę wykonuje się
guanding, to z punktu widzenia innych przestrzeni, kości danej osoby od głowy
do stóp wyglądają jak biały nefryt. Jest to oczyszczanie ciała od głowy do stóp
za pomocą tej wysokoenergetycznej materii – gong. Czy ten mistrz czikung jest w
stanie tego dokonać? On nie jest w stanie tego uczynić. Co takiego robi?
Oczywiście, zapewne nie każdy z nich chce założyć nową religię. Ich celem jest,
abyś po nauczeniu się ich ćwiczeń zaczął do nich przynależeć, abyś uczęszczał
na ich zajęcia i uczył się ich rzeczy. Ich celem jest zdobycie twoich
pieniędzy. Jeżeli nikt nie uczyłby się od nich, to nie mogliby zarabiać.
Uczniowie Falun Dafa
podobnie jak uczniowie w innych dyscyplinach w szkole buddy doświadczą
guanding, które dokona mistrz, z tą różnicą, że nic im o tym nie powie. Mogą
być tego świadomi ci, którzy posiadają zdolności. Osoby bardzo czułe także mogą
to odczuć. W czasie snu lub w innym czasie, możliwe, że nagle od czubka głowy
przez całe ciało przepłynie strumień ciepła. Guanding nie ma na celu
podwyższenia twojego gong. Gong jest wynikiem twojej własnej kultywacji i
praktykowania. Guanding jest metodą wzmocnienia i oczyszczenia twojego ciała.
Twoje ciało zostanie oczyszczone raz za razem. Zostanie to przeprowadzone wiele
razy i pomoże oczyścić twoje ciało na każdym poziomie. Ponieważ kultywacja
zależy od ciebie, a gong zależy od mistrza, my nie stosujemy rytuału guanding.
Niektórzy czynią jeszcze
pewne rytuały czczenia mistrza. Poruszając ten temat, chciałbym to bliżej
omówić, ponieważ jest wielu ludzi, którzy chcą czcić mnie jako mistrza.
Dzisiejszy okres historii różni się od okresu feudalnego chińskiego
społeczeństwa. Czy padanie na kolana i bicie pokłonów liczy się jako czczenie
mistrza? My nie stosujemy takich form. Pośród nas jest wielu, którzy myślą w
ten sposób: „Jeśli będę czcił buddę, będę bił przed nim pokłony i palił
kadzidełka, jeśli choć trochę będę pobożny w sercu, to rozwinę gong”. Twierdzę,
że to żart. Prawdziwe praktykowanie ćwiczeń zależy całkowicie od twojej własnej
kultywacji, a modlenie się o cokolwiek nie odnosi żadnego skutku. Jeżeli nie
będziesz stosował rytuału czczenia buddy i nie będziesz palił dla niego
kadzidełek, ale będziesz prawdziwie kultywował i praktykował według standardu
kultywującego, gdy cię zobaczy będzie niebywale zadowolony. Jeżeli na zewnątrz
czynisz coś złego, a dla niego palisz kadzidełka i bijesz pokłony, gdy tylko na
ciebie zerknie, to będzie mu to trudno znieść. Czy to nie prawda? Prawdziwa
kultywacja zależy od ciebie samego. Jeżeli dzisiaj bijesz pokłony, czcisz
mistrza, a po wyjściu za drzwi postępujesz tak jak dawniej, to jaki to ma sens?
My nie przykładamy uwagi do tych rytuałów. Dodatkowo mógłbyś jeszcze zniesławić
moje dobre imię!
Dajemy wszystkim tak
wiele. Każdego, kto rzetelnie kultywuje i postępuje ściśle według Dafa, będę
uważał i prowadził jako ucznia. Tak długo jak tylko będziesz kultywował i
praktykował Falun Dafa, będziemy traktowali i prowadzili ciebie jak ucznia.
Jeżeli nie będziesz kultywował, wtedy nie będziemy w stanie nic dla ciebie
uczynić. Jeżeli byś nie kultywował, a nosiłbyś takie miano, to jaki byłby z
tego pożytek? Bez względu na to, czy chodzi o osoby, które przyszły uczyć się
na pierwszej serii wykładów, czy o osoby, które przyszły uczyć się na drugiej
serii, jeżeli jedynie wykonujecie tych kilka ruchów, to czy należycie do
naszych uczniów? Musisz kultywować i praktykować prawdziwie według naszych
standardów sinsing. Tylko wtedy możesz uzyskać zdrowe ciało, i tylko wtedy
możesz prawdziwie osiągnąć wysokie poziomy. Zatem, my nie interesujemy się
takimi formalnościami. Jak tylko będziesz kultywował i praktykował, to będziesz
kimś z naszej dyscypliny. Moje faszen wiedzą o wszystkim, wiedzą o wszystkim co
myślisz, i mogą wszystkiego dokonać. Jeżeli nie będziesz kultywował i
praktykował, to nie będą się tobą zajmować. Ale jeśli będziesz kultywował i
praktykował, to będą ci pomagać aż do samego końca.
W pewnych praktykach,
ludzie uprawiający ćwiczenia nigdy nie widzieli mistrza, ale twierdzą, że
wystarczy bicie pokłonów w pewną stronę i przesłanie kilkuset juanów. Czy nie
jest to oszukiwanie siebie i innych? Co więcej, stają się naprawdę oddani i
zaczynają bronić uprawianej przez siebie praktyki oraz swoich mistrzów. Zaczną
mówić innym, aby nie uczyli się innych ćwiczeń. Uważam to za całkiem
absurdalne. Jeszcze inni stosują jakieś dotykanie czubka głowy, ale nikt nie
wie, jaki to ma przynieść efekt.
Nie tylko przekazywanie
praktyki pod sztandarem tantryzmu jest fałszywe, ale fałszywe są także
wszystkie dyscypliny przekazujące praktyki w formie buddyzmu. Zastanówcie się
wszyscy. Formy oraz metody kultywacji i praktykowania w buddyzmie pochodzą
sprzed kilku tysięcy lat. Jeżeli ktoś zmieni je choć trochę, to czy nadal
będzie to buddyzm? Metody kultywacji i praktykowania mają na celu poważne
kultywowanie do stopnia buddy. Ponadto są niezwykle złożone i nawet mała zmiana
może spowodować bałagan. Proces przemiany gong jest niesłychanie złożony i to,
co ludzie odczuwają, nie ma większego znaczenia. Nie można kultywować i
praktykować opierając się na tym, co się czuje. Rytuały religijne mnichów są
właśnie metodą kultywacji i praktykowania, i jeżeli zostaną choćby trochę
zmienione, to nie będzie to już coś z ich dyscypliny. Każda dyscyplina posiada
wielką oświeconą istotę, która o nią dba. W każdej dyscyplinie poprzez
kultywację rozwinęło się bardzo dużo wielkich oświeconych istot. Nikt nigdy nie
ważył się swobodnie zmienić metody kultywacji i praktykowania w tych
dyscyplinach. Czy ten mały mistrz czikung posiada tak wszechmocne de, aby
odważyć się oszukać swojego mistrza i wprowadzić zmiany w dyscyplinie
kultywacji do stopnia buddy? Zakładając, że naprawdę mógłby coś zmienić, to czy
nadal byłaby to ta sama dyscyplina? Fałszywy czikung można odróżnić.
„Umiejscowienie
tajemniczego przejścia” nazywa się również „jednym cziao tajemniczego
przejścia”. Pojęcie to można znaleźć w „Księdze eliksiru”, „Kanonie tao” lub
„Przewodniku natury i życia”. Zatem co to jest? Wielu mistrzów czikung nie
potrafi tego jasno wytłumaczyć. Na poziomie, na którym znajdują się zwykli
mistrzowie czikung, zupełnie nie można tego dostrzec, ani nie jest im dozwolone
zobaczenie tego. Jeżeli kultywujący chce to ujrzeć, może to jedynie dostrzec na
górnym poziomie wzroku mądrości. Zwykli mistrzowie czikung nie osiągnęli
takiego poziomu, więc tego dojrzeć nie mogą. Poprzez wieki w środowisku
kultywacji próbowano zgłębić, czym jest tajemnicze przejście, gdzie znajduje
się ten jeden cziao i jak się go umiejscawia. Jeżeli zajrzysz do „Księgi
eliksiru”, „Kanonu tao” lub „Przewodnika natury i życia”, tam krąży się tylko
wokół teorii zaś sedno wcale nie jest wyjawione. Omawiają to i omawiają,
wprowadzając jedynie zamęt w twojej głowie. Nie mogą jasno tego przedstawić,
gdyż ludziom niedozwolone jest poznanie rzeczy zasadniczych.
Dodatkowo chcę wam coś
powiedzieć. Powiem ci to tylko dlatego, że jesteś uczniem naszego Falun Dafa:
zwróć szczególną uwagę na to, aby nie czytać tych chaotycznych książek czikung.
Nie odnoszę się tu do wspomnianych wyżej starożytnych ksiąg, mówię o pisanych
współcześnie książkach fałszywego czikung. Nawet ich nie przeglądaj. Jeżeli w
głowie pojawi ci się choć jedna mała myśl: „Ej, to zdanie brzmi rozsądnie”,
jeżeli zabłyśnie ci w głowie taka myśl, to z tej książki przejdą na ciebie
owładające duchy. Wiele z nich zostało napisanych pod wpływem owładających
duchów, które kierują i manipulują ludźmi i ich sercem do sławy i pieniędzy.
Wiele jest książek fałszywego czikung. Jest ich całkiem sporo. Wielu nie jest
odpowiedzialnych w stosunku do innych, piszą chaotyczne rzeczy pełne
owładających duchów. W zasadzie lepiej także nie czytać tych kilku starożytnych
ksiąg wspomnianych wyżej lub innych podobnych starożytnych ksiąg, gdyż istnieje
tu kwestia zdecydowania się na jedną dyscyplinę.
Pewien urzędnik z
Chińskiego Stowarzyszenia Czikung opowiedział mi historię, która bardzo mnie
rozśmieszyła. Powiedział, że w Pekinie był pewien człowiek, który często
uczęszczał na różne kursy czikung. Wysłuchiwał ich jeden po drugim i po pewnym
czasie zaczął myśleć, że czikung to właśnie tylko te rzeczy. Ponieważ osoby
prowadzące te zajęcia były na tym jednym poziomie, wszystkie mówiły właśnie o
tych rzeczach. Tak samo jak ci fałszywi mistrzowie czikung, on także myślał, że
takie właśnie jest jego znaczenie! Tak więc postanowił, że on także napisze
książkę o czikung. Pomyślcie – ktoś kto nie praktykuje pisze książkę o czikung.
Obecnie książki o czikung to właśnie takie ściąganie jeden od drugiego. Pisał i
pisał, aż doszedł do tematu tajemniczego przejścia i tam utknął. Kto naprawdę
wiedział, czym jest tajemnicze przejście? Nawet wśród prawdziwych mistrzów
czikung tylko kilku jasno to rozumiało. On zapytał fałszywego mistrza czikung.
Nie wiedział, że jest fałszywy, gdyż w gruncie rzeczy wcale nie rozumiał
czikung. Ale gdyby ten fałszywy mistrz czikung nie odpowiedział na to pytanie,
to czy inni nie dowiedzieliby się, że jest fałszywy? Zatem ośmielił się coś
zmyślić i powiedział, że jeden cziao tajemniczego przejścia znajduje się na
czubku penisa. Brzmi to całkiem zabawnie. Jednak powstrzymajcie swój śmiech,
gdyż ta książka została już wydana. Innymi słowy, nasze współczesne książki
czikung są absurdalne aż do takiego stopnia, więc czy czytanie ich może
przynieść ci jakiś pożytek? Nie ma z tego żadnego pożytku i można sobie tylko
zaszkodzić.
Co nazywa się „umiejscowieniem
tajemniczego przejścia”? Podczas kultywacji Fa w świecie, po dojściu do
kultywacji powyżej średniego poziomu, w czasie kultywacji na wysokim poziomie
Fa w świecie, u osoby zaczyna wyłaniać się pierwotne niemowlę. Pierwotne
niemowlę to nie chińskie cherubinki, o których się słyszy. Chińskie cherubinki
są bardzo małe, ochocze do zabawy i psotne. Pierwotne niemowlę nie porusza się.
Jeżeli duch pierwotny inaczej nim nie pokieruje, to będzie siedziało nieruchomo
na kwiecie lotosu z dłońmi złożonymi w pozycji dzjejin i nogami w pozycji
lotosu. Pierwotne niemowlę rodzi się w polu dantien i można zobaczyć je w skali
mikrokosmicznej, gdy jest jeszcze mniejsze od czubka igły.
Dodatkowo należy wyjaśnić
jedną kwestię. Istnieje tylko jedno prawdziwe pole dantien, i umiejscowione
jest w podbrzuszu. To pole znajduje się wewnątrz ciała, nad punktem akupunktury
hłejjin i pod brzuchem. Wiele gong, wiele zdolności i wiele rzeczy typu
techniki, faszen, pierwotne niemowlę, cherubinki i wiele, wiele innych żywych
istot, rodzi się w tym polu.
W przeszłości było kilku
kultywujących Tao, którzy mówili o górnym polu dantien, środkowym polu dantien
i dolnym polu dantien. Twierdzę, że jest to błędne zrozumienie. Mówili również,
że ich mistrzowie przekazywali to przez pokolenia i że tak zostało spisane w
księgach. Mówię wam, bzdury istnieją od zamierzchłych czasów. Nie zwracaj uwagi
na to, że coś przekazywano przez tak wiele lat, gdyż wcale nie musi to być
poprawne. Pośród codziennych ludzi od dawien dawna przekazywano mniejsze
światowe ścieżki, ale za ich pomocą nie da się kultywować i są one niczym. Gdy
mówią o górnym polu dantien, środkowym polu dantien i dolnym polu dantien, to
mają na myśli, że każde miejsce, w którym może zawiązać się dan jest właśnie
polem dantien. Czy to nie są żarty? Gdy osoba skoncentruje myśli w jednym
punkcie, to po dłuższym czasie może wytworzyć się masa energii i powstanie dan.
Jeżeli nie wierzysz, to skoncentruj myśli na ramieniu. Gdy bacznie będziesz je
obserwował, to po dłuższym czasie zawiąże się tam dan. Zatem niektórzy po
zauważeniu tego, zaczęli twierdzić, że pole dantien może znajdować się
wszędzie. Brzmi to jeszcze bardziej zabawnie. Uważają, że tam gdzie zawiązał
się dan, jest właśnie pole dantien. W rzeczywistości nie jest to pole dantien
lecz dan. Jeżeli powiesz, że „dan” może znajdować się wszędzie lub powiesz o
górnym dan, środkowym dan i dolnym dan, to można to jeszcze uznać. Jednak pole,
które może prawdziwie rozwijać niezliczone Fa, jest tylko jedno i jest to pole
w podbrzuszu. Tak więc, powiedzenie o górnym polu dantien, środkowym polu
dantien i dolnym polu dantien jest błędne. Tam, gdzie osoba skoncentruje myśli,
po dłuższym czasie zawiąże się dan.
Pierwotne niemowlę rodzi
się w polu dantien w podbrzuszu. Powoli, powoli rośnie i staje się coraz
większe. Po dorośnięciu do wielkości piłki pingpongowej można wyraźnie dostrzec
kontury całego ciała, z wykształconym nosem i oczami. Gdy osiągnie wielkość
piłki pingpongowej, wewnątrz jego ciała rodzi się mała, okrągła bańka. Po
narodzinach rośnie tak, jak rośnie pierwotne niemowlę. Gdy pierwotne niemowlę
dorasta do wysokości czterech cali, pojawia się jeden płatek kwiatu lotosu. Po
dorośnięciu do wysokości pięciu czy sześciu cali, płatki kwiatu lotosu są już w
zasadzie ukształtowane i pojawia się jedna warstwa kwiatu lotosu. Błyszcząco
złote pierwotne niemowlę siedzi na złotej tacy kwiatu lotosu. Jest to coś
przepięknego. To właśnie jest niezniszczalne ciało wadżry, które w szkole buddy
nazywa się ciałem buddy, a w szkole tao nazywa się pierwotnym niemowlęciem.
W naszej dyscyplinie
kultywuje i praktykuje się dwa rodzaje ciał i oba są wymagane. Benti także musi
ulec przemianie. Jak może wszyscy wiecie, ciało buddy nie może ukazać się
pośród codziennych ludzi, ale przy bardzo dużym wysiłku może ukazać swój
kształt i można dostrzec jego światło przy pomocy zwykłych ludzkich oczu. To
ciało, które przeszło przemianę, nie jest możliwe do odróżnienia przez
codziennych ludzi i wygląda tak samo jak zwykłe ludzkie ciało. Ale takie ciało
może przebijać się przez różne przestrzenie. Gdy pierwotne niemowlę dorasta do
wysokości czterech lub pięciu cali, bańka powietrza także rośnie do tej
wielkości i wygląda jak przezroczysty balon. Pierwotne niemowlę siedzi
nieruchomo w medytacji. Gdy osiąga tę wielkość, wtedy bańka powietrza opuszcza
pole dantien. Jest już uformowana i gdy nadchodzi odpowiedni czas, wszystko
toczy się swym własnym biegiem. Tak więc zaczyna się wznosić. Proces wznoszenia
się jest niezwykle powolny, ale każdego dnia można dostrzec jego postęp.
Stopniowo przemieszcza się w górę, wznosi się. Jeżeli będziemy uważnie
obserwować, to odczujemy jego istnienie.
Gdy osiąga punkt
akupunktury pośrodku klatki piersiowej – tandżung, to pozostaje w tym miejscu
przez pewien czas, gdyż ludzka esencja i wiele rzeczy (znajduje się tutaj także
serce) muszą utworzyć w bańce powietrza pewien zestaw. Esencja wzbogaci wnętrze
bańki powietrza. Po pewnym czasie ponownie zaczyna się podnosić. Gdy przechodzi
przez szyję, będzie można odczuć uczucie przyduszenia. Odczuwa się jakby
naczynia krwionośne zostały zablokowane i jakby nabrzmiały. Jest to bardzo
nieprzyjemne uczucie, ale po paru dniach minie. Gdy dochodzi do głowy, nazywamy
to osiągnięciem niłan. Mówi się, że osiągnęła niłan, ale w zasadzie jest tak
duża jak cała głowa i masz uczucie jakby spuchła. Ponieważ niłan jest jednym z
bardzo ważnych miejsc w ludzkiej istocie, więc niezbędne jest, aby również
ukształtował w bańce swoją esencję. Następnie bańka przeciska się przez
przejście niebiańskiego oka na zewnątrz, i to uczucie jest bardzo trudne do
zniesienia. Nabrzmiałe niebiańskie oko nieznośnie boli, odczuwa się jakby
skronie były spuchnięte, a oczy zapadnięte do środka. To trwa aż do momentu,
gdy cała przeciśnie się na zewnątrz i zawiśnie przed czołem. To nazywa się
umiejscowieniem tajemniczego przejścia. Właśnie tam wisi.
W tym czasie osoby z
otwartym niebiańskim okiem niczego nie mogą zobaczyć, gdyż zarówno w szkole
kultywacji buddy jak i tao, w celu umożliwienia jak najszybszego ukształtowania
się rzeczy wewnątrz tajemniczego przejścia, te drzwi pozostają zamknięte. Z
przodu i z tyłu znajdują się po dwa wielkie wrota, i wszystkie są pozamykane.
Wyglądają jak bramy wejściowe na plac Tiananmen w Pekinie. Po obydwu stronach
znajdują się dwa takie wrota. Aby umożliwić jak najszybsze ukształtowanie i
wypełnienie tajemniczego przejścia, poza szczególnymi przypadkami, pozostają
zamknięte. Niebiańskie oko, które zazwyczaj może widzieć, w tym momencie niczego
nie może zobaczyć. Niedozwolone jest, aby widziało. W jakim celu tam wisi?
Setki kanałów energetycznych naszego ciała krzyżują się w tym miejscu, więc w
tym czasie setki kanałów energetycznych muszą przejść przez tajemnicze
przejście i je okrążyć. Wszystkie muszą przejść przez tajemnicze przejście.
Celem tego jest ukształtowanie wewnątrz tajemniczego przejścia podstawy i
pewnego zestawu rzeczy. Ponieważ ciało ludzkie jest małym wszechświatem, ono
ukształtuje mały świat wraz z całą esencją ludzkiego ciała. Jednakże, tworzy
jedynie zestaw narzędzi, które nie mogą być jeszcze w pełni użyte.
W praktyce kultywacji i
praktykowania czimen tajemnicze przejście pozostaje otwarte. Gdy tajemnicze
przejście zostaje wystrzelone na zewnątrz, to ma kształt tuby, ale z biegiem
czasu powoli zmienia się i staje się coraz bardziej okrągłe. Jego wrota po obu
stronach są otwarte. Ponieważ w dyscyplinie czimen nie uprawia się kultywacji
do stopnia buddy ani kultywacji do stopnia tao, więc oni sami muszą siebie
chronić. Zarówno w szkole buddy jak i tao, jest wielu mistrzów i wszyscy oni
potrafią ciebie chronić, tak więc nie potrzebujesz patrzeć przez niebiańskie
oko, i nie wystąpią żadne problemy. Jednakże w dyscyplinie czimen tak to nie
działa, tam należy ochraniać się samemu, więc trzeba zachować możliwość
patrzenia przez nie. W tym czasie, patrzenie przez niebiańskie oko przypomina
patrzenie przez tubę teleskopu. Po ukształtowaniu tego zestawu, mniej więcej po
upływie jednego miesiąca, tajemnicze przejście zacznie powracać. Powrót do
głowy nazywa się zmianą pozycji tajemniczego przejścia.
Po powrocie do głowy,
będziesz czuł jakby znowu napuchła i będzie boleć. Następnie przeciśnie się na
zewnątrz przez punkt akupunktury judżen, z tyłu głowy. Gdy będzie przeciskać
się na zewnątrz, także będzie bardzo trudno to znieść. Odczuje się, jakby głowa
miała pęknąć na pół. Lecz gdy tylko przeciśnie się na zewnątrz, od razu odczuje
się ulgę. Po wyjściu na zewnątrz zawiśnie w bardzo głębokiej przestrzeni.
Istnieje w formie ciała w pewnej głębokiej przestrzeni, więc podczas snu nie
będziesz o nie ocierał. Należy wspomnieć o tym, że w czasie umiejscowienia
tajemniczego przejścia za pierwszym razem przed oczami coś się odczuje. Pomimo
tego, że znajduje się ono w innej przestrzeni, zawsze odczuwa się, że oczy są
zamglone, tak jakby coś je zakrywało, i nie jest to wcale miłe uczucie.
Ponieważ punkt akupunktury judżen jest bardzo ważnym przejściem, musi
ukształtować z tyłu zestaw rzeczy. Następnie zacznie wracać. Jeden punkt cziao
tajemniczego przejścia w rzeczywistości nie jest jednym punktem, ale
wielokrotnie musi zmienić pozycję. Po powrocie do niłan zacznie opadać w dół.
Wewnątrz ciała zacznie schodzić w dół, aż do punktu akupunktury mingmen. W
punkcie mingmen ponownie wystrzeli na zewnątrz.
Punkt mingmen jest
kluczowym i głównym punktem. W szkole tao nazywa się punktem cziao, a my
nazywamy to przejściem. Jest to wielkie, główne przejście i naprawdę przypomina
żelazne wrota. Żelazne wrota o niezliczonych warstwach. Jak może wszyscy
wiecie, ciało składa się z różnych warstw. Nasze obecne fizyczne ciało
zbudowane z komórek to jedna warstwa, a molekuły w jego wnętrzu to kolejna.
Atomy, protony, elektrony i inne nieskończenie małe, i jeszcze mniejsze
cząsteczki, aż do skrajnie małych cząsteczek – każda z tych warstw posiada
wrota. Zatem wiele, bardzo wiele zdolności, bardzo wiele rzeczy typu specjalne
techniki, jest zamkniętych we wrotach każdej z tych warstw. W innych
dyscyplinach praktykuje się dan. Gdy dan wybucha, najpierw musi rozsadzić punkt
mingmen. Jeżeli go nie rozsadzi, to zdolności nie zostaną uwolnione. Tajemnicze
przejście po ukształtowaniu zestawu rzeczy w punkcie akupunktury mingmen,
ponownie wraca do środka. Po wejściu do środka, zacznie powracać do miejsca w
podbrzuszu, i to nazywa się powrotem tajemniczego przejścia.
Po powrocie nie zajmuje
swojego pierwotnego miejsca. W tym czasie pierwotne niemowlę bardzo już urosło
i bańka powietrza pokrywa i otacza je całe. W miarę jak pierwotne niemowlę
rośnie, ona również rośnie. W szkole tao, gdy pierwotne niemowlę dorasta do
wielkości sześcioletniego lub siedmioletniego dziecka, pozwala mu się opuścić
ciało. Nazywa się to przyjściem na świat pierwotnego niemowlęcia. Pod kontrolą
ducha pierwotnego może wyjść i pochodzić. Ciało ludzkie siedzi nieruchomo, a
duch pierwotny wychodzi. Zazwyczaj w szkole buddy, gdy pierwotne niemowlę w
wyniku kultywacji dorośnie do tej samej wielkości co człowiek, nie będzie
istniało już żadne niebezpieczeństwo. Wtedy zazwyczaj pozwala mu się opuścić
ciało, oddzielić się od niego i wyjść. W tym czasie pierwotne niemowlę jest tej
samej wielkości co osoba. Jego otoczka także jest duża i rozciągnięta już poza
ciało. To właśnie jest tajemnicze przejście. Ponieważ pierwotne niemowlę jest
tak duże, to oczywiście rozszerza się poza ciało.
Prawdopodobnie
widzieliście w świątyniach różne podobizny buddów i zauważyliście, że budda na
nich znajduje się zawsze wewnątrz okręgu. W szczególności na malowanych
podobiznach buddów zawsze widnieje okrąg, w którym siedzi budda. Bardzo wiele podobizn
buddów tak właśnie wygląda, zwłaszcza malowidła buddów w starożytnych
świątyniach. One wszystkie tak wyglądają. Dlaczego siedzą wewnątrz okręgu? Nikt
nie może tego wytłumaczyć. Mówię wam, że to jest właśnie tajemnicze przejście.
Jednakże teraz nie nazywa się tajemniczym przejściem, a światem, choć jeszcze
nie można go tak naprawdę nazwać światem. Jest to tylko taki zestaw narzędzi.
Przypomina to zestaw narzędzi w fabryce. Nie ma jeszcze mocy produkcyjnej i
musi zdobyć źródło energii i surowce. Tylko wtedy może coś wytworzyć. Przed
paru laty było wielu kultywujących, którzy mówili: „Mój gong jest wyższy od
gong bodhisattwy, mój gong jest wyższy od gong buddy”. Inni uważali, że
brzmiało to wręcz niewiarygodnie. Jednak to, co mówili ani trochę nie było
niewiarygodne. W rzeczy samej, w tym świecie trzeba poprzez praktykę rozwinąć
bardzo wysoki gong.
Zatem jak może się stać,
że ktoś kultywuje wyżej niż budda? Nie można rozumieć tego tak powierzchownie.
Gong takiej osoby jest rzeczywiście bardzo wysoki. Dlatego, że po osiągnięciu
przez kultywację bardzo wysokiego poziomu, w czasie osiągnięcia otwarcia gong i
oświecenia, gong istotnie jest bardzo wysoki. Chwilę przed otwarciem gong i
osiągnięciem oświecenia, osiem dziesiątych gong zostanie ułamanych wraz ze
standardem sinsing. Ta energia zostanie użyta do wypełnienia jej własnego
świata. Jak wszyscy wiecie, gong kultywującego wraz ze standardem sinsing, jest
wynikiem doświadczania przez człowieka niezliczonego cierpienia i hartowania
siebie w tym trudnym środowisku. Są wynikiem kultywacji i praktykowania, tak
więc są niesłychanie cenne. Osiem dziesiątych tej cennej materii zostanie
użytych do wypełnienia jego świata. Zatem, gdy w przyszłości osiągnie sukces w
kultywacji, jeżeli sobie czegoś zażyczy, wystarczy, że wyciągnie po to rękę.
Będzie miał co zechce i będzie robił co zechce. W tym jego świecie będzie
posiadał wszystko. To jest jego wszechmocne de, które kultywował poprzez własne
cierpienie.
Może przemienić tę
energię w dowolną rzecz. Zatem, jeżeli budda czegoś chce, jeżeli chce coś zjeść
lub czymś się pobawić – to wszystko to ma, gdyż sam to uzyskał poprzez
kultywację. To właśnie jest status buddy, i bez tego nie można osiągnąć sukcesu
w kultywacji. Można powiedzieć, że w tym czasie jest to jego własny świat, a on
z tymi pozostałymi dwoma dziesiątymi gong, zmierza ku doskonałości i uzyskuje
Tao. Pomimo, że pozostały mu jedynie dwie dziesiąte, to jednak jego ciało nie
jest już pozamykane, lub nie posiada ciała. Jeśli posiada ciało, to zostało już
przemienione przez wysokoenergetyczną materię. W tym czasie objawia wielkie
boskie moce, których moc jest nieograniczona. Jednak w czasie kultywacji i
praktykowania wśród codziennych ludzi, zazwyczaj są one pozamykane, i nie
posiada się takich wielkich możliwości. Niezależnie od wysokości, gong musi
zostać ograniczony. Teraz jest inaczej.
Symbolem naszego Falun
Dafa jest Falun. Osoby posiadające zdolności mogą zobaczyć, że Falun obraca
się. Tak samo jest z naszymi znaczkami Falun, one także się obracają. Nasza
kultywacja i praktykowanie prowadzone są według natury wszechświata Dżen, Szan,
Ren. Praktykujemy według zasad ewolucji wszechświata, więc to, co praktykujemy
jest naprawdę ogromne. W pewnym sensie emblemat Falun jest miniaturą wszechświata.
Szkoła buddy postrzega wszechświat według koncepcji dziesięciokierunkowego
świata, z czterema stronami i ośmioma kierunkami lub ośmioma punktami. Możliwe,
że niektórzy mogą zobaczyć nad nim i pod nim kolumnę gong. Zatem dodając jej
górę i dół jest to właśnie dziesięciokierunkowy świat, który tworzy ten
wszechświat. Przedstawia on koncepcję wszechświata w szkole buddy.
Oczywiście w tym
wszechświecie istnieją niezliczone galaktyki, włączając w to naszą Drogę
Mleczną. Cały wszechświat jest w ruchu, wszystkie galaktyki w całym
wszechświecie także są w ruchu, więc taidzi i małe symbole
na tym emblemacie także się obracają. Cały
Falun też się obraca i ten duży symbol
pośrodku także się obraca. W pewnym sensie
symbolizuje to naszą Drogę Mleczną. Jednocześnie, ponieważ jesteśmy ze szkoły
buddy, w środku znajduje się symbol szkoły buddy. Tak wygląda to na
powierzchni. Wszelkie rzeczy posiadają swoje formy istnienia w innych
przestrzeniach. W innych przestrzeniach posiadają niesłychanie przebogaty i złożony
proces ewolucyjny i różne formy istnienia. Ten emblemat Falun jest miniaturą
wszechświata, i także we wszystkich innych przestrzeniach posiada swoje formy
istnienia i proces ewolucyjny, więc nazywam go światem.
Gdy Falun obraca się
zgodnie z ruchem wskazówek zegara, potrafi automatycznie wchłaniać energię z
wszechświata. Gdy obraca się w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara,
to może energię emitować. Obracając się do wewnątrz (zgodnie z ruchem wskazówek
zegara) ocala ciebie, a obracając się na zewnątrz (przeciwnie do ruchu
wskazówek zegara) ocala innych. Jest to cecha charakterystyczna naszej
dyscypliny. Niektórzy zapytali: „Skoro jesteśmy ze szkoły buddy, to dlaczego są
na nim jeszcze taidzi? Czy taidzi nie należą do szkoły tao?”. Ponieważ to, co
praktykujemy jest ogromne, równa się to praktykowaniu całego wszechświata.
Zatem pomyślcie wszyscy, w tym wszechświecie istnieją dwie główne szkoły: buddy
i tao. Jeżeli pominięta zostałaby którakolwiek z tych szkół, to nie można
byłoby stworzyć kompletnego wszechświata, ani nie można byłoby nazwać tego
kompletnym wszechświatem. Zatem mamy tutaj także rzeczy ze szkoły tao.
Niektórzy stwierdzili: „Przecież jest więcej niż tylko szkoła tao. Jest jeszcze
chrześcijaństwo, konfucjanizm i inne religie”. Powiem wam, że gdy kultywacja i
praktykowanie w konfucjanizmie osiąga bardzo wysoki poziom, to należy do szkoły
tao. Natomiast wiele zachodnich religii po dojściu do kultywacji i
praktykowania na wysokich poziomach, przynależy do szkoły buddy, i należą one do
tego jednego systemu szkoły buddy. Istnieją właśnie takie dwa główne systemy.
Zatem dlaczego dwa
symbole taidzi są czerwone na górze i niebieskie na dole, a dwa pozostałe
czerwone na górze i czarne na dole? Zazwyczaj uważamy, że taidzi składa się z
dwóch materii – białej i czarnej, czi yin i yang. Jest to zrozumienie na bardzo
płytkim poziomie, gdyż taidzi w różny sposób ukazuje się w różnych
przestrzeniach. Gdy ukazuje się na najwyższym poziomie to jego kolory są
właśnie takie. Tao, do którego na ogół się odnosimy, ma właśnie takie barwy,
jest czerwone na górze i czarne na dole. Na przykład, są wśród nas osoby z
otwartym niebiańskim okiem, które odkryły, że to co nasze oczy widzą jako
czerwone, w innej przestrzeni oddalonej tylko o jeden poziom, ma kolor zielony.
Kolor złotożółty w innej przestrzeni przyjmuje barwę purpurową. Istnieje taki
kontrast, ponieważ kolory zmieniają się w zależności od przestrzeni. Taidzi
czerwone na górze i niebieskie na dole należy do Wielkiego Pierwotnego Tao, do
którego zalicza się także dyscypliny kultywacji i praktykowania czimen. Cztery
małe symbole
po bokach są ze szkoły buddy i są takie same
jak ten pośrodku. Wszystkie należą do szkoły buddy. Barwy takiego Falun są dość
jasne i używamy go jako symbolu naszego Falun Dafa.
Gdy patrzymy na Falun
przez niebiańskie oko, to niekoniecznie widzimy go w tych kolorach. Kolor jego
tła może się zmieniać, jednakże jego wzór się nie zmienia. Gdy Falun, który
umieściłem w twoim podbrzuszu obraca się, to widziany przez niebiańskie oko może
mieć kolor czerwony, purpurowy, może być zielony lub bezbarwny. Kolor jego tła
nieustannie zmienia się między następującymi kolorami: czerwonym,
pomarańczowym, żółtym, zielonym, szafirowym, niebieskim i fioletowym. Zatem gdy
go widzisz, może mieć inny kolor, ale wzory i kolory symboli
i taidzi nie ulegają zmianie. Według nas ten
kolor tła wzoru wygląda całkiem dobrze, więc go takim zostawiliśmy. Ludzie ze
zdolnościami mogą dojrzeć poza tą przestrzenią bardzo wiele rzeczy.
Niektórzy powiedzieli:
„Ten symbol
przypomina znak Hitlera”. Powiem wam, że ten
symbol sam w sobie nie ma żadnych więzi z jakąkolwiek klasą społeczną.
Niektórzy mówią: „Jeżeli końce zostaną skierowane w drugą stronę, to wtedy
będzie to właśnie znak Hitlera”. To nie tak, gdyż on obraca się w obydwie
strony. Ten symbol był powszechnie znany przez naszą ludzkość 2500 lat temu w
czasach Śakjamuniego. Hitler użył go podczas drugiej wojny światowej, co miało
miejsce zaledwie kilkadziesiąt lat temu. Przywłaszczył go sobie, ale jego kolor
był inny od naszego. Jego był czarny, zwrócony ku górze i postawiony na kancie.
To tyle, co powiemy o Falun. Omówiliśmy jedynie jak wygląda na powierzchni.
Zatem co ten symbol
symbolizuje w naszej szkole buddy? Niektórzy
mówią, że oznacza szczęście i pomyślność. Jest to zrozumienie codziennej osoby.
Powiem wam, że symbol
jest znakiem poziomu buddy. Posiada się go
jedynie po osiągnięciu poziomu buddy. Bodhisattwy i arhaci nie posiadają go,
ale Wielkie Bodhisattwy, Cztery Wielkie Bodhisattwy go posiadają. Ujrzeliśmy,
że te Wielkie Bodhisattwy bardzo przewyższyły poziom zwykłego buddy i są nawet
wyżej niż tathagata. Buddów ponad poziomem tathagata jest tak wielu, że nie ma
możliwości ich zliczyć. Tathagata posiada tylko jeden symbol
. Po
osiągnięciu poziomu powyżej tathagata, pojawia się więcej symboli
. Po
przekroczeniu poziomu tathagata o jeden poziom, posiada się dwa symbole
, a po
przekroczeniu kolejnych poziomów, posiada się ich trzy, cztery, pięć, a nawet
tak wiele, że znajdują się na całym ciele. Pojawią się wszędzie: na głowie,
barkach i kolanach. Gdy już nie będą się mogły pomieścić, to pojawią się na
dłoniach, wewnętrznej stronie palców, na podeszwach stóp i na palcach u stóp.
Wraz z nieustannym przebijaniem się przez poziomy, nieustannie będzie pojawiać
się coraz więcej symboli
. Zatem
symbol
reprezentuje poziom buddy. Im wyższy poziom
buddy, tym więcej posiada on symboli
.
Poza praktykami w dwóch
szkołach, buddy i tao, istnieją jeszcze praktyki czimen, które same nazywają siebie
kultywacją i praktykowaniem czimen. Zazwyczaj kultywację i praktykowanie,
rozumiemy następująco: od czasów starożytnych Chin aż po dzień dzisiejszy,
praktyki ze szkoły buddy i tao zawsze uważano za ortodoksyjne metody kultywacji
i praktykowania. Są one także nazywane prawymi dyscyplinami kultywacji i
praktykowania. Praktyki czimen nigdy nie zostały publicznie przedstawione i
bardzo mało ludzi wie o ich istnieniu. Słyszy się o nich jedynie w dziełach
literackich.
Czy praktyki czimen
istnieją? Istnieją. W procesie kultywacji i praktykowania, szczególnie w
ostatnich latach, spotkałem trzy osoby wysoko utalentowane w czimen, które
przekazały mi esencję ich praktyki, coś jedynego w swoim rodzaju i niezwykle
dobrego. Właśnie dlatego, że jest to tak unikalne, to co wyłania się podczas
ich praktykowania jest niezmiernie dziwne i nie może być zrozumiane przez
codziennych ludzi. Ponadto mają jeszcze takie powiedzenie: ani budda, ani tao.
Nie jest to kultywacja do stopnia buddy, ani nie jest to kultywacja do stopnia
tao. Ludzie słysząc, że nie jest to kultywacja buddy, ani nie jest to
kultywacja tao, nazwali to bocznymi drzwiami i lewą drogą. Jednak oni sami
nazywają siebie praktyką czimen. Boczne drzwi i lewa droga ma dyskredytujące
znaczenie, ale nie ma znaczenia negatywnego. Nie znaczy to, że jest to metoda
zła. To pewne. Dosłowne znaczenie tych słów także nie oznacza metody zła.
Poprzez wieki praktyki buddy i tao określano mianem prawych dyscyplin
kultywacji i praktykowania. Gdy ich praktyka nie została uznana przez ludzi,
nazwano ją bocznymi drzwiami, drogą na uboczu i nieprawą dyscypliną. Co
natomiast znaczy lewa droga? Lewa oznacza niezdarna. Niezdarna droga. W
starożytnym chińskim słownictwie określenie „lewa” odnosiło się zazwyczaj do
czegoś niezdarnego. Boczne drzwi i lewa droga mają takie znaczenie.
Dlaczego nie jest to
metoda zła? Ponieważ także posiada ścisłe wymagania względem sinsing. Oni także
kultywują i praktykują według natury wszechświata. Nie zwracają się przeciw tej
naturze i prawu wszechświata, ani nie robią niczego złego, więc nie można
powiedzieć, że jest to metoda zła. Metody kultywacji i praktykowania w szkołach
buddy i tao są prawymi Fa, nie dlatego, że natura naszego wszechświata jest w
zgodzie z ich praktykami, a właśnie dlatego, że metody kultywacji i
praktykowania w szkołach buddy i tao są w zgodzie z naturą wszechświata. Jeżeli
praktyki kultywacji i praktykowania czimen są w zgodzie z naturą wszechświata,
nie są metodami zła i tym samym są prawymi Fa, gdyż to natura wszechświata jest
kryterium oceny dobra i niegodziwości, oraz życzliwości i zła. Oni kultywują
według natury wszechświata, więc również są prawą ścieżką, tyle tylko, że ich
cechy i wymagania różnią się od tych ze szkół buddy i tao. Nie przekazują tego
szerokiemu gronu wychowanków i nauczają w bardzo wąskim kręgu. Przekazując
praktykę w szkole tao naucza się grupę wychowanków, ale spośród nich tylko
jeden otrzyma prawdziwe nauki. W szkole buddy mówi się o ocalaniu wszystkich
istot. Kultywować może każdy, kto potrafi kultywować.
Gdy przekazuje się
praktykę czimen, nie można przekazać jej dwóm osobom. W czasie długiego okresu
historii przekazywana jest jednej wybranej osobie. Dlatego te rzeczy przez
wieki nie mogły być widziane przez codziennych ludzi. Oczywiście podczas wzrostu
popularności czikung, odkryłem, że pewne osoby z tych praktyk pojawiły się, aby
je przekazywać. Jednakże po pewnym czasie odkryli, że nie było to wykonalne,
ponieważ było kilka rzeczy, których ich mistrzowie zupełnie nie pozwolili im
przekazywać. Jeżeli chciałbyś przekazywać praktykę, to nie mógłbyś wybierać
uczniów. Przyszłyby osoby o różnej wysokości poziomu sinsing i o różnych
poglądach. Byliby to różnego rodzaju ludzie. Nie miałbyś możliwości wybrania
sobie wychowanków. Zatem nie można rozpowszechniać praktyk czimen. Łatwo
mogłoby wystąpić niebezpieczeństwo, ponieważ są to rzeczy wyjątkowe.
Niektórzy pomyśleli:
szkoła buddy to kultywacja do stopnia buddy, a szkoła tao to kultywacja
prawdziwego człowieka. Zatem, do czego zalicza się to, co kultywuje czimen? To
wędrujący nieśmiertelni bez określonego miejsca i świata we wszechświecie. Jak
może wiecie, Budda Tathagata Śakjamuni posiada Świat Saha, Budda Amitabha ma
Krainę Najwyższej Radości, a Baiszadżjaguru Krainę Lapis Lazuli. Każdy
tathagata i wielki budda posiada swój własny świat. Każda wielka oświecona
istota posiada wytworzone przez siebie niebiańskie królestwo, w którym żyje
wielu jej uczniów. Natomiast w dyscyplinie czimen nie posiadają określonego
miejsca we wszechświecie i przypominają wędrujących bogów i samotnych
nieśmiertelnych.
Czym jest uprawianie
metody zła? Występuje ono w kilku formach. Są ludzie, którzy specjalizują się w
uprawianiu metody zła, gdyż od dawien dawna byli tacy, którzy to przekazywali.
Dlaczego to przekazują? Ponieważ pośród codziennych ludzi dążą do zdobycia
sławy i pieniędzy. Dążą do wzbogacenia się. Oto im chodzi. Oczywiście ich
sinsing nie jest wysoki, ani nie uzyskują gong. Co takiego uzyskują? Karmę. Gdy
karma człowieka jest duża, to także wykształca pewnego rodzaju energię.
Jednakże poziom takiej osoby jest niczym i nie może dorównać praktykującemu,
ale może mieć pewną moc nad codziennymi ludźmi. Ponieważ jest to również forma
energii, to gdy jej gęstość jest bardzo duża, może także wzmocnić zdolności
ludzkiego ciała. Może odegrać taką rolę. Zatem w ciągu historii pojawili się
ludzie, którzy to przekazywali. Taka osoba twierdzi: „Poprzez robienie czegoś
złego i znieważanie innych, mogę zwiększyć swój gong”. Wcale nie zwiększa gong.
W rzeczywistości zwiększa gęstość tej czarnej substancji, gdyż poprzez
dopuszczanie się złych uczynków otrzymuje się czarną substancję– karmę. Zatem
poprzez tę karmę może wzmocnić kilka miernych wrodzonych zdolności. Może
posiąść kilka małych zdolności, ale nie jest w stanie zrobić niczego większego.
Taki człowiek uważa, że poprzez uczynienie czegoś złego może podnieść gong. Tak
właśnie twierdzi.
Niektórzy mówią: „Jeżeli
tao jest wysoki na stopę, to demon będzie dziesięć razy wyższy”. Jest to
herezja głoszona przez codziennych ludzi. Demon nigdy nie będzie w stanie
przewyższyć tao. Istnieje pewnego rodzaju zjawisko. Wszechświat, tak jak
rozumie go ludzkość, jest jedynie jednym małym wszechświatem pośród
niezliczonych wszechświatów. W skrócie nazywamy go wszechświatem. Ten nasz
wszechświat, za każdym razem po bardzo długim czasie, doświadcza wielkiej
katastrofy. W wyniku takiej katastrofy wszystko we wszechświecie zostaje
zniszczone, włączając w to ciała niebieskie i wszelkie życie. Ruch wszechświata
także podąża według swoich praw. W naszym obecnym wszechświecie nie tylko
rodzaj ludzki uległ zepsuciu. W obecnych czasach wiele istot zobaczyło już
następującą sytuację, a mianowicie, że dawno temu w przestrzeni tego
wszechświata miał miejsce wielki wybuch. Obecnie astronomowie nie mogą tego
dojrzeć. Twierdzą, że za pomocą największych teleskopów można dojrzeć ciała
oddalone o 150 000 lat świetlnych i chcąc zobaczyć obecne zmiany w ciałach
niebieskich, będzie można zobaczyć je dopiero za kolejnych 150 000 lat, a to
jest całkiem odległy czas.
Współcześnie cały
wszechświat przeszedł już przez wielką zmianę. Za każdym razem, gdy taka zmiana
następuje, wszelkie życie w całym wszechświecie zostaje kompletnie zniszczone i
wszystko zostaje unicestwione. Za każdym razem, gdy taka sytuacja ma miejsce,
natura i wszelka materia w poprzednim wszechświecie musi ulec eksplozji.
Zazwyczaj w wyniku tego wybuchu wszystko zostaje unicestwione. Jednakże
poprzednio nie wszystko zostało przez taki wybuch usunięte. Chociaż nowy
wszechświat jest stworzony od nowa przez wielkie oświecone istoty będące na
bardzo wysokim poziomie, pozostają w nim jednak nieliczne istnienia, które nie
zostały przez ten wybuch unicestwione. Wielkie oświecone istoty budują ten
wszechświat według ich własnej natury i tworzą go w oparciu o własne kryteria,
więc natura tego i poprzedniego wszechświata różnią się od siebie.
Istnienia, które przeżyły
wybuch, w swym postępowaniu nadal trzymają się swoich starych zasadach i trwają
przy poprzedniej naturze. Ten na nowo skonstruowany wszechświat podąża za nową
naturą wszechświata zgodnie z nowymi zasadami. Zatem ci, którzy nie zostali
zniszczeni przez wybuch, stają się demonami zakłócającymi zasady wszechświata.
Jednak nie są aż tacy źli, postępują jedynie według zasad wszechświata z
poprzedniego cyklu. Określani są przez ludzi mianem niebiańskich demonów. Nie
stanowią jednak dla codziennych ludzi żadnego zagrożenia ani ich nie krzywdzą.
Postępują jedynie we-dług swoich zasad. W przeszłości codziennym ludziom nie
wolno było o tym wiedzieć. Twierdzę, że buddów znajdujących się wysoko ponad
poziomem tathagata jest wielu. Czy taki demon może się w ogóle liczyć?
Porównując go z nimi, jest on bardzo, bardzo mały. Starość, choroby i śmierć
też są pewnego rodzaju demonami, ale powstały po to, aby podtrzymywać naturę
wszechświata.
W buddyzmie jest mowa o
sześciu ścieżkach wędrówki dusz i tym samym o kwestii asury. W rzeczywistości
są to żywe istoty w innej przestrzeni, ale nie posiadają one ludzkiej wrodzonej
natury. Wielkie oświecone istoty postrzegają je jako coś skrajnie, skrajnie
niskiego i wyjątkowo nieudolnego, ale ze zwykłego ludzkiego punktu widzenia są
one przerażające. Posiadają pewną energię i uważają codziennych ludzi za
bestie, więc z przyjemnością na nich żerują. W ostatnich latach one także
zaczęły przekazywać praktyki. Czym one są? Jak mogą mieć ludzki wygląd?
Wyglądają strasznie. Jeżeli ktoś nauczy się ich rzeczy, to musi za nimi podążyć
i stać się jednym z nich. Niektórzy ludzie podczas wykonywania ćwiczeń nie mają
poprawnych myśli i gdy są one zgodne z ich sposobem myślenia, wtedy przyjdą ich
nauczać. Jedna prawość tłumi setkę zła. Gdy nie dążysz do niczego, wtedy nikt
nie waży się ciebie tknąć. Jeżeli wzniecisz złe myśli i będziesz dążył za
niedobrymi rzeczami, to one przyjdą ci pomóc i twoja kultywacja podąży
demoniczną drogą. Wystąpi taki problem.
Istnieje jeszcze
sytuacja, zwana nieświadomym uprawianiem metody zła. Co nazywa się nieświadomym
uprawianiem metody zła? To stan, gdy człowiek nie ma pojęcia o tym, że uprawia
metodę zła. Jest to niezwykle powszechne i po prostu jest tego zbyt dużo.
Przypomina to, co już kiedyś opisałem. Wielu ludzi podczas uprawiania ćwiczeń
nie ma poprawnych myśli. Widzisz jak ktoś wykonuje ćwiczenie w postawie
stojącej, aż ręce i nogi trzęsą mu się ze zmęczenia. Jednakże jego umysł nie
jest uspokojony i myśli: „Ceny idą w górę, gdy tylko skończę ćwiczyć, muszę iść
na zakupy. Jeśli się nie pośpieszę, to zapłacę więcej”. Ktoś inny myśli:
„Zakład pracy przydziela teraz mieszkania, ale czy ja też dostanę? Osoba, która
przydziela mieszkania zawsze robi mi problemy...”. Im więcej o tym myśli, tym
bardziej się denerwuje: „Z pewnością nie da mi mieszkania. W jaki sposób
powinienem go załatwić...”. Do głowy przychodzą wszelkie myśli. Przypomina to,
co opisywałem wcześniej. Dana osoba rozgada się na wszelkie tematy, poczynając
od sytuacji w domu, aż po sprawy państwowe. Gdy tylko poruszy temat, który ją
zdenerwuje, to im więcej będzie o nim mówić, tym bardziej będzie się złościć.
Praktykując ćwiczenia
należy przykładać wagę do de. Podczas praktykowania naszych ćwiczeń, jeżeli nie
myślisz o czymś dobrym, to przynajmniej nie powinieneś myśleć o niczym złym.
Najlepiej jest zupełnie o niczym nie myśleć, dlatego, że podczas praktykowania
ćwiczeń na niskim poziomie, muszą zostać położone fundamenty. A te fundamenty
spełniają ważną funkcję, ponieważ ludzkie myśli odgrywają pewną rolę.
Zastanówcie się wszyscy, co takiego dodajecie do waszego gong? Czy coś dobrego
może wyłonić się poprzez takie praktykowanie ćwiczeń? Jak może nie być to
czarne? Ilu ludzi w czasie wykonywania ćwiczeń nie posiada właśnie takich
myśli? Cały czas ćwiczysz, ale dlaczego jeszcze nie wyleczyłeś swojej choroby?
Może dana osoba w miejscu ćwiczeń nie myśli o tak złych rzeczach, ale zawsze,
gdy wykonuje ćwiczenia, dąży do pozyskania zdolności, dąży do tego czy tamtego,
ma różnego rodzaju nastawienie i wszelkiego rodzaju silne pragnienia. W
rzeczywistości taka osoba nieświadomie ćwiczy już metodę zła. Jednak, jeżeli
powiesz jej, że uprawia metodę zła, nie będzie z tego zadowolona: „Uczył mnie
taki wielki mistrz czikung!”. Lecz ten wielki mistrz czikung nakazał ci
przykładać uwagę do de. Czy to zrobiłeś? Gdy wykonujesz ćwiczenia zawsze
dodajesz jakieś niedobre myśli. Czy uważasz, że poprzez takie ćwiczenie możesz
rozwinąć coś dobrego? To właśnie taka kwestia. Należy to do nieświadomego
uprawiania metody zła i jest to niezwykle powszechne.
W środowisku kultywacji
istnieje pewna metoda kultywacji i praktykowania, która nazywa się podwójną
kultywacją mężczyzny i kobiety. Możliwe, że widzieliście rzeźby lub malowidła
przedstawiające buddów, pochodzące z metody kultywacji i praktykowania
tantryzmu tybetańskiego, na których widać ciało mężczyzny podczas kultywacji i praktykowania
obejmujące ciało kobiety. Czasami ciało mężczyzny przedstawiane jest jako
wizerunek buddy, który obejmuje całkowicie nagie ciało kobiety. Czasami są to
ciała przemiany buddy posiadające wygląd wadżry z głową byka i twarzą konia,
które także obejmują nagie ciało kobiety. Dlaczego miałoby tak być? Najpierw
wyjaśnimy wam tę kwestię. Na naszej Ziemi nie tylko nasze Chiny znajdowały się
pod wpływem konfucjanizmu. W czasach starożytnych i kilka wieków temu poglądy
moralne całej naszej ludzkości były do siebie zbliżone. Zatem tego rodzaju
metoda kultywacji i praktykowania w rzeczywistości nie pochodzi z naszej Ziemi,
lecz została przekazana z innej planety. Jednakże za pomocą takiej metody
naprawdę można kultywować i praktykować. Gdy ta metoda kultywacji i
praktykowania wkroczyła do naszych Chin, nie mogła zostać zaakceptowana przez
Chińczyków, właśnie dlatego, że posiadała podwójną kultywację mężczyzny i
kobiety oraz kilka tajemnych praktyk. Tak więc, w okresie Hłejczang w Dynastii
Tang została zakazana w rejonie Han przez cesarza. Nie dozwolono, aby
przekazywano ją w tym rejonie. Wtedy nazwano ją tantryzmem tang. Jednakże była
przekazywana dalej w wyjątkowym środowisku i rejonie, jakim jest Tybet.
Dlaczego ktoś miałby w ten sposób kultywować i praktykować? Celem podwójnej
kultywacji kobiety i mężczyzny jest zbieranie yin, aby uzupełnić yang i
zbieranie yang, aby uzupełnić yin. Wzajemne uzupełnianie przez wzajemną
kultywację i osiągnięcie równowagi yin i yang.
Jak może wszyscy wiecie,
czy to w szkole buddy czy w szkole tao, ale zwłaszcza w szkole tao, jest mowa o
teorii yin i yang, według której ciało ludzkie samo w sobie posiada yin i yang.
Ponieważ ciało ludzkie posiada yin i yang, to może poprzez kultywację i
praktykowanie rozwinąć wszelkiego rodzaju zdolności i istoty, takie jak
pierwotne niemowlę, cherubinki i faszen. Ponieważ istnieje w nim yin i yang, to
poprzez kultywację i praktykowanie można wyłonić bardzo wiele żywych istot. Bez
znaczenia, czy jest to ciało mężczyzny czy kobiety, w obu przypadkach jest tak
samo. Można to wszystko wykształcić w polu dantien. Takie stwierdzenie jest
bardzo sensowne. Zwykle w szkole tao górną połowę ciała postrzega się jako
yang, a dolną połowę postrzega jako yin. Niektórzy tył ciała uważają za yang, a
przód za yin. Inni lewą stronę ciała uważają za yang, a prawą stronę za yin.
Nasze chińskie powiedzenie „męska lewa, kobieca prawa” także się stąd wywodzi i
jest w nim dużo prawdy. Ponieważ ciało ludzkie z natury posiada yin i yang, to
poprzez wzajemne oddziaływanie yin i yang, ciało może osiągnąć stan równowagi
yin i yang, a także wykształcić bardzo wiele żywych istot.
Wyjaśnia to następującą
kwestię. My nie stosujemy metody podwójnej kultywacji mężczyzny i kobiety, a
jednak też możemy kultywować do bardzo wysokich poziomów. Stosując metodę
podwójnej kultywacji mężczyzny i kobiety, jeżeli taka osoba nie będzie
potrafiła się dobrze zachować, to dozna demonicznych zakłóceń i zmieni się to w
metodę zła. Na bardzo wysokim poziomie w tantryzmie, jeżeli dany mnich lub lama
chce zastosować podwójną kultywację mężczyzny i kobiety, to jego kultywacja i
praktykowanie musi osiągnąć bardzo wysoki poziom. Wtedy jego mistrz poprowadzi
go w tego rodzaju kultywacji i praktykowaniu, a ponieważ jego sinsing jest
bardzo wysoki, to będzie w stanie zachować się odpowiednio i nie zamieni się to
w coś złego. Natomiast ludzie o bardzo niskim sinsing zupełnie nie powinni tego
stosować, a jeżeli zastosują, to z pewnością stanie się to metodą zła. Ponieważ
mają ograniczony sinsing i nie porzucili z serca ani zwykłego ludzkiego
pożądania, ani lubieżności, i tu znajduje się miara ich sinsing, to pewnym
jest, że gdy to zastosują, stanie się to czymś złym. Zatem powiedzieliśmy, że
dowolne przekazywanie tego na niskim poziomie jest przekazywaniem metody zła.
W ostatnich latach
pojawiło się dość wielu mistrzów czikung przekazujących podwójną kultywację
mężczyzny i kobiety. Natomiast co jest jeszcze dziwniejsze? W szkole tao także
pojawiła się metoda podwójnej kultywacji mężczyzny i kobiety. W dodatku nie
pojawiła się tam dzisiaj, lecz rozpoczęło się to w czasach dynastii Tang. Jak
to możliwe, że w szkole tao mogła pojawić się podwójna kultywacja mężczyzny i
kobiety? Teoria taidzi szkoły tao mówi, że ciało ludzkie jest małym
wszechświatem i posiada swój yin i yang. Wszystkie prawdziwie prawe Dafa
przekazywane były od zamierzchłych czasów i każda dowolna ich zmiana lub
dowolne dodanie do nich czegokolwiek, wprowadza je w nieład, w wyniku czego, w
danej kultywacji i praktykowaniu nie będzie można osiągnąć doskonałości. Zatem
jeżeli w danej dyscyplinie nie występują elementy podwójnej kultywacji
mężczyzny i kobiety, to należy zwrócić szczególną uwagę na to, aby tego nie
kultywować i nie stosować. W innym wypadku osoba zboczy z drogi i pojawią się
problemy. Zwłaszcza w naszej dyscyplinie Falun Dafa nie występuje podwójna
kultywacja mężczyzny i kobiety, i również tego nie nauczamy. Właśnie tak
postrzegamy tę kwestię.
Kwestię podwójnej
kultywacji natury i życia już wam wytłumaczyłem. W podwójnej kultywacji natury
i życia, poza kultywacją sinsing, kultywuje się jednocześnie jeszcze życie.
Inaczej mówiąc przemienia się benti. W trakcie procesu przemiany, ludzkie
komórki stopniowo zastępowane są przez wysokoenergetyczną materię i proces
starzenia zostaje spowolniony. Ciało z wyglądu staje się coraz młodsze,
stopniowo odmładza się i przemienia, a ostatecznie zostaje całkowicie
zastąpione przez wysokoenergetyczną materię. Wtedy ciało osoby jest już
całkowicie przemienione w ciało złożone z innego rodzaju materii. Takie ciało
jest poza pięcioma elementami, o czym mówiłem wcześniej. Takie ciało, ponieważ
nie znajduje się pośród pięciu elementów, nie będzie już więcej ulegało
zepsuciu.
Kultywacja w klasztorach
jest jedynie kultywacją sinsing, więc nie naucza się tam technik ruchów, ani
kultywacji życia. Mówią w nich o nirwanie, gdyż metoda przekazywana przez
Śakjamuniego naucza nirwany. Lecz w rzeczywistości Śakjamuni posiadał dogłębne
Dafa i mógł całkowicie przemienić swoje ciało w wysokoenergetyczną materię i
zabrać je ze sobą. Jednak w celu pozostawienia tej metody kultywacji, sam obrał
drogę nirwany. Dlaczego jej nauczał? Miał na celu umożliwić ludziom porzucenie
w jak największym stopniu ich przywiązań, tak by odrzucili wszystko, a ostatecznie
porzucili nawet swoje ciała. Aby nie pozostało żadne przywiązanie. Chciał, aby
ludzie mogli to osiągnąć w jak największym stopniu, i dlatego sam obrał ścieżkę
nirwany. Zatem od pokoleń mnisi także kroczą ścieżką nirwany. Nirwana oznacza,
że po śmierci mnicha, ludzkie ciało zostaje zrzucone, a jego duch pierwotny
unosi się wraz z gong.
W szkole tao kładzie się
nacisk na kultywację życia. Ponieważ wybierają uczniów i nie mówią o ocalaniu
wszystkich istot, to ludzie którymi się zajmują, są niezwykle, niezwykle
dobrzy, zatem nauczają różnych technik i tego, jak kultywować życie. Natomiast
w tej swoistej metodzie kultywacji i praktykowania w szkole buddy, zwłaszcza w
metodzie kultywacji i praktykowania w buddyzmie, nauczać tego nie można, ale
nie jest tak w każdej praktyce buddyzmu. Istnieje wiele zaawansowanych wielkich
Fa w szkole buddy, które także tego nauczają. Tak jest również w naszej
dyscyplinie. W naszej dyscyplinie Falun Dafa, wymaga się zarówno benti jak i
pierwotnego niemowlęcia. Istnieje pomiędzy nimi różnica. Pierwotne niemowlę
także jest pewnego rodzaju ciałem zbudowanym z wysokoenergetycznej materii, ale
nie może swobodnie ukazywać się w naszej przestrzeni. Jeżeli chce w tej
przestrzeni utrzymać przez dłuższy czas wygląd zwyczajnego człowieka, to musi,
tak jak my, posiadać benti. Po przemianie benti, pomimo, że komórki takiej
osoby zostały zastąpione przez wysokoenergetyczną materię, to jednak porządek
molekularny nie uległ zmianie. Tak więc z wyglądu jej ciało niewiele różni się
od normalnego, zwykłego ludzkiego ciała. Jednak istnieje pewna różnica,
mianowicie to ciało może wkraczać w inne przestrzenie.
Osoba uprawiająca metodę
podwójnej kultywacji natury i życia z wyglądu wydaje się być bardzo młoda.
Różnica pomiędzy tym jak wygląda, a jej prawdziwym wiekiem, jest bardzo duża.
Pewnego dnia ktoś się mnie zapytał: „Nauczycielu, na ile lat wyglądam?”. W
rzeczywistości miała prawie siedemdziesiąt lat, choć wyglądała jedynie na
czterdzieści. Nie miała zmarszczek, jej twarz była gładka, jasna i
zarumieniona. W ogóle nie wyglądała jak ktoś, kto ma prawie siedemdziesiątkę.
Taka sytuacja wystąpi u naszych praktykujących Falun Dafa. Dziewczyny zawsze
robią sobie maseczki, aby ich cera wyglądała jaśniej i ładniej. Mówiąc
żartobliwie, jeżeli prawdziwie praktykujesz dyscyplinę podwójnej kultywacji
natury i życia, osiągniesz to w sposób naturalny i gwarantowane jest, że nie
będziesz musiała robić maseczek. Nie będziemy podawać więcej takich przykładów.
Ponieważ dawniej w każdym zawodzie było stosunkowo więcej starszych towarzyszy,
to uważano mnie za młodzieńca. Obecnie jest lepiej, ponieważ w każdym zawodzie
jest wiele młodszych ludzi. W rzeczywistości nie jestem już młody, gdyż zbliżam
się do pięćdziesiątki. Obecnie mam czterdzieści trzy lata.
Dlaczego na wizerunku
buddy istnieje pole? Wielu nie jest w stanie tego wytłumaczyć. Inni mówią: „Na
wizerunku buddy istnieje pole, gdyż wytworzone zostało przez mnichów
recytujących przed nim pisma”. Innymi słowy, to pole wytworzone zostało przez
mnicha, który przed nim uprawia kultywację i praktykowanie Bez względu na to,
czy jest to kultywacja i praktykowanie mnicha czy kogoś innego, tego rodzaju
energia jest rozproszona i nie jest skierowana w konkretną stronę. Zatem takie
samo pole powinno istnieć na podłodze, suficie i ścianach w całej świątyni
buddyjskiej. Dlaczego więc tak silne pole występuje jedynie na wizerunku buddy?
Takie pole istnieje zwłaszcza na wizerunkach buddów w odległych górach, w
jaskiniach, lub na tych wyrzeźbionych w skale. Dlaczego takie pole występuje?
Niektórzy tłumaczą to w taki czy inny sposób, ale jakkolwiek by tego nie
tłumaczyli, nie są w stanie tego wyjaśnić. W rzeczywistości na wizerunku buddy
występuje pole, gdyż znajduje się na nim faszen oświeconej istoty. A ponieważ znajduje
się na niej faszen oświeconej istoty, to posiada energię.
Pomyślcie wszyscy, czy
Śakjamuni lub Bodhisattwa Awalokiteśwara, zakładając, że takie osoby naprawdę
istniały, w czasie ich kultywacji i praktykowania również nie byli
praktykującymi? Gdy osoba dojdzie w kultywacji i praktykowaniu do bardzo
wysokich poziomów w Fa poza światem, to rozwinie faszen. Faszen rodzi się w
polu dantian. Składa się z Fa i z gong, i ukazuje się w innych przestrzeniach.
Faszen posiada ogromną moc danej osoby, ale świadomość i myślenie faszen
znajdują się pod kontrolą głównego ciała. Jednakże sam faszen stanowi także
kompletną, niezależną i prawdziwie istniejącą istotę, dlatego również może
uczynić coś samodzielnie. Faszen czyni to samo, co chciałaby uczynić świadomość
główna. Dokładnie to samo. Jeżeli osoba uczyniłaby coś w dany sposób, to faszen
uczyni to dokładnie w ten sam sposób. To mamy na myśli mówiąc o faszen. Gdy
chcę coś uczynić, na przykład uregulować ciała prawdziwie kultywujących i
praktykujących uczniów, czynią to moje faszen. Ponieważ faszen nie posiada
zwykłego ludzkiego ciała, więc jego ciało ukazuje się w innych przestrzeniach.
Forma, w jakiej istnieje, nie jest stała i niezmienna, może się powiększać i
zmniejszać. Faszen czasami staje się bardzo duży, tak duży, że aż nie można
ujrzeć całej jego głowy, a czasami staje się bardzo mały, tak mały, że jest
nawet mniejszy niż komórka.
Wyprodukowany w fabryce
posążek buddy jest jedynie dziełem sztuki. Konsekracja posążka buddy polega na
zaproszeniu faszen buddy, aby przybył na posążek buddy, w wyniku czego stanie
się on namacalnym obiektem czczonym przez codzienną osobę. Jeżeli osoba
praktykująca posiada oddane serce, to w czasie jej kultywacji i praktykowania,
faszen na posągu buddy będzie dla niej chronił Fa, będzie tą osobę strzegł i
ochraniał. To jest prawdziwym celem konsekracji posążka buddy. Można tego
dokonać jedynie poprzez wysyłanie prawych myśli podczas formalnej ceremonii
konsekracji posążka buddy. Może tego także dokonać wielka oświecona istota z
bardzo wysokiego poziomu, lub osoba kultywująca i praktykująca na bardzo
wysokim poziomie, która posiada taką moc.
W świątyniach buddyjskich
mówią, że posążek buddy musi przejść przez konsekrację, a jeżeli nie zostanie
poddany konsekracji, to nie będzie miał mocy. Obecnie wśród mnichów w
świątyniach nie ma już tych prawdziwych wielkich mistrzów – wszyscy odeszli. Po
Wielkiej Rewolucji Kulturalnej młodsi mnisi, którzy nie otrzymali prawdziwych
nauk, objęli stanowiska opatów, przez co wiele nauk zostało utraconych w
trakcie przekazywania. Zapytaj jednego z nich, na czym polega konsekracja
posągu buddy? Odpowie: „Po konsekracji posągu buddy, posąg będzie miał moc”.
Lecz dlaczego będzie miał moc? Tego nie potrafi wyjaśnić. Zatem jedynie
przeprowadza tę ceremonię. Do środka posągu wkłada kawałek świętych pism,
zalepia go papierem i recytuje przed nim pisma, po czym oświadcza, że posąg
buddy przeszedł już konsekrację. Ale czy naprawdę mógł dokonać konsekracji? To
zależy od tego, jak recytował pisma. Śakjamuni mówił, że pisma należy recytować
z prawymi myślami i niepodzielną uwagą tak, aby móc prawdziwie wstrząsnąć
światem dyscypliny w której kultywujesz. Tylko wtedy można przywołać oświeconą
istotę. Cel konsekracji posążka buddy zostanie osiągnięty tylko wtedy, gdy
przybędzie na niego oświecona istota.
Niektórzy mnisi, gdy
recytują pisma, myślą w sercu: „Ile pieniędzy dostanę po skończeniu konsekracji
posągu?”, lub: „Ten a ten traktuje mnie tak źle”. Oni także rywalizują i mają
między sobą spory. Teraz jest okres końca Fa i nie można zaprzeczyć, że takie
zjawisko istnieje. Nie krytykujemy tutaj buddyzmu. Po prostu w okresie końca
Fa, w niektórych świątyniach nie ma spokoju. Jeżeli mają w głowie takie rzeczy
i wysyłają tak niedobre myśli, to czy może przybyć oświecona istota? Wtedy
zupełnie nie można uzyskać celu konsekracji wizerunku buddy. Jednakże nie
zawsze tak jest, jako że jest jeszcze kilka dobrych buddyjskich świątyń i
taoistycznych klasztorów.
W pewnym mieście
widziałem mnicha, który miał całe czarne ręce. Wcisnął w posążek buddy święte
pismo, czymś go tam zakleił, wymamrotał pod nosem parę słów i to miała być
konsekracja. Chwycił kolejny posążek buddy, wymamrotał parę słów, i za każdą
taką konsekrację pobierał 40 juanów. Obecnie mnisi traktują to jak biznes i
wzbogacają się na konsekracji posążków buddów. Zobaczyłem, że konsekracja nie
została osiągnięta. Zupełnie nie był w stanie tego dokonać. Obecnie mnisi robią
nawet takie rzeczy. Co jeszcze widziałem? Pewien człowiek w świątyni, który
wyglądał na świeckiego buddystę powiedział, że przeprowadzi konsekrację posągu
buddy. Wziął do rąk lustro i odbijał w nim promienie słońca w taki sposób, aby
oświetlić nimi posąg buddy. Następnie powiedział, że konsekracja została
dokonana. Osiągnęło to już tak absurdalny poziom! Obecnie buddyzm rozwinął się
do takiego stopnia i jest to bardzo powszechne zjawisko.
W mieście Nankin wykonano
z brązu wielki posąg buddy i umieszczono go na wyspie Lantau w Hongkongu. Jest
to ogromny posąg. Wielu mnichów z całego świata przybyło, aby dokonać jego
konsekracji. Wśród nich był jeden mnich, który trzymał lustro i odbijając w nim
promienie słońca oświetlał twarz posągu twierdząc, że jest to konsekracja. W
czasie tak wielkiej i podniosłej uroczystości miało miejsce coś takiego. Uważam,
że jest to naprawdę smutne! Nic dziwnego, że Śakjamuni powiedział: „W okresie
końca Fa, mnichom będzie trudno ocalić samych siebie, a jeszcze trudniej będzie
im ocalić innych”. Co więcej, wielu mnichów interpretuje pisma buddyjskie ze
swojego punk-tu widzenia. Nawet pisma Królowej Matki dostały się do świątyń
buddyjskich. Rzeczy, które nie są klasycznymi pismami buddyzmu dostały się do
świątyń i spowodowało to straszny nieporządek. Obecnie panuje tam straszny
nieład. Oczywiście, nadal istnieją prawdziwie kultywujący i praktykujący mnisi,
i są dość dobrzy. W rzeczywistości konsekracja posągu buddy jest zaproszeniem
faszen oświeconej istoty, aby przybył na posąg buddy i na nim pozostał. To
właśnie jest konsekracja.
Jeśli wizerunek buddy nie
został poddany konsekracji, to nie powinien być czczony. A jeżeli ktoś go czci,
to poniesie on niezwykle poważne tego konsekwencje. Jakie poważne konsekwencje?
Obecnie nauka przeprowadzając badania nad ludzkim ciałem odkryła, że ludzkie
myśli i aktywność ludzkiego mózgu, mogą wytworzyć pewną materię. Z perspektywy
wysokiego poziomu widzimy, że faktycznie jest to rodzaj materii. Jednakże
materia ta nie przybiera formy fal mózgowych, jak to nasza obecna nauka odkryła
na drodze badań, ale ma formę całego ludzkiego mózgu. Zazwyczaj, gdy codzienna
osoba o czymś myśli, to emituje coś w kształcie mózgu, ale ponieważ nie posiada
energii, po wysłaniu zaraz to się rozprasza. Jednakże energia praktykującego
utrzymuje się dłużej. Nie twierdzę, że posągi buddów wyprodukowane w fabryce
posiadają myśli, gdyż ich nie posiadają. Niektóre z nich nie przeszły przez
konsekrację. Zabrano je do świątyń, ale tam także nie osiągnięto celu
konsekracji. Jeszcze bardziej niebezpieczne będzie, gdy konsekracji posągu
dokona fałszywy mistrz czikung, lub osoba z metody zła i krzywej drogi, gdyż
wtedy na posąg może dostać się lis lub łasica.
Zatem jeżeli czcisz posąg
buddy, który nie został poddany konsekracji, to jest to bardzo niebezpieczne.
Do jakiego stopnia jest to niebezpieczne? Powiedziałem, że dziś ludzkość
osiągnęła w swym rozwoju taki stan, gdzie wszystko stało się zepsute. Całe
społeczeństwo i wszelkie rzeczy w całym wszechświecie, jedna po drugiej, także
stały się zepsute. Wszystko, co ma miejsce pośród naszych codziennych ludzi,
zostało spowodowane przez nich samych. Bardzo trudno jest odnaleźć prawe Fa i
podążać prawą ścieżką. Z każdej strony wszystko w tym przeszkadza. Prosisz
buddę o pomoc, ale kto jest buddą? Trudno jest odnaleźć takiego, którego można
poprosić o pomoc. Jeżeli ktoś mi nie wierzy, przedstawię to jaśniej: gdy
pierwsza osoba przychodzi przed posąg buddy, który nie przeszedł konsekracji i
zaczyna go czcić, jest to straszne. Ilu ludzi, którzy obecnie czczą buddę,
prosi w sercu o uzyskanie prawego owocu? Takich ludzi jest o wiele za mało. W
jakim celu większość ludzi czci buddę? Dążą do odsunięcia nieszczęść,
rozwiązania trudności i wzbogacenia się. Czy jest to coś z klasycznych pism w
buddyzmie? W ogóle nie ma tam takich rzeczy.
Załóżmy, że osoba, która
czci buddę i dąży do uzyskania pieniędzy, zaczyna czcić jakiś posąg buddy, na
przykład wizerunek Bodhisattwy Awalokiteśwary lub posąg Buddy Tathagaty, i
mówi: „Proszę, pomóż mi się trochę wzbogacić”. Dobrze, ta jedna kompletna myśl
została uformowana i wysłana w stronę posążka buddy, zatem od razu na ten
posążek dociera. W innych przestrzeniach przedmioty mogą się powiększać lub
pomniejszać. Gdy ta myśl dociera na ten posążek buddy, to będzie posiadał mózg.
Będzie posiadał myśli, ale nie będzie posiadał ciała. Ktoś inny także przychodzi
go czcić. Czczą go, czczą i tym samym dają mu pewną energię. Zwłaszcza w
przypadku praktykujących jest to jeszcze bardziej niebezpieczne, ponieważ
czcząc ten posąg stopniowo dają mu energię i umożliwiają mu wykształcenie
namacalnego ciała. To namacalne ciało powstaje jednak w innej przestrzeni. Po
ukształtowaniu się, istnieje w innej przestrzeni i może poznać kilka prawd
wszechświata. Zatem może czynić dla ludzi pewne rzeczy i tym sposobem rozwinąć
odrobinę gong. Jednak to pomaganie ludziom posiada swoje warunki i cenę. W
innej przestrzeni z łatwością może się ono przemieszczać i niezwykle łatwo jest
mu manipulować codziennymi ludźmi. To ciało wygląda identycznie jak posąg
buddy. Tak więc, poprzez takie czczenie powstaje fałszywa Bodhisattwa Awalokiteśwara
lub fałszywy Budda Tathagata. Powstali na skutek czczenia ich przez ludzi i
wyglądają tak samo jak posąg buddy. Mają wygląd buddy. Myśli fałszywego buddy
lub fałszywej bodhisattwy są jednak skrajnie złe i dążą do pieniędzy. Powstali
w innej przestrzeni, posiadają własne myśli i znają odrobinę praw. Nie mają
odwagi wyrządzić dużego zła, ale ważą się popełniać drobne złe uczynki. Czasami
pomagają ludziom, ponieważ gdyby im nie pomagali, byliby całkowicie złymi
istotami i zostaliby zgładzeni. W jaki sposób pomagają? Ktoś mówi: „Proszę cię,
proszę cię buddo, pomóż mi, ktoś w moim domu jest chory”. „Dobrze, pomogę ci”.
Skłoni cię do wrzucenia pieniędzy do skarbonki na datki, gdyż myśli o
pieniądzach. Im więcej pieniędzy wrzucisz do skarbonki, tym szybciej wyleczy
twoją chorobę. Ponieważ posiada pewną energię, to w innej przestrzeni może
manipulować codziennymi ludźmi. Jeszcze bardziej niebezpieczne jest, gdy czci
go praktykujący. O co prosi praktykujący? Czy prosi o pieniądze? Pomyślcie
wszyscy, dlaczego praktykujący miałby dążyć do bogactwa? Proszenie o usunięcie
nieszczęścia lub choroby w rodzinie jest przywiązaniem, sentymentem do rodziny.
Chcesz kierować losem innych, ale każdy człowiek ma swoje własne przeznaczenie!
Jeżeli go czcisz i wymamroczesz: „Pomóż mi zbić majątek”, dobrze, pomoże ci.
Tylko czeka abyś chciał więcej pieniędzy, gdyż im więcej chcesz, tym więcej
zabiera twoich rzeczy. Jest to sprawiedliwa wymiana. Inni wrzucają do jego
skarbonki mnóstwo pieniędzy, więc pozwoli ci trochę ich otrzymać. W jaki sposób
je otrzymasz? Może po wyjściu za drzwi znajdziesz na ulicy portfel, lub w pracy
dostaniesz premię. W każdym razie znajdzie sposób abyś otrzymał pieniądze.
Jednak czy może ci tak bezwarunkowo pomagać? Bez straty nie ma zysku. Weźmie
część twojego gong, gdyż potrzebuje gong, lub zabierze twój dan lub inne rzeczy
rozwinięte poprzez praktykowanie. Chce tych rzeczy.
Tacy fałszywi buddowie
potrafią być czasami bardzo niebezpieczni. Wielu spośród nas, którzy mają
otwarte niebiańskie oko sądzi, że widziało buddę. Ktoś powiedział, że dzisiaj
do pewnej świątyni przyszła grupa buddów, że budda o takim a takim imieniu
przyprowadził ze sobą całą ich grupę. Opowiedział jak wyglądała grupa buddów,
która przyszła wczoraj i jak wyglądała grupa buddów, która przyszła dzisiaj.
Zaraz po tym jak odeszli, przyszła kolejna grupa. Kim oni są? Zaliczają się
właśnie do tego rodzaju. Nie są to prawdziwi buddowie, lecz fałszywi, i jest
ich całkiem sporo.
Jeszcze bardziej
niebezpieczne jest, gdy taka sytuacja ma miejsce w świątyni. Jeżeli czci go
mnich, to zainteresuje się takim mnichem: „Czy mnie nie czcisz? Czy nie czcisz
mnie w pełni świadomie? Cóż, czyż nie chcesz kultywować i praktykować? Zajmę
się tobą i poprowadzę twoją kultywację”. Zaaranżuje twoją kultywację, ale gdzie
udasz się po jej ukończeniu? Jeżeli zaaranżuje twoją kultywację, to żadna
dyscyplina tam na górze cię nie zechce. Jeżeli cię poprowadzi, to w przyszłości
będziesz musiał dalej za nim podążyć. Zatem czy twoja kultywacja nie pójdzie na
marne? Powiedziałbym, że obecnie ludziom bardzo trudno jest uzyskać prawy owoc
w kultywacji. Takie zjawisko jest całkiem powszechne. W znanych górach i przy
wielkich rzekach wielu z nas widziało światło buddy. Większość to właśnie coś
takiego. Posiadają energię i mogą się objawiać. Prawdziwa wielka oświecona
istota nie ukazałaby się pochopnie.
Dawniej było niewiele tak
zwanych ziemskich buddów i ziemskich tao. Jednak obecnie jest ich wyjątkowo
dużo. Gdy popełnią coś złego, to zostaną zgładzeni przez wyższe istoty. Gdy mają
zostać zgładzeni, uciekają na posąg buddy. Wielkie oświecone istoty nie
zakłócają pochopnie zasad pośród codziennych ludzi. Im wyżej znajduje się
oświecona istota, tym mniej prawdopodobne, że złamie zasady panujące pośród
codziennych ludzi. Ani trochę ich nie naruszy. Nie mogą nagle roztrzaskać
posągu buddy piorunem, nie zrobią czegoś takiego. Zatem gdy uciekną na posąg
buddy, to zostaną pozostawieni w spokoju. Wiedzą, kiedy mają zostać zgładzeni,
więc uciekają. Wobec tego, czy widziana przez ciebie Bodhisattwa
Awalokiteśwara, jest naprawdę Bodhisattwą Awalokiteśwarą? Czy widziany przez
ciebie budda, jest naprawdę buddą? Trudno na pewno to stwierdzić.
Wielu z nas pomyślało o
takiej kwestii: „Co zrobić z posążkami buddy w moim domu?”. Możliwe, że wiele osób
pomyślało o mnie. Aby pomóc tym, którzy przychodzą do nas się uczyć, aby pomóc
im w kultywacji i praktykowaniu, mówię ci, że możesz zrobić tak: weź moją
książkę (ponieważ jest w niej moje zdjęcie) lub moje zdjęcie, i weź do ręki
posążek buddy. Ułóż ręce w geście wielkiego lotosu, wyraź do nauczyciela
życzenie, tak jakbyś mnie prosił, abym dokonał konsekracji. W pół minuty będzie
to zrobione. Jednak mówię wam, to dotyczy tylko naszych kultywujących i nie
zadziała, jeżeli uczynisz to dla twoich krewnych i dobrych przyjaciół. My
zajmujemy się kultywującymi. Niektórzy mówią, że wezmą zdjęcie nauczyciela do
domu krewnych lub dobrych przyjaciół, aby odpędzało zło. Nie jestem po to, aby
odpędzać zło dla codziennych ludzi. Jest to oznaka zdecydowanego braku szacunku
wobec nauczyciela.
Mówiąc o kwestii
ziemskich buddów i ziemskich tao, istnieje jeszcze pewna sytuacja. W
starożytnych Chinach wiele osób kultywowało i praktykowało w odległych górach i
głębokich lasach. Dlaczego dzisiaj ich nie ma? Tak naprawdę nie jest tak, że
ich nie ma, po prostu nie pozwalają codziennym ludziom dowiedzieć się swoim
istnieniu. Ani trochę nie jest ich mniej. Wszystkie te osoby posiadają
zdolności. Nie jest tak, że ostatnimi czasy już ich nie ma, one nadal istnieją.
Obecnie na świecie jest ich nadal kilka tysięcy, z czego stosunkowo więcej jest
ich w naszym kraju. Przebywają zwłaszcza w znanych górach, przy wielkich
rzekach, a także w niektórych wysokich górach. Za pomocą zdolności zasłaniają
jaskinie, więc nie jesteś w stanie ich zobaczyć. Ich kultywacja i praktykowanie
są stosunkowo powolne, a ich metody dosyć nieporadne, ponieważ nie pojęli sedna
kultywacji i praktykowania. Natomiast my mierzymy prosto w ludzkie serce.
Kultywujemy i praktykujemy według najwyższej natury i formy naszego
wszechświata, więc oczywiście gong rośnie bardzo szybko. Tak jest, ponieważ
dyscypliny kultywacji i praktykowania przypominają ułożenie piramidy i jedynie
środkowa jest wielkim Tao. Kultywując i praktykując według bocznego małego tao
niekoniecznie uzyska się wysoki sinsing i gong zostanie prawdopodobnie otwarty
nie osiągając wysokiego poziomu w kultywacji. Jednakże jest to dalekie od
prawdziwej wielkiej drogi kultywacji i praktykowania.
Oni również to przekazują
i prowadzą wychowanków. Jednak w ich dyscyplinach można kultywować zaledwie tak
wysoko, więc ich sinsing też jest tylko tak wysoki i nauczani przez nich
wychowankowie jedynie tak wysoko mogą kultywować. Im bardziej jest to poboczne
i małe Tao tego świata, tym więcej jest w nim wymagań i tym bardziej
skomplikowane są metody jego kultywacji, gdyż nie zostało w nim ujęte sedno
kultywacji. Kultywacja i praktykowanie to głównie kultywacja sinsing, ale oni
nie zrozumieli tej zasady i uważają, że można kultywować i praktykować poprzez
znoszenie cierpienia. Zatem po bardzo długim czasie i kultywowaniu przez setki
lat, a nawet przez tysiąc lat, udało im się rozwinąć tylko tę odrobinę gong.
Tak naprawdę nie rozwinęli go poprzez kultywację polegającą na znoszeniu
cierpienia. Zatem jak go rozwinęli? To tak jak z każdym człowiekiem. Gdy jest
młody to posiada wiele przywiązań, ale wraz z biegiem lat, gdy się starzeje,
coraz mniej patrzy w przyszłość i zostają one porzucone i starte w naturalny
sposób. Taka jest właśnie metoda małych Tao. Odkryli, że opierając się w
kultywacji na siedzeniu w medytacji, sile stanu wyciszenia i znoszeniu
cierpienia, także można rozwinąć gong. Jednak nie wiedzą, że posiadane przez
nich zwykłe ludzkie przywiązania są powoli ścierane po bardzo długim i pełnym
męki czasie, jak również, że ich gong rozwijany jest poprzez powolne porzucanie
własnych przywiązań.
My celujemy i prawdziwie
mierzymy w przywiązania, dzięki czemu możemy je porzucić i właśnie dlatego
nasza kultywacja jest niezwykle szybka. Odwiedzając różne miejsca często
spotykałem osoby, które kultywowały przez wiele lat. Mówiły: „Nikt nie może się
dowiedzieć, że tu jesteśmy. Nie będziemy się mieszać w twoje sprawy, ani nie
przysporzymy ci kłopotów”. Te osoby zaliczają się do tych względnie dobrych.
Są również takie osoby,
które nie są dobre i nimi musieliśmy się zająć. Na przykład, gdy po raz
pierwszy przekazywałem praktykę w Kuejczou, pewna osoba przyszła mnie szukać
podczas zajęć i oświadczyła, że jej stary mistrz chce mnie zobaczyć.
Powiedziała jak nazywa się jej stary mistrz i że kultywuje od bardzo, bardzo
wielu lat. Zobaczyłem, że ta osoba posiadała bardzo niedobre czi yin, a jej
twarz była pożółkła. Odprawiłem ją mówiąc, że nie pójdę spotkać się z jej
mistrzem, gdyż nie mam czasu. W rezultacie ten stary mistrz nie był z tego
zadowolony i zaczął przysparzać mi problemów. Przeszkadzał mi dzień w dzień.
Jestem osobą, która nie lubi walczyć z innymi. Poza tym nie był on wart walki.
Gdy przywoływał złe rzeczy, to je po prostu wyczyszczałem i dalej kontynuowałem
przekazywanie mojego Fa.
Kiedyś w dynastii Ming
był pewien kultywujący Tao, który podczas swojej kultywacji został zawładnięty
przez ducha węża. Później ten kultywujący Tao nie osiągnął sukcesu w kultywacji
i zmarł, a wąż przejął jego ciało i wykultywował ludzką formę. Ten stary mistrz
był właśnie tym wężem, który wykultywował ludzką formę. Ponieważ jego natura
się nie zmieniła przemienił się w wielkiego węża, aby przysparzać mi problemów.
Uznałem, że posunął się za daleko, więc złapałem go w ręce i użyłem niezwykle
potężnego gong, który nazywa się przemieniającym gong, i przemieniłem dolną
połowę jego ciała. Przemieniłem ją w wodę, natomiast górna połowa ciała uciekła
z powrotem.
Pewnego dnia jego młody
wychowanek skontaktował się z asystentką z naszego ośrodka pomocniczego w
Kuejczou i powiedział, że jego stary mistrz chce ją zobaczyć. Asystentka poszła
z nim i weszła do ciemnej jaskini, w której nic nie było widać. Dostrzegła
tylko siedzący tam cień, którego oczy świeciły zielonym światłem. Gdy otwierał
oczy, w jaskini robiło się jasno, a gdy zamykał, jaskinia pogrążała się w
ciemnościach. Używając lokalnego dialektu powiedział: „Li Hongdży ponownie
przybędzie, ale tym razem nikt z nas nie będzie mu przeszkadzał. Byłem w
błędzie. Li Hongdży przybył ocalać ludzi”. Jego młody uczeń zapytał go: „Stary
mistrzu, wstań proszę, czy coś ci się stało w nogi?”. On odpowiedział: „Nie
mogę wstać, moje nogi zostały uszkodzone”. Zapytany, jak zostały uszkodzone,
opowiedział o jego procesie przysparzania mi kłopotów. Na Orientalnych Targach
Zdrowia w 1993 roku w Pekinie ponownie zaczął sprawiać kłopoty. Ponieważ zawsze
dopuszczał się strasznych rzeczy i próbował zrujnować moje przekazywanie Dafa,
to całkowicie go wyeliminowałem. Po wyeliminowaniu go, jego starsi i młodsi
wychowankowie chcieli coś zrobić. Wtedy powiedziałem im kilka słów, i wszyscy
byli zszokowani i przerażeni. Nikt nie odważył się niczego zrobić. Od razu
pojęli co takiego miało miejsce. Wśród nich byli tacy, którzy pomimo tego, że
kultywowali od dawna, nadal byli całkowicie codziennymi ludźmi. Mówiąc o
kwestii konsekracji, podałem tych kilka przykładów.
Czym są zaklęcia i czary?
W środowisku kultywacji i praktykowania wielu ludzi podczas procesu
przekazywania praktyki uważa to i przekazuje jako coś, co należy do kategorii
kultywacji i praktykowania. W rzeczywistości nie jest to coś z zakresu
kultywacji i praktykowania. Jest to pewien rodzaj sztuczek, zaklęć i technik.
Przyjmuje formę rysowania symboli, palenia kadzidełek, palenia papieru,
wypowiadania zaklęć i tak dalej. Może to wyleczyć chorobę i metody takiego
leczenia są bardzo swoiste. Podajmy przykład. Powiedzmy, że u kogoś pojawiła
się na twarzy krosta. Ktoś weźmie pędzel zanurzony w cynobrze, narysuje na
ziemi koło, wewnątrz którego nakreśli krzyżyk. Poleci stanąć tej osobie w
środku koła i zacznie wypowiadać zaklęcia. Następnie weźmie do ręki pędzel
zanurzony w cynobrze i nakreśli nim kółko na twarzy tej osoby. Jednocześnie
rysując będzie wypowiadać zaklęcia. Rysując w ten sposób postawi na kroście kropkę.
Kończąc wypowiadanie zaklęć powie, że wszystko jest już w porządku. Gdy
dotkniesz krosty, to odkryjesz, że się zmniejszyła i już nie boli. Może to
przynieść taki skutek. Może tak uleczyć małe schorzenia, ale nie zadziała przy
ciężkich chorobach. Co zrobić, gdy boli cię ręka? Ktoś taki zacznie pod nosem
mamrotać zaklęcia i każe ci rozciągnąć ręce. Dmuchnie powietrzem w punkt
akupunktury hegu jednej ręki, które wyleci przez punkt akupunktury hegu drugiej
ręki. Poczujesz jakby podmuch. Gdy dotkniesz rękę nie będzie już tak bolała.
Ponadto stosowane jest także palenie papieru, rysowanie symboli, ich
rozmieszczanie, i tak dalej. Czyni się właśnie takie rzeczy.
W szkole Tao na małych
ścieżkach tego świata nie mówi się o kultywacji życia. Wszystko co robią, to
przepowiadanie przyszłości, odczyty feng–shui, egzorcyzmy i leczenie chorób. Te
małe ścieżki tego świata stosują wiele takich rzeczy. Mogą leczyć choroby, ale
stosowane przez nich metody wcale nie są dobre. Nie będziemy mówić o tym, do
czego się te metody uciekają, aby wyleczyć chorobę. My kultywujący Dafa nie
powinniśmy tego stosować, gdyż niesie to ze sobą bardzo niskie i niedobre
przesłania. W starożytnych Chinach metody leczenia chorób podzielono na wiele
tematów, takich jak: leczenie złamań, akupunkturę, masaże, kręgarstwo,
akupresurę, leczenie czikung, leczenie ziołami i tak dalej. Podzielono je na
wiele rodzajów. Każdy rodzaj i metodę leczenia nazwano tematem. Temat czarów
zaklasyfikowano jako temat trzynasty, więc jego pełna nazwa brzmi Temat Trzynasty
– Czary. Temat czarów nie zalicza się do rzeczy z naszej kultywacji i
praktykowania, jako że nie jest to gong uzyskany w wyniku kultywacji i
praktykowania. Jest to raczej pewien rodzaj techniki.
W środowisku kultywacji
jest takie wyrażenie jak psychoza czikung, która ma również duży wpływ na wielu
ludzi. Zwłaszcza niektórzy uporczywie o tym rozpowiadają. W rezultacie wielu
ludzi nie śmie praktykować ćwiczeń. Inni, gdy słyszą, że poprzez praktykowanie
ćwiczeń można doznać psychozy czikung, obawiają się tego i nie ważą się
praktykować. W rzeczywistości, mówię wam, coś takiego jak psychoza czikung
wcale nie istnieje.
Jest wielu ludzi, którzy
mieli nieprawe serce i zwabili do siebie duchy owładające. Ich własna
świadomość główna nie jest w stanie nad nimi samymi zapanować, a dodatkowo
uważają to jeszcze za gong. Ich ciało jest we władaniu ducha owładającego,
zachowują się nieobliczalnie, nawet znienacka wydają z siebie okrzyki. Inni,
gdy widzą, że tak właśnie wygląda praktykowanie ćwiczeń, boją się tego i nie
mają odwagi niczego praktykować. Wielu z nas uważa, że to jest praktyka, ale
jak mogłoby to być praktykowaniem ćwiczeń? Jest to jedynie taki najniższy,
najniższy stan z poziomu uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej.
Jednakże jest on bardzo niebezpieczny. Jeżeli przyzwyczaiłeś się do takiego
stanu i twoja świadomość główna nigdy nie może nad tobą zapanować, to być może
twoje ciało jest władane przez twoją świadomość pomocniczą, zewnętrzne
przesłania lub duchy owładające. Możliwe, że będziesz zachowywał się w sposób
niebezpieczny. Co więcej, wyrządza to niesłychaną szkodę środowisku kultywacji.
Jest wynikiem braku prawego serca i przywiązaniem do popisywania się, nie jest
zaś psychozą czikung. Nikt nie wie jak niektórzy stali się tak zwanymi
mistrzami czikung, oni także mówią o psychozie. W rzeczywistości nie można
doznać psychozy czikung na skutek praktykowania ćwiczeń. Większość ludzi
natknęło się na ten termin głównie w dziełach literackich lub pewnych opowieściach
kung–fu i tym podobnych. Jeżeli nie wierzysz, to przejrzyj starożytne księgi i
księgi o kultywacji. Zupełnie nie ma w nich czegoś takiego. Jak mogłoby istnieć
coś takiego jak psychoza czikung? Tego rodzaju rzeczy zupełnie nie istnieją.
Zazwyczaj uważa się, że
psychoza czikung posiada kilka form. To, o czym mówiłem przed chwilą jest jedną
z nich. Gdy czyjeś serce nie jest prawe to zwabi do siebie owładające duchy.
Posiada wszelkiego rodzaju skłonności, jak pożądanie jakiegoś stanu czikung,
aby się popisywać. Niektórzy wprost dążą do uzyskania zdolności lub ćwiczą
fałszywy czikung. Wykonując ćwiczenia przyzwyczajeni są do relaksowania swojej
świadomości głównej tak, że niczego nie są świadomi i oddają swoje ciało innym.
Zachowują się bez ładu i składu, gdyż ich ciałami władają świadomości
pomocnicze lub zewnętrzne przesłania. Czynią przedziwne rzeczy. Jeśli powie się
takiej osobie, żeby skoczyła z dachu, to skoczy, a gdy powie się jej, żeby
wskoczyła do wody, to też wskoczy. Sama wcale już nie chce żyć i w pełni oddaje
swoje ciało innym. Nie można tego zaliczyć do psychozy czikung. Jest to
zbłądzenie w wykonywaniu ćwiczeń, spowodowane tym, że ktoś taki na początku
umyślnie tak się zachowywał. Wielu uważa, że bezwiedne kołysanie się to
wykonywanie ćwiczeń. W rzeczywistości, jeżeli ktoś naprawdę właśnie tak ćwiczy,
to pociągnie to za sobą bardzo poważne konsekwencje. To nie jest praktykowanie
ćwiczeń. Jest to wywołane przez zwykłe ludzkie przywiązania i skłonności.
Innego typu sytuacja ma
miejsce, gdy podczas praktykowania ćwiczeń czi zostaje zablokowane w pewnym
miejscu i nie może przejść dalej lub gdy czi dochodzi do głowy i nie może zejść
na dół. Taka osoba wystraszy się tego. Ciało człowieka jest małym
wszechświatem. Zwłaszcza w dyscyplinach w szkole tao podczas przebijania się
przez przejście napotyka się na ten problem. Jeżeli czi nie przebije się, to
będzie krążyć w kółko w danym miejscu. Nie dotyczy to tylko głowy, podobnie
jest również z innymi miejscami. Ale najbardziej czuła jest właśnie głowa. Czi
po dojściu do głowy zaczyna napierać w dół i jeżeli nie może przejść przez
przejście, to taka osoba poczuje, że głowa jest ciężka i napuchnięta tak, jakby
miała na sobie bardzo grubą czapkę z czi. Wystąpi takie zjawisko. Jednakże czi
nie ma żadnego ograniczającego wpływu, ani nie może wywołać jakiś problemów.
Nie jest też możliwe, aby spowodowało chorobę. Niektórzy nie rozumieją czym
naprawdę jest czikung i nieodpowiedzialnie szerzą swoje poglądy, w rezultacie
doprowadzając do zamętu. Zatem ludzie zaczęli uważać, że gdy czi dochodzi do
głowy i nie może zejść w dół, to osoba dozna psychozy czikung, że zboczy z
drogi i tak dalej. Wielu ludzi zaczęło się tego obawiać.
Gdy czi dochodzi do głowy
i nie może zejść na dół jest to jedynie stan tymczasowy. U niektórych trwa to
bardzo długo, nawet pół roku, i wciąż nie może zejść w dół. Jeżeli nie może
zejść, to można poszukać prawdziwego mistrza czikung, aby poprowadził czi w dół
i wtedy będzie mogło zejść. Jednak my, za każdym razem, gdy w czasie
praktykowania nie możemy przebić się przez przejście, lub gdy czi nie może
zejść w dół, powinniśmy poszukać przyczyny w naszym sinsing, czy czasem błędnie
nie przebywamy zbyt długo na danym poziomie. Czy może nie powinniśmy wznieść
naszego sinsing? Gdy prawdziwie wzniesiesz swój sinsing, to zobaczysz, że czi
może zejść w dół. Jeżeli ślepo kładziesz nacisk na przemianę twojego gong i nie
przykładasz wagi do zmiany twojego sinsing, to ono będzie właśnie czekać aż
wzniesiesz twój sinsing. Tylko wtedy może nastąpić przemiana całego ciała.
Jeżeli czi naprawdę nie może przejść, to nie spowoduje to żadnych problemów.
Często odgrywa tu rolę nasza psychika. Gdy ktoś usłyszy jak fałszywi mistrzowie
czikung mówią że po dojściu czi do głowy, wystąpi jakaś dewiacja, to się tego
przestraszy. Zatem możliwe, że jego strach naprawdę wpędzi go w kłopoty. Czy
gdy się boisz, nie ogarnia twojego serca lęk i czy nie jest to przywiązanie? A
gdy wyłania się przywiązanie, to czy nie powinieneś się go wyzbyć? Im bardziej
się boisz, tym bardziej przypomina to chorobę. Takie przywiązanie musi zostać
porzucone. Cała sytuacja ma miejsce po to, abyś wyciągnął wnioski z tej
nauczki, tak abyś mógł wyzbyć się przywiązania do strachu i się wznieść.
Praktykujący w czasie
przyszłej kultywacji i praktykowania nie będą czuć się fizycznie komfortowo. W
ciele wyłania się wiele gong i wszystkie są bardzo silne. Oprócz tego poruszają
się w twoim ciele tam i z powrotem, więc czujesz się niedobrze w ten lub inny
sposób. Główną przyczyną tego, że czujesz się źle jest obawa, że złapałeś jakąś
chorobę. W rzeczywistości w ciele wyłoniły się owe silne rzeczy i wszystkie są
gong, wszystkie są zdolnościami. Jest jeszcze wiele żywych istnień. Gdy
poruszają się, czujesz gdzieś w ciele swędzenie lub ból. Czujesz się źle.
Zakończenia nerwów czuciowych są bardzo czułe, więc pojawią się wszelkiego
rodzaju stany. Takie odczucia będą pojawiać się tak długo, dopóki twoje ciało
nie zostanie przemienione przez wysokoenergetyczną materię. Tak naprawdę
wszystko to jest dobre. Jeśli jako kultywujący zawsze uważasz się za
codziennego człowieka i myślisz, że jesteś chory, to jak będziesz praktykował?
Gdy podczas naszego praktykowania ćwiczeń pojawi się problem, jeżeli
potraktujesz siebie jak codziennego człowieka, to powiedziałbym, że w tym
momencie twój sinsing spadł do poziomu codziennych ludzi. Przynajmniej odnośnie
tej kwestii spadłeś do zwykłego ludzkiego poziomu.
Jako prawdziwi
praktykujący powinniśmy patrzeć na wszystkie sprawy z perspektywy bardzo
wysokiego poziomu, a nie z punktu widzenia codziennych ludzi. Gdy myślisz, że
jesteś chory, możesz wywołać tym u siebie chorobę. Tak jest dlatego, że gdy
uważasz, że jesteś chory, to twój sinsing jest na poziome codziennej osoby.
Praktykowanie ćwiczeń i prawdziwa kultywacja, a zwłaszcza takie stany, nie
wywołają żadnej choroby. Jak może wszyscy wiecie, zachorowanie jest wywołane w
70% psychiką, a w 30% chorobą. Często to najpierw psychika człowieka się
załamuje i nie może sobie z tym poradzić. Obciążenie psychiczne jest zbyt
wielkie i stan ich zdrowia szybko się pogarsza. Często właśnie tak jest. Podam
przykład: pewnego człowieka przywiązano do łóżka, wyciągnięto mu rękę i
powiedziano, że utoczy mu się krwi. Następnie zawiązano mu oczy i zadraśnięto
skórę na nadgarstku (ale krew wcale nie zaczęła lecieć). Odkręcono kran z wodą,
żeby słyszał odgłos kapania wody. Myślał, że to jego krew kapie, i po krótkim
czasie zmarł. Chociaż w rzeczywistości wcale nie upuszczono mu krwi, gdyż to
kapała woda z kranu, mimo to jego psychika spowodowała jego śmierć. Jeżeli
zawsze uważasz, że jesteś chory, to możliwe, że wywołasz u siebie chorobę, gdyż
twój sinsing obniżył się do poziomu codziennych ludzi, a codzienni ludzie
oczywiście miewają choroby.
Jeśli jako praktykujący
zawsze uważasz to za chorobę, to w rzeczywistości się o nią prosisz. Prosisz
się o to, aby zachorować, tak więc choroba może do ciebie przyjść. Jako
praktykujący powinieneś mieć wysoki sinsing. Nie możesz zawsze obawiać się, że
zachorowałeś. Obawa, że jesteś chory także jest przywiązaniem i tym samym może
przynieść ci kłopoty. W kultywacji i praktykowaniu należy usunąć karmę, a
usuwanie karmy jest bolesne. Jak można byłoby w wygodzie i komforcie podnosić
gong! Jak inaczej mógłbyś pozbyć się przywiązań? Opowiem wam jedną z
buddyjskich historii: był sobie raz człowiek, który włożył bardzo wiele wysiłku
aby osiągnąć w kultywacji stopień arhata. Ten człowiek miał uzyskać prawy owoc
i osiągnąć poprzez kultywację stopień arhata. Jak mógłby nie być szczęśliwy?
Miał oto wyjść poza trzy sfery! Jednakże bycie szczęśliwym także jest
przywiązaniem. Jest to serce pełne euforii. Arhat powinien być w stanie
niedziałania, a jego serce powinno być nieporuszone. Tak więc spadł i jego
kultywacja poszła na marne. Po zmarnowaniu tej kultywacji rozpoczął kultywację
na nowo i ponownie poświęcił bardzo wiele wysiłku, aby zajść w swej kultywacji
wzwyż. Tym razem przestraszył się i w sercu pomyślał: „Nie mogę czuć się
szczęśliwy. Jeżeli znowu będę szczęśliwy, to ponownie spadnę”. Czując tę obawę
znowu spadł. Strach także jest rodzajem przywiązania.
Może wystąpić jeszcze
inna sytuacja. Mianowicie, gdy niektórzy zaczną cierpieć na zaburzenia
psychiczne, to inni powiedzą, że doznali psychozy czikung. Jeszcze inni czekają
abym wyleczył ich z zaburzeń psychicznych! Twierdzę, że zaburzenia psychiczne
nie są chorobą, ani nie mam czasu zajmować się tymi sprawami. Dlaczego?
Ponieważ osoba z zaburzeniami psychicznymi nie ma żadnego wirusa, jej ciało nie
ma zmian chorobowych, ani nie ma wrzodów w ciele. Według mnie to wcale nie jest
choroba. Zaburzenia psychiczne występują, gdy osoba posiada zbyt słabą
świadomość główną. Jak słabą? To tak, jakby dana osoba nie potrafiła sama nad
sobą zapanować. Taki jest właśnie duch główny osoby z zaburzeniami
psychicznymi. Nie chce rządzić ciałem, zawsze jest otępiały i nie może
oprzytomnieć. Wtedy świadomość pomocnicza lub zewnętrzne przesłania będą mu
przysparzać zakłóceń. W każdej przestrzeni istnieje bardzo wiele poziomów i
będą przeszkadzać mu z nich wszelkiego rodzaju przesłania. Co więcej, możliwe,
że duch główny osoby w poprzednich życiach dopuścił się czegoś złego i ci,
którym jest winien mogą chcieć go skrzywdzić. Mogą wystąpić różne sytuacje.
Powiedzielibyśmy, że zaburzenia psychiczne to właśnie coś takiego. Jak mógłbym
to dla ciebie wyleczyć? Twierdzę, że naprawdę to właśnie tak nabywa się
zaburzeń psychicznych. Zatem co można na to poradzić? Można pouczyć taką osobę,
aby oprzytomniała, jednak jest to bardzo trudne do osiągnięcia. Gdy lekarz w
szpitalu psychiatrycznym bierze do ręki pałkę elektryczną, to pacjent od razu
zaczyna się bać i przestaje gadać bzdury. Dlaczego? W tym momencie jego duch
główny oprzytomniał, gdyż boi się porażenia prądem.
Zazwyczaj osoba po
wejściu we wrota kultywacji z ochotą kontynuuje praktykowanie. Każdy posiada
naturę buddy i każdy posiada serce do kultywacji Tao. Zatem po nauczeniu się
praktyki, wiele osób będzie ją praktykować przez resztę życia. Nie ma
znaczenia, czy taka osoba może odnieść sukces w kultywacji lub czy otrzyma Fa,
tak czy inaczej posiada serce do poszukiwania Tao i zawsze będzie chciała je
praktykować. Wszyscy wiedzą, że ta osoba uprawia czikung. Wiedzą o tym ludzie w
pracy i w jego okolicy. Sąsiedzi także wiedzą, że uprawia ćwiczenia. Jednak
zastanówcie się, jeżeli chodzi o prawdziwą kultywację i praktykowanie, kto
przed paroma laty coś takiego czynił? Nikt tego nie robił, a tylko prawdziwa
kultywacja i praktykowanie może zmienić ścieżkę życia. Zaś taki ktoś jest
codzienną osobą i ćwiczy jedynie, aby wyleczyć choroby i polepszyć sprawność
fizyczną. Kto mógłby zmienić jej ścieżkę życia? Pewnego dnia ta codzienna osoba
może zachorować lub napotkać na inne problemy. Niewykluczone, że pewnego dnia
dotkną ją zaburzenia psychiczne lub dokona swojego żywota. Takie jest właśnie
zwykłe ludzkie życie. Chociaż widzisz jak ktoś ćwiczy w parku, to w
rzeczywistości nie uprawia on prawdziwej kultywacji i praktykowania. Pragnie
kultywować ku wysokim poziomom, ale nie otrzymał prawego Fa i nie może
kultywować w górę. Posiada jedynie życzenie kultywacji i praktykowania ku wysokim
poziomom, ale nadal wykonuje jedynie ćwiczenia na niskim poziomie uzdrawiania i
utrzymywania sprawności fizycznej. Nie ma nikogo, kto zmieniłby ścieżkę jego
życia. Tak więc będzie chorował. Jeżeli ktoś nie przykłada wagi do de, to nie
można wyleczyć go z żadnej choroby. Nie jest tak, że jak ktoś ćwiczy czikung to
już nigdy nie zachoruje.
Należy prawdziwie
kultywować i praktykować oraz przykładać uwagę do sinsing. Tylko prawdziwa
kultywacja i praktykowanie może usunąć choroby. Ponieważ praktykowanie ćwiczeń
to nie gimnastyka, lecz coś wykraczającego poza rzeczy codziennych ludzi,
praktykujący powinni stosować się do wyższych zasad i standardów. Trzeba tego
dokonać, aby można było osiągnąć cel. Ale wielu ludzi tak nie postępuje i nadal
są codziennymi ludźmi, więc gdy nadejdzie czas, zachorują. Nagle pewnego dnia
taka osoba dostaje zatoru w mózgu, zapada na tę czy inną chorobę lub nabywa
zaburzeń psychicznych. Wszyscy wiedzą o tym, że ćwiczy. Jak tylko dotkną ją
zaburzenia psychiczne inni stwierdzą, że w wyniku uprawiania ćwiczeń nabawiła
się psychozy czikung. Zostanie przypięta taka etykieta. Pomyślcie wszyscy, czy
jest to rozsądne? Nikt z zewnątrz nie wie, o co chodzi. Także wielu
praktykującym z naszego środowiska bardzo trudno jest rozpoznać prawdziwą tego
przyczynę. Jeżeli taka osoba nabędzie zaburzeń psychicznych w domu, to nie
będzie aż tak źle, choć inni i tak będą mówić, że nabyła ich w wyniku ćwiczeń.
Jeżeli nabędzie zaburzeń psychicznych na samym miejscu ćwiczeń, to koniec,
przypięta zostanie wielka etykieta, której nie będzie można usunąć. Gazety będą
się rozpisywać jak to poprzez wykonywanie ćwiczeń ktoś nabył psychozy czikung.
Niektórzy ślepo przeciwstawiają się czikung: „Widziałeś, przed chwilą całkiem
nieźle tu sobie ćwiczył, a teraz jest w takim stanie”. Jeżeli chodzi o
codziennego człowieka, to jeżeli powinno mu się coś przydarzyć, to mu się
przydarzy. Możliwe, że zapadnie na chorobę lub przydarzą mu się inne kłopoty.
Czy rozsądne jest zrzucanie winy za to wszystko na uprawianie ćwiczeń? To tak
jak lekarze w szpitalach – jeżeli ktoś zostanie lekarzem, to czy przez całe
życie nigdy nie powinien zachorować? Czy można to tak rozumieć?
Zatem można powiedzieć,
że wielu ludzi nie rozumie czym naprawdę jest czikung, ani nie rozumie jego
zasad, wygadują więc różne rzeczy. Gdy tylko pojawi się problem od razu
przylepiają do czikung jakąś etykietę. Czikung został rozpowszechniony w
społeczeństwie niedawno i jest wielu ludzi, którzy utrzymują uparte poglądy i
nie chcą go uznać. Cały czas zniesławiają go i odpychają. Nie wiadomo co stoi
za ich rozumowaniem. Po prostu czują taką odrazę do czikung, tak jakby miał z
nimi coś wspólnego. Gdy tylko wspomni się czikung, od razu powiedzą, że to
wszystko bzdura. Czikung jest nauką i to wyższą nauką. Tylko tyle, że owi
ludzie są zbyt uparci w swych poglądach i ich wiedza jest zbyt ograniczona.
Istnieje jeszcze jedna
sytuacja. W środowisku kultywacji istnieje tak zwany stan czikung. Chociaż
osoba w tym stanie nie jest w pełni świadoma, to jednak nie jest to psychoza
czikung. Zachowuje się niezwykle racjonalnie. Najpierw powiem czym jest stan
czikung. Jak wszyscy wiecie, przy naszym praktykowaniu ćwiczeń mówimy o kwestii
podstawy. Na całym świecie są ludzie, którzy wierzą w religie. W Chinach od
kilku tysięcy lat ludzie wierzą w buddyzm i taoizm. Wierzą, że dobro nagradzane
jest dobrem, a zło karane złem. Chociaż niektórzy w to nie wierzą, gdyż poddano
to krytyce zwłaszcza w okresie Wielkiej Rewolucji Kulturalnej, nazywając to
przesądem. Niektórzy uważają za przesąd wszystko to, czego nie mogą zrozumieć,
czego nie nauczyli się z podręczników, co jest jeszcze poza poziomem rozwoju
naszej współczesnej nauki lub co nie zostało jeszcze uznane. Przed kilkoma laty
było bardzo wielu takich ludzi, ale obecnie jest ich dużo mniej. Pomimo, że nie
uznajesz pewnych zjawisk, one jednak rzeczywiście istnieją i mają
odzwierciedlenie w naszej przestrzeni. Nie masz odwagi im się przyjrzeć, ale
obecnie są ludzie, którzy mają odwagę o nich mówić. Niektórzy dzięki temu co
widzą i słyszą, także poznali pewne sytuacje związane z praktykowaniem ćwiczeń.
Niektórzy są uparci do
tego stopnia, że jeżeli tylko wspomnisz o czikung, to cię w sercu wyśmieją.
Taka osoba pomyśli, że szerzysz przesądy i jesteś śmieszny. Jeżeli wspomnisz o
zjawiskach występujących w czikung, to zacznie uważać cię za głupca. Chociaż
taka osoba jest uparta, niekoniecznie musi posiadać złą podstawę. Jeżeli jej
podstawa jest dobra, to gdy zacznie praktykować ćwiczenia, jej niebiańskie oko
może otworzyć się na bardzo wysokim poziomie i mogą wyłonić się u niej
zdolności. Taka osoba nie wierzy w czikung, ale nie może zagwarantować, że
nigdy nie zachoruje. Kiedy zachoruje, pójdzie do szpitala. Gdy zachodnia
medycyna nie będzie w stanie jej wyleczyć, to uda się na terapię medycyny chińskiej.
Gdy chińska medycyna i jakieś przepisy ludowe także nie będą mogły jej pomóc,
przypomni sobie o czikung. Pomyśli: „Pójdę spróbować szczęścia. Zobaczmy czy
czikung naprawdę może wyleczyć moją chorobę”. Przychodzi bardzo niechętnie, ale
ponieważ jej podstawa jest bardzo dobra, to gdy tylko zacznie praktykować
ćwiczenia od razu będzie jej szło bardzo dobrze. Możliwe, że zwróci na nią
uwagę jakiś mistrz lub pomogą jej wyższe istoty z innych przestrzeni. Nagle
otworzy się jej niebiańskie oko lub znajdzie się w stanie częściowego
oświecenia. Jej niebiańskie oko otwiera się na bardzo wysokim poziomie i od
razu jest w stanie dostrzec faktyczne zjawiska występujące we wszechświecie.
Dodatkowo posiądzie także zdolności. Powiedz, czy po zobaczeniu tego wszystkiego
mózg takiej osoby będzie potrafił to zaakceptować? Pomyśl, w jakim stanie
będzie jej psychika? To, co zawsze uważała za przesądy i rzeczy absolutnie
niemożliwe, z czego zawsze się wyśmiewała, teraz wszystko ukazuje się przed jej
oczami i naprawdę ma z tym kontakt. Jej mózg nie jest jednak w stanie tego
przyjąć i nacisk na jej psychikę jest zbyt duży. To, co mówi nie może być
zaakceptowane przez innych, mimo że wcale nie brzmi nielogicznie. Po prostu nie
potrafi wyważyć odpowiednio proporcji pomiędzy dwoma stronami. Odkrywa, że to
co ludzkość czyni jest niewłaściwe, a to co się czyni po drugiej stronie
zazwyczaj jest prawidłowe. Ale, gdy postępuje według tej drugiej strony, inni
mówią, że jest w błędzie. Ludzie nie mogą jej zrozumieć, więc zaczną mówić, że
podczas uprawiania ćwiczeń nabawiła się psychozy czikung.
W rzeczywistości nie
doznała psychozy czikung. Nie przydarzy się to większości naszym praktykującym.
Tylko u tych z uprzedzeniami pojawi się stan czikung. Wielu z nas, którzy tutaj
siedzą ma otwarte niebiańskie oko. Takich osób pośród nas jest całkiem dużo.
Naprawdę widzą rzeczy w innych przestrzeniach i wcale nie są tym zaskoczeni.
Myślą, że jest to bardzo dobre. Ich mózg nie doznaje szoku, ani nie
doświadczają tego stanu czikung. Gdy u jakiejś osoby występuje stan czikung
jest ona bardzo racjonalna. To co mówi jest rozsądne i jest w tym dużo logiki.
Tyle że codzienni ludzie nie mogą uwierzyć w to, co mówi. Taka osoba nagle
powie ci, że widziała zmarłego, który polecił jej coś uczynić. Czy codzienny
człowiek może w to uwierzyć? Później zaczyna rozumieć, że takie sprawy powinna
zatrzymywać dla siebie i nie powinna o nich mówić. Jak tylko wyważy te obie
strony, wszystko będzie dobrze. Zazwyczaj takim osobom towarzyszą zdolności.
Jednakże to także nie jest psychoza czikung.
Istnieje jeszcze coś, co
nazywa się „prawdziwym szaleństwem”, ale widać to wyjątkowo rzadko. „Prawdziwe
szaleństwo”, o którym mówimy, nie jest tak naprawdę szaleństwem, nie oznacza
szaleństwa, lecz kultywację prawdy. Co to jest prawdziwe szaleństwo?
Powiedziałbym, że wśród osób kultywujących i praktykujących może przytrafić się
to jednej na sto tysięcy osób. Występuje bardzo rzadko. Nie jest powszechnym
zjawiskiem i nie ma żadnego wpływu na społeczeństwo.
„Prawdziwe szaleństwo” posiada
zazwyczaj jeden warunek wstępny, mianowicie taka osoba musi posiadać wyjątkowo
dobrą podstawę i dodatkowo musi być w podeszłym wieku. Dla kogoś w podeszłym
wieku może być już za późno na kultywację i praktykowanie. Osoby z niezwykle
dobrą podstawą zazwyczaj przychodzą tu z misją i przybywają z wysokich
poziomów. Każdy obawia się zejścia do tego zwykłego ludzkiego świata, gdyż
zostaje wymazana pamięć i nikogo nie jest się w stanie rozpoznać. Przybywając
do środowiska zwykłego ludzkiego świata, z każdej strony doznaje się zakłóceń,
przez co zaczyna się przykładać więcej wagi do reputacji i pieniędzy. W końcu
upada się i nie ma dnia, w którym można byłoby się od tego uwolnić. Zatem nikt
nie ma odwagi tu przyjść, każdy się tego obawia. Są jednak tacy, którzy tu
przybyli, ale po przyjściu tu naprawdę zagubili się pośród codziennych ludzi.
Są o krok od upadku i dopuścili się w życiu wielu złych czynów. Gdy ktoś żyje
dla osobistych korzyści i o nie walczy, to dopuszcza się wielu złych uczynków,
przez co jest bardzo dużo winien innym. Mistrz takiej osoby widzi, że ona zaraz
upadnie. Jednak ona posiada pozycję owocu i nie można tak po prostu pozwolić
jej upaść! Co można uczynić? Bardzo się zmartwi. Nie ma innej metody, która
mogłaby umożliwić jej kultywację i praktykowanie. Gdzie w owym czasie może
znaleźć mistrza? Taka osoba musi powrócić, musi kultywować z powrotem. Jednak,
czy nie łatwiej powiedzieć to niż zrobić? Jest w podeszłym wieku i jest już dla
niej za późno na kultywację. Gdzie może znaleźć dyscyplinę kultywującą zarówno
naturę jak i życie?
Musi być to osoba o
niezwykle dobrej podstawie, i tylko w tych skrajnie wyjątkowych okolicznościach
można zastosować tę metodę wywołania szaleństwa. Innymi słowy, jedynie wtedy,
gdy nie ma już absolutnie żadnej nadziei na to, że sama powróci, można
zastosować metodę uczynienia ją szaloną. Pewna część jej mózgu zostanie
zablokowana. Na przykład: my ludzie boimy się zimna i brudu, więc ta część w
mózgu, która obawia się zimna lub nieczystości zostanie zablokowana. Po zablokowaniu
pewnych części mózgu wystąpią u niej problemy z psychiką i zacznie zachowywać
się jakby naprawdę oszalała. Jednakże taka osoba zazwyczaj nie robi niczego
złego, nikogo nie znieważa, ani nikogo nie bije. Często robi jeszcze dobre
uczynki. Ale sama jest dla siebie bardzo okrutna. Ponieważ nie wie co to zimno,
będzie boso biegać zimą po śniegu i nosić cienkie ubrania. Odmrozi sobie stopy
do takiego stopnia, że pojawią się krwawiące otwarte rany. Ponieważ nie wie co
to nieczystości, odważy się jeść odchody i pić mocz. Znałem kiedyś pewnego
człowieka, który przeżuwał twarde zamarznięte końskie łajno tak, jakby było to
coś bardzo smacznego. Mógł znieść cierpienie jakiego codzienna osoba nie byłaby
w stanie świadomie znieść. Pomyśl, jak wiele nieszczęścia przysporzyło mu to
jego szaleństwo. Oczywiście takim ludziom często towarzyszą zdolności, i wśród
nich jest zazwyczaj więcej starszych kobiet. W przeszłości pewna staruszka,
która miała związane stopy w celu ich zmniejszenia, ciągle uciekała i z łatwością
przeskakiwała mur wysoki na dwa metry. Gdy członkowie jej rodziny zobaczyli, że
oszalała i cały czas ucieka na zewnątrz, zamknęli ją w domu. Czekała więc, aż
inni wyjdą, po czym otwierała zamek wskazując na niego palcem i uciekała na
zewnątrz. „Trzeba skrępować ją żelaznymi łańcuchami”. Poczekała aż domownicy
wyjdą z domu i jednym ruchem uwolniła się z żelaznych łańcuchów. W żaden sposób
nie mogli jej powstrzymać. W ten sposób zniosła bardzo wiele cierpienia.
Ponieważ przecierpiała wiele i było to okrutne, bardzo szybko spłaciła długi za
swoje złe uczynki. Najczęściej nie przekracza to trzech lat, a zwykle trwa
jeden lub dwa lata. W ten sposób znosi się całkiem dużo cierpienia. Po tym
wszystkim taka osoba od razu jasno rozumie, co miało miejsce. Tym samym jej
kultywację i praktykowanie uważa się za zakończone i od razu następuje otwarcie
gong oraz wyłaniają się wszelkiego rodzaju niebiańskie moce. Występuje to
bardzo, bardzo rzadko. W historii pojawiły się takie osoby. Lecz nie można
pozwolić na to osobie z przeciętną podstawą. Prawdopodobnie wszyscy
słyszeliście o zwariowanych mnichach i taoistach. Tacy naprawdę istnieli w
historii i są o nich zapiski. Tak jak pewien zwariowany mnich, który zamiatał
kurz na ministra Czin i inni zwariowani taoiści. Bardzo wiele jest takich
opowieści.
Jeżeli chodzi o psychozę
czikung, to możemy powiedzieć, że coś takiego zupełnie nie istnieje. Powiedzmy,
że ktoś mógłby wytworzyć ogień. Gdyby naprawdę mógłby to uczynić,
powiedziałbym, że taka osoba jest niesamowita. Jeżeli ktoś mógłby pluć ogniem,
wysyłać ogień za wyciągnięciem dłoni i odpalać papierosa palcem, to
powiedziałbym, że to zdolność!
Co to jest zwabianie
demonów poprzez praktykowanie ćwiczeń? To zakłócenia, na które napotykamy
zazwyczaj w trakcie praktykowania ćwiczeń. Dlaczego praktykowanie ćwiczeń może
zwabiać demony? Tak jest, ponieważ gdy człowiek chce kultywować i praktykować,
jest to naprawdę trudne. Jeżeli kultywowałbyś prawdziwie bez ochrony mojego
faszen, to zupełnie nie mógłbyś odnieść sukcesu w kultywacji. Możliwe, że zaraz
po wyjściu za drzwi, twoje życie znalazłoby się w śmiertelnym
niebezpieczeństwie. Duch pierwotny człowieka nie ginie, możliwe więc, że
podczas poprzedniego życia w społeczeństwie, zaciągnąłeś u kogoś dług,
dręczyłeś kogoś lub dopuściłeś się innych niedobrych rzeczy i twoi wierzyciele
będą cię szukać. W buddyzmie mówi się, że życie człowieka to koło spłaty karmy.
Jesteś komuś coś winien, więc będzie cię szukał aby wyrównać rachunki. Jeśli weźmie
za dużo, to będzie ci to musiał oddać następnym razem. Jeśli syn nie szanuje
rodziców, to następnym razem zamienią się miejscami. Tak to wszystko krąży. My
zobaczyliśmy jednak, że naprawdę istnieją demony, które przysparzają ci
zakłóceń i nie pozwalają ci praktykować ćwiczeń. Wszystko jest więzami
przeznaczenia i nic, co się wydarza, nie dzieje się bez żadnej przyczyny. Nie
jest dozwolone, aby takie rzeczy istniały bez powodu.
Najbardziej powszechna
forma przyciągania demonów przy praktykowaniu ćwiczeń jest taka, że w czasie,
gdy nie praktykujesz ćwiczeń, otoczenie dookoła jest względnie ciche. Ponieważ
nauczyłeś się praktyki, to zawsze lubisz ją praktykować. Ale, gdy tylko
usiądziesz do medytacji, to nagle dobiegają do ciebie hałasy z zewnątrz: głośno
trąbią samochody, słychać odgłos kroków na korytarzu, rozmowy, trzaskanie
drzwiami lub grające radio. Natychmiast przestaje być cicho. Gdy nie
praktykujesz ćwiczeń, to otoczenie jest całkiem spokojne. Jak tylko zaczynasz
praktykować ćwiczenia, od razu dzieje się właśnie tak. Wielu z nas nie
zastanowiło się nad tym, co tak naprawdę ma miejsce. Pomyśleli jedynie, że to
coś dziwnego i są zawiedzeni, że nie są w stanie praktykować ćwiczeń. Właśnie
to coś „dziwnego” powstrzymało cię i to właśnie jest demon, który ci
przeszkadza. Manipuluje ludźmi tak, aby ci przeszkadzali. Jest to najprostsza
forma zakłóceń i jej celem jest odciągnięcie cię od praktykowania. Jeżeli
praktykujesz ćwiczenia i jeżeli uzyskasz Tao, to co z tymi długami, które
jesteś winien i których jeszcze nie spłaciłeś? Nie może do tego dopuścić, więc
nie pozwoli ci na praktykowanie. Jednak jest to również odzwierciedlenie
poziomu i po pewnym czasie nie będzie dozwolone, aby to zjawisko nadal
istniało. Innymi słowy, po spłacie tego długu niedozwolone jest, aby ci
ponownie przeszkadzał. Tak jest, ponieważ ci, którzy kultywują i praktykują
nasze Falun Dafa, kultywują naprawdę szybko i równie szybko przebijają się
przez poziomy.
Istnieje jeszcze inna
forma demonicznych zakłóceń. Jak wszyscy wiecie, poprzez praktykowanie ćwiczeń
możemy otworzyć niebiańskie oko. Niektórzy po otwarciu niebiańskiego oka
podczas praktykowania w domu, widzą straszne sceny i przerażające twarze.
Niektóre mają potargane długie włosy, inne chcą się z tobą zmagać i chcą cię zabić,
będą nawet czyniły tego rodzaju ruchy. Czasami podczas praktykowania ćwiczeń
można zobaczyć je unoszące się za oknem. To wszystko to właśnie te rzeczy i są
one bardzo przerażające. Dlaczego ma to miejsce? Są to różne postacie
demonicznych zakłóceń. Jednakże w naszej dyscyplinie Falun Dafa takie sytuacje
występują bardzo rzadko. Przytrafiają się może jednej osobie na sto, więc
większość z nas na coś takiego nie napotka. Ponieważ nie przynosi to żadnej
korzyści naszemu praktykowaniu ćwiczeń, ta forma zakłóceń nie jest dozwolona. W
innych zwyczajnych metodach kultywacji i praktykowania są to jedne z
najbardziej powszechnych zjawisk trwające w dodatku przez bardzo długi czas.
Niektórzy tak bardzo się wystraszyli, że nie są w stanie praktykować ćwiczeń.
Na praktykowanie wybrali spokojne otoczenie późnym wieczorem, a tu nagle widzą
przed sobą jakąś postać. Wygląda jak pół człowiek, pół duch. Tak się wystraszą,
że nie odważą się już więcej praktykować. W naszym Falun Dafa takie zjawisko
zazwyczaj nie występuje. Istnieje jednak kilka skrajnie specyficznych
przypadków, gdyż sytuacje pewnych ludzi są naprawdę wyjątkowe.
Jeszcze jeden ich rodzaj
występuje w dyscyplinach praktykujących jednocześnie wewnętrzną i zewnętrzną
kultywację. Jest to uprawianie sztuki walki wraz z wewnętrzną kultywacją. Tego
rodzaju praktyki są bardziej popularne w szkole tao. Osoba po nauczeniu się
takiej praktyki, zazwyczaj może napotkać na takiego demona. W normalnych
praktykach raczej go nie napotka. Pojawia się jedynie w praktykach jednoczesnej
wewnętrznej i zewnętrznej kultywacji oraz w praktykach ćwiczenia sztuk walki.
Ktoś może odnaleźć taką osobę, aby wyzwać ją na pojedynek. Tak się stanie,
ponieważ na świecie jest wielu ludzi kultywujących Tao i wielu z nich uprawia
różne sztuki walki oraz wewnętrzną i zewnętrzną kultywację. Ktoś, kto uprawia
sztuki walki także może rozwinąć gong. Dlaczego? Jeżeli osoba pozbędzie się
różnych przywiązań, takich jak serce do sławy i pieniędzy, to także może
rozwinąć gong. Bardzo powoli wyzbywa się jednak serca do walki i stosunkowo
późno je porzuca. Zatem z łatwością przystanie na te rzeczy i pojawią się one
na pewnych poziomach. Podczas medytacji, gdy znajduje się w transie, wie kto
praktykuje ćwiczenia. Zatem jego duch pierwotny opuści ciało i uda się do
takiej osoby, aby wyzwać ją na pojedynek i przekonać się czyje kung–fu jest
lepsze. Odbędzie się walka. Ma to miejsce w innej przestrzeni. Ktoś również
może przyjść do niego, zaczną walczyć i wymieniać ciosy. Jeżeli nie podjąłby
walki, to zostałby naprawdę zabity. Zatem zaczną się pojedynkować, wymieniać
ciosy i walczyć. Gdy tylko zaśnie, to pojawi się ktoś, aby wyzwać go na
pojedynek i walkę, przez co nie będzie w stanie w nocy wypocząć. W
rzeczywistości nadszedł właśnie czas na wyzbycie się tego serca do walki.
Jeżeli nie pozbędzie się przywiązania do walki, tak właśnie będzie, i może to
trwać bardzo długo. Może się ciągnąć przez lata i nie będzie on w stanie
opuścić tego poziomu. Wskutek tego, nie będzie w stanie praktykować ćwiczeń,
ani jego materialne ciało nie będzie w stanie tego wytrzymać, gdyż będzie
zużywał zbyt wiele energii. W najgorszym wypadku opadnie z wszelkich sił. Takie
rzeczy mają miejsce w praktykach jednoczesnej wewnętrznej i zewnętrznej
kultywacji, co więcej są niezwykle powszechne. W naszej praktyce wewnętrznej
kultywacji takie sytuacje nie występują, ani nie jest to dozwolone. Te kilka
form, które właśnie omówiłem występuje dość powszechnie.
Istnieje jeszcze jedna
forma demonicznych zakłóceń i każdy może się z nią zetknąć. W naszej dyscyplinie
również. Jest to demon żądzy i jest to bardzo poważna sprawa. W zwykłym ludzkim
społeczeństwie w wyniku współżycia małżeńskiego ludzie mogą mieć potomstwo.
Ludzkość rozwija się właśnie w ten sposób. W ludzkim społeczeństwie istnieją
emocje, więc dla codziennych ludzi te sprawy są jak najbardziej
usprawiedliwione. Tak jest, ponieważ ludzie odczuwają emocje. Złość jest
emocją, uczucie szczęścia jest emocją, miłość jest emocją, nienawiść również
jest emocją. Lubienie robienia czegoś jest emocją, nielubienie robienia czegoś
także. Uważanie kogoś za dobrego, a kogoś innego za niedobrego, twoje
zamiłowanie do czegoś, a niechęć do czegoś innego, to wszystko to emocje.
Codzienni ludzie po prostu żyją dla emocji. Tak więc będąc praktykującym, osobą
nadzwyczajną, nie możesz stosować takich zasad oceny i powinieneś się przez nie
przebić. Ponieważ wiele przywiązań pochodzi od emocji, powinniśmy je wszystkie
postrzegać lekko, a ostatecznie całkowicie porzucić. Pożądanie i żądza
zaliczają się do ludzkich przywiązań, zatem powinny zostać porzucone.
W naszej dyscyplinie od
tych, którzy kultywują i praktykują pośród codziennych ludzi, nie wymaga się,
aby zostali mnichami lub mniszkami. Młode osoby nadal powinny zakładać rodziny.
Zatem jak traktujemy tę kwestię? Powiedziałem, że nasza dyscyplina mierzy
bezpośrednio w serce i tak naprawdę nie musisz stracić żadnych materialnych
korzyści. Wręcz przeciwnie, twój sinsing jest hartowany właśnie pośród tych
materialnych zwykłych ludzkich korzyści. To, co prawdziwie wznosisz, to twój
charakter. Jeżeli potrafisz wyzbyć się tego z serca, to będziesz w stanie
porzucić wszystko i gdy zostaniesz poproszony o porzucenie materialnych
korzyści, oczywiście będziesz mógł to uczynić. Ale jeśli nie wyzbędziesz się
tego przywiązania, nie będziesz w stanie porzucić niczego. Zatem prawdziwym
celem kultywacji i praktykowania jest kultywacja serca. W kultywacji i
praktykowaniu w klasztorach zmuszają cię do utraty tych rzeczy, co także ma na
celu to, byś mógł wyzbyć się tego z serca. Wymuszają to na tobie, całkowicie
cię od nich odcinają i nie pozwalają ci o nich myśleć. Stosują właśnie taką
metodę. U nas nie jest to wymagane. My wymagamy abyś będąc w obliczu tych
materialnych korzyści potrafił je potraktować lekko. Dlatego kultywacja w naszej
dyscyplinie jest najbardziej solidna. Nie jest tak, że wszyscy macie zostać
mnichami i mniszkami. Kultywujemy i praktykujemy pośród codziennych ludzi i w
przyszłości nasza dyscyplina będzie przekazywana coraz szerzej, więc nie byłoby
wcale dobre, gdyby każdy kto praktykuje Falun Dafa stał się mnichem. Oto czego
wymagamy od wszystkich przy praktykowaniu naszych ćwiczeń. Jeżeli praktykujesz
ćwiczenia, a twój współmałżonek lub współmałżonka nie praktykuje, nie może być
tak, że z tego powodu weźmiecie rozwód. Innymi słowy, podchodzimy do tych spraw
lekko. Nie możesz zachowywać się jak codzienna osoba i przykładać do tego dużej
wagi. Zwłaszcza we współczesnym świecie tak zwane wyzwolenie seksualne i rzeczy
typu pornografia przysparzają ludziom wielu zakłóceń. Niektórzy postrzegają je
jako bardzo ważne. Jednakże my, będąc praktykującymi, powinniśmy przykładać do
nich mniejszą wagę.
Patrząc z perspektywy
wysokich poziomów można powiedzieć, że codzienni ludzie w tym społeczeństwie po
prostu bawią się błotem i nie zdają sobie sprawy z tego, że jest brudne.
Zwyczajnie bawią się na ziemi błotem. Mówimy, że nie możesz z tego powodu
wprowadzać w rodzinie niezgody. Zatem w obecnym okresie, jeżeli będziesz
postrzegał te rzeczy lekko, będziesz mógł utrzymywać normalne i pełne harmonii
małżeństwo. W przyszłości, gdy dojdziesz do pewnego poziomu, wystąpi stan
związany z takim poziomem. Jednak obecnie jest właśnie tak i będzie dobrze,
jeżeli sprostasz temu wymogowi. Oczywiście, nie może to przypominać tego, co
obecnie wyprawia się na świecie. Jak mogłoby to być dozwolone!
Jest jeszcze jedna
kwestia. Jak wszyscy wiecie, ciała naszych praktykujących mają energię. Obecnie
80–90% ludzi spośród nas, po wyjściu z tych zajęć, nie tylko zostanie
wyleczonych z chorób, ale dodatkowo rozwinie gong. Zatem twoje ciało niesie ze
sobą bardzo potężną energię. Twój gong i twój obecny sinsing nie są
proporcjonalne. Tymczasowo twój gong jest wyższy. Został nagle dla ciebie
podwyższony i teraz wznosisz swój sinsing. Powoli dojdziesz do jego poziomu.
Gwarantowane jest, że w tym okresie osiągniesz ten poziom, więc uczyniliśmy to
zawczasu. Innymi słowy posiadasz pewną energię. Ponieważ energia wyłaniająca
się podczas kultywacji i praktykowania prawego Fa jest czysta i miłosierna,
wszyscy tutaj odczuwacie przyjazne i miłosierne pole. Sam praktykowałem
ćwiczenia kultywując i praktykując właśnie w ten sposób, więc niosę to ze sobą.
Wszyscy, którzy tutaj siedzicie odczuwacie panującą harmonię i nikomu nie
przychodzi do głowy żadna zła myśl. Nawet nie pojawia się chęć zapalenia
papierosa. W przyszłości, gdy będziesz postępował według wymagań naszego Dafa,
gong, który rozwiniesz poprzez kultywację i praktykowanie, również taki będzie.
Wraz z nieprzerwanym wzrostem mocy twojego gong, energia promieniująca z gong
na twoim ciele będzie również potężna. Jeśli nawet nie będzie taka potężna, to
gdy zwyczajni ludzie znajdą się w zasięgu twojego pola lub w twoim domu,
będziesz mógł mieć na nich powstrzymujący wpływ. Cała rodzina także może być
pod twoim powstrzymującym wpływem. Dlaczego? Nie musisz wcale o tym myśleć.
Ponieważ to pole jest czyste, przyjazne i miłosierne, ponieważ jest to pole
prawych myśli, innym będzie trudno pomyśleć o czymś złym lub zrobić coś złego.
Może wywołać taki efekt.
Kilka dni wcześniej powiedziałem,
że światło buddy promieniuje wszędzie, a przyzwoitość i prawość otacza wszystko
swoją jasnością. Innymi słowy, energia emitowana z naszych ciał może naprawić
wszystkie niepoprawne stany. Zatem pod wpływem tego pola, gdy nie myślisz o
tych sprawach, będziesz nieświadomie wywierał powstrzymujący wpływ na
współmałżonka. Jeżeli nie myślisz o tym, jeżeli nie będziesz myślał o tych
rzeczach, to on lub ona także o nich nie pomyśli. Jednak nie jest to absolutne,
gdyż w dzisiejszym otoczeniu, można wszystko zobaczyć, gdy tylko włączy się
telewizor, i łatwo może to wzbudzić ludzkie pożądania. Jednak w normalnych
okolicznościach możesz mieć taki powstrzymujący wpływ. W przyszłości, gdy
osiągniesz wysoki poziom w kultywacji i praktykowaniu, nie będziesz potrzebował
abym ci coś mówił, gdyż sam będziesz wiedział jak postępować. Wystąpi wtedy
inny stan i nadal będziesz mógł utrzymać harmonię w małżeństwie. Zatem nie
traktuj tych rzeczy jako bardzo ważnych. Jeżeli będziesz się tym nadmiernie
przejmował, to także będzie przywiązaniem. Między mężem i żoną nie istnieje
kwestia lubieżności, ale istnieje pożądanie. Będzie dobrze, jeśli podejdziesz
do tego lekko i zrównoważysz to w swym sercu.
Zatem na jakiego demona
lubieżności napotkasz? Jeśli moc twojego stanu wyciszenia nie jest
wystarczająca, to pojawi się w twoim śnie. Pojawi się nagle podczas snu lub
medytacji. Jeżeli jesteś mężczyzną, to pojawi się piękna kobieta. Jeżeli jesteś
kobietą, to pojawi się mężczyzna twoich marzeń. Ale będą całkowicie nadzy.
Jeżeli wzruszy to twoje myśli, to możliwe, że ejakulujesz i stanie się to
rzeczywistością. Pomyślcie wszyscy, praktykujemy ćwiczenia i czi esencji ciała
użyte jest do kultywacji życia, zatem nie możesz tak zawsze ejakulować.
Jednocześnie nie przeszedłeś próby pożądania. Jak może tak być? Jeśli chodzi o
tę kwestię, powiem wam wszystkim, iż pewne jest, że każdy na to napotka. Gdy
nauczam Fa, wysyłam do twojego mózgu bardzo silną energię. Możliwe, że po
wyjściu za drzwi nie będziesz pamiętał, o czym dokładnie mówiłem, ale gdy
naprawdę napotkasz na ten problem, przypomnisz sobie co powiedziałem. Jeżeli
będziesz uważał się za praktykującego, natychmiast to sobie przypomnisz,
będziesz potrafił nad sobą zapanować i będziesz mógł przejść tę próbę. Jeżeli
nie przejdzie się przez tę próbę za pierwszym razem, to bardzo trudno będzie
upilnować się przy drugiej próbie. Jednak może być również tak, że gdy nie
przejdziesz pierwszej próby, to po przebudzeniu będziesz bardzo tego żałował i
możliwe, że to uczucie i ten stan odciśnie ślad w twojej pamięci. Gdy ponownie
pojawi się ten problem, będziesz potrafił się opanować i to przejść. Jeżeli
ktoś tego nie pokona i się tym nie przejmie, to później będzie mu jeszcze
trudniej się upilnować. To jest pewne.
W takiej formie mogą to
być demoniczne zakłócenia, lub mistrz może przeobrazić coś, aby cię sprawdzić.
Mogą mieć miejsce obie takie sytuacje, gdyż każdy musi przejść przez tę próbę.
Rozpoczynamy kultywację i praktykowanie z poziomu codziennych ludzi i ta próba
jest pierwszym krokiem. Każdy na nią napotka. Podam wam przykład. Gdy
prowadziłem zajęcia w Łuhan, to wśród osób, które przyszły się uczyć, był
pewien młody mężczyzna w wieku około trzydziestu lat. Zaraz po tym, jak
skończyłem ten wykład, poszedł do domu, usiadł w pozycji medytacyjnej i
natychmiast wszedł w stan wyciszenia. Po wejściu w stan wyciszenia zobaczył, że
nagle z jednej strony pojawił się Budda Amitabha, a z drugiej strony Laodzy.
Tak w swoim eseju opisał swoje doświadczenia. Po pojawieniu się popatrzyli na
niego w ciszy, a następnie zniknęli. Zaraz po tym pojawiła się Bodhisattwa
Awalokiteśwara trzymająca w ręku wazę, z której ulatniał się biały dym.
Siedział w medytacji i widział wszystko bardzo wyraźnie. Był całkiem
zadowolony. Nagle ten dym przemienił się w kilka pięknych niewiast. To były
niebiańskie panny. Były przepiękne i zaczęły dla niego tańczyć. Jakże
przepięknie wyglądały i poruszały się! Pomyślał sobie: „Praktykuję tu ćwiczenia
i Bodhisattwa Awalokiteśwara nagradza mnie za to, przemieniając dla mnie kilka
pięknych niewiast, abym popatrzył na taniec tych niebiańskich nimf”. Właśnie
gdy stawał się coraz bardziej z siebie zadowolony, w jednej chwili te piękne
niewiasty stały się całkowicie nagie i zaczęły wykonywać wszelkiego rodzaju
ruchy. Podeszły chwytając go za szyję i obejmując w pasie. Sinsing naszego
kursanta wzniósł się bardzo szybko. Młodzieniec od razu wzmógł swą czujność i
pomyślał: „Nie jestem jakąś zwyczajną osobą. Jestem praktykującym. Nie
traktujcie mnie w ten sposób, gdyż kultywuję Falun Dafa”. Gdy tylko wyłoniła
się ta myśl to „szuuu” od razu wszystko zniknęło, gdyż było to iluzją.
Następnie Budda Amitabha i Laodzy pokazali się ponownie. Laodzy wskazał na
młodzieńca i uśmiechając się, powiedział do Buddy Amitabhy: „Takiego młodzieńca
to można nauczać”. Chciał przez to powiedzieć, że ten młody człowiek jest dobry
i można go nauczać.
W całej historii lub z
perspektywy wysokich przestrzeni, kwestia występowania u osoby pożądania i
lubieżności, była wyznacznikiem tego, czy ktoś może kultywować czy nie. Zatem naprawdę
nie powinniśmy poświęcać tym rzeczom wiele uwagi. Jednak kultywujemy i
praktykujemy pośród codziennych ludzi i nie jest tak, że musisz całkowicie się
od nich odciąć. Przynajmniej na obecnym etapie musisz postrzegać je lekko i nie
powinieneś postępować tak jak dawniej. Jako praktykujący, właśnie tak
powinieneś się zachowywać. Gdy w praktykowaniu ćwiczeń pojawiają się takie lub
inne zakłócenia, to powinieneś poszukać przyczyny w sobie samym i zobaczyć, czy
nie istnieje coś, czego jeszcze nie porzuciłeś.
Co nazywa się tworzeniem
w swoim sercu demonów? Ludzkie ciało w każdej przestrzeni posiada materialnie
istniejące pole. W jednym takim specjalnym polu przestrzeni, każda rzecz, która
istnieje we wszechświecie, jest odzwierciedlona jak cień. Chociaż są to cienie,
istnieją także materialnie. Wszystko w tym twoim polu przestrzeni podlega
władaniu myśli twojego mózgu. Innymi słowy, gdy patrzysz przez niebiańskie oko,
gdy spokojnie i nieporuszenie coś obserwujesz, to jest to prawdziwe. Ale jeśli
twoje myśli zostaną nawet lekko wzruszone, wtedy to, co zobaczysz, będzie
fałszywe. To jest właśnie tworzenie w swoim sercu demonów, co nazywane jest
również przemianą wedle myśli. Istnieje dlatego, że niektórzy praktykujący nie
potrafią zachowywać się jak osoby praktykujące i kultywujące. Nie potrafią nad
sobą zapanować i dążą za zdolnościami. Przywiązani są do małych umiejętności i
sztuczek, a nawet do słuchania przesłań z innych przestrzeni. Przywiązani są do
dążenia za tymi rzeczami. Tym ludziom najłatwiej jest stworzyć w swoim sercu
demona i upaść. Nie ma znaczenia jak wysoko ktoś zaszedł w swej kultywacji i
praktykowaniu, gdy tylko pojawi się ten problem, to upadnie na sam dół i będzie
całkowicie zrujnowany. Jest to bardzo poważna kwestia. Nie przypomina to innych
aspektów, kiedy nie uda się przejść próby sinsing, i po upadku na twarz i
wyczołganiu się z tego, można dalej podjąć kultywację. Jednak tak nie będzie,
gdy wystąpi problem stwarzania w swoim sercu demonów. Życie takiego człowieka
zostanie zrujnowane. Ten problem łatwo może się pojawić zwłaszcza u
praktykujących posiadających otwarte niebiańskie oko na pewnym poziomie. Są
jeszcze ludzie, których własna świadomość jest zawsze zakłócana przez
zewnętrzne przesłania. Wierzą w to, co mówią im przesłania z zewnątrz. I tu
również może wystąpić ten problem. Zatem są wśród nas ludzie, którzy po
otwarciu niebiańskiego oka będą doznawali zakłóceń z każdej strony.
Podajmy przykład: Podczas
kultywacji i praktykowania na niskim poziomie bardzo trudno jest mieć
nieporuszone serce. Możliwe, że nie dostrzegasz wyraźnie jak wygląda twój
nauczyciel. Pewnego dnia nagle widzisz wysoką i wielką boską nieśmiertelną
istotę. Ta wielka nieśmiertelna istota powie ci parę komplementów, a następnie
czegoś cię nauczy. Jeżeli to przyjmiesz, to twój gong popadnie w bałagan. W
sercu będziesz zadowolony, uznasz ją za swojego mistrza i pójdziesz do niej na
naukę. Jednak ona także nie uzyskała prawego owocu. W tej przestrzeni może
powiększać się i pomniejszać. Odgrywa się to tuż przed twoimi oczami. Po
ujrzeniu tej wielkiej nieśmiertelnej istoty, będziesz naprawdę podekscytowany!
Czy nie udasz się do niej na naukę gdy tylko wyłoni się twoje serce pełne
euforii? Bardzo trudno jest ocalić osoby kultywujące i praktykujące, które nie
umieją zachować się odpowiednio. Mogą one łatwo siebie zrujnować. Wszystkie
niebiańskie istoty są bóstwami, ale one także nie uzyskały prawego owocu i tak
samo przechodzą sześć ścieżek wędrówki dusz. Jeżeli nierozważnie uznasz taką
istotę za mistrza i podążysz za nią, to dokąd cię zaprowadzi? Ona sama nie może
osiągnąć prawego owocu, więc czy twoja kultywacja również nie pójdzie na marne?
W rezultacie twój gong popadnie w nieład. Bardzo trudno jest utrzymać
nieporuszone serce. Mówię wam, jest to bardzo poważna kwestia. W przyszłości u
wielu spośród nas pojawi się ten problem. Przekazałem ci Fa, jednak to czy
będziesz umiał się odpowiednio zachować, zależy całkowicie od ciebie.
Przedstawiłem wam jedną taką sytuację. Gdy ujrzysz oświeconą istotę z innej
dyscypliny, miej nieporuszone serce i kultywuj w jednej dyscyplinie.
Jakikolwiek budda, jakikolwiek tao, jakiekolwiek bóstwo, jakikolwiek demon,
nikt nie jest w stanie poruszyć mojego serca. Gdy postępuje się w ten sposób,
sukces na pewno znajdzie się w zasięgu wzroku.
Stwarzanie w swoim sercu
demonów występuje także pod innymi postaciami. Możesz zobaczyć zmarłego
krewnego, który przysporzy ci zakłóceń poprzez płacze i lamenty. Będzie kazał
ci zrobić to czy tamto. Mogą pojawić się różne rzeczy. Czy możesz utrzymać
nieporuszone serce? Może jesteś zaślepiony miłością do twojego dziecka lub
kochasz swoich rodziców. Jednak oni odeszli już z tego świata i teraz mówią
tobie co masz zrobić, ale to wszystko są rzeczy, których robić nie powinieneś.
Jeżeli je uczynisz, nie będzie to dobre. Właśnie tak trudno jest być
praktykującym. Inni mówią, że buddyzm popadł w chaos, że do buddyzmu przeniknął
konfucjanizm. Tak jak szacunek do rodziców i miłość do dzieci. To wszystko
dostało się do buddyzmu. Buddyzm nie zawierał takich rzeczy. Dlaczego? Ponieważ
prawdziwe życie każdej osoby to jej duch pierwotny, więc matka, która wydała na
świat twojego ducha pierwotnego, jest twoją jedyną prawdziwą matką. Krocząc
sześcioma ścieżkami wędrówki dusz, twoje matki mogły być rodzaju ludzkiego,
mogły też nie należeć do rodzaju ludzkiego. Trudno byłoby je wszystkie zliczyć.
Ile miałeś córek i synów w kolejnych życiach? To również jest trudno policzyć.
Kto jest twoją matką, kto jest twoim dzieckiem? Po wydaniu ostatniego tchnienia
nikt nikogo nie rozpoznaje, a karmę, którą jesteś winien, i tak musisz spłacić.
Ludzie żyją pośród złudzeń i nie mogą wyzbyć się tych rzeczy. Niektórzy nie
mogą pozwolić odejść swojemu dziecku. Chociaż umarło, nadal rozpowiadają, jakie
było dobre. Lub opowiadają, jakie dobre były ich matki. Ale umarły. Pogrążają
się w żałobie, jakby przez resztę życia chcieli za nimi podążać. Dlaczego się
nad tym nie zastanowisz? Czy nie robią tego by cię dręczyć? Robią to po to,
abyś nie mógł spokojnie żyć.
Możliwe, że codzienni
ludzie tego nie rozumieją. Jeżeli jesteś przywiązany do tych rzeczy, to nie
jesteś w stanie kultywować i praktykować. Tak więc nie ma takich rzeczy w
buddyzmie. Jeżeli chcesz kultywować i praktykować, to musisz porzucić ludzkie
emocje. Oczywiście, kultywujemy i praktykujemy w zwykłym ludzkim świecie, więc
powinniśmy darzyć rodziców szacunkiem i dobrze wychowywać dzieci. We wszelkich
okolicznościach powinniśmy być dobrzy i życzliwi dla innych, a tym bardziej dla
naszych bliskich. Powinniśmy się tak zachowywać w stosunku do każdego.
Powinniśmy być dobrzy dla naszych rodziców i dzieci. Zawsze powinniśmy mieć
wzgląd na innych. Takie serce będzie wolne od egoizmu. Będzie to serce pełne
życzliwości. To jest miłosierdzie. Emocje są czymś pośród codziennych ludzi.
Oni po prostu żyją dla emocji.
Wielu ludzi nie potrafi
się odpowiednio zachować i stwarza sobie utrudnienia w kultywacji i
praktykowaniu. Niektórzy mówią, że budda im coś powiedział. Każdy, kto powie
ci, że dziś spotka cię nieszczęście lub coś się wydarzy, i mówi jak możesz tego
uniknąć, lub mówi ci jakie liczby wygrają dzisiaj główną nagrodę namawiając
cię, abyś poszedł zagrać, za wyjątkiem sytuacji zagrażającej twojemu życiu, gdy
ktoś powie ci jak możesz tego uniknąć, wszystko co mówi ci jak zyskać coś w
zwykłym ludzkim świecie, to wszystko to demony. Jeżeli w zwykłym ludzkim
świecie zawsze wychodzisz na swoje i nie doznajesz żadnych trudności, to się
nie wzniesiesz. Jeżeli pośród codziennych ludzi żyje ci się komfortowo i
wygodnie, to jak możesz kultywować? W jaki sposób twoją karma zostanie
przemieniona? Jak mogłoby to być środowisko odpowiednie dla wzniesienia twojego
sinsing i przemiany twojej karmy? Naprawdę postarajcie się o tym pamiętać.
Dodatkowo taki demon będzie cię wychwalał. Powie ci, że znajdujesz się tak
wysoko, że jesteś wielkim buddą lub wielkim tao. Powie, że uważa cię za
naprawdę wspaniałego. To wszystko jest fałszywe. Jako ktoś prawdziwie
kultywujący i praktykujący ku wysokim poziomom, musisz wyzbyć się wszelkiego
rodzaju przywiązań. Jeżeli napotkacie na takie problemy, to musicie koniecznie
zachować czujność!
Poprzez nasze
praktykowanie ćwiczeń otwiera się niebiańskie oko. Po otwarciu niebiańskiego
oka, w kultywacji pojawią się utrudnienia związane z otwartym niebiańskim
okiem. Gdy niebiańskie oko nie jest otwarte, to w kultywacji wystąpią
utrudnienia związane z zamkniętym niebiańskim okiem. W obu przypadkach niełatwo
jest kultywować. Po otwarciu niebiańskiego oka doznasz zakłóceń przez
wszelkiego rodzaju przesłania i naprawdę trudno ci będzie zachować się
odpowiednio. W innych przestrzeniach wszystko jest tak piękne i cudowne, że
może cię zauroczyć i poruszyć twoje serce. Gdy tylko twoje serce zostanie
poruszone, możliwe, że doznasz zakłóceń i twój gong popadnie w nieład. Często
tak właśnie jest. Zatem, gdy ktoś tworzy w swoim sercu demona i nie potrafi się
odpowiednio zachować, to wywoła taką sytuację. Na przykład, będzie bardzo
niebezpieczne, gdy taką osobę opanują nieprawe myśli. Pewnego dnia, jej
niebiańskie oko zostaje otwarte i widzi bardzo wyraźnie. Pomyśli: „W tym
miejscu ćwiczeń to właśnie moje niebiańskie oko jest tak dobrze otwarte. Czy
jest zatem możliwe, że nie jestem jakimś przeciętnym człowiekiem? Byłem w
stanie nauczyć się Falun Dafa nauczyciela Li i opanować je tak dobrze. Lepiej
niż ktokolwiek inny. Całkiem możliwe, że nie jestem przeciętnym człowiekiem”.
Już samo takie myślenie nie jest prawidłowe. Dalej pomyśli: „Możliwe, że ja też
jestem buddą. Chwila, niech no spojrzę na siebie”. Spogląda na siebie i widzi, że
naprawdę jest buddą. Dlaczego? Ponieważ wszelka materia w zasięgu pola
przestrzeni otaczającego jego ciało, przemienia się wedle jego myśli. Nazywa
się to również przemianą wedle umysłu.
Wszystkie rzeczy
odzwierciedlone ze wszechświata przemieniają się w ślad za jego myślami, gdyż
wszystko, co znajduje się w zasięgu jego pola przestrzeni znajduje się pod jego
panowaniem. Tak samo jest z cieniami, które istnieją materialnie. Pomyśli:
„Może jestem buddą i możliwe, że to co mam na sobie, to także są szaty buddy”.
Zatem spogląda na swoje ubranie i rzeczywiście są to szaty buddy. „Niesamowite,
naprawdę jestem buddą”. Będzie zachwycony. „Możliwe, że nawet nie jestem małym
buddą”. Spogląda na siebie i okazuje się, że jest wielkim buddą. „A może jestem
jeszcze wyżej niż Li Hongdży! Zobaczmy. Wspaniale! Naprawdę jestem wyżej niż Li
Hongdży”. Niektórym taki demon przysparza zakłóceń i szepce do ucha: „Jesteś
nawet wyżej niż Li Hongdży. Jesteś o wiele wyżej od Li Hongdży”. On zaś w to
wierzy. Zupełnie nie pomyślałeś o tym, jak od tej chwili będziesz kultywował.
Czy w ogóle do tej pory kultywowałeś? Kto nauczył cię kultywacji? Nawet, gdy
prawdziwy budda schodzi tu, aby coś uczynić, to musi od nowa kultywować i nie
otrzymuje swojego pierwotnego gong. Tyle że jego obecna kultywacja jest
znacznie szybsza. Zatem, gdy tylko pojawi się taki problem, takiej osobie
będzie bardzo trudno się od tego uwolnić i natychmiast rozwinie to
przywiązanie. Po wyłonieniu się takiego serca ośmieli się wszystko powiedzieć:
„Jestem buddą i nie potrzebujecie uczyć się od innych. Jestem buddą i to ja wam
powiem jak postępować i co macie robić”. Zacznie się tak właśnie zachowywać.
Czy nie mamy takiego
człowieka również w Czangczun? Na początku był dość dobry, ale z biegiem czasu
stał się właśnie taki. Zaczął uważać, że jest buddą, a w końcu, że jest wyżej
od kogokolwiek innego. To jest skutek tego, że osoba nie potrafi się
odpowiednio zachować i wznieca w sobie przywiązania. Dlaczego istnieje takie
zjawisko? W buddyzmie mówi się: bez względu na to co widzisz, nie zwracaj na to
uwagi, gdyż to wszystko są demoniczne iluzje, wejdź w stan wyciszenia i
kultywuj wzwyż. Dlaczego nie pozwalają ci ich obserwować ani przywiązywać do
nich wagi? Obawiają się, że może wystąpić ten problem. W kultywacji i praktykowaniu
buddyzmu nie występują żadne wzmocnione metody kultywacji. W pismach także nie
ma wskazań jak uniknąć tego problemu. Śakjamuni za swoich czasów nie omawiał
tego Fa. Zatem by uniknąć problemu tworzenia w swoim sercu demonów, czyli
przemiany wedle umysłu, określił on wszystkie sceny, które dostrzega się
podczas kultywacji i praktykowania mianem demonicznych iluzji. Tak więc, gdy
tylko wznieci się to przywiązanie, wytworzy się takie demoniczne iluzje i
bardzo ciężko będzie się od nich uwolnić. Zatem możliwe, że gdy taka osoba nie
będzie potrafiła się dobrze zachować, to będzie skończona i podąży za demonami.
Ponieważ nazywa siebie buddą, już zaczęła podążać za demonami. Ostatecznie może
jeszcze zwabić do siebie owładające duchy lub coś innego, i to będzie jej
koniec. Jej serce ulegnie zepsuciu i spadnie na sam dół. Takich ludzi jest
wielu. Nawet na naszych zajęciach niektórzy uważają siebie za całkiem niezłych
i inaczej się obnoszą. Kim tak naprawdę się jest, jest tematem tabu unikanym
nawet w buddyzmie. To, co teraz omówiłem to sytuacja, która nazywa się
tworzeniem w swoim sercu demonów, nazywa się to także przemianą wedle myśli.
Również w Pekinie pojawił się taki kursant. W innych miejscach także się tacy
pojawili. Co więcej, przysparza to innym praktykującym wielu zakłóceń.
Niektórzy zapytali mnie:
„Nauczycielu, dlaczego tego nie wyeliminujesz?”. Zastanówcie się wszyscy,
jeżeli usuniemy wszystkie przeszkody z twojej ścieżki kultywacji i
praktykowania, to jak będziesz kultywował? Właśnie w okolicznościach
demonicznych zakłóceń, właśnie wtedy możesz pokazać czy możesz dalej
kultywować, czy możesz prawdziwie oświecić się do Tao, czy możesz znieść
zakłócenia i czy możesz być wytrwały w jednej dyscyplinie. Wielkie fale
wypłukują piasek. I o to właśnie chodzi w kultywacji i praktykowaniu. Jedynie
to, co pozostanie, będzie szczerym złotem. Jeżeli nie odczułbyś takich form
zakłóceń, to powiedziałbym, że kultywacja stałaby się zbyt łatwa. Według mnie
taka kultywacja byłaby zbyt łatwa. Wielkie oświecone istoty na wysokich
poziomach uznałyby to za niesprawiedliwe: „Co ty robisz? Tak chcesz ocalić
ludzi? Na ich ścieżce nie ma już żadnych przeszkód i mogą tak sobie kultywować
do samego końca. Czy to jest kultywacja? Im dłużej praktykują, tym jest im
wygodniej i nie mają żadnych zakłóceń. Jak może tak być?”. To rzeczywiście jest
problem, i ja też się nad tą kwestią zastanawiałem. W początkowym okresie
zająłem się wieloma takimi demonami. Jednak myślę, że postępowanie cały czas w
ten sposób nie byłoby właściwe. Inni także powiedzieli mi: „Uczyniłeś ich
kultywację zbyt łatwą. Mają jedynie tę odrobinę trudności i tę odrobinę
kłopotów pomiędzy sobą, a nadal posiadają tak wiele przywiązań, których nie
mogą porzucić! Nadal jest wątpliwe, czy będą mogli rozumieć sedno twojego Dafa
podczas zamętu i chaosu!”. Rzeczywiście istnieje tu taka kwestia, więc pojawią
się zakłócenia i testy. To, o czym teraz mówiłem, to jedna z form demonów.
Bardzo trudno jest prawdziwie ocalić człowieka, ale zniszczyć go jest
niesłychanie łatwo. Jeżeli twoje serce nie będzie prawe, to natychmiast
będziesz skończony.
Ponieważ ludzie poprzez
pokolenia dopuszczali się złych czynów, spowodowało to katastrofy, a dla
kultywujących przeszkody karmy. Przeto istnieją narodziny, starość, choroby i
śmierć. To zwyczajna karma. Istnieje jeszcze pewna potężna karma, która ma
niezwykle silny wpływ na kultywującego. Określa się ją mianem karmy myślowej.
Człowiek w czasie swojego życia musi myśleć. Ponieważ jest zagubiony pośród
złudzeń codziennych ludzi, często wytwarza wówczas myśli o sławie, korzyściach,
żądzy i złości. Z biegiem czasu wytworzy to potężną karmę myślową. Skoro
wszystko posiada życie w innych przestrzeniach, tak samo jest z karmą. Gdy ktoś
chce kultywować i praktykować prawe Fa, to musi usuwać karmę. Usuwanie karmy
oznacza jej unicestwienie, jej przemienienie. Oczywiście karma się na to nie
godzi, więc taka osoba napotyka na trudności i przeszkody. Karma myślowa może
jednak bezpośrednio zakłócać ludzki mózg, przez co taka osoba będzie w myślach
przeklinała nauczyciela i Dafa, a w głowie pojawią się złe myśli i wyzwiska.
Gdy ma to miejsce, to niektórzy kultywujący nie rozumieją, co się dzieje, a
nawet uważają, że to ich własne myśli. Niektórzy uważają także, że to owładające
duchy. Jednak nie są to owładające duchy. Jest to wytworzone i odtworzone w
mózgu osoby przez karmę myślową. Niektórzy nie mają silnej świadomości głównej,
więc ulegają karmie myślowej i robią złe rzeczy. Dla takiego człowieka jest to
koniec. Spada w dół. Jednak większość osób potrafi ją usunąć i oprzeć się jej
za pomocą silnych własnych myśli (silnej świadomości głównej). Pokazuje to, że
taka osoba może zostać ocalona, że może jasno rozróżnić dobro od zła, i że
posiada dobrą jakość oświecenia. Zatem moje faszen pomogą jej usunąć większość
karmy myślowej. Takie sytuacje widzi się dość często. Gdy ma to miejsce, można
zobaczyć czy dana osoba może pokonać te złe myśli. Jeżeli jest się stanowczym,
to karma może zostać usunięta.
Co to jest nieprawe
serce? Ma to miejsce wtedy, gdy ktoś nie potrafi zawsze uważać się za
praktykującego. Praktykujący podczas kultywacji i praktykowania napotka na
trudności. Gdy owe trudności się pojawią, mogą ukazać się w postaci konfliktów
międzyludzkich podczas gonitwy za stanowiskiem i tym podobnych. Będzie to miało
bezpośredni wpływ na twój sinsing i będzie tego dość dużo. Na co się jeszcze
napotka? Nagle gdzieś w naszych ciałach poczujemy dyskomfort. Stanie się tak,
gdyż trzeba spłacić karmę i objawi się to we wszelaki sposób. W określonym
czasie nie będziesz wiedział, czy to wszystko jest prawdą czy fałszem. Nie
będziesz pewien czy gong istnieje, czy możesz kultywować, czy w ogóle można
wznieść się poprzez kultywację i praktykowanie, oraz czy istnieją buddowie. Czy
naprawdę istnieją czy nie. Będzie to miało miejsce w przyszłości, gdy doznasz
iluzji, na skutek których zwątpisz, czy to wszystko istnieje. Pomyślisz, że to
wszystko jest fałszywe. Wszystko po to, aby zobaczyć, czy możesz pozostać
niezachwianym. Jeśli twierdzisz, że musisz pozostać niezachwianym, to gdy z tym
sercem znajdziesz się w takiej sytuacji, naprawdę będziesz mógł pozostać
niezachwianym i w naturalny sposób zachowasz się dobrze, gdyż twój sinsing już
się wzniósł. Natomiast obecnie nie jesteś jeszcze tak stabilny, zatem gdyby
teraz pojawiła się ta trudność, nie mógłbyś wcale się do tego oświecić i
zupełnie nie byłbyś w stanie kultywować. Trudności mogą pojawić się pod wieloma
postaciami.
W trakcie procesu
kultywacji i praktykowania należy kultywować i praktykować wzwyż właśnie w ten
sposób. Niektórzy wśród nas, gdy tylko źle się czują, uważają, że to choroba.
Nie zawsze potrafią uważać się za praktykujących i gdy napotykają na coś
takiego, myślą, że są chorzy. Dlaczego pojawia się tyle kłopotów? Powiem ci, że
usunięto dla ciebie już wiele i twoje kłopoty zostały bardzo ograniczone. Gdyby
nie zostały usunięte, to możliwe, że po napotkaniu na nie, wyzionąłbyś ducha
lub już nigdy nie wstałbyś z łóżka. Zatem, gdy napotkasz na pewne kłopoty, poczujesz
się źle. Jak mógłbyś cały czas czuć się błogo? Podam przykład. Podczas moich
zajęć w Czangczun był pewien człowiek z bardzo dobrą podstawą. Naprawdę był
dobrym kandydatem na ucznia, więc zwróciłem na niego uwagę. Zwiększyłem o
odrobinę jego trudności, aby szybciej spłacił karmę i osiągnął otwarcie gong.
Taki miałem zamiar. Nagle pewnego dnia wystąpiły u niego objawy zatoru w mózgu.
Przewrócił się i poczuł, że nie może się poruszyć, że stracił władanie nad
kończynami. Przewieziono go do szpitala, po czym stanął na nogi. Pomyślcie
wszyscy, gdyby doznał zatoru w mózgu, to jak mógłby tak szybko wstać na nogi i
na powrót władać rękoma i nogami? On jednak powiedział, że to nauka Falun Dafa
wywołała u niego kłopoty. W ogóle nie zastanowił się nad tym, jak można tak
szybko wyzdrowieć po zatorze mózgu. Jeżeli nie uczyłby się Falun Dafa, to
możliwe, że po przewróceniu się, zmarłby na miejscu, lub możliwe, że zostałby
na zawsze sparaliżowany, gdyż naprawdę doznałby zatoru mózgu.
Właśnie tak trudno jest
ocalić człowieka. Czyni się dla niego tak dużo, a on nie potrafi się do tego
oświecić i jeszcze mówi takie rzeczy. Pewien doświadczony kursant powiedział:
„Nauczycielu, dlaczego wszystko mnie boli. Zawsze chodzę do szpitala na
zastrzyki, ale i to nie pomaga. Przyjmowanie leków też nie pomaga”. Nawet nie
wstydził się mi o tym powiedzieć! Oczywiście, że to by nie pomogło. To nie są
choroby, więc jak mogłoby pomóc? Idź przebadaj się, a zobaczysz, że nic ci nie
jest. Po prostu czujesz się niedobrze. Mieliśmy jednego kursanta, który udał
się do szpitala na zastrzyki w trakcie których pogięto na nim kilka igieł. W
końcu lekarstwo wytrysnęło na wierzch, a nadal nie przebito się przez jego
skórę. Dopiero wtedy zrozumiał: „Aha, jestem praktykującym, nie chcę już
żadnych zastrzyków”. Dopiero wtedy zrozumiał, żeby ich nie brać. Zatem, gdy
napotykamy na trudności, to musimy na tę kwestię zwrócić szczególną uwagę.
Niektórzy uważają, że nie pozwalam im leczyć się w szpitalu, więc myślą: „Nie
pozwalasz mi pójść do szpitala, więc poszukam mistrza czikung, aby mnie
wyleczył”. Nadal uważają to za chorobę i idą szukać mistrza czikung. Gdzie
można znaleźć prawdziwego mistrza czikung? Jeżeli będzie fałszywy, to zrujnuje
cię na miejscu.
Czy możesz jasno
rozróżnić, czy dany mistrz jest fałszywy czy prawdziwy? Wielu mistrzów czikung
jest samozwańczych. Przeszedłem przez testy i mam w ręku dokumenty instytucji,
które poddały mnie badaniom. Jest wielu fałszywych mistrzów czikung. Sami
nadali sobie taki tytuł i pozując na wielkich oszukują ludzi. Ci fałszywi
mistrzowie czikung też mogą leczyć choroby. Dlaczego mogą je leczyć? Posiadają
owładające duchy. Gdyby nie byli owładnięci przez te duchy, nie byliby w stanie
oszukiwać ludzi! Ten owładający duch może wysyłać gong i uzdrawiać. Także jest
pewnym rodzajem energii i niezwykle łatwo może wpływać na codziennych ludzi.
Jednakże powiedziałem, jeżeli ten owładający duch cię uzdrowi, to co prześle na
twoje ciało? W krańcowym mikrokosmosie te wszystkie rzeczy to podobizny tego
owładającego ducha. Jeżeli wyśle to na twoje ciało, to co zrobisz? Zaprosić
bóstwo jest łatwo, ale odprawić je jest znacznie trudniej. Nie mówimy o
codziennych ludziach, którzy po prostu chcą być codziennymi ludźmi i szukają
tymczasowej ulgi. Jednak ty jesteś praktykującym. Czy nie chcesz nieustannie
oczyszczać swojego ciała? Jeżeli te rzeczy dostaną się na twoje ciało, to kiedy
będziesz w stanie się ich pozbyć? Poza tym, to posiada pewną energię. Niektórzy
pomyśleli, „Ale dlaczego Falun to wpuścił? Czy nauczyciel nie posiada faszen, które
mają nas chronić?”. W naszym wszechświecie istnieje następująca zasada: nikt
nie wtrąci się do tego, do czego sam dążysz. Jeżeli sam czegoś chcesz, to nikt
się do tego nie będzie mieszał. Moje faszen będą próbowały cię powstrzymać i
udzielą ci wskazówek. Ale gdy zobaczą, że zawsze postępujesz w ten sposób,
także przestaną się tobą zajmować. Jak można zmusić kogoś do kultywacji i
praktykowania? Nie można zmusić cię do kultywacji. Nie można jej na tobie
wymusić. Od ciebie zależy prawdziwe wznoszenie się. Jeżeli nie chcesz się
wznosić, to nikt inny nie może nic na to poradzić. Zarówno zasady, jak i Fa,
zostały ci przekazane, i jeżeli sam nie chcesz się wnieść, to kogo możesz za to
winić? Jeżeli sam tego chcesz, to ani Falun nie będzie w to ingerował, ani moje
faszen się tym nie zajmą. Tak będzie na pewno. Niektórzy nawet poszli na
wykłady innych mistrzów czikung, a po powrocie do domu czuli się bardzo źle.
Oczywiście, że się tak czuli. Zatem dlaczego faszen cię nie powstrzymał. A po
co tam poszedłeś? Czyż nie chciałeś tego, idąc tam posłuchać? Czy nie wpuściłeś
tego przez swoje uszy, powodując, że dostało się to do środka? Niektórzy
zniekształcili swój Falun. Mówię ci, ten Falun jest cenniejszy niż twoje życie.
Jest życiem z wyższego poziomu i nie można go, ot tak, dowolnie niszczyć.
Obecnie jest bardzo wielu fałszywych mistrzów czikung i niektórzy z nich są
bardzo sławni. Gdy rozmawiałem z przewodniczącym Chińskiego Badawczego
Stowarzyszenia Czikung, powiedziałem mu, że w starożytności Da Dzi wprowadziła
zamęt w cesarskim dworze. Ta lisica działała bardzo zaciekle, ale nie była aż
tak szkodliwa jak obecni fałszywi mistrzowie czikung, którzy po prostu wpędzili
cały kraj w stan chaosu. Ilu ludzi spotkało nieszczęście! Widzisz, że z
zewnątrz wygląda to dość dobrze, ale ilu jest ludzi, którzy mają na sobie te
rzeczy? Jeżeli prześlą je tobie, ty także będziesz to miał, gdyż jest to po
prostu bardzo dzikie. Zatem codziennym ludziom bardzo trudno jest rozpoznać to
z wyglądu.
Możliwe, że niektórzy
pomyśleli: „Dzisiaj, po wzięciu udziału w tych zajęciach czikung i wysłuchaniu
wykładu Li Hongdży, zrozumiałem jak wspaniały i dogłębny jest czikung! Gdy będą
miały miejsce inne zajęcia czikung, to także pójdę ich wysłuchać”. Radziłbym ci
w żadnym wypadku tam nie iść. W trakcie ich słuchania, niedobre rzeczy wejdą w
ciebie przez twoje uszy. Bardzo trudno jest kogoś ocalić i bardzo trudno jest
zmienić twoje myślenie. Trudno jest również doprowadzić twoje ciało do
porządku. Jest tak wielu fałszywych mistrzów czikung. Nawet jeżeli chodzi o
prawdziwych mistrzów czikung z prawych praktyk, to czy oni są naprawdę czyści?
Niektóre zwierzęta są bardzo agresywne. Pomimo, że nie mogły się dostać na ich
ciała, to oni nie są w stanie ich odpędzić. Ani oni, ani ich wychowankowie nie
mają możliwości zajęcia się tymi rzeczami na większą skalę. Gdy wysyłają gong,
to zawarte są w nim różne pomieszane rzeczy. Może sami są dość prawi, ale ich
wychowankowie tacy nie są i mają na sobie wszelkiego rodzaju duchy owładające.
Wszystko można na nich znaleźć.
Jeżeli chcesz prawdziwie
kultywować i praktykować Falun Dafa, to lepiej nie idź ich słuchać. Oczywiście,
jeżeli nie chcesz kultywować i praktykować Falun Dafa i chcesz ćwiczyć
wszystkie inne rzeczy, możesz iść. Nie będę się wtedy tobą zajmował, gdyż nie
będziesz uczniem Falun Dafa. Jednak, gdy pojawią się problemy nie mów, że są
one wynikiem praktykowania Falun Dafa. Tylko jeżeli prowadzisz się we-dług
standardu sinsing i kultywujesz oraz praktykujesz według Dafa, to prawdziwie
należysz do Falun Dafa. Ktoś zapytał: „Czy możemy utrzymywać kontakty z osobami
ćwiczącymi inne czikung?”. Powiem ci, że oni tylko ćwiczą czikung, a ty
kultywujesz i praktykujesz Dafa. Po wyjściu z tych zajęć, różnica pomiędzy
waszymi poziomami będzie bardzo duża. Ten Falun został ukształtowany poprzez
wiele pokoleń kultywacji oraz praktykowania i posiada potężną moc. Oczywiście,
jeżeli utrzymujesz z nimi kontakty i możesz dopilnować, by nie akceptować, ani
nie brać od nich jakichś rzeczy i jesteście jedynie zwykłymi przyjaciółmi, nie
będzie to stanowiło większego problemu. Jeżeli jednak będzie miał na swoim
ciele coś, co będzie bardzo złe, to najlepiej nie utrzymywać kontaktów z taką
osobą. Natomiast, jeśli chodzi o współmałżonków, jeśli on lub ona ćwiczy inną
praktykę, to myślę, że nie stanowi to większego problemu. Należy jednak
wspomnieć o jednym, ponieważ praktykujesz prawe Fa i jesteś praktykującym, to
inne osoby odniosą z tego powodu korzyści. Jeżeli on lub ona ćwiczy drogę zła,
to możliwe, że posiada na ciele rzeczy z tej drogi zła. Dla twojego
bezpieczeństwa, to również zostanie dla niej lub dla niego oczyszczone. W
innych przestrzeniach wszystko zostanie dla ciebie oczyszczone. Także otoczenie
w twoim domu musi zostać oczyszczone. Jeżeli nie zostałoby oczyszczone i wszelkiego
rodzaju rzeczy przysparzałyby ci zakłóceń, to jak mógłbyś praktykować
ćwiczenia?
Istnieje jednak pewna
sytuacja, której moje faszen nie mogą oczyścić. Pewnego dnia jeden z moich
kursantów zobaczył, że przyszedł do niego mój faszen. Niezmiernie się ucieszył:
„Przyszedł faszen nauczyciela. Proszę nauczycielu, zapraszam do środka”. Mój
faszen powiedział: „W twoim pokoju jest zbyt duży bałagan, jest w nim za dużo
rzeczy”, i odszedł. Zazwyczaj, gdy w innych przestrzeniach jest za wiele istot,
mój faszen oczyści to dla ciebie. Jednak jego dom był cały pełen chaotycznych
książek czikung. Ta osoba zrozumiała to, uprzątnęła je z domu, część spaliła, a
inne sprzedała. Wtedy mój faszen przybył ponownie. Tak mi opowiedział ten
kursant.
Jeszcze inni chodzą do
wróżek. Niektórzy zapytali mnie: „Nauczycielu, praktykuję Falun Dafa, ale
interesuję się także Księgą Przemian i wróżeniem. Czy nadal mogę to robić?”.
Powiem tak, gdy posiadasz energię, to wypowiadane przez ciebie słowa mają duże
znaczenie. Jeżeli coś nie miało wydarzyć się w dany sposób, a ty tak to
przepowiedziałeś, to możliwe, że popełniłeś zły uczynek. Codzienna osoba jest
bardzo słaba, jej przesłania są niestabilne i mogą ulegać zmianom. Gdy coś
komuś przepowiesz, to takie nieszczęście naprawdę może mu się przydarzyć.
Załóżmy, że czyjaś karma jest duża i musi ją spłacić, a ty zawsze powtarzasz,
że będzie mu się wiodło dobrze, to wtedy nie będzie mógł spłacić tej karmy. Czy
byłoby to w porządku? Czy nie wyrządzisz mu krzywdy? Niektórzy nie mogą tego
porzucić i przywiązani są do tych rzeczy tak, jakby posiadali jakieś
umiejętności. Czy nie jest to przywiązaniem? Ponadto, jeżeli nawet znałbyś
prawdę, to jako praktykujący powinieneś zapanować nad swoim sinsing. Nie możesz
swobodnie zdradzać codziennym ludziom sekretów niebios. Taka jest zasada. Bez
względu na to, jak wróżysz z Księgi Przemian, pewne rzeczy nie są już
prawdziwe. Można wróżyć i wróżyć, ale pewne rzeczy będą prawdziwe, a inne
fałszywe. W zwykłym ludzkim świecie dozwolone jest istnienie takich rzeczy jak
wróżby. Jednakże ty jesteś kimś, kto naprawdę posiada gong i powiedziałbym, że
prawdziwy praktykujący powinien wymagać od siebie wyższego standardu. Niektórzy
udali się do kogoś po wróżbę i zapytali: „Powróż mi i zobacz jak mi idzie. Jak
idzie mi praktykowanie? Czy będę miał jakieś trudności?”. Szukają kogoś, kto im
to wywróży. Jeżeli dana przeszkoda zostanie ci przepowiedziana, to jak będziesz
mógł się wznieść? Całe życie praktykującego przeszło zmianę. Odczyt z dłoni,
odczyt z twarzy, wróżba z daty urodzin i rzeczy takie jak przesłania w ciele,
nie są już te same, gdyż uległy zmianie. Gdy udasz się do kogoś po wróżbę, to
mu uwierzysz, gdyż w innym wypadku, po co byś sobie wróżył? Powie ci
powierzchownie o tym, co miało się wydarzyć. Jednak to wszystko zostało
zmienione. Zatem zastanówcie się, jeżeli szukasz kogoś, kto by ci powróżył, to
czy nie wysłuchasz go i czy mu nie uwierzysz? Zatem czy nie wytworzy to w tobie
psychicznego obciążenia? Zachowasz to w sercu i będziesz o tym myślał. Czy nie
jest to przywiązaniem? Zatem jak takie przywiązanie porzucić? Czy nie
przysporzyłeś sobie dodatkowego utrudnienia? Czy aby porzucić to nowo
wytworzone przywiązanie, nie będziesz musiał znieść jeszcze więcej? Każdy test
i każda trudność, to kwestia kultywacji w górę lub stoczenia się w dół. Już
jest tak trudno, a jeszcze dokładasz sobie utrudnień. Jak to przejdziesz?
Możliwe, że w wyniku tego napotkasz na trudności i problemy. Niedozwolone jest,
aby ktoś dojrzał zmienioną ścieżkę twojego życia. Gdyby ją zobaczył, mógłby ci
powiedzieć, w którym momencie pojawią się trudności. Jak wtedy mógłbyś
kultywować? Dlatego zupełnie nie można pozwolić by ją ujrzał. Niedozwolone
jest, aby ktoś z innych dyscyplin mógł ją dostrzec, ani nie mogą zobaczyć jej
uczniowie z tej samej dyscypliny. Nikt nie jest w stanie poprawnie wywróżyć jej
przebiegu, gdyż takie życie zostało zmienione i jest to życie dla kultywacji.
Niektórzy pytali mnie,
czy można czytać księgi z innych religii lub inne książki czikung?
Powiedzieliśmy, że księgi religijne, a zwłaszcza księgi buddyjskie, wszystkie
uczą ludzi jak kultywować sinsing. My także należymy do szkoły buddy, więc ktoś
mógłby powiedzieć, że nie ma tu żadnego problemu. Jednak należy zwrócić uwagę
na jedno, wiele rzeczy w świętych pismach w procesie tłumaczenia zostało
błędnie przetłumaczonych. Dodatkowo wiele ksiąg zinterpretowano z perspektywy
różnych poziomów i pewne definicje nadano w sposób dowolny. To jest
wprowadzanie Fa w bałagan. Pewne osoby, które w dowolny sposób interpretowały
pisma, były bardzo daleko oddalane od sfery buddów i zupełnie nie znały ich
prawdziwego znaczenia, dlatego różnie rozumiały różne kwestie. Nie byłoby ci
łatwo dogłębnie je zrozumieć. Sam nie mógłbyś ich pojąć. Jednak jeżeli powiesz:
„Interesuję się świętymi pismami”, i zawsze je studiujesz, to wtedy kultywujesz
w danej dyscyplinie. Tak jest ponieważ owe pisma zawierają połączony gong i Fa
danej dyscypliny. Gdy tylko zaczniesz je studiować, to będziesz uczył się danej
dyscypliny. Wystąpi taki problem. Jeżeli się w nie zagłębiasz i kierujesz się
według nich w kultywacji, to możliwe, że podążasz według owej dyscypliny, a nie
według naszej. W kultywacji i praktykowaniu zawsze mówiono: żadnej drugiej
dyscypliny. Jeżeli chcesz prawdziwie kultywować daną dyscyplinę, to czytaj księgi
tylko tej danej dyscypliny.
Jeżeli chodzi o książki
czikung, jeśli chcesz kultywować, to lepiej ich nie czytaj, a zwłaszcza książek
napisanych współcześnie. Lepiej ich nie czytaj. To samo dotyczy książek typu
„Wewnętrzna Alchemia Żółtego Cesarza”, „Przewodnik Natury i Życia” lub „Kanon
Tao”. Pomimo, że nie posiadają tak złych rzeczy, to jednak także zawierają
przesłania z różnych poziomów. Same w sobie stanowią metodę kultywacji i
praktykowania. Gdy je przeczytasz, to owe rzeczy zostaną dodane do twoich i
przysporzą ci zakłóceń. Gdy pomyślisz, że pewne zdanie brzmi rozsądnie, to w
tym momencie przybędzie i zostanie dodane do twojego gong. Pomimo, że nie jest
to coś złego, to jednak, gdy nagle zostanie dodane, powiedz, jak będziesz
praktykował? Czy nie spowoduje to problemu? Jeżeli do elektronicznych części
telewizora dodasz jakąś inną część, to jak myślisz, co stanie się z
telewizorem? Natychmiast się popsuje. Taka jest prawda. Ponadto, obecnie wiele
książek czikung jest fałszywych i niosą ze sobą wszelkiego rodzaju przesłania.
Gdy jeden z naszych kursantów przeglądał książkę czikung, wyskoczył z niej
wielki wąż. Oczywiście nie zamierzam mówić o tym w szczegółach. To co przed
chwilą omówiłem, to kłopoty wywoływane przez naszych praktykujących, gdy nie potrafią
zachować się prawidłowo. To właśnie są kłopoty wywołane brakiem prawego serca.
Wszystkim wam to powiedzieliśmy, gdyż jest to dla was z korzyścią. Pozwoli wam
to zrozumieć jak należy postępować i jak rozróżnić te rzeczy, tak aby w
przyszłości nie pojawiły się problemy. Pomimo, że nie podkreśliłem dosadnie
tego co powiedziałem, to jednak zwróćcie na to szczególną uwagę, gdyż właśnie
tu często pojawiają się problemy. Często właśnie tu mogą wystąpić. Kultywacja i
praktykowanie są naprawdę bardzo trudne i niezwykle poważne. Jeżeli
przestaniesz uważać choć przez chwilę, to możliwe, że upadniesz i zostaniesz w
jednej chwili zniszczony. Tak więc twoje serce koniecznie musi być prawe.
Poza dyscyplinami
wewnętrznej kultywacji istnieje jeszcze czikung sztuk walki. Poruszając temat
czikung sztuk walki, muszę podkreślić jeszcze jedną kwestię, mianowicie obecnie
w środowisku kultywacji i praktykowania występuje wiele rodzajów czikung.
Obecnie pojawił się tak
zwany czikung malarstwa, czikung muzyki, czikung kaligrafii, czikung tańca i
tego typu rzeczy. Czy to wszystko jest czikung? Myślę, że byłoby to bardzo
dziwne. Twierdzę, że jest to działanie na szkodę czikung. W zasadzie nie tylko
jest to szkodzeniem czikung, ale wręcz jest to niszczeniem czikung. Jakie są
ich podstawy teoretyczne? Mówią, że podczas malowania, śpiewania, tańczenia lub
pisania należy wejść w trans, w tak zwany stan czikung. Czy to jest czikung?
Nie można tak do tego podchodzić. Pytam: czyż nie jest to niszczenie czikung? Czikung
jest obszerną i dogłębną wiedzą na temat kultywacji i praktykowania ciała. Aha,
więc bycie w transie to czikung? Zatem jeżeli w transie pójdziemy do toalety,
czy to też będzie zaliczać się do czikung? Czy nie jest to niszczenie czikung?
Twierdzę, że jest to właśnie niszczenie czikung. Przed dwoma laty na
Orientalnych Targach Zdrowia, był tak zwany czikung kaligrafii. Co nazwano
czikung kaligrafii? Na chwilę poszedłem to zobaczyć. Osoba wzięła do ręki
pędzelek i zaczęła pisać. Po napisaniu wysłała ręką czi na napisane znaki. To,
co wysłała, to wszystko było czarne czi. Głowę miała przepełnioną pieniędzmi i
sławą, więc powiedz, czy mogła posiadać gong? Jej czi także nie mogło być
dobre. Owe kaligrafie były tam wywieszone i sprzedawane po dość wysokiej cenie.
Wszystkie kupowane były przez cudzoziemców. Powiedziałbym, że każdy, kto je
kupił, sprowadził na siebie nieszczęście. Czy te czarne czi mogło być dobre?
Twarz tej osoby była cała czarna. W oczach miała tylko pieniądze, więc jeżeli
myślała tylko o pieniądzach, to czy mogła posiadać gong? Na jej wizytówce
widniało dość dużo tytułów, jak Międzynarodowy Czikung Kaligrafii i tak dalej.
Pytam, jak można coś takiego zaliczyć do czikung?
Pomyślcie o tym wszyscy,
po moich wykładach 80–90% ludzi nie tylko zostanie uleczonych, ale jeszcze
rozwinie gong. Rozwinie prawdziwy gong. Rzeczy na waszych ciałach są już dość
nadzwyczajne. Jeżeli praktykowalibyście sami, to nie uzyskalibyście tego
praktykując nawet przez całe swoje życie. Jeżeli młody człowiek zacząłby praktykować
teraz, to przez całe życie nie rozwinąłby poprzez praktykowanie tego, co wam
dałem. A jeszcze musiałby go nauczać prawdziwy i zacny mistrz. Ukształtowanie
tego Falun i mechanizmów zajęło nam wiele pokoleń. Są one ofiarowane ci od
razu. Zatem mówię wam, nie utraćcie łatwo tego tylko dlatego, że łatwo to
otrzymaliście. Jest to niesamowicie cenne, wprost bezcenne. Po wyjściu z tych
zajęć będziesz posiadał prawdziwy gong, wysokoenergetyczną materię. Gdy po
powrocie do domu napiszecie parę słów, to bez znaczenia czy piszecie ładnie czy
nie, będzie to posiadało gong! Zatem czy po naszych zajęciach każdy powinien
przyznać sobie miano „mistrza” i czy wszyscy powinni zostać mistrzami czikung
kaligrafii? Powiedziałbym, że nie można tak tego rozumieć. Jako osoba, która
prawdziwie posiada gong i energię, na wszystkim czego dotkniesz pozostawisz
energię, bez celowego jej wysyłania. I energia ta będzie błyszczała.
W pewnym czasopiśmie
widziałem, że opublikowano wiadomość informującą o mających się odbyć zajęciach
czikung kaligrafii. Przejrzałem to, aby zobaczyć jak będą tego nauczać. Było
napisane tak: najpierw wyreguluj oddech, wdech i wydech. Następnie medytuj
skupiając się na czi w polu dantien. Medytuj przez kwadrans do pół godziny.
Wyobraź sobie, że czi unosi się z pola dantien i wchodzi do przedramion. Weź
pędzelek, zamocz go w atramencie i przesuń czi na czubek pędzelka. Gdy tylko
twoja myśl tam dotrze, zacznij pisać. Czy nie jest to oszukiwanie ludzi? Aha,
jeżeli przesuniemy dokądś czi, to będzie już zaliczało się to do jakiegoś
czikung? Zatem gdy jemy, pomedytujmy przez chwilę, podnieśmy pałeczki,
przesuńmy czi na koniec pałeczek i zacznijmy jeść, i będzie to czikung
jedzenia, czyż tak? A to, co będziemy jeść to będzie energia? Podaję tylko taki
przykład. Twierdzę, że to właśnie jest niszczenie czikung. Ludzie uważają
czikung za coś tak powierzchownego, ale nie można tak jego rozumieć.
Jednak czikung sztuk
walki można zaliczyć do niezależnej odmiany czikung. Dlaczego? Ponieważ był
przekazywany przez kilka tysięcy lat i posiada szerokie podłoże teoretyczne i
pełny system metod kultywacji i praktykowania. Zatem można zaklasyfikować go
jako kompletny system. Pomimo tego, czikung sztuk walki także jest praktyką z
najniższego poziomu wewnętrznej kultywacji. Twardy czikung jest rodzajem masy
energii wytworzonej wyłącznie do uderzania. Podam wam przykład. W Pekinie był
pewien kursant, który po powrocie z zajęć naszego Falun Dafa nie mógł nacisnąć
na nic ręką. Gdy kupował wózek dla dziecka, chciał sprawdzić w sklepie
wytrzymałość wózka. Nacisnął na niego i „bach”, wózek rozpadł się na części.
Pomyślał, że to bardzo dziwne. Wrócił do domu i gdy siadał na krześle, także
nie mógł nacisnąć na nie ręką. Gdyby nacisnął nawet lekko, to krzesło „bach”
rozpadłoby się na kawałki. Później zapytał mnie, co się dzieje. Nie
powiedziałem mu, gdyż obawiałem się, że wznieci to u niego przywiązanie.
Odpowiedziałem, że to wszystko jest naturalne i żeby pozwolił, żeby toczyło się
swoją drogą. Powiedziałem, żeby nie zwracał na to uwagi i że to wszystko jest
dobre. Jeżeli ktoś dobrze opanował tę zdolność, może zmiażdżyć w ręku kamień.
Czyż nie jest to twardy czikung? Jednak on nie uprawiał twardego czikung. W
praktykach wewnętrznej kultywacji takie zdolności mogą zazwyczaj się wyłonić.
Ale dlatego, że trudno jest upilnować swój sinsing, często gdy dana zdolność
wyłoni się, nie będzie można jej użyć. Zwłaszcza w czasie kultywacji i
praktykowania na niskim poziomie, sinsing osoby jeszcze nie jest wzniesiony, i
gdy wyłonią się owe zdolności, to nie mogą się ukazać. Z biegiem czasu wraz z
podniesieniem twojego poziomu, nie będzie już z tych rzeczy żadnego pożytku i
wtedy także się nie ukażą.
Jak uprawia się czikung
sztuk walki? Przy uprawianiu czikung sztuk walki mówią o przemieszczaniu czi.
Na początku nie jest jednak łatwo przemieścić czi. Gdy chcesz przesunąć czi, to
niekoniecznie się przemieści. Zatem co począć? Taka osoba musi zacząć ćwiczyć
ręce, obie strony klatki piersiowej, stopy, nogi, ramiona i głowę. W jaki
sposób je ćwiczą? Niektórzy uderzają rękoma lub dłońmi w drzewo. Inni uderzają
w kamienne płyty. „Bach, bach”, tak w nie walą. Powiedz, jak bardzo przy takich
ciosach muszą boleć kości. Jeżeli użyją choć trochę siły, to zaczną krwawić.
Jednak czi nadal się nie przemieści. Co można na to poradzić? Osoba zacznie
obracać w koło ramionami. Gdy spłynie do nich krew, nabrzmieją zarówno ramiona
i ręce. Naprawdę spuchną i gdy uderzy w kamień, to kości będą osłonięte. Nie
będzie uderzać bezpośrednio nimi w skałę, więc nie będzie to takie bolesne.
Wraz z wykonywaniem ćwiczeń, osoba będzie nauczana przez mistrza i z biegiem
czasu będzie mogła przemieścić czi. Ale samo przemieszczenie czi nie wystarczy,
ponieważ podczas prawdziwej walki nikt nie będzie na ciebie czekał. Oczywiście,
gdy osoba potrafi przesunąć czi, to jest już w stanie zablokować cios. Gdy ktoś
uderzy ją grubym kijem, to może nic ją nie zaboli, gdyż dana część ciała
nabrzmieje po przemieszczeniu tam czi. W początkowym okresie czi jest czymś
najbardziej prymitywnym. Jednakże wraz z nieustannym treningiem może
przekształcić się w wysokoenergetyczną materię. Gdy przekształci się w
wysokoenergetyczną materię, stopniowo ukształtuje pewien rodzaj bardzo gęstej
masy energii i taka masa energii będzie żywa. Zatem będzie to także skupisko zdolności,
czyli będzie to właśnie pewien rodzaj zdolności. Taka zdolność wyspecjalizowana
jest w zadawaniu i blokowaniu ciosów, więc nie zadziała, gdy zostanie użyta do
leczenia chorób. Ponieważ ta wysokoenergetyczna energia istnieje w innej
przestrzeni i nie porusza się w naszej przestrzeni, to jej czas jest szybszy od
naszego. Gdy będziesz chciał kogoś uderzyć, to nie będziesz musiał stosować
przesuwania czi ani nawet o tym myśleć, gdyż gong sam tam dotrze. Gdy ktoś chce
cię uderzyć, a ty chcesz odeprzeć cios, to ten gong sam tam dotrze. Bez względu
na to, jak szybko zamachniesz się ręką, on jest od ciebie szybszy, gdyż po obu
stronach różne są pojęcia czasu. Poprzez ćwiczenie czikung sztuk walki można
wyćwiczyć tak zwaną Żelazną Dłoń, Cynobrową Dłoń, Nogę Wadżry i Stopę Arhata.
To są zwykłe ludzkie umiejętności. Codzienna osoba może osiągnąć je poprzez
uprawianie ćwiczeń fizycznych.
Największa różnica
pomiędzy czikung sztuk walki i dyscyplinami wewnętrznej kultywacji jest
następująca: czikung sztuk walki wymaga ćwiczeń w ruchu, więc czi przemieszcza
się pod skórą. Ponieważ ćwiczy się w ruchu, to nie można wejść w stan
wyciszenia i czi nie może wejść w dantien. Czi przemieszcza się pod skórą i
przez mięśnie, więc nie można kultywować życia, ani nie można poprzez
kultywację i praktykowanie, rozwinąć żadnej zaawansowanej techniki kung–fu.
Nasza praktyka wewnętrznej kultywacji wymaga praktykowania w stanie wyciszenia.
Zazwyczaj w różnych praktykach jest mowa o tym, że czi wchodzi do dantien lub
do podbrzusza, i przykładają szczególną uwagę do kultywacji i praktykowania w
stanie wyciszenia, a także do przekształcenia benti. Mogą kultywować życie oraz
dojść w kultywacji i praktykowaniu do wyższych poziomów.
Możliwe, że wszyscy
słyszeliście o pewnych technikach kung–fu. W powieściach pisze się o Tarczy
Złotego Dzwonu, Żelaznej Koszuli i przebijaniu topoli z odległości stu kroków.
W innych stosują lekki gong i potrafią poruszać się w powietrzu. Inni potrafią
nawet przenosić się do innych przestrzeni. Czy istnieją takie techniki kung–fu?
Tak, na pewno istnieją. Nie istnieją jednak pośród codziennych ludzi. Osoby,
które prawdziwie wyćwiczyły tak wysokie kung–fu nie mogą ich pokazywać.
Ponieważ nie są one wyćwiczone tylko poprzez uprawianie sztuk walki, oraz
całkowicie przekraczają poziom codziennych ludzi, trzeba je kultywować według
praktyk wewnętrznej kultywacji. Trzeba przykładać wagę do sinsing, czyli
wznosić swój sinsing i postrzegać lekko materialne korzyści. Chociaż takie
techniki kung–fu można rozwinąć poprzez kultywację, nie można jednak stosować
ich dowolnie wśród codziennych ludzi. Dozwolone jest ich użycie, gdy nikt tego
nie widzi. Jednak spójrz, co opisano w tych powieściach. Ktoś walczy i zabija o
tajemny podręcznik miecza, o skarb lub o kobietę. Jego umiejętności są wielkie
i może przemieszczać się w niezwykły sposób. Zastanówcie się wszyscy, czy osoba
prawdziwie posiadająca takie techniki kung–fu nie rozwinęła ich poprzez
kultywację wewnętrzną? Tylko przykładając wagę do sinsing można je
wykultywować. Zatem już od dawna musiała lekko postrzegać sławę i pieniądze
oraz wszelkiego rodzaju pragnienia. Jak taka osoba mogłaby kogoś zabić? Jak
mogłaby przykładać tak wielką wagę do pieniędzy i bogactwa? Jest to całkowicie
niemożliwe. Są to jedynie artystyczne wyolbrzymienia. Ludzie dążą do silnych
wrażeń i pójdą za wszystkim, co zaspokoi ich pragnienia. Autorzy to
wykorzystują i piszą tak, by zaspokoić twoje pragnienia i abyś był
usatysfakcjonowany. Im bardziej niewiarygodne rzeczy wypisują, tym bardziej
chcesz je czytać. Ale to są jedynie artystyczne wyolbrzymienia. Ludzie, którzy
naprawdę posiadają takie techniki kung–fu, tak by się nie zachowali, a tym
bardziej nie mogliby wystawić ich na pokaz.
Ponieważ wielu spośród
tych, którzy przychodzą się do nas uczyć, kultywuje i praktykuje pośród
codziennych ludzi, posiada wiele przywiązań, których nie mogą porzucić. Wiele
przywiązań stało się już dla nich tak naturalne, że sami nie potrafią ich
dostrzec. Ta skłonność do popisywania się może dać o sobie znać w różnych
okolicznościach. Może również ukazać się podczas spełniania dobrego uczynku.
Niektórzy w celu zyskania sławy i pieniędzy lub odrobiny osobistych korzyści
często przechwalają się i popisują: „Ja to potrafię! Ale jestem mocny”. Wśród
nas też występują takie sytuacje, gdy ktoś popisuje się tym, że trochę lepiej
praktykuje, widzi trochę wyraźniej niebiańskim okiem lub lepiej wykonuje ruchy.
Niektórzy mówią:
„Słyszałem jak nauczyciel Li coś powiedział”. Wszyscy zbierają się wokół nich,
a ci opowiadają i szerzą plotki upiększone własnym zrozumieniem. Jaki jest tego
powód? Jest to właśnie popisywanie się. Inni szerzą plotki między sobą i
rozwodzą się nad czymś z upodobaniem, tak jakby byli dobrze poinformowani i tak
jakby wielu naszych kursantów nie rozumiało tyle co oni, oraz nie wiedziało tak
dużo jak oni. Stało się to już dla nich naturalne i możliwe, że nie są tego
świadomi. Podświadomie mają taką skłonność do popisywania się. W innym
przypadku, po co mieliby szerzyć te plotki? Jeszcze inni plotkują na temat
tego, kiedy nauczyciel wróci w góry. Nie przyszedłem z gór, więc do jakich gór
miałbym wrócić? A jeszcze inni mówią, że nauczyciel danego dnia coś komuś
powiedział, lub potraktował kogoś wyjątkowo. Jaki jest pożytek z szerzenia
takich plotek? Nie ma z tego ani odrobiny pożytku. Widzimy jednak, że mają
takie przywiązanie. Mają skłonność do popisywania się.
Niektórzy szukają mnie,
aby dostać mój autograf. W jakim celu? Uzyskanie autografu lub pamiątki jest
zwykłym ludzkim zwyczajem. Jeżeli nie kultywujesz i otrzymasz mój autograf, to
w niczym ci nie pomoże. Każde słowo w mojej książce nosi mój wizerunek i Falun,
i każde zdanie zostało wypowiedziane przeze mnie. W jakim celu chcesz jeszcze
jakiś autograf? Niektórzy myślą: „Gdy będę miał autograf, to będzie chroniło
mnie przesłanie mistrza”. Nadal mówią o rzeczach takich jak przesłania. My nie
mówimy o przesłaniach. Ta książka już sama w sobie jest bezcenna. Czego więcej
jeszcze możesz szukać? Wszystko to jest odzwierciedleniem tego przywiązania. Jeszcze
inni obserwują zachowanie podróżujących ze mną praktykujących, a następnie je
naśladują, nie zastanawiając się czy jest to dobre czy złe. Prawda jest taka,
że nie zajmujemy się tymi, którzy zachowują się w ten sposób – jest tylko jedno
Fa i jedynie podążając w swych czynach za tym Dafa można sprostać prawdziwemu
standardowi. Ci, którzy ze mną podróżują, nie są traktowani w żaden wyjątkowy
sposób. Są tacy sami, jak wy wszyscy. Tyle że są pracownikami stowarzyszenia
badawczego. Nie wzniecajcie takich przywiązań. Często, gdy tylko wzniecisz
takie przywiązanie, nieświadomie wyrządzisz szkodę Dafa. Owe wymyślone przez
ciebie sensacje mogą nawet wywołać konflikty lub wzniecić u praktykujących
przywiązanie, aby znaleźć się bliżej nauczyciela i usłyszeć więcej, i tak
dalej. Czy to wszystko nie odnosi się do tej jednej kwestii?
Do czego jeszcze ta
skłonność do popisywania się może łatwo doprowadzić? Przekazuję praktykę już
ponad dwa lata i część osób wśród naszych doświadczonych kultywujących i
praktykujących Falun Dafa, może wkrótce osiągnąć otwarcie gong. Niektórzy
osiągną stan stopniowego oświecenia. Nagle znajdą się w stanie stopniowego
oświecenia. Dlaczego wcześniej nie wyłoniły się te zdolności? Ponieważ w jednej
chwili przepchnąłem cię tak wysoko i nie może być tak, jeśli nie porzuciłeś
swoich zwykłych ludzkich przywiązań. Oczywiście twój sinsing wzniósł się już
bardzo wysoko, jednak nadal istnieje wiele przywiązań, których się nie
wyzbyłeś. Zatem nie można pozwolić, aby wyłoniły się u ciebie zdolności. Ale po
przejściu tego etapu, po ustabilizowaniu się, nagle osiągniesz stan stopniowego
oświecenia. W tym stanie twoje niebiańskie oko otworzy się na bardzo wysokim
poziomie i wyłoni się u ciebie wiele zdolności. Mówię wam, że w rzeczywistości
w czasie prawdziwej kultywacji i praktykowania, zaraz na początku wyłoni się
wiele zdolności. Osiągnąłeś już tak wysoki poziom, więc posiadasz wiele
zdolności. Możliwe, że ostatnio u wielu z nas wystąpił ten stan. Niektórzy nie
mogą zajść w kultywacji wysoko, gdyż to, co posiadają wraz z ich własną
wytrzymałością jest z góry ustalone, więc osiągną otwarcie gong i oświecenie –
całkowite oświecenie – na bardzo niskich poziomach. Będą takie osoby.
Podkreślam tę kwestię,
aby tym samym powiedzieć wam, że gdy pojawią się takie osoby, to musicie
pamiętać, by nie uważać ich za jakieś nadzwyczajne oświecone istoty. Jest to
bardzo poważny problem w kultywacji i praktykowaniu. Jedynie przestrzegając
tego Dafa można zachowywać się prawidłowo. Nie powinieneś za nikim iść lub
kogoś posłusznie słuchać tylko dlatego, że posiada zdolności, boskie moce lub
zdolność widzenia czegoś. Wyrządzisz wtedy krzywdę także jemu, gdyż wzbudzi to
w jego sercu zbytnią euforię. W końcu wszystko utraci. Owe rzeczy zanikną i
ostatecznie upadnie. Upaść można także po osiągnięciu otwarcia gong. Gdy ktoś
nie potrafi się odpowiednio zachować, może upaść także po osiągnięciu
oświecenia. Również budda może spaść, jeżeli się nie zachowa w odpowiedni
sposób, a co dopiero ty, kultywujący i praktykujący wśród codziennych ludzi!
Zatem nie ma znaczenia ile wyłoni się u ciebie zdolności, lub jak potężne
niebiańskie moce się objawią, koniecznie musisz postępować właściwie. Ostatnio
mieliśmy tu osobę, która siedząc nagle znikała, a po chwili ponownie się
pojawiała. Tak właśnie było. Objawią się jeszcze większe boskie moce. Jak sobie
z tym w przyszłości poradzisz? Jako ktoś, kto przychodzi się do nas uczyć, jako
nasz uczeń, bez znaczenia czy to przydarzy się tobie czy innym, nie możesz
zacząć ich czcić, ani dążyć do tych rzeczy. Gdy tylko poruszy to twoje serce,
od razu będziesz skończony i upadniesz. Możliwe, że sam jesteś wyżej od takiej
osoby, ale po prostu nie wyłoniły się twoje niebiańskie moce. Upadłeś
przynajmniej jeżeli chodzi o tę jedną kwestię. Zatem wszyscy musicie pamiętać,
aby zwrócić szczególną uwagę na tę kwestię. Przedstawiamy tę sprawę bardzo
poważnie, ponieważ wkrótce będzie to miało miejsce. Gdy to nastąpi, nie będzie
dobrze, jeżeli nie będziesz potrafił odpowiednio się zachować.
Nawet po wyłonieniu się
gong, po otwarciu gong lub po prawdziwym osiągnięciu oświecenia, żaden
kultywujący nie powinien postrzegać siebie jako kogoś wyjątkowego. Wszystko, co
może ujrzeć, jest jedynie tym, co może dostrzec na swoim poziomie. Tak jest,
ponieważ jego kultywacja i praktykowanie osiągnęły ten stopień, czyli taki
stopień osiągnęła jego jakość oświecenia, standard sinsing i mądrość. Zatem
może wcale nie uwierzyć w rzeczy na wyższym poziomie. Właśnie dlatego, że nie
uwierzy w nie, będzie uważał, że to co sam widzi jest absolutne i że poza tym
nic więcej nie istnieje. Jednak jeszcze dużo mu brakuje, gdyż jego poziom
znajduje się dopiero tutaj.
Część ludzi osiągnie
otwarcie gong na takim poziomie, gdyż nie będą w stanie wyżej kultywować. Będą
mogli osiągnąć otwarcie gong i oświecenie tylko na takim poziomie. Pośród tych
z nas, którzy ukończą kultywację i praktykowanie, będą tacy, którzy osiągną
oświecenie na małych ścieżkach tego świata. Jedni osiągną oświecenie na różnych
poziomach, a inni osiągną oświecenie z prawym owocem. Tylko oświecenie z prawym
owocem jest najwyższe. Taka osoba może widzieć i objawiać się na różnych
poziomach. Przy otwarciu gong i osiągnięciu oświecenia na najniższych poziomach
małych ścieżek tego świata także można dostrzec pewne przestrzenie i pewne oświecone
istoty. Także można się z nimi kontaktować. Gdy to nastąpi, nie powinieneś być
z siebie dumny, ponieważ będąc na małych ścieżkach tego świata i przy otwarciu
gong na niskich poziomach nie osiąga się prawego owocu. To jest pewne. Tak więc
co na to poradzić? Taka osoba może utrzymać się jedynie na takim poziomie, a
dalsza kultywacja i praktykowanie ku wyższym poziomom to już sprawa
przyszłości. Jeżeli może zajść w kultywacji jedynie tak wysoko, to dlaczego
miałoby się wstrzymywać otwarcie gong? Jeżeli miałbyś tak dalej kultywować, to
i tak nie zaszedłbyś w kultywacji wyżej. Zatem osiągniesz otwarcie gong, gdyż
osiągnąłeś już szczyt swej kultywacji. Będzie wielu takich ludzi. Bez znaczenia
co się wydarzy, koniecznie powinieneś umieć upilnować swój sinsing. Jedynie
przestrzegając Dafa można zachowywać się naprawdę prawidłowo. Czy to zdolności,
czy otwarcie gong, wszystko to uzyskałeś kultywując i praktykując Dafa. Jeżeli
stawiasz Dafa na drugim miejscu, a za najważniejsze uważasz niebiańskie moce,
lub jeżeli po osiągnięciu oświecenia uważasz, że takie czy inne twoje
zrozumienie jest prawidłowe, lub gdy nawet uważasz się za kogoś nadzwyczajnego
i przewyższającego Dafa, to powiem ci, że już zacząłeś spadać i jesteś w
niebezpieczeństwie. Im więcej będziesz tak myślał, tym gorszy będziesz się
stawał. Wtedy naprawdę znajdziesz się w tarapatach i twoja kultywacja pójdzie
na marne. Gdy zachowasz się niewłaściwie, spadniesz i twoja kultywacja pójdzie
na marne.
Powiem ci jeszcze jedno:
zawartość mojej książki to kilka połączonych razem wykładów Fa. Wszystko to
było przeze mnie nauczane i każde zdanie zostało przeze mnie wypowiedziane.
Zostało to spisane słowo po słowie z nagrania. Zostało to przepisane słowo po
słowie i pomogli mi w tym moi uczniowie i kursanci. Spisali to z nagrań.
Następnie ja sprawdziłem to raz po razie. To wszystko to moje Fa. To, co
omawiam to tylko to jedno Fa.
Zabijanie jest bardzo
delikatną kwestią. Jeżeli chodzi o praktykujących, to mamy ścisłe wymagania –
praktykujący nie mogą zabijać. Bez znaczenia czy to w szkole buddy, w szkole
tao lub praktykach czimen, bez znaczenia o której praktyce mówimy, jeżeli tylko
jest to kultywacja i praktykowanie prawego Fa, to wszystkie odnoszą się do tego
bardzo stanowczo: nie można zabijać. Nie ma co do tego wątpliwości. Skutki
pozbawienia życia są bardzo poważne i dlatego szczegółowo to dla was wszystkich
omówimy. W pierwotnym buddyzmie zabijanie odnosiło się głównie do zabijania
ludzi. Było to najcięższym jego rodzajem. Następnie bardzo poważnie postrzegano
zabicie dużej istoty, dużych zwierząt hodowlanych lub większego istnienia.
Dlaczego w środowisku kultywacji i praktykowania zawsze uważano kwestię
zabijania za tak poważną? Dawniej w buddyzmie mówiono, że to, co nie powinno
zostać zabite, a zostało, stawało się samotną duszą i bezdomnym duchem. Dawniej
mówiono o uwalnianiu dusz z czyśćca. Chodzi właśnie o te istoty. Jeżeli te
życia nie zostaną z czyśćca uwolnione będą cierpiały z głodu i pragnienia, i
będą w bardzo trudnym położeniu. Tak mówiono o tym dawniej w buddyzmie.
Mówimy, że jeżeli osoba
wyrządza krzywdę drugiej osobie, to w ramach rekompensaty oddaje jej stosunkowo
dużo de. Odnosimy się tu do normalnej sytuacji, gdy jedna osoba zabiera coś
drugiej i tak dalej. Jednak, gdy tylko zakończy się czyjeś życie, czy to
zwierzęcia, czy innej istoty, wtedy wytworzy to całkiem sporo karmy. Dawniej
zabijanie odnosiło się głównie do zabijania ludzi, co wytwarza wielką karmę.
Jednak zabicie przeciętnego życia także nie jest czymś nieznaczącym i wytwarza
bezpośrednio bardzo wiele karmy. Zwłaszcza w przypadku praktykującego, w
procesie kultywacji i praktykowania ustawiono dla ciebie na różnych poziomach
pewne trudności. To wszystko to twoja własna karma i twoje własne trudności. Umieszczono
je dla ciebie na różnych poziomach, aby umożliwić ci wzniesienie się. Jeżeli
będziesz wznosił swój sinsing, to będziesz potrafił przez nie przejść.
Jednakże, gdybyś naraz dostał tak wielką karmę, to jak mógłbyś przez to
przejść? Z twoim sinsing zupełnie nie mógłbyś tego przejść. Możliwe, że z tego
powodu zupełnie nie byłbyś w stanie kultywować i praktykować.
Odkryliśmy, że gdy ktoś
się rodzi, to w określonym zakresie tej przestrzeni wszechświata jednocześnie
rodzi się bardzo wiele jego „ja”. Wyglądają tak samo, mają tak samo na imię i
ich czyny z grubsza są takie same. Dlatego można nazwać ich elementami jednej
istoty. Pociąga to za sobą następujący problem: jeżeli jedno z tych żyć (tak
samo dotyczy to większych zwierząt) nagle umiera, to te inne życia we
wszystkich innych przestrzeniach nie osiągnęły jeszcze do końca pierwotnie
ustalonego procesu ich życia i pozostało im jeszcze wiele lat. Tak więc taka
osoba po śmierci nie zazna spokoju i będzie błąkała się w przestrzeni
wszechświata. Dawniej mówiono o samotnych duszach i bezdomnych duchach, które
cierpią z powodu głodu i pragnienia. Może tak jest naprawdę. Tym niemniej
rzeczywiście ujrzeliśmy, że znajdują się one w przerażającej sytuacji. Będą tak
cały czas czekać, aż wszystkie życia w każdej przestrzeni dotrą do kresu
swojego życia. Dopiero wtedy wspólnie odnajdą miejsce swojego przeznaczenia. Im
dłużej to trwa tym więcej przysparza cierpienia. Im większe cierpienie, tym
więcej karmy wytworzonej przez to cierpienie stale dodawane jest temu, kto zabił.
Pomyśl, jak wiele karmy by ci to dodało? Ujrzeliśmy to poprzez nasze zdolności.
Zobaczyliśmy jeszcze taką
sytuację: gdy ktoś się rodzi, to w określonej przestrzeni istnieje zarys jego
życia. Innymi słowy, jest tu wszystko, włącznie z tym gdzie ma się znaleźć w
życiu i co ma uczynić. Kto zaplanował jego życie? Najwyraźniej to wyższe istoty
zajmują się tymi sprawami. Na przykład, po narodzinach w zwykłym ludzkim
świecie osoba będzie należała do pewnej rodziny, uczęszczała do pewnej szkoły,
jak dorośnie będzie chodziła do pewnej pracy, i poprzez pracę nawiąże przeróżne
kontakty w społeczeństwie. Innymi słowy, układ całego społeczeństwa jest w ten
sposób zaaranżowany. Jednakże, jeżeli to życie nagle się kończy wbrew
pierwotnie określonemu planowi i następuje zmiana, to te wyższe istoty nie
wybaczą temu, kto spowodował to zamieszanie. Zastanówcie się, jako kultywujący
musimy kultywować i praktykować ku wysokim poziomom. Jeżeli ta istota na
wysokim poziomie mu nie wybaczy, to powiedz czy może on jeszcze kultywować i
praktykować? Niektórzy mistrzowie nie osiągnęli tak wysokiego poziomu jak
wyższe istoty planujące te rzeczy, więc tych mistrzów spotkają nieszczęścia i
zostaną zrzuceni w dół. Pomyśl, czy jest to taki zwyczajny problem? Zatem, gdy
tylko się to uczyni, bardzo trudno będzie kultywować i praktykować.
Możliwe, że wśród
kursantów kultywujących i praktykujących Falun Dafa są osoby, które walczyły w
czasach wojen. Wojny to okoliczności wywołane większymi zmianami w zjawiskach
niebiańskich, a ty byłeś jedynie ich jedną cząstką. Jeżeli podczas tych zmian
nikt nie uczyniłby niczego, to nie mogłoby to wywołać zamierzonego stanu rzeczy
w zwykłym ludzkim świecie, ani nie nazywałoby się to zmianami w zjawiskach
niebiańskich. Wydarzenia te mają miejsce wraz z większymi zmianami i nie można
cię całkowicie za to winić. To, o czym tu mówimy to karma nabyta, gdy ktoś
upiera się, aby czynić zło dla osiągnięcia indywidualnego zysku, zaspokojenia
własnych korzyści, lub gdy stawką jest coś osobistego. Wszystko, co dotyczy zmian
całości ogromnej przestrzeni i wielkich zmian w stanie społeczeństwa, nie liczy
się jako twoja wina.
Zabicie może wytworzyć
ogromną ilość karmy. Niektórzy pomyśleli: „Nie można zabijać, ale przygotowuję
w domu posiłki. Jeżeli nie będę zabijał, to co będzie jadła moja rodzina?”. Nie
zajmuję się takimi specyficznymi kwestiami. Nauczam Fa praktykujących, a nie
mówię ot tak sobie jak mają żyć codzienni ludzie. Decyzję, jak postąpić w
określonej sytuacji, należy podejmować według Dafa. Postępuj tak, jak uważasz
za właściwe. Codzienni ludzie po prostu robią to, co im się podoba i to są ich
sprawy. Nie jest możliwe, aby wszyscy prawdziwie kultywowali. Jednakże
praktykujący powinni wymagać od siebie wysokiego standardu, i tutaj
przedstawiamy wymagania stawiane praktykującym.
Nie tylko ludzie i
zwierzęta żyją, dotyczy to także roślin. W innych przestrzeniach każda materia
ukazuje się jako życie. Gdy twoje niebiańskie oko otworzy się na poziomie
wzroku Fa to odkryjesz, że kamienie, ściany, że wszystko będzie do ciebie
mówiło i cię pozdrawiało. Może niektórzy pomyśleli: „Ale jemy produkty zbożowe
i warzywa, a przecież one wszystkie są żywe. Do domu dostają się także muchy i
komary. Co na to poradzić? Latem nas gryzą i wcale nie jest to przyjemne. Ma-my
patrzeć jak nas kłują i nie reagować? Mamy patrzeć jak muchy siadają na
jedzeniu i je brudzą, i nie będziemy mogli ich zabić?”. Mówię wam, nie możemy
dowolnie ot tak sobie zabijać. Jednak nie możemy także stać się zbyt ostrożnymi
dżentelmenami zawsze skupiającymi się na drobnostkach, którzy idąc ulicą
podskakują obawiając się zdeptania mrówki. Powiedziałbym, że wiódłbyś wtedy
męczące życie. Czy to także nie byłoby przywiązaniem? Gdybyś chodził
podskakując, może nie zadeptałbyś żadnej mrówki, ale istnieje wiele mikroorganizmów,
które i tak byś podeptał. W mikrokosmosie istnieje jeszcze wiele mniejszych
istot, włączając w to grzyby i bakterie, więc mógłbyś stratować ich całe
mnóstwo. Rozumując w ten sposób, powinniśmy przestać żyć. Nie chcemy stać się
tacy, gdyż wtedy nie mielibyśmy możliwości kultywować i praktykować. Należy
patrzeć na te sprawy z szerszej perspektywy oraz kultywować i praktykować w
sposób godny i prawy.
Jako ludzie mamy prawo
podtrzymywać nasze życie, tak więc warunki życia powinny sprostać wymaganiom ludzkiej
egzystencji. Nie możemy celowo krzywdzić innych istot, ale także nie powinniśmy
skupiać się zbytnio na drobnostkach. Na przykład warzywa i ziarna wszystkie są
żywe. Jednak nie możemy przestać jeść i pić dlatego, że są one żywe. Jak można
byłoby wtedy praktykować? Powinniśmy spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Na
przykład, jeżeli idziesz drogą i mrówki lub robaki wbiegną ci pod stopy i je
zadepczesz, to może właśnie miały zginąć, gdyż nie skrzywdziłeś ich umyślnie. W
świecie zwierząt i mikroorganizmów istnieje także kwestia równowagi
ekologicznej. Gdyby było ich zbyt wiele, to rozprzestrzeniłyby się w sposób
niekontrolowany. Tak więc mówimy o godnej oraz prawej kultywacji i
praktykowaniu. Jeżeli do domu dostaną się muchy i komary, to możemy je wygonić
i umieścić w oknach siatki tak, aby nie wlatywały do mieszkania. Ale jeśli
zdarzy się, że zginą bo nie można ich było wygonić, to zginą. Jeśli kłują i
ranią ludzi w miejscu gdzie ludzie żyją, to oczywiście należy je wygonić.
Jeżeli zaś nie można ich wygonić, to nie można tak po prostu patrzeć jak gryzą
ludzi. Ty jesteś praktykującym i nie boisz się, gdyż jesteś na nie odporny.
Jeżeli twoja rodzina nie praktykuje ćwiczeń i jej członkowie są codziennymi
ludźmi, to nadal istnieje problem chorób zakaźnych. Nie możesz obojętnie
patrzeć jak insekty gryzą dziecko w twarz.
Podam wam wszystkim jeden
przykład. Jest taka opowieść o Śakjamunim z jego wczesnych lat. Pewnego dnia w
lesie Śakjamuni chciał wziąć kąpiel, więc polecił swojemu uczniowi, aby wymył
wannę. Uczeń udał się wymyć wannę i zobaczył, że była pełna robaków. Żeby ją
wyczyścić musiałby te robaki zabić. Zawrócił i powiedział do Śakjamuniego: „W
wannie jest pełno robaków”. Śakjamuni nie spoglądając na niego powiedział: „Idź
i wymyj wannę”. Uczeń się wrócił, ale nie wiedział, od czego zacząć. Gdyby
zaczął ją czyścić to robaki z pewnością by zginęły. Obszedł wannę dookoła i
wrócił powiedzieć Śakjamuniemu: „Czcigodny nauczycielu, w wannie jest pełno
robaków. Gdy tylko zacznę ją czyścić, to wszystkie zginą”. Śakjamuni spojrzał
na niego i powiedział: „To, co ci poleciłem uczynić, to umyć wannę”. Uczeń
nagle zrozumiał i natychmiast wyczyścił wannę. Wyjaśnia to następującą kwestię:
nie można nie kąpać się dlatego, że istnieją robaki, ani nie musimy szukać innego
miejsca zamieszkania z powodu istnienia komarów. Nie możemy zawiązać sobie szyi
i nie jeść oraz nie pić dlatego, że ziarna i warzywa posiadają życie. Nie o to
chodzi. Powinniśmy umieć odpowiednio wyważyć te zależności oraz kultywować i
praktykować godnie i prawie. Będzie w porządku, jeżeli nie będziemy umyślnie
krzywdzić innych istot. To samo tyczy się ludzi, którzy powinni mieć przestrzeń
do życia i odpowiednie warunki do egzystencji, które również muszą być
chronione. Ludzie powinni także wieść normalne życie.
Dawniej, niektórzy
fałszywi mistrzowie czikung mówili: „Można zabijać pierwszego i piętnastego
dnia miesiąca księżycowego”. Inni mówili, że można zabijać dwunożne zwierzęta,
tak jakby dwunożne zwierzęta nie były żywymi istotami. Czy zabijanie pierwszego
i piętnastego dnia miesiąca księżycowego nie zalicza się do zabijania? Zatem do
czego się zalicza? Do kopania w ziemi? Niektórych fałszywych mistrzów można
rozpoznać po ich słowach i czynach, po tym, co mówią i do czego dążą. Zazwyczaj
mistrz czikung, który coś takiego głosi, opanowany jest przez owładającego
ducha. Popatrz, jak taki mistrz czikung opętany przez lisa, zjada kurczaka.
Dosłownie pożera go jak wilk i nawet nie wypluwa kości.
Zabijanie nie tylko
wytwarza ogromną karmę, ale dodatkowo dotyka kwestii miłosierdzia. Czy jako
kultywujący nie powinniśmy mieć miłosiernego serca? Gdy wyłoni się nasze
miłosierdzie, to zapewne ujrzymy jak wszystkie istoty cierpią. Zobaczymy, że
każdy cierpi. Tak się stanie.
Jedzenie mięsa jest także
bardzo subtelną kwestią, ale nie jest zabijaniem. Mimo, że studiujecie Fa przez
tak długi czas nie wymagaliśmy od was byście przestali jeść mięso. Wielu
mistrzów czikung, gdy tylko przyjdziesz na ich zajęcia, od razu powie ci:
„Poczynając od dzisiaj nie możesz jeść mięsa”. Może pomyślisz: „Tak nagle mam
przestać jeść mięso, ale nie jestem na to przygotowany psychicznie”. Może
dzisiaj w domu będzie podany duszony kurczak albo smażona ryba. Będzie pachnieć
naprawdę smacznie, ale nie będziesz mógł tego zjeść. Podobnie jest w
kultywacjach i praktykach religijnych, które zabraniają jedzenia mięsa. Naucza
się tego także w powszechnych praktykach szkoły buddy i w niektórych praktykach
szkoły tao, tam też nie można jeść mięsa. Tutaj nie każemy ci tak postępować,
ale omawiamy tę kwestię. Zatem co mówimy na ten temat? Nasza praktyka jest
praktyką, w której Fa praktykuje osobę. A w praktyce, w której Fa praktykuje
osobę, w wyniku Fa i gong objawiają się pewne stany. Pojawią się one podczas
procesu praktykowania ćwiczeń na różnych poziomach. Zatem pewnego dnia lub
nawet dziś, po skończeniu wykładu, niektórzy wejdą w taki stan: nie będą mogli
jeść mięsa. Będzie im brzydko pachniało i jak je zjedzą będzie ich mdliło. Nikt
cię na siłę nie będzie zmuszał do niejedzenia go, ani również nie będziesz sam
siebie do tego zmuszał. Będzie to pochodziło z twojego serca. Gdy dotrzesz do
tego poziomu, zostanie to odzwierciedlone z gong i nie będziesz mógł jeść
mięsa. Do tego stopnia, że jeżeli je przełkniesz, to naprawdę zwymiotujesz.
Wszyscy nasi doświadczeni
praktykujący wiedzą, że w kultywacji i praktykowaniu Falun Dafa pojawi się ten
stan, jako że na różnych poziomach odzwierciedlą się różne stany. Niektórzy
praktykujący mają dość duże pragnienie oraz silne przywiązanie do jedzenia
mięsa i zazwyczaj mogą zjeść go dużo. Gdy inni uważają, że mięso pachnie
brzydko, oni wcale tak nie czują i nadal mogą je jeść. Co można zrobić w celu
umożliwienia im porzucenia tego przywiązania? Gdy ktoś taki zje mięso, to
rozboli go brzuch. Jeżeli go nie zje, to go nie rozboli. Pojawi się taki stan,
który oznacza, że nie powinien jeść mięsa. Czy oznacza to, że w naszej
dyscyplinie od dzisiaj już w ogóle nie będzie się miało do czynienia z mięsem?
Nie, tak nie będzie. To, że nie można jeść mięsa, pochodzi tak naprawdę z głębi
serca. Jaki jest tego cel? Zarówno zabranianie jedzenia mięsa w kultywacjach i
praktykach klasztornych, oraz ten stan odzwierciedlony u nas, gdy nie możesz go
jeść, są po to, aby porzucić to pragnienie i przywiązanie do mięsa.
Niektórzy, gdy nie mają
mięsa na talerzu, nawet nie chcą zjeść posiłku. To jest właśnie zwykłe ludzkie
pragnienie. Gdy pewnego ranka przechodziłem przez tylne wejście do Parku
Zwycięstwa w Czangczun, zobaczyłem trzy osoby, które głośno mówiąc wyszły przez
tylną bramę. Jedna z nich powiedziała: „Co to za ćwiczenia, że nie można jeść
mięsa? Jeżeli nawet mam żyć dziesięć lat krócej, to nadal będę je jadł!”. To
jest właśnie takie silne pragnienie. Zastanówcie się wszyscy, czy takie
pragnienie nie powinno zostać porzucone? Oczywiście, że powinno. Podczas
procesu kultywacji i praktykowania porzuca się właśnie wszelkiego rodzaju
ludzkie pragnienia i przywiązania. Mówiąc jaśniej, jeżeli nie wyzbędziesz się
tego serca do jedzenia mięsa, to czy nie jest to nieporzucone przywiązanie? Czy
można wtedy osiągnąć doskonałość i sukces w kultywacji? Zatem, jeżeli tylko coś
jest przywiązaniem, to trzeba się tego wyzbyć. Jednak nie oznacza to, że od
dziś już nigdy nie będzie można zjeść mięsa. Niepozwalanie ci na jedzenie mięsa
nie jest celem samym w sobie, lecz ma na celu pozbycie się przez ciebie tego
przywiązania. Jeżeli w tym okresie, kiedy nie możesz jeść mięsa, porzucisz to
przywiązanie, to możliwe, że później ponownie będziesz mógł je jeść. Nie będzie
ci brzydko pachniało, ani źle smakowało. Jeżeli wtedy je zjesz, nie będzie to
miało znaczenia.
Kiedy ponownie będziesz
mógł je jeść, nie będziesz posiadał już tego przywiązania i pragnienia jedzenia
mięsa. Jednak nastąpi duża zmiana. Gdy później ponownie zjesz mięso, nie będzie
ci już smakowało. Gdy ktoś przygotuje je w domu, to zjesz je ze wszystkimi, a
jeżeli nikt nie przygotuje, to nie będziesz o nim myślał. Gdy je zjesz, nie
będzie ci smakowało. Pojawi się taki stan. Jednakże kultywacja i praktykowanie
wśród codziennych ludzi są bardzo skomplikowane. Jeżeli w domu zawsze
przyrządzają mięso, to po dłuższym czasie ponownie poczujesz, że mięso ci
smakuje. I wszystko się powtórzy. W całym procesie kultywacji i praktykowania
powtórzy się to wiele razy. Nagle ponownie nie będziesz mógł jeść mięsa. Jeżeli
nie będziesz mógł go jeść, to nie jedz. Naprawdę nie będziesz w stanie go jeść.
A jeżeli zjesz, to zwymiotujesz. Poczekaj aż będziesz mógł jeść je ponownie i
wtedy je zjedz. Poddaj się naturalnemu biegowi rzeczy. Jedzenie lub niejedzenie
mięsa nie jest celem samym w sobie. Kluczem jest porzucenie tego przywiązania.
W naszej dyscyplinie
Falun Dafa czyni się szybkie postępy. Gdy tylko będziesz wznosił sinsing, to
bardzo szybko przebijesz się przez każdy poziom. Niektórzy nigdy nie byli
zbytnio przywiązani do mięsa. Było dla nich bez różnicy, czy jedli mięsne
posiłki, czy nie. U takich osób minie to po jednym lub dwóch tygodniach, po
czym ich przywiązanie zostanie starte. U innych potrwa to jeden, dwa lub trzy
miesiące, a może nawet pół roku. Poza wyjątkowymi sytuacjami nie przekroczy to
jednego roku, nim taka osoba ponownie będzie mogła zjeść mięso. Tak jest,
ponieważ mięso stało się już głównym składnikiem ludzkiego pożywienia. Jednakże
wyspecjalizowani kultywujący w klasztorach nie powinni jeść mięsa.
Pomówmy o tym, jak
buddyzm traktuje jedzenie mięsa. Na początku pierwotny buddyzm nie zakazywał
jedzenia mięsa. Gdy Śakjamuni prowadził w lesie uczniów w kultywacji poprzez
cierpienie, wcale nie było zakazu jedzenia mięsa. Dlaczego go nie było?
Ponieważ, gdy Śakjamuni przekazywał Fa 2500 lat temu, ludzkie społeczeństwo
było bardzo zacofane. W niektórych miejscach uprawiano już rolę, ale na większą
skalę nie istniała jeszcze uprawa roli. Ziem uprawnych było bardzo niewiele i
wszędzie były lasy. Zboża były niezwykłą rzadkością. Ludzie dopiero co wyłonili
się z prymitywnego społeczeństwa i żyli głównie z polowania. W wielu miejscach
głównym pożywieniem było mięso. Aby w jak największym stopniu porzucić ludzkie
przywiązania Śakjamuni nie pozwolił swym uczniom na kontakt z takimi rzeczami
jak majątek czy własność, i prowadził ich w żebraniu i jałmużnie. Jedli to, co
otrzymali od ludzi i jako kultywujący nie mieli możliwości wyboru pożywienia.
Zatem możliwe, że ofiarowywane im pożywienie zawierało mięso.
W pierwotnym buddyzmie
istniał zakaz hun. Zakaz hun pochodzi z pierwotnego buddyzmu, jednak obecnie
mianem hun nazywa się jedzenie mięsa. W rzeczywistości hun nie odnosi się do
mięsa, a oznacza rzeczy typu cebula, imbir i czosnek. Dlaczego uważano to za
hun? Obecnie także wielu mnichów nie jest w stanie tego jasno wytłumaczyć, gdyż
wielu z nich nie uprawia prawdziwej kultywacji i nie wiedzą o wielu rzeczach.
To, co Śakjamuni przekazywał, nazywało się „nakaz, wyciszenie, mądrość”.
Nakazem było polecenie porzucenia wszystkich pragnień codziennych ludzi.
Wyciszenie się oznaczało kultywację w całkowitym transie, kultywację poprzez
siedzenie w medytacji i całkowite wejście w stan wyciszenia. Wszystko, co
zakłócało i uniemożliwiało wejście w stan wyciszenia, uniemożliwiało kultywację
i uważane było za poważne zakłócenie. Gdy ktoś zjadł cebulę, imbir lub czosnek,
to wydzielał niezwykle silny odór. W tamtych czasach mnisi przebywali w lasach
lub w jaskiniach. Siadali po siedmiu lub ośmiu w kręgu i w ten sposób
medytowali. Jeżeli ktoś zjadł te rzeczy, to wydzielał silny i bardzo drażniący
odór, który miał wpływ na medytację i na możliwość wejścia innych w stan
wyciszenia. Poważnie zakłócało to innym praktykowanie ćwiczenia. Z tego powodu
istniał taki zakaz. Uznano te rzeczy za hun i zakazano ich jedzenia. Wiele
istnień rozwiniętych poprzez kultywację w ludzkim ciele nie znosi tych mocnych
woni. Cebula, imbir i czosnek także mogą pobudzić ludzkie pragnienia i jedzenie
ich w dużych ilościach jest uzależniające. Dlatego uważano je za hun.
W przeszłości wielu
mnichów po dojściu w kultywacji i praktykowaniu do bardzo wysokich poziomów,
osiągało stan otwarcia gong lub połowicznego otwarcia gong. Oni także
wiedzieli, że w procesie kultywacji i praktykowania te nakazy nie mają tak
naprawdę znaczenia. Po porzuceniu danego przywiązania, dana rzecz sama w sobie
nie ma żadnego znaczenia, a to, co naprawdę przysparza zakłóceń, to właśnie
przywiązania. Zatem w historii wielcy mnisi także rozumieli, że jedzenie mięsa
nie jest kluczową kwestią, a jest nią porzucenie tego przywiązania. Bez tego
przywiązania, dla napełnienia brzucha, można zjeść cokolwiek. Ponieważ tak
właśnie wyglądają kultywacja i praktykowanie w klasztorach, wielu ludzi już do
tego przywykło. Co więcej, nie jest to już kwestią tylko jakiegoś nakazu. Stało
się to wręcz częścią regulaminu klasztornego, iż w ogóle nie można jeść mięsa.
Przyzwyczajono się zatem do takiej kultywacji. Pomówmy o mnichu Dzigong, na
którego zwrócono szczególną uwagę w dziełach literackich. Mnisi powinni stronić
od mięsa, on jednak je jadł i to uczyniło go bardzo znanym. W rzeczywistości,
po tym jak Dzigong został wygnany ze świątyni Lingyin, pożywienie stało się dla
niego bardzo poważnym problemem i jego dalsze przetrwanie było zagrożone. Aby
napełnić żołądek, jadł co mu wpadło do ręki. Postępował tak, aby napełnić swój
żołądek. Nie był przywiązany do żadnego określonego pożywienia, więc nie miało
to żadnego znaczenia. Po osiągnięciu w swej kultywacji i praktykowaniu tego
stopnia zrozumiał tę zasadę. W rzeczywistości Dzigong jadł mięso jedynie raz
czy dwa razy i to wszystko. Gdy tylko wspomni się o mnichu jedzącym mięso, to
pisarze od razu stają się zainteresowani, bo im większa sensacja, tym bardziej
ludzie chcą o niej czytać. Treść dzieł literackich, choć bazuje na życiu,
zazwyczaj jest wyolbrzymiana. Zatem rozpisali się o nim. W rzeczywistości,
jeśli naprawdę porzuci się to przywiązanie, to nie ma znaczenia, czym się
napełni żołądek i co się zje.
W południowowschodniej
Azji i w południowej części Chin, zwłaszcza w rejonie prowincji Guangdong i
Kuangsi, niektórzy świeccy buddyści nie mówią, że kultywują do stopnia buddy,
tak jakby wyrażenie „kultywacja do stopnia buddy” było zbyt staromodne. Mówią,
że jedzą wegetariańskie pożywienie, lub że są wegetarianami. Ma to oznaczać, że
poprzez bycie wegetarianami kultywują do stopnia buddy. Postrzegają kultywację
do stopnia buddy jako coś tak prostego. Czy poprzez bycie wegetarianinem można
kultywować do stopnia buddy? Zastanówcie się, to jest tylko jedno ludzkie
przywiązanie i jedno pragnienie, jedno takie serce. Jest to porzucenie zaledwie
jednego przywiązania. A trzeba wyzbyć się jeszcze zazdrości, serca do walki,
serca przepełnionego euforią, serca do popisywania się i wszelkich innych przywiązań.
Ludzie mają wiele przywiązań. Tylko poprzez porzucenie wszelkich przywiązań i
pragnień można osiągnąć sukces w kultywacji i praktykowaniu. Czy można
dokultywować do stopnia buddy jedynie poprzez wyzbycie się przywiązania do
jedzenia mięsa? Takie stwierdzenie nie jest poprawne.
Kwestia jedzenia nie
dotyczy wyłącznie spożywania mięsa. Niewłaściwe jest przywiązanie się do
jakiegokolwiek pożywienia. Tak samo jest z innymi rzeczami. Niektórzy mówią, że
uwielbiają jeść daną potrawę. To także jest pragnienie. Kultywujący po
osiągnięciu w kultywacji określonego stopnia, nie posiadają takiego serca.
Oczywiście omawiamy tu bardzo wysokie Fa i łączymy w nim różne poziomy.
Osiągnięcie tego od razu nie jest możliwe. Mówisz, że lubisz coś jeść, ale gdy
prawdziwie osiągniesz stopień w kultywacji, w którym powinieneś porzucić to
przywiązanie, nie będziesz mógł tego zjeść. A jeżeli zjesz, nie będzie ci
smakowało. Trudno powiedzieć jak będzie smakowało. Gdy pracowałem w pewnym
zakładzie, stołówka tego zakładu zawsze przynosiła straty aż w końcu została
zamknięta. Po jej zamknięciu, każdy przynosił ze sobą do pracy jedzenie.
Przygotowywanie posiłków rankiem, gdy człowiek się śpieszy do pracy, było dość
uciążliwe. Czasami kupowałem dwie bułki na parze i tofu w sosie sojowym. Ktoś
mógłby pomyśleć, że taki lekki posiłek jest w porządku. Jednak jedzenie tego
cały czas także nie jest dobre, i to przywiązanie także należy porzucić. Gdy
tylko zobaczyłbyś tofu, to rozbolałby cię brzuch i nie byłbyś w stanie go
zjeść. Stałoby się tak w obawie, abyś nie wytworzył tego przywiązania.
Oczywiście, będzie to miało miejsce po osiągnięciu określonego stopnia w
kultywacji i praktykowaniu, i nie pojawi się od razu na początku.
W szkole buddy jest mowa
o nie piciu alkoholu. Czy widziałeś kiedyś buddę z dzbanem wina? Nigdy.
Powiedziałem, że osoba może nie móc jeść mięsa. Jednakże podczas kultywacji i
praktykowania pośród codziennych ludzi, po porzuceniu tego przywiązania, gdy w
przyszłości ponownie zje mięso, nie będzie stanowiło to żadnego problemu. Ale
gdy zerwie się z alkoholem, to nie powinno się go ponownie pić. Czy w ciele
praktykującego nie istnieje gong? Istnieje w nim gong wszelkiego rodzaju i
kształtu. Pewne zdolności ukazują się na powierzchni twojego ciała i to
wszystko jest czyste. Gdy tylko wypijesz alkohol, to wszystko „fruu” od razu
opuści twoje ciało. W jednej chwili nie będziesz już miał niczego, gdyż to
wszystko nie cierpi tego zapachu. Picie alkoholu jest odrażającym nawykiem,
gdyż może zaburzyć twoje myślenie. Dlaczego kultywacja i praktykowanie
niektórych wielkich Tao wymaga picia alkoholu? Ponieważ tam nie kultywują i nie
praktykują ducha głównego, i czynią to w celu jego zamroczenia.
Niektórzy stawiają picie
alkoholu ponad życie. Inni po prostu lubią pić alkohol. Jeszcze inni wypili
tyle, że doznali zatrucia alkoholowego i jeżeli nie wypiją, to nie chcą nic
zjeść. Nie mogą poradzić sobie bez drinka. Jako praktykujący nie powinniśmy
tacy być. Picie alkoholu z pewnością jest uzależniające. Jest to pragnienie i
podrażnia ludzkie nerwy odpowiedzialne za uzależnienie. Im więcej osoba pije,
tym bardziej się uzależnia. Zastanówmy się, czy jako praktykujący nie
powinniśmy porzucić takiego przywiązania? Należy się tego wyzbyć z serca.
Niektórzy pomyśleli: „To nie jest możliwe, gdyż często przyjmuję gości”, lub
„Mam częste kontakty biznesowe i bez drinka trudno jest coś załatwić”.
Twierdzę, że wcale tak być nie musi. Zazwyczaj przy rozmowach biznesowych,
zwłaszcza w czasie spotkań biznesowych z ludźmi z zagranicy, możesz poprosić o
jakikolwiek napój. Ktoś poprosi o wodę mineralną, a ktoś inny zamówi piwo.
Napijesz się tego, czego sam będziesz chciał się napić, i tyle ile sam będziesz
chciał. Nikt nie będzie próbował wlać czegokolwiek tobie do gardła. Jeszcze
mniej prawdopodobne jest to wśród intelektualistów. Tak jest zazwyczaj.
Palenie także jest
przywiązaniem. Niektórzy mówią, że palenie może ich orzeźwić. Osobiście
twierdzę, że jest to oszukiwanie siebie i innych. Gdy podczas pracy lub pisania
czegoś ktoś poczuje zmęczenie, to może zechcieć chwilę odpocząć i pójdzie
zapalić papierosa. Po wypaleniu pomyśli, że go to orzeźwiło. Ale naprawdę tak
nie jest. Powód tego jest taki, że przez tę chwilę zdążył trochę odpocząć.
Ludzkie myślenie może wytworzyć takie błędne zrozumienie, a nawet wytworzyć
taką iluzję, która naprawdę później ukształtuje pogląd i błędne pojęcie, że
palenie papierosów przynosi orzeźwienie. Jednakże wcale tak nie jest i to tak
nie zadziała. Palenie nie przynosi ludzkiemu ciału żadnej korzyści. Gdy ktoś
palił przez dłuższy czas, to podczas sekcji zwłok tej osoby, lekarze zobaczą,
że jego tchawica jest cała czarna i nawet wnętrze płuc jest całe czarne.
Czy jako praktykujący nie
usiłujemy oczyścić naszych ciał? Nieustannie oczyszczamy ciało i nieustannie
rozwijamy się ku wyższym poziomom. Zatem jeżeli nadal to na siebie sprowadzasz,
to czy nie postępujesz wręcz przeciwnie do tego, co usiłujemy zrobić? Poza tym,
jest to również rodzaj silnego pragnienia. Niektórzy dobrze o tym wiedzą, ale i
tak nie są w stanie z tym zerwać. Powiem wam wszystkim, że w rzeczywistości,
jeżeli ktoś nie posiada poprawnych myśli, które by go poprowadziły, to chociaż
będzie chciał z tym zerwać, nie będzie mu łatwo. Jako kultywujący, dlaczego nie
potraktujesz tego jako przywiązania, które należy porzucić? Zobacz czy jesteś w
stanie z tym zerwać. Jeżeli naprawdę chcecie kultywować i praktykować, to
wszystkim wam radzę abyście od dzisiaj rzucili palenie. Gwarantowane jest, że
możecie z tym zerwać. W polu tych zajęć nikt nie myśli o paleniu. Jeżeli chcesz
z tym zerwać, to na pewno możesz to uczynić. Gdy ponownie weźmiesz papierosa do
ust, nie będzie ci smakował. Przeczytanie tego wykładu w książce także będzie
miało taki wpływ. Oczywiście, jeżeli nie chcesz kultywować i praktykować, to
się tym nie zajmiemy. Uważam, że jeżeli chcesz być kultywującym i
praktykującym, to powinieneś to porzucić. Podałem kiedyś następujący przykład:
czy widziałeś kiedyś buddę lub tao siedzącego z papierosem w ustach? Jak
mogłoby tak być? Jako kultywujący i praktykujący, co obierasz sobie za cel? Czy
nie powinieneś z tym zerwać? Zatem twierdzę, że jeżeli chcesz kultywować i
praktykować, zerwij z tym. Szkodzi to twojemu ciału i jest pragnieniem. Jest to
wręcz czymś przeciwnym do wymagań wobec naszych kultywujących.
Podczas nauczania Fa
często poruszam kwestię zazdrości. Dlaczego? Ponieważ zazdrość w Chinach
objawia się niezwykle silnie. Tak silnie, że stała się już czymś naturalnym i
ludzie nie potrafią jej rozpoznać. Dlaczego zazdrość wśród narodowości
chińskiej jest taka silna? Ma to swoje źródło. W przeszłości na Chińczyków
całkiem duży wpływ miał konfucjanizm, przez co rozwinęli dość introwertyczną
osobowość. Nie dają po sobie poznać złości ani radości. Mówią o powściągliwości
i Ren. Ponieważ do tego przywykli, to cały nasz chiński naród ukształtował tego
rodzaju bardzo introwertyczną osobowość. Oczywiście posiada to swoje zalety,
jak choćby bycie zdolnym ale skromnym. Jednak posiada również swoje wady i może
wywołać pewne niepożądane stany. Zwłaszcza w okresie końca Fa bardziej widoczna
staje się negatywna tego strona i może to podsycić u ludzi zazdrość. Gdy ktoś
ujawni, że spotkało go coś dobrego, inni od razu staną się bardzo zazdrośni.
Jeżeli w pewnym zakładzie pracy lub poza nim, ktoś dostanie nagrodę lub coś zyska,
to nie odważy się o tym nikomu powiedzieć, ponieważ gdyby inni o tym usłyszeli,
nie mogliby się z tym pogodzić. Ludzie na Zachodzie nazywają to zazdrością
orientalną lub azjatycką. Cały rejon Azji był pod względnie silnym wpływem
konfucjanizmu i wszędzie do pewnego stopnia jest podobnie, ale jedynie w
naszych Chinach objawia się to tak silnie.
Ma to związek z głoszonym
u nas dawniej absolutnym egalitaryzmem. „Jeżeli niebo się zawali, to niech
wszyscy zginą razem. Każdemu należy się po równo czegoś dobrego i wszyscy
powinni dostawać taką samą podwyżkę płac”. Takie myślenie wydaje się całkiem
prawidłowe, każdy ma być taki sam. W rzeczywistości jak mogłoby tak być? Różni
ludzie wykonują różne prace i w różnym stopniu są odpowiedzialni za ciążące na
nich obowiązki. W naszym wszechświecie istnieje następująca zasada, która
nazywa się „bez straty nie ma zysku”. Aby zyskać trzeba stracić. Wśród
codziennych ludzi mówi się, że bez pracy nie ma kołaczy. Więcej pracy oznacza
większy zysk, a mniej pracy oznacza mniejszy zysk. Tyle ile się wyłoży, tyle
się powinno otrzymać. Dawniej głosząc absolutny egalitaryzm twierdzono, że
każdy rodzi się taki sam, a dopiero późniejsze życie zmienia ludzi. Uważam, że
to stwierdzenie jest zbyt absolutne, a wszystko, co jest zbyt absolutne, nie
jest prawidłowe. Dlaczego jedni rodzą się mężczyznami, a inni kobietami?
Dlaczego różnie wyglądają? Niektórzy rodzą się chorzy lub zdeformowani, więc
nie są tacy sami. Gdy patrzymy na to z perspektywy wyższych poziomów to
widzimy, że w pewnej przestrzeni istnieje ułożone całe ludzkie życie. Jak
mogłyby być takie same? Wszyscy chcą być równi. Jeżeli jednak czyjeś życie
czegoś nie posiada, to jak może on być równy ze wszystkimi innymi? Ludzie wcale
nie są tacy sami.
Na Zachodzie ludzie
posiadają względnie ekstrawertyczną osobowość. Można rozpoznać, kiedy są
szczęśliwi lub zagniewani. Posiada to swoje zalety, ale także ma to swoje wady
i może przejawić się brakiem powściągliwości. Te dwa charaktery i poglądy są od
siebie różne i wywołują różne skutki. Jeżeli Chińczyk jest chwalony przez
przełożonego lub coś zyska, to inni odczują w sercu niepokój. Jeżeli dostanie
większą premię, to schowa ją po kryjomu do kieszeni, tak aby inni się o tym nie
dowiedzieli. Obecnie trudno jest być wzorowym pracownikiem: „Jesteś wzorowym
pracownikiem i wszystko robisz dobrze. Powinieneś przychodzić do pracy
wcześniej i wychodzić do domu później. Tak świetnie pracujesz, więc czemu nie
zrobisz tego wszystkiego sam? My nie jesteśmy wystarczająco dobrzy”. Ludzie
będą wobec takiej osoby cyniczni i sarkastyczni. Często ciężko jest być nawet
dobrym człowiekiem.
Jeżeli ma to miejsce za
granicą, to wygląda to całkowicie inaczej. Gdy szef zobaczy, że ktoś wykonuje
dziś dobrze swoją pracę, to da mu premię. Ten, pełen radości, będzie przed
wszystkimi liczył banknoty: „Jejku, szef dał mi dzisiaj tyle pieniędzy”. Z
uśmiechem na twarzy przelicza pieniądze rozpowiadając o tym dookoła i nie
wywołuje to żadnych negatywnych konsekwencji. Jeżeli zdarzy się to w Chinach,
powiedzmy, że ktoś dostanie premię, to nawet sam szef poleci mu ją szybko
schować, aby inni nie zobaczyli. W innych krajach, gdy dziecko dostanie w
szkole szóstkę i radośnie biegnie do domu krzycząc: „Dostałem dziś szóstkę,
dostałem szóstkę!”, i biegnie tak aż do samego domu, to sąsiedzi otworzą drzwi
i krzykną: „Hej Tomek, dobry z ciebie chłopiec”. Ktoś inny krzyknie przez okno:
„Hej Jacek, dobra robota”. Gdyby wydarzyło się to w Chinach, byłaby to
tragedia: „Dostałem szóstkę, dostałem szóstkę!”. Dziecko biegnie ze szkoły do
domu, a inni zanim jeszcze otworzą drzwi, zaczynają w domu przeklinać: „Co w
tym takiego wyjątkowego, to tylko szóstka, czym tu się popisywać! Kto kiedyś
nie dostał szóstki!”. Te dwa różne sposoby myślenia przynoszą różne skutki.
Może to podsycać zazdrość, ponieważ jeżeli komuś przydarzy się coś dobrego, to
inni zamiast się z tego cieszyć będą czuli w sercu niepokój. Może to
doprowadzić do takiego problemu.
Przed paroma laty
głoszono absolutny egalitaryzm i doprowadziło to wręcz do gmatwaniny w ludzkim
myśleniu i poglądach. Oto konkretny przykład. Pewien człowiek w zakładzie pracy
uważa, że nikt nie jest tak dobry jak on, i że wszystko co robi, robi dobrze.
Uważa się za naprawdę wyjątkowego. Myśli sobie: „Jeżeli mianują mnie dyrektorem
lub menedżerem, to będę potrafił sprostać temu zadaniu. Jeżeli mianują mnie
nawet wyższym urzędnikiem, to też będę mógł temu sprostać. Mógłbym zostać nawet
premierem”. Jego szef także może mówić, że ten człowiek jest naprawdę zdolny, i
że wszystko robi dobrze. Możliwe, że współpracownicy także wyrażają się o nim
jako o kimś naprawdę utalentowanym i wszechstronnie uzdolnionym. Jednak w jego
zespole lub nawet w tym samym biurze jest pewna osoba, która wszystko robi źle
i niczego nie potrafi wykonać dobrze. Pewnego dnia ta osoba, która niczego nie
potrafi dobrze zrobić, awansuje na kierownika. Co więcej, staje się jeszcze
jego przełożonym, a on nie dostaje awansu. Zatem nie może pogodzić się z tym w
sercu i chodzi dookoła, żeby coś z tym zrobić. Jest tak oburzony i zazdrosny, że
nie może wytrzymać.
Powiem wam pewną prawdę,
której codzienni ludzie nie mogą zrozumieć: może uważasz, że jesteś we
wszystkim dobry, ale nie jest to tobie dane. Ktoś w niczym nie jest dobry, ale
jest to jemu dane, więc on zostanie kierownikiem. Nie ma znaczenia co o tym
myślą codzienni ludzie, ponieważ są to tylko zwykłe ludzkie myśli. Z punktu
widzenia wyższych istot, rozwój ludzkiego społeczeństwa podąża zgodnie z
określonymi prawami rozwoju, dlatego to, co człowiek uczyni w czasie swojego
życia nie jest planowane w oparciu o jego umiejętności. W buddyzmie mówi się o
kole spłaty karmy. Wszystko zaplanowane jest według twojej karmy. Niezależnie
od tego jak bardzo jesteś utalentowany, jeżeli nie posiadasz de, to możliwe, że
niczego w tym życiu nie zdobędziesz. Widzisz, że ktoś inny w niczym nie jest
dobry, jednak posiada wielkie de, więc zostanie wysokim urzędnikiem lub zbije
fortunę. Codzienni ludzie nie mogą tego zrozumieć i uważają, że powinni robić
to, co wydaje się im dla nich odpowiednie. Dlatego walczą i rywalizują przez
całe życie, aż boli ich serce. Uważają swoje życie za gorzkie i męczące oraz
nigdy nie mogą zaznać w sercu spokoju. Nie jedzą, ani nie sypiają dobrze, są
smutni i pozbawieni nadziei. Gdy się zestarzeją, doprowadzą swoje ciała do ruiny
i będą chorować na wszystko.
Zatem my kultywujący tym
bardziej nie powinniśmy się tak zachowywać. Jako kultywujący poddajemy się
naturalnemu biegowi rzeczy. Jeżeli coś do ciebie należy, to tego nie utracisz,
a jeżeli coś nie jest twoje, to nie zdobędziesz tego nawet poprzez walkę.
Oczywiście, nie jest to absolutne. Jeżeli byłoby to takie absolutne, to nie
istniałaby kwestia popełniania złych uczynków. Innymi słowy, możliwe, że
zaistnieją pewne niestabilne czynniki. Jednak naszymi praktykującymi z zasady zajmuje
się faszen nauczyciela i gdy inni będą chcieli wziąć coś twojego, to nie będą
mogli tego ruszyć. Zatem mówimy o poddaniu się naturalnemu biegowi rzeczy.
Czasami uważasz pewną rzecz za swoją i inni też mówią, że należy do ciebie. Ale
w rzeczywistości może to wcale nie jest twoje. Może uważasz, że to należy do
ciebie, ale ostatecznie tak nie jest. Dzięki temu będzie można zobaczyć czy
potrafisz się tego wyzbyć. Jeżeli nie potrafisz tego porzucić, to jest to
przywiązanie, i należy użyć tej metody abyś opuścił to przywiązanie do własnych
korzyści. To właśnie jest taka kwestia. Ponieważ codzienni ludzie nie potrafią
oświecić się do tej prawdy, w obliczu korzyści zaczynają o nie walczyć i
rywalizować.
Wśród codziennych ludzi
zazdrość jest naprawdę bardzo silna. W środowisku kultywacji i praktykowania
także od zawsze była bardzo widoczna. Różne praktyki nie szanują siebie
nawzajem: twoja praktyka jest taka, a jego praktyka taka. Dyskutują na wszelkie
tematy, lecz we-dług mnie, to wszystko należy do tego jednego poziomu
uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej. Większość praktyk, które
walczą między sobą, jest chaotycznych i opętanych przez owładające duchy, i nie
mówią o sinsing. Niektórzy ćwiczą ponad dwadzieścia lat, lecz nie wyłoniły im
się zdolności. Zaś u kogoś innego, zdolności wyłaniają się zaraz po rozpoczęciu
ćwiczeń. Zatem tamci nie mogą się z tym w sercu pogodzić: „Ćwiczę ponad
dwadzieścia lat i nie wyłoniły się u mnie żadne zdolności. Zaś u niego już się
wyłoniły. Co to mogą być za zdolności?”. Jest tak zły w głębi serca, że trudno
mu to przeboleć: „On ma na sobie owładające duchy, doznał psychozy czikung!”.
Gdy jakiś mistrz czikung prowadzi zajęcia, to niektórzy nie potrafią tego
uszanować: „Ej, co to za mistrz czikung. W ogóle nie interesuje mnie to o czym
on mówi”. Ten mistrz czikung może nie potrafi przemawiać tak dobrze jak on, ale
omawia rzeczy ze swojej własnej praktyki. Natomiast ten człowiek uczy się
wszystkiego i posiada cały stos certyfikatów. Uczęszcza na zajęcia każdego
mistrza czikung i w rzeczywistości wie bardzo wiele. Wie nawet więcej od tego
mistrza czikung. Jednakże jaki jest z tego pożytek? To wszystko należy do
poziomu uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej. Im więcej tego
przyswaja, tym bardziej chaotyczne i zawikłane stają się jego przesłania, i tym
trudniej jest mu kultywować. Doprowadzi się do nieładu. W prawdziwej kultywacji
i praktykowaniu mówi się o skoncentrowaniu się na jednej praktyce, wtedy nie
zboczy się z drogi. Widoczne jest to także wśród osób prawdziwie kultywujących,
oni także nie szanują siebie nawzajem. Gdy osoba nie wyzbędzie się serca do
rywalizacji, może to łatwo wywoływać u niej zazdrość.
Pomówmy o pewnej
opowieści. W „Nadawaniu tytułów bóstwom” Szen Gongbao uważał, że Dziang Dzyja
był zarówno stary jak i nieudolny. Jednakże Pierwotny Pan Niebios polecił
Dziang Dzyja nadać tytuły bóstwom. Szen Gongbao w głębi serca uważał to za
niesprawiedliwe: „Dlaczego on został poproszony o nadawanie tytułów bóstwom?
Zobacz, jaki ja, Szen Gongbao, jestem potężny. Po ścięciu głowy potrafię ją
wsadzić z powrotem na barki. Dlaczego ja nie zostałem poproszony o nadanie
tytułów bóstwom?”. Nie mógł wytrzymać z zazdrości i cały czas przysparzał
Dziang Dzyja kłopotów.
Za czasów Śakjamuniego w
pierwotnym buddyzmie mówiono o zdolnościach. Jednakże obecnie w buddyzmie nikt
nie waży się o nich wspominać. Jeżeli tylko poruszysz temat zdolności, to
powiedzą, że nabawiłeś się psychozy czikung. „Jakie zdolności?”. Wcale ich nie
uznają. Dlaczego? Obecnie mnisi zupełnie nie wiedzą o co w tym chodzi.
Śakjamuni miał dziesięciu wielkich uczniów, spośród których Mudzienlien został
przez niego określony jako numer jeden w boskich mocach. Śakjamuni miał jeszcze
uczennice, pośród których Lienhuase była pierwsza w boskich mocach. Podobnie
było, gdy buddyzm wkroczył do Chin. W historii było wielu utalentowanych
mnichów. Gdy Boddhidarma przybył do Chin, pokonał rzekę na łodydze trzciny.
Jednak wraz z rozwojem historii i biegiem czasu, boskie moce były odrzucane.
Główną przyczyną było to, że starsi mnisi, mnisi przełożeni i opaci,
niekoniecznie byli ludźmi o wielkiej podstawie. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest
opatem lub starszym mnichem. To jest jedynie jedno ze stanowisk pośród
codziennych ludzi. Oni także są kultywującymi i praktykującymi, z tym
wyjątkiem, że zajmują się tym zawodowo. Ty kultywując w domu robisz to w wolnym
czasie. Odniesienie sukcesu w kultywacji zależy od kultywacji własnego serca.
Dotyczy to wszystkich i nikt nie może mieć żadnych niedociągnięć. Jednakże
młodszy mnich, który pali w piecu i przygotowuje posiłki, wcale może nie być
osobą o małej podstawie. Im więcej ten młodszy mnich cierpi, tym łatwiej
osiągnie otwarcie gong. Zaś ten starszy mnich, im większym cieszy się luksusem,
tym trudniej będzie mu osiągnąć otwarcie gong, z powodu istnienia kwestii
przemiany karmy. Młodszy mnich cały czas cierpi i męczy się, więc szybko spłaca
karmę i szybko osiąga oświecenie. Możliwe, że pewnego dnia nagle osiągnie
otwarcie gong. Po osiągnięciu oświecenia i otwarciu gong, lub częściowego
oświecenia, wyłaniają się boskie moce. Wszyscy mnisi z klasztoru przychodzą do
niego po poradę i go podziwiają. Jednak opat nie jest w stanie tego wytrzymać:
„Jak dalej mogę być opatem? Jakie oświecenie? On doznał psychozy czikung.
Wygnajcie go!”. Tym samym zostaje wygnany z klasztoru. Z biegiem czasu w
buddyzmie w naszym rejonie Han, nikt nie ważył się już mówić o zdolnościach.
Spójrz, jak potężne umiejętności miał Dzigong. Przerzucał kłody z góry Emei,
przerzucał je ze studni jedna po drugiej. Jednakże w końcu także został wygnany
ze świątyni Lingyin.
Zazdrość jest bardzo
poważną kwestią, gdyż bezpośrednio dotyczy tego, czy możemy osiągnąć sukces w
kultywacji. Jeżeli ktoś nie wyzbędzie się zazdrości, to całe serce, rozwinięte
przez kultywację i praktykowanie, będzie kruche. Istnieje następująca zasada:
jeżeli ktoś w czasie kultywacji i praktykowania nie wyzbędzie się zazdrości, to
nie będzie mógł osiągnąć prawego owocu. Jest wykluczone, aby mógł go zdobyć.
Może wszyscy słyszeliście jak dawniej mówiło się, że Budda Amitabha mówił o
pójściu do niebios z karmą. Ale jeśli nie porzuci się zazdrości, to tak się nie
stanie. Jeżeli są pewne uchybienia w innych aspektach, to można zabrać do
niebios trochę karmy i dalej kultywować i praktykować. To jest możliwe. Jest to
jednak absolutnie niedopuszczalne, gdy osoba nie wyzbyła się zazdrości. Dzisiaj
mówię praktykującym: nie możecie dłużej przymykać na to oczu i się do tego nie
oświecić. Jeżeli chcecie osiągnąć cel kultywacji i praktykowania ku wysokim
poziomom, to musicie wyrzucić z serca zazdrość. Dlatego wyszczególniliśmy to w
tym rozdziale.
Odnośnie leczenia chorób,
nie nauczam ciebie jak leczyć choroby. Nikt z prawdziwie kultywujących uczniów
Falun Dafa nie może uzdrawiać ludzi. Gdy tylko kogoś uzdrowisz, to wszystkie
rzeczy pochodzące od Falun Dafa zostaną ci odebrane przez moje faszen. Dlaczego
ta kwestia traktowana jest tak poważnie? Ponieważ jest to zjawisko działające
na szkodę Dafa. Wyrządza to szkodę nie tylko twojemu ciału. Niektórzy, gdy
zobaczą, że mogą uzdrawiać, to aż ich ręce do tego świerzbią. Na widok kogoś
chorego, od razu będą chcieli go uleczyć i popisać się. Czy nie jest to
przywiązanie? Będzie to miało bardzo poważny wpływ na kultywację i
praktykowanie danej osoby.
Wielu fałszywych mistrzów
czikung wykorzystuje to zwykłe ludzkie pragnienie do leczenia chorób, co wielu
ma nadzieję czynić po nauczeniu się czikung. Zatem nauczą cię tych rzeczy.
Twierdzą, że można uzdrawiać poprzez wysyłanie czi. Czy nie jest to żart? Ty masz
czi, druga osoba też ma czi. Czy wysłanie czi może kogoś uzdrowić? Możliwe, że
czi tej drugiej osoby wyleczy ciebie! Jedno czi nie może wpłynąć na drugie. Gdy
w czasie kultywacji i praktykowania na wysokim poziomie wyłoni się u kogoś
gong, to będzie emitować wysokoenergetyczną materię, która rzeczywiście może
kogoś uzdrowić. Może zapanować nad chorobą i odegrać taką powstrzymującą rolę.
Jednak pomimo tego, nie jest w stanie usunąć podstawowej jej przyczyny,
ponieważ, aby naprawdę móc uzdrawiać, należy posiadać określone zdolności.
Tylko one mogą w pełni uleczyć chorobę. Dla każdej choroby istnieje określona
zdolność do jej wyleczenia. Mogę wam powiedzieć, że istnieje ponad tysiąc
rodzajów zdolności do samego uzdrawiania. Ile istnieje chorób, dokładnie tyle
zdolności istnieje mogących wyleczyć te choroby. Jeżeli nie posiądziesz tych
zdolności, to bez znaczenia jak wyrafinowane będą twoje techniki, i tak nie
będą mogły odnieść żadnego skutku.
W ostatnich latach
środowisko kultywacji i praktykowania popadło w wielki zamęt. Spośród mistrzów
czikung, którzy pojawili się aby prawdziwie uzdrawiać i utrzymywać sprawność
fizyczną ludzi, lub którzy na początku przecierali drogę, czy któryś uczył cię
uzdrawiać innych? Albo uzdrawiali ciebie, albo uczyli cię, w jaki sposób
kultywować i praktykować, lub w jaki sposób trenować swoje ciało. Nauczyli cię
zestawu ćwiczeń, a następnie sam mogłeś uzdrowić siebie poprzez ich uprawianie.
Następnie przyszli fałszywi mistrzowie czikung i wprowadzili wielki zamęt.
Każdy, kto chce leczyć choroby, zwabi do siebie owładające duchy. Tak będzie z
pewnością. W tamtych okolicznościach byli także mistrzowie czikung, którzy
przyjmowali pacjentów, ale to miało na celu współgranie ze zjawiskami
niebiańskimi w tamtym czasie. Jednakże nie jest to zwykła ludzka umiejętnością
i nie może trwać wiecznie. Było to rezultatem zmian w zjawiskach niebiańskich w
tamtym czasie i był to produkt tego jednego okresu. Później pojawili się ludzie
specjalizujący się w uczeniu innych uzdrawiania i wszystko poplątali. Czy
zwykła osoba mogłaby po trzech lub pięciu dniach nauki uleczyć chorobę?
Niektórzy mówią: „Potrafię uleczyć tę czy tamtą chorobę”. Mówię ci, każdy kto
tak mówi, jest opanowany przez owładającego ducha. Czy wiesz, co czai się za
twoimi plecami? Jesteś opętany przez owładającego ducha, ale sam tego nie
czujesz ani o tym nie wiesz. Uważasz, że jest bardzo dobrze, i że posiadasz
pewne umiejętności.
Prawdziwi mistrzowie
czikung, aby móc osiągnąć taki cel muszą przejść przez wiele lat ciężkiej
kultywacji. Gdy leczysz kogoś z choroby to zastanów się, czy naprawdę posiadasz
takie potężne zdolności, które mogłyby wyeliminować czyjąś karmę? Czy
otrzymałeś prawdziwe nauki? Czy mógłbyś nauczyć się uzdrawiania w dwa lub trzy
dni? Czy jesteś w stanie uzdrawiać za pomocą tych zwykłych ludzkich rąk? Toteż
ci fałszywi mistrzowie czikung wykorzystali twoją słabość i ludzkie
przywiązania. Czy nie dążysz do leczenia chorób? Dobrze, zorganizują zajęcia z
leczenia chorób, na których nauczą cię pewnych technik uleczania, takich jak
jakaś igła czi, jakaś metoda terapii światłem, jakieś wydalanie i uzupełnianie,
akupresura czy metoda chwytania. Posiadają one przeróżne nazwy. Ma to na celu
zdobycie twoich pieniędzy.
Pomówmy o metodzie
chwytania. Oto co zobaczyliśmy. Dlaczego ktoś jest chory? Podstawową przyczyną
choroby i wszelkich nieszczęść jest karma i pole czarnej materii karmy. Posiada
to naturę yin i jest czymś niedobrym. Te niedobre istoty także posiadają naturę
yin, i wszystkie są czarne. Zatem mogą przybyć, gdyż takie środowisko im
odpowiada. To właśnie jest podstawowa przyczyna choroby i należy do głównego
jej źródła. Oczywiście, istnieją jeszcze dwie inne formy. Jedna to bardzo,
bardzo małe istoty o dużej gęstości, coś jakby kłęby karmy. Jeszcze inna, jest
jakby dostarczana przez rurkę, ale widzi się to niezwykle rzadko. Zostało to
nagromadzone przez przodków. Istnieją również takie przypadki.
Omówmy najbardziej
powszechne schorzenia. Ktoś ma w pewnej części ciała guz, zapalenie, lub narośl
i tak dalej. W innej przestrzeni, w tym właśnie miejscu, znajduje się pewna
istota i znajduje się ona w bardzo głębokiej przestrzeni. Zwykły mistrz czikung
nie może tego zobaczyć i zwykłe nadnaturalne zdolności także nie mogą tego
dostrzec. Mogą jedynie dostrzec w ciele czarne czi. Tam, gdzie znajduje się
czarne czi, tam jest choroba. Takie stwierdzenie rzeczywiście jest prawidłowe.
Jednak czarne czi nie jest podstawową przyczyną choroby. Dzieje się tak
dlatego, że w jednej z głębszych przestrzeni znajduje się właśnie taka istota,
która to pole emituje. Zatem niektórzy mówią o wydalaniu i usuwaniu czarnego
czi. Śmiało, wydalaj! Nie minie nawet chwila, gdy znowu je wytworzy, gdyż
posiada dużą moc i zaraz po usunięciu potrafi to ściągnąć z powrotem. Potrafi
to sama zebrać. Takie leczenie nie odniesie żadnego skutku.
Za pomocą nadnaturalnych
zdolności widać, że w tym miejscu znajduje się czarne czi, które uważane jest
za czi patogeniczne. Lekarz chińskiej medycyny zobaczy, że kanały energii w tym
miejscu są niedrożne, czi i krew nie przepływa i kanały energii są zapchane. Z
punktu widzenia zachodniej medycyny, takie miejsce objawi symptomy wrzodu,
guza, narośli lub zapalenia. W tej przestrzeni odzwierciedla się to właśnie w
takiej formie. Gdy usuniesz tę istotę, to odkryjesz, że po tej stronie już nic
ciału nie dolega. Bez względu na to, czy był to przesunięty dysk w kręgosłupie,
czy narośl kostna, gdy usuniesz tamtą istotę i oczyścisz to pole, to odkryjesz,
że natychmiast wszystko będzie dobrze. Gdy ponownie zrobisz prześwietlenie promieniami
Roentgena, to nie będzie już tam żadnej kostnej narośli. Podstawową jej
przyczyną było to coś.
Niektórzy mówią, że
będziesz w stanie leczyć choroby po trzech czy pięciu dniach nauki metody
chwytania. Pokaż mi ten twój chwyt! Ludzie są najsłabsi, podczas gdy ta istota
jest wręcz agresywna. Włada twoim mózgiem, bawi się i manipuluje tobą. Z
łatwością może odebrać ci życie. Twierdzisz, że możesz ją schwytać. Ale jak ją
schwytasz? Twoje zwykłe ludzkie ręce nie mogą jej dosięgnąć. Gdy ślepo
wymachujesz ręką, ona w ogóle się tym nie przejmuje, stoi za twoimi plecami i
się z ciebie śmieje. Takie chwytanie na oślep jest naprawdę zabawne. Jeżeli
naprawdę mógłbyś ją dotknąć, to natychmiast zraniłaby cię w rękę i naprawdę ją
uszkodziła! Widziałem pewnych ludzi, którym nic nie dolegało i wszystkie
badania pokazywały, że nie są chorzy i ich ręce są zdrowe, jednakże nie mogli
ich unieść. Ich ręce po prostu zwisały. Spotkałem takich pacjentów. Ich ciała
zostały uszkodzone w innej przestrzeni, więc naprawdę stali się inwalidami.
Jeżeli tamto ciało zostanie uszkodzone, to czy nie staniesz się kaleką?
Niektórzy zapytali: „Nauczycielu, czy mogę praktykować ćwiczenia? Poddano mnie
sterylizacji”, lub „Coś zostało mi wycięte”. Odpowiedziałem im, że nie ma to
żadnego wpływu. Twoje ciało w innej przestrzeni nie przeszło operacji, a
praktykując ćwiczenia właśnie tamto ciało odgrywa rolę. Dlatego przed chwilą
powiedziałem, że jeżeli nawet chcesz chwycić tę istotę, to nie jesteś w stanie
jej tknąć, i ona w ogóle się tobą nie przejmuje. Gdybyś ją dotknął, to mogłaby
uszkodzić twoją rękę.
W celu wsparcia
ogólnokrajowego wydarzenia czikung, wziąłem wraz z kilkoma uczniami udział w
Orientalnych Targach Zdrowia w Pekinie. Na obu targach wyróżnialiśmy się
najbardziej. Na pierwszych targach nasze Falun Dafa zdobyło tytuł Gwiazdy
Czikung. Na drugich targach przyszło do nas tak wielu ludzi, że po prostu nie
mogliśmy sobie dać rady. Inne stanowiska nie cieszyły się tak dużym
zainteresowaniem, ale wokół naszego był tłum ludzi, którzy ustawiali się w
trzech kolejkach. W pierwszej kolejce stali ci, którzy rankiem zapisali się na
poranne sesje. W drugiej czekały osoby zapisane na popołudniowe sesje. W
następnej kolejce czekano na mój autograf. Nie leczymy chorób, więc dlaczego to
uczyniliśmy? Dlatego, aby wesprzeć to ogólnokrajowe wydarzenie czikung i
wspomóc to przedsięwzięcie. Zatem wzięliśmy w nim udział.
Podzieliłem mój gong
między przyprowadzonych ze mną uczniów. Każdy z nich otrzymał jego część. Były
to skupiska energii składające się z ponad stu rodzajów zdolności. Ich ręce
zostały zabezpieczone, ale i tak niektóre zostały pogryzione do takiego
stopnia, że pojawiły się pęcherze lub zaczęły krwawić. Pojawiło się wiele
takich przypadków. Te rzeczy są wszystkie tak groźne, a ty myślisz, że odważyłbyś
się je ruszyć twoimi zwykłymi ludzkimi rękoma? Poza tym, i tak nie mógłbyś tego
schwytać. Jeżeli nie posiadasz odpowiedniej zdolności, to nic nie możesz
zrobić, ponieważ w innej przestrzeni ono wie o wszystkim co chcesz zrobić, i to
w momencie, gdy tylko przyjdzie ci to do głowy. Gdy będziesz chciał to złapać,
ucieknie. Gdy tylko pacjent wyjdzie za drzwi, to od razu ponownie na niego
wskoczy i nastąpi nawrót choroby. Żeby się z tym uporać, należy posiadać pewną
zdolność, która przy wyciągnięciu ręki „bach” unieruchomi to w miejscu. Po
unieruchomieniu posiadamy jeszcze jedną zdolność, którą dawniej nazywano Wielką
Metodą Chwytania Dusz. Zdolność ta jest jeszcze potężniejsza. Potrafi wyciągnąć
z osoby ducha głównego i natychmiast nie będzie ona w stanie się poruszyć.
Zdolność ta używana jest w konkretnym celu, a my kierujemy ją w te rzeczy, aby
je schwytać. Jak może wszyscy wiecie, mimo, że Małpi Król Sun Łukong był taki
duży, to gdy Budda Tathagata nakrył go trzymaną w ręku miską, w jednym momencie
się zmniejszył. Ta zdolność może spełniać takie zadanie. Bez znaczenia, jak
duża lub jak mała jest ta istota, gdy tylko zostanie schwytana w dłonie, stanie
się bardzo maleńka.
Dodatkowo, nie jest
dozwolone, aby ręką grzebać w fizycznym ciele pacjenta aby ją złapać i
wyciągnąć. Wprowadziłoby to chaos w myśleniu zwykłego ludzkiego społeczeństwa i
jest to zupełnie zabronione. Nawet, jeżeli byłoby to możliwe, nadal nie można
byłoby tego uczynić. Ręka, którą się wyciąga, znajduje się w innej przestrzeni.
Powiedzmy, że ktoś ma chore serce. Gdy ta ręka zatrzymuje się na wysokości
serca, aby to chwycić, tamta ręka porusza się w innej przestrzeni i w jednej
chwili to chwyta. Po uchwyceniu tego ręką z zewnątrz, zamkniesz obie dłonie i
będziesz miał to schwytane. Jest to bardzo groźne, czasami porusza się w
dłoniach i usiłuje się w nie wwiercić. Czasami gryzie i skrzeczy. Pomimo, że w
dłoniach wydaje się takie małe, to gdy się uwolni, stanie się bardzo duże. Nie
jest to coś, co każdy mógłby dotknąć. Jeżeli nie posiada się tej zdolności, to
zupełnie nie można tego dotknąć. Wcale nie jest to takie proste, jak mogłoby
się nam wydawać.
Oczywiście w przyszłości
może być dozwolone istnienie tej formy leczenia czikung. Istniała ona zawsze
także w przeszłości. Jednak musi być spełniony jeden warunek, dany człowiek
musi być osobą kultywującą i praktykującą. Gdy w procesie kultywacji i
praktykowania wyłoni się u niego miłosierne serce, to będzie mógł to uczynić
dla kilku dobrych ludzi. Jednakże nie będzie mógł całkowicie usunąć dla nich
tej karmy, gdyż nie posiada wystarczająco wszechmocnego de. Chociaż nadal
spotkają ich nieszczęścia, jednak to konkretne schorzenie zostanie wyleczone.
Przeciętny mniejszy mistrz czikung nie jest kimś, komu udało się poprzez
kultywację i praktykowanie uzyskać Tao. Zatem jest on w stanie jedynie odwlec
dla kogoś te rzeczy na później lub je przemienić. Może przemienić je w inne
nieszczęścia. Jednakże sam może nie wiedzieć o tym procesie odraczania w
czasie. W przypadku praktyki kultywującej i praktykującej świadomość
pomocniczą, wszystko to jest czynione przez jego świadomość pomocniczą.
Niektóre osoby ćwiczące inne praktyki wydają się być bardzo sławne. Wielu
sławnych i znanych wielkich mistrzów czikung nie posiada gong, gdyż ich gong
znajduje się na świadomości pomocniczej. Innymi słowy, pewnym osobom dozwolone
jest czynienie tego w czasie procesu kultywacji i praktykowania, gdyż stale
pozostają na tym samym poziomie. Uprawiają ćwiczenia od kilkunastu lub
kilkudziesięciu lat i nadal nie mogą wyjść poza ten poziom, więc przez całe
swoje życie przyjmują pacjentów. Wolno im tak postępować, gdyż znajdują się na
tym poziomie. Uczniowie kultywujący i praktykujący Falun Dafa absolutnie nie
powinni uzdrawiać. Możecie przeczytać tę książkę choremu i jeżeli będzie mógł
zaakceptować jej zawartość, to może go to uleczyć. Jednak efekt tego może być
różny z powodu różnej ilości karmy posiadanej przez ludzi.
Pomówmy o związku
pomiędzy leczeniem szpitalnym i leczeniem czikung. Niektórzy lekarze medycyny
zachodniej nie uznają czikung. I można tak powiedzieć o większości z nich. Ich
sposób rozumowania jest następujący: „Skoro czikung może leczyć, to na co
potrzebne są szpitale! Powinniście zastąpić nasze szpitale! Wasz czikung potrafi
wyleczyć choroby gołymi rękami i nie ucieka się do zastrzyków, leków, ani nie
trzeba leżeć w szpitalu. Czy nie byłoby lepiej gdybyście zastąpili nasze
szpitale?”. Takie stwierdzenia nie mają sensu i wcale nie są rozsądne.
Niektórzy nie rozumieją czikung. W gruncie rzeczy, leczenie za pomocą czikung,
nie może przypominać zwykłych ludzkich metod terapii, gdyż nie jest to zwykła
ludzka umiejętność. Jest czymś nadzwyczajnym. Czy można pozwolić, aby ta
nadzwyczajna rzecz na wielką skalę zakłóciła sprawy w zwykłym ludzkim świecie?
Buddowie posiadają wielkie moce. Za skinieniem ręki jednego buddy znikłyby
choroby całej ludzkości. Dlaczego tego nie zrobią, tym bardziej, że istnieje
ich tak wielu? Dlaczego nie ukażą swego miłosierdzia i cię nie uzdrowią?
Dlatego, że taka jest właśnie kolej rzeczy w zwykłym ludzkim świecie.
Narodziny, starość, choroby i śmierć, tak to właśnie jest. Wszystko posiada swe
więzy losu i wszystko jest kołem spłaty karmy. Musisz spłacić, co jesteś
winien.
Jeżeli uleczysz kogoś z
choroby, będzie to równe złamaniu tej zasady. Taka osoba mogłaby czynić zło i
nie musiałaby za to zapłacić. Czy mogłoby tak być? W czasie kultywacji i
praktykowania wyłania się miłosierne serce, i jeżeli nie posiadasz tak wielkiej
mocy, która mogłaby całkowicie rozwiązać ten problem, to dozwolone jest abyś
kogoś uleczył. Ponieważ wyłoniło się u ciebie miłosierdzie, to jest dozwolone
abyś to uczynił. Jednak, jeżeli naprawdę mógłbyś rozwiązać ten problem, nie
mógłbyś tego czynić na większą skalę. Naruszyłbyś wtedy poważnie porządek w
zwykłym ludzkim świecie, a to nie jest dozwolone. Zatem zupełnie nie jest
możliwe zastąpienie zwykłych ludzkich szpitali za pomocą czikung, gdyż jest to
nadzwyczajne Fa.
Załóżmy, że można byłoby
założyć na terenie Chin szpitale czikung i przybyliby tam wszyscy wielcy
mistrzowie czikung. Jakby to wyglądało? Nie jest to dozwolone, ponieważ
wszystko musi podtrzymywać porządek rzeczy w zwykłym ludzkim świecie. Jeżeli
założone zostałyby szpitale czikung, kliniki czikung i ich centra rehabilitacji
i rekonwalescencji, jak tylko by je otworzono, zdolność leczenia takich
mistrzów czikung dramatycznie osłabłaby i efekty terapii natychmiast byłyby
gorsze. Dlaczego? Ponieważ zajmowaliby się zwykłymi ludzkimi sprawami, więc
musiałoby to być na poziomie Fa codziennych ludzi. Musiałoby to być na takim
samym poziomie jak porządek rzeczy wśród codziennych ludzi. Zatem efekty
terapii musiałyby być takie same jak w szpitalach. Tak więc, takie leczenie nie
działa zbyt dobrze i też mówi się, że aby wyleczyć chorobę potrzebnych jest
kilka sesji leczniczych. Często tak to zazwyczaj jest.
Bez znaczenia czy założy
się szpitale czikung czy nie, nikt nie może zaprzeczyć, że czikung potrafi
uleczać. Czikung rozpowszechniany jest w społeczeństwie przez tak długi czas i wielu
ludzi poprzez wykonywanie ćwiczeń faktycznie osiągnęło cel uzdrowienia się i
utrzymania sprawności fizycznej. Wszystko jedno, czy ich choroba została
odroczona w czasie przez mistrza czikung, czy miało miejsce coś innego, tak czy
inaczej teraz nie są chorzy. Innymi słowy, nikt nie może zaprzeczyć, że czikung
może uleczyć. Większość osób, które udają się do mistrzów czikung na leczenie,
zalicza się do osób chorych na nieznane lub ciężkie schorzenia, których
szpitale nie potrafią wyleczyć. Idą spróbować szczęścia u mistrzów czikung i w
rezultacie zostają uleczeni. Ci, którzy mogą być wyleczeni w szpitalach, nie
szukają pomocy u mistrzów czikung. Tak to było powszechnie rozumiane, zwłaszcza
na początku. Zatem czikung potrafi uleczyć, z tym tylko wyjątkiem, że nie może
być stosowany jak inne rzeczy w zwykłym ludzkim świecie, którego zaburzanie na
wielką skalę jest absolutnie niedozwolone. Dozwolone jednak jest czynienie tego
na mniejsza skalę i gdy nie ma to szerokiego wpływu oraz czynienie tego po
cichu i bez rozgłosu. Jednakże nikogo nie można całkowicie wyleczyć, to także
jest pewne. Najlepszym sposobem na wyleczenie choroby jest uprawiać czikung
samemu.
Są również mistrzowie
czikung, którzy twierdzą, że szpitale nie są w stanie nikogo wyleczyć i skuteczność
leczenia w szpitalu jest obecnie taka lub inna. Co możemy na to odpowiedzieć?
Oczywiście, istnieją różne tego przyczyny. Według mnie, główną z nich jest
niski standard moralny ludzkości, co wytworzyło wszelkiego rodzaju dziwaczne
choroby, których szpitale nie są w stanie wyleczyć, i lekarstwa także nie
pomagają. Pełno jest także fałszywych leków. To wszystko jest spowodowane tym,
że ludzkość zepsuła się aż do takiego stopnia. Nikt nie powinien winić za to
innych, gdyż każdy dolewał oliwy do ognia. Dlatego, każdy napotka na trudności
podczas kultywacji i praktykowania.
Chociaż niektórzy
rzeczywiście są chorzy, ich choroby nie mogą zostać wykryte w szpitalu. U
innych wykryto choroby, które nie mają jeszcze nazw. To wszystko są choroby,
których dawniej nie było. W szpitalach wszystkie je nazywa się „nowoczesnymi
chorobami”. Czy szpitale potrafią leczyć? Oczywiście, że potrafią. Jeżeli
szpitale nie byłyby w stanie leczyć chorób, to dlaczego ludzie wierzyliby w nie
i chodziliby do nich na leczenie? W szpitalach potrafią leczyć choroby, ale
metody ich terapii są na zwykłym ludzkim poziomie. Zaś choroby, tak naprawdę,
są czymś nadzwyczajnym. Zdarzają się także naprawdę ciężkie przypadki i wtedy w
szpitalu mówią, że taką chorobę powinno się leczyć we wczesnym stadium rozwoju.
Gdy się rozwinie, to nie będą w stanie jej już wyleczyć. Jeżeli taka osoba
wzięłaby zbyt dużo lekarstw, to mogłaby się zatruć. Obecny poziom terapii
medycznych jest na tym samym poziomie co nasza nauka i technologia, a to
wszystko znajduje się na poziomie codziennych ludzi. Dlatego skuteczność tych
terapii jest właśnie taka. Należy wyjaśnić jeszcze jedną kwestię. Zarówno
leczenie zwykłym czikung i leczenie w szpitalu, to właściwie przesunięcie
fundamentalnej przyczyny choroby na później. Jest to przesuniecie jej na drugą
połowę życia lub dalej w przyszłość, a karma wcale nie zostaje ruszona.
Pomówmy o chińskiej
medycynie. Leczenie chińską medycyną jest bardzo bliskie leczeniu czikung. W
starożytnych Chinach w zasadzie wszyscy lekarze chińskiej medycyny posiadali
nadnaturalne zdolności, tak jak Sun Symiao, Huatuo, Li Szydżen i Bien Ćłe. Ci
wielcy znawcy medycyny, wszyscy posiadali nadnaturalne zdolności, i jest to
zapisane w tekstach medycznych. Jednakże esencja tego jest obecnie często poddawana
krytyce. Chińska medycyna odziedziczyła zaledwie kilka recept lub doświadczeń
zebranych w drodze badań. Starożytna chińska medycyna była naprawdę
zaawansowana i jej poziom przekraczał poziom obecnej medycyny. Niektórzy myślą,
że dzisiejsza medycyna jest bardzo zaawansowana. Wykonując tomografię
komputerową można ujrzeć wnętrze ciała. Ponadto wykorzystuje się jeszcze
ultradźwięki, fotografię i prześwietlenie promieniami Roentgena. Chociaż
współczesna aparatura jest dość rozwinięta, to według mnie, nadal nie dorównuje
starożytnej chińskiej medycynie.
Huatuo dostrzegł guz w
mózgu Caocao i chciał otworzyć jego czaszkę, aby przeprowadzić operację i
usunąć guz. Gdy Caocao usłyszał, że Huatuo chce jego głowy, to go uwięził.
Wskutek tego Huatuo zmarł w więzieniu. Gdy u Caocao nastąpił nawrót choroby,
przypomniał sobie o Huatuo i zaczął go szukać. Jednakże Huatuo już wtedy nie
żył. Wkrótce Caocao faktycznie zmarł w wyniku tej choroby. Skąd Huatuo o tym
wiedział? Zobaczył to. Jest to nasza ludzka nadnaturalna zdolność i dawniej
wszyscy wielcy medycy ją posiadali. Po otwarciu niebiańskiego oka, z jednej
strony można zobaczyć jednocześnie cztery strony ciała. Od przodu można
zobaczyć tył, lewą i prawą stronę ciała. Można je zobaczyć oddzielnie warstwa
po warstwie, można przeniknąć wzrokiem poza tę przestrzeń i dostrzec podstawową
przyczynę choroby. Czy współczesne metody leczenia mogą tego dokonać? Bardzo
wiele im do tego brakuje. Zajmie im dziesięć tysięcy lat, aby to osiągnąć!
Tomografia komputerowa, ultradźwięki i promienie Roentgena także mogą dostrzec
wnętrze ciała, ale ich aparatura jest wielka i nieprzenośna, ani nie działa bez
prądu. Zaś niebiańskie oko jest zawsze tam gdzie ty i nie potrzebuje żadnego
zasilania. Jak można je nawet porównywać?
Niektórzy zachwycają się
tym, jak wspaniałe są współczesne lekarstwa. Twierdzę, że niekoniecznie tak
jest. Starożytne chińskie zioła naprawdę były w stanie wyleczyć choroby. Bardzo
wiele rzeczy zostało utraconych w czasie przekazywania. Jednakże wiele
zachowało się w procesie przekazywania i nadal rozpowszechniane jest wśród
ludności. Gdy prowadziłem zajęcia w Cicihar, zobaczyłem na ulicy stragan, w
którym pewien człowiek wyrywał ludziom zęby. Łatwo było stwierdzić, że
pochodził z południa, gdyż nie był ubrany jak ktoś z północnego wschodu. Nikomu
nie odmawiał i każdemu chętnemu wyrywał zęby. Miał już tam cały stosik zębów.
Jego celem nie było jednak wyrywanie zębów, a sprzedawanie jego płynnego
specyfiku. Płyn ten wydzielał bardzo gęste żółte opary. Wyrywając ząb, otwierał
butelkę z płynem i przykładał ją do policzka przy zepsutym zębie. Osoba
zaciągała się tym żółtym oparem. Przy tym płyn prawie wcale się nie zużywał, a
on zakręcał butelkę i odstawiał na bok. Z kieszeni wyciągał zapałkę i
opowiadając o swoim płynie, jednocześnie jednym pstryknięciem zapałki usuwał
ząb. Nie było to ani bolesne, ani nie było krwawienia. Na zębie widać było
jedynie kilka kropel krwi. Zastanówcie się wszyscy, taka zapałka złamałaby się,
jeżeli użyto by jej z większą siłą. Jednak on za jej dotknięciem usuwał ludziom
zęby.
Twierdzę, że w Chinach
wśród ludu nadal przekazuje się pewne rzeczy, z którymi skomplikowane sprzęty
zachodniej medycyny nie mogą się równać. Zobaczmy, kto uzyskuje lepszy efekt.
Przy zastosowaniu jego zapałki ząb po prostu wyskakuje. Gdy w zachodniej
medycynie wyrywa się ząb, najpierw daje się zastrzyk ze znieczuleniem. Kłują tu
i tam. Jest to bardzo bolesne i trzeba odczekać, aż znieczulenie zacznie
działać. Następnie użyją obcęgi do wyrywania. Będą rwać i rwać, i jeżeli nie będą
ostrożni, to korzeń zęba może się ułamać. Wtedy wezmą do ręki wielki młotek i
dłuto, aby się do niego dokopać. W wyniku tego osoba będzie się trzęsła ze
strachu. Następnie użyją skomplikowanego sprzętu do wiercenia. Niektórzy aż
podskakują w czasie wiercenia. Jest to bardzo bolesne i także obficie się
krwawi. Pacjent przez pewien czas będzie pluł krwią. Powiedz zatem, czyje jest
lepsze? Powiedz, czyje jest bardziej zaawansowane? Nie powinniśmy patrzeć na
wygląd narzędzi, ale na ich skuteczność. Starożytna chińska medycyna była
całkiem zaawansowana i obecna zachodnia medycyna jeszcze przez wiele lat nie
będzie w stanie jej dogonić.
Starożytna chińska nauka
bardzo różni się od naszej współczesnej nauki zachodniej, obiera inną ścieżkę i
może doprowadzić do innego stanu rzeczy. Dlatego nie można za pomocą naszych
obecnych sposobów rozumowania, pojąć nauki i technologii starożytnych Chin,
gdyż starożytna chińska nauka ukierunkowana była na ludzkie ciało, życie i
wszechświat. Była bezpośrednio skierowana na te rzeczy, aby móc je badać. Zatem
wtedy kroczono inną ścieżką. W tamtych czasach wszyscy uczniowie w szkołach
przykładali wagę do medytacji, a siedząc zwracali uwagę na postawę. Podnosząc
pędzelki do pisania regulowali swoje czi i oddech. W każdym zawodzie mówiono o
czystym sercu i regulowaniu oddechu. Całe społeczeństwo było właśnie w takim
stanie.
Niektórzy powiedzieli:
„Gdybyśmy obrali ścieżkę starożytnej chińskiej nauki, to czy mielibyśmy dzisiaj
samochody i pociągi? Czy bylibyśmy obecnie tak nowocześni?”. Twierdzę, że z
perspektywy tego środowiska nie jesteś w stanie zrozumieć innego stanu rzeczy.
W twoich poglądach i myślach musi nastąpić rewolucja. Gdyby nie było
telewizorów, ludzie posiadaliby swoje w głowach i widzieliby wszystko, co tylko
by chcieli. Posiadaliby także zdolności. Bez samochodów i pociągów unosiliby
się na siedząco w powietrzu i wcale nie byłyby potrzebne żadne windy.
Przyniosłoby to inny stan rozwoju społeczeństwa i prawdopodobnie nie byłoby
ograniczone do tych ram. Spodki kosmiczne pozaziemskich istot poruszają się
zdumiewająco szybko, a także mogą się powiększać i zmniejszać. Obrały inną
ścieżkę rozwoju, opartą na innych metodach naukowych.
Niektórzy poruszyli temat
bigu. Zjawisko bigu istnieje, i to nie tylko w środowisku kultywacji i
praktykowania. Taki stan występuje również u niemałej liczby osób w zwykłym
ludzkim świecie. Niektórzy nie jedzą ani nie piją przez kilka lub kilkanaście
lat, a mimo to czują się dobrze. Niektórzy uznają bigu za wskaźnik pewnego poziomu.
Inni mówią, że bigu jest przejawem oczyszczania ciała. Jeszcze inni twierdzą,
że jest to proces kultywacji i praktykowania na wysokim poziomie.
W rzeczywistości nie jest
to żadna z tych rzeczy. Więc co to jest? Bigu tak naprawdę jest specjalną
metodą kultywacji i praktykowania stosowaną w wyjątkowych okolicznościach. W
jakich wyjątkowych okolicznościach? W starożytnych Chinach, zwłaszcza przed
ustanowieniem religii, wielu kultywujących stosowało metodę tajemnej kultywacji
w odosobnieniu. Udawali się w głąb lasów lub wspinali się do górskich jaskiń,
aby tam kultywować z dala od ludzi. Pociągało to za sobą kwestię źródła
pożywienia. Jeżeli nie zastosowaliby metody bigu, w ogóle nie byliby w stanie
tam kultywować i praktykować, i umarliby z głodu i pragnienia. Gdy udałem się z
Czungcing do Łuhan nauczać Fa, płynąłem statkiem na wschód po rzece Jangcy. W
połowie wysokości gór po obu stronach Trzech Przełomów widać jaskinie.
Występują one także w wielu znanych górach. Dawniej kultywujący przy pomocy
liny wspinali się do jaskiń, a następnie odcinali linę i tam kultywowali i
praktykowali. Jeżeli nie powiodło im się w kultywacji i praktykowaniu,
umierali. Bez wody i bez pożywienia, właśnie w tych skrajnie wyjątkowych
okolicznościach stosowali tę wyjątkową metodę kultywacji i praktykowania.
Wiele praktyk
przekazywanych było właśnie w ten sposób i dlatego zawierają bigu. Ale w wielu
praktykach nie stosuje się bigu. Większość praktyk przekazywanych obecnie w
społeczeństwie nie stosuje tego. Twierdzimy, że praktykowanie wymaga
skoncentrowania się na jednym. Nie możesz robić tego, co ci się żywnie podoba.
Uważasz bigu za całkiem dobre i pożądasz tego. Lecz co chcesz z tym bigu
zrobić? Niektórzy uważają to za coś bardzo dobrego i są tego bardzo ciekawi.
Inni uważają swoje techniki za bardzo zaawansowane i myślą, że tym także będą
mogli się popisywać. Różne motywy kierują ludźmi. Jeżeli nawet zastosuje się tę
metodę kultywacji, to nadal trzeba zużywać własną energię do podtrzymywania
tego fizycznego ciała, dlatego w ogóle się to nie opłaca. Jak może wszyscy
wiecie, zwłaszcza po ustanowieniu religii, gdy uprawiałeś w klasztorze głęboką
medytację lub oddalałeś się samotnie na rozważania, zawsze ktoś podawał ci
herbatę i jedzenie. Zatem ten problem nie występował. Zwłaszcza my, którzy
kultywujemy i praktykujemy w zwykłym ludzkim społeczeństwie, nie mamy potrzeby
stosowania tej metody. Ponadto, jeżeli twoja dyscyplina tego nie zawiera, nie
możesz tego stosować wedle własnego uznania. Ale jeśli naprawdę chcesz bigu,
możesz śmiało iść to kultywować. Z tego co wiem, zazwyczaj kiedy mistrz
przekazuje praktykę na wysokim poziomie i prawdziwie chce prowadzić ludzi, gdy
jego dyscyplina zawiera bigu, takie zjawisko może rzeczywiście wystąpić. Nie
może jednak rozpowszechniać tego na większą skalę i zazwyczaj prowadzi
wychowanków w tajemnej kultywacji oraz w kultywacji w odosobnieniu.
Także obecnie są
mistrzowie czikung, którzy nauczają bigu. Czy naprawdę jest to bigu? Koniec
końców nie jest to bigu. Komu udało się bigu? Widziałem niemało osób, które
znalazły się w wyniku tego w szpitalach, lub których życie znalazło się w
niebezpieczeństwie. Dlaczego tak się stało? Czy w ogóle istnieje coś takiego
jak bigu? Istnieje. Należy jednak podkreślić, że nikomu nie wolno pochopnie
niszczyć tego stanu naszego zwykłego ludzkiego świata. Jest to zabronione. Nie
zastanawiajmy się nad tym, co by było, gdyby w całym kraju ludzie uprawiający
ćwiczenia nie jedli i nie pili. Załóżmy, że tylko w tym rejonie Czangczun nikt
by nie jadł i nie pił. Powiedziałbym, że zaoszczędziłoby to wiele kłopotów! Nie
trzeba byłoby martwić się o przyrządzanie posiłków. Rolnicy męczą się przy
uprawie roli, więc gdyby nikt nie jadł, zaoszczędziłoby to wiele problemów.
Ludzie by tylko pracowali i nie musieliby jeść. Jednakże jak mogłoby tak być?
Czy byłby to ludzki świat? Z pewnością tak być nie może i niedozwolone jest,
aby coś takiego na wielką skalę zakłóciło stan rzeczy w zwykłym ludzkim
świecie.
Gdy niektórzy mistrzowie
czikung przekazują bigu, życie wielu ludzi może znaleźć się w
niebezpieczeństwie. Niektórzy po prostu przywiązali się do pogoni za bigu i nie
potrafią porzucić tego przywiązania. Nie potrafią wyzbyć się bardzo wielu
zwykłych ludzkich przywiązań. Gdy tylko zobaczą smakowite jedzenie, którego nie
mogą zjeść, zaczyna im lecieć ślina. Gdy tylko zostaną pobudzone ich
przywiązania, nie mogą sobie z tym poradzić. Nie będą mogli przestać myśleć o
jedzeniu. Wyłoni się to pragnienie i będą chcieli coś zjeść. Jeśli nic nie
zjedzą, będą bardzo głodni. Ale gdy coś zjedzą, zwymiotują. Nie będą w stanie
zatrzymać pokarmu. Bardzo się wystraszą i zaczną się denerwować. Wiele osób
znalazło się przez to w szpitalach. Życie naprawdę wielu osób zostało narażone
na niebezpieczeństwo. Są również ludzie, którzy szukają mnie, abym zajął się
tymi pogmatwanymi sprawami, ale nie mam chęci się tym zajmować. Niektórzy
mistrzowie czikung postępują bezmyślnie i nikt nie ma ochoty porządkować po
nich tego bałaganu.
Poza tym, jeżeli na
skutek bigu napotkasz na problemy, czy nie jest to wywołane przez twoje
dążenia? Powiedzieliśmy, że takie zjawisko istnieje. Jednakże nie jest to stan
z wysokiego poziomu, nie jest to też odzwierciedlenie czegoś wyjątkowego. Jest
to zaledwie jeden ze sposobów praktykowania ćwiczeń stosowany w wyjątkowych
okolicznościach, którego nie można szeroko rozpowszechniać. Jest wielu ludzi,
którzy dążą do bigu i nazywają to jakimś tam bigu, pół bigu, a nawet dzielą go
na kategorie. Niektórzy twierdzą, że piją tylko wodę, a inni mówią, że jedzą
tylko owoce. To wszystko są fałszywe bigu i z upływem czasu skazane są na
niepowodzenie. Prawdziwy kultywujący pozostaje w górskiej jaskini bez picia i
bez jedzenia. Właśnie to nazywa się prawdziwym bigu.
Gdy wspomni się o
kradzieży czi, niektórzy aż bledną ze strachu i nie mają odwagi uprawiać
ćwiczeń. Ponieważ w środowisku kultywacji i praktykowania mówi się o psychozie
czikung, kradzieży czi i tego rodzaju zjawiskach, na skutek tego wielu nie waży
się uprawiać ćwiczeń, ani w ogóle zbliżyć się do czikung. Bez takiego gadania,
możliwe, że znacznie więcej osób uprawiałoby ćwiczenia. Zdarzają się również
mistrzowie czikung o niedobrym sinsing, którzy specjalizują się w nauczaniu
tych rzeczy, co wprowadziło w środowisku kultywacji i praktykowania ogromny
bałagan. W rzeczywistości nie jest to tak straszne jak to opisują.
Powiedzieliśmy, że czi to po prostu czi, nawet jeżeli nazwiesz to mieszaniną
pierwotnego czi, lub takim czy innym czi. Dopóki czyjeś ciało posiada czi,
znajduje się on na poziomie uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej,
więc nie można uznać go jeszcze za praktykującego. Dopóki ktoś posiada czi,
mówiąc jaśniej, nie osiągnął jeszcze wysokiego stopnia oczyszczenia ciała i
nadal posiada patogeniczne czi. To jest pewne. Osoba, która kradnie czi też
znajduje się na poziomie czi. Kto z naszych praktykujących chciałby takie mętne
czi? Czi w ciele osoby niepraktykującej jest bardzo mętne, choć może rozjaśnić
się po praktykowaniu ćwiczeń. Chore miejsca mogą ukazywać się jako kłęby bardzo
gęstej czarnej materii. W miarę praktykowania, gdy ktoś się naprawdę uzdrawia i
utrzymuje sprawność fizyczną, jego czi stopniowo zaczyna zmieniać kolor na
żółty. W miarę dalszej praktyki, gdy naprawdę uleczy choroby i nie będzie
posiadał już czi, osiągnie stan mlecznobiałego ciała.
Innymi słowy, gdy ktoś
posiada czi, to posiada choroby. Jesteśmy praktykującymi i do czego w naszym
praktykowaniu ćwiczeń mielibyśmy potrzebować czi? Nasze własne ciała muszą
zostać oczyszczone, więc jak można byłoby nadal chcieć to mętne czi! Oczywiście,
że go nie chcemy. Ludzie, którzy chcą czi, znajdują się nadal na poziomie czi,
a będąc na tym poziomie nie są w stanie odróżnić dobrego czi od złego. Nie mają
takiej umiejętności. Co się zaś tyczy prawdziwego czi w twoim polu dantien, nie
są w stanie go ruszyć. Aby ruszyć to pierwotne czi musieliby posiadać wysokie
specjalne techniki. Jeśli chodzi o to mętne czi, to pozwól im je kraść, nie
jest to wcale nic strasznego. Gdy praktykuję ćwiczenia i chcę napełnić się czi,
to muszę tylko o tym pomyśleć i w jednej chwili mój brzuch się nim wypełni.
W szkole tao mówi się o
ćwiczeniu w postawie stojącej tiendzy dżuang, a w szkole buddy o chwytaniu czi
w dłonie i wlewaniu go przez czubek głowy. We wszechświecie jest pełno czi i
możesz wlewać je w siebie przez cały dzień. Po otwarciu punktów akupunktury
laogong i baihłej, możesz zacząć je w siebie wlewać. Skupiasz się na polu
dantien, chwytasz je w dłonie i w jednej chwili jesteś nim wypełniony.
Niezależnie ile go w siebie wlejesz, jaki miałby być z niego pożytek? Niektórzy
ćwiczą czi i po wykonaniu ćwiczeń przez dłuższy czas czują, że zarówno ich
palce, jak i całe ciało jest nabrzmiałe. Gdy inni do nich podejdą, wyczują
wokół nich pewne pole: „Jej, naprawdę dobrze idzie ci z tymi ćwiczeniami”.
Powiedziałbym, że to nic takiego. Gdzie jest gong? To jest nadal ćwiczenie czi
i niezależnie od tego, jak wiele się go zdobędzie, i tak nie będzie ono w
stanie zastąpić gong. Celem ćwiczenia czi jest użycie dobrego czi z zewnątrz do
zastąpienia czi w ciele, tak aby oczyścić ciało. Po co ktoś miałby gromadzić
czi? Gdy znajdujesz się na tym poziomie, nie przeszedłeś jeszcze fundamentalnej
zmiany. To nie jest gong. Bez względu na to, jak wiele czi ukradniesz, to i tak
będziesz jedynie wielkim workiem czi. Jaki może być z tego pożytek? Jeszcze nie
zostało ono przemienione w wysokoenergetyczną materię. Zatem czego się obawiać?
Jeżeli ktoś naprawdę kradnie twoje czi, pozwól mu je kraść.
Pomyślcie wszyscy, jeżeli
twoje ciało posiada czi, to posiada i choroby. Zatem gdy ktoś kradnie czi, to
czy nie skradnie również twojego patogenicznego czi? W ogóle nie jest w stanie
ich rozróżnić, ponieważ ludzie, którzy chcą czi, także znajdują się na poziomie
czi, więc nie posiadają żadnych większych umiejętności. Ludzie, którzy
posiadają gong, nie chcą czi. To jest pewne. Jeżeli nie wierzysz, to
przeprowadźmy eksperyment. Załóżmy, że ktoś naprawdę chce skraść twoje czi.
Stań tam i pozwól mu je kraść. Gdy on z tyłu będzie ci je podkradał, ty z
twojej strony skup się na napełnianiu się czi z wszechświata. Zobacz jakie to
jest wspaniałe i pomaga ci szybciej oczyścić ciało. Zaoszczędzi ci to ciągłego
wydalania i napełniania się czi. Ponieważ jego serce jest złe i kradnie coś, co
należy do kogoś innego, chociaż zabiera coś niedobrego, to nadal popełnia zły
uczynek przez co traci de i oddaje je tobie. Utworzy to taki obwód, z jednej
strony zabiera twoje czi, a z drugiej daje ci de. Osoba, która kradnie czi nie
ma o tym pojęcia. Gdyby o tym wiedziała, nie odważyłaby się tego robić!
Wszyscy, którzy kradną czi,
mają sine twarze. Każdy z nich tak wygląda. Wiele osób ćwiczy w parkach, aby
się uzdrowić, więc posiada najróżniejsze choroby. Gdy leczą swoje choroby,
muszą je z siebie wydalić. Jednak ktoś, kto kradnie czi nawet nie próbuje z
siebie tego wydalić, wręcz odwrotnie, gromadzi to na całym ciele. Posiada więc
najróżniejsze patogeniczne czi. Nawet do tego stopnia, że wnętrze jego ciała
staje się czarne jak smoła. Ponieważ stale traci de, na zewnątrz też jest cały
czarny. Z wielkim polem karmy i po utracie dużej ilości de, staje się cały
czarny od wewnątrz do zewnątrz. Gdyby ktoś, kto kradnie czi zdawał sobie
sprawę, że przechodzi taką przemianę i oddaje innym de, że popełnia takie
głupstwo, wcale by tego nie robił.
Niektórzy wyolbrzymiają
czi: „Nawet jeżeli jesteś w Stanach Zjednoczonych, to będziesz mógł odebrać
wysyłane przeze mnie czi”, „Poczekaj za ścianą i będziesz mógł odebrać moje
czi”. Niektórzy są bardzo wrażliwi i potrafią odebrać wysyłane czi. Jednak czi
przemieszcza się w innej przestrzeni. W tej innej przestrzeni w tym miejscu
może nie być ściany. Zatem dlaczego nie czujesz tego, gdy pewni mistrzowie
czikung wysyłają czi na otwartej przestrzeni? Tak się dzieje, ponieważ w tej
innej przestrzeni, w tym miejscu znajduje się przeszkoda. Zatem czi nie ma
wcale takiej wielkiej przenikającej mocy, jak ludzie twierdzą.
To, co prawdziwie ma
znaczenie, to gong. Gdy praktykujący może wysyłać gong, to nie posiada już czi,
a wysyła pewną wysokoenergetyczną materię, która widziana jest przez
niebiańskie oko w formie światła. Gdy dociera do kogoś, odczuje on ciepło.
Chociaż bezpośrednio może mieć ona powstrzymujący wpływ na codziennych ludzi,
nadal jednak nie może całkowicie wyleczyć choroby. Może jedynie mieć taki
powstrzymujący wpływ. Aby naprawdę wyleczyć chorobę trzeba jeszcze posiadać
zdolności. Na każdą chorobę istnieje wymierzona w nią zdolność. W skrajnym
mikrokosmosie każda cząsteczka gong posiada ten sam wygląd co ty. Może
rozpoznawać ludzi i jest inteligentnym bytem. Jest wysokoenergetyczną materią.
Gdy ktoś go ukradnie, to jak może u niego pozostać? Nie pozostanie tam i nie
może go sobie dodać, gdyż do niego nie należy. Każdy prawdziwy praktykujący, u
którego wyłoni się gong, posiada mistrza, który się nim opiekuje. Mistrz patrzy
na to, co robisz. Gdy będziesz chciał coś komuś zabrać, to jego mistrz także na
to nie pozwoli.
Kradzież i zbieranie czi
to nie są kwestie, którymi będziemy się zajmować, przekazując praktykę na
wysokim poziomie. Ponieważ moim celem jest także przywrócenie dobrego imienia
kultywacji i praktykowaniu, oraz uczynienie czegoś dobrego, omówię zatem te
niedobre zjawiska, których wcześniej nikt nie omówił. Chcę żebyście wszyscy
wiedzieli o tym, ponieważ sądzę, że to pomoże niektórym by przestali bez
przerwy robić złe uczynki, i pomoże tym, którzy nie znają prawdziwego oblicza
czikung, by przestali się tego bać.
Wszechświat jest pełen
czi. Niektórzy mówią o niebiańskim czi yang i ziemskim czi yin. Ty również
jesteś jedną z cząstek wszechświata, więc możesz śmiało zbierać czi. Jednak
niektórzy nie zbierają czi ze wszechświata, a specjalizują się w nauczaniu
innych zbierania czi z roślin. Podsumowali nawet swoje doświadczenia: „Czi
topoli jest białe, a czi sosny żółte. Zbiera się je w taki sposób i o takiej
porze”. Jeszcze niektórzy mówią: „Przed moim domem rosło drzewo. Zbierałem z
niego czi i obumarło”. Co to ma być za umiejętność? Czy nie jest to
dopuszczaniem się czegoś złego? Jak może wszyscy wiecie, jako prawdziwie
kultywujący i praktykujący, przywiązujemy dużą wagę do życzliwych przesłań i
zjednania się z naturą wszechświata. Czy nie powinieneś przykładać wagi do
kwestii Szan? Aby zjednać się z naturą wszechświata Dżen, Szan, Ren, należy
przykładać wagę do Szan. Czy możesz rozwinąć gong, jeśli zawsze popełniasz złe
uczynki? I czy możesz wyleczyć się z chorób? Czyż nie jest to wprost przeciwne
do tego, jacy my kultywujący powinniśmy być? To także jest zabijanie i
dopuszczenie się czegoś złego! Może niektórzy powiedzą: „Im więcej mówisz, tym
bardziej dziwnie to brzmi. Zabijanie zwierząt nazywasz zabijaniem i
spowodowanie obumarcia rośliny także nazywasz zabijaniem”. W rzeczywistości tak
właśnie jest. W buddyzmie jest mowa o sześciu ścieżkach wędrówki dusz, podczas
których mogłeś się reinkarnować jako roślina. Tak mówią o tym w buddyzmie. My
tego tak nie ujęliśmy, ale mówimy wam wszystkim, że drzewa także posiadają
życie. Nie tylko żyją, ale nawet posiadają jeszcze zaawansowane procesy
myślowe.
Oto przykład. W Stanach
Zjednoczonych jest pewien człowiek specjalizujący się w badaniach
wykorzystujących elektronikę i uczy innych obsługiwać wykrywacze kłamstw.
Pewnego dnia przyszło mu do głowy, aby końcówki wykrywacza kłamstw podłączyć do
draceny. Następnie podlał korzenie rośliny i odkrył, że rysik wykrywacza
kłamstw szybko narysował pewną krzywą. Ta krzywa była dokładnie taka sama jak
krzywa narysowana, gdy ludzki mózg wytwarza przez krótką chwilę uczucie
pobudzenia lub szczęścia. To go zaskoczyło, jakże rośliny mogłyby mieć emocje!
Prawie chciał wybiec na ulicę i krzyczeć: „Rośliny mają emocje!”. To zdarzenie
zainspirowało go do rozwinięcia badań w tej dziedzinie, i przeprowadzenia
bardzo wielu doświadczeń.
Pewnego dnia postawił
obok siebie dwie rośliny i polecił jednemu ze swoich studentów, aby zadeptał
jedną z nich na śmierć tuż przed drugą rośliną. Następnie tę drugą roślinę
umieścił w innym pokoju i podłączył do wykrywacza kłamstw. Polecił swoim pięciu
studentom kolejno wchodzić do pokoju. Gdy pierwszych czterech studentów weszło,
nie wystąpiła żadna reakcja. Dopiero, gdy piąty student, ten który zadeptał
tamtą roślinę, wszedł do pokoju, to zanim jeszcze podszedł do rośliny, rysiki
natychmiast narysowały pewien rodzaj krzywej, która może powstać tylko wtedy,
kiedy osoba jest przerażona. Bardzo go to zdziwiło! To zdarzenie wyjaśnia pewną
bardzo ważną kwestię: przez wieki uważaliśmy ludzi za istoty wyższe, które
wyposażone w narządy zmysłów mogą rozpoznawać rzeczy, a dzięki mózgowi mogą
poddawać rzeczy analizie. Jak rośliny mogą rozpoznawać rzeczy? Czy nie oznacza
to, że także mają organy czuciowe? Dawniej, gdy ktoś mówił, że rośliny
posiadają zmysły, myśli, uczucia i potrafią rozpoznawać ludzi, inni mówili, że
wierzy w przesądy. Ale to jeszcze nie koniec, gdyż wygląda na to, że pod
pewnymi względami rośliny nawet przewyższają dzisiejszych ludzi.
Pewnego dnia podłączył
wykrywacz kłamstw do rośliny i pomyślał sobie: „Jaki eksperyment by tu
przeprowadzić? Przypalę jej liście ogniem i zobaczę, jaka będzie reakcja”. Z tą
myślą, zanim jeszcze zdążył ją przypalić, rysiki szybko narysowały krzywą,
która może powstać tylko wtedy, gdy ktoś w sytuacji zagrożenia życia woła o
pomoc. Ta ponadzmysłowa zdolność nazywana jest telepatią. Jest to wrodzona,
ukryta ludzka zdolność. Jednakże współczesna ludzkość cofa się. Zatem, aby ją
posiąść, musisz od początku kultywować i praktykować, i powrócić do pierwotnego
i prawdziwego ja. Musisz powrócić do twojej pierwotnej natury. Jednak rośliny
ją posiadają i wiedzą, o czym myślisz. Brzmi to bardzo tajemniczo, ale
potwierdziły to autentyczne naukowe eksperymenty. Przeprowadził on wszelkiego
rodzaju eksperymenty, włącznie ze zbadaniem zdolności wpływania na odległość.
Gdy opublikował wyniki swoich badań, wywołały one sensację na całym świecie.
We wszystkich krajach
botanicy rozpoczęli badania w tej dziedzinie, w naszym kraju również. Nie jest
to już teraz żaden przesąd. Pewnego dnia powiedziałem, że to, co ludzkość
wynalazła i odkryła, i czego doświadczyła wystarczy, aby zmienić nasze
współczesne podręczniki. Jednak pod wpływem tradycyjnych przekonań, ludzie tego
nie uznają. Nikt tego nie systematyzuje ani nie porządkuje.
W pewnym parku na
północnym-wschodzie widziałem obumarły sosnowy lasek. Trudno powiedzieć, jakie
ćwiczenia ludzie tam wykonywali. Tarzali się po ziemi, a następnie zbierali czi
rękoma w jeden sposób, a stopami w inny. W niedługim czasie sosny w tym lasku
pożółkły i obumarły. Gdybyś to uczynił, postąpiłbyś dobrze czy źle? Patrząc z
punktu widzenia nas praktykujących, jest to zabijanie. Jesteś praktykującym,
więc musisz być dobrym człowiekiem i stopniowo zjednać się z naturą
wszechświata oraz odciąć się od tych niedobrych rzeczy. Patrząc ze zwykłego
ludzkiego punktu widzenia, to także nie jest niczym dobrym, jako że jest to
niszczenie własności publicznej, niszczenie zieleni i zakłócanie równowagi
ekologicznej. Także z tego punktu widzenia nie jest to dobrym uczynkiem.
Wszechświat jest pełen czi i możesz je zbierać do woli. Niektórzy posiadają
bardzo dużą energię i po osiągnięciu w ćwiczeniach pewnego poziomu, naprawdę
mogą za jednym zamachem ręki zebrać czi z roślin z bardzo dużego obszaru.
Jednak jest to zaledwie czi, więc po co zbierać tego tak dużo? Niektórzy idą do
parku i nic poza tym nie robią. Twierdzą: „Ja nie potrzebuję ćwiczyć. Po prostu
tak pochodzę sobie tam i z powrotem machając rękoma i gotowe. Na tym kończą się
moje ćwiczenia”. Zdobył czi i wystarczy. Myśli, że czi to gong. Gdy inni
podejdą do niego, to odczują chłód bijący od jego ciała. Czy czi roślin nie ma
natury yin? Praktykujący mówią o równowadze yin i yang. Chociaż jego całe ciało
pachnie jak żywica sosny, on nadal uważa, że idzie mu całkiem dobrze w jego
ćwiczeniach.
Kwestia tego, kto
praktykuje i kto uzyskuje gong, jest naprawdę bardzo ważna. Gdy inni pytają
mnie, jaka jest zaleta Falun Dafa, to odpowiadam, że w Falun Dafa gong jest w
stanie praktykować osobę, co skraca czas praktykowania ćwiczeń. Może to
rozwiązać kwestię braku czasu na praktykowanie, ponieważ gong stale cię
oczyszcza. Jednocześnie, nasza praktyka prawdziwie kultywuje zarówno naturę jak
i życie. Nasze materialne ciała doświadczą wielkiej zmiany. Falun Dafa posiada
jeszcze jedną, największą zaletę, o której wcześniej nie powiedziałem. Omówimy
ją dopiero dzisiaj, ponieważ pociąga za sobą kwestie głęboko zakorzenione w historii,
których wpływ na środowisko kultywacji i praktykowania jest dość duży. Nikt na
przestrzeni dziejów nie ośmielił się tego ujawnić, ani nikomu nie wolno było
tego ujawnić. Jednak my nie możemy o tym nie powiedzieć.
Niektórzy uczniowie
mówią: „Każde zdanie wypowiedziane przez mistrza Li Hongdży jest tajemnicą
niebios, jest wyjawianiem tajemnic niebios”. My prawdziwie prowadzimy ludzi ku
wysokim poziomom i to jest ocalanie ludzi. Musimy być odpowiedzialni wobec was
wszystkich i jesteśmy w stanie wziąć na siebie tę odpowiedzialność, więc nie
jest to wyjawianie tajemnic niebios. Wyjawianiem tajemnic niebios byłoby
nieodpowiedzialne i nierozważne mówienie o tym. Dzisiaj omówimy kwestię tego,
kto praktykuje i kto uzyskuje gong. Z mojego punktu widzenia, obecnie wszystkie
praktyki, włącznie z tymi z całej historii obu szkół buddy i tao, oraz praktyk
czimen, wszystkie kultywowały ducha pomocniczego (świadomość pomocniczą)
człowieka. W tych wszystkich praktykach to duch pomocniczy uzyskuje gong. Duch
główny, o którym tutaj mówimy, odnosi się do własnych myśli osoby. Sam musisz
jasno wiedzieć, o czym myślisz i co robisz. To jesteś właśnie prawdziwy ty.
Natomiast zupełnie nie masz pojęcia o tym, co robi twój duch pomocniczy.
Chociaż on i ty przyszliście na świat jednocześnie i tak samo się nazywacie,
panujecie nad tym samym ciałem oraz wyglądacie tak samo, to w gruncie rzeczy on
nie jest tobą.
Ten wszechświat posiada
następującą zasadę: kto traci ten zyskuje, a kto kultywuje i praktykuje, ten
uzyskuje gong. Na przestrzeni dziejów wszystkie praktyki nauczały ludzi, że w
czasie praktykowania ćwiczeń powinno się być w transie i o niczym nie myśleć.
Powinno się wejść w stan głębokiego wyciszenia i ostatecznie stracić świadomość
wszystkiego. Niektórzy siedzą medytując trzy godziny, a wydaje im się to krótką
chwilą. Inni podziwiają nawet ich moc wyciszenia się. Czy oni rzeczywiście
praktykowali? Nawet sami tego nie wiedzą. Zwłaszcza w praktykach szkoły tao
mówi się: „Gdy umiera duch świadomy, to rodzi się duch pierwotny”. Wspominanego
przez nich ducha świadomego my nazywamy duchem głównym, a omawianego przez nich
ducha pierwotnego nazywamy duchem pomocniczym. Gdy twój duch świadomy naprawdę
umrze, to wtedy rzeczywiście umarłeś i nie posiadasz ducha głównego. Niektórzy
uprawiający inne ćwiczenia powiedzieli: „Nauczycielu, podczas ćwiczeń w ogóle
nie mogę rozpoznać domowników”. Jeszcze inni powiedzieli: „Nie ćwiczę tak jak
inni, którzy ćwiczą wcześnie rano lub późno w nocy. Idę do domu, kładę się na
sofie, wychodzę z siebie i ćwiczę. Leżę sobie i patrzę jak ćwiczę”. Myślę, że
jest to smutne, chociaż w zasadzie może nie jest to aż tak smutne.
Dlaczego inni ocalają
ducha pomocniczego? Lu Dongbin miał takie powiedzenie: „Prędzej ocaliłbym
zwierzę, niż miałbym ocalić człowieka”. Ludziom naprawdę jest bardzo trudno się
przebudzić, ponieważ codzienni ludzie zagubieni są w iluzji zwykłego ludzkiego
świata i w obliczu praktycznych korzyści nie potrafią wyzbyć się przywiązań.
Nie wierzysz? Niektórzy po wysłuchaniu tych wykładów i opuszczeniu sali
wykładowej na powrót zmienią się w codziennych ludzi. Gdy ktoś ich sprowokuje
lub na nich wpadnie, nie będą potrafili tego znieść i z biegiem czasu zupełnie
przestaną zachowywać się jak praktykujący. Wielu kultywujących Tao w
przeszłości, także to zrozumiało: bardzo trudno jest ocalić człowieka, gdyż
jego duch główny jest zbyt zagubiony wśród iluzji. Niektórzy posiadają dobrą
jakość oświecenia i w jednej chwili potrafią coś pojąć. Inni, niezależnie od
tego, jak im to omówisz i tak w to nie uwierzą. Będą myśleli, że to jedynie
piękne słowa. Tak bardzo podkreślamy kwestię kultywacji sinsing, a oni, gdy
tylko znajdą się wśród codziennych ludzi, nadal postępują jak dawniej. Te małe,
materialne i namacalne zwykłe ludzkie korzyści, znajdujące się na wyciągnięcie
ręki, traktują jak coś praktycznego i coś, do czego należy dążyć. Fa omawiane
przez nauczyciela także brzmi rozsądnie, ale nie można za nim podążyć.
Najtrudniej ocalić jest ducha głównego osoby. Natomiast duch pomocniczy może
dojrzeć sceny w innych przestrzeniach. Dlatego inni mówią: „Dlaczego muszę
ocalić twojego ducha głównego? Duch pomocniczy też jest tobą, więc jeśli jego
ocalę, to czy nie wyjdzie na to samo? To wszystko ty, więc którykolwiek z nich
to otrzyma, to i tak otrzymasz to ty”.
Omówię szczegółowo ich
metody kultywacji. Jeżeli posiadasz zdolność zdalnego widzenia, to możliwe, że
ujrzysz następującą scenę. Siedząc w medytacji zobaczysz, że w momencie, gdy
osiągasz stan wyciszenia, to „fruu”, z twojego ciała wylatuje ktoś bardzo
podobny do ciebie. Jednakże, gdy będziesz chciał ich odróżnić, to który jest
tobą? Ty siedzisz tutaj. Zobaczysz, że gdy wychodzi z ciebie, mistrz zabiera go
na kultywację i praktykowanie do przestrzeni przekształconej przez mistrza.
Może ona przybrać formę społeczeństwa z przeszłości lub współczesnego świata,
albo też formę społeczeństwa z innej przestrzeni. Zostanie on nauczony
praktykowania ćwiczeń i będzie znosił wcale niemało cierpienia. Każdego dnia
będzie trwało to jedną lub dwie godziny. Gdy kończy praktykować i wraca, ty też
wychodzisz ze stanu wyciszenia. Tak jest w przypadku osób, które mogą widzieć.
Jeżeli ktoś taki nie
widzi, jest to jeszcze bardziej smutne. O niczym nie wie, siedzi wyciszony w
transie parę godzin, po czym wychodzi ze stanu wyciszenia. Niektórzy zasypiają.
Śpią przez dwie lub trzy godziny i zaliczają to do praktykowania ćwiczeń.
Całkowicie oddają się innym. Odbywa się to stopniowo, każdego dnia siedzą
medytując przez określoną ilość czasu. Są też tacy, którzy kończą ją za jednym
razem. Być może słyszeliście, że Boddhidarma siedział przed ścianą przez
dziewięć lat. W przeszłości wielu mnichów siedziało w medytacji przez
kilkadziesiąt lat. W historii odnotowano, że najdłużej ktoś siedział
dziewięćdziesiąt lat. Jednak siedziano także dłużej. Brwi pokrywały się grubą
warstwą kurzu i całe ciało zaczynało porastać trawą, a mimo to nadal tak
siedzieli. W szkole tao też się to omawia. Zwłaszcza w pewnych praktykach
czimen naucza się spania. Śpią przez kilkadziesiąt lat nie wychodząc ze stanu
wyciszenia i nie budząc się. Jednak, kto wtedy praktykuje? Duch pomocniczy
takiej osoby opuszcza ciało, aby praktykować. Jeżeli osoba może to dostrzec, to
zobaczy, że mistrz zabiera ducha pomocniczego, aby ten praktykował. Duch
pomocniczy też jest winien bardzo dużą karmę i dany mistrz może nie posiadać
wystarczających umiejętności, aby ją całą usunąć. Zatem powie mu: „Teraz tutaj
skup się na praktykowaniu ćwiczeń, a ja idę się przejść. Wrócę za chwilę,
czekaj tu na mnie”.
Mistrz dobrze wie, co się
wydarzy, ale i tak musi postąpić w ten sposób. W końcu przybywają demony, aby
go przestraszyć, lub zamieniają się w piękne kobiety, aby go uwieść. Wszystko
może się wydarzyć. Jednak zobaczą, że serce tej osoby naprawdę jest
nieporuszone. Tak jest, ponieważ duchowi pomocniczemu jest stosunkowo łatwiej
kultywować, gdyż jest w stanie poznać prawdziwe oblicze rzeczy. Demony opanuje
złość i będą chciały go zabić. Chcąc dać upust swojej złości, zemszczą się i
naprawdę go zabiją. W tym momencie cały dług zostanie spłacony. Po zabiciu,
duch pomocniczy wyłoni się unosząc się jak smuga dymu. Ponownie przejdzie
reinkarnację i tym razem urodzi się w bardzo biednej rodzinie, więc od małego
będzie znosił wiele cierpienia. Gdy osiągnie wiek, w którym będzie w stanie
rozumieć rzeczy, przybędzie jego mistrz. Oczywiście ten go nie rozpozna. Mistrz
użyje zdolności i otworzy mu zachowaną pamięć. Ten od razu sobie przypomni:
„Czyż to nie mój mistrz?”. Mistrz powie mu: „Teraz nadszedł czas na twoje
praktykowanie”. W ten sposób po wielu latach mistrz przekaże mu swoje nauki.
Na zakończenie nauki
mistrz powie mu: „Masz wiele przywiązań, których musisz się wyzbyć. Udaj się na
włóczęgę”. Włóczęga będzie naprawdę męcząca. Pośród ludzi będzie musiał żebrać
o jedzenie i napotka ludzi różnego pokroju. Niektórzy będą z niego szydzić,
obrażać go i upokarzać. Napotka na wszelkiego rodzaju sytuacje. Jednak będzie
uważał się za praktykującego i będzie umiał odpowiednio wyważyć stosunki z
innymi. Będzie strzegł swojego sinsing i nieustannie będzie go wznosił. W
obliczu wszelkiego rodzaju zwykłych ludzkich pokus, zachowa nieporuszone serce.
Po wielu latach powróci z włóczęgi. Mistrz powie mu: „Otrzymałeś już Tao i
ukończyłeś kultywację. Jeżeli nie masz nic do zrobienia, to zbierz swoje rzeczy
i przygotuj się do drogi. Jeżeli masz coś do zrobienia, to idź i uporządkuj te
sprawy pośród codziennych ludzi”. Zatem w ten sposób po wielu latach duch
pomocniczy powraca. W chwili, gdy wróci, po tej stronie jego duch główny
wychodzi ze stanu wyciszenia i świadomość główna budzi się ze snu.
Jednak on w
rzeczywistości nie kultywował i nie praktykował. To jego duch pomocniczy
kultywował i praktykował, więc to duch pomocniczy uzyskuje gong. Lecz duch
główny także cierpiał. Mimo wszystko poświęcił całą młodość na siedzenie w
miejscu i przeminął mu cały czas, który mógłby spędzić jako codzienna osoba.
Zatem co na to poradzić? Po wyjściu ze stanu wyciszenia uważa, że poprzez swoje
praktykowanie ćwiczeń uzyskał gong, oraz że posiada zdolności. Gdy będzie
chciał wyleczyć chorobę lub coś uczynić, będzie w stanie to zrobić, gdyż duch
pomocniczy spełni jego życzenie. Tak będzie, ponieważ mimo wszystko to on jest
duchem głównym, a to duch główny dowodzi ciałem i jego zdanie się liczy.
Ponadto siedział tak tam przez wiele lat i przeminęło całe jego życie. Po
odejściu z tego świata duch pomocniczy odchodzi i każdy idzie swoją drogą.
Według tego, co mówią w buddyzmie, ktoś taki nadal musi podążać ścieżkami
wędrówki dusz. Ponieważ w jego ciele rozwinęła się poprzez kultywację wielka
oświecona istota, to on także nagromadził wielkie de. Zatem co się stanie? W
przyszłym życiu może zostanie wielkim urzędnikiem lub zbije wielki majątek.
Zaledwie tyle może się stać, więc czy nie kultywował na marne?
Kosztowało nas wiele
wysiłku, aby uzyskać zgodę na ujawnienie i omówienie tego. Wyjawiłem tajemnicę
wieków, tajemnicę tajemnic, której absolutnie nie można było ujawnić. Ujawniłem
podstawę wszelkich metod kultywacji i praktykowania w całej historii. Czyż nie
powiedziałem, że dotyka to bardzo głębokich źródeł historycznych? Taka jest
tego przyczyna. Zastanów się, w której szkole i w której dyscyplinie nie
kultywuje się w ten sposób? Kultywujesz i kultywujesz, ale nie uzyskujesz gong.
Czyż nie jest to smutne! Ale kogo innego mógłbyś za to winić? Ludzie są tak
zagubieni, że nie mogą się do tego oświecić, bez względu na to, jak im to
ukażesz. Jeżeli omawia się rzeczy na wysokim poziomie, brzmi to dla nich zbyt
tajemniczo. Gdy mówi się na niskim poziomie, nie mogą się oświecić do niczego
więcej. Nawet, gdy tak to przedstawiam, niektórzy nadal chcą, abym uleczył ich
z choroby. Naprawdę nie wiem, co im powiedzieć. My uczymy kultywacji i
praktykowania, i możemy zająć się tylko tymi, którzy kultywują i praktykują ku
wysokim poziomom.
W naszej dyscyplinie
świadomość główna uzyskuje gong. Jednak, czy gdy tylko powiesz, że świadomość
główna uzyskuje gong, to go uzyska? Kto by na to pozwolił? Wcale tak nie jest.
Najpierw trzeba sprostać pewnym warunkom. Jak wiecie, nasza dyscyplina nie
unika kultywacji i praktykowania w zwykłym ludzkim świecie. Nie unika, ani nie
ucieka przed konfliktami. W tym skomplikowanym zwykłym ludzkim świecie,
świadomie i z pełną jasnością umysłu, tracisz osobiste korzyści. Gdy inni
ludzie przywłaszczają sobie coś twojego, to nie walczysz i nie rywalizujesz jak
inni. Pośród wszelkich zakłóceń mierzących w twój sinsing, jesteś w stanie
tracić. W tym trudnym środowisku hartujesz siłę woli i wznosisz sinsing. Pomimo
presji wszelkiego rodzaju niedobrych zwykłych ludzkich myśli, możesz wznieść
się ponad to wszystko i jesteś w stanie się od tego odciąć.
Pomyślcie wszyscy, czy to
nie ty w pełni świadomie znosisz cierpienia? Czy to nie twój duch główny się
poświęca? Gdy tracisz coś pośród codziennych ludzi, to czyż nie tracisz tego w
pełni świadomie? Zatem to ty powinieneś uzyskać gong. Kto traci, ten zyskuje.
Toteż właśnie dlatego kultywując i praktykując w naszej dyscyplinie nie
odcinamy się od tego skomplikowanego środowiska codziennych ludzi. Dlaczego
kultywujemy i praktykujemy pośród zwykłych ludzkich konfliktów? Właśnie
dlatego, że to my sami uzyskujemy gong. W przyszłości, wyspecjalizowani w
kultywacji uczniowie kultywujący i praktykujący w klasztorach, będą musieli
udawać się na włóczęgę wśród codziennych ludzi.
Niektórzy mówią: „Czy
obecnie w innych praktykach również nie uprawia się ćwiczeń wśród codziennych
ludzi?”. Lecz to wszystko jest popularyzowaniem uzdrawiania i utrzymywania
sprawności fizycznej. Poza metodami, w których naucza się tylko jednego ucznia,
nikt publicznie nie przekazuje kultywacji i praktykowania prowadzących
prawdziwie ku wysokim poziomom. Ci, którzy prawdziwie prowadzą wychowanków,
zabrali ich ze sobą i przekazują im nauki w odosobnieniu. Kto nauczał tego tak
otwarcie i publicznie przez te wszystkie lata? Nikt tego tak nie nauczał. W
naszej dyscyplinie jest to nauczane, ponieważ taka jest właśnie nasza metoda
kultywacji i właśnie w ten sposób uzyskujemy gong. Jednocześnie, w naszej
dyscyplinie, osoba otrzymuje ponad dziesiątki tysięcy rzeczy, i w całości są
one dane twojemu duchowi głównemu, co umożliwia właśnie tobie prawdziwie
uzyskać gong. Powiedziałem, że uczyniłem rzecz, której nikt wcześniej nie
uczynił i otworzyłem największe drzwi. Niektórzy jasno zrozumieli to, co
powiedziałem, gdyż naprawdę nie mówię o niczym niewiarygodnym. Jestem osobą,
która ma następujący zwyczaj: jeżeli mam czegoś metr, to powiem tylko decymetr,
ale i tak możesz powiedzieć, że się przechwalam, choć w rzeczywistości
wyjawiłem tylko odrobinę. Z powodu zbyt dużej różnicy w poziomach, naprawdę nie
mogę nauczać cię nawet odrobiny wyższego Dafa.
Tak kultywuje i
praktykuje się w naszej dyscyplinie, co umożliwia tobie samemu prawdziwie
uzyskać gong. Ma to miejsce po raz pierwszy od zarania dziejów, możesz sam
prześledzić historię. Jest to dobre, ponieważ to ty sam uzyskujesz gong, ale
jest to zarazem bardzo trudne. W skomplikowanym środowisku codziennych ludzi,
wśród tarć sinsing pomiędzy ludźmi, musisz umieć wznieść się ponad to wszystko,
i to jest właśnie najtrudniejsze. Trudność polega na tym, że w pełni świadomie
tracisz, jeżeli chodzi o zwykłe ludzkie korzyści. Czy twoje serce jest
poruszone w obliczu osobistych korzyści? Czy twoje serce zostanie poruszone,
gdy znajdziesz się w wirze intryg i rywalizacji pomiędzy ludźmi? Czy twoje
serce zostanie poruszone, gdy twoich przyjaciół i krewnych spotka nieszczęście?
Czy będziesz potrafił spojrzeć na to z właściwej perspektywy? Właśnie tak
trudno jest być praktykującym! Ktoś kiedyś powiedział: „Nauczycielu, wystarczy
być dobrym człowiekiem wśród codziennych ludzi, któż bowiem mógłby zajść tak
daleko w kultywacji?”. Naprawdę zasmuciło mnie, gdy to usłyszałem! Nic mu nie
odpowiedziałem. Istnieją ludzie o różnym rodzaju sinsing. Osoba oświeci się tak
wysoko, jak wysoko będzie w stanie się oświecić. Kto się oświeci, ten zyska.
Laodzy powiedział: „Tao
jest drogą, ale nie jest zwyczajną drogą”. Jeżeli byłoby go pełno na ziemi i
każdy mógłby je podnieść i osiągnąć sukces w kultywacji, nie byłoby cenne. W
naszej dyscyplinie, ty sam, znajdując się pośród konfliktów, uzyskujesz gong,
dlatego musimy w jak największym stopniu dostosować się do codziennych ludzi.
Nie będzie tak, że naprawdę stracisz coś materialnie. Wręcz przeciwnie, właśnie
w tym materialnym środowisku musisz wznosić twój sinsing. To jest właśnie
dogodne. Nasza dyscyplina jest najbardziej dogodna, można kultywować i
praktykować pośród codziennych ludzi i nie trzeba stać się mnichem czy mniszką.
Jednakże jest to również najtrudniejsze, ponieważ kultywuje się i praktykuje
wśród codziennych ludzi, w tym najbardziej skomplikowanym środowisku. Lecz to
jest właśnie to, co jest w tym najlepszego, gdyż umożliwia tobie samemu uzyskać
gong. Jest to najbardziej kluczowa sprawa w naszej dyscyplinie i dzisiaj
omówiłem to dla was wszystkich. Oczywiście, gdy duch główny uzyskuje gong, to
duch pomocniczy również zdobywa gong. Dlaczego? Ponieważ wszystkie przesłania w
twoim ciele, wszystkie żywe istoty, twoje komórki, wszystko to rozwinie gong,
więc oczywiście on także go rozwinie. Jednakże w żadnym momencie nie będzie on tak
wysoko jak ty. Ty jesteś kimś głównym, a on jest strażnikiem Fa.
Mówiąc o tym, dodam
jeszcze jedną rzecz. W naszym środowisku kultywacji i praktykowania jest dużo
osób, które zawsze chciały kultywować i praktykować ku wysokim poziomom.
Podróżowali wszędzie poszukując Fa i wydali sporo pieniędzy. Przebyli świat
wzdłuż i wszerz, ale ich poszukiwania światłego mistrza spełzły na niczym. To,
że ktoś jest dobrze znany, wcale nie oznacza, że naprawdę dobrze zna się na
rzeczy. Koniec końców, podróżowali daremnie i zmarnowali pieniądze oraz
wysiłek, i niczego nie uzyskali. Dzisiaj przedstawiamy ci taką wspaniałą
praktykę. Podajemy ci ją na dłoni i dostarczamy ją pod twoje drzwi. Tylko od
ciebie zależy czy możesz kultywować i czy sobie poradzisz. Jeżeli sobie poradzisz,
to będziesz kontynuował kultywację. Jeżeli sobie nie poradzisz, to nie będziesz
w stanie kultywować i nie masz co myśleć o kultywacji. Z wyjątkiem demonów,
które będą cię zwodzić, nie ma nikogo innego, kto mógłby cię nauczać, i
poczynając od dzisiaj możesz zapomnieć o kultywacji. Jeżeli ja nie będę w
stanie ciebie ocalić, to nikt nie będzie w stanie tego uczynić. Odnalezienie
obecnie prawdziwego mistrza z prawego Fa, aby cię nauczał, jest w
rzeczywistości trudniejsze niż wspięcie się do niebios. Inni zupełnie się tym
nie zajmują. W okresie końca Fa nawet bardzo wysokie poziomy znajdują się w
okresie końca kalpy, dlatego tym bardziej nie są w stanie zajmować się
codziennymi ludźmi. To jest najbardziej dogodna dyscyplina. Ponadto praktykuje
się bezpośrednio według natury wszechświata. I mierząc w ludzkie serce,
kultywuje się najszybszą i najkrótszą drogą.
W szkole tao jest mowa o
dużym i małym niebiańskim obwodzie. Zatem omówmy, co to jest ten niebiański
obwód. Niebiański obwód, o którym zazwyczaj się mówi, to połączenie dwóch
kanałów energii ren i du. Ten niebiański obwód jest powierzchownym niebiańskim
obwodem i nie zalicza się do niczego więcej, jak tylko do uzdrawiania i
utrzymywania sprawności fizycznej. Nazywa się małym niebiańskim obwodem.
Istnieje jeszcze jeden rodzaj niebiańskiego obwodu, który nie nazywa się ani
małym, ani dużym i występuje w formie niebiańskiego obwodu do kultywacji i
praktykowania w stanie głębokiej medytacji. Porusza się wewnątrz ciała.
Rozpoczyna krążenie od niłan i wewnątrz ciała biegnie w dół do dantien, okrąża
go, po czym wznosi się do góry. Jest to takie wewnętrzne krążenie i jest to
niebiański obwód do prawdziwej kultywacji i praktykowania w stanie głębokiej
medytacji. Po uformowaniu, ten niebiański obwód wytwarza bardzo silny przepływ
energii, w wyniku którego jeden kanał energii wprowadza w ruch setki kanałów
energii i otwiera pozostałe. W szkole tao jest mowa o niebiańskim obwodzie, ale
w szkole buddy o nim się nie mówi. O czym jest mowa w szkole buddy? Śakjamuni
podczas przekazywania swojego Fa nie omawiał gong, ani o nim nie wspominał.
Jednakże jego praktyka również zawiera jego formy przekształcania poprzez
kultywację i praktykowanie. W jaki sposób biegną kanały energii w buddyzmie?
Rozpoczynają się w punkcie akupunktury baihłej i przebiegają przez ten punkt.
Następnie, od czubka głowy w formie spirali rozwijają się w dół ciała, w wyniku
czego w końcu setki kanałów energetycznych zostają otwarte i wprowadzane w
ruch.
W tantryzmie centralny
kanał energii również spełnia ten cel. Niektórzy mówią, że centralny kanał
energii nie istnieje. Zatem dlaczego w tantryzmie można poprzez kultywację i
praktykowanie rozwinąć ten kanał? W rzeczywistości, jeżeli ktoś policzyłby
wszystkie kanały energii w ludzkim ciele, to byłoby ich ponad dziesięć tysięcy.
Krzyżują się pionowo i poziomo tak jak naczynia krwionośne, ale jest ich
więcej. W przerwach pomiędzy organami wewnętrznymi nie ma naczyń krwionośnych,
ale są tam kanały energii. Od czubka głowy, po każdą część ciała, kanały
energii krzyżują się pionowo i poziomo, a oni je łączą. Na początku mogą nie
być proste. Gdy się połączą, to zostaną otwarte. Później stopniowo będą
poszerzane i powoli uformują jeden prosty kanał energii. Ten kanał będzie osią
obrotu i wprowadzi w ruch koła, które obracają się poziomo za pomocą myśli.
Celem tego także jest całkowite otwarcie i wprowadzenie w ruch wszystkich
kanałów energii w ciele.
Kultywacja i
praktykowanie w naszym Falun Dafa unika takiej for-my, gdzie jeden kanał
energii wprowadza w ruch setki innych. Od samego początku wymagane jest
jednoczesne otwarcie i wprowadzenie w ruch setek kanałów energii. Setki tych
kanałów zaczynają obracać się jednocześnie i od razu praktykujemy na bardzo
wysokim poziomie, oraz unikamy rzeczy z niskich poziomów. Gdybyś chciał
całkowicie otworzyć je za pomocą jednego kanału energii wprowadzającego w ruch
setki kanałów energii, to niektórym nie wystarczyłoby całe życie wypełnione
praktykowaniem. Niektórzy muszą kultywować i praktykować kilkadziesiąt lat, aby
to osiągnąć, gdyż jest to bardzo trudne. W wielu praktykach mówi się, że nie
można osiągnąć sukcesu w kultywacji w ciągu jednego życia. Inni uprawiający
kultywację i praktykowanie wysokich i dogłębnych Dafa potrafią przedłużać swoje
życie. Czy nie mówią właśnie o kultywacji życia? W celu kultywacji i
praktykowania mogą przedłużyć swoje życie i kultywować przez bardzo długi czas.
Mały niebiański obwód
służy w zasadzie do uzdrawiania i utrzymywania sprawności fizycznej. Natomiast
wielki niebiański obwód służy do praktykowania ćwiczeń. Wtedy osoba prawdziwie
kultywuje i praktykuje. Wielki niebiański obwód, o którym jest mowa w szkole
tao, nie jest tak potężny jak nasz, który całkowicie otwiera setki kanałów
energii. Ich polega na krążeniu kilku kanałów energii od kanału trzech yin i
trzech yang na dłoni do spodu stóp, nóg i włosów na głowie. W taki sposób
biegnie przez całe ciało. Zalicza się to do krążenia wielkiego niebiańskiego
obwodu. Gdy rozwinie się wielki niebiański obwód, wtedy będzie to prawdziwe
praktykowanie ćwiczeń. Zatem niektórzy mistrzowie czikung nie przekazują
wielkiego niebiańskiego obwodu, gdyż to, co przekazują służy do uzdrawiania i
utrzymywania sprawności fizycznej. Są tacy, którzy również mówili o wielkim
niebiańskim obwodzie, jednak niczego w tobie nie umieścili, a samemu nie jesteś
w stanie go otworzyć. Jeżeli nie otrzymasz tych rzeczy, to gdy sam będziesz
chciał go otworzyć polegając na sile swoich myśli, łatwiej będzie ci to
powiedzieć niż zrobić! Będzie to przypominać gimnastykę, a czy ona może go
otworzyć? Kultywacja zależy od ciebie, a gong to sprawa mistrza. Jedynie, gdy w
całości otrzymasz te „mechanizmy”, może przynieść to taki efekt.
W szkole tao zawsze
postrzegano ludzkie ciało jako mały wszechświat. Uważają, że tak jak duży jest
wszechświat na zewnątrz, tak duży jest wewnątrz, oraz że jest on taki sam na
zewnątrz jak i wewnątrz. Brzmi to nieprawdopodobnie i trudno jest to zrozumieć.
Ten wszechświat jest taki wielki i jak można byłoby go porównać z ludzkim
ciałem? Powiedzmy o następującej prawdzie. Obecnie w dziedzinie fizyki badane
są składniki materii, poczynając od molekuł, do atomów, elektronów, protonów,
kwarków, aż po neutrina. A co jest jeszcze dalej? Na obecnym etapie mikroskop
nie może już tego zobaczyć. Jakie dalej są skrajnie małe cząsteczki? Tego nie
wiadomo. W rzeczywistości to, co jest rozpoznane przez naszą obecną fizykę jest
bardzo odległe od najmniejszej cząsteczki wszechświata. Gdy osoba nie posiada
tego materialnego ciała, wtedy jej oczy są w stanie powiększać obserwowane
rzeczy i mogą zobaczyć mikrokosmos. Im wyższy poziom, tym głębszy mikrokosmos
można ujrzeć.
Śakjamuni z poziomu, na
którym się znajdował, mówił o teorii trzech tysięcy wielkich tysięcy światów.
Innymi słowy, w tej galaktyce Drogi Mlecznej istnieją jeszcze istoty
posiadające ciała, przypominające nas ludzi. Powiedział jeszcze, że jedno
ziarenko piasku zawiera trzy tysiące wielkich tysięcy światów, a to zgadza się
z wiedzą naszej współczesnej fizyki. Jaka jest różnica między ruchem okrężnym
elektronu krążącego wokół jądra atomu i ruchem okrężnym Ziemi krążącej wokół
Słońca? Zatem Śakjamuni powiedział, że w skali mikrokosmicznej w jednym
ziarenku piasku znajduje się trzy tysiące wielkich tysięcy światów. Przypomina
ono wszechświat, wewnątrz którego istnieje życie i materia. Jeżeli to jest
prawda, to zastanówcie się, czy w tym świecie znajdującym się wewnątrz ziarenka
piasku nie ma także piasku? Zatem, czy w tym ziarenku piasku znajdującym się w
ziarenku piasku, także nie ma trzech tysięcy wielkich tysięcy światów? Tak
więc, czy i w tych trzech tysiącach wielkich tysięcy światów wewnątrz tego
ziarenka piasku, nie ma także piasku? Można to w ten sposób ciągnąć w
nieskończoność. Dlatego Śakjamuni po osiągnięciu poziomu tathagata powiedział:
„Jest tak wielki, że bez zewnątrz, i tak mały, że bez wewnątrz”. Wszechświat
jest tak wielki, że nie dojrzał jego krańca, oraz tak mały, że nie dojrzał
najmniejszej cząsteczki i źródła materii.
Niektórzy mistrzowie
czikung powiedzieli: „W porach skóry znajdują się miasta oraz jeżdżą w nich
pociągi i pędzą samochody”. Może brzmieć to niewyobrażalnie. Jednakże jeżeli
naprawdę spróbujemy to zrozumieć i zbadać z punktu widzenia naszej nauki, to
odkryjemy, że wcale nie brzmi to niewyobrażalnie. W dniu, w którym omawiałem
otwarcie niebiańskiego oka, wielu ludzi, którym otworzyło się niebiańskie oko,
zobaczyło następujące sceny: odczuli, że z czoła biegną pewną drogą, ale nie
mogą dobiec do jej końca. Każdego dnia podczas praktykowania ćwiczeń biegną tą
wielką drogą, po obu stronach której znajdują się góry i rzeki. Czasami biegną
przez miasta i mogą nawet zobaczyć wielu ludzi. Myślą, że to halucynacje.
Dlaczego taka sytuacja ma miejsce? Widzą to wszystko bardzo wyraźnie i nie są
to halucynacje. Powiedziałbym, że jeżeli ciało ludzkie w skali mikrokosmicznej
naprawdę jest takie ogromne, to nie są to żadne halucynacje. Przy praktykowaniu
ćwiczeń w szkole tao zawsze uważano ciało ludzkie za mały wszechświat. Jeżeli
naprawdę jest ono wszechświatem, to od czoła do szyszynki będzie ponad
kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Możesz spróbować wybiec na zewnątrz, ale
będzie to bardzo daleko.
Jeżeli w procesie
kultywacji i praktykowania wielki niebiański obwód zostanie całkowicie otwarty,
to przyniesie kultywującemu pewną zdolność. Jaką zdolność? Jak może wszyscy
wiecie, wielki niebiański obwód nazywa się także południkowym niebiańskim
obwodem, lub krążeniem nieba i ziemi, lub krążeniem wozu rzecznego. Na bardzo
płytkim poziomie krążenie wielkiego niebiańskiego obwodu uformuje pewien
przepływ energii. W miarę przemiany ku wyższym poziomom stopniowo będzie
zwiększała się jego gęstość i przemieni się w pas energii o bardzo wielkiej
gęstości. Ten pas energii krąży i w procesie krążenia na bardzo niskim
poziomie, gdy spojrzymy na to za pomocą niebiańskiego oka, odkryjemy, że może
on powodować przemieszczenie się czi w ciele. Czi serca przemieszcza się do
jelit, czi wątroby przemieszcza się do żołądka... Jeżeli można to zobaczyć w
mikrokosmosie, to okazuje się, że rzeczy, które przemieszcza, są ogromne.
Jeżeli ten pas energii zostanie skierowany na zewnątrz ciała, to osoba
posiądzie zdolność telekinezy. Osoba o bardzo silnym gong może przesunąć coś
bardzo dużego i wtedy jest to wielka telekineza. Ludzie o słabym gong mogą
przesuwać bardzo małe obiekty i wtedy jest to mała telekineza. Takie są właśnie
formy zdolności telekinezy i ich powstawanie.
Wielki niebiański obwód
zalicza się do bezpośredniego praktykowania ćwiczeń, zatem przynosi różne stany
i formy gong. Wywoła u nas pewien bardzo wyjątkowy stan. Jaki stan? Możliwe, że
wszyscy czytaliście w starożytnych księgach, takich jak „Legendy
nieśmiertelnych” lub „Księdze eliksiru”, „Kanonie tao” lub „Przewodniku natury
i życia” o tak zwanym „unoszeniu się w biały dzień”, czyli o osobach, które w
biały dzień unosiły się w powietrze. Powiem wam wszystkim, że w rzeczywistości,
gdy tylko wielki niebiański obwód otworzy się, osoba będzie mogła unieść się w
powietrze. Jest to takie proste. Niektórzy pomyśleli, że skoro wielu ludzi
praktykuje ćwiczenia przez tak wiele lat, to liczba osób, które mają otwarty
wielki niebiański obwód, na pewno nie może być mała. Powiedziałbym, że nie
byłoby niczym nieprawdopodobnym, gdyby nawet dziesiątki tysięcy osób osiągnęło
ten stopień, gdyż mimo wszystko wielki niebiański obwód jest jednym z
początkowych kroków w praktykowaniu ćwiczeń.
Dlaczego więc nie widać,
żeby ci ludzie wzbijali się lub unosili w powietrzu? Nie można niszczyć stanu,
w jakim istnieje ten zwykły ludzki świat. Nie można wedle uznania niszczyć albo
zmieniać formy zwykłego ludzkiego społeczeństwa. Jak mogłoby być możliwe, żeby
ludzie tak sobie latali po niebie? Czy byłby to zwykły ludzki świat? Jest to
jeden z głównych tego aspektów. Z innego punktu widzenia, bycie człowiekiem
pośród codziennych ludzi, nie jest celem samym w sobie, a jest nim powrót do
pierwotnego i prawdziwego ja. Istnieje więc jeszcze kwestia jakości oświecenia.
Jeżeli ktoś zobaczyłby jak wielu ludzi naprawdę może latać, to także
przyszedłby kultywować i nie istniałaby wtedy kwestia jakości oświecenia.
Dlatego, jeżeli osiągnąłeś to poprzez kultywację, nie możesz pozwolić, aby inni
to zobaczyli. Nie możesz tego pokazywać, gdyż inni też muszą kultywować. Tak
więc, po otwarciu wielkiego niebiańskiego obwodu, jeżeli nawet tylko czubek twojego
palca, czubek palca u nogi lub pewna inna cześć twojego ciała zostanie
zamknięta, nie będziesz mógł unieść się w powietrze.
Tuż przed otwarciem
naszego wielkiego niebiańskiego obwodu występuje pewien charakterystyczny stan.
Niektórzy siedząc w medytacji zawsze przechylają się trochę do przodu. Tył
ciała mają lepiej otwarty, więc jest wyjątkowo lekki, a przód ciała im ciąży.
Niektórzy przechylają się do tyłu. Odczuwają wtedy, że tył ciała ciąży, a przód
jest lekki. Jeżeli całkowicie się otworzysz, to odczujesz, jakby coś ciągnęło
cię w górę. Odczujesz jakbyś sam się unosił. Będziesz miał uczucie, że odrywasz
się od ziemi. Jednak, gdy naprawdę będziesz mógł się wznieść, nie będzie ci
wolno tego uczynić, chociaż nie jest to absolutne. Zdolności wyłaniają się u
ludzi na dwóch krańcach: małe dzieci nie mają przywiązań i starsi ludzie, a
zwłaszcza starsze kobiety, także ich nie mają. Łatwo jest im wyłonić zdolności
i łatwo jest im je zachować. Mężczyźni, zwłaszcza młodzi, gdy tylko posiądą
zdolności, nie są w stanie powstrzymać swojego serca do popisywania się.
Jednocześnie jest także możliwe, że użyją ich jako środka do rywalizacji pośród
codziennych ludzi. Nie jest to dozwolone. Zatem po ich rozwinięciu w wyniku
praktykowania, zostaną pozamykane. Zostanie zamknięte jedno miejsce i taka
osoba nie uniesie się już w powietrze. Nie twierdzę, że absolutnie nie będziesz
mógł doświadczyć takiego stanu. Może będzie dozwolone abyś to wypróbował, a
niektórzy będą mogli to zatrzymać.
W każdym miejscu gdzie
odbywały się zajęcia miała miejsce podobna sytuacja. W zajęciach w Szantung
wzięli udział praktykujący z Cinan i Pekinu, i jeden z nich powiedział:
„Nauczycielu, jak to jest, że gdy idę ulicą, zawsze odrywam się od ziemi. A gdy
kładę się spać, to zaczynam się unosić. Moje nakrycie także unosi się jak
balon”. W zajęciach w Kuejjang wzięła udział pewna doświadczona praktykująca z
Kuejczou. Była to starsza kobieta. W swoim pokoju miała dwa łóżka, które stały
przy przeciwnych ścianach pokoju. Gdy siedziała w medytacji na jednym łóżku to
odczuła, że się unosi w powietrze. Gdy otworzyła oczy zobaczyła, że przeleciała
na drugie łóżko. Pomyślała: „Powinnam wrócić”, i z powrotem przeleciała na
pierwsze łóżko.
W Cingtao pewien
praktykujący podczas przerwy obiadowej w pracy, gdy nikogo nie było w biurze,
usiadł na łóżku w medytacji. Gdy tylko zaczął medytować, uniósł się w
powietrze. Unosił się w górę na wysokość jednego metra, po czym opadał. „Bam
bam” unosił się i opadał, i nawet narzuta spadła na podłogę. Był lekko
podekscytowany, ale i trochę przestraszony. Unosił się i opadał przez całą
przerwę obiadową. Gdy na koniec przerwy zadzwonił dzwonek, pomyślał w głębi
serca: „Nie mogę pozwolić, aby inni to zobaczyli. Zastanawialiby się, co to
takiego. Powinienem to szybko przerwać”. Wtedy przestał się unosić. Właśnie
dlatego starsi ludzie potrafią się upilnować. Gdyby to był młody człowiek i
zadzwoniłby dzwonek wzywający do pracy, to pomyślałby: „Chodźcie wszyscy
zobaczyć, jak unoszę się w powietrzu”. Tu właśnie tkwi problem, niektórym
trudno jest uchronić swoje serce od popisywania się: „Zobaczcie jak dobrze
praktykuję ćwiczenia. Nawet mogę latać”. Gdy tylko zacznie się tym popisywać,
od razu to utraci, gdyż jest to niedozwolone. Takie zdarzenia często mają
miejsce i tacy praktykujący są wszędzie.
Wymagamy, aby od samego
początku zostały całkowicie otwarte setki kanałów energii. Do dnia
dzisiejszego, 80–90% osób osiągnęło stan, w którym ich ciała są lekkie i nie
posiadają żadnych chorób. Powiedzieliśmy jednocześnie, że na tych zajęciach nie
tylko przepchniemy cię do takiego stanu i całkowicie oczyścimy twoje ciało, ale
jeszcze umieścimy w nim wiele różnych rzeczy, co pozwoli ci rozwinąć na tych
zajęciach gong. To tak jakbym wyciągał cię w górę, a później pchał do przodu.
Podczas zajęć cały czas nauczam was wszystkich Fa i cały czas wasz sinsing
przechodzi zmiany. Po wyjściu z tej sali wielu z nas poczuje się jak nowi
ludzie. Gwarantowane jest, że twój światopogląd się zmieni. W przyszłości
będziesz wiedział jak powinieneś postępować i nie będziesz tak skołowany jak
poprzednio. Na pewno tak będzie. Zatem nasze sinsing już się wznoszą.
Mówiąc o wielkim
niebiańskim obwodzie, chociaż nie można pozwolić ci na unoszenie się w
powietrzu, odczujesz jednak, że całe ciało stało się lekkie i idąc odrywasz się
od ziemi. Dawniej odczuwałeś zmęczenie po przejściu kilku kroków, a teraz,
nawet gdy idziesz bardzo daleko, idzie ci się lekko. Podczas jazdy na rowerze
czujesz jakby ktoś cię pchał. Bez znaczenia, na które piętro wejdziesz i tak
nie jesteś zmęczony. Na pewno tak będzie. Ci, którzy czytają tę książkę i
kultywują sami, tak samo osiągną stan, który powinni osiągnąć. Nie mówię rzeczy
których nie chcę powiedzieć, ale to co mówię musi być prawdą. Taki jestem.
Zwłaszcza w tych okolicznościach, jeśli w czasie nauczania Fa nie mówiłbym
prawdy i wypowiadałbym się w sposób tajemniczy, lub jeśli mówiłbym bezcelowo i
w sposób przypadkowy, to przekazywałbym złe Fa. To, co czynię nie jest łatwe.
Cały wszechświat na to patrzy i nie może się zdarzyć, że zboczycie z drogi.
Codzienna osoba może
wiedzieć o niebiańskim obwodzie i to wszystko. Jednakże w rzeczywistości to nie
wystarcza. Żeby osiągnąć najszybciej jak to możliwe zastąpienie i przemienienie
całego ciała przez wysokoenergetyczną materię, potrzeba jeszcze jednego
niebiańskiego obwodu, który wprowadzi w ruch wszystkie kanały energii w twoim
ciele. Nazywa się niebiańskim obwodem maojoł. Bardzo mało ludzi o nim wie.
Można napotkać na wzmianki o tym określeniu w księgach, ale nikt tego nie
wytłumaczył, ani nikt ci o tym nie powiedział. Wszyscy krążą wokół tego tematu,
ale nie poruszają sedna sprawy, gdyż jest to tajemnicą nad tajemnicami. Tutaj
to tobie wyjawimy. Może się on zacząć w punkcie akupunktury baihłej (może
również zacząć się w punkcie akupunktury hłejyin). Po otwarciu biegnie wzdłuż
granicy pomiędzy dwiema stronami ciała yin i yang. Od ucha schodzi w dół,
następnie biegnie w dół po barku i dalej kolejno pomiędzy wszystkimi palcami.
Następnie biegnie wzdłuż boku ciała, pod podeszwą stopy i w górę po wewnętrznej
stronie uda. Dalej po drugim udzie w dół, pod podeszwą drugiej stopy i wzdłuż
boku ciała idzie do góry. Przechodzi kolejno pomiędzy wszystkimi palcami i
kończąc okrążenie dochodzi do głowy. To właśnie jest niebiański obwód maojoł.
Inni mogą napisać o tym książkę, zaś ja przedstawiłem to w kilku zdaniach.
Według mnie nie zalicza się to do sekretów niebios, ale inni uważają to za coś
bardzo cennego i w ogóle o tym nie mówią. Jedynie ci, którzy prawdziwie
prowadzą swoich wychowanków omawiają niebiański obwód maojoł. Chociaż go
omówiłem, nikt nie powinien stosować intencyjnego myślenia, aby go prowadzić i
kontrolować w czasie praktykowania, gdyż wtedy to, co byś praktykował, nie
byłoby naszym Falun Dafa. Prawdziwa kultywacja ku wysokim poziomom odbywa się w
stanie niedziałania. Nie ma żadnej aktywności myślowej. Wszystko jest tobie
dane w stanie gotowym i wszystko jest uformowane samoczynnie. Umieszczone w
tobie mechanizmy przekształcają i praktykują ciebie. Kiedy przyjdzie na to
czas, same zaczną krążyć. Pewnego dnia podczas praktykowania ćwiczeń przechyli
ci się głowa. Jeżeli przechyli się w jedną stroną, to właśnie będzie krążył w
tym kierunku. Gdy głowa przechyli się w drugą stronę, to wtedy będzie krążył w
drugą, gdyż krąży w obie strony.
Po otwarciu dużego i
małego niebiańskiego obwodu, podczas medytacji na siedząco, głowa może
potakiwać i jest to objaw przepływu energii. Tak samo jest z praktykowanym
przez nas ćwiczeniem Niebiańskiego Obwodu Falun. Praktykujemy właśnie w taki
sposób. W rzeczywistości, gdy nie praktykujesz, on krąży sam. Będzie tak zawsze
krążył nieprzerwanie. Gdy praktykujesz to wzmacniasz te mechanizmy. Czyż nie
mówimy, że Fa praktykuje osobę? Zazwyczaj odkryjesz, że niebiański obwód zawsze
krąży. Gdy nie praktykujesz, to zewnętrzna warstwa mechanizmów, czyli warstwa
wielkich kanałów energii znajdująca się na zewnątrz, wprowadza twoje ciało w
stan praktykowania i wszystko dzieje się samoczynnie. Jest w stanie obracać się
także w przeciwnym kierunku, gdyż obraca się w obydwu kierunkach i stale
otwiera twoje kanały energii.
Jaki jest zatem cel
otwarcia niebiańskiego obwodu? Otwarcie niebiańskiego obwodu nie jest samo w
sobie celem praktykowania ćwiczeń. Jeżeli masz otwarty niebiański obwód, to
powiedziałbym, że to jeszcze nic takiego. Celem dalszej kultywacji jest
całkowite otwarcie wszystkich kanałów energii w ciele, poprzez ten niebiański
obwód jednego kanału energii, który wprowadza w ruch setki kanałów energii. My
już to czynimy. Praktykując dalej, gdy wielki niebiański obwód zostanie
wprowadzony w ruch, będzie można odkryć, że kanały energii w wyniku
praktykowania rozszerzają się i stają się grube jak palce. Zwiększa się ich
średnica. Ponieważ ta energia jest bardzo silna, po ukształtowaniu się
przepływu energii staną się bardzo szerokie i jasne. Ale to nie jest jeszcze
nic specjalnego. Zatem do jakiego stopnia trzeba praktykować? Setki kanałów
energii w ciele, muszą stopniowo poszerzać się i z biegiem czasu zwiększać
swoją energię oraz stawać się coraz jaśniejsze. Ostatecznie dziesiątki tysięcy
kanałów energii połączą się w jedność, osiągając stan, w którym nie posiada się
już kanałów energii ani punktów akupunktury. Całe ciało połączy się w jedność.
To jest ostatecznym celem otwierania kanałów energii. Jego celem jest całkowite
przekształcenie ludzkiego ciała przez wysokoenergetyczną materię.
Gdy osiągnie się ten
stopień w praktykowaniu, ludzkie ciało w zasadzie przekształcone jest już przez
wysokoenergetyczną materię. Innymi słowy, praktykowanie osiągnęło już najwyższy
poziom kultywacji i praktykowania Fa w świecie, i to ludzkie ciało z krwi i
kości, w wyniku kultywacji oraz praktykowania, zostało rozwinięte do
najwyższego stopnia. Gdy się to osiąga, wywołuje to pewien stan. Jaki stan?
Gong takiej osoby jest już niezwykle obfity. Podczas kultywacji i praktykowania
zwykłego ludzkiego ciała, czyli podczas procesu kultywacji i praktykowania Fa w
świecie, wszystkie ludzkie nadnaturalne zdolności (ukryte zdolności), wszystkie
całkowicie zostają rozwinięte. Jednak u tych, którzy kultywują pośród
codziennych ludzi, pozostają one zamknięte. Ponadto kolumna gong takiej osoby,
rozwinięta jest już bardzo wysoko i wszelkie formy gong wzmacniane są przez
potężny gong i stają się bardzo silne. Mogą jednak odgrywać rolę jedynie w tej
naszej obecnej przestrzeni i nie mogą wpływać na inne przestrzenie, gdyż są
jedynie zdolnościami wyłonionymi poprzez kultywację i praktykowanie naszego
zwykłego ludzkiego ciała. Jednak są one już całkiem obfite. W każdej z
przestrzeni, we wszystkich przestrzeniach, wszelkie istniejące formy ciała
doświadczyły znacznych zmian. Rzeczy w tym ciele i w ciałach we wszystkich
przestrzeniach są naprawdę obfite. Gdyby ktoś to zobaczył, mógłby się naprawdę
wystraszyć. Niektórzy mają na całym ciele oczy, wszystkie pory na ich ciele są
oczyma. W całym obszarze ich pola przestrzeni są oczy. Ponieważ jest to
praktyka ze szkoły buddy, więc niektórzy na całym ciele posiadają wizerunki
bodhisattwy lub buddy. Wszelkiego rodzaju formy gong osiągnęły już niesłychanie
obfity stopień i ponadto objawia się bardzo wiele żywych istot.
Po osiągnięciu tego
etapu, pojawi się jeszcze jeden stan, który nazywa się „trzema kwiatami
zebranymi nad czubkiem głowy”. Jest to niezwykle widoczny i niesamowicie
okazały stan. Nawet osoby o niskim poziomie niebiańskiego oka mogą go dostrzec.
Nad głową znajdują się trzy kwiaty. Jeden to lotos, ale nie jest to lotos z tej
naszej materialnej przestrzeni. Pozostałe dwa kwiaty to również kwiaty z innych
przestrzeni i są naprawdę piękne. Te trzy kwiaty obracają się nad czubkiem
głowy. Obracają się w prawą i w lewą stronę. Dodatkowo obracają się wokół
własnej osi. Każdy kwiat posiada wielką kolumnę o średnicy tak szerokiej jak
kwiat. Te trzy wielkie kolumny sięgają nieba. Jednak nie jest to kolumna gong.
Po prostu istnieje to w takiej formie. Jest to naprawdę niesamowite i gdybyś to
zobaczył, zrobiłoby to na tobie duże wrażenie. Po osiągnięciu tego etapu w
kultywacji i praktykowaniu, ciało staje się białe i czyste, a skóra delikatna i
gładka. Dojście do tego etapu jest osiągnięciem najwyższej formy kultywacji i
praktykowania Fa w świecie. Jednak nie jest to jeszcze jej uwieńczenie i należy
kultywować i praktykować dalej. Nadal trzeba iść do przodu.
Idąc dalej wkracza się w
poziom przejściowy pomiędzy Fa w świecie i Fa poza światem, który nazywa się
czysto białym ciałem (nazywany także krystalicznie białym ciałem). Gdy ciało
osiąga najwyższą formę kultywacji i praktykowania Fa w świecie, to nadal jest
to zaledwie ludzkie ciało z krwi i kości, które zostało przekształcone do
najwyższego stopnia. Gdy naprawdę osiągnie się ten stan, to całe ciało będzie
całkowicie zbudowane z wysokoenergetycznej materii. Dlaczego nazywa się czysto
białym ciałem? Ponieważ ktoś taki osiągnął już absolutnie najwyższy stopień
czystości. Patrząc na niego niebiańskim okiem, całe jego ciało jest
przezroczyste jak szkło, wcale go nie widać. Taki stan się pojawi. Mówiąc
jaśniej, jest to już ciało buddy. Tak jest, ponieważ ciało zbudowane z
wysokoenergetycznej materii różni się od naszego poprzedniego ciała. Po
osiągnięciu tego etapu wszystkie zdolności i specjalne techniki, które wyłoniły
się w ciele, nagle zostaną zrzucone i umieszczone w bardzo głębokiej
przestrzeni, gdyż nie będzie z nich żadnego pożytku. Od tej pory nie będą mogły
odgrywać żadnej roli. Jedynie, gdy w przyszłości osiągniesz sukces w kultywacji
i uzyskasz Tao, będziesz mógł spojrzeć wstecz, aby zobaczyć swój proces
kultywacji, i wtedy będziesz mógł je wyjąć i obejrzeć. Zaś teraz istnieją tylko
dwie rzeczy: nadal istnieje kolumna gong oraz pierwotne niemowlę, które urosło
już bardzo duże. Obie te rzeczy znajdują się jednak w bardzo głębokiej
przestrzeni i przeciętna osoba o niskim poziomie niebiańskiego oka, nie może
ich zobaczyć. Może jedynie zobaczyć, że ciało takiej osoby jest przezroczyste.
Ponieważ stan czysto
białego ciała jest poziomem przejściowym, wraz z dalszą kultywacją i
praktykowaniem wkracza się w kultywację i praktykowanie Fa poza światem, co
nazywa się także kultywacją i praktykowaniem ciała buddy. Całe ciało zbudowane
jest z gong i w tym czasie sinsing osoby jest już stabilny. Od nowa zaczyna
praktykowanie i na nowo zaczynają wyłaniać się zdolności. Nie nazywa się ich
już jednak zdolnościami, a „boskimi mocami Fa buddy”. Mogą oddziaływać na
wszystkie przestrzenie i mają nieograniczoną moc. W przyszłości wraz z twoją
własną nieustanną kultywacją i praktykowaniem, sam zrozumiesz rzeczy na
wyższych poziomach, i będziesz wiedział jak kultywować i praktykować, poznasz
też tego postacie.
Pomówmy o kwestii
posiadania serca przepełnionego euforią. Jest wielu ludzi, którzy od dawna
uprawiają różne ćwiczenia. Są również tacy, którzy nigdy niczego nie ćwiczyli,
ale przez całe swoje życie poszukiwali i dopatrywali się prawdy oraz
prawdziwego sensu życia. Gdy tacy ludzie biorą udział w zajęciach naszego Falun
Dafa, od razu zaczynają rozumieć bardzo wiele rzeczy i kwestii, które pragnęli
w życiu zrozumieć lub których nie mogli pojąć. Możliwe, że gdy ich myślenie się
wzniesie, to staną się bardzo podekscytowani. To jest pewne. Wiem, że prawdziwi
kultywujący znają tego wagę i wiedzą jak to cenić. Jednak często pojawia się
następujący problem. Ponieważ osoba jest naprawdę uradowana, wystąpi u niej
niepotrzebnie stan zbytniej euforii. Na skutek tego, jej zachowanie podczas
kontaktów z innymi ludźmi tego codziennego społeczeństwa może nie być normalne.
Twierdzę, że to nie powinno mieć miejsca.
W naszej praktyce
większość kultywuje i praktykuje w zwykłym ludzkim społeczeństwie. Nie możesz
odcinać się od zwykłego ludzkiego świata, i powinieneś kultywować i praktykować
w pełni świadomie. Nadal powinieneś utrzymywać normalne stosunki z innymi
ludźmi. Oczywiście twój sinsing jest bardzo wysoko i stan twojego ducha jest
bardzo prawy. Wznosisz swój sinsing i poziom. Nie dopuszczasz się złych
uczynków i czynisz dobro. Ukazuje się to w ten sposób. Jednak niektórzy
sprawiają wrażenie, jakby stan ich umysłu nie był normalny i jakby patrzyli
poprzez iluzję ziemskiego świata. Mówią rzeczy, których inni nie potrafią
zrozumieć. Ktoś powie: „Dlaczego ten człowiek tak zmienił się po nauczeniu się
Falun Dafa? Wygląda jakby brakowało mu piątej klepki”. W rzeczywistości to nie
jest tak. Po prostu jest on zbyt podekscytowany, nie jest rozsądny i nie
zachowuje się normalnie. Zastanów się, jeżeli zachowujesz się w ten sposób, to
nie jest to prawidłowe. Popadłeś w przeciwną skrajność i to także jest
przywiązaniem. Powinieneś się go wyzbyć i żyć normalnie jak wszyscy inni wśród
codziennych ludzi, oraz kultywować i praktykować. Jeżeli wśród codziennych
ludzi będziesz uważany za nieprzytomnego i nikt nie będzie chciał mieć z tobą
do czynienia i wszyscy będą od ciebie stronili, to nikt nie dostarczy ci okazji
do wzniesienia twojego sinsing. Nikt nie będzie cię traktował normalnie, a
według mnie to nie byłoby w porządku! Dlatego wszyscy naprawdę powinniście
zwrócić uwagę na tę kwestię i powinniście umieć postępować właściwie.
Nasza praktyka nie
przypomina zwyczajnych praktyk, gdzie osoba siedzi nieprzytomna w transie,
jakby niczego nie była świadoma. W naszej praktyce musisz kultywować i
praktykować siebie w pełni świadomie. Niektórzy ciągle mi mówią: „Nauczycielu,
jak tylko zamknę oczy, zaczynam się kołysać”. Twierdzę, że wcale nie musi tak
być. Przyzwyczaiłeś się już do opuszczania swojej świadomości głównej i gdy
tylko zamykasz oczy, tracisz swoją świadomość główną i ona zanika. Stało się to
już u ciebie nawykiem. Dlaczego nie kołyszesz się, gdy tutaj siedzisz? Jeżeli
utrzymasz stan, jaki masz przy otwartych oczach, to czy zaczniesz się kołysać, gdy
lekko przymkniesz oczy? Wcale tak się nie stanie. Uważasz, że czikung należy
ćwiczyć właśnie w ten sposób. Wykształciłeś taki pogląd i gdy tylko zamykasz
oczy, to już cię nie ma i sam nawet nie wiesz dokąd się udałeś. Powiedzieliśmy,
że twoja świadomość główna powinna być w pełni świadoma, gdyż ten zestaw
ćwiczeń kultywuje i praktykuje ciebie samego. Powinieneś wznosić się w pełni
świadomie. My też mamy ćwiczenie medytacyjne, ale jak to ćwiczenie
praktykujemy? Wymagamy od wszystkich następującej rzeczy. Niezależnie od tego,
jak głęboko wejdziesz w stan wyciszenia, musisz wiedzieć, że to ty sam w danym
miejscu praktykujesz ćwiczenie. W żadnym wypadku nie jest dopuszczalne, abyś
wszedł w stan, w którym o niczym nie wiesz. Zatem jaki specyficzny stan się pojawi?
Gdy będziesz siedział, odczujesz jakbyś znajdował się w skorupce jajka. Będzie
to wspaniałe i niezwykle przyjemne uczucie. Będziesz wiedział, że to ty sam
praktykujesz ćwiczenie, ale poczujesz, że całe twoje ciało nie jest w stanie
się poruszyć. Taki stan musi pojawić się w naszej praktyce. Może wystąpić
jeszcze jeden stan. W miarę jak będziesz siedział w medytacji odczujesz, że nie
masz nóg, ani nie możesz sobie przypomnieć gdzie się twoje nogi podziały. Ciała
też nie ma. Nie ma także ramion ani dłoni. Pozostała tylko głowa. Pozostały
tylko twoje własne myśli i odrobina świadomości, że to ty sam praktykujesz
ćwiczenie w danym miejscu. Wystarczy, jeżeli osiągniemy taki stan. Dlaczego?
Gdy ktoś praktykuje ćwiczenia w takim stanie, jego ciało jest w pełni przemieniane.
Jest to najbardziej optymalny stan i dlatego wymagamy abyś go osiągnął. Jednak
nie możesz zasnąć, ani utracić świadomości, gdyż wtedy coś dobrego wynikającego
z praktykowania może być rozwinięte przez kogoś innego.
Wszyscy nasi praktykujący
muszą zwrócić szczególną uwagę na to, aby pośród codziennych ludzi nie
zachowywać się w sposób nienormalny. Jeżeli nie będziesz wywierał pozytywnego
wrażenia wśród codziennych ludzi, to inni powiedzą: „Dlaczego wszyscy, którzy
uczą się Falun Dafa są właśnie tacy?”. To byłoby równoznaczne z niszczeniem
dobrego imienia Falun Dafa, więc musicie zwrócić szczególną uwagę na tę
kwestię. W procesie kultywacji i praktykowania oraz w innych tego aspektach,
należy także zwrócić uwagę, aby nie przepełnić serca euforią. Takie serce,
takie przywiązanie, z łatwością wykorzystywane jest przez demony.
Kultywacja mowy była
dawniej nauczana także w religiach. Jednakże omawiana tam kultywacja mowy
dotyczyła głównie pewnych wyspecjalizowanych kultywujących – mnichów oraz
taoistów, którzy cały czas trzymali zamknięte usta i nic nie mówili. Ponieważ
byli to wyspecjalizowani kultywujący, miało to na celu w jak największym
stopniu wyzbycie się ludzkich przywiązań. Uważali, że jedno poruszenie myśli
wytwarza karmę. W religiach karmę podzielono na karmę dobrą i złą. Bez
znaczenia, czy chodzi o dobrą czy złą karmę, zarówno wedle pustki omawianej w
szkole buddy, jak i nicości w szkole tao, i tak nie powinno się jej wytwarzać.
Dlatego mówili, że nic nie będą robić, gdyż nie mogą zobaczyć więzów losu
danych rzeczy, czyli nie mogą być pewni czy dana rzecz jest dobra czy zła i
jakie są więzy jej losu. Przeciętny kultywujący nie znajduje się na tak wysokim
poziomie i nie może tego dojrzeć. Zatem obawia się, że to, co wygląda na coś
dobrego, gdy się to naprawdę uczyni, może okazać się czymś złym. Dlatego, tak
mocno, jak tylko może, kładzie nacisk na niedziałanie. Niczego nie robi i w ten
sposób unika wytwarzania karmy. Dlatego, że gdy wytworzy się karmę, trzeba ją
później usunąć, czyli trzeba ją znieść przez cierpienie. Na przykład dla
naszych kultywujących jest już określone, na którym etapie osiągną otwarcie
gong. Jeżeli niepotrzebnie w połowie drogi coś sobie dorzucisz, to wtedy
przysporzy to trudności całej twojej kultywacji i praktykowaniu. Dlatego
właśnie jest mowa o niedziałaniu.
W szkole buddy naucza się
kultywacji mowy, oznacza to, że wszystko, co ludzie wypowiadają, jest kierowane
przez myśli i świadomość osoby, więc te myśli i świadomość są stanem działania.
Gdy ludzkie myśli i świadomość same chcą o czymś pomyśleć, coś powiedzieć, coś
zrobić lub pokierować narządami zmysłu i czterema kończynami, to także może być
rodzaj zwykłego ludzkiego przywiązania. Na przykład, pomiędzy ludźmi istnieją
spory, i możesz powiedzieć, że ty jesteś dobry, a ta osoba dobra nie jest, że
ty kultywujesz i praktykujesz dobrze, a ona nie. To samo w sobie będzie właśnie
konfliktem. Pomówmy o czymś powszechnym. Mówisz: „Ja chcę zrobić to i to”, „To
powinno być teraz zrobione tak i tak”. Możliwe, że nieświadomie kogoś tym
zranisz. Ponieważ konflikty pomiędzy ludźmi są bardzo skomplikowane, możliwe
jest, że nieświadomie wytworzysz karmę. Na tej zasadzie mówiono o absolutnym
nie otwieraniu ust i nie mówieniu niczego. Dawniej w religiach cały czas uważano
kultywację mowy za coś bardzo ważnego. Tak omawiano to w religiach.
Zdecydowana większość
naszych kultywujących Falun Dafa (z wyjątkiem wyspecjalizowanych kultywujących
uczniów), kultywuje i praktykuje pośród codziennych ludzi, więc nie jest w stanie
odciąć się od prowadzenia normalnego życia w zwykłym ludzkim świecie i
wchodzenia w kontakt ze społeczeństwem. Wszyscy mają swoją pracę i powinni
wykonywać ją dobrze. Niektórzy muszą w pracy mówić, więc czy nie jest to
konflikt? Nie jest to żaden konflikt. Dlaczego nie jest to konflikt? Omawiana
przez nas kultywacja mowy i ta omówiona powyżej, to dwie całkowicie różne
rzeczy. Ponieważ dyscypliny kultywacji i praktykowania różnią się od siebie,
także wymagania w nich także są różne. Gdy otwieramy usta i mówimy, wypowiadane
przez nas słowa powinny odzwierciedlać sinsing praktykującego. Nie powinniśmy
wywoływać zamieszania, ani nie mówić tego, co nie przystoi. Jako kultywujący
powinniśmy sami według Fa ocenić, czy coś powinno być powiedziane, czy nie.
Jeżeli coś powinno być powiedziane, to nie będzie to stanowić żadnego problemu,
zakładając, że oceniając to za pomocą Fa, będzie zgodne ze standardem sinsing
praktykującego. Poza tym musimy mówić o Fa i rozpowszechniać Fa, więc nie może
być tak, że nic nie mówimy. Omawiana przez nas kultywacja mowy dotyczy spraw,
których ciężko wyzbyć się pośród codziennych ludzi, takich jak reputacja i
pieniądze, oraz tego, co nie ma związku z rzeczywistą pracą kultywującego w
społeczeństwie. Dotyczy także gadania pomiędzy uczniami tej samej dyscypliny o
rzeczach nieistotnych i tego co wywodzi się z przywiązania do popisywania się,
plotkowania i szerzenia pogłosek, lub ekscytowania się i rozmawiania z dużym
zainteresowaniem o różnych sprawach w społeczeństwie. Myślę, że to wszystko są
zwykłe ludzkie przywiązania. Uważam, że właśnie w tych aspektach powinniśmy
kultywować naszą mowę. To jest omawiana przez nas kultywacja mowy. Dawniej
mnisi podchodzili do tego bardzo poważnie, gdyż wiedzieli, że jedno poruszenie
myśli wytwarza karmę. Dlatego mówili o „ciele, mowie i myśli”. Nauczali
kultywacji ciała, czyli nie czynienia niczego złego, oraz kultywacji mowy,
czyli nie mówienia niczego. Kultywacja myśli oznaczała, że nawet nie powinni o
niczym myśleć. Dawniej w wyspecjalizowanej kultywacji i praktykowaniu w
klasztorach podchodzono do tych wymagań bardzo rygorystycznie. Powinniśmy
wymagać od siebie postępowania wedle standardu sinsing praktykującego. Będzie
dobrze, jeżeli zachowasz się właściwie wobec tego, co powinieneś i czego nie
powinieneś mówić.
Na przeciętnym poziomie
ludzie często uważają, że czikung i ćwiczenia fizyczne mają ze sobą bezpośredni
związek. Oczywiście, jeżeli mówi się o tym na niskim poziomie i z perspektywy
uzyskania zdrowego ciała, to czikung i ćwiczenia fizyczne są prawie identyczne.
Jednakże specyficzne formy ćwiczeń, stosowane tu metody i same ćwiczenia różnią
się bardzo od ćwiczeń fizycznych. Gdy ktoś chce mieć zdrowe ciało dzięki
ćwiczeniom fizycznym musi zwiększać ilość ćwiczeń i wzmagać intensywność
treningu. Natomiast założenia czikung oraz kultywacji i praktykowania są wręcz
odwrotne. Nie ma wymogu wykonywania ruchów. Jeżeli ruchy występują, są łagodne,
powolne i zaokrąglone. Czasami wcale ich nie ma i osoba znajduje się w stanie
bezruchu. To bardzo wielka różnica w porównaniu z ćwiczeniami fizycznymi.
Jednak z perspektywy wysokich poziomów, czikung nie służy tylko do uzdrawiania
i utrzymywania sprawności fizycznej, zawiera też rzeczy z wyższych poziomów i
ma znacznie głębsze znaczenie. Czikung nie jest zaledwie tą odrobiną widoczną
na poziomie codziennych ludzi. Jest czymś nadzwyczajnym. Ponadto, na różnych
poziomach objawia się w różny sposób. Jest czymś bardzo daleko wykraczającym
poza zwykłe ludzkie sprawy.
Jeśli chodzi o naturę
ćwiczeń fizycznych, różnica także jest bardzo duża. Od sportowca wymaga się,
aby zwiększał intensywność ćwiczeń. Dotyczy to zwłaszcza dzisiejszych
sportowców, którzy aby dostosować własne ciało do obecnego poziomu
współzawodnictwa sportowego i sprostania jego kryteriom, przez cały czas muszą
utrzymywać je w najlepszej kondycji. Aby osiągnąć ten cel muszą zwiększać ilość
ćwiczeń i pobudzić właściwe krążenie krwi, co z kolei przyśpiesza metabolizm i
powoduje, że ciało przez cały czas utrzymywane jest w stanie rozwoju. Dlaczego
chcą przyśpieszyć metabolizm? Ponieważ ciało sportowca cały czas musi być
utrzymywane w najkorzystniejszej formie do rywalizacji sportowej. Ludzkie ciało
składa się z niezliczonej ilości komórek i te wszystkie komórki przechodzą
przez następujący proces: nowo podzielone komórki są pełne witalności i
znajdują się w stanie rozwoju. Gdy osiągają swój szczyt, nie mogą się już dalej
rozwijać i zaczynają słabnąć. Marnieją dotąd, aż osiągają swój najsłabszy stan
i wtedy zastępują je komórki nowo podzielone. Posłużmy się dla porównania
okresem dwunastogodzinnym. O godzinie szóstej rano pojawia się nowo podzielona
komórka i przez cały czas znajduje się w stanie ciągłego rozwoju. O godzinie
ósmej, dziewiątej lub dziesiątej ciągle jeszcze znajduje się w bardzo dobrym
stanie. Po godzinie dwunastej nie jest w stanie dalej się rozwijać i może już
jedynie słabnąć. W tym czasie komórka ma jeszcze przed sobą połowę życia.
Jednak stan komórki w tej połowie jej życia nie jest wystarczający do podjęcia
sportowej rywalizacji.
Zatem co na to poradzić?
Taka osoba zwiększa intensywność treningu i przyśpiesza krążenie krwi, co z
kolei wytwarza nowe komórki, które zastępują te stare. Obiera taką drogę.
Innymi słowy, chociaż cały proces życiowy komórki nie dobiegł jeszcze końca i
dotarła dopiero do połowy swojego życia, zostaje ona usunięta. Zatem ciało
zawsze utrzymywane jest w wyśmienitej formie i w stanie rozwoju. Ludzka komórka
nie może jednak dzielić się nieskończenie. Może podzielić się jedynie
ograniczoną ilość razy. Załóżmy, że w czasie jednego życia komórki, może
podzielić się ona sto razy. W rzeczywistości może być to nawet ponad milion
razy. Załóżmy zatem, że przeciętnie, gdy komórka może podzielić się sto razy,
osoba może żyć sto lat. Jednak teraz komórki takiej osoby przeżyły tylko połowę
swojego życia, więc osoba ta może żyć jedynie pięćdziesiąt lat. Nie widzimy
jednak, by stanowiło to jakiś większy problem u sportowców. Tak jest dlatego,
że obecnie sportowcy wycofują się z rywalizacji przed ukończeniem trzydziestego
roku życia, zwłaszcza, że dzisiejszy poziom konkurencji w sporcie jest
niezwykle wysoki i duża jest eliminacja poprzez selekcję. Zatem powracają oni
do normalnego życia i sprawiają wrażenie, jakby nie wywarło to na nich większego
wpływu. Z teoretycznego punktu widzenia rzeczywiście tak jest. Umożliwia im to
utrzymanie zdrowego organizmu, jednakże skraca ich życie. Z wyglądu
kilkunastoletni sportowcy wyglądają tak, jakby mieli dwadzieścia parę lat. Ci,
którzy mają dwadzieścia parę lat, wyglądają jakby mieli ponad trzydzieści.
Często sportowcy sprawiają wrażenie jakby wcześniej dorastali i szybciej się
starzeli. Ma to swoje zalety i wady. Należy spojrzeć na to z obydwu stron.
Obierają właśnie taką drogę.
Kultywacja i praktykowanie
czikung jest czymś odwrotnym od uprawiania ćwiczeń fizycznych. Nie wymaga się
tu gwałtownych ruchów, a jeśli już występują, to są łagodne, powolne i
zaokrąglone. Są niezwykle powolne lub ruch nawet nie występuje i wchodzi się w
stan bezruchu. Możliwe, że wszyscy znacie metody kultywacji i praktykowania w
głębokiej medytacji, gdy siedząc w bezruchu, wszystko zaczyna spowalniać, tak
jak na przykład tempo bicia serca i krążenie krwi. W Indiach jest wielu
mistrzów jogi, którzy przez wiele dni mogą siedzieć zanurzeni w wodzie lub
zakopani w ziemi. Osiągają stan całkowitego bezruchu i potrafią nawet zapanować
nad biciem serca. Załóżmy, że ludzka komórka dzieli się raz dziennie. Natomiast
kultywujący może spowodować, że komórki w jego ciele dzielą się raz na dwa dni,
raz na tydzień, raz na miesiąc lub nawet raz na dłuższy czas, tym samym
przedłużając swoje życie. Dotyczy to jedynie praktyk kultywujących tylko naturę
i nie kultywujących życia, poprzez które także można to osiągnąć i za ich
pomocą również można przedłużyć sobie życie. Niektórzy pomyśleli: „Jeżeli
chodzi o życie osoby, to czy nie jest ono z góry ustalone? Jeżeli nie kultywują
życia, to jak mogą dłużej żyć?”. Tu mają rację. Jednakże, gdy poziom
kultywującego przebije się poza trzy sfery, to może przedłużyć swoje życie, ale
będzie wyglądał bardzo staro.
W praktykach prawdziwie
kultywujących życie, wysokoenergetyczna materia zbierana jest i nieustannie
gromadzona w komórkach ludzkiego ciała. W miarę, gdy nieustannie zwiększa się
jej gęstość, stopniowo zapanuje nad zwykłymi ludzkimi komórkami i powoli je
zastąpi. Wtedy dokona się całkowita przemiana osoby i ktoś taki pozostanie na
zawsze młody. Oczywiście proces kultywacji i praktykowania jest bardzo powolnym
procesem i trzeba naprawdę wiele poświęcić. Praca nad ciałem i hartowanie siły
woli są czymś bardzo trudnym. Czy możesz zachować nieporuszone serce podczas
tarć sinsing z innymi? Czy możesz zachować nieporuszone serce, gdy stawką są
twoje osobiste korzyści? Jest to bardzo trudne do osiągnięcia. Dlatego nie jest
tak, że jeżeli tylko ktoś chce osiągnąć ten cel, to może go osiągnąć. Tylko
poprzez wzniesienie sinsing i de w wyniku kultywacji można ten cel osiągnąć.
Zawsze byli ludzie,
którzy uważali czikung za zwykłe ćwiczenia fizyczne. W rzeczywistości różnica
pomiędzy nimi jest bardzo duża. Zupełnie nie są tym samym. Jedynie ćwiczenie
czi na najniższym poziomie, gdzie nacisk kładzie się na uzyskanie zdrowego
ciała poprzez uzdrawianie i utrzymywanie sprawności fizycznej, właśnie na tym
najniższym poziomie, posiada to ten sam charakter co ćwiczenia fizyczne.
Jednak, gdy dochodzi się do wysokiego poziomu, zupełnie nie są one tym samym.
Oczyszczanie ciała w czikung posiada swój cel. Ponadto, praktykujący powinni
postępować zgodnie z nadzwyczajnymi zasadami postępowania, a nie zgodnie z
zasadami codziennych ludzi. Zaś ćwiczenia fizyczne są zaledwie czymś dla
codziennych ludzi.
Mówiąc o myślach chodzi o
naszą ludzką aktywność myślową. Jak środowisko kultywacji i praktykowania
odnosi się do ludzkich myśli i aktywności myślowej mózgu? W jaki sposób
postrzega różne formy ludzkiego myślenia (myśli)? W jaki sposób one powstają?
Istnieje jeszcze wiele pytań, na które współczesna nauka w swych badaniach
ludzkiego mózgu nie może znaleźć odpowiedzi, gdyż nie jest to takie proste jak
badanie powierzchni naszych ciał. Na głębszym poziomie różne przestrzenie
posiadają różne formy. Jednakże nie wygląda to tak, jak niektórzy mistrzowie
czikung to przedstawiają. Niektórzy mistrzowie czikung sami dokładnie nie
wiedzą o co w tym chodzi i mówią o tym niejasno. Uważają, że gdy posłużą się
mózgiem i wytworzą określoną myśl, będą mogli coś dokonać. Powiedzą wtedy, że
uczynili to za pomocą swoich myśli lub że dokonały tego ich myśli. W
rzeczywistości w ogóle nie dokonali tego za pomocą swoich myśli.
Pomówmy najpierw o źródle
ludzkich myśli. W starożytnych Chinach było powiedzenie: „Serce myśli”.
Dlaczego mówiono, że serce myśli? Starożytna chińska nauka była niezwykle
rozwinięta, gdyż bezpośrednim przedmiotem jej badań było ludzkie ciało, życie i
wszechświat. Niektórzy naprawdę czują, że ich serce myśli, a inni czują, że to
ich mózg myśli. Dlaczego tak się dzieje? Mówienie o tym, że serce myśli jest
dość rozsądne. Możemy zobaczyć, że duch pierwotny codziennej osoby jest bardzo
mały i prawdziwe przesłania wysyłane przez mózg nie są same w sobie funkcją
mózgu, ani mózg nie wysyła ich sam z siebie, ale wysyła je duch pierwotny
osoby. Duch pierwotny osoby nie przebywa tylko w pałacu niłan. Wspominany w
szkole tao pałac niłan jest dokładnie tym, co nasza współczesna nauka nazywa
szyszynką. Jeżeli duch pierwotny znajduje się w pałacu niłan, wtedy naprawdę
odczuwamy, że mózg myśli o czymś i wysyła przesłania. Jeżeli znajduje się w
sercu, wtedy bez wątpienia odczujemy, że to serce myśli.
Ludzkie ciało jest małym
wszechświatem i wiele, wiele żywych istot, które posiada praktykujący, może być
zdolnych do zmiany miejsca. Jeżeli duch pierwotny zmieni miejsce i pójdzie do
brzucha, wtedy odczuje się, że tak naprawdę to brzuch myśli. Jeżeli duch
pierwotny uda się do łydki lub pięty, wtedy odczuje się, że to łydka lub pięta
myśli. Chociaż może być to trudne do pojęcia, to jednak pewne jest, że tak
będzie. Podczas swojej kultywacji i praktykowania na niezbyt wysokim poziomie
doświadczysz takiego zjawiska. Jeżeli ciało osoby nie posiadałoby ducha
pierwotnego, jeżeli nie miałoby temperamentu, usposobienia i charakteru, gdyby
nie posiadało tego wszystkiego, to byłoby po prostu kawałkiem mięsa i nie
mogłoby stanowić kompletnej osoby posiadającej własną indywidualność i
osobowość. Zatem jaką funkcję spełnia ludzki mózg? Jeżeli ktoś mnie pyta, to
mówię, że ludzki mózg w swej postaci, w tej naszej materialnej przestrzeni,
jest jedynie zakładem przetwórczym, a prawdziwe wiadomości wysyłane są przez
ducha pierwotnego. Jednakże to, co wysyła nie ma postaci języka mówionego, lecz
jest rodzajem kosmicznego przesłania niosącego określone znaczenie. Po
otrzymaniu takiego polecenia mózg przetwarza to na nasz język i inne formy
ekspresji. Wyrażamy to za pomocą gestów, spojrzenia i ruchu całego ciała. Taką
właśnie rolę odgrywa mózg. Jednak prawdziwe polecenia i myśli wysyłane są przez
ducha pierwotnego osoby. Ludzie często uważają, że jest to bezpośrednia i
niezależna funkcja mózgu. Jednak w rzeczywistości duch pierwotny może czasami
znajdować się w sercu i wtedy niektórzy naprawdę czują, że to ich serce myśli.
Ci, którzy obecnie badają
ludzkie ciało uważają, że ludzki mózg wysyła coś w rodzaju fali elektrycznej.
Na razie nie mówmy o tym, co w zasadzie jest wysyłane, jednak uznano to za
rodzaj istniejącej materii. Tak więc nie jest to już żaden przesąd. Jaką
funkcję spełnia to, co jest wysyłane? Niektórzy mistrzowie czikung mówią:
„Potrafię przesunąć coś za pomocą moich myśli”, „Użyję swych myśli do otwarcia
twojego niebiańskiego oka” lub „Uleczę cię moimi myślami”, i tak dalej. W
rzeczywistości niektórzy mistrzowie czikung nawet sami nie mają pojęcia jakie
zdolności posiadają, ani nie potrafią tego jasno zrozumieć. Wiedzą jedynie
tyle, że jeżeli chcą coś uczynić, to wystarczy, że o tym pomyślą i to się
stanie. W rzeczywistości, gdy o czymś myślą, kierują swoimi zdolnościami, które
wedle rozkazów pochodzących z myśli wykonują dane zadanie. Zaś myśli same z
siebie niczego nie potrafią dokonać. Gdy praktykujący czyni coś konkretnego,
jest to wykonywane przez jego zdolności.
Zdolności są ukrytymi
umiejętnościami ludzkiego ciała. Wraz z rozwojem naszej ludzkości sposób
myślenia ludzkiego mózgu stawał się coraz bardziej skomplikowany i rzeczy
praktyczne zaczęto uważać za coraz ważniejsze. Z czasem zaczęto bardziej
polegać na tak zwanych nowoczesnych przyrządach. W ten sposób wrodzone ludzkie
zdolności stopniowo zanikały. W szkole tao mówi się o powrocie do pierwotnego,
prawdziwego ja. Podczas procesu kultywacji i praktykowania musisz poszukiwać
prawdy i ostatecznie powrócić do swojego pierwotnego, prawdziwego ja, wrócić do
swojej pierwotnej natury. Tylko wtedy będą mogły ujawnić się twoje wrodzone
umiejętności. To, co obecnie nazywamy nadnaturalnymi zdolnościami, to wszystko
w rzeczywistości wrodzone ludzkie umiejętności. Wydaje się jakby ludzkie
społeczeństwo postępowało naprzód, ale w rzeczywistości się cofa i coraz
bardziej odchodzi od natury naszego wszechświata. Pewnego dnia wspomniałem o
Dżang Guolao, który jeździł tyłem na ośle, ale może niektórzy nie zrozumieli,
co to oznacza. Odkrył on, że kierowanie się naprzód jest w zasadzie cofaniem
się i że ludzkość coraz bardziej oddala się od natury wszechświata. Podczas
procesu ewolucji wszechświata, zwłaszcza po wkroczeniu w obecną falę ekonomii i
komercjalizmu, moralność wielu ludzi uległa znacznemu zepsuciu. Zaczęli coraz
bardziej oddalać się od natury wszechświata Dżen, Szan, Ren. Ci wśród
codziennych ludzi, którzy podążają w dół z tym nurtem, nie są w stanie odczuć,
do jakiego stopnia ludzka moralność uległa zepsuciu. Dlatego niektórzy uważają
to nawet za coś dobrego. Jedynie osoby, które wzniosły się w wyniku kultywacji
sinsing, patrząc wstecz potrafią zrozumieć do jak przerażającego stopnia upadła
ludzka moralność.
Niektórzy mistrzowie
czikung mówią: „Mogę otworzyć twoje zdolności”. Otworzyć jakie zdolności? Bez
energii, zdolności danej osoby nie będą działać. Jeżeli się nie wyłonią, to czy
możesz rozwinąć je przez ich otwarcie? Jeżeli czyjeś zdolności nie będą
wzmocnione i ukształtowane przez energię, to czy możesz je wyłonić przez ich
otwarcie? To wcale tak nie działa. To ich tak zwane otwarcie zdolności jest
zaledwie połączeniem z mózgiem twoich już ukształtowanych zdolności, które po
otrzymaniu poleceń poprzez myśli z mózgu będą mogły zadziałać. Zaliczają to do
otwarcia zdolności, ale w rzeczywistości nie rozwijają żadnych twoich
zdolności. Czynią jedynie taką drobnostkę.
Jeżeli mowa jest o
praktykującym, to jego myśli kierują zdolnościami tak, aby coś uczyniły.
Natomiast, jeżeli chodzi o codziennych ludzi, to ich myśli kierują czterema
kończynami i narządami zmysłów. Przypomina to biuro produkcji w fabryce. Biuro
dyrektora wysyła polecenia, a każdy kolejny dział spełniający specyficzne
funkcje je wykonuje. Przypomina to również sztab dowodzący armią, który wysyła
rozkazy i dowodzi całą armią, aby wykonała określone zadanie. W czasie
przeprowadzania zajęć w różnych miejscach, często rozmawiałem o tej kwestii z
urzędnikami z miejscowych stowarzyszeń badawczych czikung. Wszyscy byli bardzo
zdziwieni: „Przez cały czas badaliśmy ile potencjalnej energii i ukrytej
świadomości kryje się w ludzkim umyśle”. W rzeczywistości wcale tak nie jest.
Zbłądzili od samego początku. Powiedziałbym, że jeżeli chodzi o naukę o ludzkim
ciele, to ludzkie myślenie musi ulec zasadniczej zmianie. Nie można stosować
zwykłych ludzkich metod rozumowania i sposobów poznawania do zrozumienia tych
nadzwyczajnych rzeczy.
Mówiąc o myślach,
istnieją one jeszcze w kilku formach. Na przykład niektórzy mówią o ukrytej
świadomości, podświadomości, natchnieniu, snach i tak dalej. Mówiąc o snach,
żaden mistrz czikung nie jest chętny, aby je wytłumaczyć. Tak jest dlatego, że
gdy się rodzisz, to jednocześnie w wielu przestrzeniach wszechświata rodzi się
inny ty, który razem z tobą stanowi kompletne ciało. Jesteście wzajemnie
powiązani. Wasze myśli także są wzajemnie powiązane. Sam posiadasz jeszcze
ducha głównego, duchy pomocnicze i oblicza innych żywych istot, które istnieją
w twoim ciele. Każda komórka i wszystkie narządy wewnętrzne są formami, w
jakich twoje oblicze i przesłania istnieją w innych przestrzeniach, więc jest
to bardzo skomplikowane. Gdy śnisz, to w jednej chwili jest tak, a w drugiej
inaczej. Skąd to się bierze? Nauka twierdzi, że jest to wynikiem zmian w korze
mózgowej. Tak odzwierciedla się to w tej materialnej formie, ale w
rzeczywistości jest skutkiem odbierania przesłań z innych przestrzeni. Dlatego
w snach czujesz się zamroczony. Nie mają one z tobą nic wspólnego, ani nie
musisz zwracać na nie uwagi. Jest jednak jeden rodzaj snu, który ma z tobą
bezpośredni związek i takiego snu nie powinniśmy nazywać snem. Twoja świadomość
główna, czyli duch główny, może śnić, że spotyka krewnego lub że naprawdę
czegoś doświadcza, coś widzi lub robi. W takim przypadku to twój duch główny w
innej przestrzeni naprawdę coś zrobił, coś zobaczył lub dokonał czegoś z pełną
świadomością i przytomnością. To naprawdę się wydarzyło, tyle tylko, że miało
miejsce w innej przestrzeni. Wydarzyło się w innej czasoprzestrzeni. Czy
mógłbyś nazwać to snem? To nie jest sen. Po tej stronie twoje materialne ciało
faktycznie spało i dlatego nazywasz to snem. Tylko takie sny mają z tobą
bezpośredni związek.
Mówiąc o rzeczach takich
jak ludzkie natchnienie, podświadomość i ukryta świadomość, twierdzę, że nazwy
te nie zostały stworzone przez naukowców. Są to nazwy wymyślone przez pisarzy,
opisujące stany umysłu znane przez codziennych ludzi. Nie mają one naukowej
podstawy. Czym tak naprawdę jest ukryta świadomość, o której czasami mówią ludzie?
Bardzo trudno jest to wyjaśnić. Jest to niejasne, gdyż wszelkie ludzkie
przesłania są niezwykle skomplikowane i przypominają rodzaj słabych mglistych
wspomnień. Natomiast, jeżeli chodzi o tak zwaną podświadomość, możemy to bardzo
łatwo wytłumaczyć. Według definicji stanu podświadomości, zazwyczaj odnosi się
to do robienia czegoś w stanie nieświadomym. Ludzie powiedzą, że ktoś zrobił
daną rzecz podświadomie, a nie celowo. Podświadomość jest dokładnie tym, co
nazywamy świadomością pomocniczą. Gdy świadomość główna się rozluźni, to
przestaje zarządzać mózgiem. W tym nieświadomym stanie, który przypomina
spanie, lub w czasie snu i gdy ktoś nie jest w pełni świadomy, osoba kierowana
jest przez świadomość pomocniczą, czyli ducha pomocniczego. W takim wypadku duch
pomocniczy może coś uczynić. Innymi słowy uczynisz to nieświadomie. Zazwyczaj
jednak nie będzie to wykonane źle, gdyż świadomość pomocnicza potrafi zobaczyć
naturę danej rzeczy w innych przestrzeniach i nie jest zagubiona w zwykłym
ludzkim świecie. Dlatego, jeżeli coś uczynisz i po chwili spojrzysz na to z
pełną świadomością, to możliwe, że powiesz: „Dlaczego tak źle to zrobiłem? Nie
zrobiłbym tego w ten sposób będąc w pełni świadomym”. Teraz mówisz, że nie jest
to dobre. Ale gdy ponownie na to spojrzysz z perspektywy dziesięciu dni lub po
upływie połowy miesiąca, powiesz: „Ach, jak dobrze to zrobiłem! Jak to możliwe,
że tak dobrze mi się to udało?”. Taka sytuacja często ma miejsce. Tak jest,
ponieważ świadomość pomocnicza nie dba o to, jakie są natychmiastowe skutki jej
działania. Jednak odniosą one dobry rezultat w przyszłości. Gdy coś nie będzie
miało skutku w przyszłości, wtedy możliwe, że natychmiastowy rezultat działania
świadomości pomocniczej będzie bardzo dobry.
Istnieje jeszcze jeden
rodzaj myśli. Mianowicie ci spośród nas, którzy mają bardzo dobrą podstawę,
mogą być łatwo pokierowani przez wyższe istoty by coś uczynić. Oczywiście jest
to inna kwestia i tu nie będziemy jej omawiać. Omawiamy przede wszystkim stany
świadomości mające źródło w naszym własnym ludzkim ciele.
Jeżeli chodzi o
natchnienie, jest to nazwa wymyślona przez pisarzy. Zazwyczaj ludzie myślą, że
natchnienie przychodzi w momencie, gdy wiedza zgromadzona w czasie całego życia
w jednej chwili rozbłyskuje jak iskra. Powiedziałbym, że z punktu widzenia
materializmu, im więcej wiedzy zgromadzi się przez całe życie i im więcej używa
się mózgu, tym coraz sprawniejszy powinien się on stawać. Zatem, gdy się go
użyje, to wiedza powinna być od razu dostępna i w ogóle nie powinno być mowy o
natchnieniu. Gdy przychodzi tak zwane natchnienie, to wcale tak nie jest.
Zazwyczaj, gdy ktoś używa mózgu, myśli i myśli, odczuje w końcu, że wyczerpały
mu się pomysły i że już niczego nie może wymyślić. Wtedy utyka w miejscu pisząc
pracę, brakuje mu pomysłu na skomponowanie piosenki lub nie może ukończyć
projektu badania naukowego. W takim momencie zwykle jest tak zmęczony, że aż mu
żyły pulsują, a cała podłoga zasypana jest niedopałkami papierosów. Od myślenia
boli go głowa, lecz mimo to nic nie może wymyślić. W jakim stanie przychodzi w
końcu natchnienie? Gdy ktoś będzie tak wyczerpany, pomyśli: „Dosyć tego, czas
na przerwę”. Im mocniej świadomość główna zarządza mózgiem, tym trudniej jest
wkroczyć innym istotom. Gdy taka osoba uda się na odpoczynek i rozluźni swoje
myśli lub nie będzie myśleć o niczym, to w takim nieświadomym stanie nagle coś
wymyśli, coś przyjdzie jej do głowy. W większości przypadków natchnienie
przychodzi właśnie w ten sposób.
Dlaczego natchnienie
przychodzi w takim momencie? Gdy ludzki mózg znajduje się pod kontrolą
świadomości głównej, to im bardziej się go używa, tym bardziej ona nad nim
panuje i tym trudniej jest wkroczyć świadomości pomocniczej. Ktoś tak
intensywnie myśli, że aż boli go głowa, nie może niczego wymyślić i źle się czuje.
Wówczas świadomość pomocnicza również czuje się źle, boli ją głowa i trudno
jest jej to znieść. Ponieważ zostały zrodzone jednocześnie z łona matki, ona
także jest elementem ciała oraz panuje nad jego częścią. Zatem, gdy świadomość
główna się rozluźni, wtedy świadomość pomocnicza odzwierciedli w mózgu wszystko
co wie, gdyż w innych przestrzeniach może dostrzec naturę rzeczy. W ten sposób
osoba dokończy zadanie, skończy pisać pracę lub komponować utwór.
Niektórzy powiedzieli:
„Zatem wykorzystajmy nasze świadomości pomocnicze”. Przypomina to następujące
pytanie zadane przed chwilą na kartce papieru: „W jaki sposób nawiązać kontakt
ze świadomością pomocniczą?”. Nie jesteś w stanie się z nią skontaktować, gdyż
dopiero co zacząłeś praktykować ćwiczenia i nie posiadasz odpowiednich
umiejętności. Lepiej nie próbuj się z nią kontaktować. Na pewno powodowane
byłoby to przywiązaniem. Niektórzy mogli pomyśleć: „Czy nie można użyć naszych
świadomości pomocniczych do wytworzenia większego dobrobytu i przyśpieszenia
rozwoju ludzkiego społeczeństwa?”. Nie można! Dlaczego? Ponieważ to, co twoja
świadomość pomocnicza wie, nadal jest bardzo ograniczone. Przestrzenie są
bardzo skomplikowane i istnieje wiele poziomów. Struktura tego wszechświata
jest naprawdę złożona, a ona może jedynie wiedzieć o tym, co znajduje się w tej
przestrzeni w której przebywa i nie wie o niczym spoza jej przestrzeni.
Dodatkowo w różnych przestrzeniach istnieje wiele pionowych poziomów. Tylko
wyższe istoty z bardzo wysokich poziomów mogą sprawować kontrolę nad postępem
ludzkości, który podąża wedle praw rozwoju.
Nasze zwykłe ludzkie
społeczeństwo rozwija się według praw rozwoju historii. Może chcesz, żeby
rozwijało się w pewien określony sposób lub osiągnęło jakiś cel, jednak wyższe
istoty mogą myśleć inaczej. Czy w starożytności ludzie nie myśleli o
dzisiejszych samolotach, pociągach i rowerach? Powiedziałbym, że jest mało
prawdopodobne, żeby o nich nie myśleli. Po prostu historia nie doszła wtedy do
tego etapu, więc nie zostały wynalezione. Patrząc na to powierzchownie, z
punktu widzenia wiedzy teoretycznej, do której przywykli codzienni ludzie, i z
punktu widzenia obecnej ludzkiej wiedzy, było tak, ponieważ ludzka nauka nie
rozwinęła się wtedy do tego stopnia. Zatem nie zostały wynalezione. W rzeczywistości
rozwój ludzkiej nauki odbywa się zgodnie z planem historii. Jeżeli chcesz
osiągnąć jakiś konkretny cel, to może nie będziesz w stanie go osiągnąć.
Oczywiście są tacy, u których świadomości pomocnicze z łatwością mogą odegrać
pewną rolę. Pewien pisarz twierdzi: „Gdy piszę książkę, to w ciągu jednego dnia
mogę napisać dziesięć tysięcy słów i wcale nie jestem zmęczony. Jeżeli chcę, to
potrafię pisać bardzo szybko, a innym nadal bardzo się to podoba”. Dlaczego tak
jest? Jest to skutek współdziałania jego świadomości głównej i świadomości
pomocniczej. Jego świadomość pomocnicza może wykonać połowę pracy. Jednak nie
zawsze tak jest. Większość świadomości pomocniczych wcale tego nie czyni.
Jeżeli chcesz, aby coś uczyniła, to wcale może to nie wyjść na dobre i możesz
uzyskać odwrotny rezultat.
Wiele osób podczas
wykonywania ćwiczeń nie jest w stanie się wyciszyć. Szukają wszędzie mistrzów
czikung, aby ich zapytać: „Nauczycielu, dlaczego podczas wykonywania ćwiczeń
nie jestem w stanie się wyciszyć? Gdy tylko uda mi się wyciszyć, to zaraz
zaczynam myśleć o wszystkim i puszczam wodze fantazji”. Przypomina to rwącą
rzekę, w której wszystko wypływa na powierzchnię i wcale nie jesteś w stanie
się wyciszyć. Dlaczego się nie wyciszyłeś? Niektórzy tego nie rozumieją i
uważają, że musi istnieć jakaś tajemna sztuczka, więc szukają znanych mistrzów
i mówią: „Naucz mnie proszę jakiejś specjalnej techniki, żebym mógł się
wyciszyć”. Według mnie, to nadal jest szukanie na zewnątrz. Jeżeli chcesz się
wznieść, to musisz poszukiwać wewnątrz i ciężko pracować nad własnym sercem.
Tylko wtedy możesz wznieść się prawdziwie i tylko wtedy możesz się wyciszyć
podczas medytacji. Możliwość takiego wyciszenia się to gong. Głębokość mocy
wyciszenia się jest przejawem poziomu.
Czy codzienna osoba
potrafi wyciszyć się na zawołanie? Wcale nie może się wyciszyć, chyba, że jest
kimś o bardzo dobrej podstawie. Innymi słowy, podstawowa przyczyna niemożności
wyciszenia się to nie kwestia jakiejś metody, ani jakiejś specjalnej sztuczki,
ale tego, że twoje myśli i serce nie są czyste. W zwykłym ludzkim świecie
pośród międzyludzkich konfliktów, z powodu siedmiu emocji, sześciu pragnień
oraz przywiązań do różnych namiętności, walczysz i rywalizujesz w celu
uzyskania osobistych korzyści. Jeżeli nie wyzbędziesz się tych rzeczy i nie
potraktujesz ich lekko, to jak mógłbyś się tak łatwo wyciszyć? Niektórzy
uprawiający ćwiczenia mówią: „Ja w to nie wierzę. Zaraz się wyciszę i nie będę
o niczym myślał”. Zaraz po tym, gdy to wypowiedzą, ponownie wrócą wszelkie
myśli. Tak będzie, gdyż twoje serce nie jest czyste. Właśnie dlatego nie możesz
się wyciszyć.
Niektórzy mogą nie
zgodzić się z moim punktem widzenia: „Czyż inni mistrzowie czikung nie uczą
stosowania różnych metod? Można się na czymś skoncentrować, coś wizualizować,
skupić myśli na polu dantien, wpatrywać się w pole dantien lub powtarzać imię
buddy i tak dalej”. To są pewne metody. Ale to nie są tylko metody. Są
odzwierciedleniem zaawansowanych umiejętności, zaś zaawansowane umiejętności
mają bezpośredni związek z kultywacją naszego sinsing i wznoszeniem poziomów.
Nie można wyciszyć się stosując wyłącznie te metody. Jeżeli nie wierzysz, to
spróbuj. Z wszelkimi pożądaniami oraz mocnymi i dominującymi przywiązaniami,
których nie możesz się wyzbyć, spróbuj, i zobacz czy możesz się wyciszyć.
Niektórzy mówią, że pomaga powtarzanie imienia buddy. Czy recytując imię buddy
możesz osiągnąć stan wyciszenia? Ktoś powiedział: „Łatwo jest praktykować
dyscyplinę Buddy Amitabhy, gdyż wystarczy powtarzanie imię Buddy”. Czy
próbowałeś? Twierdzę, że jest to zaawansowana umiejętność. Myślisz, że jest to
łatwe, a ja uważam, że nie jest, gdyż żadna dyscyplina nie jest łatwa.
Jak może wszyscy wiecie,
Śakjamuni mówił o „wyciszeniu”. O czym mówił przed „wyciszeniem”? Mówił o
„nakazie”, nakazie porzucenia wszystkich pragnień i wszelkich uzależnień, aż
nic nie pozostanie. Tylko wtedy można było wejść w stan wyciszenia. Czyż nie
jest to prawda? „Wyciszenie się” także jest zaawansowaną umiejętnością. Nie jesteś
w stanie od razu osiągnąć stanu całkowitego porzucenia wszystkiego. W czasie,
gdy stopniowo porzucasz wszystko, co niedobre, moc twojego stanu wyciszenia
również stopniowo zmienia się z płytkiej na głęboką. Gdy ktoś powtarza imię
buddy, to musi wypowiadać je z niczym niezmąconym sercem, o niczym nie myśleć,
aż inne części mózgu zdrętwieją i niczego nie będzie świadomy. Jedna myśl
zastąpi dziesiątki tysięcy myśli i każde słowo „Budda Amitabha” ukaże się przed
oczami. Czy nie jest to zaawansowana umiejętność? Czy można to osiągnąć od
samego początku? Nie można. Jeżeli się tego nie osiągnie, to na pewno nie
wejdzie się w stan wyciszenia. Jeśli nie wierzysz, spróbuj. Gdy usta
nieprzerwanie będą je powtarzać, to w sercu będziesz myślał o wszystkim: „Dlaczego
szef w naszej firmie tak mnie nie znosi? Dlaczego w tym miesiącu dostałem tak
niską premię?”. Im więcej ktoś o tym myśli, tym bardziej zaczyna się
denerwować. W końcu nie może już tego dłużej znieść, choć jego usta nadal
powtarzają imię buddy. Powiedz, czy można tak praktykować ćwiczenia? Czyż nie
jest to kwestia zaawansowanej umiejętności? Czyż nie jest to kwestia tego, że
twoje własne serce nie jest czyste? Niektórzy mają otwarte niebiańskie oko i
mogą zobaczyć swoje pole dantien. Jeśli chodzi o dan, to jest on gromadzony w
podbrzuszu człowieka. Im ta materia energii staje się czystsza, tym jest
jaśniejsza, a im mniej czysta, tym ciemniejsza, i czarniejsza. Czy można
wyciszyć się wpatrując się po prostu w pole dantien? Brak możliwości wejścia w
stan wyciszenia nie zależy tylko od samej metody. Kluczowe jest samo myślenie
osoby i jej nieczyste myśli. Wpatrujesz się w pole dantien i patrzysz jak dan
naprawdę ładnie lśni. W jednej chwili dan przemienia się w mieszkanie: „W tym
pokoju będzie mieszkał mój syn gdy się ożeni, a w tym będzie mieszkała moja
córka. My jako starsi będziemy mieszkali w tym pokoju, a pokój pośrodku będzie
wspólnym salonem. Wspaniale! Czy uda mi się dostać to mieszkanie? Muszę
obmyślić sposób, aby je dostać. Co tu zrobić?”. Ludzie przywiązani są do takich
rzeczy, a ty twierdzisz, że możesz się wyciszyć? Natomiast inni mówią: „Gdy
przychodzę do tego zwykłego ludzkiego świata, to tak jakbym zatrzymał się w
hotelu. Jestem tu krótko przez parę dni, a później w pośpiechu odchodzę”.
Niektórzy zachowują się jakby w ogóle nie chcieli opuścić tego miejsca i jakby
zapomnieli o swoich własnych domach.
W prawdziwej kultywacji i
praktykowaniu należy kultywować własne serce i wnętrze. Należy szukać wewnątrz,
a nie poszukiwać na zewnątrz. W niektórych dyscyplinach mówią, że budda
znajduje się w sercu i w tym także jest trochę prawdy. Niektórzy źle zrozumieli
to powiedzenie i mówią, że budda znajduje się w ich sercu, tak jakby sami byli
buddami lub jak gdyby w ich sercu znajdował się budda. Rozumieją to w ten
sposób. Czyż nie jest to błędne? Jak można to tak rozumieć? To znaczy, że
powinieneś kultywować własne serce. Tylko w ten sposób możesz odnieść sukces w
kultywacji. Taka jest prawda. Gdzie w twoim ciele jest budda? Musisz kultywować
i tylko wtedy możesz to osiągnąć.
Powodem, dla którego nie
możesz się wyciszyć jest to, że twój umysł nie jest pusty, a twój poziom nie
jest wystarczająco wysoki. Osiągniesz to stopniowo. Jest to wzajemnie powiązane
ze wznoszeniem twojego poziomu. Wyzbywając się przywiązań, podnosisz także swój
poziom i pogłębiasz moc stanu wyciszenia. Jeżeli chcesz osiągnąć stan
wyciszenia używając jakiś sposobów lub metod, to powiedziałbym, że to wszystko
jest szukaniem na zewnątrz. Wtedy twoje praktykowanie zboczy z drogi i podążysz
ścieżką zła, gdyż to właśnie oznacza poszukiwanie na zewnątrz. Zwłaszcza w
buddyzmie, jeżeli poszukujesz na zewnątrz, powiedzą, że kroczysz demoniczną
ścieżką. W prawdziwej kultywacji i praktykowaniu należy kultywować własne
serce. Jedynie gdy wzniesiesz sinsing, twoje serce osiągnie czystość, spokój i
stan niedziałania. Tylko gdy wzniesiesz sinsing, będziesz mógł zjednać się z
naturą naszego wszechświata. Dopiero wtedy, gdy porzucisz wszelkie ludzkie
pragnienia, przywiązania i wszystko co niedobre, będziesz mógł usunąć niedobre
rzeczy z własnego ciała. Tylko wtedy możesz wznieść się w górę. Wówczas nie
będziesz ograniczony naturą wszechświata i tylko wtedy twoja materia de może
zostać przekształcona w gong. Czy te rzeczy nie uzupełniają się wzajemnie? Taka
jest tego zasada!
To jest właśnie powód
tego, że nie możesz się wyciszyć i sprostać wymogom stawianym praktykującym.
Jeżeli chodzi o czynniki zewnętrzne, obecnie ma miejsce coś, co powoduje
poważne zakłócenia w kultywacji i praktykowaniu ku wysokim poziomom, oraz ma
naprawdę silny wpływ na praktykujących. Jak może wszyscy wiecie, w Chinach wraz
z reformami i otwarciem na świat, nastąpiło ożywienie ekonomiczne, a przepisy
rządowe stały się mniej restrykcyjne. Pojawiło się wiele nowych technologii i
podniosła się stopa życiowa. Wszyscy codzienni ludzie uważają, że to jest
dobre. Jednak należy spojrzeć na obie strony medalu i popatrzeć na to z obydwu
punktów widzenia. Wraz z reformami i otwarciem na świat, pojawiły się także
różnego rodzaju złe rzeczy. Wydaje się, że jeżeli w utworze literackim nie ma
choć trochę sprośności, książka w ogóle nie będzie się sprzedawała i pojawi się
problem ze sprzedażą nakładu. Jeżeli film lub program telewizyjny nie zawiera
scen łóżkowych, to oceniając go przez pryzmat zysków ze sprzedaży biletów lub
oglądalność, można odnieść wrażenie jakby nikt nie chciał go oglądać.
Natomiast, jeżeli chodzi o sztuki piękne, to nikt nie potrafi powiedzieć czy
dany przedmiot jest istotnie dziełem sztuki czy czymś bezwartościowym. Takie
rzeczy nie istniały w naszej starożytnej chińskiej sztuce. Tradycyjna kultura
naszego chińskiego narodu nie została przez nikogo wynaleziona ani założona.
Omawiając kulturę prehistoryczną powiedziałem, że wszystko ma swoje korzenie i
źródło. Obecnie nawet normy moralne ludzkości zostały wypaczone i zmieniły się.
Uległy zmianie nawet kryteria osądzania dobra i zła. To są sprawy codziennych
ludzi. Natomiast natura tego wszechświata, Dżen, Szan, Ren, jest niezmienna i
pozostaje jedynym kryterium osądzania tego, kto jest dobry, a kto zły. Jako
praktykujący, jeżeli chcesz znaleźć się poza tym wszystkim, musisz zastosować
do oceny powyższe kryterium i nie możesz stosować kryteriów oceny panujących
wśród codziennych ludzi. Zatem jeżeli chodzi o czynniki zewnętrzne, to istnieją
również takie zakłócenia. Jednak to nie koniec. Pojawiły się różnego rodzaju
poplątane rzeczy, takie jak homoseksualizm, swoboda seksualna i narkotyki.
Zastanówcie się, do czego
doprowadzi taki rozwój ludzkiego społeczeństwa? Czy można pozwolić, aby dalej
tak istniało? Jeżeli ludzie nad tym nie zapanują, to uczynią to niebiosa.
Zawsze, gdy ludzkość spotykała katastrofa, miało to miejsce właśnie w takich
okolicznościach. W żadnym z moich wykładów nie wspomniałem o kwestii wielkiej
katastrofy czekającej ludzkość. W wielu religiach się o tym mówi i także wielu
ludzi porusza ten gorący temat. Powiem wam wszystkim o jednej kwestii.
Zastanówcie się, w naszym zwykłym ludzkim świecie nastąpiła tak duża zmiana
standardów moralnych! Napięcia miedzy ludźmi sięgnęły zenitu! Czy nie uważasz,
że doszło do skrajnie niebezpiecznej sytuacji? Dlatego obecnie istniejące
okoliczności i warunki zewnętrzne przysparzają również poważnych zakłóceń
naszym praktykującym w kultywacji i praktykowaniu ku wysokim poziomom. Nagie
zdjęcia umieszczane są wszędzie, wiszą na ulicach i widzisz je, gdy tylko
podnosisz głowę.
Laodzy powiedział kiedyś:
„Kiedy ktoś o wysokiej jakości usłyszy Tao, to pilnie za nim podąży”. Kiedy
ktoś o wysokiej jakości usłyszy Tao to będzie wiedział, że w końcu otrzymał
prawe Fa oraz że nie ma na co czekać, więc dlaczego nie zacząć kultywować od
razu? Jeśli chodzi o skomplikowane środowisko myślę, że jest to wręcz coś
dobrego. Im bardziej jest skomplikowane, tym wyższej jakości osoby mogą się z
niego wyłonić. Jeżeli osoba może się oderwać od tego wszystkiego, to jej
kultywacja będzie najbardziej solidna.
Powiedziałbym, że dla
kogoś, kto prawdziwie może poświęcić swoje serce kultywacji, jest to wręcz coś
dobrego. Jeżeli nie miałbyś żadnych zatargów z innymi i nie stwarzałoby ci to
okazji do wzniesienia sinsing, nie mógłbyś się wznieść. Jeżeli ty, ja i wszyscy
inni bylibyśmy mili wobec siebie, to jak można byłoby wtedy kultywować? Dla
przeciętnego kultywującego zaliczającego się do tych „o średniej jakości,
którzy słyszą Tao”, którzy równie dobrze mogą praktykować jak i nie
praktykować, to wszystko będzie bardzo trudne do pokonania. Niektórzy słuchają
wykładu nauczyciela i uważają, że jest w tym wiele prawdy. Jednak po powrocie
do zwykłego ludzkiego świata nadal myślą, że te natychmiastowe korzyści są
bardziej praktyczne i rzeczywiste. Wydają się one dla ciebie rzeczywiste. Ale
zamiast o tobie, pomówmy o tych licznych bogaczach i milionerach na Zachodzie,
którzy po odejściu z tego świata odkrywają, że niczego nie posiadają oraz że
materialnego bogactwa nie przynosi się przy narodzinach i nie można zabrać ze
sobą po śmierci. Czuli się puści w środku. Zatem dlaczego gong jest tak cenny?
Tak jest, ponieważ znajduje się on bezpośrednio na ciele twojego ducha
głównego. Przynosi się go przy narodzinach i zabiera umierając. Mówimy, że duch
główny nie ginie i nie jest to żaden przesąd. Po zrzuceniu komórek tego naszego
materialnego ciała, w innych materialnych przestrzeniach istnieją jeszcze
mniejsze składniki molekuł, które nie ulegają zniszczeniu. Zrzucona zostaje
jedynie powłoka.
To, co przed chwilą
omówiłem należy do kwestii sinsing. Śakjamuni wypowiedział następujące zdanie i
tak mówił także Boddhidarma: „Orientalna ziemia Chin jest rejonem wyłaniającym
osoby o wielkim de”. Od starożytności wielu mnichów i wielu ludzi w Chinach
było z tego powodu bardzo dumnych. Mogłoby się wydawać, że oznacza to, iż można
rozwinąć tu wysoki gong poprzez kultywację. Dla wielu jest to powód do dumy i
pochlebiania sobie: „Tak, to właśnie my Chińczycy i właśnie ten rejon – Chiny,
wyłania ludzi o wielkiej wrodzonej jakości, ludzi o wielkim de”. W
rzeczywistości wielu nie rozumie, co to naprawdę oznacza. Dlaczego Chiny są
miejscem mogącym wyłonić osoby o wielkim de i dlaczego można tu rozwinąć wysoki
gong? Wielu ludzi nie zna prawdziwego znaczenia słów wypowiadanych przez osoby
na wyższych poziomach, ani nie rozumie sfery i stanu ich myśli. Nie mówmy o
tym, co to oznacza, ale zastanówmy się nad następującą rzeczą. Tylko w
najbardziej skomplikowanej grupie ludzi i w najbardziej skomplikowanym
środowisku można poprzez kultywację rozwinąć wysoki gong. Właśnie takie jest
tego ogólne znaczenie.
Podstawa określana jest
przez ilość materii de zawartej w ciele osoby w innej przestrzeni. Jeżeli jest
mało de, a dużo czarnej materii, wtedy pole karmy jest wielkie i osoba nie ma
dobrej podstawy. Jeżeli jest dużo de, czyli dużo białej materii, wtedy pole
karmy jest małe i taka osoba należy do grupy ludzi o dobrej podstawie. Biała
materia i czarna materia, obie te materie, mogą się wzajemnie w siebie
przemieniać. W jaki sposób następuje ta przemiana? Spełnianie dobrych uczynków
wytwarza białą materię. Biała materia uzyskiwana jest poprzez znoszenie
cierpienia, doświadczanie trudności i spełnianie dobrych uczynków. Natomiast
czarna materia wytwarzana jest poprzez czynienie zła, popełniane złych czynów.
To właśnie jest karma. Posiada taki proces przemiany i jednocześnie może być
jeszcze dziedziczona. Ponieważ obie te materie podążają bezpośrednio za duchem głównym,
nie pochodzą z jednego życia, ale gromadzone są przez wieki. Dlatego mówi się o
gromadzeniu karmy i gromadzeniu de. Dodatkowo przodkowie także mogli gromadzić
je dla późniejszych pokoleń. Czasami przypominam sobie, co mówili ludzie w
starożytnych Chinach lub co mówią starsi: „Przodkowie gromadzili de”, „Ten
gromadzi de” lub „Tamten traci de”. Takie stwierdzenia są naprawdę poprawne, a
nawet bardzo trafne.
Dobra lub zła podstawa
może zadecydować o tym, czy jakość oświecenia osoby jest dobra czy zła.
Niedobra podstawa może spowodować, że jakość oświecenia osoby będzie bardzo
słaba. Dlaczego? Ponieważ osoba o dobrej podstawie posiada dużo białej materii,
a ta materia jest w pełnej harmonii z naszym wszechświatem i w pełnej harmonii
z naturą Dżen, Szan, Ren, więc nie ma pomiędzy nimi bariery. Wtedy natura
wszechświata bezpośrednio odzwierciedla się w twoim ciele i jest bezpośrednio
powiązana z twoim ciałem. Zaś czarna materia jest dokładnym tego
przeciwieństwem. Uzyskiwana jest poprzez czynienie zła i jest przeciwieństwem
natury naszego wszechświata. Dlatego ta czarna materia jest oddzielona od
natury naszego wszechświata. Gdy czarnej materii jest dużo, to formuje pole
wokół ludzkiego ciała i zaczyna otaczać osobę. Im to pole jest większe, tym
większa jest jego gęstość i tym jest grubsze, co powoduje, że jakość oświecenia
tej osoby jest gorsza. Tak jest, gdyż nie może ona odczuć natury wszechświata
Dżen, Szan, Ren, ponieważ dopuszczając się niedobrych uczynków, wytworzyła
czarną materię. Zazwyczaj takim ludziom trudniej jest uwierzyć w kultywację i
praktykowanie oraz ich jakość oświecenia jest gorsza i bardziej blokowani są
przez karmę. Im więcej znoszą cierpienia, tym trudniej jest im w to uwierzyć.
Gdy rozpoczną kultywację, jest ona dla nich trudna.
Łatwiej jest kultywować i
praktykować osobom z dużą ilością białej materii. Dzieje się tak, ponieważ w
procesie kultywacji i praktykowania muszą jedynie zjednać się z naturą
wszechświata i wznosić swój sinsing, a wtedy ich de zostanie bezpośrednio
przekształcone w gong. Natomiast u osoby posiadającej dużo czarnej materii
przypomina to produkt w fabryce, który musi przejść przez jeszcze jeden proces.
Inni przychodzą z gotowymi produktami, a ktoś taki przychodzi z nieprzerobionym
surowcem, który musi najpierw przetworzyć. Musi przejść przez taki proces.
Dlatego najpierw będzie musiał znieść trochę cierpienia i usunąć karmę,
przemieniając ją w białą materię. Tylko po ukształtowaniu się tej materii de,
będzie mógł rozwinąć wysoki gong. Jednakże ktoś taki często nie posiada dobrej
jakości oświecenia i jeżeli powiesz mu, że musi więcej wycierpieć, tym trudniej
będzie mu w to uwierzyć i tym trudniej będzie mu to przyjąć. Dlatego osobom
posiadającym dużo czarnej materii, nie jest łatwo kultywować i praktykować.
Dawniej w szkole tao lub dyscyplinach przekazywanych tylko pojedynczym osobom
mówiono, że to mistrz poszukuje wychowanków, a nie odwrotnie. Decydujące było
właśnie to, ile dany kandydat miał na sobie tych rzeczy.
Podstawa decyduje o
jakości oświecenia osoby, ale nie jest to absolutne. Niektórzy mają niezbyt
dobrą podstawę, jednak w domu mają bardzo dobre środowisko. Wielu członków
rodziny praktykuje ćwiczenia lub jest wyznawcami religii i posiada głęboką
wiarę w takie sprawy jak kultywacja i praktykowanie. Takie środowisko może
przyczynić się do wzmocnienia wiary w te rzeczy i poprawy jakości oświecenia.
Dlatego nie jest to absolutne. Czasami podstawa niektórych osób jest bardzo
dobra, ale po otrzymaniu wykształcenia wedle praktycznej wiedzy naszego
materialnego społeczeństwa, a zwłaszcza z powodu bezwzględnych metod myślenia
nauczanych przed paroma laty, myślenie tych ludzi stało się bardzo wąskie i
ograniczone. Nie wierzą w cokolwiek, co wykracza poza ich wiedzę. To również
może przysporzyć poważnych zakłóceń dla jakości ich oświecenia.
Podam przykład. Kiedyś
prowadząc zajęcia, drugiego dnia omawiałem otwarcie niebiańskiego oka. Był tam
ktoś z dobrą podstawą i jego niebiańskie oko od razu zostało otwarte na bardzo
wysokim poziomie. Ujrzał bardzo wiele scen, których inni nie mogli dostrzec.
Opowiedział o tym innym: „Jejku, widziałem jak w całym polu przekazywania Fa,
Falun opadały na ludzi jak płatki śniegu. Widziałem jak wygląda prawdziwe ciało
nauczyciela Li. Widziałem aureolę nauczyciela Li, jak wygląda Falun i jak wiele
faszen tam było. Zobaczyłem jak na różnych poziomach nauczyciel Li nauczał Fa i
jak Falun regulują ciała osób, które przyszły się uczyć. Widziałem jeszcze, że
w czasie wykładu gongszen nauczyciela przemawiał na różnych poziomach, poziom
po poziomie. Poza tym widziałem jak niebiańskie panny rozrzucały kwiaty, i…”.
Zobaczył coś tak przepięknego, co wskazuje na to, że jego podstawa była
naprawdę dobra. Mówił i mówił, ale na koniec powiedział: „Tak naprawdę, to
wcale w to nie wierzę”. Część z tych rzeczy została już potwierdzona przez
naukę. Istnieje wiele zjawisk, które także można wytłumaczyć za pomocą
współczesnej nauki. My także omówiliśmy niektóre z nich, gdyż to, co jest znane
w czikung, rzeczywiście wykracza poza zrozumienie współczesnej nauki. To jest
pewne. Podchodząc do tego zagadnienia w taki sposób, można zauważyć, że
podstawa nie decyduje całkowicie o jakości oświecenia.
Czym jest „oświecenie”?
„Oświecenie” jest wyrażeniem posiadającym swoje źródło w religiach. W buddyzmie
oznacza stopień zrozumienia Fa buddy przez kultywującego, oświecenie się do
pewnych prawd oraz ostateczne oświecenie. Oznacza oświecenie się w mądrości.
Jednakże to wyrażenie używane jest obecnie przez codziennych ludzi do
określenia kogoś przebiegłego, który zna myśli przełożonego, potrafi
natychmiast na nie zareagować i pokazać się przed szefem z jak najlepszej
strony. Ludzie mówią, że ktoś taki posiada dobre oświecenie. Często tak to jest
rozumiane. Jednak, jeżeli wzniesiesz się ponad poziom codziennych ludzi, to
odkryjesz, że już na nieco wyższym poziomie, zasady postępowania uznawane wśród
codziennych ludzi, zazwyczaj są błędne. Oświecenie, o którym my mówimy,
zupełnie nie jest takim oświeceniem. Wręcz przeciwnie, ktoś przebiegły nie
posiada dobrej jakości oświecenia, gdyż nazbyt przebiegła osoba tylko na pokaz
wykonuje pracę w celu zdobycia przychylności szefa lub podniesienia swojego
autorytetu u przełożonych. Zatem czy rzeczywista praca nie będzie musiała
zostać wykonana przez kogoś innego? Wtedy będzie to komuś winien. Ponieważ jest
przebiegły, wie jak radzić sobie z ludźmi. Będzie zdobywał coraz więcej
korzyści i tym samym będzie wyrządzał innym krzywdę. Ponieważ jest przebiegły
nie będzie mógł pogodzić się ze stratą, ani niczego łatwo nie straci, więc stracić
będą musieli inni. Z biegiem czasu coraz poważniej będzie traktował drobne
praktyczne korzyści i coraz mniejsze będzie stawało się jego serce. Będzie
coraz bardziej pewien, że te zwykłe ludzkie materialne korzyści są czymś, czego
nie może wypuścić z ręki. Sam będzie uważał siebie za naprawdę praktycznego i
nie pozwoli sobie na żadną stratę.
Są jeszcze tacy, którzy
go podziwiają! Mówię ci, nie powinieneś go podziwiać. Nie masz wcale pojęcia o
tym, jak bardzo męczące jest jego życie. Ani dobrze nie jada, ani dobrze nie
sypia, nawet we śnie obawia się, że mógłby coś utracić. Mając w perspektywie
osobisty zysk, uczyni wszystko, aby go osiągnąć. Powiedz, czy jego żywot nie
jest męczący, skoro poświęca temu całe swoje życie? Mówimy, że jeżeli w obliczu
konfliktów zrobisz krok do tyłu, to odkryjesz otwarte morze i bezkresne niebo.
Gwarantowane, że ujrzysz wszystko w zupełnie innym świetle. Natomiast taki
człowiek nie ustąpi nawet o krok, więc wiedzie najbardziej męczący żywot. Nie
powinieneś go zatem naśladować. W środowisku kultywacji i praktykowania zwykło
się mówić, że taki człowiek całkowicie się zagubił, że zupełnie pogubił się
wśród zwykłych ludzkich materialnych korzyści. Wcale nie będzie łatwo skłonić
go do dbania o de! Mówisz mu, żeby praktykował ćwiczenia, ale on w to nie
wierzy: „Praktykować ćwiczenia? Wy praktykujący nie oddajecie ciosu, kiedy ktoś
was uderzy, ani nie odpowiadacie złym słowem, gdy ktoś was obraża. Kiedy inni
źle was traktują, to zamiast potraktować ich tak samo, jeszcze musicie im w
sercu podziękować. Wszyscy zachowujecie się jak Ah–Kju! Zachowujecie się jakby
brakowało wam piątej klepki!”. Ktoś taki nie jest w stanie zrozumieć kultywacji
i praktykowania. Powie, że jest to nie do pomyślenia i nazwie cię głupcem.
Powiedz, czy nie jest trudno go ocalić?
To nie jest oświecenie, o
którym my mówimy. Właśnie to, co we-dług niego jest głupim postępowaniem,
jeżeli chodzi o osobiste korzyści, jest omawianym przez nas oświeceniem.
Oczywiście tak naprawdę nie jest to głupie. Po prostu jedynie lekko traktujemy
kwestię osobistych korzyści, natomiast w innych aspektach jesteśmy bardzo
bystrzy. Gdy wykonujemy pracę naukowo–badawczą, gdy szef zleca nam jakieś
zadanie lub gdy mamy wykonać jakąś pracę, wykonujemy wszystko bardzo dobrze, z
pełną jasnością umysłu i w pełni świadomi. Jeżeli zaś chodzi o tę odrobinę
osobistych korzyści, to podczas konfliktów i starć pomiędzy ludźmi, traktujemy
to lekko. Kto mógłby powiedzieć, że jesteś głupi? Nikt nie nazwie ciebie
głupkiem. To jest pewne.
Pomówmy o kimś, kto jest
naprawdę głupkiem, gdyż na wysokich poziomach zasady te są całkowicie
odwrócone. Raczej jest mało prawdopodobne, aby wśród codziennych ludzi głupek
uczynił coś bardzo złego. Jest niemożliwe, aby walczył i rywalizował o osobiste
korzyści lub uganiał się za sławą. Zatem nie będzie tracił de. Inni natomiast
będą mu dawali de. Będą go bili i znieważali, tym samym oddając mu de. A ta
materia jest niesamowicie cenna. W tym naszym wszechświecie istnieje
następująca zasada: kto nie straci, ten nie zyska, a jeżeli zyska, to musi
stracić. Gdy ktoś zobaczy takiego niedorozwiniętego człowieka to z miejsca go
znieważy: „Ale jesteś głupi”. Wraz z padającą z ust zniewagą zostaje
przerzucony kawałek de. Zyskałeś jego kosztem, więc należysz do strony, która
zyskuje. Zatem musisz stracić. Ktoś przechodzi i daje mu kopniaka: „Ty głupku”.
Zatem dobrze, spory kawałek de ponownie zostaje przerzucony. Jeżeli ktoś się
nad nim znęca lub go kopie, on się szeroko uśmiecha: „Śmiało, przecież dajesz
mi de. Nie odepchnę z powrotem ani odrobiny!”. Zatem zastanówcie się, według
zasad wysokich poziomów, który z nich jest tak naprawdę sprytny? Czy to nie on
właśnie jest kimś sprytnym? Jest najsprytniejszy z nich wszystkich, gdyż nie
traci ani odrobiny de. Gdy przerzucasz na niego de, on nie odpycha ani trochę z
powrotem i z uśmiechem na twarzy przyjmuje je w całości. Może i jest
niedorozwinięty w tym życiu, ale nie będzie taki w przyszłym. Jego duch
pierwotny wcale nie jest głupi. W religiach mówi się, że jeżeli osoba posiada
dużą ilość de, to w następnym życiu zostanie wysokim urzędnikiem lub zdobędzie
wielkie bogactwo. Wszystko to jest wymienione za własne de.
Powiedzieliśmy, że de
może być bezpośrednio przekształcone w gong. Czyż to, jak wysoko dojdziesz
poprzez kultywację, nie jest wykształcone z twojego de? Może ono zostać
bezpośrednio przekształcone w gong. Czy właśnie przekształcanie tej materii nie
decyduje o wysokości poziomu osoby i wielkości mocy gong? Powiedz, czyż nie
jest ona cenna? Można ją przynieść przy narodzinach i zabrać po śmierci. W
buddyzmie mówi się, że to, jak wysoko doszedłeś w kultywacji jest twoją pozycją
owocu. Jak wiele poświęcisz, tak wiele zyskasz. To właśnie taka prawda. W
religiach mówi się, że jeżeli ktoś posiada dużo de, to w przyszłym życiu
zostanie wysokim urzędnikiem lub zdobędzie wielkie bogactwo. Natomiast, jeżeli
ktoś posiada mało de, to nawet niczego nie będzie w stanie wyżebrać, gdyż nie
będzie miał de na wymianę. Bez straty nie ma zysku, prawda? Jeżeli ktoś nie
posiada ani odrobiny de, to będzie skazany na całkowite zniszczenie ciała oraz
ducha. Naprawdę umrze.
Był kiedyś pewien mistrz
czikung, który gdy pojawił się publicznie, był na dość wysokim poziomie, ale
później zatracił się w dążeniu do reputacji i pieniędzy. Wtedy jego mistrz
odprowadził jego ducha pomocniczego, gdyż należał on do tych, którzy
kultywowali i praktykowali ducha pomocniczego. W czasie, gdy posiadał jeszcze
ducha pomocniczego, znajdował się pod jego wpływem. Na przykład, pewnego dnia
zakład pracy przydzielał mieszkania i jego przełożony powiedział: „Ci, którzy
potrzebują mieszkania, niech przyjdą, przedstawią swoje warunki i powiedzą,
dlaczego go potrzebują”. Wszyscy przyszli przedstawić swoją sytuację, a on nie
odezwał się ani słowem. Ostatecznie przełożony zobaczył, że właśnie on, w
porównaniu z innymi, znajdował się w najtrudniejszej sytuacji, i że jemu
powinno zostać przydzielone mieszkanie. Inni powiedzieli: „Właśnie, że nie. To
nie on powinien dostać to mieszkanie. Ja muszę je dostać, ponieważ bardzo
potrzebuję mieszkania”. On wtedy powiedział: „Proszę, śmiało, możesz je wziąć”.
Z punktu widzenia codziennej osoby było to po prostu głupie. Niektórzy
wiedzieli, że jest praktykującym, więc zapytali go: „Wy praktykujący, jeżeli
niczego nie chcecie, to czego tak naprawdę chcecie?”. Odpowiedział: „Chcę tego,
czego inni nie chcą”. W rzeczywistości ani trochę nie był głupi, a był wręcz
całkiem bystry. W obliczu osobistych korzyści, tak je właśnie potraktował i
podążył za naturalną koleją rzeczy. Inni zapytali: „Ale czego teraz ludzie nie
chcą?”. Odpowiedział: „Nikt nie chce kamienia leżącego na ziemi i co chwila
ktoś go kopie. Wezmę właśnie ten kamień”. Codzienni ludzie uważają to za
niewyobrażalne i nie potrafią zrozumieć praktykujących. Zupełnie nie są w
stanie ich zrozumieć, gdyż ich sfery myślowe zbyt bardzo się różnią od siebie i
różnica w poziomach jest zbyt duża. Oczywiście, nie oznaczało to, że chodził i
zbierał kamienie. Powiedział jedynie o następującej zasadzie, do której
codzienna osoba nie może się oświecić: „Nie pożądam niczego wśród codziennych
ludzi”. Natomiast skoro już mówimy o tym kamieniu, to jak może wszyscy wiecie,
w pismach buddyjskich jest napisane, że w Krainie Najwyższej Radości drzewa są
ze złota, ziemia jest ze złota, ptaki są ze złota, kwiaty są ze złota,
mieszkania też są ze złota i nawet ciało buddy jest z lśniącego złota. Nigdzie
nie można tam znaleźć kamienia i mówi się, że środkiem płatniczym są tam
właśnie kamienie. On nie zaniósłby tam ze sobą kamieni, ale ukazał zasadę,
której codzienna osoba nie jest w stanie zrozumieć. Tacy są właśnie
praktykujący: „Codzienna osoba dąży do uzyskania zwykłych ludzkich rzeczy, ale
my do tego nie dążymy, ani nie jesteśmy zainteresowani tym, co posiadają
codzienni ludzie. Natomiast to, co my mamy, nie jest czymś co codzienna osoba
mogłaby zdobyć, nawet jeżeli bardzo by tego chciała”.
W rzeczywistości
oświecenie, o którym przed chwilą mówiliśmy, jest oświeceniem podczas procesu
kultywacji i praktykowania, co jest dokładnym przeciwieństwem oświecenia, o
którym mówią codzienni ludzie. Prawdziwe oświecenie, o którym mówimy, jest
kwestią tego, czy w czasie procesu praktykowania można oświecić się i przyjąć
Fa omawiane przez mistrza, lub Tao omawiane przez mistrza ze szkoły tao. Jest
także kwestią tego, czy gdy w procesie kultywacji i praktykowania napotkamy na
nieszczęście, możemy oświecić się do tego, że jesteśmy kultywującymi, oraz czy
w procesie kultywacji i praktykowania potrafi my postępować zgodnie z Fa.
Niektórzy, niezależnie od tego, jakbym to omówił, i tak nie wierzą i będą
uważać, że bardziej opłaca się być codziennym człowiekiem. Trzymają się swoich
wrodzonych poglądów i nie mogą się ich wyzbyć. Tym samym, nie są w stanie
uwierzyć. Niektórzy chcą wyleczyć się z chorób i gdy mówię, że czikung wcale
nie służy do leczenia chorób, zniechęcają się i od tego momentu nie wierzą w
to, co jest omawiane później.
Niektórzy nie mogą
polepszyć swojej jakości oświecenia. Są tacy, którzy biorą moją książkę i
dowolnie coś w niej zaznaczają i notują. Ci pośród nas z otwartym niebiańskim
okiem widzą, że ta książka mieni się wszelkimi kolorami i lśni, a każde słowo
jest obliczem mojego faszen. Gdybym skłamał, oszukiwałbym wszystkich. Jedna
kreska narysowana przez ciebie jest cała czarna. Jak ważysz się tak sobie w
niej mazać? Cóż takiego tutaj czynimy? Czy nie prowadzimy cię w kultywacji
wzwyż? Powinieneś zastanowić się nad niektórymi sprawami. Ta książka może
poprowadzić twoją kultywację i praktykowanie. Pomyśl, czy nie jest cenna? Czy
twoje czczenie buddy może umożliwić ci prawdziwą kultywację i praktykowanie?
Jesteś bardzo pobożny i nawet nie ważysz się dotknąć posążka buddy. Dzień w
dzień palisz przed nim kadzidełka, a ważysz się znieważać Dafa, które może cię
prawdziwie poprowadzić w kultywacji i praktykowaniu.
Omawiana kwestia jakości
oświecenia oznacza stopień zrozumienia tego, co ma miejsce na różnych poziomach
w czasie całego procesu kultywacji i praktykowania, lub zrozumienie czegoś
nauczanego przez mistrza lub określonego Fa. Ale nie jest to jeszcze to, co
określamy jako zasadnicze oświecenie. Następuje ono, gdy osoba od momentu
rozpoczęcia kultywacji i praktykowania nieustannie wznosi się i nieprzerwanie
porzuca ludzkie przywiązania oraz wszelkie pragnienia. Jej gong także
nieustannie rośnie wzwyż, aż w końcu dochodzi do ostatniego etapu w swojej
kultywacji. Materia de zostaje całkowicie przekształcona w gong i taka osoba
dochodzi do końca drogi kultywacji zaaranżowanej przez mistrza. W tym momencie
wszystkie zamknięcia, „bach”, zostają całkowicie otwarte przez wybuch. Niebiańskie
oko osiąga najwyższy stopień na poziomie, na którym się znajduje. I na tym
poziomie może zobaczyć prawdziwe oblicze każdej przestrzeni i formy istnienia
wszelkich istot i materii we wszystkich czasoprzestrzeniach, oraz dojrzeć
prawdę naszego wszechświata. Objawiają się wielkie boskie moce i można nawiązać
kontakt z wieloma różnymi istotami. Gdy to osiągnie, czyż nie jest już wielką
oświeconą istotą? Kimś, kto osiągnął oświecenie poprzez kultywację i
praktykowanie? Tłumacząc to na starożytny język indyjski, jest buddą.
To oświecenie, o którym
mówimy, czyli to zasadnicze oświecenie, należy do stanu nagłego oświecenia.
Nagłe oświecenie ma miejsce, gdy ktoś całe życie kultywuje w stanie zamkniętym,
nie zna wysokości swojego gong, nie wie jaką postać ma jego gong rozwinięty
poprzez praktykowanie i nie odczuwa niczego wyjątkowego. Nawet do takiego
stopnia, że wszystkie komórki w jego ciele są zamknięte i cały jego gong
rozwinięty przez praktykowanie jest zamknięty. Tak jest przez cały czas jego
kultywacji i praktykowania, aż do ostatniego etapu i dopiero wtedy wszystko
zostaje otwarte. Musi to być ktoś o wielkiej wrodzonej jakości i tylko ktoś
taki może tego dokonać, gdyż jego kultywacja i praktykowanie będą bardzo
bolesne. Rozpocznie od bycia dobrym człowiekiem i będzie wytrwale wznosił swój
sinsing, wytrwale znosił cierpienie, wytrwale kultywował wzwyż i stale dużo
wymagał od siebie w kwestii wzniesienia własnego sinsing, jednak nie będzie
mógł zobaczyć własnego gong. Kultywacja takiej osoby jest najtrudniejsza i musi
być to osoba o wielkiej wrodzonej jakości. Będzie tak kultywować przez wiele
lat, nie wiedząc o niczym.
Istnieje jeszcze jeden
rodzaj oświecenia nazywany oświeceniem stopniowym. Od samego początku wiele
osób odczuło wirowanie Falun. Dodatkowo jednocześnie otworzyłem wam wszystkim
niebiańskie oko. Niektórzy z różnych przyczyn nie mogą widzieć za jego pomocą,
ale w pewnym momencie będą mogli przez nie patrzeć. Ci, którzy nie widzą
wyraźnie, będą widzieć coraz wyraźniej, a jeśli na początku nie wiedzą jak go
używać, stopniowo zaczną rozumieć jak z niego korzystać. Będą nieprzerwanie
wznosić swój poziom. Wraz ze wzniesieniem sinsing i porzuceniem wszelkiego
rodzaju przywiązań, wyłonią się różnego rodzaju zdolności. Cały proces
przemiany poprzez kultywację i praktykowanie oraz cały proces przekształcania
ciała będzie zachodził tak, że będziesz mógł to zobaczyć lub odczuć. W ten
sposób dochodząc do ostatniego etapu osoba całkowicie zrozumie prawdę
wszechświata i osiągnie najwyższy, możliwy do osiągnięcia w swej kultywacji,
poziom. Przekształcenie benti i proces wzmacniania gong osiągnie określony
stopień. Ten cel zostanie osiągnięty stopniowo. Należy to do stopniowego
oświecenia. Ten sposób kultywacji i praktykowania metodą stopniowego oświecenia
także nie jest łatwy. Niektórzy, gdy posiądą zdolności, nie potrafią wyzbyć się
przywiązań i łatwo mogą się popisywać, a tym samym dopuszczą się złych
uczynków. Wtedy twój gong będzie musiał opaść, a twoja kultywacja pójdzie na
marne i będziesz skończony. Niektórzy, gdy potrafią widzieć, mogą dostrzec
wszelkiego rodzaju istoty na różnych poziomach. Mogą cię one przekonywać do
uczynienia tego czy tamtego. Mogą nakłaniać cię do kultywacji i praktykowania
ich rzeczy, lub przyjmą ciebie jako wychowanka. Jednakże nie mogą umożliwić ci
zdobycia prawego owocu, gdyż same także go nie posiadają.
Poza tym, wszyscy w
przestrzeniach na wysokich poziomach są boskimi istotami. Mogą stawać się
olbrzymi i objawiać wielkie niebiańskie moce. Gdy tylko twoje serce przestanie
być prawe, to czy nie podążysz za nimi? Gdy tylko za nimi pójdziesz, twoja
kultywacja pójdzie na marne. Nawet, jeżeli któryś z nich jest naprawdę buddą
lub tao, i tak będziesz musiał od początku rozpocząć kultywację i
praktykowanie. Czy osoby na różnych poziomach niebios nie są wszystkie
niebiańskimi istotami? Jedynie po dojściu w kultywacji i praktykowaniu do
niesamowicie wysokiego poziomu i osiągnięciu tego celu, można całkowicie
wznieść się ponad to wszystko. Jednak w oczach codziennej osoby niebiańskie
istoty z całą pewnością objawiają się jako wielkie, wysokie i o ogromnych
możliwościach. Mimo to, mogły nie uzyskać prawego owocu. Jeżeli masz zakłócenia
ze strony wszelkiego rodzaju przesłań i gdy jesteś kuszony przez różnego
rodzaju sceny, czy potrafisz zachować nieporuszone serce? Dlatego twierdzę, że
trudno jest kultywować z otwartym niebiańskim okiem i jeszcze trudniej jest
upilnować swój sinsing. Pośród nas, będą na szczęście jednak tacy, których
zdolności zostaną w połowie drogi otwarte i wkroczą w stan stopniowego
oświecenia. Każdemu otwieramy niebiańskie oko, ale u wielu nie będzie
dozwolone, aby wyłoniły się zdolności. Gdy twój sinsing stopniowo się wzniesie
i osiągnie określony poziom, a twoje serce stanie się stabilne i trwałe oraz
będziesz potrafił nad sobą zapanować, nagle zostaną one otwarte przez wybuch.
Po dojściu do pewnego poziomu wstąpisz w stan stopniowego oświecenia, gdyż w
tym czasie łatwo będzie ci się opanować i wtedy wyłonią się wszelkiego rodzaju
zdolności. Następnie dalej będziesz kultywował siebie wzwyż, aż ostatecznie
całkowicie się otworzą. Dozwolone jest, aby pojawiły się w połowie kultywacji i
praktykowania. Tak będzie u wielu z nas, zatem nie powinieneś się
niecierpliwić, aby móc widzieć.
Być może wszyscy
słyszeliście, że w buddyzmie zen także mówią o podziale na nagłe i stopniowe
oświecenie. Szósty patriarcha zen Hłejneng mówił o nagłym oświeceniu, a Szensiu
z północnej szkoły zen, nauczał stopniowego oświecenia. W historii nauk
buddyjskich pomiędzy tymi dwoma miał miejsce bardzo długi spór i cały czas
sprzeczano się na ten temat. Twierdzę, że to nie ma znaczenia. Dlaczego?
Dlatego, że odnosili się zaledwie do sposobu pojmowania zasad w procesie
kultywacji i praktykowania. Jedni pojmują je od razu, a inni oświecają się do
nich powoli i powoli zaczynają je rozumieć. Które z tych oświeceń nie jest
dobre? Lepiej jest zrozumieć wszystko od razu, ale dobrze jest także oświecać
się powoli. Czyż jedno i drugie to nie oświecenie? Obydwa przypadki to
oświecenie, dlatego żadne z nich nie jest złe.
Czym jest wielka wrodzona
jakość? Istnieje różnica pomiędzy wielką wrodzoną jakością, a dobrą lub złą
podstawą. Bardzo trudno jest znaleźć kogoś o wielkiej wrodzonej jakości, gdyż w
długim okresie czasu historii może narodzić się tylko jedna taka osoba.
Oczywiście, ktoś o wielkiej wrodzonej jakości musi przede wszystkim posiadać
bardzo wielkie de, musi posiadać naprawdę wielkie pole tej białej materii. To
jest pewne. Jednocześnie musi potrafić znosić cierpienia nad cierpieniami i
posiadać serce o wielkim Ren. Musi potrafić stracić oraz umieć strzec swojego
de. Musi także posiadać dobrą jakość oświecenia, i tym podobne.
Co to jest znoszenie
cierpień nad cierpieniami? W buddyzmie uważają, że samo bycie człowiekiem jest
cierpieniem i gdy tylko stajesz się człowiekiem, musisz cierpieć. Wierzą, że we
wszystkich innych przestrzeniach istoty nie posiadają tych zwykłych ludzkich
ciał. Dlatego nie chorują, ani nie istnieje tam kwestia narodzin, starości,
choroby i śmierci. Nie istnieją takie formy cierpienia. Istoty w innych
przestrzeniach mogą unosić się w powietrzu, nic nie ważą i są niezwykle piękne.
Właśnie dlatego, że codzienni ludzie posiadają to ciało, pojawia się
następująca kwestia: nie mogą znieść zimna, ani nie mogą znieść, gdy jest im
gorąco. Nie jest im dobrze, gdy są spragnieni, ani nie mogą znieść uczucia
głodu. Nie jest im także dobrze, gdy są zmęczeni. Dodatkowo istnieją jeszcze
narodziny, starość, choroby i śmierć. W ten lub inny sposób nie czujesz się
dobrze.
W pewnej gazecie
przeczytałem, że gdy nastąpiło trzęsienie ziemi w Tangszan, to w jego trakcie
zmarło wiele osób. Jednakże niektórych z nich udało się odratować. Wśród tej
grupy ludzi przeprowadzono specjalną ankietę. Zapytano ich, co czuli będąc w
stanie śmierci. Ku zaskoczeniu, opowiedzieli o pewnej wyjątkowej sytuacji, i co
więcej byli w tym zgodni. Mianowicie, w momencie śmierci nie odczuwali żadnego
strachu, a wręcz przeciwnie, nagle mieli poczucie wyzwolenia, z pewnego rodzaju
podświadomym podekscytowaniem. Niektórzy czuli, że nagle przestali być
krępowani ciałem i unosili się w sposób lekki i cudowny. Inni widzieli w dole
swoje ciała, a jeszcze inni zobaczyli istoty w innych przestrzeniach lub udali
się w różne miejsca. Wszyscy powiedzieli, że w tym momencie odczuli wyzwolenie
i podświadomą ekscytację, i nikt z nich nie odczuwał żadnego cierpienia. Daje
nam to do zrozumienia, że gdy posiada się nasze ludzkie ciało z krwi i kości,
to się cierpi. Jednak wszyscy przychodzą tu w ten sam sposób, przez łono matki,
i nikt nie wie, że to jest cierpienie.
Twierdzę, że ludzie muszą
znosić cierpienia nad cierpieniami. Pewnego dnia powiedziałem, że ludzkie
pojęcie tej czasoprzestrzeni różni się od pojęcia innych większych
czasoprzestrzeni. Jeden szyczen, czyli dwie godziny po naszej stronie, to w
innej przestrzeni jeden rok. Jeżeli ktoś praktykuje ćwiczenia w tym
przepełnionym cierpieniem środowisku, to jest to coś naprawdę niesamowitego.
Jeżeli posiada serce do szukania Tao i chce kultywować i praktykować, to jest
uważany za naprawdę niesamowitego. Pośród takiego cierpienia nadal nie utracił
swojej pierwotnej natury i nadal pragnie kultywować, praktykować i powrócić.
Dlaczego można bezwarunkowo pomagać kultywującym? Właśnie dlatego. Powiedzmy,
że ktoś w tej przestrzeni codziennych ludzi siedzi w medytacji całą noc. Gdy
inni to zobaczą powiedzą, że jest naprawdę niesamowity, gdyż siedzi tu już
sześć lat. Tak jest dlatego, że nasz jeden szyczen, to po tamtej stronie jeden
rok. Przestrzeń naszej ludzkości jest niezwykle wyjątkowa.
W jaki sposób znosi się
cierpienia nad cierpieniami? Powiedzmy na przykład, że ktoś idzie pewnego dnia
do pracy. Jego zakład pracy nie prosperuje zbyt dobrze i musi uporać się z
niską wydajnością. Ten zakład pracy musi zostać zreformowany, nająć wykonawców
i zwolnić niepotrzebnych pracowników. On też jest wśród tych, którzy nagle
stracili źródło utrzymania. Jak on to przeżyje? Nie pozostaje mu żadne inne
źródło dochodu. W jaki sposób zarobi na życie? Nic innego nie potrafi robić.
Zatem przygnębiony wraca do domu. Gdy tylko wchodzi do domu okazuje się, że
jeden z jego rodziców rozchorował się, i to bardzo poważnie. Z niepokojem
szybko wiezie go do szpitala. Będzie miał duży problem z pożyczeniem pieniędzy
na jego leczenie. Następnie wraca do domu, aby spakować trochę rzeczy dla
rodzica. Gdy tylko zdąży wejść do domu, przychodzi nauczyciel ze szkoły i mówi:
„Twój syn kogoś mocno pobił. Szybko idź i sprawdź, co się stało”. Gdy tylko
załatwi tę sprawę i wróci do domu, ledwie zdąży usiąść, to zadzwoni telefon:
„Twoja żona cię zdradza”. Oczywiście, wy nie napotkacie na coś takiego.
Przeciętna osoba nie jest w stanie znieść takiego cierpienia. Pomyśli: „Po co w
ogóle żyć? Znajdę jakiś sznur i się powieszę. Mam tego dosyć! Skończę z tym
wszystkim raz na zawsze!”. Dlatego właśnie twierdzę, że trzeba umieć znosić
cierpienia nad cierpieniami. Oczywiście niekoniecznie przyjmie to taką postać.
Jednakże rywalizacja pomiędzy ludźmi o pozycję, tarcia na tle sinsing i walka o
osobiste korzyści, wcale nie są od tego łatwiejsze. Wielu ludzi żyje po to, aby
udowodnić, że mają rację, a gdy nie są w stanie sobie z tym wszystkim poradzić,
wieszają się. Zatem musimy kultywować i praktykować w tym skomplikowanym
środowisku i musimy umieć znosić cierpienia nad cierpieniami. Jednocześnie
musimy mieć serce o wielkim Ren.
Czym jest serce o wielkim
Ren? Jako praktykujący, pierwsze, co powinniście osiągnąć to nie oddawać ciosu,
gdy ktoś was uderzy, i nie odpowiadać złym słowem, gdy ktoś was znieważy.
Powinniście okazać cierpliwość. W innym przypadku, jak moglibyście nazywać
siebie praktykującymi? Niektórzy mówią: „Bardzo ciężko jest mi osiągnąć takie
Ren, gdyż mam zły temperament”. Jeżeli masz zły temperament, to go zmień, gdyż
praktykujący muszą takie rzeczy wytrzymywać. Niektórzy wpadają w gniew
dyscyplinując dzieci, wrzeszczą na nie i robią awanturę. Gdy dyscyplinujesz
dzieci, to wcale nie ma potrzeby, abyś tak się zachowywał, ani nie powinieneś
się złościć. Tylko jeżeli z rozsądkiem pouczasz dziecko, będziesz mógł je naprawdę
nauczyć czegoś dobrego. Jeżeli nie możesz znieść nawet takiej drobnostki i
łatwo tracisz nerwy, to jak możesz oczekiwać, że twój gong wzrośnie. Niektórzy
mówią: „Gdy ktoś kopnie mnie na ulicy i w pobliżu nie ma nikogo kto mnie zna,
to wtedy potrafię to wytrzymać”. Powiedziałbym, że nie jest to wystarczające.
Być może w przyszłości ktoś cię spoliczkuje i poniży przed kimś, przed kim
najbardziej obawiasz się stracić twarz, po to, aby zobaczyć jak sobie z tym
poradzisz i czy będziesz mógł to znieść. Jeżeli wytrzymasz, ale nadal będzie
cię to w głębi serca drażnić, to także nie będzie dobrze. Jak może wszyscy
wiecie, po osiągnięciu poziomu arhata, osoba nie jest wzruszona niczym co ją
napotyka. Nie przykłada w sercu żadnej wagi do niczego pośród codziennych ludzi,
zawsze jest uśmiechnięta i w dobrym nastroju. Nawet gdy wiele straci, także
jest uśmiechnięta i wcale się tym nie przejmuje. Jeżeli potrafisz to osiągnąć,
to doszedłeś już do początkowego poziomu pozycji owocu arhata.
Niektórzy powiedzieli, że
jeżeli rozwinie się Ren aż do takiego stopnia, to codzienni ludzie będą uważać
nas za słabeuszy i uznają, że łatwo można nas wykorzystać. Twierdzę, że to nie
jest bycie słabeuszem. Zastanówcie się, wśród codziennych ludzi osoby starsze i
z wyższym wykształceniem mówią o powściągliwości i nie zniżają się do poziomu
innych. A cóż dopiero my praktykujący? Jak mogłoby to być słabością? Twierdzę,
że jest to przejaw serca o wielkim Ren i wyraz silnej woli. Jedynie
praktykujący mogą posiadać serce o takim wielkim Ren. Jest takie powiedzenie:
„Gdy przeciętny człowiek dozna zniewagi, to wyciągnie miecz i będzie walczył”.
Dla codziennych ludzi jest to po prostu naturalne: jeżeli ty znieważysz mnie,
to ja znieważę ciebie, a jeżeli ty mnie uderzysz, to ja uderzę ciebie. Taki
właśnie jest codzienny człowiek. Czy można nazwać go praktykującym? Jeżeli jako
kultywujący nie posiadasz silnej woli i nie jesteś w stanie nad sobą zapanować,
to nie będziesz mógł tego osiągnąć.
Jak może wiecie, w
starożytności żył Han Sin. Mówi się, że Han Sin był bardzo utalentowany. Jako
główny generał cesarza Liu Banga był podporą państwa. Dlaczego mógł dokonać tak
wielkich rzeczy? Mówi się, że Han Sin już od małego nie był przeciętnym
człowiekiem. Istnieje klasyczna opowieść o tym, jak Han Sin został poniżony,
będąc zmuszony do przeczołgania się pod czyimiś nogami. Han Sin już od młodych
lat uprawiał sztuki walki, a ludzie uprawiający sztuki walki zawsze nosili przy
boku miecz. Pewnego dnia, gdy szedł ulicą, pewien miejscowy awanturnik,
trzymając ręce na biodrach, zaszedł mu drogę: „Po co nosisz przy boku miecz?
Czy odważysz się kogoś zabić? Jeżeli ważysz się kogoś zabić, to odetnij mi
głowę”. Mówiąc to wyciągnął szyję. Han Śin pomyślał: „Po co miałbym ci odcinać
głowę?”. W tamtych czasach, jeżeli ktoś ściąłby czyjąś głowę, doniesiono by na
niego władzom i musiałby przypłacić to własnym życiem. Jak można byłoby
dowolnie kogoś zabić? Awanturnik zobaczył, że Han Sin nie waży się go zabić,
więc powiedział: „Jeżeli nie ważysz się mnie zabić, to przeczołgaj się pomiędzy
moimi nogami”. Zatem Han Sin naprawdę przeczołgał się między jego nogami.
Pokazuje to, że Han Sin posiadał serce o wielkim Ren. Nie był taki sam jak
codzienni ludzie i właśnie dlatego mógł dokonać takich wielkich rzeczy. Ludzie
walczą, aby udowodnić że są czegoś warci. To jest powiedzenie codziennych
ludzi. Pomyślcie wszyscy, czy życie w celu udowodnienia własnej wartości nie
jest męczące? Czy nie jest pełne cierpienia? Czy jest tego warte? Han Sin był
tylko codzienną osobą, a my jesteśmy kultywującymi i powinniśmy być znacznie
lepsi od niego. Naszym celem jest wzniesienie się ponad poziom codziennych
ludzi i podążanie w kierunku wyższych poziomów. Nie napotkamy na takie
sytuacje. Jednakże upokorzenia i poniżenia, które kultywujący znoszą pośród
codziennych ludzi, niekoniecznie są od tego mniejsze. Powiedziałbym, że tarcia
sinsing pomiędzy ludźmi nie są wcale od tego słabsze, a wręcz mogą być jeszcze
gorsze i naprawdę trudne.
Jednocześnie kultywujący
muszą jeszcze umieć porzucić. Umieć porzucić wszelkie zwykłe ludzkie
przywiązania i pożądania. Nie można osiągnąć tego od razu. Ale możemy osiągnąć
to stopniowo. Jeżeli dzisiaj od razu potrafiłbyś to osiągnąć, to już dziś
stałbyś się buddą. W kultywacji i praktykowaniu należy iść do przodu powoli, jednak
nie możesz się ociągać. Jeśli powiesz: „Nauczyciel powiedział, że w kultywacji
należy iść powoli, zatem idźmy powoli”, to nie będzie dobre! Musisz stawiać
sobie ścisłe wymagania. W kultywacji Fa buddy musisz śmiało i stanowczo kroczyć
do przodu.
Trzeba jeszcze umieć
strzec swoje de, pilnować swój sinsing i nie postępować pochopnie. Nie
powinieneś dowolnie robić tego, na co masz ochotę i powinieneś potrafić
upilnować swój sinsing. Możliwe, że wśród codziennych ludzi często słyszycie
takie powiedzenie: „Czyń dobro i gromadź de”. Praktykujący nie mówią jednak o
gromadzeniu de. My mówimy o strzeżeniu de. Dlaczego mówimy o strzeżeniu de?
Dlatego, że zobaczyliśmy następującą sytuację. Codzienni ludzie mówią o
gromadzeniu de. Chcą gromadzić de i spełniać dobre uczynki, aby mieć udane
następne życie. Ale nas ta kwestia nie dotyczy. Jeżeli odniesiesz sukces w
kultywacji i uzyskasz Tao, to nie będzie kwestii kolejnego życia. Tutaj
omawiamy jak strzec de. Posiada to jeszcze inną warstwę znaczeniową. Mianowicie
dwa rodzaje materii, które nasze ciało posiada, nie są gromadzone w ciągu
zaledwie jednego życia. Są przekazywane przez wieki. Jeżeli przejedziesz na
rowerze przez całe miasto, to może niekoniecznie napotkasz na możliwość
spełnienia dobrego uczynku. Jeżeli jeździłbyś tak dzień w dzień, to także
mógłbyś nie natrafić na coś takiego.
Posiada to jeszcze jedną
warstwę znaczeniową. Gdy próbujesz gromadzić de, to daną sprawę możesz
potraktować jako spełnienie dobrego uczynku. Ale, gdy to zrobisz, może się to
okazać czymś złym. Gdy widzisz coś jako złe i w to ingerujesz, może okazać się,
że to jednak było coś dobrego. Dlaczego? Dlatego, że nie widzisz, jakie to ma
więzy losu. Sprawami codziennych ludzi zajmuje się prawo i nie ma w tym nic
złego. Jednak bycie praktykującym jest czymś nadzwyczajnym, więc jako
nadzwyczajna osoba powinieneś wymagać od siebie stosowania się do
nadzwyczajnych zasad i nie oceniać rzeczy na podstawie zwykłych ludzkich zasad.
Jeżeli nie znasz więzów losu danej sprawy, łatwo możesz ją błędnie potraktować.
Dlatego mówimy o niedziałaniu. Nie możesz robić tego, co ci się żywnie podoba.
Niektórzy mówią: „Chcę jedynie rozprawić się ze złymi ludźmi”. Powiedziałbym,
że powinieneś zostać policjantem. Jednak nie twierdzimy, że gdy zetkniesz się z
morderstwem czy podpaleniem, nie powinieneś się tym zająć. Mówię jedynie, że
gdy ma miejsce konflikt między dwojgiem ludzi, lub gdy ktoś kogoś kopnie lub
uderzy, to może jeden z nich wcześniej źle potraktował tego drugiego przez co
stał mu się dłużny, a teraz wyrównują rachunki. Załóżmy, że jeżeli byś w to
zaingerował, to nie mogliby ich wyrównać i musieliby czekać do następnego razu,
aby to uczynić. Innymi słowy, jeżeli nie dostrzegasz więzów losu, to łatwo
możesz uczynić coś złego, a tym samym stracić de.
Nie ma żadnego problemu,
gdy codzienni ludzie zajmują się codziennych ludzkimi sprawami, gdyż do oceny
sytuacji stosują zasady codziennych ludzi. Natomiast ty musisz oceniać wszystko
według nadzwyczajnych zasad. Jeżeli będziesz świadkiem morderstwa lub podpalenia
i nic nie zrobisz, będzie to problem sinsing. W jaki sposób inaczej mógłbyś
pokazać, że jesteś dobrym człowiekiem? Jeżeli niczego nie zrobisz w obliczu
morderstwa lub podpalenia, to w jakiej sytuacji byś coś uczynił? Trzeba jednak
zaznaczyć, że te rzeczy nie mają większego związku z naszymi kultywującymi.
Może nie zostaną dla ciebie zaaranżowane i może wcale się z nimi nie zetkniesz.
Omawiana przez nas ochrona de umożliwia unikanie popełniania złych uczynków.
Możliwe, że gdy uczynisz nawet jakąś drobnostkę, może się to okazać złym
uczynkiem i wtedy stracisz de. Jeżeli stracisz de, to jak wzniesiesz swój
poziom? W jaki sposób osiągniesz twój ostateczny cel? Tutaj chodzi właśnie o tę
kwestię. Dodatkowo trzeba posiadać jeszcze dobrą jakość oświecenia. Posiadanie
dobrej podstawy może przyczynić się do posiadania dobrej jakości oświecenia.
Wpływ otoczenia również odgrywa tutaj swoją rolę.
Powiedzieliśmy także, że
gdyby każdy z nas kultywował siebie od wewnątrz, i każdy starałby się podnieść
swój sinsing; gdyby uczyniwszy coś złego szukał przyczyny w sobie i następnym
razem postąpił dobrze, a czyniąc cokolwiek przede wszystkim myślał o innych, to
wtedy ludzkie społeczeństwo zmieniłoby się na lepsze i moralność z powrotem by
się podniosła. Poprawiłby się stopień kultury duchowej i podniósłby się stopień
bezpieczeństwa publicznego. Możliwe, że wcale nie byłoby policji. Nie byłoby
potrzeby dyscyplinować ludzi, gdyż każdy pilnowałby sam siebie i patrzył w
swoje serce. Powiedz, czyż nie byłoby to wspaniałe? Jak wiecie, obecnie
przepisy prawne coraz bardziej się zaostrzają i stopniowo stają się coraz
bardziej szczegółowe. Dlaczego więc nadal są ludzie czyniący zło? Dlaczego nie
przestrzegają prawa? Dzieje się tak dlatego, że nie jesteś w stanie
zdyscyplinować ich serca, i gdy nikt ich nie widzi, nadal czynią zło. Jeżeli
każdy kultywowałby swoje serce od wewnątrz, byłoby zupełnie inaczej i nie
byłoby potrzeby abyś stał na straży sprawiedliwości.
Fa może być nauczane
jedynie do tego poziomu. Od twojej własnej kultywacji zależy, czy uzyskasz to,
co jest jeszcze wyżej. Niektórzy poruszyli bardzo szczegółowe kwestie. Jeżeli
rozwiązałbym wszystkie twoje problemy życiowe, to co jeszcze zostałoby ci do
kultywowania i praktykowania? Musisz sam kultywować i sam się oświecić. Jeżeli
wszystko bym omówił, to nie miałbyś już więcej czego kultywować. Na szczęście
Dafa zostało już przekazane i możesz zachowywać się w oparciu o to Dafa.
*
* *
Myślę, że czas mojego
przekazywania Fa w zasadzie dobiega końca, dlatego chcę pozostawić wam
wszystkim coś prawdziwego, tak abyście wszyscy, poczynając od dziś, w swojej
kultywacji i praktykowaniu posiadali Fa, które was poprowadzi. W całym procesie
przekazywania Fa jestem odpowiedzialny wobec was wszystkich i jednocześnie
odpowiedzialny wobec społeczeństwa. Naprawdę udało nam się tego dokonać.
Odnośnie tego czy odnieśliśmy dobry rezultat, sam na ten temat się nie wypowiem
i pozostawiam to ocenie opinii publicznej. Moim życzeniem było przekazać Dafa,
tak aby więcej ludzi mogło z niego skorzystać, i umożliwić kultywację i
praktykowanie wzwyż w oparciu o Fa, tym którzy chcą prawdziwie kultywować i
praktykować. Jednocześnie w procesie przekazywania Fa nauczaliśmy zasad bycia
dobrym człowiekiem, więc mam nadzieję, że jeżeli po zakończeniu zajęć nie
będziecie mogli być kultywującymi według Dafa, to przynajmniej będziecie
potrafili być dobrymi ludźmi. W ten sposób skorzysta na tym świat. Tak naprawdę
już wiesz jak być kimś dobrym i w przyszłości będziesz potrafił być dobrym
człowiekiem.
W procesie przekazywania
Fa nie wszystko odbyło się bez przeszkód, zakłócenia z wielu stron były
ogromne. Dzięki wielkiemu wsparciu ze strony organizatorów, szczebli
kierowniczych różnych środowisk i wysiłku personelu, nasze zajęcia odniosły
całkiem spory sukces.
Wszystko, co nauczałem w
czasie zajęć, będzie prowadzić was w kultywacji i praktykowaniu ku wysokim
poziomom. W przeszłości, gdy nauczano Fa, nikt tych rzeczy nie poruszał.
Przedstawiliśmy wszystko bardzo przystępnie, łącząc współczesną naukę oraz
dzisiejszą naukę o ludzkim ciele. Dodatkowo wytłumaczyliśmy to na bardzo
wysokim poziomie. Uczyniliśmy to głównie po to, aby umożliwić wam w przyszłości
prawdziwe uzyskanie Fa i dojście wzwyż w waszej kultywacji i praktykowaniu. To
jest moim podstawowym celem. W procesie przekazywania Fa i praktyki, wielu z
nas uważa, że Fa jest bardzo dobre, ale bardzo trudne do zastosowania. Myślę,
że w rzeczywistości, czy jest to trudne czy nie, zależy od nas samych.
Przeciętna codzienna osoba nie chce kultywować i praktykować, więc będzie
uważała kultywację i praktykowanie za zbyt trudne i niewyobrażalne, a
odniesienie w niej sukcesu za niemożliwe. Taki człowiek jest codzienną osobą,
nie chce kultywować i praktykować, więc uważa to za bardzo trudne. Laodzy powiedział:
„Gdy ktoś o wysokiej jakości usłyszy Tao, to pilnie za nim podąży. Gdy ktoś o
średniej jakości usłyszy Tao, to jakby część przyjmuje, a część nie. Gdy ktoś o
niskiej jakości usłyszy Tao, to głośno je wyśmieje. Jeżeli by go nie wyśmiał,
to nie byłoby to Tao”. Powiedziałbym, że dla prawdziwego kultywującego jest to
bardzo łatwe i nie jest to coś nie do osiągnięcia. W rzeczywistości wielu z
siedzących tutaj doświadczonych praktykujących i tych, którzy tu nie przybyli,
doszło już w swojej kultywacji i praktykowaniu do dość wysokich poziomów. Nie
powiedziałem wam tego wcześniej, gdyż obawiałem się, że wytworzy to u was
przywiązanie i będziecie zbytnio z siebie zadowoleni, i tym podobne. Miałoby to
wpływ na wzrost mocy waszego gong. Kultywujący o prawdziwie zdecydowanym sercu
może znieść i wytrzymać wszystko. W obliczu osobistych korzyści może wyzbyć się
tych przywiązań i traktować je bardzo lekko. Jeżeli tylko może tego dokonać, to
nic nie będzie dla niego trudne. Osoby, które twierdzą, że coś jest rzekomo trudne,
właśnie nie potrafią wyzbyć się tych rzeczy. Kultywacja i praktykowanie same w
sobie wcale nie są trudne i wznoszenie poziomów samo w sobie także wcale trudne
nie jest. Tylko osoby, które nie potrafią wyzbyć się tego serca i przywiązań,
twierdzą, że jest to trudne. Dlatego, że znajdując się pośród praktycznych
korzyści bardzo trudno jest je porzucić. Gdy te materialne korzyści znajdują
się tuż przed nimi, to powiedz, jak można je sobie odpuścić? W rzeczywistości,
właśnie dlatego jest to bardzo trudne. W czasie wystąpienia konfliktu pomiędzy
ludźmi, jeżeli nie możemy tego cierpliwie znieść, lub nawet nie potrafimy
zachować się jak praktykujący, to powiem, że to niedobrze. W przeszłości, w
czasie mojej kultywacji i praktykowania, wiele osób o wielkim charakterze
mówiło mi następujące słowa: „Jeżeli coś jest trudno cierpliwie znieść, to
jednak można to cierpliwie znieść. Jeżeli coś jest trudne do osiągnięcia, to
jednak jest to możliwe do osiągnięcia”. Tak naprawdę jest i po powrocie do domu
możecie to sami wypróbować. Gdy zetkniesz się z prawdziwym nieszczęściem lub
podczas przechodzenia przez test, spróbuj. Gdy trudno jest coś cierpliwie
znieść, to jednak spróbuj to cierpliwie znieść. Jeżeli coś wydaje się
niemożliwe lub trudne do osiągnięcia, to spróbuj i zobacz, czy naprawdę jest to
niemożliwe. Jeżeli prawdziwie uda ci się tego dokonać, to odkryjesz, że „po
wyjściu spośród mrocznych wierzb, ujrzysz jasne kwitnące kwiaty i kolejną
wioskę przed sobą!”.
Ponieważ powiedziałem tak
wiele, może być wam bardzo trudno wszystko zapamiętać. Przedstawię nasze główne
wymagania: mam nadzieję, że poczynając od dziś wszyscy w trakcie kultywacji i
praktykowania będziecie traktować siebie jak praktykujących i będziecie
prawdziwie kontynuować kultywację i praktykowanie. Mam nadzieję, że zarówno
nowi jak i doświadczeni praktykujący będą mogli kultywować i praktykować Dafa i
będą potrafi li odnieść w tym sukces! Mam nadzieję, że wszyscy po powrocie w
pełni wykorzystają czas, aby solidnie kultywować.
|
Ah–Kju |
阿Q |
A Q |
–
naiwny bohater chińskiej powieści |
|
arhat |
罗汉 |
luó
hàn |
–
oświecona istota z pozycją owocu w szkole buddy, jest poza trzema sferami |
|
asura |
修罗道 |
xiū luó
dào |
– „złe duchy” (z
sanskrytu) |
|
baihłej |
百会 |
bǎi huì |
– punkt akupunktury umiejscowiony na czubku
głowy |
|
benti |
本体 |
běn tǐ |
– ciało fizyczne osoby i jej ciała w innych
przestrzeniach |
|
Bien Ćłe |
扁鹊 |
Biǎn
Què |
–
znany w historii lekarz chińskiej medycyny |
|
bigu |
辟谷 |
bì
gǔ |
–
„unikanie ziarna”; starożytny termin na powstrzymywanie się od jedzenia i
picia; niejedzenie |
|
bodhisattwa |
菩萨 |
pú
sà |
–
oświecona istota z pozycją owocu w szkole buddy, jest wyżej niż arhat i niżej
niż budda |
|
Bodhisattwa Awalokiteśwara |
观音菩萨 |
guān
yīn pú sà |
– według buddyzmu
znana ze swego miłosierdzia jedną z dwóch starszych bodhisattw w Krainie
Największej Radości i jedna z Czterech Wielkich Bodhisattw |
|
budda |
佛 |
fó |
– (z sanskrytu)
oświecona lub przebudzona istota |
|
Budda |
佛 |
Fó |
–
historyczny budda Gautama Siddartha z rodu Śakjów, inaczej Śakjamuni |
|
Caocao |
曹操 |
Cáo
Cāo |
– cesarz jednego z Trzech Królestw (220 – 265 r.) |
|
Cicihar |
齐齐哈尔 |
Qí qí
hā ěr |
–
Qiqihar, miasto w północno-wschodnich Chinach |
|
Cienmen |
前门 |
Qián
mén |
–
jedna z głównych dzielnic handlowych Pekinu, Brama Przednia |
|
Cilin |
吉林 |
Jí
lín |
–
Jilin, północno–wschodnia prowincja Chin |
|
Cinan |
济南 |
Jǐ
nán |
–
Jinan, stolica prowincji Szantung |
|
Cingtao |
青岛 |
Qīng
dǎo |
–
miasto portowe w prowincji Szantung |
|
codzienny człowiek, osoba |
常人 |
cháng rén |
– codzienni, zwykli,
normalni ludzie; podążający za koleją rzeczy w ludzkim świecie |
|
Czangczun |
长春 |
Cháng
chūn |
– Changchun, stolica
prowincji Cilin |
|
czi |
气 |
qì |
– w
chińskiej kulturze wierzono, że jest to „energia życiowa”; niższa forma
energii w porównaniu z gong (także chi lub qi) |
|
cziao |
窍 |
qiào |
–
nazwa punktów akupunktury w szkole tao |
|
czikung |
气功 |
qì
gōng |
–
różne rodzaje tradycyjnych chińskich ćwiczeń pracujące nad czi lub „energią
życiową” |
|
czimen, praktyki |
奇门功法 |
qí
mén gōng fǎ |
–
„praktyki niekonwencjonalne” |
|
Czin, minister |
秦 |
Qín |
– niegodziwy urzędnik
na dworze cesarskim Południowej Dynastii Song (1127 – 1279 r.) |
|
Czungcing |
重庆 |
Chóng
qìng |
–
najbardziej zaludnione miasto w południowo–zachodnich Chinach, prowincja
Syczuan |
|
czysto białe ciało |
净白体 |
jìng bái
tǐ |
|
|
Da Dzi |
妲己 |
dá
jǐ |
– chytra konkubina
ostatniego cesarza w Dynastii Shang (1765–1122 r. p.n.e.). Uważano, że była
opętana przez lisa i spowodowała upadek Dynastii Szang |
|
Dafa |
大法 |
Dà
Fǎ |
–
wielkie Fa, wielka metoda, wielka droga, wielkie prawo |
|
dan |
丹 |
dān |
–
masa energii w ciele kultywującego zebranej z innych przestrzeni |
|
de |
德 |
dé |
–
„cnota”; biała materia |
|
ding |
定 |
dìng |
– stan wyciszenia;
stan pustego, ale przytomnego umysłu |
|
Dynastia Han |
汉朝 |
Hàn cháo |
– okres chińskiej
historii w latach 206 r. p.n.e. – 220 r. n.e. |
|
Dynastia Ming |
明朝 |
Míng cháo |
– okres chińskiej
historii w latach 1368 – 1644 n.e. |
|
Dynastia
Tang |
唐朝 |
Táng cháo |
– jedna z
największych chińskich dynastii, za panowania której nastąpił intensywny
rozwój kultury, sztuki i gospodarki (618 – 907 r.) |
|
Dziang Dzyja |
姜子牙 |
Jiāng Zǐ yá |
– bohater powieści
„Nadawanie tytułów bóstwom” |
|
dziesięciokierunkowy świat |
十方世界 |
shí fāng
shì jiè |
– koncepcja
wszechświata wedle szkoły buddy |
|
dziesięć tysięcy |
万 |
wàn |
– w chińskiej
tradycji liczba ta używana jest w znaczeniu całości, całkowitości, ilości tak
wielkiej, że jest niepoliczalna |
|
Dzigong |
济公 |
Jì
gōng |
–
znany mnich buddyjski z czasów Południowej Dynastii Song (1127 – 1279 r.) |
|
Dżang Guolao |
张果老 |
Zhāng Guǒ lǎo |
– jeden z ośmiu nieśmiertelnych w szkole tao |
|
Dżen |
真 |
Zhēn |
–
prawda, prawdomówność, uczciwość |
|
Dżen, Szan, Ren |
真善忍 |
Zhēn
Shàn Rěn |
–
prawda, prawdomówność, uczciwość; życzliwość, dobroć,
miłosierdzie; cierpliwość, wytrwałość, wytrzymałość, tolerancja |
|
Dżuan Falun |
转法轮 |
Zhuàn
Fǎ lún |
– „Obracając kołem
prawa” lub „Obracając Falun”. |
|
Fa |
法 |
Fǎ |
– naturalne prawo, sposób, metoda, droga |
|
Fa w świecie |
世间法 |
shì
jiān Fǎ |
|
|
Fa poza światem |
出世间法 |
chū
shì jiān Fǎ |
|
|
Falun |
法轮 |
Fǎ
lún |
–
koło Fa, koło prawa; mechanizm energii; symbol Falun Dafa |
|
faszen |
法身 |
fǎ shēn |
– „ciało prawa”; ciało złożone z gong i Fa |
|
feng–shui |
风水 |
fēng shuǐ |
– chińska geomancja, sztuka odczytywania
ukształtowania terenu |
|
Fo Fa |
佛法 |
fó Fǎ |
– prawo buddy |
|
gong |
功 |
gōng |
– wysokoenergetyczna materia uzyskiwana poprzez
kultywację i praktykowanie |
|
gongszen |
功身 |
gōng
shēn |
– ciało zbudowane z gong |
|
guanding |
灌顶 |
guàn dǐng |
– wlewanie energii przez czubek głowy; rytuał
inicjacyjny |
|
Guangdong |
广东 |
Guǎng dōng |
– prowincja w południowych Chinach, prowincja Kanton |
|
han |
汉 |
hàn |
– przynależność etniczna większości Chińczyków |
|
Han Sin |
韩信 |
Hán Xìn |
– Han Xin; data ur. nieznana, zm. w 196 r. p.n.e.,
dowódca chiń.; generał w armii cesarza Liu Banga; od 206 r. p.n.e.
głównodowodzący armii Dynastii Han |
|
hegu |
合谷 |
hé gǔ |
– punkt akupunktury umiejscowiony z tyłu dłoni
pomiędzy kciukiem i palcem wskazującym |
|
Hetu |
河图 |
hé tú |
– prehistoryczny diagram ujawniający zmiany natury |
|
hinajana |
小乘佛教 |
xiǎo chéng |
– „buddyzm małego wozu” |
|
Huatuo |
华佗 |
Huá
tuó |
–
znany w historii lekarz medycyny chińskiej |
|
huejjin |
会阴 |
huì yīn |
– punkt akupunktury umiejscowiony w środku krocza
pomiędzy odbytem i narządami rozrodczymi |
|
hun |
荤 |
hūn |
– pożywienie zabronione w buddyzmie |
|
juan |
元 |
yuán |
– chińska jednostka
monetarna |
|
judżen |
玉枕 |
yù
zhěn |
–
punkt akupunktury umiejscowiony na dole, i lekko z boku, tyłu głowy |
|
kalpa |
劫 |
jié |
– okres czasu trwający dwa miliardy lat, tutaj
użyty jako liczba |
|
kanały energii |
脉 |
mài |
– według chińskiej medycyny przez nie biegnie czi
w ciele; składają się na złożoną sieć, którą biegnie energia w ciele |
|
Kanon Taoistyczny |
道藏 |
Dào Zàng |
– klasyczne chińskie dzieło o kultywacji i
praktykowaniu |
|
karma |
业力 |
yè
lì |
–
czarna materia |
|
Królowa Matka |
王母娘娘 |
wáng mǔ |
– w
chińskiej mitologii najwyższe kobiece bóstwo w trzech sferach |
|
Księga Eliksiru |
丹经 |
Dān Jīng |
– klasyczne chińskie dzieło o kultywacji i
praktykowaniu |
|
Księga Przemian |
周易 |
Zhōu Yì |
– starożytna księga do wróżbiarstwa pochodząca z
Dynastii Czou (1100 – 221 r. p.n.e.); (chiń. „dżoł i”) |
|
Kuangsi |
广西 |
Guǎng xi |
– prowincja w południowych Chinach |
|
Kuejczou |
贵州 |
Guì zhōu |
– Guizhou, prowincja w południowo–zachodnich
Chinach |
|
Kuejjang |
贵阳 |
Guì yáng |
– Guiyang, stolica prowincji Kuejczou |
|
kultywacja i praktykowanie |
修炼 |
xiū liàn |
–chiń. „siu ljen” |
|
Laodzy |
老子 |
Lǎo zĭ |
– założyciel taoizmu i autor „Dao De Jing” („Tao
Te Czing”); uważa się, że żył i nauczał w Chinach około V lub IV w. p.n.e. |
|
laogong |
劳宫 |
láo
gōng |
– punkt akupunktury umiejscowiony na środku dłoni |
|
Lei Feng |
雷锋 |
Léi Fēng |
– chiński wzór moralny w latach 60–tych |
|
Li Szydżen |
李时珍 |
Lǐ
Shí zhēn |
–
znany w historii lekarz chińskiej medycyny |
|
Lienhuase |
莲花色 |
Lián Huā sè |
– jedna z dziesięciu głównych uczennic Buddy
Śakjamuniego |
|
Liu Bang |
刘邦 |
Liú Bāng |
– cesarz i założyciel Dynastii Han (206 r. p.n.e.
– 220 r. n.e.) |
|
Lu Dongbin |
吕洞宾 |
Lǚ Dòng bīn |
– jeden z ośmiu nieśmiertelnych w szkole tao |
|
Lunju |
论语 |
Lún yǔ |
– oświadczenie, komentarz |
|
Luoszu |
洛书 |
luò
shū |
–
prehistoryczny diagram ujawniający zmiany w naturze |
|
Łuhan |
武汉 |
Wǔ
hàn |
– Wuhan; stolica
prowincji Hubei |
|
madżong |
麻将 |
má
jiàng |
– mah
jong; tradycyjna chińska gra |
|
mahajana |
大乘佛教 |
dà
chéng fó jiào |
–
„buddyzm wielkiego wozu” |
|
maojoł |
卯酉 |
mǎo
yǒu |
|
|
mingmen |
命门 |
mìng
mén |
–
„wrota życia”; punkt akupunktury umiejscowiony pośrodku dolnej części pleców
(na wysokości nerek) |
|
mleczno białe ciało |
奶白体 |
nǎi
bái tǐ |
|
|
Mudzienlien |
目犍连 |
Mù
jiān lián |
– jeden
z dziesięciu głównych uczniów Buddy Śakjamuniego |
|
Nadawanie tytułów bogom |
封神演义 |
fēng
shén yǎn yì |
–
klasyczna chińska powieść |
|
Nankin |
南京 |
Nán
jīng |
–
Nanjing, stolica prowincji Ciangsu |
|
Nefrytowy Cesarz |
玉皇大蒂 |
Yù Huáng |
– w
chińskiej mitologii bóstwo władające trzema sferami |
|
niebiańskie oko |
天目 |
tiān
mù |
–
trzecie oko (chiń. „tien mu”) |
|
nirwana |
涅槃 |
niè
pán |
– z
sanskrytu, odejście z ludzkiego świata bez fizycznego ciała; metoda
ukończenia kultywacji w szkole Buddy Śakjamuniego |
|
okres końca Fa |
末法时期 |
mò
Fǎ shí qī |
|
|
Osiem Trigramów |
八卦 |
Bā
Guà |
–
prehistoryczny diagram z „Księgi Przemian”; uważa się, że ujawnia zmiany
biegu natury |
|
ośmiu nieśmiertelnych |
八仙 |
bā
xiān |
–
sławni Tao w historii chińskiej |
|
pałac niłan |
泥丸宫 |
ní
wán gōng |
–
taoistyczny termin określający szyszynkę |
|
pięć elementów |
五行 |
wǔ
xíng |
–
metal, drewno, woda, ogień i ziemia |
|
pinyin |
拼音 |
pīn
yīn |
–
oficjalny zapis fonetyczny języka chińskiego (tutaj zapis w trzeciej
kolumnie) |
|
pole dantien |
丹田 |
dān
tián |
–
masa energii umiejscowiona w podbrzuszu poniżej pępka, pole dan |
|
pozycja owocu |
果位 |
guǒ
wèi |
–
nazwa poziomu, jaki osiągnęło się w szkole buddy, np. arhat, bodhisattwa,
tathagata. |
|
prawy owoc |
正果 |
zhèng
guǒ |
–
osiągnięcie pozycji owocu w szkole buddy |
|
Przewodnik natury i życia |
性命圭旨 |
xìng mìng |
– klasyczne chińskie dzieło o kultywacji i
praktykowaniu |
|
psychoza czikung |
走火入魔 |
zǒu
huǒ rù mó |
– chiń. „zou huo ru
mo”; tłumacząc dosłownie: wejść w ogień jak demon |
|
Ren |
忍 |
Rěn |
–
cierpliwość, wytrwałość, wytrzymałość, tolerancja |
|
Sinkiang |
新疆 |
Xīn
jiāng |
–
prowincja w północno-zachodnich Chinach |
|
sinsing |
心性 |
xīn
xìng |
–
natura serca i umysłu, charakter |
|
stan niedziałania |
无为 |
wú
wéi |
– stan nie-akcji, bez
intencji, bezczynności; chiń. „łu łej” |
|
Sun Łukong |
孙悟空 |
Sūn
Wù kōng |
–
znany również jako Małpi Król, bohater klasycznej chińskiej powieści „Podróż
na wschód” |
|
Sun Symiao |
孙思邈 |
Sūn
Sī miǎo |
– znany
w historii lekarz medycyny chińskiej |
|
Sutra Diamentowa |
金刚经 |
Jīn
gāng jīng |
–
starożytne pismo z buddyzmu |
|
symbol 卍 |
卍字符 |
wàn
zì fú |
– w
sanskrycie „koło światła”; symbol, powszechnie znany od 2500 lat, który
został odnaleziony wśród znalezisk archeologicznych m.in. w Grecji, Peru,
Indiach, Chinach i w Polsce. Przez wieki symbolizował szczęście, pomyślność
oraz reprezentował słońce i kojarzył się pozytywnie |
|
Szan |
善 |
Shàn |
–
życzliwość, dobroć, miłosierdzie |
|
szangen |
山根 |
shān
gēn |
– punkt akupunktury
umiejscowiony pomiędzy brwiami |
|
Szantung |
山东 |
Shān
dōng |
–
Shandong; prowincja na wschodnim wybrzeżu Chin |
|
Szen Gongbao |
申公豹 |
Shēn
Gōng bào |
–
zazdrosny bohater klasycznej chińskiej powieści „Nadawanie tytułów bogom” |
|
Szensiu |
神秀 |
Shén
xiù |
–
założyciel północnej szkoły zen w czasach Dynastii Tang |
|
sześć ścieżek wędrówki dusz |
六道轮回 |
liù
dào lún huí |
–
sześć ścieżek reinkarnacji według szkoły buddy (poprzez reinkarnację osoba
może przyjść na świat jako człowiek, zwierzę, roślina lub inna forma
materii); sanskryt: „samsara” |
|
szkoła buddy |
佛家 |
fó
jiā |
|
|
szkoła tao |
道家 |
dào
jiā |
|
|
szyczen |
时辰 |
shí
chen |
–
chińska jednostka czasu odpowiadająca dwóm godzinom |
|
Śakjamuni |
释迦牟尼 |
Shì
jiā móu ní |
– historyczny
budda Gautama Siddartha z rodu Śakjów |
|
taidzi |
太极 |
tài
jí |
–
taichi, taiji; symbol ze szkoły tao, na Zachodzie znany zazwyczaj jako symbol
„yin-yang” |
|
Tajjuan |
太原 |
Tài
yuán |
–
Taiyuan; stolica prowincji Szansi |
|
tandżung |
膻中 |
tǎn
zhōng |
–
punkt akupunktury umiejscowiony mniej więcej pośrodku klatki piersiowej |
|
Tangszan |
唐山 |
táng shān |
–
Tangshan; miasto w prowincji Hebei |
|
tantryzm |
密宗 |
mì
zōng |
–
ezoteryczna szkoła kultywacji w buddyzmie |
|
Tao |
道 |
Dào |
–
droga, ścieżka, sposób, (chiń. „dao”) |
|
tao |
道 |
dào |
–
oświecona istota, która osiągnęła oświecenie w szkole tao |
|
tathagata |
如来 |
rú
lái |
– oświecona
istota z pozycją owocu w szkole buddy, jest wyżej niż arhat i bodhisattwa |
|
Tian’anmen |
天安门 |
tiān ān mén |
– plac Niebiańskiego
Spokoju przed Zakazanym Miastem w Pekinie |
|
tiendzy dżuang |
天字桩 |
tiān zì
zhuāng |
– ćwiczenie stojące
czikung w szkole tao |
|
ustawianie tygla i rozpalanie wewnętrznego pieca,
zbieranie ziół i oczyszczanie dan |
安鼎设炉,采药炼丹 |
ān
dǐng shè lú, cǎi
yào liàn dān |
–
taoistyczna metafora określająca wewnętrzną alchemię |
|
Wielka Rewolucja Kulturalna |
文化大革命 |
wén huà dà gé mìng |
– komunistyczny
ruch polityczny mający na celu wykorzenienie tradycyjnych wartości i kultury
(1966 – 1976 r.) |
|
yin yang |
阴阳 |
yīn
yáng |
|
|
Żelazna
Dłoń, Cynobrowa Dłoń, |
铁砂掌、 朱砂掌、 金刚腿、 罗汉脚 |
tiě
shā zhǎng, zhū
shā zhǎng, jīn
gāng tuǐ, luó
hàn jiǎo |
– nazwy różnych rodzajów chińskich sztuk walki |